11. Jedyny sposób, by żyć jak prawdziwy człowiek

Autorstwa Xincheng, Chiny

Czytałam kiedyś powieść japońskiego pisarza, która opowiada o sprzedawcy, któremu udało się sprzedać serum na porost włosów, farbę do włosów i nożyczki do strzyżenia malarzowi o rzadkich włosach, dzięki obietnicom, że produkty rozwiążą problem. Malarz wydał dużo pieniędzy, ale ostatecznie miał tak samo łysą głowę. Pisarz użył satyry, by zdemaskować sztuczki, które niektórzy nieuczciwi sprzedawcy obecnie używają, i przestrzec przed nimi ludzi. Takie praktyki stają coraz popularniejsze, ale nikt nie umie rozwiązać tego problemu. Ja też się tak zachowywałam. Kłamałam i oszukiwałam klientów, by więcej zarobić. Zaplątałam się w tym i nie mogłam przestać. Wtedy przyjęłam dzieło dni ostatecznych Boga Wszechmogącego i zrozumiałam część prawd, czytając Jego słowa. Zmieniła się moja perspektywa i zaczęłam praktykować prawdę i być uczciwa, zgodnie ze słowami Boga. To jedyny sposób na szczerość i życie jako człowiek.

Otwierając mój salon fryzjerski, przysięgałam, że będę uczciwa. Na początku nikogo nie naciągałam. W każdą fryzurę wkładałam całą energię, a moje ceny były niższe niż innych fryzjerów. Ale po roku niewolniczej pracy zostawało mi około 2000 juanów po opłaceniu wynajmu, podatków, czynszu, ogrzewania i tak dalej. Miałam więcej pracy niż inne salony, ale ich właściciele zarabiali dużo więcej ode mnie. Wiedziałam, że ich głównym sposobem jest naciąganie klientów, że zarabiali brudne pieniądze niegodziwymi metodami. Przyznam, że czasem chciałam robić to samo, ale źle się czułam na myśl o takim postępowaniu. Jak w starym powiedzeniu: byłam „biedna, ale dumna”. Nieważne, jak biedna byłam, chciałam zachować uczciwość. Dużo się nad tym zastanawiałam, ale postanowiłam prowadzić interesy zgodnie z sumieniem i być dobrym człowiekiem, nieważne, jak niskie miałam dochody. W ten sposób minęły trzy lata. Inne fryzjerki, które zaczęły w tym samym czasie co ja, kupiły większe salony i dużo zarabiały. Niektóre miały nawet własne samochody, ale ja byłam dokładnie w tym samym miejscu co trzy lata wcześniej.

Pewnego dnia mój tata zachorował i został przyjęty do szpitala. Jego leczenie miało kosztować kilkadziesiąt tysięcy juanów. Nie miałam prawie żadnych oszczędności. Pożyczyłam tyle, ile mogłam, ale wystarczyło tylko na połowę rachunku. Zaciągnęłam wysokie długi, nie wiedząc, kiedy będę w stanie je spłacić, więc zaczęłam toczyć wewnętrzną walkę: Może powinnam trochę podnieść ceny? A może zawyżać rachunki bogatszych klientek? Kiedy rozważałam ten dylemat, znajoma powiedziała: „Cierpisz, ponieważ tak się upierasz, żeby być honorowa. Inni właściciele salonów zarabiają rocznie po kilkadziesiąt tysięcy, a ty zaledwie kilka. Jesteś taka uparta. Jeśli chcesz spłacić swoje długi, musisz zacząć prowadzić interesy w bardziej przemyślany sposób. Zarobisz więcej, jak będziesz znała kilka sztuczek”. Po jej wyjściu odwiedziła mnie właścicielka salonu po drugiej stronie ulicy i naśmiewała się: „Twój salon świetnie prosperuje! Interesy się kręcą i masz dobrą reputację. Niestety nie przynosi ci dużych zysków. Bawisz się w Matkę Teresę? Ja przy twoim talencie już dawno zarobiłabym krocie. Jesteś zbyt uczciwa. Musisz zręczniej prowadzić biznes, ale ty się tylko wysilasz i prawie nic nie zarabiasz. Wszyscy mawiają, że »Pieniądz rządzi światem« oraz »Tylko głupiec nie sięga po pieniądze w zasięgu ręki«. Zastanów się nad tym”. Tej nocy przewracałam się z boku na bok, ale nie mogłam zasnąć. „Ich słowa mają sens” myślałam, „Uczciwie prowadzę interesy, więc kiedy wreszcie coś zarobię? Mawiają: »Pieniądze to nie wszystko, lecz bez nich nic nie możesz zrobić«. Grosz do grosza. Poza tym mój chory tata leży w szpitalu i nie mogę zwlekać z jego leczeniem. Biorąc po uwagę leczenie taty i moje długi, to zrozumiałe, że chcę zastosować parę sztuczek, żeby zarobić”. Pocieszałam się w ten sposób i postanowiłam spróbować na bogatszych klientkach.

Następnego dnia jedna klientka zażyczyła sobie trwałą. Po stroju oceniłam, że wyglądała na zamożną osobę, więc uznałam, że to wykorzystam i zarobię trochę więcej. Kiedy przyszło do płacenia, poprosiłam o 200 juanów. Przyznam, że serce mi waliło, bo zazwyczaj brałam tylko 120 juanów. Więc kiedy policzyłam jej o tyle więcej, zastanawiałam się, czy oskarży mnie o zdzierstwo. Gdyby powiedziała, że to za dużo, mogłabym zejść z ceny. Z poczucia winy nie mogłam jej nawet spojrzeć w oczy. Ale ona po prostu podała mi pieniądze i nawet pochwaliła moje umiejętności. Była zadowolona z fryzury i przyznała, że jest warta każdych pieniędzy. Dodała, że poleci mnie znajomym i rodzinie. Po jej wyjściu przez dłuższy czas czułam się nieswojo. Zaufała mi, a ja ją oszukałam. To było niemoralne. Z drugiej strony „Tylko głupiec nie sięga po pieniądze w zasięgu ręki”. Miałam spore długi, więc stłumiłam poczucie winy. Od tego dnia zmieniłam sposób prowadzenia interesów. Kiedy widziałam bogate klientki, witałam je z uśmiechem i polecałam konkretne usługi i produkty.

Pewnego razu klientka poprosiła o umycie i uczesanie włosów, ale pomyślałam: „Mycie kosztuje mniej niż 10 juanów. Muszę ją przekonać, żeby wydała więcej”. Powiedziałam zatem: „Ma pani suche włosy. Bez odpowiedniej pielęgnacji zaczną wypadać, a włosy kobiety to jej wizytówka. Kiedy zaczną się problemy, będzie za późno na żale”. Przekonałam ją i wydała 300 juanów na zestaw przeciw wypadaniu włosów i zaczęła regularnie przychodzić na maski z gorącego oleju. Po jej wyjściu czułam się nieswojo. Miałam pieniądze, ale nie byłam pewna skuteczności produktów. Zareklamowałam je, ale co zrobię, jeśli nie zadziałają, a ona wróci z reklamacją? Nie było sensu się jednak martwić, bo już sprzedałam produkty, więc po sprawie. Parę dni temu strzygłam klientkę, kiedy powiedziała, że ma łupież i swędzi ją skóra głowy. Pomyślałam, że polecę jej szampon, który sprzedaję, żeby trochę więcej zarobić. Taktownie odpowiedziałam: „Łupież i swędzenie są wywołane stanem zapalnym, a w poważnym przypadku może dojść do wypadania włosów. Toby źle wpłynęło na pani psychikę”. Szybko spytała mnie, jak można temu zapobiec. Poleciłam jej szampon przeciwłupieżowy i obiecałam, że dobrze zadziała. Z radością go kupiła. Policzyłam jej 68 juanów za produkt, który mnie kosztował 25 juanów, a ona mi jeszcze wylewnie dziękowała. Zrozumiałam, jak łatwo można zarabiać pieniądze. Nic dziwnego, że inne fryzjerki były bogate. Uznałam, że też mogę się szybko wzbogacić i nie będę musiała martwić się o rachunki za leczenie taty. W ten sposób powoli przestałam czuć się nieswojo i zaczęłam wierzyć, że jedyny sposób na wzbogacenie się to kłamstwa i oszustwa.

W mgnieniu oka minęły lata. Zarobiłam trochę, spłaciłam długi, a nawet kupiłam dom i samochód. Nie wiedziałam czemu, ale choć żyłam dużo wygodniej, nie umiałam się tym cieszyć. Zawsze odczuwałam pustkę i niepokój. Mawiają, że „Ludzie robią, a Niebiosa patrzą” oraz „Jakie ziarno, taki plon”. Bałam się, że klientki, które nabrałam, pewnego dnia wrócą wyrównać ze mną rachunki, niszcząc moją reputację. Przerażała mnie ta myśl i żyłam w strachu. To było wyczerpujące. Chciałam znowu uczciwie prowadzić salon, ale nie mogłam się zmusić. Byłam jak złodziej, któremu spodobały się kradzieże – chciałam przestać, ale nie mogłam.

Prowadziłam bolesną walkę, uwięziona w grzęzawisku grzechu, ale wtedy znajoma podzieliła się ze mną ewangelią dni ostatecznych Boga Wszechmogącego. Powiedziała, że wszystkie słowa Boga stanowią prawdę i mogą rozwiązać nasze trudności, uleczyć ból w naszych duszach. Potem zaczęłam chodzić na spotkania i czytać słowa Boga z innymi, śpiewać pieśni pochwalne i poczułam prawdziwy spokój. To uczucie jest bezcenne. Postanowiłam dobrze praktykować moją wiarę.

Na pewnym zgromadzeniu bracia i siostry czytali fragment słów Bożych. „Być uczciwym zaś oznacza oddać swoje serce Bogu, być wobec Niego szczerym i otwartym we wszystkich sprawach, nigdy nie ukrywać prawdy, nie próbować zwieść tych, którzy są pod tobą i ponad tobą; a także nie robić niczego tylko po to, aby przypochlebić się Bogu. Podsumowując, być uczciwym znaczy być szczerym w swych słowach i czynach i nie mamić ani Boga, ani człowieka. (…) Jeśli masz wiele tajemnic, którymi nie chcesz się podzielić, i jeśli nie jesteś skory do wyjawienia innym swoich sekretów – inaczej mówiąc, swych problemów – aby szukać drogi ku światłu, to powiadam ci, że jesteś kimś, komu nie będzie łatwo zyskać zbawienia i wyłonić się z ciemności” („Trzy przestrogi” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”). poruszyło. Zobaczyłam, że Bóg lubi uczciwych ludzi i nienawidzi oszustów. Uczciwość to jedyny sposób, by wejść do Jego królestwa. Bracia i siostry byli niewinni i szczerzy. Choć bywało, że kłamali, by zachować twarz czy obronić status, zawsze potrafili pomyśleć nad sobą i być szczerzy i uczciwi. Żyli wolni i wyzwoleni. Czułam, że kościół różni się od reszty świata. Bóg lubi uczciwych ludzi i im bardziej ktoś jest uczciwy, tym bardziej Bóg go lubi, ale im więcej oszukuje, tym bardziej Bóg go nienawidzi. Tylko uczciwi ludzie osiągną prawdziwe szczęście i radość. Bardzo chciałam być uczciwa i zasłużyć na sympatię Boga. Ale jednocześnie prowadziłam przedsiębiorstwo i, w materialistycznym społeczeństwie, którym rządzi pieniądz, uczciwe prowadzenie firmy oznaczało nie tylko brak zarobków, ale również bycie traktowanym jak głupiec. Nie da się znaleźć punktu oparcia w takim społeczeństwie i w końcu trzeba zamknąć firmę. Słowa Boga mówią jednak jasno, że On lubi uczciwych ludzi,a nieuczciwych prawie nie można zbawić. Jeśli nie będę praktykowała prawdy, jak wymaga tego Bóg, ale w prowadzeniu interesów pozostanę krętaczem, kłamcą i oszustem, to czy nie wzbudzi to odrazy u Boga? Długo rozmyślałam i ostatecznie postanowiłam działać zgodnie ze słowami Boga i praktykować mówienie prawdy i bycie uczciwą osobą.

Pewnego dnia klientka spytała mnie w czasie strzyżenia, czy jej włosy są suche. Jeśli tak, chciałaby otrzymać maskę olejową. Pomyślałam: „Za strzyżenie mogę policzyć dziesięć juanów, ale za maskę olejową zarobię co najmniej o sto więcej. Klientka sama spytała – z pewnością nie namawiałam ją do niczego z chęci zysku”. Przyjrzałam się jej włosom i wcale nie były suche, ale gdybym powiedziała jej prawdę, na pewno zrezygnowałaby z maski. Nie wiedziałam, co robić, kiedy przypomniały mi się te słowa Boże: „Podsumowując, być uczciwym znaczy być szczerym w swych słowach i czynach i nie mamić ani Boga, ani człowieka” („Trzy przestrogi” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”). Słowa te w porę przypomniały mi, że uczciwi ludzie są praktyczni i realistyczni w słowach i czynach. Nie oszukują ani Boga, ani innych ludzi. Ponieważ chciałam być uczciwa, powinnam zachować się zgodnie ze słowami Boga i powiedzieć prawdę. Dlatego powiedziałam do klientki: „Nie ma pani suchych włosów. Proszę nie marnować pieniędzy”. Z zaskoczeniem odrzekła: „Jestem zdziwiona pani uczciwością zawodową. Rzadko spotyka się takich ludzi jak pani. Na pewno polecę pani salon wszystkim w mojej rodzinie”. Byłam zachwycona słowami klientki i po wielokroć dziękowałam Bogu. Doświadczyłam tego, jak cudowne i słodkie są uczciwość i prawdomówność!

W następnych dniach byłam uczciwą osobą, przestrzegającą wymagań Boga. Zanim się zorientowałam, cały strach i zmartwienia w moim sercu zniknęły i nie bałam się już, że ktoś wróci z reklamacją. Wreszcie mogłam się wyspać. Sądziłam, że wreszcie mogę praktykować prawdę i mówić uczciwie. Ale ku mojemu zaskoczeniu moje szatańskie usposobienie i filozofie były głęboko zakorzenione. Skuszona przez wysokie zarobki, wróciłam do dawnych praktyk.

Pewnego dnia przyszło do mnie pięć kobiet. Wróciły z wakacji i taksówkarz polecił im mój salon, więc kazały się tu przywieźć. Jedna z kobiet powiedziała: „Cena nie gra roli, ważne, żeby wykonała pani dobrą robotę”. Słysząc te słowa, pomyślałam: „Już mam je w kieszeni. Jeszcze raz naciągnę prawdę, a Bóg na pewno mi wybaczy”. Powiedziałam im, że trwałe za 160 juanów kosztują 260 juanów, a one nie zaprotestowały. Zarobiłam tak dodatkowe 500 juanów. Cieszyłam się z pieniędzy, myśląc, że w tym miesiącu nie muszę się już martwić o mój salon. Ale wieczorem byłam przygnębiona i smutna. Przewracałam się z boku na bok, nie mogąc zasnąć.

Później myślałam o tym, że bycie uczciwą osobą to coś pozytywnego i jest związane z naszym postępowaniem oraz z tym, czy możemy zostać zbawieni i wejść do królestwa Bożego. Więc czemu nie mogłam tego praktykować? Jaki był prawdziwy powód? Szukając odpowiedzi, obejrzałam nagranie słów Boga. Bóg Wszechmogący mówi: „W przeszłości ludzie prowadzili interesy, nie oszukując nikogo; sprzedawali towary po tej samej cenie bez względu na to, kto je kupował. Czy nie świadczyło to o odrobinie sumienia i człowieczeństwa? To, że ludzie prowadzili interesy w ten sposób, w dobrej wierze, pokazuje, iż mieli wtedy jeszcze jakieś sumienie i jakieś człowieczeństwo. Ale ponieważ ludzie pragnęli coraz większych sum pieniędzy, bezwiednie zaczęli coraz bardziej kochać pieniądze, zysk i przyjemności. Krótko mówiąc, ludzie zaczęli postrzegać pieniądze jako ważniejsze niż uważali wcześniej. Kiedy ludzie postrzegają pieniądze jako ważniejsze, nieświadomie zaczynają przykładać mniejszą wagę do swojej renomy, reputacji, prestiżu i uczciwości, nieprawdaż? Kiedy angażujesz się w biznes, dostrzegasz, że inni używają różnych środków, aby oszukać ludzi i wzbogacić się. Mimo że zarabiają pieniądze w sposób nieuczciwy, stają się coraz bogatsi. Mimo że mogą działać w tej samej branży co ty, cała ich rodzina cieszy się życiem bardziej niż ty, a ty czujesz się źle i mówisz do siebie: »Dlaczego ja nie mogę tego zrobić? Dlaczego nie mogę zarabiać tyle, co oni? Muszę pomyśleć o tym, jak zdobyć więcej pieniędzy, aby moja firma prosperowała«. Potem usilnie zastanawiasz się nad tym, jak zdobyć więcej pieniędzy. Zgodnie ze zwykłą metodą zarabiania pieniędzy – sprzedawaniem produktów po tej samej cenie wszystkim klientom – swój zysk osiągasz w sposób uczciwy. W ten sposób nie da się jednak szybko wzbogacić. Kierowane pragnieniem zysku twoje myślenie ulega stopniowej przemianie. Podczas tego przeobrażenia zaczynają się zmieniać również twoje zasady postępowania. Kiedy oszukujesz kogoś po raz pierwszy, masz zastrzeżenia, mówiąc: »Ostatni raz kogoś oszukuję i nie zrobię tego ponownie. Nie mogę oszukiwać ludzi. Oszukiwanie ludzi ma poważne konsekwencje. Sprowadzi na mnie masę kłopotów!«. Kiedy oszukujesz kogoś po raz pierwszy, twoje serce ma nieco skrupułów; jest to funkcja ludzkiego sumienia, aby mieć skrupuły i wyrzuty, dlatego czujesz się nienaturalnie, gdy kogoś oszukujesz. Ale gdy już udało ci się kogoś oszukać, widzisz, że masz teraz więcej pieniędzy niż wcześniej, i myślisz, że ta metoda może być dla ciebie bardzo korzystna. Pomimo tępego bólu w sercu nadal masz ochotę pogratulować sobie sukcesu i czujesz się całkiem zadowolony z siebie. Po raz pierwszy aprobujesz własne zachowanie i oszukańcze praktyki. Gdy człowiek już zostanie skażony przez to oszustwo, jest z nim tak samo jak z kimś, kto zaczyna uprawiać hazard i staje się hazardzistą. W swojej nieświadomości aprobujesz swoje oszukańcze zachowanie i akceptujesz je. Bezwiednie przyjmujesz, że oszustwo w handlu jest zachowaniem uzasadnionym oraz najbardziej użytecznym środkiem twojego przetrwania i zdobywania środków do życia; uważasz, że w ten sposób może szybko zbić fortunę. Jest to proces: na początku ludzie nie mogą zaakceptować tego typu zachowań, patrzą z góry na nie i na taką praktykę. Potem sami zaczynają eksperymentować z takim zachowaniem, wypróbowując je na swój własny sposób, a ich serca zaczynają się stopniowo przemieniać. Jaka to jest przemiana? Jest to akceptacja i przyjęcie tego trendu, tej idei wpajanej ci przez trend społeczny. Podświadomie czujesz, że jeśli nie oszukujesz ludzi prowadząc biznes, to jesteś w gorszej sytuacji; że jeśli nie oszukujesz ludzi, to coś straciłeś. Oszustwo bezwiednie staje się istotą twojej duszy, twoją podporą i nieodzownym rodzajem zachowania, które jest zasadą twojego życia. Czy zaakceptowanie takiego zachowania i takiego myślenia nie zmienia serca człowieka? Zmieniło się twoje serce, a więc czy zmieniła się też twoja uczciwość? Czy zmieniło się twoje człowieczeństwo? Czy zmieniło się twoje sumienie? (Tak). Tak, każda część tej osoby, od jej serca do jej myśli, przechodzi jakościową zmianę do tego stopnia, że następuje jej wewnętrzna przemiana. Ta zmiana coraz bardziej oddala cię od Boga i stajesz się coraz bliższym sprzymierzeńcem szatana; stajesz się coraz bardziej do niego podobny” („Sam Bóg, Jedyny VI” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”). Słowa Boga odzwierciedlają rzeczywistość. To opis mojego stanu. Początkowo słuchałam głosu sumienia i uczciwie prowadziłam salon. Ale kiedy tata trafił do szpitala, zachęcana przez znajomą i koleżankę po fachu, zaczęłam kłamać i oszukiwać, żeby więcej zarobić. W końcu nie mogłam z tym skończyć. Chciałam, ale nie mogłam. Ujrzałam, że powodem wszystkiego jest zepsucie przez szatana. Pod wpływem społeczeństwa przyjęłam szatańskie filozofie: „Każdy myśli tylko o sobie, a diabeł łapie ostatniego”, „Pieniądze są na pierwszym miejscu”, „Pieniądze to nie wszystko, lecz bez nich nic nie możesz zrobić”, i „Pieniądz rządzi światem” jako moje motto. Podążałam za złymi trendami, zamiast uczciwie zarabiać. Porzuciłam podstawowe standardy zachowania dla zarobku, ucząc się zmienić własne podejście na takie, jakie zaobserwowałam u innych. Główkowałam i dokładałam wszelkich starań, żeby oszukać klientki, popadając coraz głębiej w egoizm, oszustwa, zło i chciwość. Straciłam sumienie, rozum i godność, jakie cechują normalnych ludzi. Choć kłamiąc i oszukując przez lata w końcu się dorobiłam, spłaciłam długi i wygodnie żyłam, nie byłam naprawdę szczęśliwa. Ciągle miałam wyrzuty sumienia, martwiłam się, że ktoś zdemaskuje moje kłamstwa i zniszczy moją reputację. Ale byłam uwięziona i nie mogłam uciec. Kiedy stałam się wierząca, wiedziałam, że Bóg lubi uczciwych ludzi i w modlitwie zdecydowałam się praktykować słowa Boga, ale w obliczu pokusy w postaci dużej sumy pieniędzy, nie mogłam się powstrzymać od kłamania i oszukiwania. Zobaczyłam, jak bardzo byłam skażona przez szatana. W końcu zrozumiałam, że te szatańskie filozofie życiowe są negatywne, sprowadzają ludzi na złą drogę i ich ranią. Zepsuły mnie tak bardzo, że byłam coraz gorsza i bardziej zdeprawowana. Życie w zgodzie z tymi ideami i nieuczciwe praktyki biznesowe to niedobra ścieżka w życiu. Wprowadzanie słów Boga w praktykę i praktykowanie prawdy jak wymaga tego Bóg, jako uczciwa osoba, to jedyna słuszna ścieżka!

Potem przeczytałam ten fragment słów Boga: „Jak być uczciwą osobą? Jak praktykować bycie uczciwą osobą? (Nie angażując się w oszustwa i nie owijając w bawełnę, gdy się coś mówi). To jest właściwa odpowiedź, ale istotne są szczegóły. Co to znaczy »nie owijać w bawełnę«? Znaczy to, że nie należy kłamać ani skrywać osobistych zamiarów i celów w tym, co się mówi. Jeśli skrywasz fałsz lub osobiste zamiary i cele, wtedy naturalnie pojawią się kłamstwa. Jeśli nie masz w sobie fałszu, osobistych zamiarów ani celów, wtedy twoje słowa nie będą owijaniem w bawełnę ani nie będą zawierały żadnych kłamstw; kiedy powiesz »tak«, będzie to oznaczało »tak«, a kiedy powiesz »nie«, będzie to oznaczało »nie«. Pierwszym i najważniejszym krokiem jest oczyszczenie serca. Kiedy twoje serce zostanie oczyszczone, wszystkie problemy związane z arogancją i podstępnymi kłamstwami zostaną rozwiązane. Aby być uczciwą osobą, trzeba oczyścić serce z tych zafałszowań; po zrobieniu tego bycie uczciwą osobą stanie się łatwe. Czy bycie uczciwą osobą jest skomplikowane? Nie, nie jest. Bez względu na to, ile masz w sobie stanów lub skażonych skłonności, istnieje jedna prawda, która może je wszystkie rozwiązać. Nie kłam, nazywaj rzeczy po imieniu, praktykuj zgodnie z prawdą i bądź przejrzysty we wszystkim, co robisz; żyj jako istota ludzka przed obliczem Boga i żyj w świetle” („Droga do naprawy skażonego usposobienia” w księdze „Zapisy wypowiedzi Chrystusa dni ostatecznych”). W słowach Boga odnalazłam ścieżkę praktykowania. Najpierw należy naprawić swoją motywację, nie kłamać i nie myśleć o oszustwach. Trzeba żyć szczerze, zasłużyć na szacunek i zaufanie ludzi i coraz bardziej urzeczywistniać wizerunek człowieka. Bóg lubi i błogosławi uczciwych ludzi. Taka osoba nie żyje w ciemności ani cierpieniu, nie zachodzi w głowę, jak dalej kłamać. Nie spędza swoich dni w strachu, że jej kłamstwa wrócą i będą ją nawiedzać. Uczciwi ludzie nie czują takich ograniczeń, ale są wolni i spokojni. Kiedy zrozumiałam to prawdziwe znaczenie, zapragnęłam praktykować bycie uczciwym człowiekiem, tak jak chce tego Bóg.

Następnego dnia w południe, kiedy strzygłam klientkę, weszła kobieta, której wcześniej poleciłam kurację zagęszczającą włosy. Miała niezadowoloną minę. Pomyślałam: „Chyba chce zrobić awanturę. A jeśli powie, że mój produkt był niedobry i inne klientki ją usłyszą? Może to źle wpłynąć na moje interesy. Jak ją stąd wyprosić?”. Zastanawiałam się, jak ją potraktować, kiedy wspomniałam słowa Boże: „Nie kłam, nazywaj rzeczy po imieniu, praktykuj zgodnie z prawdą i bądź przejrzysty we wszystkim, co robisz; żyj jako istota ludzka przed obliczem Boga i żyj w świetle” („Droga do naprawy skażonego usposobienia” w księdze „Zapisy wypowiedzi Chrystusa dni ostatecznych”). Nie mogłam już dłużej kłamać ani oszukiwać i, bez względu na to, co powie ta kobieta i co pomyślą o mnie inne klientki, czy będę mogła dalej zarabiać, czy nie, musiałam być uczciwa, zgodnie ze słowami Boga, i mówić prawdę, a także poprawnie przyjąć reklamację. Kiedy to myślałam, usłyszałam rozgniewaną klientkę: „Mówiła pani, że dzięki temu produktowi wyrośnie mi więcej włosów. Nie pojawiło się ani jedno nowe pasemko. Oszukała mnie pani, prawda? Odpowiedziałam poważnie: „Niektóre klientki mówiły, że produkt był trochę skuteczny, inne mówiły, że nie. Sama go nie używałam, więc nie mam zdania. Jeśli uważa pani, że nie działa, proszę przerwać używanie, a ja zwrócę pani pieniądze”. Po moich słowach jej złość zniknęła i powiedziała z uśmiechem: „Chciałam tylko poznać prawdę. Ponieważ jest pani szczera, nie ma powodu do zwrotu pieniędzy. I chociaż moje włosy nie są gęściejsze od używania produktu, są bardziej miękkie i lśniące”. Po jej wyjściu zastanowiłam się nad całym zdarzeniem. Doświadczyłam, że uczciwość i praktykowanie prawdy nie stanowią wady. Nie dość, że zdobywa się w ten sposób szacunek i zaufanie, to jest to też miłe uczucie. Umocniło mnie to w postanowieniu bycia uczciwą osobą.

W pewien weekend moja starsza siostra przyszła do salonu, żebym umyła jej włosy, podczas gdy inna klientka chciała ufarbować włosy. Spojrzałam na jej włosy i powiedziałam: „Niedawno miała pani robioną farbę. Proszę trochę odczekać, bo zawarte w barwnikach chemikalia są dość szkodliwe”. Zaskoczona klientka odparła: „Nie do wiary, że istnieją jeszcze tacy przedsiębiorcy jak pani. Nic dziwnego, że jest pani taka popularna. Dobry charakter gwarantuje sukces!”. Po jej wyjściu moja siostra spojrzała na mnie dziwnie i spytała: „Masz gorączkę czy jakąś chorobę? Pieniądze miałaś już prawie w kieszeni, ale ich nie wzięłaś”. Odparłam ze spokojem: „Nasze zachowanie wpływa na interesy. Jak niedobra osoba może być dobrym przedsiębiorcą? Można szybko zarobić, gdy nie ma się skrupułów, ale to myślenie krótkofalowe. Robię wszystko uczciwie i lepiej się czuję, zarabiając pieniądze w zgodzie z sumieniem”. Siostra odparła z uśmiechem: „Wcześniej robiłaś inaczej. Naprawdę się zmieniłaś”. Widząc jej zadziwienie, raz za razem dziękowałam Bogu. Wszystko zawdzięczałam Jego słowom. Dzięki uczciwości i mówieniu prawdy zaznałam spokoju.

Mój salon zaczął pękać w szwach w weekendy i święta, a dużo osób pojawiało się z polecenia znajomych. Sądziłam, że bez kłamstw nigdy nie uda mi się zbudować firmy i że większość ludzi mnie wyśmieje. Ale wreszcie pojęłam, jak śmieszne i absurdalne było to przekonanie. Podążanie za szatańskimi filozofiami przynosi tymczasowy zysk, ale pozostawia za sobą pustkę i ból. To godny pogardy i plugawy sposób życia, zupełnie nie dla istoty ludzkiej. Teraz skupiam się na praktykowaniu prawdy, szczerych wypowiedziach i uczciwym życiu, Zdobyłam nie tylko szacunek i zaufanie innych, ale czuję też spokój. To wspaniały sposób życia! Przeszłam małą zmianę, którą zawdzięczam słowom Bożym. Dziękujmy Bogu Wszechmogącemu!

Wstecz: 10. Na ratunek sercu

Dalej: 13. Walka, by być uczciwą osobą

Koniec wszelkich rzeczy jest blisko. Czy chcecie wiedzieć, jak Pan wynagrodzi dobro i ukarze zło i ustali wynik człowieka, kiedy On powróci? Zapraszamy do kontaktu z nami, aby pomóc Ci znaleźć odpowiedź.

Powiązane treści

10. Na ratunek sercu

Autorstwa Zheng Xin, Stany ZjednoczoneW październiku 2016 roku za granicą przyjęliśmy z mężem Boże dzieło w dniach ostatecznych. Kilka...

52. Żegnaj, ugodowcu!

Autorstwa Li Fei, HiszpaniaJeśli chodzi o ludzi ugodowych, to zanim uwierzyłam w Boga, sądziłam, że są wspaniali. Mają łagodne...

Ustawienia

  • Tekst
  • Motywy

Jednolite kolory

Motywy

Czcionka

Rozmiar czcionki

Odstęp pomiędzy wierszami

Odstęp pomiędzy wierszami

Szerokość strony

Spis treści

Szukaj

  • Wyszukaj w tym tekście
  • Wyszukaj w tej książce

Połącz się z nami w Messengerze