Niesienie świadectwa o Bogu to prawdziwe wypełnianie obowiązku

07 czerwca 2022

Autorstwa Xinrui, Korea Południowa

Ostatnio widziałam nagrania świadectw z doświadczeń nowych wierzących. Bardzo mnie poruszyły. Choć wierzyli dwa, trzy lata, dzielili się doświadczeniami i świadectwami. Zrobiło mi się wstyd i zaczęłam się zastanawiać, dlaczego, choć wierzę długo, nie mogę świadczyć o Bogu. Pewnego dnia natrafiłam na fragment słów Boga: „To, co przeżyliście i zobaczyliście, przewyższa to, czego doświadczyli święci i prorocy z wszystkich wieków, ale czy jesteście w stanie dać świadectwo większe niż słowa tych świętych i proroków z przeszłości? To, co wam teraz daję, przewyższa Mojżesza i przyćmiewa Dawida, tak więc podobnie proszę, aby świadectwo wasze przewyższyło świadectwo Mojżesza i aby wasze słowa były większe od słów Dawida. Daję wam po stokroć, więc podobnie proszę was, abyście odpłacili Mi tak samo. Musicie wiedzieć, że Ja jestem Tym, który daje życie ludzkości, a właśnie wy otrzymujecie je ode Mnie i musicie świadczyć o Mnie. To jest wasz obowiązek, który wam posyłam i który powinniście dla Mnie wykonać. Obdarzyłem was całą Moją chwałą i obdarzyłem was życiem, którego naród wybrany, Izraelici, nigdy nie otrzymał. Zgodnie z prawem, powinniście nieść o Mnie świadectwo i oddać Mi swoją młodość oraz złożyć dla Mnie swoje życie. Kogokolwiek obdarzę Moją chwałą, będzie o Mnie świadczył i odda za Mnie swoje życie. Zostało to dawno przeze Mnie predestynowane. To jest wasze szczęście, że obdarzam was Moją chwałą, a waszym obowiązkiem jest świadczyć o Mojej chwale. Gdybyście mieli wierzyć we Mnie, tylko po to, by zdobyć błogosławieństwa, wtedy Moje dzieło nie miałoby większego znaczenia, a wy nie wypełnialibyście swojego obowiązku. (…) To, co otrzymaliście, nie jest jedynie Moją prawdą, Moją drogą i Moim życiem, ale wizją i objawieniem – większymi niż u Jana. Rozumiecie jeszcze dużo więcej tajemnic i patrzyliście na Moje prawdziwe oblicze; zaakceptowaliście więcej Mojego sądu i wiecie więcej o Moim sprawiedliwym usposobieniu. Tak więc, chociaż urodziliście się w dniach ostatecznych, wasze zrozumienie dotyczy tego, co dawne i przeszłe, a doświadczyliście również rzeczy dzisiejszych, a wszystko to zostało osobiście dokonane przeze Mnie. Moje prośby do was nie są wygórowane, ponieważ dałem wam tak wiele i tak wiele ujrzeliście u Mnie. Dlatego proszę was, abyście nieśli o Mnie świadectwo świętym przeszłych epok – jest to jedyne pragnienie Mojego serca” („Co wiesz o wierze?” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”). Po przeczytaniu słów Bożych byłam przejęta, ale i czułam się winna. Cieszyłam się, że mogę doświadczać dzieła Bożego i korzystać z zaopatrzenia w słowa Boże, lecz czułam się winna, że wierzę w Boga od tylu lat, zaznałam tyle Bożej łaski, a nie mam świadectwa o Bogu. Pomyślałam, że w dniach ostatecznych Bóg dał nam wiele prawd, ale ponieważ nie dążymy do prawdy i mamy słabą umiejętność rozumienia, Bóg szczegółowo omawia z nami wszystkie aspekty prawdy, podaje przykłady i analogie, i tłumaczy nam to od podstaw, żebyśmy ją zrozumieli. Bóg celuje w nasze zepsute usposobienie i wyraża prawdy, by nas osądzić i obnażyć, a także przypomina nam, nawołuje nas, zachęca i pociesza. Bóg włożył w nas tyle wysiłku i zapłacił za nas wysoką cenę dlatego, że chce, byśmy zrozumieli prawdę i poznali Go, pozbyli się naszego zepsutego usposobienia, szczerze okazali skruchę i się zmienili. To takiego świadectwa pragnie Bóg. On rozpoczął Swoje dzieło trzydzieści lat temu. Wykonał wiele pracy i wyraził tak wiele prawdy, że chce widzieć w nas świadectwo. Nawet jeśli będzie płytkie, ale prawdziwe, On je zaakceptuje. Bóg ma nadzieję, że podzielimy się naszym doświadczeniem i wiedzą o Jego dziele, i że opiszemy to świadectwo, bo to jest owoc Bożego dzieła i uosobienie Bożego wysiłku. Bóg szczególnie docenia to świadectwo. Takie świadectwo sprawia Bogu największą przyjemność. Potem pomyślałam o sobie. Choć tak wiele otrzymałam od Boga, nie ważyłam się myśleć o tym, które aspekty prawdy rozumiem, i w której rzeczywistości prawdy się zanurzyłam, bo rozumiałam wiele słów Bożych jedynie doktrynalnie, a nie zastanawiałam się nad nimi poważnie ani ich nie doświadczyłam. Więc kiedy przyszło mi składać świadectwo i pisać artykuły o świadectwach, byłam przerażona i niepewna, i niewiele się wysiliłam w tej sprawie. Myśl o tym, że wierzę już tyle lat, a nie mogę opisać własnego doświadczenia i nie mam świadectwa, przygnębiała mnie.

Raz siostra spytała, czy chciałabym pisać świadectwa z doświadczeń. Zgodziłam się, ale nigdy niczego nie napisałam. Czasem napisałam coś, ale odkładałam to na bok i już nie kończyłam tego artykułu. W rzeczywistości nigdy nie miałam zbyt wielu obowiązków, ale czułam, że jestem tak zajęta, że nie mam czasu na pisanie. I tak, dzień po dniu, odkładałam pisanie artykułów na potem. Później zrobiłam sobie plan pisania, ale gdy nadszedł czas, byłam zajęta innymi sprawami i nie mogłam usiąść do pracy. Wynajdowałam mnóstwo powodów i wymówek. Czasem mówiłam, że nie mam wykształcenia i charakteru i że nie umiem dobrze pisać. Innym razem mówiłam, że nie miałam czasu i że zrobię to później. Czasem uważałam, że pisanie artykułów nie jest ważne, że najważniejsza jest codzienna praca, bo jeśli ją odłożę, przytną mnie i rozprawią się ze mną, a jeśli to będzie coś poważnego, zwolnią mnie. Nikt się mnie nie czepiał za to, że nie pisałam. Myśląc o tym w ten sposób traktowałam pisanie artykułów jeszcze mniej poważnie i nie uważałam ich za ważną część swoich obowiązków. Utknęłam w pułapce uporu i buntu.

Pewnego dnia przeczytałam fragment słów Bożych i mój pogląd trochę się zmienił. Słowa Boga mówią: „Czy naprawdę wiecie, dlaczego wierzycie we Mnie? Czy naprawdę znacie cel i znaczenie Mojego dzieła? Czy naprawdę znacie swój obowiązek? Czy naprawdę znacie Moje świadectwo? Jeśli tylko wierzycie we Mnie, jednak nie ma w was ani śladu Mojej chwały ani Mojego świadectwa, to już dawno was wyeliminowałem. A jeśli chodzi o tych, którzy »wiedzą wszystko«, są oni jeszcze bardziej cierniami w Moim oku, natomiast w Moim domu są po prostu przeszkodami na Mojej drodze, są kąkolem, który zostanie całkowicie przesiany z Mego dzieła; nie ma z nich żadnego pożytku, są bezużyteczni i od dawna się nimi brzydzę. Mój gniew często spada na tych, którzy nie mają świadectwa, a Moja rózga nigdy od nich nie odstępuje. Minęło wiele czasu od chwili, gdy oddałem ich w ręce złego, i są oni pozbawieni Moich błogosławieństw. Gdy nadejdzie ten dzień, ich karcenie będzie znacznie poważniejsze niż karcenie panien głupich. Dzisiaj wykonuję tylko to dzieło, które mam obowiązek wykonać. Zwiążę całą pszenicę w snopy razem z tymi kąkolami. To jest Moje dzisiejsze dzieło. Te kąkole zostaną przesiane w czasie Mojego przesiewania, wtedy ziarna pszenicy zostaną zebrane do spichlerza, a ten kąkol, który został przesiany, zostanie umieszczony w ogniu i spalony na proch. Moje dzieło polega teraz jedynie na wiązaniu wszystkich ludzi w snopy, to znaczy, aby całkowicie ich podbić. Potem zacznę przesiewać, aby objawić koniec wszystkich ludzi. Powinniście więc wiedzieć, w jaki sposób macie Mnie teraz zadowolić i jak powinniście wejść na właściwą drogę w wierze we Mnie. Tym, czego pragnę, jest wasza lojalność i posłuszeństwo w tej chwili, wasza miłość i świadectwo dawane teraz. Nawet jeśli w tym momencie nie wiecie, czym jest świadectwo lub czym jest miłość, powinniście przynieść Mi wszystko, co macie, i oddać Mi wszystkie posiadane przez siebie skarby: waszą lojalność i posłuszeństwo. Powinniście wiedzieć, że świadectwo o tym, iż pokonałem szatana tkwi w lojalności i posłuszeństwie człowieka, podobnie jak świadectwo o tym, że całkowicie podbiłem człowieka. Obowiązkiem waszej wiary we Mnie jest niesienie świadectwa o Mnie, bycie lojalnym względem Mnie i nikogo innego oraz posłuszeństwo aż do końca” („Co wiesz o wierze?” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”). Wyraźnie mówiły, że wierzący w Boga powinni świadczyć o Bogu, bo to obowiązek każdego człowieka. Jeśli wierzący nie mogą świadczyć o Bogu, stają się obiektem Bożej nienawiści. Mówią o tym te słowa Boże: „Jeśli tylko wierzycie we Mnie, jednak nie ma w was ani śladu Mojej chwały ani Mojego świadectwa, to już dawno was wyeliminowałem”. „A jeśli chodzi o tych, którzy »wiedzą wszystko«, są oni jeszcze bardziej cierniami w Moim oku, natomiast w Moim domu są po prostu przeszkodami na Mojej drodze, są kąkolem, który zostanie całkowicie przesiany z Mego dzieła”. „Mój gniew często spada na tych, którzy nie mają świadectwa, a Moja rózga nigdy od nich nie odstępuje. Minęło wiele czasu od chwili, gdy oddałem ich w ręce złego, i są oni pozbawieni Moich błogosławieństw. Gdy nadejdzie ten dzień, ich karcenie będzie znacznie poważniejsze niż karcenie panien głupich”. Te słowa mnie osądziły i poczułam gniew Boży. Wierzyłam w Boga tyle lat, podążałam za Nim aż do dzisiaj, przeczytałam tyle słów Bożych i wysłuchałam wielu kazań i omówień, doświadczyłam przycinania, rozprawiania się ze mną, kłopotów i upadków, ale też i oświecenia, przewodnictwa i zdyscyplinowania przez Ducha Świętego, a nie mogłam świadczyć o Bogu. Miałam doświadczenie i wiedzę, a nie chciałam pracować przy pisaniu. Cały dzień załatwiałam różne sprawy zewnętrzne, a nie skupiałam się na szukaniu prawdy, by naprawić swoje zepsute usposobienie i nie robiłam postępów w dążeniu do prawdy. Moje codzienne doświadczenie dało mi trochę wiedzy i światła, ale były one często jednostronne, rozbieżne i niespecyficzne. Nie rozważałam tego, by zyskać jasność, co pozwoliłoby mi zyskać prawdziwe zrozumienie i po jakimś czasie straciłam to, co zyskałam, co też ograniczyło oświecenie przez Ducha Świętego. Wspomniałam czas, gdy podlewałam nowych wiernych. Nie mogłam nawet dobrze omawiać prawdy na temat świadczenia o dziele Bożym. Sprawy, którymi się dzieliłam, były powierzchowne i nie zawierały kluczowych punktów. Później, kiedy głosiłam ewangelię, też nie mogłam uchwycić kluczowych punktów, by przeanalizować religijne wyobrażenia czy błędne przekonania antychrystów jasno i przekonująco. W każdym aspekcie prawdy rozumiałam ją tylko połowicznie i nie omawiałam jasno. Na spotkaniach, podczas omawiania problemów z wejściem w życie, przez większość czasu przekonywałam ludzi, wykorzystując powierzchowne banały lub puste teorie i płytkie zrozumienia. Nie umiałam rozwiązywać problemów od podstaw, a moje świadectwo o Bogu było nieefektywne. Moje zrozumienie każdego aspektu prawdy było w gruncie rzeczy głębokie. Większość moich omówień to były słowa i doktryny, a nie rzeczywistość prawdy. Zrozumiałam, że wierzę w Boga, ale nie mogę o Nim świadczyć. Wkładałam w to trochę wysiłku, ale tak naprawdę nie przyjęłam sądu i skarcenia Bożymi słowami, ani nie miałam świadectwa zrozumienia prawdy czy zmiany mojego życiowego usposobienia. Bóg powiedział, że tacy ludzie są solą w oku, kłodą pod nogami i wyką, których On się pozbędzie. Gniew Boży na tych ludzi nigdy nie ustanie. Te myśli mnie przygnębiły. Tyle lat wierzyłam w Boga i niczego się nie nauczyłam. Czułam się bezużyteczna, bardzo zażenowana, i niegodna, by stanąć przed obliczem Boga. Bóg nienawidzi takich ludzi, nie toleruje ich i gniewa się na nich. Choć niektórzy ludzie wypełniają swoje obowiązki, to nie poszukują prawdy i nie mogą świadczyć o Bogu, dlatego nie mogą zyskać dzieła Ducha Świętego i ostatecznie nie zostaną zbawieni przez Boga. Gdy ujrzałam postawę Boga wobec takich ludzi, moje pojęcia zostały całkowicie obalone. Kiedyś myślałam, że jeśli wykonam powierzoną mi pracę, nie będę wyrządzać zła ani popełniać większych błędów w pracy ani poważnych wykroczeń, i jeśli nie zostanę zwolniona, będę bezpieczna i miałam nadzieję na zbawienie. Teraz pojęłam, że to nie było zgodne w wymogami Boga. To były tylko moje pojęcia i myślenie życzeniowe. Wiara w Boga to nie tylko ciężka praca przy wykonywaniu obowiązków, przestrzeganie zasad i niepopełnianie oczywistego zła. Jeśli wierzycie w Boga przez wiele lat i wciąż nie macie świadectwa, w końcu zostaniecie odrzucone. Pomyślałam o słowach Boga: „Jeśli pewnego dnia nie będziesz w stanie złożyć świadectwa o tym wszystkim, co dzisiaj widziałeś, to wówczas utracisz funkcję istoty stworzonej, a twoje istnienie nie będzie mieć absolutnie żadnego znaczenia. Staniesz się wtedy niegodny bycia człowiekiem. Można byłoby nawet powiedzieć, że nie będziesz już istotą ludzką! Wykonałem już nad tobą nieskończoną ilość pracy, ale ponieważ teraz niczego się nie uczysz, niczego nie jesteś świadomy, a twoje wysiłki nie przynoszą skutku, kiedy przyjdzie czas, bym poszerzył Moje dzieło, będziesz się tylko tępo wpatrywać, język stanie ci kołkiem i będziesz całkowicie bezużyteczny. Czy to nie uczyni cię grzesznikiem po wsze czasy? Kiedy nadejdzie ten czas, czy nie odczujesz najgłębszego żalu?” („Jakie jest twoje pojmowanie Boga?” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”). Te słowa Boga mnie zawstydziły i zaniepokoiły. Czułam, że nie mogę dalej tak postępować. Później zaczęłam się skupiać na pisaniu artykułów o świadectwach.

Kiedy wreszcie zasiadłam do pisania, w głowie miałam blokadę. Najpierw nie mogłam uporządkować własnych doświadczeń i nie wiedziałam, od czego zacząć. Miałam też inną, pilniejszą pracę, więc zajmowałam się innymi rzeczami. Później wykorzystałam swój słaby charakter jako wymówkę. Myślałam, inni potrafią napisać całe świadectwo w pół dnia, a ja potrzebuję spokoju i więcej czasu, więc znów przestałam pisać. Zaczęłam się nad tym zastanawiać. Dlaczego byłam taka pasywna przy pisaniu świadectw? Zgodziłam się, że będę pisać, a nic nie napisałam. Pewnego dnia znalazłam fragment słów Bożych i trochę lepiej zrozumiałam siebie. Bóg mówi: „Jak można rozpoznać i rozróżnić szatańskie usposobienie? Należy sądzić na podstawie tego, co szatan lubi robić, a także na podstawie metod i sztuczek, którymi się przy tym posługuje. Nigdy nie lubi on rzeczy pozytywnych, tylko zło, i zawsze uważa się za kompetentnego i zdolnego do panowania nad wszystkim. Taka właśnie jest arogancka natura szatana. Dlatego szatan lekkomyślnie zaprzecza Bogu, stawia Mu opór i jest Mu przeciwny. Jest on przedstawicielem i źródłem wszystkich negatywnych rzeczy i wszelkiego zła. Jeśli ktoś ma w tej sprawie jasność, znaczy to, że ma rozeznanie co do szatańskiego usposobienia. Ludziom nie jest tak łatwo przyjąć i praktykować prawdę, ponieważ wszyscy mają szatańskie usposobienia i wszyscy znoszą ograniczenia i zniewolenie, jakie niosą z sobą ich szatańskie skłonności. Niektórzy ludzie uznają, na przykład, że dobrze jest być człowiekiem uczciwym, i robią się zazdrośni, kiedy widzą, że inni potrafią być uczciwi, mówić prawdę i przemawiać w sposób szczery i otwarty, ale jeśli poprosisz ich, aby sami stali się uczciwymi ludźmi, okazuje się to dla nich trudne. Czyż nie jest to szatańskie usposobienie? Mówią rzeczy, które ładnie brzmią, ale ich nie praktykują. Mówi się o tym, że ktoś ma wstręt do prawdy. Ci, którzy czują ten wstręt, mają trudności z przyjęciem prawdy i nie mają jak wejść w jej rzeczywistość. Najbardziej oczywistym stanem u ludzi mających wstręt do prawdy jest to, że nie interesują się tym, co pozytywne, a najbardziej lubią podążać za światowymi trendami. Ich serca nie akceptują tego, co Bóg kocha i czego wymaga od ludzi. Traktują te rzeczy lekceważąco i są wobec nich obojętni, a niektórzy nawet gardzą nierzadko standardami i zasadami, których Bóg wymaga od ludzi. To, co pozytywne, budzi w nich wstręt, zawsze czują wobec tego opór, mają chęć konfrontacji i odczuwają pogardę. Jest to podstawowy przejaw tego, że ma się wstręt do prawdy. W życiu kościoła czytanie słowa Bożego, modlitwa, omawianie prawdy, wykonywanie obowiązków i rozwiązywanie problemów za pomocą prawdy to wszystko są rzeczy pozytywne. Jest to oczywiste, ale niektórzy ludzie brzydzą się tymi pozytywnymi rzeczami, nie dbają o nie i są wobec nich obojętni. Najbardziej nienawistny jest zaś ich pogardliwy stosunek do ludzi pozytywnych, takich jak ludzie uczciwi, dążący do prawdy, wiernie wykonujący swoje obowiązki i strzegący dzieła domu Bożego. Zawsze starają się takich ludzi atakować i wykluczać. Jeśli odkryją, że mają oni jakieś braki lub ujawniają skażenie, przez cały czas robią wokół tego wielkie zamieszanie i starają się ich zdeprecjonować. Cóż to za usposobienie? Dlaczego tak bardzo nienawidzą ludzi pozytywnych? Dlaczego z taką sympatią i aprobatą odnoszą się do ludzi złych, niewierzących i antychrystów, i dlaczego często się z nimi zmawiają? Gdy chodzi o rzeczy negatywne i złe, odczuwają podniecenie i uniesienie, ale gdy chodzi o rzeczy pozytywne, kiedy słyszą omówienie prawdy, albo widzą, że ktoś posługuje się prawdą do rozwiązywania problemów, stawiają opór, są niezadowoleni i wylewają swoje żale. Czyż nie jest to usposobienie kogoś, kto ma wstręt do prawdy? Czyż nie jest to ujawnianie skażonego usposobienia? Jest wielu ludzi wierzących w Boga, którzy lubią pracować dla Boga i gorliwie się krzątać. Mają niespożytą energię do wygłaszania chaotycznych przemówień i popełniania beztroskich czynów oraz popisywania się. Kiedy ich jednak poprosić, by postępowali zgodnie z zasadami prawdy, zupełnie nie mają na to energii. Gdy prosi się ich, by się nie popisywali, czują, że nie mają za grosz statusu, i cała ich szaleńcza energia znika bez śladu. Wszyscy ludzie zabiegają o własne korzyści. Kiedy zaczynają wierzyć w Boga, wszyscy pragną koron i nagród, i wszyscy gotowi są wszystko znieść. Dlaczego tak się zachowują? Wszystko ze względu na błogosławieństwa, a mówiąc wprost – ze względu na możliwość wejścia do królestwa niebieskiego. Gdy nie ma jakiejś korzyści, którą mogliby uzyskać, ludzie tracą motywację, popadają w przygnębienie i nie mają za grosz entuzjazmu. Wszystkie te rzeczy spowodowane są skażonym usposobieniem, które ma wstręt do prawdy. Gdy ludzi opanowuje takie właśnie usposobienie, często nie mają oni odpowiedniego kierunku i nie wiedzą, jaką ścieżkę wybrać. Często gubią drogę i zawsze obierają niewłaściwą ścieżkę. Gdy ludzie nie rozpoznają własnego usposobienia, które ma wstręt do prawdy, nie są w stanie przyjąć prawdy, a tym bardziej osiągnąć zmiany. Wciąż podążają za ciałem i swym skażonym, szatańskim usposobieniem. Oznacza to, że nadal podążają za szatanem, a wszystko, co robią, jemu właśnie służy, a oni sami są sługami szatana” („Wypowiedzi Chrystusa dni ostatecznych”). Wcześniej nie pracowałam ciężko nad artykułami i miałam tylko chwilowe poczucie winy. Nie uważałam, że to poważny problem. Dopiero poprzez objawienie słów Bożych zrozumiałam, że to była nienawiść do prawdy, objaw szatańskiego usposobienia. Pisanie artykułów wymaga doświadczenia i wiedzy. Potrzebny jest też czas do namysłu. Musimy się wyciszyć, rozważyć słowa Boże, poszukać prawdy i zastanowić się nad sobą. Za to załatwianie spraw, na których się znamy, jest łatwe. Dlatego, kiedy kazano mi szukać prawdy, rozważać słowa Boże i pisać artykuły, głębi serca się temu opierałam. Wiem, że Bóg wiele mówił o tym, jak nieść o Nim świadectwo, i że wszyscy bracia i siostry praktykują pisanie artykułów zawierających świadectwa, ale mnie było to obojętne, nawet wynajdowałam wymówki. Zrozumiałam, że byłam wyjątkowo uparta. Opierałam się i nie lubiłam rzeczy, które dotyczyły prawdy. Nie chciałam ciężko pracować. Za to do spraw zewnętrznych, niezwiązanych z istotą prawdy, byłam nastawiona entuzjastycznie. Znużenie prawdą było wyrazem mojego szatańskiego usposobienia. Faktycznie, proces pisania artykułu to proces poszukiwania prawdy. Szukanie prawdy w celu rozwiązania problemów najlepiej ujawnia postawę ludzi wobec prawdy. Choć wierzyłam w Boga przez wiele lat, poświęcałam się przy wypełnianiu obowiązków i wypowiadałam wiele słów i doktryn, nie byłam zainteresowana prawdą, nie tęskniłam za nią i nie ceniłam jej ani też nie byłam szczerze posłuszna Bogu. Dalej żyłam ze swoim szatańskim usposobieniem i wrogim nastawieniem do Boga. Myśląc o tym pojęłam, że mam poważny problem. Po wielu latach wiary w Boga moje życiowe usposobienie wcale się nie zmieniło. Nie było rzeczywistej zmiany w mojej postawie wobec Boga i prawdy. Wciąż należałam do szatana, nienawidziłam prawdy i opierałam się Bogu. Jeśli to się nie zmieni, nieważne, jak długo wierzę i ile wysiłku w to wkładam, nigdy nie zrozumiem prawdy ani nie zmienię swojego zepsutego usposobienia. Nawet, jeśli będę wierzyć do końca życia, nigdy nie zostanę w pełni zbawiona. W tym momencie poczułam lęk, więc zwróciłam się do Boga, by okazać skruchę. „Boże, nie kocham prawdy, mam jej dość. Chętnie poświęcałam się i wkładałam wysiłek w obowiązki. Teraz widzę, jaka żałosna jestem w swojej wierze. Nie chcę, by tak było dalej. Chcę zawrócić w Twoją stronę i ciężko pracować, by dążyć do prawdy”.

Później, w odpowiedzi na moje żale, że jestem słabo wykształcona i mam kiepski charakter, pewna siostra przysłała mi fragment słów Bożych, które bardzo mi pomogły. Bóg mówi: „Doświadczenie Bożego osądu i karcenia przynosi nowe zyski i prawdziwe przeżycia – powinniście więc nieść świadectwo o Bogu. Kiedy niesiecie o Bogu świadectwo, powinniście przede wszystkim mówić więcej o tym, jak Bóg sądzi i karci ludzi, jakim próbom ich poddaje, aby ich oczyszczać i zmieniać ludzi usposobienie. Powinniście także mówić o tym, ile zepsucia ujawniono w waszym doświadczeniu, ile znieśliście oraz jak w końcu zostaliście podbici przez Boga; mówcie o tym, ile posiadacie prawdziwej wiedzy na temat Bożego dzieła, jak powinniście nieść o Nim świadectwo i jak powinniście się Mu odpłacić za Jego miłość. Włóżcie w swoje słowa treść i ujmujcie ją w prosty sposób. Nie mówcie o pustych teoriach. Mówcie w sposób przyziemny, mówcie z serca. Tak powinno wyglądać wasze doświadczenie. Nie uzbrajajcie się w pozornie głębokie, puste teorie, by się popisywać. Wygląda to dość arogancko i nierozsądnie. Powinniście mówić więcej o realnych rzeczach z własnego, rzeczywistego doświadczenia, które są prawdziwe i z serca – to właśnie przynosi najwięcej korzyści innym i to jest najbardziej odpowiednie dla ich oczu. Byliście niegdyś tymi, którzy najbardziej sprzeciwiali się Bogu, tymi najmniej skłonnymi, by okazywać Bogu posłuszeństwo, ale dzisiaj zostaliście podbici – nigdy o tym nie zapominajcie. Powinniście się zastanowić i więcej myśleć o tych sprawach. Kiedy ludzie jasno je zrozumieją, będą wiedzieć, jak nieść świadectwo; w przeciwnym razie będą skłonni do popełniania niegodziwych i bezsensownych czynów, co nie jest już niesieniem świadectwa o Bogu, tylko okrywaniem Go hańbą. Bez autentycznych przeżyć i pojmowania prawdy nie sposób jest nieść świadectwa o Bogu. Ludzie, których wiara w Boga jest zagmatwana i chaotyczna, nigdy nie będą w stanie nieść o Bogu świadectwa” („Jedynie dążąc do prawdy, można uzyskać zmianę usposobienia” w księdze „Wypowiedzi Chrystusa dni ostatecznych”). Po przeczytaniu słów Bożych zrozumiałam. Prawdziwe świadectwo o Bogu to świadczenie o Bożych słowach i o Jego dziele, to omawianie doświadczenia sądu, skarcenia, prób i oczyszczenia poprzez słowa Boże, to też omawianie waszego zepsucia i dzielenie się wiedzą, którą zdobywacie o sobie dzięki słowom Bożym, oraz o tym, jak znalazłyście wejście w życie, aby inni ujrzeli sprawiedliwe Boże usposobienie i poznali Boże dzieło i Bożą miłość. Aby móc świadczyć o Bogu niepotrzebne są umiejętności głoszenia zaawansowanych teorii. Liczy się to, że mówicie szczerze. Gdy to zrozumiałam, serce mi pojaśniało. To samo dotyczy pisania świadectw. Poziom wyksztalcenia czy styl pisania nie mają znaczenia. Ważne jest to, czy możecie włożyć trud w poszukiwanie prawdy, czy poszukujecie jej w celu zmiany własnego zepsucia i rozwiązania problemów, czy doświadczacie Bożego sądu, czy analizujecie i poznajecie siebie na podstawie słów Bożych, i czy jasno widzicie sedno problemów, żałujecie i zmieniacie się. Jeśli tak, to napiszecie dobre artykuły. To nie ma nic wspólnego z waszym wykształceniem. Musicie tylko opisać te praktyczne sprawy zwyczajnym językiem. Po prostu piszcie to, co myślicie i rozumiecie. Jeśli opiszecie wasze szczere zrozumienie i uczucia własnymi słowami, i jeśli z tego skorzystają inni, to będziecie miały świadectwo. W przeszłości myślałam, że mam niskie wykształcenie i słaby charakter, i było to moją wymówką, żeby nie pisać artykułów o świadectwach, jak gdyby pisanie ich wymagało jakiejś nadzwyczajnej wiedzy, ale teraz widzę, że to moje przekonanie było błędne. Nie powinnam była żyć w takim stanie. Powinnam była skupić się na szukaniu prawdy, praktykowaniu i doświadczaniu słów Bożych oraz pisaniu artykułów o tym, czego doświadczyłam i co zyskałam, by świadczyć o Bogu. To był mój obowiązek.

Później, na spotkaniu, ujrzałam fragment słów Bożych, które pomogły mi znosić ciężar poszukiwania prawdy i pisania świadectw. Słowa Boga mówią: „Z jakiej przyczyny powstała kategoria ludzi, którzy są przywódcami i pracownikami, i jak doszło do tego, że się pojawili? W ogólnym planie rzeczy są oni niezbędni w Bożym dziele; na mniejszą skalę, są potrzebni w dziele kościoła, są potrzebni wybrańcom Bożym. (…) Różnica między przywódcami i pracownikami a resztą Bożych wybrańców polega wyłącznie na szczególnych cechach wykonywanych przez nich obowiązków. Te szczególne cechy to zasadniczo przywódcze role, które pełnią. Na przykład, bez względu na to, ile osób liczy kościół, jego głową jest przywódca. Jaką więc rolę pełni przywódca wśród członków kościoła? Przewodzi wszystkim wybrańcom w kościele. Jaki zatem ma wpływ na cały kościół? Jeśli przywódca obierze błędną drogę, wybrani ludzie Boga w kościele wstąpią w ślad za nim na ową błędną drogę, co będzie miało na nich wielki wpływ. Weźmy jako przykład Pawła. Prowadził wiele założonych przez siebie kościołów oraz Bożych wybrańców. Kiedy Paweł zbłądził na manowce, kościoły i wybrańcy Boga, których prowadził, również zbłądzili. Tak więc kiedy przywódcy błądzą, ma to wpływ nie tylko na nich samych, ale również na Bożych wybrańców, których prowadzą. Jeśli taki przywódca jest odpowiednią osobą, kroczy właściwą ścieżką, dąży do prawdy i ją praktykuje, to wówczas ludzie, którymi kieruje, będą jeść i pić Boże słowa jak należy oraz poszukiwać prawdy tak jak trzeba, a jednocześnie życiowe doświadczenie i rozwój takiego przywódcy będą dla wszystkich widoczne i będą miały na nich wpływ. Jaka jest zatem właściwa ścieżka, jaką winien kroczyć przywódca? Jest nią umiejętność prowadzenia innych ku zrozumieniu prawdy i wkraczaniu w nią, oraz zdolność doprowadzania ich przed oblicze Boga. Jaka zaś ścieżka jest niewłaściwa? Niewłaściwe jest gonienie za statusem, sławą i zyskiem, częste wywyższanie siebie i niesienie świadectwa o sobie oraz nieniesienie, ani przez chwilę, świadectwa o Bogu. Jaki wpływ wywiera taka postawa na wybrańców Bożych? Odchodzą daleko od Boga i dostają się pod kontrolę takiego przywódcy. Jeśli prowadzisz ludzi w ten sposób, by przychodzili do ciebie, to skłaniasz ich do tego, by stawali przed skażoną ludzkością i przed szatanem, a nie przed Bogiem. Jedynie prowadzenie ludzi w taki sposób, by stawali przed prawdą, jest doprowadzaniem ich przed oblicze Boga. Przywódcy i pracownicy, bez względu na to, czy kroczą właściwą ścieżką, czy błędną, mają bezpośredni wpływ na wybrańców Bożych” („Usiłują pozyskać sobie ludzi” w księdze „Demaskowanie antychrystów”). Po przeczytaniu tych słów lepiej rozumiałam swoje obowiązki. Poczułam na barkach wielką odpowiedzialność. Bóg mówi nam, że to, jaką ścieżkę przywódcy i pracownicy wybierają i czego szukają, nie wpływa tylko na nich, ale też i na braci i siostry, którym przewodzą. Kiedy przywódcy i pracownicy szukają prawdy i są prawymi ludźmi, to będą stale osiągać postępy w prawdzie, w codziennym życiu będą zastanawiać się nad swoimi błędnymi poglądami i nad swoim zepsutym usposobieniem, dzięki słowom Bożym zrozumieją istotę problemów, i odkryją, którymi zasadami powinni się kierować. Kiedy przywódcy i pracownicy wybiorą właściwą ścieżkę, będą nieść ciężar wejścia w życie braci i sióstr i skupią się na szukaniu prawdy, by rozwiązywać problemy, tak, aby ludzie, których prowadzą, też podążyli w tę stronę. Jeśli przywódcy i pracownicy zaniedbują obowiązki, nie poszukują prawdy, cały czas dążą do zdobycia sławy i statusu, nie są zainteresowani dążeniem do prawdy i nie potrafią jej omawiać prawdy, by rozwiązać problemy, to ich obowiązki będą tylko sprawami zewnętrznymi. Jeśli mówią posługując się tekstami i doktrynami, by wynieść lub wyróżnić siebie, to wynikiem tego nie będzie świadectwo o Bogu. Oni kroczą ścieżką oporu wobec Boga i prowadzą ludzi w złym kierunku. Tacy ludzie nieświadomie idą we własną stronę i wiodą innych ścieżką świadczenia usług, co jest ścieżką Pawła, który opierał się Bogu. To wbrew intencjom Boga i Jego dziełu, by zbawić ludzi. Kiedy to zrozumiałam, poczułam, że Bóg dał mi szansę bycia przywódczynią nie po to, żebym wykonywała prace zewnętrzne, nie po to, bym świadczyła usługi, i nie po to, bym mogła dążyć do zdobycia reputacji i statusu. Intencją Boga było to, bym odegrała rolę przywódczyni, kogoś, kto może poprowadzić innych w spożywaniu i piciu słów Bożych, abym poszukiwała prawdy w celu rozwiązywania problemów w pracy i, stopniowo, zrozumiała prawdę i weszła w rzeczywistość słów Bożych. Takie było zlecenie Boga jak również mój obowiązek. Poczułam, że najważniejsze jest dążenie do prawdy i skupienie się na zmianie mojego zepsutego usposobienia. Wtedy jeszcze bardzo płytko rozumiałam prawdę i nie posiadałam rzeczywistości prawdy, więc mogłam się uczyć tylko w miarę doświadczania jej. Póki wasze serca są szczera, a ścieżka właściwa, otrzymacie Boże przewodnictwo i błogosławieństwa.

Potem zaczęłam się zastanawiać nad swoim stanem i nad tym, jakie problemy rozwiązałam poprzez szczere szukanie prawdy w czasie swojej wiary w Boga, oraz które z zepsutych usposobień zmieniłam. Gdy zaczęłam się nad tym zastanawiać, okazało się, że mam mętlik w głowie i wiele spraw pojmuję tylko połowicznie. Nie rozumiałam prawdy i nie widziałam sedna problemu, nie odnalazłam zasad praktyki ani nie rozwiązywałam skutecznie problemów. Potem próbowałam opisać doświadczenia, które dość dobrze rozumiałam, i w trakcie pisania kontemplowałam. Robiłam to zawsze, kiedy miałam czas. Kiedy wreszcie skończyłam pisać artykuł, poczułam się spełniona, bezpieczna i spokojna, bo w procesie pisania poprzez szukanie prawdy, w naturalny sposób jaśniej ujrzałam własny stan i sedno swoich problemów, moja znajomość prawdy stała się bardziej praktyczna i konkretna, a moja ścieżka praktyki zrobiła się wyraźna. Zdałam sobie sprawę, że opisywanie świadectw jest decydujące dla zapanowania nad własnym stanem i dla poszukiwania prawdy w celu rozwiązania problemów. To była ścieżka do wejścia w życie i najlepszy sposób szukania i zrozumienia prawdy.

Później usłyszałam, że wiele osób, włącznie z przywódcami i pracownikami, nie skupiało się na pisaniu artykułów, ani nie trudziło się w tej kwestii. Niektórzy mówili, że są zajęci i nie mają czasu. Pomyślałam, czy to nie właśnie taki był mój stan? Też prezentowałam ten błędny punkt widzenia i wymyślałam wymówki, by nie pisać. Pomyślałam, „Jeśli opiszę proces tego, jak poznałam swój stan i jak zmieniłam punkt widzenia, to czy nie rozwiążę problemów moich braci i sióstr?”. Zrozumiawszy to, poczułam, że teraz dźwigam na barkach brzemię i zaczęłam przygotowywać się do pisania. Choć moje rozumienie było płytkie i chaotyczne, wiedziałam, że napisanie tego artykułu jest moim obowiązkiem, i że muszę napisać tyle, ile rozumiem. Mając ten cel w głowie, na spotkaniach z braćmi i siostrami dyskutowaliśmy o tej sprawie. Myślałam też o tym w wolnym czasie w domu. W czasie porannej modlitwy czasem spożywałam i piłam słowa Boże na ten temat. Po jakimś czasie widziałam tę sprawę wyraźniej i kiedy zaczęłam pisać, było mi znacznie łatwiej. Kiedy przygotowałam zarys, wyraziłam każdą warstwę znaczenia zgodnie z własnym rozumieniem i spisałam własne myśli i doświadczenia swoimi słowami. Już nie było to dla mnie takie trudne i kiedy zastanawiałam się nad rzeczami, o których pisałam, znacznie wyraźniej widziałam problem oraz związane z nim aspekty prawdy. Naprawdę czułam, że im bardziej próbujemy dążyć do prawdy i im więcej napiszemy artykułów, by rozwiązać jakiś problem, tym większe oświecenie i przewodnictwo otrzymujemy od Boga i tym bardziej jesteśmy błogosławieni. Pomyślałam o fragmencie słów Bożych, „Im bardziej zważasz na wolę Boga, tym cięższe niesiesz brzemię, a im jest ono cięższe, tym bogatsze będzie twoje doświadczenie. Gdy zważasz na wolę Boga, Bóg obarczy cię brzemieniem, a następnie oświeci cię na temat zadań, które ci powierzył. Gdy Bóg cię nim obarczy, podczas jedzenia i picia Bożych słów będziesz zwracał uwagę na wszystkie związane z nim prawdy. Jeśli twoje brzemię związane jest ze stanem życia twoich braci i sióstr, to jest to brzemię powierzone ci przez Boga i zawsze będziesz je niósł w swoich codziennych modlitwach. Zostałeś obarczony tym, co robi Bóg, i jesteś gotowy zrobić to, co pragnie zrobić Bóg. Oto, co oznacza przyjąć na siebie Boże brzemię. Na tym etapie w swoim jedzeniu i piciu Bożych słów będziesz koncentrował się na tego rodzaju kwestiach i będziesz się zastanawiał: »Jak mam rozwiązać te problemy? Jak mogę sprawić, by moi bracia i siostry doznali ulgi i odnaleźli duchową radość?«. Podczas swoich omówień również skoncentrujesz się na rozwiązywaniu tych problemów, a gdy będziesz jadł i pił słowa Boga, skupisz uwagę na tych słowach, które dotyczą tych właśnie zagadnień. Będziesz też niósł brzemię, jedząc i pijąc Jego słowa. Gdy już zrozumiesz stawiane przez Boga wymogi, zyskasz większą jasność na temat tego, którą ścieżkę wybrać. W ten sposób twoje brzemię przynosi ci oświecenie i iluminację przez Ducha Świętego i jest to zarazem Boże przewodnictwo, którym zostałeś obdarzony. Dlaczego to mówię? Jeśli nie masz brzemienia, wówczas nie będziesz uważny podczas jedzenia i picia słów Boga. Kiedy, niosąc brzemię, jesz i pijesz słowa Boga, jesteś w stanie uchwycić ich istotę, znaleźć swoją drogę i zważać na wolę Boga. Dlatego też w swoich modlitwach powinieneś prosić Boga, by obarczył cię większym brzemieniem i powierzył ci jeszcze ambitniejsze zadania, aby otworzyła się przed tobą jeszcze szersza ścieżka praktyki; aby twoje jedzenie i picie słów Boga przyniosło lepszy skutek; abyś wypracował umiejętność uchwycenia istoty Jego słów i abyś mógł być bardziej poruszony przez Ducha Świętego” („Zważaj na wolę Boga, aby osiągnąć doskonałość” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”). Po przeczytaniu tych słów zrozumiałam, że kiedy dźwigamy brzemię naszego wejścia w życie i problemów kościoła, możemy włożyć większy wysiłek w szukanie prawdy, by rozwiązać te problemy, sumiennie jeść, pić i praktykować słowa Boże, a potem omawiać i opisywać nasze własne zrozumienie słów Boga. Tylko wtedy możemy stopniowo wchodzić w rzeczywistość prawdy. W tym procesie, kiedy dźwigamy brzemię, pragniemy i szukamy, możemy zyskać Boże oświecenie i przewodnictwo, stopniowo pogłębiać nasze zrozumienie prawdy, wyraźniej i dokładniej ujrzeć poszczególne sprawy, i bardziej konkretnie i praktycznie zrozumieć prawdę. Jeśli nie będziemy ciężko pracować w celu dążenia do prawdy i pisania artykułów, to nawet jeśli zdobędziemy odrobinę światła dzięki słowom Bożym, to będzie tylko powierzchowne zrozumienie, które zawsze będzie mętne jak postacie we mgle i będzie oznaczać, że wcale nie mamy prawdziwej wiedzy. Tylko opisując naszą prawdziwą wiedzę i doświadczenie, dokładnie analizując i rozumiejąc sprawy dzięki słowom Bożym, i wreszcie podnosząc nasze ogólne pojęcie do konkretnej, racjonalnej wiedzy nasze zrozumienie w końcu zakwitnie i wyda owoc. To nasz plon, skrystalizowanie się naszych myśli. W tym okresie doświadczyłam też tego, że pisanie artykułów to proces jasnego pojmowania spraw, rozumienia prawdy i rozwiązywania problemów. Im więcej piszemy, tym więcej zyskujemy.

Teraz nie opieram się pisaniu artykułów. Nawet bardzo to lubię, bo w procesie pisania widzę wyraźniej własne zepsute usposobienie, a mój punkt widzenia i ideologia też się zmieniają wraz ze zrozumieniem słów Bożych. To prawdziwa korzyść, coś, co ma wartość i znaczenie. Wcześniej zawsze myślałam, że pisanie artykułów jest pracochłonne i szczególnie trudne, i wolałam wykonywać zewnętrzną pracę niż pisać. Strasznie się buntowałam. Czułam nawet, że pisanie artykułów opóźni moją pracę, ale ten punkt widzenia był błędny, wręcz absurdalny. Pisanie artykułów wcale nie opóźnia pracy. Przeciwnie, ponagla nas do szukania prawdy w celu rozwiązywania problemów, dzięki czemu jesteśmy wydajniejsi w pracy. Teraz, kiedy mam czas, próbuję się wyciszyć i rozważyć swój stan. Chcę przemyśleć problemy, których nie rozumiem lub nie mogę rozwiązać. Stopniowo zaczęłam dźwigać brzemię w celu poszukiwania prawdy. Czuje też, że mam wiele stanów, które muszą być rozwiązane według słów Bożych, i powoli rozwijam w sobie pragnienie Bożych słów. To wszystko dzięki Bożej łasce i błogosławieństwom i jestem za to bardzo wdzięczna Bogu.

Wstecz: Po śmierci syna

Koniec wszelkich rzeczy jest blisko. Czy chcecie wiedzieć, jak Pan wynagrodzi dobro i ukarze zło i ustali wynik człowieka, kiedy On powróci? Zapraszamy do kontaktu z nami, aby pomóc Ci znaleźć odpowiedź.

Powiązane treści

Co skrywa milczenie

Autorstwa Lizhi, Grecja Gdy zaczęłam wypełniać obowiązki, widziałam, że bracia i siostry, z którymi pracowałam przy redakcji tekstów, są...

Gdy utraciłam swoją pozycję

Autorstwa Huimin, miasto Jiaozuo, Prowincja Henan Za każdym razem, gdy widziałam kogoś lub słyszałam o kimś, kto został zastąpiony jako...

Zamieść odpowiedź

Połącz się z nami w Messengerze