Już się nie martwię moim brakiem darów i talentów

20 maja 2026

Autorstwa Emilia, Włochy

Przez kilka ostatnich lat wykonywałam swoje obowiązki jako aktorka, nagrywając świadectwa z doświadczenia. Później niektórzy bracia i siostry, którzy wykonywali te same obowiązki co ja, zaczęli też szkolić się w śpiewie i tańcu. Byłam bardzo zazdrosna, widząc, jak są wszechstronnie utalentowani, i myślałam sobie: „To musi być wspaniałe mieć tak wiele darów i talentów. Można występować w najróżniejszych filmach i zyskać podziw oraz pochwały od większej liczby braci i sióstr. Ludzie zawsze mówią o wszechstronnie utalentowanych osobach z taką zazdrością i sympatią”. Zaczęłam mieć nadzieję, że pewnego dnia ja również będę mogła wystąpić w innych filmach i zyskać podziw braci i sióstr. Wydawało mi się, że takie życie musi być wspaniałe. Jakiś czas temu widziałam, jak przywódca powierzył dwóm siostrom nagranie wersji demo obcojęzycznego hymnu, i pomyślałam sobie: „Uczyłam się języków obcych, więc czy ja też nie mogłabym tego zaśpiewać? Dlaczego przywódca nie poprosił mnie, żebym spróbowała?”. Widząc, jak siostry robią próby, poczułam lekkie rozczarowanie, myśląc: „Jakie to byłoby imponujące, gdybym mogła wyjść na scenę i zaśpiewać! Bracia i siostry naprawdę by mnie wtedy podziwiali”. Potem usłyszałam, że jeszcze troje braci i sióstr będzie śpiewać obcojęzyczne hymny. Poczułam kolejne ukłucie rozczarowania i smutku, a nawet trochę narzekałam: „Nie mam żadnych innych talentów, więc mogę tylko nagrywać świadectwa z doświadczenia. Nigdy nie wyjdę poza ten schemat. Co inni o mnie pomyślą? Jestem pewna, że nie znaczę zbyt wiele w sercach braci i sióstr”. Potem patrzyłam na braci i siostry, którzy potrafili śpiewać i tańczyć, wyglądali imponująco i wyróżniali się na scenie. Wszyscy bardzo ich podziwiali i poświęcali im tyle uwagi. Budziło to we mnie niesmak i niecierpliwie czekałam na dzień, gdy będę mogła robić to co oni, śpierwać i tańczyć.

W końcu pewnego dnia nadeszła moja szansa. Pewna siostra poprosiła mnie o nagranie próbne mojego śpiewu, żeby sprawdzić, czy się nadaję. Byłam zachwycona. Pomyślałam: „Naprawdę muszę wykorzystać tę okazję. Jeśli zostanę wybrana, ja też będę mogła śpiewać na scenie. Jakie to byłoby imponujące! Bracia i siostry na pewno by mnie podziwiali i mi zazdrościli”. Ale kiedy faktycznie zaczęłam śpiewać, nie wyszło to zbyt dobrze. Czasami fałszowałam, a moja skala głosu była wąska. Wysłałam gotowe demo do siostry, trzymając się cienia nadziei, że otrzymam wiadomość z pozytywną opinią. Ale ostatecznie nic z tego nie wyszło; nigdy nie dostałam odpowiedzi.

Niedługo potem przywódca poprosił mnie i drugą siostrę o nagranie wersji demo tańca solowego, mówiąc, że planują nagrać program z tańcem yangge. Pomyślałam sobie: „Yangge to taniec ludowy z moich rodzinnych stron. Chociaż nigdy nie uczyłam się go zawodowo, w dzieciństwie często go tańczyłam. Byłoby wspaniale, gdybym mnie wybrano”. Ale kiedy już zaczęłam tańczyć, miałam problemy z równowagą i koordynacją kończyn, a moje ruchy i gesty nie były poprawne. Potrzebowałam dwóch prób, żeby mniej więcej się tego nauczyć, ale nie tańczyłam dobrze, a w niektórych momentach poruszałam jednocześnie ręką i nogą z tej samej strony. Później wybrano siostrę, która nagrywała demo razem ze mną. Potrafiła nie tylko nagrywać świadectwa z doświadczenia, ale także pracować jako reżyserka. Kiedyś występowała w skeczach komediowych, dobrze śpiewała, a nawet uczyła się gry na instrumentach muzycznych. A teraz zaczynała tańczyć. Była naprawdę wszechstronnie utalentowana! Inni mają tak wiele talentów! W tamtym czasie często fantazjowałam o posiadaniu wielu różnych darów i talentów – nie tylko o tym, by potrafić śpiewać i tańczyć, ale także o tym, by umieć grać na różnych instrumentach muzycznych i wyglądać naprawdę imponująco na scenie. Pewnego dnia nakładałam jedzenie w kuchni, gdy usłyszałam pewną siostrę mówiącą z przejęciem do jednej z tancerek: „Niedługo wyjdziesz na scenę i zatańczysz, to wspaniale! Przymierzałaś już swój kostium?…”. Słysząc troskę w jej głosie, poczułam ukłucie zazdrości podszyte rozczarowaniem. Stojąc tam, poczułam się trochę nieswojo i pomyślałam: „Zawsze to wszechstronnie utalentowani ludzie skupiają na sobie całą uwagę. Tymczasem ja nie potrafię śpiewać ani tańczyć. Umiem tylko nagrywać świadectwa z doświadczenia, a to takie przeciętne!”. Czułam się z tym okropnie. Stopniowo moje nastawienie do nagrywania świadectw stawało się coraz bardziej lekceważące. Przestałam wkładać serce w poleganie na Bogu, by dobrze przekazywać świadectwa, i nagrywałam je mechanicznie. Nie miałam też ochoty zbytnio rozmawiać z braćmi i siostrami, którzy potrafili śpiewać i tańczyć. W głębi serca czułam barierę między mną a nimi, czułam, że jestem od nich gorsza; budzili we mnie zawiść i zazdrość. Pewnego dnia przypomniał mi się fragment Pisma Świętego: „Czy naczynie gliniane może powiedzieć do tego, kto je ulepił: Dlaczego mnie takim uczyniłeś? Czy garncarz nie ma władzy nad gliną, żeby z tej samej bryły zrobić jedno naczynie do użytku zaszczytnego, a drugie do niezaszczytnego?” (Rz 9:20-21). Ten fragment naprawdę mnie poruszył i zdałam sobie sprawę, że bardzo brakuje mi rozumu. Moje dary i talenty zostały z góry ustanowione przez Boga; nie powinnam mieć nierozsądnych żądań ani wygórowanych pragnień. Będąc stale niezadowolona z własnych zdolności, sprzeciwiałam się Bogu! W tamtym czasie często modliłam się do Boga, chcąc rozwiązać swój problem.

Pewnego dnia przeczytałam słowa Boże i zyskałam pewne zrozumienie zapatrywań kryjących się za moimi dążeniami. Bóg Wszechmogący mówi: „Wielu ludzi nie rozumie prawdy i nie dąży do niej. Jak traktują wykonywanie obowiązków? Jak rodzaj pracy, hobby lub inwestycję w swoje zainteresowania. Nie traktują obowiązków jak misji czy zadania danego im przez Boga, lub też odpowiedzialności, którą powinni wypełnić. W jeszcze mniejszym stopniu starają się w trakcie wykonywania swoich obowiązków zrozumieć prawdę lub Boże intencje, tak aby mogli dobrze je wykonywać i ukończyć zadanie wyznaczone przez Boga. (…) Czy tacy ludzie mogą zyskać prawdę? Jeśli chodzi o wykonywanie ich obowiązków, to nie wkładają oni wysiłku w odniesieniu do prawdy ani nie wprowadzają jej w życie. Dla nich trawa jest zawsze bardziej zielona po drugiej stronie płotu. Dziś chcą robić to, jutro tamto, i myślą, że obowiązki wszystkich innych ludzi są lepsze bądź łatwiejsze niż ich własne. A jednak nie wkładają wysiłku w odniesieniu do prawdy. Nie zastanawiają się, jakie problemy wiążą się z ich pomysłami, ani nie szukają prawdy, by powstające problemy rozwiązać. Ich umysły są zawsze skoncentrowane na tym, kiedy ich własne marzenia zostaną zrealizowane, kto jest w centrum uwagi, kto cieszy się uznaniem Zwierzchnictwa, kto wykonuje pracę i nie jest przycinany oraz kto otrzymuje awans. Ich umysły są zaprzątnięte tymi właśnie sprawami. Czy ludzie, którzy zawsze myślą o takich sprawach, mogą wykonywać swoje obowiązki w sposób spełniający standardy? Nigdy nie są w stanie tego osiągnąć. Jakiego rodzaju ludzie wykonują swoje obowiązki w ten sposób? Czy są to ludzie, którzy dążą do prawdy? Po pierwsze, jedno jest pewne: tacy ludzie nie dążą do prawdy. Chcą cieszyć się kilkoma błogosławieństwami, zyskać sławę i znaleźć się w centrum uwagi w domu Bożym, dokładnie tak jak radzili sobie w społeczeństwie. Jeśli chodzi o istotę, to jakimi są oni ludźmi? Niedowiarkami. Niedowiarkowie wykonują swoje obowiązki w domu Bożym tak, jak wykonywaliby pracę w świecie zewnętrznym. Przejmują się tym, kto awansuje, kto zostaje liderem zespołu, a kto przywódcą kościoła, kto jest chwalony przez wszystkich za swoją pracę, a kto jest wywyższany i często wspominany. Takie sprawy są dla nich istotne. To tak jak w firmie: kto awansuje, kto dostaje podwyżkę, kto jest chwalony przez lidera i kto buduje lepszą relację z liderem – ludziom zależy na takich rzeczach. Jeśli szukają tych rzeczy również w domu Bożym i to one całymi dniami zaprzątają ich umysły, to czy nie są tacy sami jak niewierzący? W swojej istocie są oni właśnieniewierzącymi, wręcz typowymi. Bez względu na to, jakie obowiązki wykonują, będą po prostu wykonywać pracę i działać w niedbały sposób. Niezależnie od tego, jakie kazania usłyszą, nadal nie zaakceptują prawdy, a tym bardziej nie wprowadzą jej w życie. Przez wiele lat wierzyli w Boga nie przechodząc żadnej przemiany i bez względu na to, przez ile lat będą wykonywać swoje obowiązki, nie będą w stanie ofiarować swojej lojalności. Nie mają prawdziwej wiary w Boga, brak im lojalności, są niedowiarkami(Punkt ósmy: Chcą, by ludzie podporządkowywali się tylko im, a nie prawdzie lub Bogu (Część pierwsza), w: Słowo, t. 4, Demaskowanie antychrystów). Demaskujące słowa Boże sprawiły, że poczułam głęboki wstyd. Niewierzący w społeczeństwie zawsze dążą do zdobycia uznania przełożonych lub podziwu innych. A ja, choć wierzyłam w Boga od wielu lat, wciąż dążyłam do tych rzeczy, zupełnie jak osoba niewierząca. Moje spojrzenie na te sprawy w ogóle się nie zmieniło. Stale fiksowałam się na tym, kto dostał szansę, by śpiewać lub tańczyć albo kto ma szczególny talent, zyskując podziw i pochwały braci i sióstr. Fiksowałam się na tym każdego dnia. Widząc wokół siebie braci i siostry z ich licznymi talentami, potrafiących współpracować przy wykonywaniu różnych obowiązków, byłam niesamowicie zazdrosna. Naprawdę chciałam również posiadać te dary i talenty, abym mogła występować na scenie i się popisywać. Kiedy później poproszono mnie o nagranie wersji demo śpiewu i tańca, byłam rozczarowana i przygnębiona, bo nie miałam tych talentów i nie mogłam wykonywać tych obowiązków. Skarżyłam się, nie wiedząc, dlaczego Bóg nie dał mi tych darów i talentów i dlaczego jestem gorsza od innych. Zaczęłam nawet zaniedbywać swoje obowiązki. Chciałam mieć różne dary i talenty, by zaspokoić swoje ambicje i pragnienie wyróżniania się i bycia zauważaną. Zaniedbywałam powierzoną mi pracę i nie szłam właściwą ścieżką! Tak naprawdę bez względu na to, jakie swoje talenty człowiek wykorzystuje, wykonując obowiązki, wszystko to służy głoszeniu ewangelii i dawaniu świadectwa o Bogu, aby więcej ludzi mogło powrócić przed Jego oblicze i przyjąć Jego zbawienie. Taka jest intencja Boga i nie ma to nic wspólnego z reputacją czy statusem. Ale ja zawsze czułam, że mogę zyskać podziw większej liczby ludzi tylko wtedy, gdy będę miała szeroki wachlarz talentów, do śpiewu, do tańca i do wielu innych rzeczy. Moja perspektywa była taka sama jak u osoby niewierzącej – to była perspektywa niedowiarka!

Później przeczytałam dwa fragmenty słów Bożych i w pewnym stopniu zrozumiałam, z czego brało się moje ciągłe pragnienie, by być kimś wszechstronnie utalentowanym. Bóg Wszechmogący mówi: „Hołubienie przez antychrystów własnej reputacji i statusu wykracza poza troskę przejawianą przez zwykłych ludzi i jest częścią istoty ich usposobienia; nie jest to chwilowe zainteresowanie ani przejściowy wpływ otoczenia, lecz część ich życia, coś, co mają we krwi, a zatem ich istota. To znaczy, że we wszystkim, co robią antychryści, najważniejsze są ich reputacja i status, nic poza tym. Dla antychrystów reputacja i status są całym życiem i celem, do którego dążą przez całe życie. (…) Można powiedzieć, że dla antychrystów reputacja i status nie są jakimś dodatkowym wymogiem ani tym bardziej rzeczami zewnętrznymi, bez których mogliby się obejść. Są częścią natury antychrystów, są w ich kościach, we krwi – są czymś wrodzonym. Antychrystom nie jest obojętne, czy posiadają reputację i status – nie taka jest ich postawa. Jaka więc ona jest? Reputacja i status są ściśle związane z ich codziennym życiem, ich codziennym stanem, tym, do czego na co dzień dążą. Dla antychrystów status i reputacja są ich życiem. Bez względu na to, jak i w jakim środowisku żyją, jaką pracę wykonują, do czego dążą, jakie są ich cele, jaki jest kierunek ich życia, wszystko kręci się wokół zdobycia dobrej reputacji i wysokiego statusu. Ten cel się nie zmienia; nigdy nie potrafią odsunąć takich rzeczy na bok(Punkt dziewiąty (Część trzecia), w: Słowo, t. 4, Demaskowanie antychrystów). „Dlaczego tak bardzo cenisz sobie status? Jakie korzyści możesz dzięki niemu uzyskać? Gdyby status przyniósł ci katastrofę, trudności, zakłopotanie i ból, czy nadal byś go cenił? (Nie). Jest wiele korzyści płynących z posiadania statusu, takich jak zazdrość, szacunek, poważanie i pochlebstwa ze strony innych ludzi, jak również ich podziw i uwielbienie. Twój status przynosi ci również poczucie wyższości i przywileje, które dają ci dumę i poczucie własnej wartości. Co więcej, możesz również cieszyć się rzeczami, których inni nie mają, takimi jak korzyści płynące ze statusu i wyjątkowe traktowanie. Są to rzeczy, o których nie ważysz się nawet pomyśleć i o których skrycie marzysz. Czy cenisz te rzeczy? Jeśli status jest jedynie czymś pustym, bez prawdziwego znaczenia, a jego obrona nie służy żadnemu celowi, to czy cenienie go nie jest głupie? Jeśli możesz zrezygnować z takich rzeczy, jak własne interesy i przyjemności ciała, to sława, zyski i status przestaną cię więzić(Punkt ósmy: Chcą, by ludzie podporządkowywali się tylko im, a nie prawdzie lub Bogu (Część druga), w: Słowo, t. 4, Demaskowanie antychrystów). Bóg obnaża to, że antychryści szczególnie cenią sobie reputację i status. Wszystko, co mówią lub robią, ma na celu zdobycie podziwu i poparcia innych oraz cieszenie się poczuciem wyższości, jakie niesie ze sobą reputacja i status. Zastanawiając się nad sobą, dostrzegłam, że idę ścieżką antychrysta. Żyłam szatańskimi truciznami, takimi jak: „Człowiek zostawia po sobie ślad, gdziekolwiek jest, tak jak gęś wydaje krzyk, dokądkolwiek leci” oraz „Człowiek zawsze dąży ku górze, woda płynie w dół”. Uważałam reputację i status za niezwykle ważne i zawsze chciałam być podziwiana przez innych w tłumie, wierząc, że tylko takie życie ma wartość. W ciągu ostatnich kilku lat nagrałam wiele świadectw opartych na doświadczeniu. Niektórzy bracia i siostry, którzy spotykali mnie po raz pierwszy, mówili rzeczy w stylu: „Często widuję cię w materiałach wideo”, albo: „Oglądałam twoje nagrania, kiedy dopiero zaczynałam wierzyć w Boga”. Ilekroć słyszałam takie słowa, czułam się niesamowicie szczęśliwa i naprawdę cieszyłam się, że inni mnie zauważają i podziwiają. Byłam bardzo rozczarowana i przygnębiona, gdy widziałam, jak bracia i siostry wokół mnie śpiewają i tańczą, wyglądając tak imponująco i ciesząc się atencją, tymczasem ja nie potrafiłam śpiewać ani tańczyć i mogłam tylko nagrywać świadectwa z doświadczenia, które nie przyciągały tak dużej uwagi. Zwłaszcza słysząc, jak inna siostra ciepło wita tancerkę, podczas gdy ja stałam obok niezauważona, poczułam jeszcze większą gorycz. Czułam się niewidzialna. Zapragnęłam mieć szeroki wachlarz darów i talentów, abym ja również mogła występować w różnych filmach i zyskiwać podziw oraz specjalne traktowanie ze strony otoczenia, zupełnie jak inni bracia i siostry. Później kościół dał mi możliwość nagrania wersji demo śpiewu i tańca, ale okazało się, że nie jestem w tym dobra. To sprawiło, że straciłam resztki nadziei na to, że kiedykolwiek się wyróżnię, i stałam się z tego powodu rozczarowana i przygnębiona. Zaczęłam z lekceważeniem traktować nagrywanie świadectw z doświadczenia, a nawet narzekałam, że urodziłam się na wsi w biednej rodzinie i nigdy nie uczyłam się śpiewać, tańczyć ani grać na żadnych instrumentach muzycznych. W rzeczywistości poprzez te narzekania i niezadowolenie z obecnej sytuacji dawałam wyraz skargom i rozżaleniu względem Boga. Możliwość nagrywania świadectw opartych na doświadczeniu była już wielką łaską od Boga, ale ja nie byłam zadowolona. Zawsze porównywałam się z innymi, nieustannie dążąc do reputacji i statusu, i winiłam Boga, kiedy nic z tego nie wychodziło. Byłam naprawdę zbuntowana! Ta świadomość dała mi pewne zrozumienie niedorzecznych perspektyw kryjących się za moimi dążeniami i dotarło do mnie, że Bóg daje ludziom dary i talenty, aby pomóc im lepiej wykonywać obowiązki. Ale ja zawsze chciałam wykorzystywać swoje talenty i dary, by dążyć do zdobycia podziwu i poparcia innych i zabiegać o status w ich sercach. To był sprzeciw wobec Boga, coś, czym On się brzydzi i czego nienawidzi, i gdybym dalej szła tą drogą, zostałabym przez Niego przeklęta i ukarana. Trochę się przestraszyłam i byłam gotowa zmienić swój niewłaściwy stan.

Później przeczytałam słowa Boga i zrozumiałam Jego intencje. Bóg Wszechmogący mówi: „Jeśli Bóg uczynił cię głupim, to w twojej głupocie jest sens; jeśli uczynił cię inteligentnym, to w twojej inteligencji jest sens. Bez względu na to, jakimi mocnymi stronami obdarzył cię Bóg, w czym jesteś dobry i jak wysokie jest twoje IQ, Bóg miał w tym swój cel. Wszystkie te rzeczy zostały z góry ustanowione przez Boga. Rola, jaką odgrywasz w swoim życiu, i obowiązki, które możesz wykonywać, również zostały z góry ustanowione przez Boga dawno temu(Zasady, jakimi należy się kierować w zachowaniu, w: Słowo, t. 3, Rozmowy Chrystusa dni ostatecznych). „Jeśli Bóg obdarza cię przeciętnym potencjałem, nie możesz wykonywać prac niezwykłej wagi, więc nie grozi ci też arogancja. Jest to zatem dla ciebie pewna forma ochrony. Z przeciętnym potencjałem, jakim zostałeś obdarzony, nie masz żadnej karty przetargowej w postaci zasług, którymi mógłbyś się pochwalić, ani też nie możesz w nic wnieść żadnego przełomowego wkładu. Musisz zawsze myśleć sobie tak: »Mój potencjał jest przeciętny; nie jestem dobry ani w tej, ani w tamtej dziedzinie. Muszę być rozważny i poszukiwać prawdozasad przy wykonywaniu mojego obowiązku«. Kiedy czujesz, że pod każdym względem masz pewne braki, robisz się dużo lepiej ułożony, o wiele bardziej zasadniczy, znacznie bardziej powściągliwy. Na przykład, niezależnie od tego, jaką pracę wykonujecie, czy jesteś przełożonym, czy zwykłym członkiem kościoła, jeśli w pewnym okresie twoja praca przebiegałaby stosunkowo gładko, przynosiła pewne rezultaty, a osiągnięcia byłyby dosyć wybitne, a ty otrzymałbyś potwierdzenie tego wszystkiego od Zwierzchnictwa, jakie byłoby twoje nastawienie? (Popadlibyśmy w samozadowolenie, mielibyśmy poczucie, że jesteśmy dobrzy, i poszukiwanie prawdy nie przychodziłoby nam już tak łatwo). Trudno byłoby ci wtedy przestrzegać zasad i wytrwać we właściwym postępowaniu. To zaś dla ciebie bardzo niebezpieczna pokusa; nie jest to dobry znak(Jak dążyć do prawdy (7), w: Słowo, t. 7, O dążeniu do prawdy). Ze słów Bożych zrozumiałam, że to, jakie dary i talenty ma każdy człowiek i jakie obowiązki może wykonywać, jest z góry ustanowione przez Boga. Powinnam wykazać się rozumem, stać na pozycji istoty stworzonej i znać swoje miejsce, dobrze wykonując swoje obowiązki. Tylko to jest zgodne z intencją Boga. Ponadto Bóg mówi: „Jest to zatem dla ciebie pewna forma ochrony”. Rozważając te słowa, czułam się bardzo poruszona. Największe słabości i skażone skłonności każdego człowieka są inne. Niektórzy, wykonujący swoje obowiązki tak jak ja, mają wiele darów i talentów, a mimo to potrafią iść właściwą ścieżką, dążyć do prawdy i dobrze wykonywać obowiązki, twardo stąpając po ziemi. Jednak moje pragnienie reputacji i statusu było bardzo silne i przez lata zawsze dążyłam do tego, by się wyróżniać i być podziwianą. Gdybym naprawdę miała wiele darów i talentów, obawiam się, że zeszłabym na manowce i już dawno zostałabym zdemaskowana i wyeliminowana przez Boga. Pomyślałam o tym, jak dwa lata temu stałam się arogancka i nie znałam swojego miejsca we wszechświecie, bo długo szkoliłam się w nagrywaniu świadectw z doświadczenia. Zadzierałam nosa przy wykonywaniu obowiązków i nie chciałam przyjmować rad ani pomocy od braci i sióstr. W końcu zostałam surowo zdemaskowana, przycięta i ostrzeżona, że jeśli nie okażę skruchy, zostanę zwolniona. Dopiero wtedy szybko zawróciłam ze złej drogi i zastanowiłam się nad sobą. Ta porażka do dziś jest żywa w mojej pamięci, a poniosłam ją, bo przywiązywałam zbyt dużą wagę do darów i talentów oraz stale miałam poczucie wyższości. Myśląc o tym, zrozumiałam, że gdybym miała zbyt wiele talentów, to tylko podsyciłoby to moje aroganckie usposobienie i jeszcze intensywniej dążyłabym do reputacji i statusu. Tylko dzięki temu, że nie mam tych darów i talentów, mogę wykonywać obowiązki w jednej dziedzinie, trzymając się reguł, i uniknąć wejścia na ścieżkę wiodącą ku zniszczeniu. Jest to dla mnie forma ochrony. Gdy to sobie uświadomiłam, moje serce przepełniła wdzięczność. Bez względu na to, jak wiele Bóg mi daje, kryją się w tym Jego żmudne zamysły i dobre intencje.

Później przeczytałam słowa Boże i światło zagościło w moim sercu. Bóg mówi: „Bóg obdarzył każdego człowieka różnymi atutami i darami. Niektórzy mają swoje mocne punkty w dwóch lub trzech dziedzinach, inni – w jednej, a niektórzy nie mają ich wcale. Jeśli potraficie podejść do tych spraw prawidłowo, to posiadacie rozum. Ludzie, którzy posiadają rozum, będą w stanie znaleźć swoje miejsce, postępować stosownie do swojej pozycji, i dobrze wykonywać swoje obowiązki. Osoba, która nigdy nie potrafi znaleźć swojego miejsca, ciągle żywi ambicje. W głębi serca stale goni za statusem i korzyściami. Nigdy nie jest zadowolona z tego, co ma. Aby zyskać więcej, stara się zagarniać tyle, ile może, ciągle mając nadzieję na zaspokojenie swoich ekstrawaganckich pragnień. Myśli, że skoro ma talenty i wysoki potencjał, to powinna cieszyć się większą łaską Bożą, a posiadanie pewnych ekstrawaganckich pragnień nie jest błędem. Czy taki człowiek ma rozum? Czy to nie jest bezwstydne stale żywić wygórowane pragnienia? Ludzie, którzy mają sumienie i rozum, mogą czuć, że jest to bezwstydne. Ludzie, którzy rozumieją prawdę, nie będą robić takich głupich rzeczy. Jeśli masz nadzieję, że z oddaniem wypełnisz swój obowiązek, aby odpłacić za miłość Boga, to nie jest to wybujałe pragnienie. Jest to zgodne z sumieniem i rozumem, które są charakterystyczne dla zwykłego człowieczeństwa. To uszczęśliwia Boga. Jeśli naprawdę chcesz dobrze wykonywać swoje obowiązki, musisz najpierw znaleźć odpowiednie dla siebie miejsce, a następnie całe serce, całą siłę i każdą myśl wkładać w robienie tego, co możesz, najlepiej jak potrafisz. To jest zgodne ze standardami i takie wykonywanie obowiązków nosi pewne znamiona czystości. To właśnie powinna robić prawdziwa istota stworzona. (…) W kościele niektórzy grają na gitarze, inni na erhu, a jeszcze inni na bębnach. Jeśli coś z tych rzeczy cię interesuje, możesz się uczyć. Możesz się uczyć jakiejkolwiek umiejętności czy techniki, o ile cię to cieszy i masz do tego smykałkę. To, co uda ci się opanować, możesz wykorzystać do wykonywania dodatkowych obowiązków, zadowalając tym nie tylko ludzi, ale również Boga. Zdobywanie nowych umiejętności i powiększanie wkładu w pracę domu Bożego jest czymś ze wszech miar błogosławionym. Nie ma niczego złego w uczeniu się nowych rzeczy, gdy ktoś jest młody i ma dobrą pamięć. Płynie z tego tylko korzyść bez żadnej szkody. Ma to pozytywny wpływ na wypełnianie obowiązków i pracę domu Bożego. Jeśli ktoś skupia się na uczeniu się nowych rzeczy podczas wypełniania obowiązków, to znaczy, że jest sumienny i odpowiedzialny; jest kimś lepszym od tych, którym brak zaangażowania w pracę. Jeśli jednak uczysz się czegoś przez dłuższy czas, ale nie robisz postępów, to znaczy, że nie masz potencjału w tym zakresie. To tak jak z niektórymi ludźmi, którzy potrafią dobrze tańczyć, ale fałszują i nie mają słuchu muzycznego – jest to wrodzone i nie można tego zmienić. Do takiej sytuacji należy podejść we właściwy sposób. Jeśli potrafisz tańczyć, to tańcz dobrze. Jeśli masz serce pełne chwały dla Boga, to nawet jeśli fałszujesz, Bóg nie ma ci tego za złe. Wystarczy, że czerpiesz z tego radość w sercu. Niezależnie od tego, jakie są twoje osobiste atuty, dobrze jest, jeśli potrafisz je wykorzystać. Sumienne wypełnianie obowiązku, który do ciebie należy – oto, co znaczy postępować zgodnie ze swoją właściwą pozycją(Zasady, jakimi należy się kierować w zachowaniu, w: Słowo, t. 3, Rozmowy Chrystusa dni ostatecznych). Zrozumiałam, że bez względu na to, ile darów czy talentów mają ludzie i jak duży lub mały jest ich potencjał, jedyna różnica polega na obowiązkach i funkcjach, jakie spełniają; obowiązki nie dzielą się na wyższe i niższe, zaszczytne i podrzędne. Ponadto Bóg ma wobec ludzi różne wymagania w zależności od darów i talentów, którymi ich obdarza. Dopóki dajemy z siebie wszystko i z oddaniem wypełniamy nasze obowiązki, Bóg będzie zadowolony. Jeśli wciąż nie potrafię znaleźć swojego właściwego miejsca, zawsze pożądając tego, co mają inni, i nieustannie ulegając swojemu zepsutemu usposobieniu, dążąc do reputacji i statusu, prędzej czy później Bóg mnie zdemaskuje i wyeliminuje. Pomyślałam o braciach i siostrach, którzy piszą artykuły ze świadectwami opartymi na doświadczeniu. Niektórzy z nich udzielają gościny, inni zajmują się sprawami ogólnymi, a jeszcze inni są w podeszłym wieku. Nie mają żadnych darów ani talentów, ale ich nastawienie do obowiązków jest szczere i praktyczne. Dokładają wszelkich starań, by dobrze je wykonywać, skupiają się na dążeniu do prawdy i napisali artykuły ze świadectwami z doświadczenia życiowego. Tacy ludzie podobają się Bogu. Nie mam aż tylu talentów i mogę tylko nagrywać świadectwa oparte na doświadczeniu. Zostało to z góry zarządzone przez Boga i jest to coś, co potrafię robić. Wkładając w to serce, mogę to robić jeszcze lepiej, ale jeśli nie będę rzetelna, mogę nawet nie być w stanie dobrze wykonywać tych obowiązków. Modliłam się więc do Boga, gotowa wyzbyć się błędnych dążeń i docenić moje obecne obowiązki. Pomyślałam o tym, że wszystkie artykuły ze świadectwem ilustrują to, jak bracia i siostry doświadczyli Bożego dzieła. Wkładając serce w to, by dobrze zaprezentować te świadectwa, z jednej strony ja sama daję świadectwo o Bogu, a z drugiej strony przynosi to korzyści i jest budujące dla wielu ludzi. To bardzo ważne i pełne znaczenia obowiązki! Kiedy później nagrywałam świadectwa, zmieniłam swoje nastawienie, skupiłam się na próbie zrozumienia psychiki autora, aby wczuć się w rolę, i byłam skrupulatna w każdym szczególe. Chociaż gotowe materiały wideo wciąż miały braki i niedociągnięcia, czułam spokój i w głębi serca czerpałam radość z tego procesu. Zdałam sobie też sprawę, że bez względu na to, jakie obowiązki wykonuję, tylko robiąc użytek z tego, co mam, i dając z siebie wszystko, stoję na swoim właściwym miejscu. Jednocześnie w trakcie wykonywania obowiązków powinnam skupić się na dążeniu do prawdy, aby wyzbyć się skażonych skłonności. Powinnam polegać nie na własnych darach i talentach, ale na Bogu, by zyskać przewodnictwo Ducha Świętego. Muszę doskonalić umiejętności zawodowe w miarę swojego potencjału i wkładać serce w dobre wykonywanie obowiązków. To jest zgodne z intencjami Boga.

Później pewna siostra, która też nagrywała świadectwa z doświadczenia, poszła śpiewać obcojęzyczne hymny. Znów poczułam lekkie rozczarowanie, ale zdałam sobie sprawę, że moje myślenie jest błędne. W głębi serca modliłam się do Boga, by chronił mnie przed niepokojem i poprowadził mnie do porzucenia niedorzecznych perspektyw kryjących się za moimi dążeniami. Pomyślałam o tym, że to Bóg z góry zarządził, iż ta siostra ma ten talent, i nie powinnam z nią rywalizować ani czuć rozczarowania. W domu Bożym każdy spełnia swoją funkcję w ramach swoich obowiązków. Myśląc w ten sposób, byłam w stanie jakoś się z tym pogodzić. Przypomniałam sobie słowa Boże: „Podchodźcie do kwestii swojego potencjału we właściwy sposób. Nie narzekajcie. Bóg będzie wymagał od ciebie tylko tyle, ile ci dał. Bóg nie wymaga od ciebie tego, czym cię nie obdarzył. Na przykład, jeśli Bóg obdarzył cię przeciętnym lub kiepskim potencjałem, nie wymaga od ciebie, abyś był przywódcą, kierownikiem zespołu albo przełożonym. Jeśli jednak obdarzył cię elokwencją, umiejętnością wyrażania siebie lub jakimś talentem i wymaga od ciebie wykonywania pracy związanej z tym właśnie talentem, to powinieneś wykonywać ją dobrze. Staraj się nie zmarnować możliwości, jakimi obdarzył cię Bóg. Musisz żyć stosownie do tego, czym zostałeś przez Niego obdarowany, w pełni wykorzystując te Boże dary i dobrze ich używając: wykorzystując je w rzeczach pozytywnych i uzyskując wartościowe wyniki swojej pracy, które przynoszą korzyść ludzkości. Byłoby to wspaniałe(Jak dążyć do prawdy (7), w: Słowo, t. 7, O dążeniu do prawdy). Słowa Boże wlały ciepło do mojego serca. Chociaż nie potrafię śpiewać ani tańczyć, Bóg obdarzył mnie talentem aktorskim. Przez tyle lat dom Boży pozwalał mi nagrywać świadectwa z doświadczenia i brać udział w produkcjach filmowych. Bóg okazał mi już wielką łaskę. Powinnam doceniać to, co mam, i nie robić już rzeczy, którymi Bóg się brzydzi. Pomodliłam się do Boga: „Boże, jestem gotowa włożyć wysiłek w dążenie do prawdy, dobrze wykonywać swoje obowiązki, iść ścieżką wiary zgodnie z Twoimi wymaganiami oraz postrzegać ludzi i sprawy zgodnie z Twoimi słowami. Proszę, prowadź mnie i kieruj mną”. Po tej modlitwie moje serce znacznie się uspokoiło. Kiedy widziałam, jak inni bracia i siostry idą śpiewać lub tańczyć, nie miało to już na mnie wpływu ani mnie nie niepokoiło. Dziękuję Bogu za Jego przewodnictwo, które dało mi pewne zrozumienie niedorzecznych perspektyw kryjących się za moimi dążeniami i ścieżką, którą kroczyłam. W przyszłości chcę podporządkować się suwerennej władzy Boga i Jego zarządzeniom oraz z całego serca dobrze wykonywać swoje obowiązki.

Obecnie zdarzały się różne rzadkie katastrofy, a według Biblii w przyszłości będą jeszcze większe. Jak więc zyskać Bożą ochronę podczas wielkiej katastrofy? Skontaktuj się z nami, a pomożemy Ci znaleźć drogę.

Powiązane treści

Jak wyzbyłam się zazdrości

Autorstwa Songyi, ChinyW październiku 2019 roku wraz z Mo Han zajmowałam się robieniem zdjęć. Ponieważ wcześniej studiowałam fotografię,...

Zamieść odpowiedź

Połącz się z nami w Messengerze