Czego nauczyło mnie przydzielanie personelu do nowych obowiązków
W marcu 2019 roku wykonywałam swoje obowiązki jako przełożona kościelnej pracy z tekstami, co obejmowało również selekcję artykułów. W tamtym czasie, z powodu pewnych zmian personalnych, jedynymi bardziej doświadczonymi członkiniami zespołu, które pozostały, były Chang Li i Li Lin. Byłam w jednej grupie z Chang Li, podczas gdy Li Lin była w innej grupie z dwiema nowymi osobami w zespole. W czerwcu przywódcy napisali do nas, mówiąc, że chcą awansować Chang Li, by wykonywała swoje obowiązki w zespole redaktorskim domu Bożego, i zapytali, czy się na to zgadza. Czytając ten list, nie mogłam powstrzymać niepokoju: „W zespole i tak brakuje rąk do pracy, więc dlaczego akurat teraz przenoszą Chang Li? Jest filarem naszego zespołu. Ma dobry potencjał i dobrze zna zasady. Jeśli odejdzie, będę musiała sama dźwigać cały ciężar pracy. Nie wspominając już o tym, jakie to będzie trudne i męczące. Jeśli nie uda mi się wybrać żadnych dobrych artykułów, to czy przywódcy nie powiedzą, że moja zdolność do pracy jest zbyt słaba i że nie nadaję się do wykonywania obowiązków przełożonej? Czy nie stracę całkowicie twarzy?”. Chociaż wiedziałam, że awansowanie Chang Li przyniesie korzyść pracy kościoła i że nie powinnam patrzeć tylko na własne interesy, wciąż czułam się zasmucona na myśl o jej odejściu, więc chciałam ją wybadać i sprawdzić, co o tym myśli. Chang Li powiedziała: „Mam zbyt wiele braków i boję się, że jeśli pójdę, to nie nadążę. Byłoby mi bardzo wstyd, gdybym nie potrafiła dobrze wykonywać swoich obowiązków. Tutaj staję na wysokości zadania, więc nie chcę odchodzić”. Słysząc te słowa, w głębi duszy się ucieszyłam i poczułam, jakby kamień spadł mi z serca. Chociaż znalazłam też kilka słów Bożych, by je z nią omówić, w głębi serca desperacko liczyłam na to, że nie odejdzie, bo to ułatwiłoby mi pracę. Minęły trzy dni, a Chang Li wciąż nie odpowiedziała przywódcom. Zaczynałam się niecierpliwić, więc znów ją wybadałam, pytając: „Widzę, że wciąż nie odpowiedziałaś przywódcom. Co zamierzasz zrobić?”. Odparła, że jeszcze nie podjęła decyzji. Wtedy nieszczerze powiedziałam: „Aby wykonywać swoje obowiązki w zespole redaktorskim domu Bożego, musisz znać pewne zasady oraz posiadać określone umiejętności zawodowe i zdolność do pracy. W przeciwnym razie naprawdę nie będziesz w stanie wykonywać ich dobrze. Ale tam przeszłabyś więcej szkoleń i twoje umiejętności zawodowe szybko by się poprawiły”. Chang Li powiedziała, że będzie jeszcze szukać. Widząc, że Chang Li wciąż nie wyraziła jasnego stanowiska, czułam nieustanny niepokój i pomyślałam: „Czy powinnam z nią znów porozmawiać i zachęcić ją, by miała na względzie intencje Boga i podporządkowała się zarządzeniom kościoła?”. Ale potem naszła mnie inna myśl: „Jeśli po naszej rozmowie ona naprawdę odejdzie, będę musiała przejąć całą tę pracę. Moja wydajność na pewno spadnie, a jeśli wyniki się pogorszą, co pomyślą o mnie przywódcy?”. Po długich namysłach ostatecznie nie omówiłam z nią tej sprawy. Chociaż czułam lekkie wyrzuty sumienia, na myśl o całej tej piętrzącej się tutaj pracy serce biło mi mocniej. Byłam przerażona, że Chang Li zgodzi się pójść wykonywać obowiązki gdzie indziej. „Nie” – pomyślałam – „muszę napisać do przywódców i wyjaśnić naszą faktyczną sytuację, żeby zatrzymali tu Chang Li”. Ale potem znów pomyślałam: „Jeśli to zrobię, czy przywódcy nie powiedzą, że jestem zbyt samolubna, że nie mam na względzie intencji Boga i że powstrzymuję dom Boży przed awansowaniem i szkoleniem ludzi?”. Po długich namysłach usunęłam list, który zaczęłam pisać. Przez kilka dni nie mogłam przestać o tym myśleć. Minęły kolejne dwa dni i zauważyłam, że wyraz twarzy Chang Li się zmienił. Jej brwi były rozluźnione i wyglądało na to, że zaczęła pisać odpowiedź. Gdy tylko Chang Li skończyła pisać odpowiedź, z niecierpliwością zapytałam ją, co postanowiła. Kiedy usłyszałam, że zgodziła się odejść, poczułam lekkie rozczarowanie. Wraz z jej odejściem straciłabym zdolną asystentkę, więc naprawdę niechętnie się z nią rozstawałam. Ale skoro decyzja zapadła, mogłam się tylko podporządkować. Mogłam jedynie pocieszać samą siebie: „Będę musiała po prostu znaleźć w kościele inną odpowiednią osobę. Przynajmniej Li Lin wciąż dźwiga ciężar pracy w drugiej grupie. Będę musiała po prostu sama robić trochę więcej. Prawdopodobnie nie opóźni to zbytnio postępów w pracy”.
Później do naszej grupy przeniesiono trzy nowe osoby. Po miesiącu opanowały już one pewne zasady. Właśnie wtedy otrzymałam list od przywódców, w którym poinformowali, że zamierzają przenieść liderkę grupy, Li Lin, do zespołu ds. hymnów, by pełniła tam funkcję przełożonej. Gdy tylko to usłyszałam, poczułam niechęć. Pomyślałam: „W zespole i tak brakuje ludzi, a Li Lin ma dobry potencjał i zdejmuje ze mnie dużą część ciężaru pracy. Jeśli zostanie przeniesiona, nie będę miała czasu, by samej nadzorować pracę dwóch grup! Jeśli nie uda mi się wybrać żadnych artykułów spełniających standardy, to co pomyślą o mnie przywódcy? Czy nie powiedzą, że nie mam zdolności do pracy? Jeśli praca nie przyniesie rezultatów i zostanę zwolniona, czyż kompletnie się nie skompromituję? Nie, tym razem muszę napisać do przywódców. Muszę zatrzymać tu Li Lin bez względu na wszystko. Nie mogę pozwolić jej odejść”. Napisałam więc do przywódców: „Nowych członków wciąż trzeba szkolić. Czy moglibyśmy poczekać z przeniesieniem Li Lin, aż w pełni wdrożą się w pracę?”. W rzeczywistości dwie osoby w grupie Li Lin były już szkolone przez trzy lub cztery miesiące i potrafiły poradzić sobie z częścią pracy. Ale aby utrzymać stabilne wyniki, wciąż chciałam zatrzymać Li Lin. W ten sposób oszczędziłabym sobie wielu kłopotów, a gdyby wyniki pracy się poprawiły, mogłabym nawet zyskać podziw przywódców. Jednak przywódcy odpowiedzieli, że praca zespołu ds. hymnów już teraz cierpi z powodu braku przełożonej, i kazali mi bardziej polegać na Bogu i wziąć na siebie te obowiązki. Po przeczytaniu listu w ogóle nie mogłam się uspokoić. Pomyślałam sobie: „Ci przywódcy! Doskonale znają faktyczną sytuację w naszym zespole, a mimo to przenoszą ludzi jednego po drugim. Czy nasz zespół po prostu się nie rozpadnie? Będę kierować pracą dwóch grup. Nie tylko wzrośnie obciążenie pracą, ale też na pewno spadną wyniki”. W tamtych dniach straciłam motywację do wykonywania swoich obowiązków i nie miałam pojęcia, co robię w jakiejkolwiek sprawie. Nie wiedziałam nawet, co powiedzieć Bogu, kiedy się modliłam, i nie potrafiłam przyswoić sobie słów Bożych, kiedy je czytałam. Nocami przewracałam się z boku na bok, nie mogąc zasnąć, a mój umysł pochłaniała myśl: „Jak mam sama szkolić nowych członków dwóch grup? Ten obowiązek jest po prostu zbyt trudny!”. W swoim bólu modliłam się do Boga: „Boże, odkąd przeniesiono Chang Li, a potem Li Lin, martwię się, że nowi członkowie nie znają zasad i nie będą w stanie wybierać artykułów spełniających standardy, a jeśli praca nie przyniesie rezultatów, przywódcy będą patrzeć na mnie z góry. Wiem, że przywódcy zmieniają przydziały obowiązków w zależności od potrzeb pracy, ale w sercu po prostu nie potrafię się temu podporządkować. Obyś poprowadził mnie, bym poznała samą siebie i zrozumiała Twoje intencje”.
Podczas moich ćwiczeń duchowych przeczytałam fragment słów Bożych i poczułam się głęboko skarcona. Bóg mówi: „W domu Bożym ci, którzy dążą do prawdy, nie są przed Bogiem podzieleni, lecz są zjednoczeni. Wszyscy mają wspólny cel: wypełnianie obowiązku, dobre wykonywanie pracy, która im przypadła w udziale, działanie zgodnie z prawdozasadami, robienie tego, czego wymaga Bóg oraz spełnianie Jego intencji. Jeśli nie jest to twoim celem, ale jesteś skupiony na sobie samym, na zaspokojeniu swoich egoistycznych pragnień, to jest to przejaw zepsutego, szatańskiego usposobienia. W domu Boga obowiązki wypełnia się zgodnie z prawdozasadami, podczas gdy działaniami niewierzących kieruje ich szatańskie usposobienie. Są to dwie bardzo różne ścieżki. Niewierzący skrywają swoje własne zamiary, każdy z nich ma swoje własne cele i plany i każdy żyje dla własnych interesów. Dlatego usilnie walczą o każdą, choćby najmniejszą korzyść i nie ustąpią ani na milimetr. Są podzieleni, nie ma wśród nich jedności, ponieważ nie mają wspólnego celu. Intencje stojące za tym, co robią, i natura tego są takie same. Wszyscy oni myślą tylko o sobie. Prawda tu nie króluje; władają i rządzą w tym wszystkim ich zepsute szatańskie skłonności. Są oni kontrolowani przez swoje szatańskie, zepsute skłonności i nie są w stanie temu zaradzić, dlatego pogrążają się coraz głębiej w grzechu. Jeśli impuls, motywacja, zasady i metody waszych działań w domu Bożym nie różnią się od działań niewierzących, jeśli wy również jesteście manipulowani, kontrolowani i zdominowani przez wasze zepsute szatańskie skłonności i jeśli impulsem do waszych działań są wasze własne interesy, zabieganie o waszą reputację, dumę i status, to sposób, w jaki wykonujecie swoje obowiązki, nie będzie się różnił od tego, w jaki niewierzący zajmują się swoimi sprawami” (Część trzecia, w: Słowo, t. 3, Rozmowy Chrystusa dni ostatecznych). Po przeczytaniu słów Bożych zastanowiłam się nad sobą. Kiedy przywódcy napisali, że chcą przenieść Chang Li, martwiłam się, że jeśli odejdzie, spadek wyników naszej pracy wpłynie na mój wizerunek w oczach przywódców, więc nie chciałam pozwolić jej odejść. Kiedy usłyszałam, jak Chang Li mówi, że nie chce iść szkolić się w zespole redaktorskim domu Bożego, w głębi duszy się ucieszyłam. Z pozoru omawiałam z nią intencje Boga, ale w rzeczywistości próbowałam wybadać jej myśli, mając nadzieję, że zostanie, będzie szkolić nowych członków grupy i popchnie pracę do przodu, zaspokajając tym samym moje pragnienie statusu i reputacji. Kiedy zobaczyłam, że wciąż nie określiła jasno swojego stanowiska, nie tylko nie omówiłam z nią intencji Boga, ale wręcz desperacko liczyłam na to, że nie odejdzie. Myślałam nawet o napisaniu listu do przywódców, by podkreślić trudności zespołu i w ten sposób ją zatrzymać. Po przeniesieniu Chang Li pomyślałam, że Li Lin mogłaby szkolić nowych członków grupy i praca nie ucierpiałaby zbytnio. Niespodziewanie jednak przywódcy postanowili potem przenieść również Li Lin. W moim sercu nagle pojawiły się skargi i opór i po prostu nie potrafiłam się podporządkować. Czułam, że przywódcy nie biorą pod uwagę naszych faktycznych trudności, a nawet napisałam do nich list z prośbą, by nie przenosili Li Lin, martwiąc się, że spadek wyników pracy sprawi, iż stracę swój dobry wizerunek w ich oczach. Nieustannie miałam na względzie własne interesy, a nie pracę kościoła. Byłam taka samolubna i godna pogardy! Przywódcy jasno dali do zrozumienia, że praca zespołu ds. hymnów uległa opóźnieniu z powodu braku przełożonej i że przenoszą Li Lin ze względu na pracę kościoła. Ale ja, by chronić swoją reputację i swój status, nie chciałam pozwolić Li Lin odejść, mimo że widziałam, iż praca kościoła na tym cierpi. W ogóle nie miałam w sobie zwykłego człowieczeństwa! Niewierzący walczą i przepychają się o każdą drobnostkę dla osobistych korzyści; ja z kolei, aby nadzorowana przeze mnie praca nad artykułami była skuteczna, zlekceważyłam pracę drugiego zespołu i próbowałam zatrzymać Li Lin, by służyła mojemu wizerunkowi i statusowi. Moje działania niczym nie różniły się od działań niewierzących. Byłam naprawdę taka samolubna i godna pogardy! Na myśl o tym poczułam głęboki żal i pomodliłam się do Boga, gotowa okazać skruchę.
We wrześniu 2021 roku ze względu na potrzeby pracy w kościele utworzono nowy zespół ds. kazań. Ja byłam odpowiedzialna za artykuły ze świadectwami z doświadczeń życiowych, podczas gdy brat, z którym współpracowałam, odpowiadał za pracę nad kazaniami. Przywódcy napisali do nas, prosząc, abyśmy poszerzyli nasz zakres działań i poszukali osób, które potrafią pisać kazania, a także dokonali rozsądnych zmian w przydziałach obowiązków w oparciu o mocne strony i wyniki każdego członka zespołu redaktorskiego. Po zmianach personalnych mniej osób pisało kazania, co opóźniło postępy w pracy. Brat, z którym współpracowałam, omówił więc ze mną przeniesienie siostry Zhou Li z obszaru, za który odpowiadałam, do zespołu ds. kazań. Gdy tylko to usłyszałam, poczułam niechęć. Pomyślałam: „Zhou Li ma dobry potencjał, opanowała pewne zasady i osiąga wyniki w selekcji artykułów. Czy wyniki pracy nie spadną, jeśli zostanie przeniesiona?”. Myśląc w ten sposób, odmówiłam. Bez względu na to, co mówił brat, nie chciałam zgodzić się na przeniesienie Zhou Li. Właściwie w głębi serca doskonale wiedziałam, że Zhou Li nie tylko opanowała zasady selekcji artykułów, ale była też wnikliwa i nadawała się do pisania kazań. Teraz potrzeba było więcej osób do pisania kazań, by głosić ewangelię i nieść świadectwo o Bogu, więc jej przeniesienie byłoby korzystne dla pracy. Czy nie byłam zbyt samolubna, trzymając się jej kurczowo? Myśląc o tym, poczułam lekkie wyrzuty sumienia. Ale potem pomyślałam, że jeśli zostanie przeniesiona, ucierpi na tym praca nad artykułami, a jeśli wyniki pracy spadną, przywódcy z pewnością powiedzą, że poprzednie wyniki zostały osiągnięte dzięki współpracy brata z zespołu. Czy przez to nie wyszłabym na kogoś, kto nic nie znaczy? Miałam dylemat, nie wiedziałam, co zrobić, i straciłam motywację do wykonywania swoich obowiązków. Zrozumiałam, że mój stan jest niewłaściwy, więc modliłam się i poszukiwałam: „Dlaczego za każdym razem, gdy ktoś z dobrym potencjałem jest ode mnie przenoszony, czuję opór, nie potrafię się podporządkować, a nawet tracę motywację do wykonywania swoich obowiązków?”. Później przeczytałam słowa Boże: „Jeśli ktoś posiadający duży potencjał zostanie przeniesiony z zespołu antychrysta, aby wykonywać inny obowiązek, antychryst w duchu zaciekle się temu sprzeciwia i to odrzuca – chce nawet zrezygnować i traci zapał do bycia przywódcą czy liderem zespołu. Jaki to problem? Dlaczego tacy ludzie nie są posłuszni zarządzeniom kościoła? Uważają, że przeniesienie ich »prawej ręki« wpłynie na rezultaty i postępy ich pracy, a w konsekwencji przełoży się na ich status i reputację, co zmusi ich do cięższej pracy i większego cierpienia, aby zagwarantować rezultaty – a to jest ostatnia rzecz, jaką chcą zrobić. Przyzwyczaili się do komfortu i nie chcą ciężej pracować ani więcej cierpieć, więc nie chcą pozwolić tej osobie odejść. Jeśli dom Boży nalega na przeniesienie, bardzo narzekają, a nawet chcą porzucić własną pracę. Czy to nie jest samolubne i podłe? Boży wybrańcy powinni być centralnie przydzielani przez dom Boży. Nie ma to nic wspólnego z żadnym przywódcą, liderem zespołu ani konkretnym człowiekiem. Każdy musi działać zgodnie z zasadami; to jest reguła domu Bożego. Antychryści nie postępują zgodnie z zasadami domu Bożego, nieustannie intrygują przez wzgląd na własny status i interesy i sprawiają, że bracia i siostry o dużym potencjale służą im jako narzędzia do umocnienia ich władzy i statusu. Czyż nie jest to samolubne i podłe? Pozornie wygląda to tak, jakby trzymanie przy sobie ludzi o dużym potencjale i niedopuszczanie do przeniesienia ich przez dom Boży miało na celu troskę o dzieło kościoła, ale w rzeczywistości antychryści myślą tylko o własnej władzy i statusie, a nie o pracy kościoła. Boją się, że kiepsko wykonają pracę w kościele, zostaną zwolnieni i stracą swój status. Antychryści nie zważają na całokształt dzieła domu Bożego, myślą tylko o swoim własnym statusie, bez skrupułów chronią go kosztem interesów domu Bożego i bronią swojego statusu i interesów ze szkodą dla pracy kościoła. To jest przejaw samolubstwa i podłości. (…) Takimi ludźmi są antychryści. Zawsze traktują dzieło kościoła, braci i siostry, a nawet majątek domu Bożego, który podpada pod zakres ich odpowiedzialności, jak swoją prywatną własność. Wierzą, że to od nich zależy, w jaki sposób te rzeczy są dystrybuowane, przekazywane i używane, oraz że dom Boży nie może w to ingerować. Kiedy znajdą się w ich rękach, to tak, jakby trafiły w posiadanie szatana i nikomu nie wolno ich tknąć. Są ważnymi figurami, grubymi rybami, a każdy, kto trafia na ich terytorium, musi słuchać ich nakazów i ustaleń grzecznie i bez sprzeciwów oraz wyczytywać wskazówki z ich wyrazu twarzy. Jest to przejaw samolubstwa i podłości w charakterze antychrystów. Nie biorą pod uwagę dzieła domu Bożego, w najmniejszym stopniu nie przestrzegają zasady i myślą tylko o swoich własnych korzyściach i statusie – wszystko to są cechy charakterystyczne samolubstwa i podłości antychrystów” (Aneks czwarty: Podsumowanie charakteru antychrystów i istoty ich usposobienia (Część pierwsza), w: Słowo, t. 4, Demaskowanie antychrystów). Dzięki słowom Bożym zrozumiałam, że natura antychrystów jest wyjątkowo samolubna i godna pogardy. Wykonując swoje obowiązki, w ogóle nie mają na względzie intencji Boga. Bez względu na to, co robią, biorą pod uwagę tylko własne interesy. Aby chronić swoją reputację i swój status, kurczowo trzymają się ludzi z dobrym potencjałem, nie pozwalając na to, by dom Boży zmienił im przydział obowiązków. Czy to, co przejawiałam, nie było tym samym, co przejawia antychryst? Kiedy przenoszono Chang Li, bardzo mi się to nie podobało, ponieważ bałam się, że pogorszenie wyników pracy wpłynie na moją reputację i na mój status. Kiedy usłyszałam, że przywódcy chcą przenieść moją zdolną asystentkę, Li Lin, moje serce wypełniło się jeszcze większym oporem. Kierowana swoim zepsutym usposobieniem, napisałam nawet list do przywódców, próbując powstrzymać ich przed przeniesieniem Li Lin. Widząc, że nie udało mi się postawić na swoim, popadłam w zniechęcenie i zaczęłam niedbale wykonywać swoje obowiązki. Po utworzeniu zespołu ds. kazań brat, z którym współpracowałam, przekazał mi, że Zhou Li jest wnikliwa i nadaje się do pisania kazań. Ja również wiedziałam, że jej przeniesienie byłoby korzystne dla pracy nad kazaniami, ale aby chronić własną reputację i status, mimo że mój współpracownik wielokrotnie to ze mną omawiał, nie chciałam pozwolić jej odejść, co opóźniło postępy w pracy nad kazaniami. Zawsze chciałam zatrzymać członków zespołu z dobrym potencjałem przy sobie, do własnego użytku. Czy nie traktowałam moich braci i sióstr jako narzędzi w moim dążeniu do zdobycia reputacji i statusu? Doskonale wiedziałam, że praca tamtego zespołu już na tym cierpi i że potrzebują oni ludzi bardziej niż nasz zespół, a mimo to wciąż nie chciałam pozwolić jej odejść. Wolałam patrzeć, jak praca kościoła cierpi, niż przestać chronić własne interesy. Byłam naprawdę taka samolubna i godna pogardy! Czy natura moich działań nie była taka sama jak natura działań tych ważniaków i szefów, których Bóg demaskuje? Nie pozwalałam nikomu przenosić ludzi, którzy przyczyniali się do mojej reputacji i mojego statusu i zawsze chciałam trzymać ich w garści. Szłam ścieżką antychrystów. Gdybym dalej tak postępowała, z pewnością zostałabym wzgardzona i wyeliminowana przez Boga.
Następnie przeczytałam więcej słów Bożych i jeszcze lepiej zrozumiałam poważną naturę moich działań. Bóg mówi: „Jaki jest standard, według którego czyny i zachowania człowieka są osądzane jako dobre bądź złe? Polega on na tym, czy w swoich myślach, w tym, co przejawiają, i w swoich działaniach, ludzie posiadają świadectwo wcielania prawdy w życie i urzeczywistniania prawdorzeczywistości. Jeśli nie masz tej rzeczywistości lub tego nie urzeczywistniasz, to bez wątpienia jesteś złoczyńcą. Jak Bóg postrzega złoczyńców? Dla Boga twoje myśli i czyny nie niosą świadectwa o Nim ani nie upokarzają szatana i nie pokonują go, a zamiast tego przynoszą wstyd Bogu i są naznaczone licznymi oznakami hańbienia Go. Wcale nie dajesz świadectwa o Bogu, nie ponosisz kosztów dla Niego ani nie wypełniasz swoich powinności i zobowiązań ze względu na Boga. Zamiast tego działasz dla własnego dobra. Co to znaczy »dla własnego dobra«? Mówiąc dokładnie, oznacza to działanie na rzecz szatana. Dlatego też na koniec Bóg powie: »Odstąpcie ode mnie wy, którzy czynicie nieprawość«. W oczach Boga to, co zrobiłeś, nie będzie postrzegane jako dobre uczynki, tylko jako złe. Twoje postępowanie nie tylko nie zyska aprobaty Boga, lecz będzie potępione. Co ma nadzieję zyskać osoba z takiej wiary w Boga? Czy taka wiara w końcu nie pójdzie na marne?” (Wolność i wyzwolenie można zyskać tylko przez odrzucenie skażonych skłonności, w: Słowo, t. 3, Rozmowy Chrystusa dni ostatecznych). Ze słów Bożych zrozumiałam, że Bóg ocenia, czy działania człowieka są dobre, czy złe, na podstawie jego intencji i punktu wyjścia – tego, czy stoi na straży interesów domu Bożego, czy własnych, osobistych interesów. Porównując się ze słowami Bożymi, zastanowiłam się nad tym, że podczas tych zmian przydziałów obowiązków nie myślałam o tym, jak zadowolić Boga, lecz na każdym kroku brałam pod uwagę własną reputację i własny status. Aby je chronić, próbowałam powstrzymać przywódców przed przeniesieniem moich sióstr. Uparcie próbowałam je zatrzymać, mimo że czułam wyrzuty sumienia. Kiedy nie postawiłam na swoim, popadłam w zniechęcenie i straciłam motywację do wykonywania swoich obowiązków. W swoich myślach i przejawach nie praktykowałam prawdy, by zadowolić Boga; w oczach Boga było to zło, które ściągnęło na mnie Jego odrazę i nienawiść. Pomyślałam o czasach, gdy Pan Jezus wykonywał swoje dzieło. Judaistyczni arcykapłani i faryzeusze nie przyjęli dzieła Pana Jezusa, a nawet sprzeciwiali się Mu i Go potępiali. Aby chronić własny status i źródło utrzymania, trzymali wierzących w garści, a nawet bezwstydnie twierdzili, że wierzący należą do nich. Pastorzy i starsi w dzisiejszym świecie religijnym postępują tak samo. Aby chronić własny status, powstrzymują wierzących przed badaniem prawdziwej drogi, roszcząc sobie prawo do Bożych owiec, sprzeciwiając się Bogu i rywalizując z Nim o ludzi. Stali się złymi sługami i antychrystami, których Bóg obnaża. Czy była jakakolwiek różnica między naturą moich działań a naturą działań faryzeuszy lub pastorów i starszych w świecie religijnym? Aby chronić swoją osobistą reputację i status, utrudniałam przeniesienie utalentowanej osoby, opóźniając postępy w pracy nad kazaniami. To było wykroczenie przeciwko usposobieniu Boga! Gdy to sobie uświadomiłam, poczułam przerażenie. Gdybym nie okazała skruchy mój los byłby taki sam jak los faryzeuszy oraz pastorów i starszych ze świata religijnego – z pewnością zostałabym przeklęta i ukarana przez Boga. Dostrzegłszy powagę problemu, chciałam go rozwiązać.
Później przeczytałam dwa fragmenty słów Bożych i znalazłam ścieżkę praktykowania. Bóg Wszechmogący mówi: „Jeśli robisz coś tylko po to, by inni to widzieli i zawsze chcesz zyskać pochwały i podziw innych ludzi, lecz nie akceptujesz Bożej kontroli, to czy Bóg nadal jest w twoim sercu? Tacy ludzie nie mają bogobojnego serca. Nie rób wszystkiego tylko dla własnego dobra i nie myśl ciągle o własnych korzyściach, nie zważaj na własną dumę, reputację i status i nie bierz pod uwagę swoich własnych interesów. Musisz przedkładać interesy domu Bożego ponad wszystko i uczynić z nich swój priorytet. Powinieneś mieć wzgląd na Boże intencje i przede wszystkim zastanowić się, czy w to, jak wykonywałeś swój obowiązek, nie zakradły się jakieś nieczystości, czy byłeś oddany, czy wypełniłeś swoją odpowiedzialność i czy dałeś z siebie wszystko; a także czy z pełnym oddaniem myślałeś o swoich obowiązkach i pracy kościoła. Musisz przemyśleć te rzeczy. Jeśli będziesz często o nich myślał i zrozumiesz je, łatwiej ci będzie dobrze wykonywać swój obowiązek. Jedyny wyjątek jest wtedy, gdy masz kiepski potencjał i mało doświadczenia bądź nie jesteś biegły w wykonywaniu specjalistycznych zadań, a to prowadzi do pojawiania się w twojej pracy pewnych błędów lub braków i uniemożliwia ci osiągnięcie dobrych rezultatów – ale ty już robisz, co w twojej mocy. Nie działasz w celu zaspokojenia własnych egoistycznych pragnień i preferencji. Zamiast tego nieustannie zważasz na dzieło kościoła i interesy domu Bożego. Nawet jeśli nie osiągniesz dobrych rezultatów w ramach swojego obowiązku, twoje serce jest na właściwym miejscu; jeżeli ponadto potrafisz szukać prawdy, by rozwiązywać problemy pojawiające się przy wykonywaniu obowiązku, to twoje pełnienie obowiązku będzie spełniało standardy, a zarazem będziesz w stanie wejść w prawdorzeczywistość. Wówczas będziesz posiadał świadectwo” (Wolność i wyzwolenie można zyskać tylko przez odrzucenie skażonych skłonności, w: Słowo, t. 3, Rozmowy Chrystusa dni ostatecznych). „Dla wszystkich, którzy wykonują swój obowiązek, bez względu na to, jak głębokie czy płytkie jest ich zrozumienie prawdy, najprostszą praktyką wkraczania w prawdorzeczywistość jest myślenie o interesie domu Bożego na każdym kroku, porzucenie samolubnych pragnień, osobistych intencji, motywacji, dumy i statusu oraz przedkładanie korzyści domu Bożego ponad wszystko – przynajmniej tyle powinni zrobić. Jeśli osoba wykonująca obowiązek nie jest w stanie zrobić nawet tyle, to jak można powiedzieć, że wykonuje ona swój obowiązek? Nie na tym polega wykonywanie obowiązku. Najpierw powinieneś pomyśleć o korzyściach domu Bożego, zważać na intencje Boga i brać pod uwagę dzieło kościoła i przedkładać te względy nade wszystko, a dopiero potem możesz myśleć o stabilności swojej pozycji, czy też o tym, jak inni cię postrzegają. Podzielcie wszystko na te dwa kroki, idąc na pewne kompromisy – czy czujecie, że to nieco wszystko ułatwia? Jeśli będziesz tak praktykował przez pewien czas, poczujesz, że zadowalanie Boga nie jest niczym trudnym. Co więcej, jeśli jesteś w stanie wypełniać swoje zobowiązania, powinności i obowiązki, odłożyć na bok swe egoistyczne pragnienia, zamiary i pobudki, okazywać wzgląd na Boże intencje i umieścić na pierwszym miejscu korzyści domu Bożego, dzieło kościoła i obowiązek, który masz wypełniać, to doświadczywszy tego przez pewien czas, poczujesz, że takie postępowanie jest dobre, że ludzie powinni żyć w sposób uczciwy i szczery i że nie powinni prowadzić tchórzliwej, obrzydliwej, prymitywnej egzystencji, ale raczej powinni być uczciwi i sprawiedliwi. Sam poczujesz, że właśnie taki obraz człowiek winien urzeczywistniać. Stopniowo też słabnąć będzie twoje pragnienie realizowania własnych interesów” (Wolność i wyzwolenie można zyskać tylko przez odrzucenie skażonych skłonności, w: Słowo, t. 3, Rozmowy Chrystusa dni ostatecznych). Dzięki słowom Bozym zrozumiałam intencje i wymagania Boga. Bez względu na to, co robię, muszę mieć właściwe intencje i przyjąć Boży nadzór, nie mieć na względzie własnego wizerunku czy statusu, stawiać interesy domu Bożego na pierwszym miejscu oraz wypełniać swoje obowiązki i swoją odpowiedzialność. Zwłaszcza jako przełożona powinnam była aktywnie szkolić utalentowanych ludzi oraz awansować i szkolić wszystkich braci i siostry należących do mojego zakresu odpowiedzialności i posiadających mocne strony, aby mogli odgrywać swoje role w odpowiednich obowiązkach. Zrozumiawszy intencje Boga, byłam gotowa porzucić własne interesy i praktykować zgodnie ze słowami Bożymi. Musiałam postawić pracę kościoła na pierwszym miejscu i przestać być tak samolubna. Ku mojemu zaskoczeniu po okresie szkolenia troje nowych członków grupy poczyniło szybkie postępy w selekcji artykułów i wkrótce byli oni w stanie wziąć na swoje barki pracę grupy.
W 2023 roku wykonywałam obowiązki przywódczyni kościoła, a siostra Yixun była odpowiedzialna za pracę ewangelizacyjną. Miała umiejętności w głoszeniu ewangelii, dobry potencjał i zdolność do pracy, potrafiła też pracować samodzielnie. Pewnego majowego dnia zwierzchnicy poprosili nas o napisanie oceny Yixun, ponieważ przygotowywali się do przeniesienia jej do nadzorowania pracy ewangelizacyjnej wiążącej się z szerszym zakresem odpowiedzialności. Słysząc tę wiadomość, byłam zaskoczona i pomyślałam: „Praca ewangelizacyjna, którą Yixun ostatnio nadzoruje, dopiero zaczęła przynosić poprawę. Jeśli zostanie przeniesiona, będę musiała znaleźć kogoś nowego. Jeśli nie znajdę odpowiedniego pracownika ewangelizacyjnego i wyniki pracy ewangelizacyjnej spadną, co inni o mnie pomyślą?”. Poczułam lekki opór. Właśnie gdy miałam poskarżyć się siostrze, z którą współpracowałam, uświadomiłam sobie, że mój stan jest niewłaściwy. Dlaczego znów brałam pod uwagę własne interesy? Pomyślałam o słowach Bożych: „Kiedy wymaga tego dzieło domu Bożego, wszyscy bez wyjątku powinni podporządkować się koordynacji i zarządzeniom domu Bożego i absolutnie nikt nie powinien być pod kontrolą żadnego konkretnego przywódcy lub pracownika, tak jakby należał do nich lub podlegał ich decyzjom. Posłuszeństwo wybrańców Bożych scentralizowanym ustaleniom domu Bożego jest całkowicie naturalne i uzasadnione, nikt tym ustaleniom nie może się sprzeciwiać, o ile konkretny przywódca lub pracownik nie zarządzi arbitralnego przeniesienia, które nie jest zgodne z zasadami – w takim przypadku do takiego ustalenia można się nie zastosować. Jeśli normalne przeniesienie zostanie przeprowadzone w zgodzie z zasadami, wtedy wszyscy wybrańcy Boga powinni okazać posłuszeństwo i żaden przywódca ani pracownik nie ma prawa ani żadnego powodu, aby próbować kogokolwiek kontrolować. Czy waszym zdaniem istnieje jakaś praca, która nie jest dziełem domu Bożego? Czy istnieje jakaś praca, która nie wiąże się z szerzeniem ewangelii królestwa Bożego? To wszystko jest dziełem domu Bożego, każda praca jest równa i nie istnieje podział na »twoje« i »moje«. Jeśli przeniesienie jest zgodne z zasadami i opiera się na wymogach pracy kościoła, to ci ludzie powinni udać się tam, gdzie są najbardziej potrzebni” (Aneks czwarty: Podsumowanie charakteru antychrystów i istoty ich usposobienia (Część pierwsza), w: Słowo, t. 4, Demaskowanie antychrystów). Ze słów Bożych zrozumiałam, że zmiany przydziałów obowiązków powinny być dokonywane zgodnie z potrzebami pracy domu Bożego, a ja powinnam akceptować wszelkie przeniesienia braci i sióstr i podporządkowywac się tym zmianom, o ile są one rozsądne. Nie mam prawa trzymać się ludzi i nie pozwalać im odejść. Nie mogę zawsze brać pod uwagę własnych interesów. Niezależnie od tego, dokąd moi bracia i siostry są przenoszeni, by wykonywać swoje obowiązki, wszystko to służy krzewieniu ewangelii królestwa Bożego. Pozwolenie mojej siostrze na pójście w odpowiednie miejsce, by wykonywała swoje obowiązki, umożliwiłoby jej lepsze spełnianie jej funkcji i byłoby korzystne pracy kościoła. Zrozumiawszy intencje Boga, kazałam braciom i siostrom napisac ocenę Yixun i wkrótce potem została ona przeniesiona. Później wybraliśmy nowych pracowników ewangelizacyjnych i po okresie szkolenia oni również wzięli na swoje barki tę pracę. Praca ewangelizacyjna nie ucierpiała.
W przeszłości zawsze wierzyłam, że wyniki pracy z pewnością spadną, jeśli utalentowani ludzie zostaną przeniesieni, ale teraz zobaczyłam, że ten pogląd był niedorzeczny. Najważniejszą rzeczą w wykonywaniu obowiązków jest to, czy ma się prawe serce. Jeśli potrafisz mieć na względzie intencje Boga, porzucić osobiste interesy, postawić interesy domu Bożego na pierwszym miejscu i praktykować zgodnie ze słowami Bożymi, ujrzysz Boże przewodnictwo i błogosławieństwa i będziesz coraz lepiej wykonywać swoje obowiązki. Tak jak mówi Bóg: „Działania zgodne z prawdozasadami przynoszą coraz lepsze rezultaty; zaś działania, które nie są zgodne z prawdozasadami, prowadzą do coraz bardziej negatywnych konsekwencji, nawet jeśli są zgodne z pojęciami ludzi w danym czasie. Wszyscy uzyskają potwierdzenie tego faktu” (Ścieżka do rozwiązania problemu skażonych skłonności, w: Słowo, t. 3, Rozmowy Chrystusa dni ostatecznych).