Jak podejść do tego, że nas przycięto

23 lipca 2023

– zapiski ćwiczeń duchowych

Autorstwa Si Fan, Korea Południowa

Środa, 17 sierpnia 2022, czyste niebo

Dziś rozpoczęłam pracę nad tekstami. Choć to było niespodziewane, cieszę się, że mogę pełnić ten obowiązek. Wiem, że to Boża łaska i to On daje mi możliwość praktykowania. Chcę to robić dobrze. Kiedy jednak rozmyślam, jak bardzo nie znam się na tej pracy, i jak inni zostali przycięci i rozprawiono się z nimi za samowolę i łamanie zasad, martwię się, myśląc: „Czy ja też zostanę przycięta podczas pełnienia tego obowiązku? Z drugiej jednak strony wiem, że dobrze jest wyciągnąć naukę z bycia przyciętym. To wspaniała okazja do zdobycia prawdy!”. W końcu więc przyjęłam ten obowiązek.

Niedziela, 4 września 2022, pochmurno

Jak ten czas leci. Te pół miesiąca, odkąd zajmuję się pracą z tekstami, minęło w mgnieniu oka. Dzięki temu, że przywódca omówił wytyczne dotyczące pracy, trochę lepiej zaznajomiłam się z obowiązkami i poznałam kilka nowych zasad. Widziałam dziś, jak przywódca rozprawił się z innymi za to, że nie pełnili obowiązków zgodnie z zasadami i byli samowolni. Zestresowałam się, myśląc, że rozprawi się też ze mną. Wiem, że przycinanie przez zwierzchnika wskazuje nam nasze zepsute usposobienie i istotę problemów zgodnie ze słowem Boga. Pomaga nam też lepiej siebie poznać i wejść w zasady prawdy, lecz pomimo to nie chcę aby mnie przycięto. Przywódca rozprawił się dziś z Saulem, gdyż ten nie pełnił obowiązku według zasad. Wcześniej wielokrotnie omawiał z nim tę sprawę, ale Saul wciąż popełniał ten sam błąd. Zwierzchnik powiedział, że Saul jest duchowo niewrażliwy i nie rozumie zasad. Chociaż te słowa nie były skierowane do mnie, kiedy usłyszałam zwrot „duchowo niewrażliwy”, dotknęło to jakiegoś czułego punktu. Ostrzegałam siebie: „Muszę postępować zgodnie z zasadami i nie mogę popełniać błędów, bo będę przycięta. Co będzie, jeśli okaże się, że jestem duchowo niewrażliwa? Czy taka osoba może być zbawiona? Czy w ogóle warto ją pielęgnować?”. Te myśli tylko wzmogły mój niepokój. Pełniąc wieczorem obowiązek, byłam cały czas spięta. Pracowałam niezwykle ostrożnie, przerażona, że popełnię błąd. Nie rozumiem jednak, dlaczego to tak bardzo na mnie wpływa, gdy inni są przycinani.

Piątek, 9 września 2022, czyste niebo

Ostatnio, pełniąc obowiązek, jestem pełna obaw i stale mam się na baczności. Boję się, że popełnię błąd. Czasami inni pytają o mój punkt widzenia, ale nawet kiedy jestem pewna swoich propozycji, boję się że powiem coś niewłaściwego. Dopiero gdy zdobędę poparcie kilku innych osób, mogę przedstawić swoje zdanie. Szczerze mówiąc, pełnienie obowiązków w ten sposób jest męczące i czuję, że oddaliłam się od Boga. Przeczytałam dziś fragment słowa Bożego, który mnie poruszył. Bóg Wszechmogący mówi: „Niektórzy antychryści pracujący w domu Bożym postanawiają w skrytości, że będą postępowali skrupulatnie, aby unikać popełniania błędów, żeby ich nie przycinano i się z nimi nie rozprawiano, by nie rozgniewać Zwierzchnika ani nie dać się przyłapać swojemu przywódcy na złych uczynkach. Upewniają się oni także, że mają widzów, gdy robią coś dobrego. Bez względu jednak na to, jak są skrupulatni, przez to, że zaczynają z niewłaściwego punktu wyjścia i obierają niewłaściwą ścieżkę, działając wyłącznie na rzecz reputacji i statusu i nigdy nie poszukując prawdy, często naruszają zasady, zakłócają i zaburzają pracę kościoła, postępują jak sługusy szatana, a nawet często popełniają wykroczenia. Dla takich osób bardzo powszechnym jest częste naruszanie zasad i popełnianie wykroczeń. Dlatego też, z oczywistych względów, trudno im unikać sytuacji, gdy ktoś ich przycina i się z nimi rozprawia. Dlaczego zaś antychryści postępują tak ostrożnie, gdy nie są przycinani ani gdy nikt się z nimi nie rozprawia? Z pewnością jednym z powodów jest to, że uważają: »Muszę być ostrożny – przecież „Ostrożność jest rodzicem bezpieczeństwa” i „Dobrzy ludzie wiodą spokojne życie”. Muszę postępować zgodnie z tymi zasadami i stale sobie przypominać, aby unikać czynienia zła lub wpadania w kłopoty i muszę ukrywać swoje skażenie i intencje. Jeśli nie będę źle postępował i wytrwam do samego końca, osiągnę błogosławieństwa, uniknę katastrof i będę odnosił sukcesy w ramach mojej wiary w Boga«. Często się w taki sposób napędzają, motywują i zachęcają. Wierzą, że jeśli postąpią źle, to znacząco zmniejszą swoje szanse na otrzymanie błogosławieństw. Czyż nie jest to wyrachowanie i przekonanie, które kryją w głębi serca? Nie rozstrzygając, czy to wyrachowanie lub przekonanie antychrystów jest właściwe czy nie, o co będą się oni najbardziej martwili na podstawie tego przekonania, gdy zostaną poddani rozprawianiu się i przycinaniu? (O swoje perspektywy i los). Kojarzą rozprawianie się i przycinanie ze swoimi perspektywami i losem – wynika to z ich złej natury(Punkt dziewiąty: Wypełniają obowiązki tylko po to, by się wyróżnić, zaspokoić swoje interesy i ambicje; nigdy nie zważają na interesy domu Bożego, a nawet poświęcają je dla osobistej chwały (Część ósma), w: Słowo, t. 4, Demaskowanie antychrystów). Ten fragment dokładnie opisuje mój stan. Kiedy widzę, że inni są przycinani, nie uznaję, że to pochodzi od Boga, ani nie zastanawiam się, dlaczego ich przycięto, jakie są ich uchybienia, jaką naukę mogę wynieść z ich porażek, oraz jak powinnam unikać takich uchybień w przyszłości, aby postępować zgodnie z zasadami. Wiążę natomiast w jakiś sposób przycinanie z moim własnym losem. Sądzę, że im poważniejsze przycinanie, tym mniejsza nadzieja na błogosławieństwo. Jestem czujniejsza i ostrożniejsza, myślę, że jeśli tylko nie popełnię wielu błędów i nie zostanę przycięta, będę miała szansę być błogosławiona. Z powodu mojego niezrozumienia przycinania i ponieważ zbytnio cenię sobie błogosławieństwo, boję się, że coś wywrze wpływ na mój los i jestem przesadnie ostrożna we wszystkim, co robię. Boję się, że jeśli nie będę ostrożna, to zostanę przycięta i stracę swój dobry wynik. Widzę, że jestem bardzo zła i podstępna! Zwierzchnik wielokrotnie omawia z nami zasady i prowadzi nas za rękę, ale my nie bierzemy jego słów na poważnie. Nadal działamy samowolnie i na oślep, zakłócając pracę. Czy rozprawianie się z nami nie jest czymś normalnym? Racjonalna osoba zastanowiłaby się nad sobą, zbadała, gdzie popełnia błędy lub jest duchowo niewrażliwa, i szukałaby prawdy, by natychmiast skorygować swoje uchybienia. Taka osoba ma pozytywne wejście i szuka prawdy. Przycinanie ma nam pomóc wejść w prawdę i dobrze pełnić obowiązki. Ale nie dość, że nie szukam prawdy ani refleksji, to jeszcze jestem czujna i nierozumna. Nie odróżniam dobra od zła! Teraz, dzięki objawieniu słowa Bożego, mam pewne zrozumienie mojego stanu.

Poniedziałek, 12 września 2022 r., ulewny deszcz

Podczas dzisiejszego spotkania przywódca dowiedział się, że Saul źle odebrał to, iż go przycięto. Czuł się ograniczony i stłumiony. Zwierzchnik spytał, czy czujemy się ograniczeni. Przypomniałam sobie mój niedawny stan i przyznałam, że tak. Następnie wygłosił omówienie, które mnie poruszyło. Powiedział: „Dlaczego niektórych można przycinać wielokrotnie, a nie zdobywają prawdy, czują się ograniczeni, uciskani i urażeni? Dzieje się tak dlatego, że nie skupiają się na zrozumieniu lub zdobyciu prawdy, czyli nic nie zyskują. Złoszczą się, gdy się z nimi rozprawia. Występują przeciwko innym. Czy to jest osoba, która przyjmuje prawdę? Tak naprawdę, rozprawiamy się z tymi ludźmi, ponieważ naruszyli zasady prawdy, ale oni odmawiają refleksji, a nawet wałkonią się. To pokazuje, że nie akceptują prawdy, sprzeciwiają się jej i są z nią w sprzeczności. Nie zgadzać się z prawdą to w istocie nie zgadzać się z Bogiem. Natura tego jest bardzo poważna”. Omówienie przywódcy w końcu uświadomiło mi, jak poważna jest natura odrzucenia prawdy lub przycinania, i jak niebezpieczny jest ten stan. Po powrocie do domu przez długi czas byłam bardzo niespokojna i leżałam w łóżku, nie mogąc zasnąć. Czuję, że ta sytuacja to nie przypadek i że stoi za nią Boża wola. Zaczęłam się zastanawiać, jak dokładnie objawia się odrzucanie prawdy? Czego mogę się nauczyć w tej sytuacji?

Środa, 14 września 2022, czyste niebo

Saul został dziś zwolniony, podobnie jak kilka innych osób, ponieważ nie przyjęli prawdy i nie robili postępów w pełnieniu obowiązków. Pewna siostra powiedziała, że Saul często pełnił swoje obowiązki samowolnie i łamał zasady, a przywódca za każdym razem cierpliwie je omawiał. Czasami go przycinał i wskazywał na istotę jego problemu, ale Saul nie szukał prawdy ani refleksji. Po tym gdy został przycięty, lenił się i nie chciał się wypowiadać podczas dyskusji w pracy. Pewnego razu na spotkaniu powiedział nawet: „Przywódca nie widzi, kiedy dobrze pracuję, ale przycina mnie, gdy tego nie robię”. Nie mogłam uwierzyć, że to powiedział. To świadczyło o tym, że w ogóle nie przyjmował prawdy! Przeczytałam w Bożym słowie. „Kiedy ktoś przycina antychrysta i rozprawia się z nim, pierwszą rzeczą, jaką antychryst robi, jest stawianie oporu i płynące z głębi serca odrzucenie. Antychryst z tym walczy. Dlaczego tak robi? Dzieje się tak dlatego, że antychryści, z samej swojej natury i istoty, mają dość prawdy, nienawidzą jej i wcale jej nie akceptują. Naturalnie, esencja i usposobienie antychrysta uniemożliwiają mu przyznanie się do własnych błędów lub do własnego skażonego usposobienia. Opierając się na tych dwóch faktach, możemy powiedzieć, że postawa antychrysta wobec przycinania go i rozprawiania się z nim polega na całkowitym i kompletnym odrzuceniu i sprzeciwie. Antychryści nienawidzą tego, opierają się temu z głębi serca i nie mają za grosz akceptacji lub uległości, a tym bardziej jakiejkolwiek prawdziwej refleksji czy skruchy. Kiedy antychryst jest przycinany i kiedy się z nim rozprawiają, to niezależnie od tego, kto tego dokonuje, dla antychrysta nie ma żadnego znaczenia, czego to dotyczy, w jakim stopniu ponosi winę za daną sprawę, jak rażący jest błąd, jak wielką niegodziwość popełnił lub jakie konsekwencje dla kościoła spowodowała ta jego niegodziwość. Dla antychrysta ten, kto go przycina i rozprawia się z nim, uwziął się na niego albo celowo doszukuje się błędów, aby go za nie karać. Antychryst może nawet pomyśleć, że jest właśnie zastraszany i poniżany, że nie jest traktowany po ludzku, i że jest deprecjonowany oraz wyszydzany. Kiedy już antychryst zostanie poddany przycinaniu i rozprawianiu się, nigdy nie zastanawia się nad tym, co właściwie zrobił źle, jakiego rodzaju skażone usposobienie ujawnił, czy usiłował dociec, jakie zasady obowiązują w danej kwestii, albo czy postępował zgodnie z zasadami prawdy lub wypełniał swoje powinności. Antychryści nie analizują samych siebie ani nie zastanawiają się nad żadnym z powyższych pytań i nie rozważają tych kwestii. Zamiast tego podchodzą do rozprawiania się z nimi i przycinania impulsywnie i zgodnie ze swoją własną wolą. Ilekroć antychryst jest przycinany i ilekroć się z nim rozprawiają, zawsze jest pełen gniewu, urazy i niezadowolenia, i nie słucha niczyich rad. Nie chce pogodzić się z tym, że jest przycinany i że się z nim rozprawiają, i nie jest w stanie powrócić przed oblicze Boga, aby dowiedzieć się czegoś o sobie i zastanowić się nad sobą, ani odnieść się do swoich czynów, które naruszają zasady, takich jak bycie niedbałym, niestarannym, czy też utrata panowania nad sobą przy wypełnianiu swoich obowiązków. Nie korzystają też z tej okazji, by odmienić swoje własne skażone usposobienie. Zamiast tego wynajdują sobie wytłumaczenia, by się bronić, by się usprawiedliwić, a nawet wygadują różne rzeczy, by zasiać niezgodę i podburzyć innych(Punkt dwunasty: Kiedy nie mogą zyskać pozycji ani nie mają nadziei na błogosławieństwa, chcą się wycofać, w: Słowo, t. 4, Demaskowanie antychrystów). „Bez względu na pojawiające się sytuacje – szczególnie w obliczu niepowodzeń i gdy Bóg ujawnia lub demaskuje ludzi – pierwsze, co człowiek powinien zrobić, to stanąć przed Bogiem, by dokonać refleksji i przeanalizować swoje słowa i czyny oraz swoje skażone usposobienie, a nie analizować, badać i osądzać czy słowa i działania Boga są właściwe, czy nie. Jeśli znajdujesz się w odpowiednim położeniu, powinieneś dokładnie wiedzieć, co należy zrobić. Ludzie mają skażone usposobienie i nie rozumieją prawdy. Nie stanowi to zbyt wielkiego problemu. Jednakże, kiedy ludzie mają skażone usposobienie i nie rozumieją prawdy, a do tego jeszcze nawet jej nie poszukują, to wtedy mają duży problem. Masz skażone usposobienie i nie rozumiesz prawdy, więc możesz arbitralnie osądzać Boga oraz podchodzić do Niego i wchodzić z Nim w interakcje zgodnie z tym, co dyktuje ci nastrój, preferencje i emocje. Jeśli jednak nie poszukujesz prawdy ani nie wcielasz jej w życie, nie będzie ci tak łatwo. Nie tylko nie będziesz w stanie podporządkować się Bogu, lecz możesz Go źle zrozumieć i na Niego narzekać, potępiać Go, sprzeciwiać się Mu, a nawet besztać i odrzucać Go w swoim sercu, twierdząc, że nie jest sprawiedliwy i że niekoniecznie wszystko, co robi, jest właściwe. Czy nie jest to niebezpieczne, że możesz doprowadzić do takich sytuacji? (Owszem, jest). Jest to bardzo niebezpieczne. Za nieposzukiwanie prawdy człowiek może zapłacić nawet życiem. Może się to zdarzyć w dowolnym czasie i w dowolnym miejscu(Punkt dziesiąty: Gardzą prawdą, jawnie lekceważą zasady i ignorują ustalenia domu Bożego (Część trzecia), w: Słowo, t. 4, Demaskowanie antychrystów). „U każdego, kto często jest bierny, stan ten jest spowodowany nieumiejętnością zaakceptowania prawdy. Jeśli nie akceptujesz prawdy, bierność będzie cię prześladowała jak demon i sprawi, że będziesz żyć w stanie ciągłej bierności i będziesz podchodzić do Boga pełen wyrzutów, nieposłuszeństwa i niezadowolenia. Kiedy dojdzie do tego, że zaczniesz się sprzeciwiać Bogu, buntować i wykrzykiwać przeciwko Niemu, to osiągniesz punkt krytyczny. Kiedy ludzie zaczną cię analizować i piętnować, okaże się, że zrozumiałeś ponurą rzeczywistość o wiele za późno i padniesz na ziemię, bijąc się w pierś. Możesz wtedy już tylko czekać na karę Bożą(Słowo, t. 5, Zakres odpowiedzialności przywódców i pracowników). Dzięki Bożemu słowu w końcu zrozumiałam, że najlepszym wskaźnikiem tego, czy dana osoba akceptuje prawdę, jest to, jak przyjmuje przycinanie. Ci, którzy dążą do prawdy, po przycięciu mogą się zastanowić nad sobą, i nieważne, jak surowo się z nimi rozprawiono, mogą się modlić do Boga, przemyśleć, gdzie popełnili błąd, co było tego przyczyną, i jakie zepsute usposobienie ujawnili. Następnie szukają prawdy i nauki. Choć ich postawa może być trochę negatywna, jest tak dlatego, że widzą głębię swojego zepsucia i powagę swoich przewinień, zaczynają odczuwać winę i skruchę, i dlatego w swoich sercach nienawidzą siebie. Ten negatywny stan minie. Potrafią szukać prawdy i stale wyciągają z tych porażek naukę o sobie, a kiedy naprawdę rozumieją swój problem i jasno widzą naturę swoich działań, w przycinaniu dostrzegają Bożą miłość i ochronę, i dziękują Bogu. Dopiero wtedy stan tej osoby jest właściwy i pozytywny. Ale osoba, która nie przyjmuje prawdy, inaczej traktuje przycinanie. Niektórzy nie skarżą się otwarcie, ale nigdy nie zastanawiają się nad sobą w świetle słowa Bożego. W swoich głowach sprzeczają się, opierają i wymyślają wymówki. Im więcej o tym myślą, tym bardziej czują się rozgoryczeni i urażeni, a nawet niesprawiedliwie potraktowani. To oczywiście wywołuje negatywne emocje. Składa się na nie ich niezadowolenie z rzeczywistości i z innych ludzi. Ci, którzy akceptują prawdę, wiedzą, że przycinanie pozwala im zrozumieć ich zepsute usposobienie, okazać skruchę i zmienić się, a to jest punkt zwrotny w ich wierze. Ci jednak, którzy nie przyjmują prawdy, będą zdemaskowani i wyrzuceni. Wszyscy, którzy są często negatywni i nie akceptują prawdy, z natury brzydzą się nią, i nie mogą się rozwijać, bez względu na to, ile lat wierzą. Saul nie zastanowił się nad sobą, kiedy go przycięto, nie rozpoznał też natury ani konsekwencji samowolnego działania, nie mówiąc o szukaniu zasad praktyki. Czuł się ograniczany, negatywnie nastawiony i apatyczny. Na początku myślałam, że przygnębienie po przycięciu jest normalne, i przejedzie mu po kilku dniach refleksji. Jednak pewni bracia i siostry twierdzili, że to zdarzało mu się już wcześniej – był gorliwy i aktywny na zewnątrz, ale jak tylko w pracy pojawiały się problemy i rozprawiano się z nim, robił się bierny i negatywnie nastawiony. Nie włączał się w dyskusje o problemach. Twierdził, że im więcej ma pomysłów w pracy, tym więcej wypływa problemów, w związku z tym będzie przekazywał mniej opinii, żeby demaskowano mniej problemów. Po ostatnim przycięciu czuł się ograniczony i tłumiony w obowiązkach, a także przygnębiony i urażony. Jego negatywna postawa, to w zasadzie odrzucenie prawdy oraz obwinianie Boga i opieranie się Mu. Przejawiał usposobienie antychrysta. Zrozumiałam, że za jego negatywnym nastawieniem stoi szatańskie usposobienie, które opiera się Bogu. Saul zbłądził i to była pobudka dla mnie. Bóg Wszechmogący mówi: „Za nieposzukiwanie prawdy człowiek może zapłacić nawet życiem. Może się to zdarzyć w dowolnym czasie i w dowolnym miejscu”. Nie miałam wcześniej związanych z tym doświadczeń, ale wobec tego, co ostatnio przeszłam, moje serce zgadzało się z tymi słowami. To niebezpieczne, nie przyjmować prawdy w obliczu przycinania. Zwolnieni ostatnio bracia i siostry byli w istocie utalentowani, ale ich zgubną słabością było to, że brzydzili się prawdą i nie szukali jej, przez co nigdy nie osiągali rezultatów w obowiązkach, i ostatecznie zostali zwolnieni. Im więcej o tym myślę, tym lepiej rozumiem, jak ważne jest szukanie prawdy.

Czwartek, 15 września 2022, lekki deszcz

Omówienie przywódcy z tego wieczoru od paru dni chodzi mi po głowie, a moje myśli wciąż wracają do tych słów Boga: „Jeśli wierzysz w Boga, ale nie szukasz prawdy ani woli Bożej, ani nie kochasz drogi, która prowadzi Cię bliżej do Boga, to mówię, że jesteś osobą, która stara się uciec przed sądem, i że jesteś marionetką oraz zdrajcą, który ucieka sprzed wielkiego, białego tronu(Chrystus dokonuje dzieła sądu za pomocą prawdy, w: Słowo, t. 1, Pojawienie się Boga i Jego dzieło). Wcześniej, gdy czytałam słowa Boga: „jesteś osobą, która stara się uciec przed sądem” i „jesteś marionetką oraz zdrajcą, który ucieka sprzed wielkiego, białego tronu”, na myśl przychodzili mi ci z religijnego świata, którzy trzymali się religijnych pojęć. Chcą tylko zbawienia przez łaskę. Nie przyjmują Bożego dzieła sądu w dniach ostatecznych. To marionetki i zdrajcy uciekający sprzed wielkiego białego tronu Boga. Ale zastanawiam się, czy przyjęcie Bożego dzieła w dniach ostatecznych oznacza przyjęcie Jego sądu? Czy tak widzi to Bóg? Co tak naprawdę oznacza prawdziwe przyjęcie Bożego sądu i karcenia? Rozważając Słowo Boże, zrozumiałam, że przyjęcie Bożego dzieła w dniach ostatecznych nie oznacza prawdziwego przyjęcia Jego sądu. Aby przyjąć Boży sąd w dniach ostatecznych, musisz być w stanie zaakceptować przycinanie. Jeśli nie potrafisz tego przyjąć, nie ma mowy, żebyś zaakceptował Boży sąd i karcenie. Przeczytałam więcej słów Boga o tym, jak prawidłowo przyjąć przycinanie. Bóg Wszechmogący mówi: „Co ludzie powinni wiedzieć, jeśli chodzi o przycinanie i rozprawianie się z nimi? By odpowiednio wykonywać swój obowiązek, każdy musi doświadczyć przycinania i rozprawiania się z nim – jest to nieodzowne. Jest to coś, z czym ludzie muszą się mierzyć na co dzień, a czego często doświadczają w swojej wierze w Boga i osiąganiu zbawienia. Nikt nie uniknie tego, że zostanie przycięty i się z nim rozprawią. Czy przycinanie osób i rozprawianie się z nimi to coś, co wiąże się z ich przyszłością i losem? (Nie). Czemu więc służą przycinanie i rozprawienie się? Czyżby potępieniu ludzi? (Nie, pomagają ludziom zrozumieć prawdę i wykonywać obowiązki zgodnie z zasadami). Zgadza się. To jest ich najwłaściwsze rozumienie. Przycinanie kogoś i rozprawianie się z nim to rodzaj dyscyplinowania, rodzaj karcenia, ale jest to też forma pomocy ludziom. Kiedy cię przycinają i rozprawiają się z tobą, masz możliwość na czas zmienić swoje niewłaściwe dążenie. Możesz szybko rozpoznać problemy, jakie masz obecnie, i na czas dostrzec zdeprawowane usposobienie, które ujawniasz. Bez względu na wszystko, zabiegi przycinania i rozprawiania się z tobą pomagają ci wykonywać swoje obowiązki zgodnie z zasadami, na czas ratują cię przed popełnianiem błędów i pobłądzeniem oraz powstrzymują cię przed powodowaniem katastrof. Czyż nie jest to największa pomoc dla ludzi, najlepsze rozwiązanie dla nich? Osoby z sumieniem i rozsądkiem powinny być w stanie prawidłowo podchodzić do tego, że się je przycina i rozprawia się z nimi(Punkt dziewiąty: Wypełniają obowiązki tylko po to, by się wyróżnić, zaspokoić swoje interesy i ambicje; nigdy nie zważają na interesy domu Bożego, a nawet poświęcają je dla osobistej chwały (Część ósma), w: Słowo, t. 4, Demaskowanie antychrystów). Słowo Boże bardzo jasno określa prawidłową postawę i ścieżkę praktyki, jaką mamy mieć wobec przycinania. Przycinanie nie ma żadnego związku z losem. Nieważne, czy użyto ostrych, przykrych, czy nawet potępiających słów, to ma nam pomóc zrozumieć własne zepsucie, samowolę, brak zasad w działaniu i zobaczyć odchylenia w naszej pracy. To ma nam pomóc szukać prawdy i pełnić obowiązki zgodnie z zasadami. Surowe przycięcie nie oznacza, że dana osoba nie ma dobrego losu, podobnie jak brak przycinania nie oznacza, że dana osoba ma dobry los. Niektórzy mogą często przechodzić przycinanie, i to czasami bardzo surowe i bolesne, przypominające obnażenie lub potępienie, jednak później są w stanie szukać prawdy, i zyskać zrozumienie swojego zepsutego usposobienia, niedociągnięć i uchybień. Są w stanie się zmieniać i wzrastać w życiu, i ostatecznie mogą podjąć ważną pracę. Zaczęłam analizować swoje nastawienie do przycinania od momentu, kiedy uwierzyłam. Wierzę w Boga od dziewięciu lat. Rzadko mnie przycinano i rzadko doświadczałam większych porażek. Zawsze miałam inne spojrzenie na przycinanie. Uważałam, że to coś złego, jak bycie zdemaskowanym lub potępionym. Kuliłam się ze strachu, widząc, jak inni są przycinani, w obawie, że mnie to też spotka, jeśli nie będę ostrożna. Pomyliłam przycinanie z potępieniem i zdemaskowaniem. Odrzucałam je, opierałam się mu, chciałam w wierze pozostać w strefie komfortu. Czym moje dążenia różnią się od tych, którzy w religii szukają tylko zaspokojenia potrzeb? Przeczytałam wiele Bożych słów i wiem, że Jego dzieło w dniach ostatecznych ma na celu oczyszczenie i udoskonalenie człowieka poprzez sąd, uszlachetnienie i przycięcie. Ale brakuje mi wiedzy i nie chcę zaakceptować przycinania i doskonalenia, więc nieważne ile lat będę wierzyła w Boga, nie zrobię żadnych postępów. Nie zdobędę prawdy a moje usposobienie się nie zmieni, i ostatecznie zostanę ukarana. Myśląc o tym, coraz wyraźniej widzę, jak niebezpieczny jest mój stan. Ludzie tacy jak ja, szukają wygody i zabiegają o łaskę, i nawet jeśli nie są przycinani, nie oznacza to, że osiągną dobry wynik. Jeśli nie będę szukać prawdy, nie zmienię zepsutego usposobienia, i nie zostanę zbawiona. Przycinanie nie ujawnia wyniku człowieka, ale jego stosunek do prawdy ujawnia, kim jest. Zawsze myślałam, że przycinanie jest czymś złym, że to wyraz Bożego niezadowolenia lub potępienia. Ale teraz widzę, jak bardzo się myliłam! We łzach modliłam się: „Boże, wreszcie widzę swoją ignorancję i głupotę. Przez lata mojej wiary nigdy nie szukałam prawdy, a moja natura brzydziła się nią. Zawsze unikałam przycinania i rozprawiania się ze mną. Boże, chcę okazać skruchę. Chcę czerpać naukę z przycinania”. Po modlitwie czułam się o wiele spokojniejsza, towarzyszyło mi poczucie tęsknoty i wyczekiwania. Mam nadzieję, że w przyszłości doświadczę przycinania, by móc rozwijać się w życiu.

Środa, 5 października 2022, pochmurno

Dziś zdarzyło się coś niezapomnianego. Pracowałam nad projektem, ale ponieważ pełniłam obowiązek samowolnie, nie szukając zasad, pracę trzeba było przerobić, co opóźniło postępy. Przywódca zwrócił uwagę na naturę tego problemu i rozprawił się ze mną za arogancję i brak charakteru. Powiedział, że to świadczy o braku duchowej wrażliwości. Jego słowa długo brzmiały mi w uszach. Ogromnie mnie to zmartwiło i zaczęłam sobie wytykać: „Przywódca przejrzał mnie na wylot. Uważa, że nie nadaję się do tego obowiązku. Lada dzień zostanę zwolniona”. Popadałam w coraz większe przygnębienie. Zdając sobie sprawę, że mój stan jest zły, modliłam się: „O Boże, rozprawiono się dziś ze mną. Nie wiem, jaką powinnam wyciągnąć z tego naukę i jak się zastanowić nad sobą. Proszę, oświeć i prowadź mnie, abym poznała siebie i odrzuciła negatywne emocje”. Po modlitwie przypomniałam sobie, że najważniejsze jest szukanie prawdy. Co rozwiąże negatywne nastawienie? Powinnam przemyśleć, jakie dokładnie mam problemy i na czym polegał mój brak wrażliwości duchowej. Spokojnie to przemyślałam. Tym razem przycięto mnie dlatego, że samowolnie pełniłam obowiązek, nie zastanawiając się nad zasadami. Przywódca omówił związane z tym zasady, ale ja tylko trzymałam się reguł. Uważałam nawet, że skoro słyszałam te zasady kilka razy, to już je opanowałam i nie muszę nad nimi pracować. Ślepo wierzyłam w siebie, odkładałam zasady na bok, uważałam że moje opinie są słuszne i nie pytałam innych o zdanie. Byłam samowolna, nie trzymałam się zasad i ślepo przestrzegałam reguł. Czy nie był to brak duchowej wrażliwości? Gdyby nie rozprawiono się ze mną, nadal byłabym otępiała, sądząc, że dobrze spełniłam obowiązek, nie wiedząc, jakie zło mogę popełnić. Rozprawienie się ze mną jest dla mnie ostrzeżeniem i ochroną. Zrozumiałam to i nie mam już negatywnych odczuć. Mogę się skupić na szukaniu prawdy zgodnie z zasadami, by nie popełniać tych błędów ponownie.

Sobota, 8 października 2022 r., czyste niebo

Byliśmy dziś na spotkaniu z przywódcą. Cierpliwie omawiał z nami zasady pełnienia naszego obowiązku, a potem zapytał, czy ostatnio coś zyskaliśmy. Zachęcał nas, byśmy dążyli do prawdy, bo bez względu na okoliczności, najważniejsze jest wyciąganie wniosków. Przeczytał nam też fragment słowa Bożego. „W trakcie doświadczania dzieła Bożego, bez względu na to, ile razy zawiodłeś, upadłeś, zostałeś przycięty lub zdemaskowany, i ile razy się z tobą rozprawiano, nie są to złe rzeczy. Bez względu na to, jak zostałeś przycięty lub jak się z tobą rozprawiono i czy zrobili to przywódcy, pracownicy, czy twoi bracia i siostry, to wszystko są dobre rzeczy. Musisz o tym pamiętać: choćbyś nie wiem jak cierpiał, w rzeczywistości odnosisz korzyść. Każdy, kto ma doświadczenie, może to potwierdzić. Bez względu na wszystko, bycie przycinanym, czy demaskowanym, albo to, że inni się z tobą rozprawiają, jest zawsze czymś dobrym. Nie jest to bowiem potępienie. To Boże zbawienie i najlepsza okazja ku temu, byś mógł poznać samego siebie. Może to zmienić bieg twojego życiowego doświadczenia. Bez tego bowiem nie będziesz miał ani okazji, ani warunków, ani też kontekstu, aby być w stanie dojść do zrozumienia prawdy o swym własnym skażeniu. Jeśli naprawdę rozumiesz prawdę i jesteś w stanie odkryć zepsute rzeczy ukryte w głębi twojego serca, jeśli potrafisz je wyraźnie rozróżnić, to jest to coś dobrego, coś co stanowi rozwiązanie głównego problemu wejścia w życie i jest bardzo korzystne dla zmian w usposobieniu. Zyskanie zdolności do tego, by naprawdę poznać samego siebie, to dla ciebie najlepsza okazja, by poprawić swoje postępowanie i stać się nowym człowiekiem; jest to najlepsza okazja, byś uzyskał nowe życie. Kiedy już rzeczywiście poznasz samego siebie, będziesz w stanie zrozumieć, że kiedy prawda staje się czyimś życiem, jest to rzecz niezwykle cenna i zaczniesz łaknąć prawdy, będziesz ją praktykował i wkroczysz w jej rzeczywistość. Jest to doprawdy coś wspaniałego! Jeśli zdołasz wykorzystać tę szansę, zaczniesz szczerze zastanawiać się nad sobą i zyskasz prawdziwą samowiedzę, ilekroć poniesiesz porażkę lub upadniesz, to pośród przygnębienia i słabości będziesz w stanie z powrotem stanąć na nogi. A kiedy już przekroczysz ten próg, będziesz mógł potem uczynić wielki krok naprzód i wkroczyć w rzeczywistość prawdy(By osiągnąć prawdę, należy uczyć się od pobliskich ludzi, spraw i rzeczy, w: Słowo, t. 3, Rozmowy Chrystusa dni ostatecznych). Słowa Boga poruszyły mnie i nie mogłam powstrzymać łez. Chociaż przycinanie było dla mnie przykre i bolesne, i czasami miałam wrażenie, że negatywne nastawienie mnie przygniecie, to doświadczenie pozwoliło mi dostrzec Bożą miłość. Ta sytuacja sprawiła, że przyszłam przed Boga, aby poznać swoje zepsute usposobienie, i przemyśleć, w czym tkwią moje problemy. Kiedy zdobywam większe zrozumienie siebie, czuję wewnętrzny spokój i ukojenie. Gdyby mnie nie przycięto, nie wiem, jakie zamieszanie spowodowałabym w swoich obowiązkach, albo jakie by się pojawiły problemy lub niedopatrzenia. To właśnie przycięcie mnie sprawiło, że zaczęłam pilniej szukać zasad, pełniąc obowiązek. Zrozumiałam, że przycinanie jest nierozerwalnie związane z pełnieniem obowiązku. To doświadczenie zmieniło mój stosunek do bycia przyciętą.

Koniec wszelkich rzeczy jest blisko. Czy chcecie wiedzieć, jak Pan wynagrodzi dobro i ukarze zło i ustali wynik człowieka, kiedy On powróci? Zapraszamy do kontaktu z nami, aby pomóc Ci znaleźć odpowiedź.

Powiązane treści

Przemiana poprzez obowiązek

Autorstwa Jiang Ling, Hiszpania W zeszłym roku podjęłam obowiązki projektowania grafiki i odpowiadałam za pracę kilku osób. Na początku nie...

Zamieść odpowiedź

Połącz się z nami w Messengerze