Słowa o tym, jak się pozbyć zepsutych skłonności

Fragment 49

Na zepsute skłonności człowieka składają się wyłącznie absurdalne i złe rzeczy. Najpoważniejszą z nich jest aroganckie usposobienie i przejawy, które z niego wypływają, szczególnie pyszałkowatość i przekonanie o własnej ważności, przekonanie, że jest się silniejszym od innych, niechęć wobec podporządkowania się komukolwiek, stałe naleganie, by mieć ostatnie słowo, popisywanie się we wszystkich dziedzinach, szukanie pochlebstw i pochwał w swoich działaniach, stałe pragnienie bycia w centrum uwagi i skupienie na sobie, posiadanie ambicji i pragnień, ciągłe pragnienie koron i nagród, oraz dążenie, by rządzić niczym król – te wszystkie problemy można uznać za przejawy poważnie zepsutego usposobienia. Pozostałe, to zwykłe problemy. Na przykład błędne poglądy, absurdalne myślenie, nieuczciwość, kłamliwość, zazdrość, egoizm, kłótliwość, postępowanie bez poszanowania zasad i tak dalej, to najbardziej powszechne przejawy zepsutego usposobienia. Szatańskie skłonności zawierają w sobie wiele rodzajów skażonych skłonności, ale najbardziej spośród nich oczywiste i rzucające się w oczy jest usposobienie aroganckie. Arogancja leży u korzeni skażonych ludzkich skłonności. Im bardziej aroganccy są ludzie, tym bardziej brakuje im rozumu, a im bardziej brakuje im rozumu, tym bardziej są skłonni sprzeciwiać się Bogu. Jak poważny jest to problem? Ponieważ ludzie posiadają aroganckie skłonności, nie tylko nie mają względu na nikogo wokół siebie, ale co najgorsze, nawet na Boga nie mają względu, a ich serca nie są ani trochę bogobojne. Choć ludzie wierzą w Boga i za Nim podążają, to wcale nie traktują Go oni jak Boga. Przez cały czas czują, że posiadają prawdę, i mają o sobie bardzo wysokie mniemanie. W tym właśnie tkwi istota i źródło aroganckiego usposobienia, a pochodzi ono od szatana. Dlatego też problem arogancji musi zostać rozwiązany. Uważanie wszystkich wokół za gorszych od siebie to drobnostka. Kluczową kwestią jest to, że aroganckie usposobienie nie pozwala ludziom podporządkować się Bogu, Jego suwerennej władzy i Jego ustaleniom, a także sprawia, że ludzie nieustannie próbują rywalizować z Bogiem o władzę i kontrolować innych. Tego rodzaju osoba w ogóle nie ma serca bojącego się Boga, nie mówiąc już o tym, by miała Go kochać lub podporządkować się Mu. Ludzie, którzy są aroganccy i próżni, a zwłaszcza ci, którzy są tak aroganccy, że postradali rozum, nie są w stanie podporządkować się Bogu w swej wierze w Niego, a nawet wywyższają się i niosą świadectwo o sobie samych. Tacy ludzie najbardziej sprzeciwiają się Bogu i zupełnie nie mają serc bojących się Boga. Jeśli ludzie pragną osiągnąć stan, w którym mają serca bojące się Boga, muszą najpierw rozwiązać problem swego aroganckiego usposobienia. Aby wyzbyć się aroganckiego usposobienia, trzeba doświadczyć Bożego sądu i karcenia. Gdy człowiek uświadamia sobie, że aroganckie usposobienie to szatańskie usposobienie i że aroganckie usposobienie to niegodziwe, szpetne oblicze szatana, będzie miał bogobojne serce. Im gruntowniej człowiek rozprawi się ze swoim aroganckim usposobieniem, tym więcej zyskuje rozumu oraz tym bardziej potrafi bać się Boga i wystrzegać się zła. Tylko mając bogobojne serce, można podporządkować się Bogu, zyskać prawdę i Go poznać. Tylko ci, którzy zyskują prawdę, są prawdziwymi ludźmi.

Fragment 50

Takie przejawy zepsutych skłonności, jak arogancja, pyszałkowatość i nieustępliwość, to rodzaj przewlekłej choroby. Są jak złośliwy guz rosnący w ludzkim ciele; nie da się ich skorygować bez pewnej dozy cierpienia. W przeciwieństwie do przejściowych schorzeń, które mijają po kilku dniach, ta uporczywa choroba nie jest drobną dolegliwością i należy zastosować wobec niej zdecydowane podejście. Jest jednak pewien fakt, o którym musicie wiedzieć – nie ma problemu, którego nie da się rozwiązać; wasze zepsute skłonności zaczną stopniowo słabnąć, gdy będziecie zabiegać o prawdę, wzrastać w życiu, a wasze zrozumienie i doświadczenie prawdy będzie się pogłębiać. Do jakiego stopnia przejawy zepsutych skłonności muszą osłabnąć, aby można je było uznać za oczyszczone? Kiedy nie jesteś już przez nie ograniczany i jesteś w stanie je rozpoznać i porzucić. Chociaż czasami mogą się one ujawniać, nadal jesteś w stanie wykonywać swój obowiązek i praktykować prawdę jak zwykle, a jednocześnie jesteś sumienny i odpowiedzialny, i nie ograniczają cię one. W tym momencie przejawy skażonych skłonności nie stanowią już dla ciebie problemu, już je przezwyciężyłeś i wzniosłeś się ponad nie. To właśnie oznacza, że wzrosłeś w życiu, a twoje zepsute skłonności w normalnych okolicznościach nie ograniczają cię ani nie wiążą. Niektórzy ludzie, bez względu na to, jak wiele aspektów zepsutych skłonności przejawiają, nie szukają prawdy, by je skorygować. W rezultacie, nawet po wielu latach wiary w Boga, ich skłonności pozostają bez zmian. Myślą: „Za każdym razem, gdy coś robię, przejawiają się aspekty moich zepsutych skłonności; gdybym nie robił nic, nie przejawiałbym ich. Czyż to nie rozwiązuje problemu?”. Czy to nie brzmi jak rezygnacja z jedzenia w obawie przed zakrztuszeniem? Jaki to przyniesie skutek? Doprowadzi jedynie do śmierci głodowej. Jeśli człowiek przejawia zepsute skłonności, ale ich nie koryguje, jest to równoznaczne z odrzucaniem prawdy i śmiercią. Jakie będą konsekwencje tego, że wierzysz w Boga i nie zabiegasz o prawdę? Będziesz kopał własny grób. Zepsute skłonności są wrogiem twojej wiary w Boga; są przeszkodą w praktykowaniu prawdy, doświadczaniu Bożego dzieła oraz w podporządkowaniu się Bogu. Ostatecznie nie osiągniesz w związku z tym zbawienia. Czy to nie jest kopanie własnego grobu? Przejawy szatańskich skłonności stoją na przeszkodzie przyjęcia i praktykowania prawdy. Nie możesz ich unikać, musisz się z nimi skonfrontować. Jeśli ich nie pokonasz, będą cię kontrolować. Jeśli uda ci się je pokonać, nie będą cię dłużej ograniczać i będziesz wolny. Od czasu do czasu zepsute skłonności nadal będą wypływać na wierzch i przejawiać się w twoim sercu, będąc źródłem błędnych myśli i idei oraz złego myślenia, przez co będziesz się czuł zadowolony z siebie, wywyższony i potężny, gdy będziesz te myśli przejawiał, jednak twoje czyny i kroki nie będą już przez nie związane, a twoje serce nie będzie w ich władaniu. Powiesz: „Zamierzam brać pod uwagę interesy domu Bożego, czynić rzeczy, które podobają się Bogu, wypełniać mój obowiązek i być oddanym jako istota stworzona. Chociaż czasami nadal zdarza mi się przejawiać usposobienie tego rodzaju, nie ma ono w najmniejszym stopniu na mnie wpływu”. To wystarczy. Ten rodzaj zepsutego usposobienia zasadniczo zostanie rozwiązany. Czy zmiana usposobienia człowieka to coś mglistego i nieuchwytnego? (Nie). To bardzo praktyczne. Niektórzy mówią: „Pomimo że rozumiem nieco prawdy, nadal miewam czasami zepsute myśli i idee i nadal przejawiam zepsute skłonności. Co powinienem zrobić?”. Jeśli jesteś osobą, która rzeczywiście zabiega o prawdę, to za każdym razem, kiedy masz błędne myśli i idee albo przejawiasz zepsute skłonności, powinieneś modlić się do Boga i szukać prawdy, by je skorygować. To najbardziej podstawowa zasada praktyki, nie powinieneś o tym zapominać, prawda? Co więcej, powinieneś też wiedzieć, że kiedy masz niewłaściwe myśli i idee, powinieneś je odrzucić. Nie możesz być nimi związany ani ograniczany przez nie, a co dopiero za nimi podążać. To powinno być łatwe do osiągnięcia, pod warunkiem, że zrozumiesz trochę prawdy. Jeśli przejawiasz zepsute skłonności, by je rozwiązać, musisz włożyć trochę wysiłku w poszukiwanie prawdy. Nie możesz mówić: „O Boże, znów przejawiałem zepsute usposobienie, proszę zdyscyplinuj mnie! Nie potrafię kontrolować swoich zepsutych skłonności”. Jeśli modlisz się w taki sposób, oznacza to, że nie jesteś osobą zabiegającą o prawdę. To pokazuje, że jesteś negatywnie nastawiony i pasywny oraz że zrezygnowałeś z siebie – równie dobrze mógłbyś przygotować sobie trumnę i zacząć planować formalności pogrzebowe. Powiedz Mi, jakiego rodzaju człowiek zanosi taką modlitwę? Tylko ktoś bezużyteczny modli się w ten sposób. Osoba kochająca prawdę nigdy nie wypowiedziałaby takich słów. Jeśli kochasz prawdę, powinieneś wybrać ścieżkę zabiegania o nią i powinieneś dobrze rozumieć, jak należy praktykować. Jeśli nie wiesz, jak praktykować, kiedy dopadają cię te zwyczajne problemy, jesteś zbyt bezużyteczny. Korygowanie zepsutych skłonności, to przedsięwzięcie trwające całe życie, a nie coś, co można osiągnąć w zaledwie kilka lat. Dlaczego snujesz fantazje o osiągnięciu prawdy i życia? Czy to nie jest głupota i ignorancja?

W procesie dążenia do zmiany życiowego usposobienia, ograniczenia wypływające z zepsutych skłonności stanowią największą trudność dla każdego człowieka. Kiedy ludzie przejawiają odrobinę skażonego usposobienia lub przejawiają je wielokrotnie i kiedy czują, że nie są w stanie go kontrolować, potępiają siebie, stwierdzając, że są skończeni i nie mogą się zmienić. Jest to błędne przekonanie, które występuje u większości ludzi. Obecnie niektórzy z tych, którzy dążą do prawdy, zdali sobie sprawę, że dopóki w człowieku istnieją skażone skłonności, dopóty mogą się one często przejawiać, wpływając na wypełnianie obowiązku i utrudniając praktykowanie prawdy, a jeśli nie będą w stanie zastanowić się nad sobą i rozwiązać problemu skażonych skłonności, nie będą w stanie wykonywać swojego obowiązku w sposób spełniający standardy. Dlatego ci, którzy zawsze wykonują swoje obowiązki w sposób negatywny i niedbały, powinni poważnie zastanowić się nad sobą i znaleźć przyczynę swojego problemu, aby go rozwiązać. Jednak niektórzy ludzie mają zaburzone zrozumienie i myślą: „Wszyscy ci, którzy przejawiają zepsute skłonności podczas wykonywania obowiązków, powinni się zatrzymać i całkowicie je skorygować, zanim przystąpią do dalszego pełnienia swoich obowiązków”. Czy ten pogląd da się obronić? Jest to ludzkie wyobrażenie i zupełnie nie da się go obronić. W rzeczywistości większość ludzi, niezależnie od tego, jaki rodzaj zepsutych skłonności przejawiają podczas wykonywania swoich obowiązków, może stopniowo zmniejszać liczbę przejawów zepsucia i ostatecznie wykonywać swoje obowiązki w sposób spełniający standardy, jeśli tylko szukają prawdy, by je rozwiązać. Jest to proces doświadczania Bożego dzieła. Gdy tylko ujawnisz zepsute usposobienie, powinieneś szukać prawdy, aby je rozwiązać, a także rozeznać i rozebrać na czynniki pierwsze swoje szatańskie usposobienie. Jest to proces walki z szatańskim usposobieniem i ma on zasadnicze znaczenie dla twojego doświadczenia życiowego. Gdy doświadczasz Bożego dzieła i zmieniasz swoje usposobienie, posługujesz się prawdami, które rozumiesz, aby zwalczać swoje szatańskie usposobienie, ostatecznie korygując swoje skażone skłonności i triumfując nad szatanem. W ten sposób osiągasz zmianę usposobienia. Proces zmiany usposobienia polega na poszukiwaniu i przyjmowaniu prawdy po to, by wyprzeć ludzkie pojęcia i wyobrażenia oraz słowa i doktryny, a także wyprzeć filozofie funkcjonowania w świecie oraz różne herezje i fałszywe przekonania pochodzące od szatana, stopniowo zastępując je prawdą i słowem Bożym. To jest proces zdobywania prawdy i zmiany usposobienia. Jeśli chcesz wiedzieć, jak bardzo zmieniło się twoje usposobienie, musisz dokładnie się przyjrzeć, ile prawd zrozumiałeś, ile wprowadziłeś w życie i ile jesteś w stanie urzeczywistnić. Musisz wyraźnie dostrzec, jak wiele twoich skażonych skłonności zostało zastąpionych prawdami, które zrozumiałeś i pozyskałeś, oraz w jakim stopniu są one w stanie kontrolować skażone skłonności w tobie, to znaczy, w jakim stopniu prawdy, które rozumiesz, są w stanie kierować twoimi myślami i intencjami oraz codziennym życiem i praktyką. Kiedy spotykają cię różne rzeczy, powinieneś dokładnie rozumieć, czy przewagę mają twoje zepsute skłonności, czy też przeważają prawdy, które rozumiesz i którymi się kierujesz. To jest standard, według którego mierzona jest twoja postawa i wejście w życie.

Fragment 51

Co się dzieje, gdy ktoś wykazuje skłonność do bycia kłótliwym, gdy jest strofowany i przycinany? Jest to głęboko aroganckie, zadufane w sobie i samowolne usposobienie. Ludziom, którzy są aroganccy i samowolni, trudno jest przyjąć prawdę. Nie potrafią jej przyjąć, gdy usłyszą choćby najmniejszą rzecz, która nie jest zgodna z ich własnymi poglądami, opiniami i zapatrywaniami. Nie obchodzi ich, czy to, co mówią inni, jest słuszne, czy nie, ani to, kto to mówi i w jakim kontekście jest to powiedziane, ani czy ma związek z ich własną odpowiedzialnością i ich obowiązkami. Nie dbają o te rzeczy. Ich najwyższym priorytetem jest zaspokojenie własnych uczuć. Czyż to nie jest samowola? Jakie straty ostatecznie przynosi ludziom samowola? Utrudnia im ona zyskanie prawdy. Nieprzyjmowanie prawdy jest spowodowane skażonym usposobieniem człowieka, a ostatecznym tego wynikiem jest to, że takiej osobie trudno jest zyskać prawdę. Wszystko, co jest naturalnym przejawem naturoistoty człowieka, stoi w opozycji do prawdy i nie ma z nią nic wspólnego – ani jedna z tych rzeczy nie jest zgodna z prawdą ani się do niej nie zbliża. Dlatego, aby dostąpić zbawienia, trzeba przyjąć i praktykować prawdę. Jeśli człowiek nie potrafi przyjąć prawdy i zawsze chce postępować zgodnie z własnymi upodobaniami, nie może dostąpić zbawienia. Jeśli chcesz podążać za Bogiem i dobrze wykonywać swój obowiązek, musisz przede wszystkim unikać impulsywności, gdy sprawy nie idą po twojej myśli. Musisz najpierw się uspokoić i wyciszyć przed Bogiem, a w sercu musisz się do Niego modlić i poszukiwać u Niego. Nie bądź samowolny; najpierw się podporządkuj. Tylko z takim nastawieniem możesz lepiej rozwiązywać problemy. Jeśli potrafisz wytrwać w życiu przed obliczem Boga i jeśli potrafisz modlić się do Boga i u Niego poszukiwać oraz stawiać czoła rzeczom z nastawieniem podporządkowania, bez względu na to, co ci się przydarzy, to nie ma znaczenia, ile jest przejawów twoich skażonych skłonności ani jakie popełniłeś występki – dopóki poszukujesz prawdy, wszystkie te problemy mogą zostać rozwiązane i bez względu na to, jakie próby cię spotkają, będziesz w stanie wytrwać. Dopóki masz właściwe nastawienie, jesteś w stanie przyjąć prawdę i podporządkować się Bogu zgodnie z Jego wymaganiami, będziesz w pełni zdolny do wprowadzania prawdy w życie. Nawet jeśli czasami jesteś trochę buntowniczy i oporny i od czasu do czasu jesteś skłonny do kłótni i nie potrafisz się podporządkować, to jeśli potrafisz modlić się do Boga i odmienić swój buntowniczy stan, możesz przyjąć prawdę. Uczyniwszy to, zastanów się, dlaczego powstał w tobie taki bunt i opór. Znajdź tego przyczynę i następnie poszukaj prawdy, aby się z tym uporać, a tym samym ten aspekt twojego skażonego usposobienia będzie mógł zostać oczyszczony. Gdy doświadczysz kilku takich porażek i potknięć i staniesz się zdolny do wprowadzania prawdy w życie, zaczniesz stopniowo odrzucać swoje skażone skłonności. Wtedy prawda zapanuje w tobie i stanie się twoim życiem, i nie będzie już więcej przeszkód w twoim jej praktykowaniu. Staniesz się zdolny do prawdziwego podporządkowania się Bogu i będziesz urzeczywistniać prawdorzeczywistość. W tym okresie będziesz miał rzeczywiste doświadczenie w praktykowaniu prawdy i podporządkowywaniu się Bogu. Kiedy coś ci się później przydarzy, będziesz wiedział, jak praktykować w sposób podporządkowany Bogu, a jakie zachowanie stanowi bunt przeciwko Niemu. Będziesz miał absolutną jasność w sercu. Czy wówczas nadal nie byłbyś w stanie omawiać prawdorzeczywistości? Gdy poproszą cię o podzielenie się swoimi świadectwami opartymi na doświadczeniu, nie poczujesz, że to problem, ponieważ doświadczyłeś wielu rzeczy i znasz związane z nimi zasady praktyki. Cokolwiek powiesz, w twoich słowach będzie rzeczywistość, i jakkolwiek będziesz mówił, będzie to miało praktyczny charakter. A gdy poproszą cię o wypowiadanie słów i doktryn, nie będziesz chciał tego robić – w sercu będziesz odczuwał do tego niechęć. Czyż wtedy nie wejdziesz w prawdorzeczywistość? Ludzie, którzy dążą do prawdy, mogą zdobyć doświadczenie i wejść w prawdorzeczywistość w ciągu zaledwie kilku lat. Tym, którzy nie dążą do prawdy, nie jest łatwo wejść w prawdorzeczywistość, nawet jeśli tego chcą. Ponieważ w tych, którzy nie miłują prawdy, jest zbyt wiele buntowniczości i ponieważ ilekroć muszą praktykować prawdę – bez względu na to, o jaką sprawę chodzi – zawsze przedstawiają własne argumenty i borykają się z własnymi trudnościami, i bardzo trudno jest im wprowadzać prawdę w życie. Chociaż mogą się modlić, poszukiwać i być chętni do praktykowania prawdy, gdy coś im się przydarza lub gdy napotykają jakieś trudności, ich zamęt wypływa na powierzchnię, ich buntownicze usposobienie wychodzi na wierzch, a ich umysły są całkowicie zamglone. Jakże poważny musi być problem z ich buntowniczym usposobieniem! Jeśli w ich sercach zamęt stanowi mniejszą część, a większa pragnie podporządkować się Bogu, to praktykowanie prawdy będzie dla nich nieco łatwiejsze. Być może dzięki modlitwie lub temu, że ktoś omówi z nimi prawdę, jeśli tylko w danym momencie ją zrozumieją, z łatwością będą mogli wprowadzić ją w życie. Jeśli są tak pogrążeni w zamęcie, że zajmuje on większą część ich serc – w których jest wiele buntowniczości, a jedynie odrobina podporządkowania – nie będzie im łatwo wprowadzać prawdy w życie, ponieważ mają zbyt niedojrzałą postawę. A ci, którzy w ogóle nie miłują prawdy, są w przeważającej mierze lub całkowicie zbuntowani; są kompletnie pogrążeni w zamęcie. Ci ludzie to osoby nierozgarnięte, które nigdy nie będą w stanie wprowadzić prawdy w życie, a wszelki włożony w nich wysiłek pójdzie na marne. Ludzie, którzy miłują prawdę, mają silne dążenie do prawdy. Jeśli to dążenie jest dość silne i omówi się z nimi prawdę w jasny sposób, z pewnością będą w stanie wprowadzić ją w życie. Miłowanie prawdy nie jest prostą sprawą. Sam fakt, że masz malutkie życzenie praktykować prawdę, nie czyni z ciebie kogoś, kto ją miłuje. Człowiek musi osiągnąć punkt, w którym, gdy zrozumie słowo Boże, jest w stanie się starać, znosić trudy i płacić cenę, aby wprowadzić prawdę w życie. Tylko takie osoby są ludźmi, którzy miłują prawdę. Ludzie, którzy miłują prawdę, mogą wytrwać w swoim dążeniu do niej bez względu na to, ile skażonych skłonności przejawiają lub jakie występki popełnili. Niezależnie od tego, co im się przydarza, mogą modlić się do Boga, poszukiwać prawdy i ją przyjmować. Po dwóch lub trzech latach takiego doświadczenia ich wysiłki przyniosą owoce, a zwykłe trudności nie będą już dla nich przeszkodą. Jeśli zaś napotkają znaczne trudności, to nawet jeśli poniosą porażkę, będzie to normalne, ponieważ mają zbyt niedojrzałą postawę. Dopóki potrafią wprowadzać prawdę w życie w normalnych okolicznościach, będzie dla nich nadzieja. Gdy poznają Boga i będą mieli bogobojne serca, nawet znaczne trudności będą dla nich łatwe do rozwiązania. Żadna trudność nie będzie już stanowić problemu. Jeśli tylko ludzie czytają więcej słów Bożych i częściej omawiają prawdę oraz jeśli potrafią modlić się do Boga i polegać na dziele Ducha Świętego, aby rozwiązywać problemy bez względu na to, jakie trudności ich spotykają, łatwo będzie im zrozumieć prawdę, będą w stanie wprowadzać ją w życie i zaczną stopniowo odrzucać swoje skażone usposobienie. Za każdym razem, gdy praktykują prawdę, odrzucają trochę swojego skażonego usposobienia, a im bardziej praktykują prawdę, tym więcej odrzucają swojego skażonego usposobienia. To jest naturalna kolej rzeczy. Jeśli ludzie dostrzegą, że przejawiają skażone usposobienie, i spróbują rozwiązać ten problem, polegając na powściągliwości i wytrwałości, czy im się to uda? Nie będzie to łatwe. Gdyby mogli rozwikłać ów problem w ten sposób, nie byłoby potrzeby, aby Bóg wykonywał swoje dzieło osądzania i karcenia. Aby rozwiązać problem skażonego usposobienia, należy polegać na modlitwie do Boga i na Nim samym, na poszukiwaniu prawdy, na zastanawianiu się nad sobą i poznawaniu siebie, a także na dziele Ducha Świętego. Tylko wtedy można ten problem stopniowo rozwiązać. Jeśli ludzie nie współpracują lub nie zastanawiają się nad sobą, nie potrafią przyjąć prawdy, nie próbują poznać swojego skażonego usposobienia, nie odczuwają skruchy, a także nie nienawidzą cielesności i szatana, ich skażone usposobienie nie zostanie odrzucone samo z siebie. Tutaj właśnie dzieło Ducha Świętego jest najcudowniejsze. O ile tylko ludzie pragną prawdy i dążą do zmiany w swoim usposobieniu, o tyle Bóg będzie ich oświecał i prowadził, a ludzie bezwiednie zarówno zrozumieją prawdę, jak i staną się zdolni do poznania samych siebie. I właśnie w tym momencie zaczną miłować prawdę i za nią tęsknić. Będą w stanie z głębi serca nienawidzić natury i usposobienia szatana. W ten sposób łatwo będzie im przeciwstawić się cielesności i poczują, że o wiele łatwiej jest im praktykować prawdę. W tym momencie ich skażone usposobienie zacznie się po trochu zmieniać i wcale nie będą się już buntować przeciwko Bogu. Będą w stanie całkowicie się Mu podporządkować i nie będą już ograniczani przez żadną osobę, żadne wydarzenie czy żadną sprawę. To jest całkowita przemiana w ich usposobieniu życiowym.

Fragment 52

Niektórzy ludzie nigdy nie poszukują prawdy, wykonując swoje obowiązki. Po prostu postępują zgodnie z własnymi pomysłami i wyobrażeniami oraz są nagminnie samowolni i lekkomyślni. W ogóle nie kroczą ścieżką praktykowania prawdy. Co to znaczy być „samowolnym i lekkomyślnym”? Oznacza to, że gdy napotykasz jakiś problem, postępujesz tak, jak uważasz za stosowne, nie angażując się w żaden proces myślenia czy poszukiwania prawdy. Nawet jeśli ktoś inny mówi coś słusznego, nie potrafi to ciebie poruszyć ani zmienić twojego zdania. Nawet gdy prawda jest z tobą omawiana, odmawiasz jej przyjęcia. Po prostu trzymasz się własnych opinii, wierząc, że masz rację, i twardo obstajesz przy własnych pomysłach. Nawet jeśli twoje myśli są słuszne, powinieneś wziąć pod uwagę również opinie innych ludzi. Czyż niebranie tych opinii w ogóle pod uwagę nie jest skrajnym zadufaniem w sobie? Ludziom, którzy są skrajnie zadufani w sobie i uparci, nie jest łatwo przyjąć prawdy. Załóżmy, że robisz coś niewłaściwego, a inni krytykują cię za to, że nie postępujesz w zgodzie z prawdą, na co ty odpowiadasz: „Nawet jeśli nie postępuję w zgodzie z prawdą, i tak będę robił to w ten sposób”, a nawet znajdujesz jakiś powód, by inni pomyśleli, że to, co robisz, jest właściwe. Robią ci wyrzuty, mówiąc, że twoje działania powodują zakłócenia i będą szkodliwe dla pracy kościoła, a ty nie tylko nie słuchasz, ale wciąż się wykłócasz: „Uważam, że to właściwa droga, więc właśnie tak będę postępował”. Jakie to usposobienie? (Arogancja). To jest arogancja. Arogancka natura sprawia, że jesteś uparty. Masz arogancką naturę, więc zachowujesz się samowolnie i lekkomyślnie, nie zważając na to, co ktokolwiek mówi. Jak zatem wyzbyć się samowoli i lekkomyślności? Powiedzmy, na przykład, że coś ci się przytrafia, a ty masz własne pomysły i plany. Zanim zdecydujesz, co zrobić, musisz poszukiwać prawdozasad i powinieneś przynajmniej omówić z innymi to, co myślisz i co uważasz w danej sprawie, prosząc ich, by powiedzieli ci, czy twoje myśli są słuszne i czy pozostają w zgodzie z prawdą, i by pomogli ci to zweryfikować. To najlepsza metoda na wyzbycie się samowoli i lekkomyślności. Po pierwsze, możesz otwarcie przedstawić swoje zapatrywania i poszukiwać prawdy – to pierwszy krok praktyki mającej na celu wyzbycie się samowoli i lekkomyślności. W drugim kroku inni przedstawiają odmienne opinie. Jak powinieneś praktykować, aby nie postępować uparcie ani lekkomyślnie? Musisz najpierw być pokorny, odłożyć na bok to, co uważasz za słuszne, i pozwolić wszystkim na omówienie sprawy. Nawet jeśli jesteś przekonany, że masz rację, nie powinieneś upierać się przy własnych zapatrywaniach. To jest postęp. Pokazuje to postawę poszukiwania prawdy oraz postawę zapierania się samego siebie i spełniania intencji Boga. Gdy już masz taką postawę, jednocześnie nie trzymając się kurczowo własnych opinii, powinieneś się modlić, poszukiwać prawdy u Boga, szukać podstawy w słowach Bożych i na ich bazie decydować, jak postąpić. Jest to najodpowiedniejszy i najtrafniejszy sposób praktykowania. Jeśli ludzie są w stanie poszukiwać prawdy i poruszyć jakiś problem, aby wszyscy mogli go omówić i wspólnie poszukiwać, w takim czasie Duch Święty zapewnia oświecenie. Bóg oświeca ludzi zgodnie z zasadami – patrzy na twoją postawę. Jeśli uparcie obstajesz przy swoim niezależnie od tego, czy twoje zapatrywania są słuszne, czy nie, Bóg ukryje przed tobą swoje oblicze i cię zignoruje. Sprawi, że zderzysz się ze ścianą, aby cię zdemaskować, obnażając twoją szpetność. Jeśli, z drugiej strony, masz właściwą postawę – nie upierasz się przy własnych zapatrywaniach ani nie jesteś zadufany w sobie, samowolny czy lekkomyślny – masz postawę poszukiwania i przyjmowania prawdy, a także omawiasz sprawy ze wszystkimi, wtedy Duch Święty będzie działał wśród was i może pozwolić ci ujrzeć światło poprzez czyjeś słowa. Czasami, gdy Duch Święty cię oświeca, pozwala ci zrozumieć sedno sprawy za pomocą zaledwie kilku słów lub zwrotów albo podsuwając ci jakiś pomysł. W tej samej chwili opamiętujesz się i uświadamiasz sobie, że to, czego się kurczowo trzymałeś, jest niewłaściwe, a jednocześnie rozumiesz, jaki jest najodpowiedniejszy sposób postępowania. Osiągnąwszy taki poziom, czyż nie uniknąłeś czynienia zła, a jednocześnie ponoszenia konsekwencji błędu? Czyż nie jest to Boża ochrona? (Jest). Jak to się osiąga? Osiąga się to tylko wtedy, gdy masz bogobojne serce i gdy poszukujesz prawdy z sercem podporządkowanym. Gdy już otrzymasz oświecenie od Ducha Świętego i ustalisz zasady praktyki, twoja praktyka będzie w zgodzie z prawdą i spełni intencje Boga. Od czego w decydującej mierze zależy to, że jesteś w stanie praktykować prawdę w taki sposób? Przede wszystkim zależy to od tego, czy masz właściwe intencje i nastawienie. To jest kluczowe. Gdy Duch Święty działa, ma wgląd w ludzkie intencje i nastawienie i na tej podstawie decyduje, czy oświecić ludzi i ich poprowadzić, czy też nie. Jeśli ludzie potrafią zrozumieć dzieło Boże i widzą tę sprawę jasno, będą wiedzieli, jak modlić się do Boga i poszukiwać prawdy. Czy dostrzegacie to wyraźnie? Często ludzie pragną uniknąć czynienia zła i dojść do tego, by móc praktykować prawdę i działać zgodnie z zasadami. Ale to zależy od tego, jaką postawę mają wobec prawdy i od tego, czy mają serce przepełnione bojaźnią Bożą, które podporządkowuje się Bogu. Jeśli zrezygnujesz ze swoich osobistych intencji i będziesz nastawiony na podporządkowywanie się Bogu, będziesz się modlił i szczerze poszukiwał u Niego odpowiedzi, to w niedługim czasie otrzymasz od Niego oświecenie. Bóg posłuży się różnymi metodami, by umożliwić ci zrozumienie zasad prawdy i pokazać kluczowe zagadnienia. Jeśli się modlisz i szukasz odpowiedzi u Boga, jesteś szczery i masz właściwe nastawienie, On cię oświeci. Jedyną obawą jest to, że ludzie nie poszukują prawdy szczerze, a jedynie zachowują pozory i dopełniają formalności, robiąc to na pokaz. W ten sposób nie będą w stanie otrzymać Bożego oświecenia. Jeśli twoja postawa to uparte obstawanie przy własnych zapatrywaniach, odrzucanie prawdy, nieprzyjmowanie niczyich opinii, nieposzukiwanie prawdy, wierzenie tylko sobie i robienie tylko tego, co chcesz – jeśli taka jest twoja postawa niezależnie od tego, co Bóg robi lub czego wymaga – to co zrobi Bóg? Nie będzie zwracał na ciebie uwagi i odsunie cię na bok. Czyż nie jesteś uparty? Czyż nie jesteś arogancki? Czyż nie myślisz zawsze, że masz rację? Jeśli nie jesteś podporządkowany, jeśli nigdy nie poszukujesz, a twoje serce jest całkowicie zamknięte i oporne wobec Boga, to On nie będzie zwracał na ciebie uwagi. Dlaczego tak jest? Skoro twoje serce jest zamknięte na Boga, to gdyby Bóg miał cię oświecić, czy byś to przyjął? Gdyby Bóg miał cię napomnieć, czy byś to poczuł? Gdy ludzie są nieprzejednani, gdy aż kipią od swojej szatańskiej natury i zezwierzęcenia, nie czują niczego, co robi Bóg, i na nic się to zdaje. Dlatego Bóg nie podejmuje takich daremnych działań. Jeśli masz tego rodzaju uparcie oporną postawę, Bóg tylko się przed tobą ukryje. Nie będzie robił rzeczy zbytecznych. Gdy jesteś tak uparcie oporny i tak zamknięty, Bóg nigdy nie uczyni niczego w tobie na siłę ani niczego na tobie nie wymusi. Nie będzie wciąż próbował cię poruszyć i oświecić. Bóg nie działa w ten sposób. Dlaczego tak jest? Jest tak głównie dlatego, że Bóg dostrzegł w tobie pewien rodzaj usposobienia, zezwierzęcenie, które odczuwa niechęć do prawdy i jest głuche na głos rozumu. Czy myślisz, że ludzie potrafią zapanować nad dzikim zwierzęciem, kiedy z impetem ujawnia się jego natura? Czy krzyczenie i wrzeszczenie na nie cokolwiek daje? Czy próba przemówienia mu do rozumu lub zaoferowania mu pocieszenia na coś się zdaje? Czy ludzie ważą się do niego zbliżyć? Istnieje właściwy sposób na opisanie takiej istoty: jest ona głucha na głos rozumu. Gdy twoje zezwierzęcenie z impetem daje o sobie znać i jesteś głuchy na głos rozumu, co robi Bóg? Bóg nie zwraca na ciebie uwagi. Co więcej Bóg ma ci do powiedzenia, gdy jesteś głuchy na głos rozumu? Mówienie ci czegokolwiek więcej byłoby zbyteczne. Gdy Bóg nie zwraca na ciebie uwagi, czy jesteś błogosławiony, czy spotyka cię nieszczęście? Czy odnosisz korzyści, czy ponosisz stratę? Niewątpliwie poniesiesz stratę. A kto to spowodował? (My). Ty to zrobiłeś. Nikt nie zmuszał cię do takiego zachowania, a tobie wciąż jest przykro. Czyż sam nie ściągnąłeś tego na siebie? Bóg nie zwraca na ciebie uwagi, nie potrafisz Go poczuć, twoje serce jest w ciemności, a twoje życie ponosi stratę. Sam to na siebie ściągnąłeś i masz za swoje.

Jeśli ludzie w obliczu jakiegoś zagadnienia są zbyt uparci i zawsze obstają przy swoich pomysłach, nie szukając prawdy, jest to bardzo niebezpieczne. Bóg odrzuci z pogardą takich ludzi oraz ich odsunie. Jakie będą tego konsekwencje? Z pewnością można powiedzieć, że tacy ludzie są narażeni na niebezpieczeństwo wyeliminowania. Tymczasem ci, którzy poszukują prawdy, mogą otrzymać oświecenie i przewodnictwo od Ducha Świętego, a w rezultacie zyskują Boże błogosławieństwo. Dwie różne postawy – poszukiwania i nieposzukiwania prawdy – mogą wywołać w tobie dwa różne stany i przynieść dwa różne rezultaty. Jaki rezultat wolicie? (Wolę otrzymywać Boże oświecenie). Jeśli ludzie pragną być oświecani i prowadzeni przez Boga oraz otrzymywać Bożą łaskę, jaką postawę muszą przyjąć? Muszą często stawać przed Bogiem z postawą poszukiwania i podporządkowania się. Niezależnie od tego, czy wykonujesz swoje obowiązki, wchodzisz w interakcje z innymi, czy też radzisz sobie z konkretnym problemem, z którym się mierzysz, musisz mieć postawę poszukiwania i podporządkowania się. Można powiedzieć, że mając taką postawę, masz w sobie odrobinę bogobojnego serca. Zdolność do poszukiwania prawdy i podporządkowania się prawdzie jest ścieżką prowadzącą do tego, by bać się Boga i wystrzegać się zła. Jeśli brakuje ci postawy poszukiwania i podporządkowania się, a zamiast tego obstajesz przy własnych pomysłach, jesteś uparcie oporny, odmawiasz przyjęcia prawdy i czujesz do niej niechęć, to naturalnie uczynisz wiele zła. Nie będziesz w stanie nic na to poradzić! Jeśli nigdy nie poszukujesz prawdy, aby coś z tym zrobić, ostateczną konsekwencją będzie to, że bez względu na to, jak wiele doświadczysz, w ilu sytuacjach się znajdziesz i ile nauczek Bóg dla ciebie przygotuje, nie zrozumiesz prawdy i ostatecznie pozostaniesz niezdolny do wejścia w prawdorzeczywistość. Jeśli nie posiadasz prawdorzeczywistości, nie będziesz w stanie podążać drogą Boga, a jeśli nigdy nie jesteś w stanie podążać drogą Boga, to nie jesteś osobą, która boi się Boga i wystrzega się zła. Ludzie zawsze mówią, że chcą wykonywać swoje obowiązki i podążać za Bogiem. Czy to są proste rzeczy? W żadnym razie. Te rzeczy są niezwykle ważne w życiu ludzi! Nie jest łatwo dobrze wykonywać swoje obowiązki, tak aby zadowolić Boga, ani też dojść do bojaźni Bożej i wystrzegania się zła. Ale powiem wam o pewnej zasadzie praktyki: jeśli masz postawę poszukiwania i podporządkowania się, gdy coś ci się przytrafia, to cię ochroni. Ostatecznym celem nie jest to, abyś był chroniony. Chodzi o to, aby umożliwić ci zrozumienie prawdy, wejście w prawdorzeczywistość i dostąpienie Bożego zbawienia. To jest ostateczny cel. Jeśli doświadczasz wszystkiego z taką postawą, nie będziesz już czuł, że wykonywanie twoich obowiązków, aby spełniać intencje Boga, jest pustym frazesem i sloganem. Nie będzie to już wydawać się tak uciążliwe. Co więcej, zanim się zorientujesz, zrozumiesz całkiem sporo prawd. Jeśli spróbujesz doświadczać rzeczy w ten sposób, z pewnością odniesiesz korzyści. Jeśli tylko człowiek ma postawę poszukiwania i podporządkowania się – dopóki doświadcza rzeczy w ten sposób – to wówczas, bez względu na to, kim jest, i niezależnie od jego wieku, wykształcenia, tego, jak długo wierzy w Boga, ani jakie obowiązki wykonuje, ostatecznie z pewnością będzie w stanie zrozumieć prawdę i wejść w prawdorzeczywistość. Jeśli jednak nie masz postawy poszukiwania ani podporządkowania się we wszystkim, co ci się przytrafia, to nie będziesz w stanie zrozumieć prawdy ani nie będziesz w stanie wejść w prawdorzeczywistość. Ci, którzy nigdy nie rozumieją prawdy i nie potrafią wejść w prawdorzeczywistość, myślą tak: „Czym jest prawda i czym są doktryny? Czym jest prawdorzeczywistość i na czym polega nieposiadanie jej? Dlaczego tego nie rozumiem?”. Często słuchają kazań i omawiają prawdę, wstają wcześnie i kładą się spać późno, by czytać słowa Boga, więcej słuchać, uczyć się i pisać. W swoich zeszytach notują budujące rzeczy, które słyszą, zapełniając czasem po kilka brulionów. Wkładają w to dużo wysiłku, ale niestety nigdy nie pojmują prawdy. W rezultacie mają wrażenie, że prawda jest zbyt głęboka. Słuchają przez wiele lat i w końcu pojmują kilka doktryn, dlaczego jednak nie potrafią ich wprowadzić w życie? Dlaczego w obliczu problemów mają mętlik w głowie? Uznają zrozumienie prawdy i wejście w prawdorzeczywistość za coś abstrakcyjnego i czują, że są to rzeczy trudne do osiągnięcia. Niewłaściwie to pojmują. Wiara w Boga i zrozumienie prawdy nie polegają na grach słownych, na tym, by umieć wypowiadać pewne słowa czy doktryny i to wszystko – zupełnie nie o to w tym chodzi. W wierze w Boga przede wszystkim kładzie się nacisk na praktykowanie prawdy i umiejętność zrozumienia zasad tego praktykowania. Można powiedzieć, że człowiek rozumie prawdę i wszedł w rzeczywistość jedynie, jeżeli rozumie, czym jest praktykowanie prawdy i na czym polega rozwiązywanie problemów zgodnie z zasadami. Najważniejsza jest umiejętność praktykowania prawdy oraz wejście w rzeczywistość.

Fragment 53

Cóż to za usposobienie, gdy ludzie nie biorą odpowiedzialności za swoje obowiązki, wykonują je powierzchownie, chcą zadowalać innych i nie strzegą interesów domu Bożego? Jest to przebiegłość, jest to szatańskie usposobienie. Najbardziej rzucającym się w oczy aspektem ludzkich filozofii funkcjonowania w świecie jest właśnie przebiegłość. Ludzie myślą, że jeśli nie będą przebiegli, mogą urazić innych i nie będą w stanie chronić samych siebie. Sądzą, że muszą być wystarczająco przebiegli – nikogo nie krzywdzić ani nie obrazić – aby zapewnić sobie bezpieczeństwo, ochronić swe źródła utrzymania i zyskać solidną pozycję wśród innych. Wszyscy niewierzący żyją zgodnie z filozofiami szatana. Starają się zadowolić wszystkich i nikogo nie obrazić. Przyszedłeś do domu Bożego, czytałeś słowo Boże i słuchałeś kazań domu Bożego, czemu więc nie jesteś w stanie praktykować prawdy, mówiąc z głębi serca i będąc uczciwym człowiekiem? Czemu zawsze starasz się zadowolić wszystkich? Ludzie, którzy starają się zadowolić wszystkich, chronią tylko własne interesy, a nie interesy kościoła. Kiedy widzą, że ktoś czyni zło i szkodzi interesom kościoła, ignorują to. Lubią wszystkich zadowalać i nikogo nie obrażają. To nieodpowiedzialne, a tacy ludzie są niezwykle przebiegli i niegodni zaufania. Aby chronić własną próżność i dumę, a także by chronić swoją reputację i status, niektórzy ludzie chętnie pomagają innym i są gotowi zasłonić swoich przyjaciół własną piersią, płacąc za nich każdą cenę. Kiedy jednak muszą chronić interesy domu Bożego, stać na straży prawdy i bronić sprawiedliwości, ich dobra wola ulatnia się i całkowicie znika. Kiedy powinni praktykować prawdę, w ogóle tego nie robią. O co tutaj chodzi? Aby chronić własną godność i dumę, zapłacą każdą cenę i zniosą każde cierpienie. Kiedy jednak muszą wykonać prawdziwą pracę i zająć się rzeczywistymi sprawami, chronić dzieło kościoła i to, co pozytywne, a także chronić Bożych wybrańców i ich zaopatrywać, dlaczego znika ta ich siła, by zapłacić każdą cenę i znieść każde cierpienie? Jest to niepojęte. W rzeczywistości mają oni usposobienie, które jest niechętne prawdzie. Dlaczego mówię, że czują niechęć do prawdy? Ponieważ ilekroć coś wiąże się z praktykowaniem prawdy, niesieniem świadectwa o Bogu, walką z intrygami szatana lub chronieniem dzieła kościoła i Bożych wybrańców, uciekają przed tym i unikają tego i nie zajmują się żadnymi właściwymi sprawami. Gdzie podziało się ich bohaterstwo i duch znoszenia cierpienia? Gdzie wykorzystują te rzeczy? Widać to jak na dłoni. Nawet jeśli ktoś ich gani, mówiąc, że nie powinni być samolubni i godni pogardy oraz próbować chronić samych siebie i że powinni chronić dzieło kościoła, tak naprawdę wcale ich to nie obchodzi. Mówią sobie: „Nie robię takich rzeczy i nie mają one ze mną nic wspólnego. Jaki pożytek przyniosłoby to mojemu dążeniu do sławy, zysku i statusu?”. Nie są to ludzie, którzy dążą do prawdy. Lubią jedynie dążyć do sławy, zysku i statusu i w ogóle nie wykonują pracy, którą powierzył im Bóg. Kiedy więc są potrzebni w pracy kościoła, po prostu decydują się na ucieczkę. Oznacza to, że w głębi serca nie miłują tego, co pozytywne, i nie są zainteresowani prawdą. To wyraźny przejaw tego, że czują niechęć do prawdy. Tylko ci, którzy miłują prawdę i posiadają prawdorzeczywistość, gdy wymaga tego praca domu Bożego i gdy wybrańcy Boży tego potrzebują, potrafią wystąpić, odważnie powstając, i – związani obowiązkiem – nieść świadectwo o Bogu i omawiać prawdę, wprowadzając Bożych wybrańców na właściwą ścieżkę, dzięki czemu podporządkują się oni Bożemu dziełu. Tylko to jest odpowiedzialną postawą i przejawem okazywania troski o Boże intencje. Jeśli nie przyjmujecie takiej postawy i tylko odbębniacie swoje, myśląc sobie: „Zrobię to, co wchodzi w zakres moich obowiązków, ale cała reszta mnie nie obchodzi. Jeśli o coś mnie spytasz, odpowiem ci – o ile będę w dobrym humorze. Inaczej nic z tego. Takie jest właśnie moje podejście”, to jest to skażone usposobienie, prawda? Czy chroniąc tylko swój status, reputację i dumę oraz dbając jedynie o to, co wiąże się z własnymi interesami, można bronić sprawiedliwej sprawy? Czy w ten sposób chroni się interesy domu Bożego? Te małostkowe, samolubne motywy kryją usposobienie niechętne prawdzie. Większość z was często zachowuje się w ten sposób, a kiedy dochodzi do spraw, które wiążą się z interesami domu Bożego, wykręca się, mówiąc: „Nie widziałem”, „Nie wiem” lub „Nie słyszałem”. Niezależnie od tego, czy naprawdę o tym nie wiesz, czy tylko udajesz, jeśli w kluczowych momentach przejawiasz tego rodzaju skażone usposobienie, to trudno powiedzieć, czy jesteś kimś, kto prawdziwie wierzy w Boga. Moim zdaniem jesteś albo kimś, kto ma mętną wiarę, albo niedowiarkiem, i absolutnie nie jesteś kimś, kto miłuje prawdę.

Być może rozumiecie, co to znaczy być niechętnym prawdzie, ale dlaczego twierdzę, że jest to pewne usposobienie? Usposobienie nie ma nic wspólnego z rzadkimi, chwilowymi przejawami, a rzadkie, chwilowe przejawy nie wystarczą, by scharakteryzować je jako problem z usposobieniem. Bez względu na to, jakiego rodzaju skażone usposobienie ma dany człowiek, będzie się ono w nim często, a nawet nieustannie przejawiać; przejawi się, ilekroć pojawią się odpowiednie okoliczności. Dlatego na podstawie czyichś rzadkich, chwilowych przejawów zepsucia nie można arbitralnie uznać, że nie ma on człowieczeństwa. Czym zatem jest człowieczeństwo? Czym są skłonności? Skłonności są związane z intencjami i motywacjami, a także z ludzkimi przemyśleniami i punktami widzenia. Masz wrażenie, jakby nad tobą dominowały i tobą kierowały, ale skłonności są również ukryte i utajone oraz przysłonięte powierzchownymi pozorami. Krótko mówiąc, dopóki jest w tobie jakaś skłonność, będzie ona ci przeszkadzać, ograniczać cię i kontrolować oraz wywoływać w tobie wiele zachowań i przejawów – tym właśnie są skłonności. Jakie zachowania, myśli, zapatrywania i postawy często wywołuje usposobienie niechętne prawdzie? Jedną z głównych cech bycia niechętnym prawdzie, jaką przejawiają ludzie, jest brak zainteresowania tym, co pozytywne, oraz prawdą; jeśli chodzi o praktykowanie prawdy, tacy ludzie tracą zainteresowanie, czują wewnętrzną apatię i nie chcą dążyć do prawdy, myśląc przy tym, że wszystko z nimi w porządku. Podam prosty przykład. Pewną zasadą zdrowego rozsądku, o której ludzie często mówią w kontekście dobrego zdrowia, jest to, by jeść więcej owoców i warzyw, spożywać więcej lekkostrawnych posiłków, a mniej mięsa, a zwłaszcza mniej smażonych potraw; jest to pozytywna wskazówka dla ludzkiego zdrowia i dobrego samopoczucia. Każdy potrafi zrozumieć i zaakceptować to, czego należy jeść więcej, a czego mniej. Czy zatem ta akceptacja jest teoretyczna, czy faktyczna? (Teoretyczna). Czym przejawia się teoretyczna akceptacja? Oznacza to posiadanie podstawowej umiejętności rozpoznawania – użycie twojego osądu do oceny tego stwierdzenia i w konsekwencji uznanie, że jest ono słuszne lub całkiem dobre. Ale czy masz na to jakieś dowody? Nie doświadczywszy tego samemu, bez jakichkolwiek dowodów czy podstaw, a tym bardziej bez odwoływania się do cudzych niepowodzeń czy dostrzeżenia jakichkolwiek przykładów potwierdzających, czy to stwierdzenie jest właściwe, czy niewłaściwe, zaakceptowałeś ten pogląd – to właśnie jest teoretyczna akceptacja. Bez względu na to, czy przyjmujesz stwierdzenie „jedz więcej warzyw i mniej mięsa” teoretycznie, czy praktycznie, musisz najpierw potwierdzić, iż jest ono słuszne i pozytywne. Skąd wiadomo, że masz skłonność do odczuwania niechęci do prawdy? Po prostu spójrz na to, jak podchodzisz do danego stwierdzenia i jak stosujesz je we własnym życiu. Pokazuje to twoje nastawienie do tego stwierdzenia – czy zaakceptowałeś je teoretycznie i w kategoriach doktryny, czy też zastosowałeś w prawdziwym życiu i sprawiłeś, że stało się twoją rzeczywistością. Jeżeli przyjąłeś to stwierdzenie jedynie na gruncie doktryny, a tymczasem to, co naprawdę w życiu czynisz, całkowicie mu przeczy, albo w żaden rzeczywisty sposób go nie zastosowałeś, to czy ty je miłujesz, czy raczej odczuwasz do niego niechęć? Na przykład, gdy jesz i widzisz zielone warzywa, myślisz: „Są takie zdrowe, ale mi nie smakują, mięso jest smaczniejsze, więc najpierw zjem odrobinę mięsa”, po czym wcale nie jesz zielonych warzyw i żywisz się wyłącznie mięsem, to jakie pokazujesz usposobienie? Takie, które nie przyjmuje słusznych stwierdzeń, jest niechętne temu, co pozytywne, i żywi się wyłącznie według cielesnych upodobań. Taki człowiek, żarłoczny i pławiący się w przyjemnościach, już odczuwa wielką niechęć do tego, co pozytywne, opiera się temu i brzydzi się tym – taki to typ usposobienia. Są tacy, którzy potrafią przyznać, iż dane stwierdzenie jest słuszne, lecz sami nie są w stanie zgodnie z nim postępować, a mimo to mówią innym, by to czynili. Wielokrotnie powtórzone stwierdzenie staje się dla nich teorią, która w żaden sposób na nich nie wpływa. Takie osoby w głębi serca doskonale wiedzą, że spożywanie dużej ilości warzyw jest właściwe, w przeciwieństwie do jedzenia sporych porcji mięsa, a jednak myślą: „Mimo wszystko nie czuję się przegrany. Jedzenie mięsa mi służy i nie uważam, by było niezdrowe”. Ich żądze i pragnienia spowodowały, że prowadzą oni nieodpowiedni styl życia i nieustannie postępują wbrew zdrowemu rozsądkowi i zasadom prawidłowego funkcjonowania. Mają w sobie taki typ skażonego usposobienia, który przejawia się chciwą żądzą czerpania korzyści i pragnieniem cielesnych przyjemności, czyż więc łatwo będzie im zaakceptować słuszne stwierdzenia oraz to, co pozytywne? To wcale nie będzie łatwe. Czyż ich skażone usposobienie nie rządzi ich stylem życia? W ten sposób ono się w nich przejawia – ów styl jest przejawem ich skażonego usposobienia. Na zewnątrz widać tego rodzaju zachowania i postawy, ale w rzeczywistości rządzi nimi usposobienie. Co to za usposobienie? To niechęć do prawdy. Bardzo trudno jest je wykryć; nikt bowiem nie czuje, że jest niechętny prawdzie, lecz samo to, że ktoś od lat wierzy w Boga i nadal nie wie, jak praktykować prawdę, jest na to wystarczającym dowodem. Ludzie słuchają tak wielu kazań i czytają tak wiele słów Bożych, a intencją Boga jest, by przyjęli owe słowa do swych serc, wykorzystali je i praktykowali w prawdziwym życiu po to, by pojąć prawdę i z niej uczynić swe życie. Jednak większości ludzi trudno jest spełnić ten wymóg i dlatego większość ludzi ma usposobienie niechętne prawdzie.

Gdy człowiek pojmuje prawdę, praktykowanie jej nie jest dla niego niczym trudnym, a gdy już jest zdolny do takiego praktykowania, może wkroczyć w prawdorzeczywistość. Czy naprawdę tak trudno jest przekształcić pojmowane przez siebie prawdy w urzeczywistniane realia? Pozwól, że podam ci przykład. Załóżmy, że na dworze jest zimno, a ty chcesz wyjść z domu spocony. Mama radzi ci, byś wytarł się przed wyjściem, bo inaczej się przeziębisz. Wiesz, że ona chce dla ciebie jak najlepiej, lecz nie bierzesz jej rad na poważnie i ignorujesz je, choć czujesz, że są słuszne. Wychodzisz więc z domu spocony i czasem się przez to przeziębiasz, a mimo to i tak kolejnym razem postępujesz wbrew jej radom. Rzecz jasna wiesz, że mama ma rację i że jej rady leżą w twoim najlepszym interesie, że zawsze kieruje się ona wyłącznie twoim dobrem, a mimo to jesteś głuchy na jej słowa – czyż nie świadczy to o pewnym usposobieniu? Jak byś postąpił, gdybyś nie miał takiego usposobienia? (Posłuchałbym jej). Zdałbyś sobie sprawę z tego, jak ważna jest rada mamy, wiedziałbyś o konsekwencjach i dolegliwościach, jakie mogą wyniknąć z niezastosowania się do niej, a także pojąłbyś znaczenie owej sugestii. Ściśle przestrzegałbyś matczynej rady i zawsze się do niej stosował, dzięki czemu nie groziłoby ci przeziębienie. To tylko jeden z przykładów. Tak samo jest z wiarą w Boga oraz czytaniem i słuchaniem Jego słów – jak zatem ludzie powinni traktować Boże słowa? To jest najistotniejsze pytanie. Jeżeli ktoś wypowiada słowa zgodne z prawdą i ma rację, to przyjmujący je ludzie na nich skorzystają. Słowa Boga są prawdą i jeśli ludzie są zdolni je przyjąć, to nie tylko odniosą korzyść, lecz także zyskają życie. Wiele osób nie ma jasności w tej kwestii i wciąż lekceważy Boże słowa. Nie ma znaczenia, co Bóg mówi, nieważne, czy do czegoś przekonuje, za coś karci, o czymś przypomina, czy pociesza lub usilnie prosi; niezależnie od tego, w jaki sposób przemawia On do ludzi, nie jest w stanie obudzić ich serc. Oni nie potrafią postępować zgodnie z Jego słowami, a wysłuchawszy ich, po prostu pozostają na nie głusi. To jeden z rodzajów ludzkiego usposobienia: nieustępliwość i niechęć do prawdy. Skoro nie jesteś w stanie podążać za słowami Boga w swoim podejściu do rzeczy, które On nakazuje ci czynić, to nie uda ci się zmienić swojego usposobienia. Choćbyś uznawał każde słowo Boga czy na każde z nich odpowiadał „amen”, choćbyś werbalnie wychwalał je jako prawdę, to i tak na nic się to nie zda – musisz umieć przyjąć Boże słowa, praktykować je i ich doświadczać, a także uczynić je swoim życiem i swoją rzeczywistością, bo jedynie to przyniesie pożytek. Dla kogoś o fałszywym usposobieniu, kto ma determinację, aby stać się uczciwym człowiekiem i mówić prawdę, zmiana ta będzie stosunkowo łatwa, podczas gdy niechęć do prawdy i nieustępliwość to usposobienie, które najtrudniej jest odmienić. Bez względu na to, co mówi Bóg, ludzie o takim usposobieniu nie biorą sobie tego na poważnie do serca, i bez względu na to, jaką postawę Bóg przyjmuje, czy ostrzega, przypomina, zachęca, usilnie prosi, czy też przedstawia fakty lub argumenty, i tak nie porusza ich serc, a to nie jest nic dobrego. Ludziom trudno jest rozpoznać usposobienie polegające na niechęci do prawdy i dlatego muszą usilnie jej poszukiwać oraz analizować swoje własne stany; zastanawiać się, dlaczego nie potrafią przyjąć prawdy ani praktykować tych prawd, które pojmują. Gdy dokładnie zrozumieją ten problem, przekonają się, co to znaczy czuć niechęć do prawdy.

W ludzkim usposobieniu kryje się coś, co przejawia się w postawie niebędącej ani wyniosłą, ani służalczą. Tacy ludzie myślą oraz wyrażają siebie na swój własny sposób i uważają, że jest on najwłaściwszy. Cokolwiek mówiliby lub czynili inni, nie ma to na nich żadnego wpływu. Z uporem robią wszystko, co w ich mniemaniu sprawi, że ludzie będą ich podziwiać, wierzą bowiem, że takie postępowanie jest słuszne. Zupełnie nie przyjmują prawdy, nie potrafią we właściwy sposób zmierzyć się z faktami i brak im jakichkolwiek prawdozasad. Co to za usposobienie? Aroganckie, zadufane w sobie i niechętne prawdzie. Ludzie, którzy są z szatana i czują niechęć do prawdy, są głusi i ślepi na słowa i czyny Boga, bez względu na to, jak wiele On mówi i czyni. Szatan nigdy nie uznaje Bożych słów za prawdę, ignoruje je, nie pozwala ludziom przyjąć ani owych słów, ani prawdy, i wprowadza ich w błąd, by mu się podporządkowali, w ten sposób stawiając opór Bogu. Bóg wyraża prawdę, aby zbawić, przebudzić i oczyścić ludzkość, gdy tymczasem szatan dokłada wszelkich starań, by zakłócić i zniszczyć Boże dzieło. Szatan wprowadza ludzi w błąd, by deprawować i nękać ludzkość, a ostatecznie pożreć ją i unicestwić. Bóg na przykład obdarzył ludzkość wszelkiego typu pożywieniem, stworzył też rozmaite rodzaje zbóż i warzyw oraz ziemię nadającą się pod ich uprawę. Dopóki człowiek będzie ciężko pracować, dopóty będzie miał co jeść i z czego czerpać, a także zapewni sobie zdrową żywność. Jednakże ludzie są nienasyceni i pragną się stale bogacić, toteż uparcie prowadzą badania nad metodami modyfikacji genetycznej po to, by zwiększyć plony, to zaś niszczy rzeczywiste wartości odżywcze zbóż i zamienia żywność organiczną w nieorganiczną. Po spożyciu takich rzeczy w ludzkich ciałach rozwijają się wszelkiego rodzaju choroby – czyż nie stoi za tym szatan? Wszyscy ludzie zostali do pewnego stopnia skażeni przez szatana i stali się żywymi szatanami oraz diabłami. Niegdyś jedynie szatan wraz ze złymi duchami stawiali opór Bogu, lecz dziś czyni to cała skażona ludzkość. Czyż więc skażone istoty ludzkie nie są diabłami i szatanami? Czyż nie są potomkami szatana? (Są). Oto konsekwencje tego, iż szatan deprawował ludzkość przez tysiąclecia. Jak można rozpoznać i rozróżnić szatańskie usposobienie? Na podstawie tego, co szatan lubi robić, a także na podstawie metod i sztuczek, którymi się przy tym posługuje, można zauważyć, że nigdy nie lubi on rzeczy pozytywnych, tylko zło, i zawsze uważa się za kompetentnego i zdolnego do panowania nad wszystkim. Taka właśnie jest arogancka natura szatana. Dlatego szatan bez skrupułów zaprzecza Bogu, stawia Mu opór i jest Mu przeciwny. Szatan jest przedstawicielem i źródłem wszystkich negatywnych rzeczy i wszelkiego zła. Jeśli masz w tej sprawie jasność, znaczy to, że masz rozeznanie co do szatańskiego usposobienia. Ludziom nie jest tak łatwo przyjąć i praktykować prawdę, ponieważ wszyscy mają szatańskie usposobienia i wszyscy są ograniczeni i zniewoleni przez swoje szatańskie skłonności. Niektórzy ludzie uznają, na przykład, że dobrze jest być człowiekiem uczciwym, i czują zazdrość i zawiść, kiedy widzą, że inni są uczciwi, mówią prawdę i przemawiają w sposób prosty i otwarty, ale jeśli poprosisz ich, aby sami stali się uczciwymi ludźmi, okazuje się to dla nich trudne. Są konsekwentnie niezdolni do tego, aby mówić czy działać uczciwie. Czyż nie jest to szatańskie usposobienie? Mówią rzeczy, które ładnie brzmią, ale ich nie praktykują. To jest niechęć do prawdy. Ci, którzy są niechętni prawdzie, mają trudności z przyjęciem prawdy i nie mają jak wejść w prawdorzeczywistość. Najbardziej oczywistym stanem u ludzi czujących niechęć do prawdy jest to, że nie interesuje ich prawda ani to, co pozytywne, a wręcz czują do tego wstręt i nienawiść. Szczególnie lubią podążać za trendami i w głębi serca nie akceptują tego, co Bóg kocha i czego wymaga od ludzi. Traktują te rzeczy lekceważąco i są wobec nich obojętni, a niektórzy nawet gardzą nierzadko standardami i zasadami, których Bóg wymaga od człowieka. Brzydzi ich to, co pozytywne, a w sercach stale czują wobec tego opór, sprzeciw i pogardę. Jest to podstawowy przejaw tego, że jest się niechętnym prawdzie. W życiu kościoła czytanie słów Bożych, modlitwa, omawianie prawdy, wykonywanie obowiązków i rozwiązywanie problemów za pomocą prawdy to wszystko są rzeczy pozytywne i miłe Bogu. Jednak niektórych ludzi brzydzą owe pozytywne rzeczy, nic ich one nie obchodzą i odnoszą się do nich z lekceważeniem. Najbardziej obrzydliwy jest zaś ich pogardliwy stosunek do ludzi pozytywnych, takich jak ludzie uczciwi, dążący do prawdy, z oddaniem wykonujący swoje obowiązki i strzegący dzieła domu Bożego. Zawsze starają się takich ludzi atakować i wykluczać. Jeśli odkryją, że tamci mają jakieś braki lub przejawy zepsucia, chwytają się tego, robią z tego wielką sprawę i bezlitośnie ich za to poniżają. Co to za usposobienie? Dlaczego są tak wrogo nastawieni do pozytywnych ludzi? Dlaczego tak bardzo lubią złych ludzi, niedowiarków i antychrystów i w szczególności im nadskakują, często z nimi się zadając i wspólnie knując? Jeśli chodzi o rzeczy negatywne i złe, czują ekscytację i euforię, ale jeśli chodzi o rzeczy pozytywne, stają się oporni; zwłaszcza gdy słyszą, jak inni omawiają prawdę lub rozwiązują problemy za pomocą prawdy, czują w sercach niechęć i niezadowolenie oraz dają upust swoim żalom. Czyż nie jest to usposobienie polegające na odczuwaniu niechęci do prawdy? Czyż nie jest to przejaw skażonego usposobienia? Jest wielu ludzi, którzy w swojej wierze w Boga po prostu lubią wykonywać dla Niego pracę i z entuzjazmem dla Niego biegać tu i tam, wykorzystywać swoje dary i atuty oraz kierować się własnymi upodobaniami i się popisywać. Jeśli chodzi o załatwianie spraw zewnętrznych, zawsze mają niewyczerpaną energię, ale gdy wymaga się od nich, aby praktykowali prawdę i działali zgodnie z prawdozasadami, uchodzi z nich powietrze i tracą swój zapał. Gdy nie mogą się popisywać, stają się zgaszeni i przygnębieni. Jak to jest, że mają energię na popisywanie się? I jak to jest, że brak im energii do wprowadzania prawdy w życie? Na czym polega problem? Wszyscy ludzie lubią się wyróżniać; wszyscy są próżni. Każdy człowiek ma niewyczerpaną energię, gdy chodzi o wiarę w Boga dla błogosławieństw i nagród, ale dlaczego staje się zgaszony i przygnębiony, gdy przychodzi do praktykowania prawdy i zbuntowania się przeciwko cielesności? Dlaczego tak się dzieje? To dowodzi, że ludzkie serca są zanieczyszczone. Ludzie wierzą w Boga wyłącznie dla uzyskania błogosławieństw – mówiąc prosto, czynią to, by wejść do królestwa niebieskiego. Jeśli nie mogą dążyć do błogosławieństw i korzyści, stają się zgaszeni i przygnębieni i tracą żarliwość. Wszystko to spowodowane jest zepsutym usposobieniem, które jest niechętne prawdzie. Pod kontrolą tego usposobienia ludzie nie chcą wybierać ścieżki dążenia do prawdy, wszyscy idą własną drogą i wybierają niewłaściwą ścieżkę. Doskonale wiedzą, że nie należy gonić za sławą, zyskiem i statusem, a jednak nie są w stanie się bez nich obejść ani ich odłożyć na bok, więc wciąż za nimi gonią, krocząc ścieżką szatana. W tym przypadku nie podążają za Bogiem, lecz za szatanem. Wszystko, co robią, robią w służbie szatana i służą szatanowi.

Czy łatwo jest odmienić skażone usposobienie polegające na niechęci do prawdy? Jest ono objawem głębokiego zepsucia ludzkości i najtrudniej jest się go pozbyć. A to dlatego, że usposobienie można zmienić jedynie na drodze przyjęcia prawdy. Człowiek, który jest niechętny prawdzie, nie jest w stanie tak łatwo jej przyjąć, podobnie jak ktoś, kto jest nieuleczalnie chory i odmawia jedzenia. To bardzo niebezpieczne; kogoś, kto jest niechętny prawdzie, niełatwo zbawić, nawet jeśliby wierzył w Boga. Jeżeli ktoś od paru lat wierzy w Boga, ale nadal nie wie, czym jest prawda ani co jest pozytywne, nie dostrzega też wyraźnie życiowego celu, jakim jest dążenie do prawdy i osiągnięcie zbawienia, to czyż nie jest ślepcem, który zgubił drogę? Niechęć do prawdy uniemożliwia zatem jej przyjęcie, a ten rodzaj skażonego usposobienia niełatwo jest odmienić. Ludzie zdolni do przyjęcia prawdy i podążania właściwą ścieżką miłują prawdę i są w stanie z łatwością odmienić swoje skażone usposobienie. Od czego powinien zacząć ktoś, kto ma skłonności do niechęci do prawdy, lecz w głębi serca wciąż żywi nadzieję, że zostanie zbawiony przez Boga? Co już na początku mu to ułatwi? Którędy prowadzi najkrótsza droga? (Zrozumiawszy, co jest pozytywne i jakie są zasady, taki człowiek powinien przyjąć owe zasady i standardy podczas wykonywania swojego obowiązku, a jeśli okaże się, że coś stoi z nimi w sprzeczności i nie jest zgodne z intencjami Boga, winien trzymać się zasad i tego nie czynić). Najpierw powinien pojąć zasady każdej prawdy – to bardzo ważne. A co potem? (Gdy ludzie przejawiają stan niechęci do prawdy, i ma to związek z ich obowiązkiem oraz z zasadami, muszą zbuntować się przeciw ciału i praktykować według zasad). Zgadza się, muszą obrać ścieżkę, i zarówno ta ścieżka, jak i ich cel powinny być klarowne. Teraz decydujące jest to, iż większość ludzi wcale nie wie, jakie aspekty ich usposobienia przejawiają się w określonych okolicznościach, kiedy to następuje i w jaki sposób się ujawnia. Czyż nie byłoby im łatwo się zmienić, gdyby to wszystko wiedzieli? Widzimy teraz, że rozmaite sposoby myślenia czy postawy ludzi w istocie wiążą się z ich usposobieniem; gdyby nie dominacja rozmaitych skażonych skłonności, gdyby nie to, że prowokują one i ograniczają człowieka, z łatwością mógłby on skorygować swoje błędne przekonania. Załóżmy, że twoja matka, widząc, że jesteś spocony, radzi ci, byś wytarł się do sucha, nim wyjdziesz z domu. Jeśli jesteś posłusznym, oddanym dzieckiem, to wyczuwając żmudne intencje mamy, jesteś w stanie pojąć słuszność jej rady, dostrzec korzyści, jakie z niej płyną, przyznać to i ją przyjąć. Jeżeli nie masz skażonego usposobienia, które w tobie działa i sprawia, że się opierasz, to z łatwością przyjmiesz matczyną sugestię. Mimo że rada jest bardzo prosta i łatwo się do niej zastosować, ty zaś wiesz, że jest słuszna, to jednak twoje niechętne prawdzie i nieustępliwe usposobienie jest w stanie doprowadzić do tego, że świadomie postąpisz na przekór, co może zranić uczucia twojej matki i sprawić, że będzie się o ciebie martwiła i cierpiała. Takie są konsekwencje. Krótko mówiąc: to, jak człowiek radzi sobie ze wszystkim, co mu się przydarza – zarówno z pozytywnymi rzeczami, jak i z nieustanną walką z własnym skażonym usposobieniem – jest wyrazem jego determinacji w dążeniu do prawdy. Jeżeli masz w sobie taką determinację i jesteś gotów odrzucić swoje skażone usposobienie, przyjąć prawdę, uczynić słowo Boga swoim życiem i żyć na ludzkie podobieństwo, to znaczy, że jesteś w stanie się zmienić. Twoja zmiana zaś będzie tak wielka, jak wielka jest twoja determinacja w dążeniu do prawdy.

Do czego przede wszystkim odnosi się zbawienie? Do zmiany usposobienia. Jedynie wtedy, gdy usposobienie człowieka ulegnie zmianie, może on odrzucić wpływ szatana i dostąpić zbawienia. To dlatego dla ludzi wierzących w Boga zmiana usposobienia jest tak istotną kwestią. Kiedy usposobienie danej osoby ulegnie zmianie, urzeczywistni ona człowieczeństwo i w pełni osiągnie zbawienie. Ktoś może nie być zbyt przystojny, utalentowany czy uzdolniony, może mówić nieporadnie i nie radzić sobie zbyt dobrze w rozmowach z innymi albo może nie wiedzieć, jak się dobrze ubrać, i z pozoru wydawać się bardzo zwyczajny, ale kiedy coś mu się przytrafia, potrafi poszukiwać prawdy, zamiast postępować zgodnie z własną wolą lub knuć dla własnej korzyści, a kiedy Bóg poleca mu wykonanie jakiegoś obowiązku, potrafi się Mu podporządkować i właściwie zrealizować to, co On mu powierza. Co myślicie o tego rodzaju osobie? Chociaż z pozoru nie jest atrakcyjna ani nie ma w niej niczego szczególnego, ma serce, które boi się Boga i Mu się podporządkowuje, i w tym właśnie uwidaczniają się jej mocne strony. Kiedy ludzie to zobaczą, powiedzą: „Ta osoba ma stabilne usposobienie. Kiedy coś się dzieje, potrafi wyciszyć się przed Bogiem i poszukiwać u Niego, nie będąc przy tym nieroztropną ani nie robiąc niczego głupiego czy nierozsądnego, a do tego ma poważne oraz odpowiedzialne podejście. Jest obowiązkowa i potrafi w pełni poświęcić się wiernemu wypełnianiu swojego obowiązku”. Mówi i działa z umiarem, cechuje ją normalna racjonalność, a sądząc po tym, co urzeczywistnia, i po usposobieniu, jakie przejawia, ma bogobojne serce. A skoro ma bogobojne serce, to czy jej postępowaniem rządzą jakieś zasady? Z pewnością poszukuje ona zasad i nie dopuszcza się nierozważnie występków. Oto jest ostateczny rezultat uzyskany dzięki praktykowaniu prawdy i dążeniu do zmiany usposobienia. Mowa tego człowieka jest metodyczna, wyważona i precyzyjna, nie wypowiada się on pochopnie, postępuje w sposób pokrzepiający i budzący zaufanie, a ponadto posiada rzeczywistość podporządkowania się Bogu oraz unikania zła. Można w nim dostrzec wszystkie te przejawy. To człowiek, który wkroczył w prawdorzeczywistość, człowiek, którego usposobienie uległo zmianie. Tego nie można udawać. Usposobienie człowieka to jego życie; jakie jest czyjeś usposobienie, takie jest jego zachowanie. Skłonności rządzą przejawami ludzkiego zachowania, a to, co ludzie stale przejawiają, to wydobywające się z nich usposobienie, a nie ich osobowość. Najbardziej fundamentalną umiejętnością, jaką należy zdobyć, dążąc do zmiany usposobienia, jest rozpoznawanie problemów związanych z usposobieniem oraz przejawów rozmaitych skażonych skłonności, a następnie rozwiązywanie ich na drodze poszukiwania prawdy.

Fragment 54

Bez względu na to, jaki wykonujesz obowiązek czy jakiego zawodu się uczysz, w miarę nauki powinieneś zyskiwać coraz większą biegłość i dążyć do perfekcji; będziesz wówczas wykonywać swój obowiązek coraz lepiej. Niektórzy ludzie nie wypełniają żadnego obowiązku sumiennie i nie poszukują prawdy, aby poradzić sobie z trudnościami, jakie napotykają. Zawsze chcą, aby inni ich prowadzili i im pomagali, a nawet proszą innych, aby pokazywali im krok po kroku, co mają robić, lub żeby robili wszystko za nich, a sami nie zdobywają się na żaden wysiłek. Ciągle polegają na innych i nie mogą poradzić sobie bez ich pomocy. Czyż nie są bezwartościowi skoro tak postępują? Bez względu na to, jaki obowiązek wykonujesz, musisz wkładać serce w uczenie się różnych rzeczy. Jeśli brakuje ci wiedzy zawodowej, zgłębiaj wiedzę zawodową. Jeśli nie rozumiesz prawdy, szukaj prawdy. Gdy zrozumiesz prawdę i zdobędziesz wiedzę zawodową, będziesz mógł je wykorzystać przy wykonywaniu swoich obowiązków i osiągać rezultaty. Oto osoba o prawdziwym talencie i prawdziwej wiedzy. Jeżeli jednak podczas wykonywania obowiązku nie zgłębiasz żadnej wiedzy zawodowej, nie podążasz za prawdą, to nawet wykonywana przez ciebie praca nie spełni standardów, więc jak możesz mówić o wykonywaniu swojego obowiązku? Aby dobrze wypełniać swój obowiązek, musisz zgłębić wiele przydatnej wiedzy i wyposażyć się w wiele prawd. Nigdy nie przestawaj się uczyć, nigdy nie przestawaj szukać i nigdy nie ustawaj w likwidowaniu swoich słabości, ucząc się od innych. Bez względu na to, jakie są mocne strony innych ludzi czy pod jakim względem są od ciebie mocniejsi, musisz się od nich uczyć, a zwłaszcza powinieneś się uczyć od każdego, kto rozumie prawdę lepiej niż ty. Wypełniając w ten sposób obowiązek przez kilka lat, zrozumiesz prawdę i wejdziesz w jej realia, a tym samym będziesz wypełniał swój obowiązek w sposób spełniający standardy. Staniesz się osobą obdarzoną prawdą i człowieczeństwem, osobą, która posiada prawdorzeczywistość. Osiąga się to poprzez dążenie do prawdy. Jak można osiągnąć takie rezultaty, nie pełniąc obowiązku? To jest wywyższenie przez Boga. Jeśli nie poszukujesz prawdy podczas wypełniania swoich obowiązków i zadowala cię tylko wykonywanie pracy, jakie będą tego konsekwencje? Po pierwsze, nie wykonasz swoich obowiązków w sposób spełniający standardy. Po drugie, brakować ci będzie prawdziwego świadectwa opartego na doświadczeniu i nie zyskasz prawdy. Nie wykazując niczego w tych aspektach, jak mógłbyś otrzymać Bożą aprobatę? Byłoby to niemożliwe. Bożej aprobaty absolutnie nie można uzyskać, zadowalając się tylko wykonywaniem pracy. Przekonanie, że czeka cię nagroda i że wkroczysz do królestwa niebieskiego, jedynie wykonując pracę, to myślenie życzeniowe! Cóż to za postawa? Chęć otrzymania błogosławieństw tylko dzięki wykonywaniu pracy to wyraźne targowanie się z Bogiem, próba oszukania Go. Bóg nie ceni takich robotników. Jakie skłonności rządzą człowiekiem zachowującym się niedbale lub nieuczciwie podczas pełnienia obowiązków? Arogancja, upór i brak miłości do prawdy – czyż nie to właśnie nim kieruje? (Tak). Czy wy też przejawiacie takie cechy? (Tak). Często, od czasu do czasu, czy tylko w pewnych sprawach? (Często). Wasze przyznanie się do takich stanów jest całkiem szczere i wasze serca są uczciwe, ale samo przyznanie się nie wystarczy; to nie zmieni tych stanów. Co więc należy zrobić, aby się ich wyzbyć? Kiedy podczas wypełniania obowiązków bywacie niedbali, przejawiacie aroganckie usposobienie albo lekceważącą postawę, musicie szybko przyjść przed oblicze Boga w modlitwie, dokonać autorefleksji i rozpoznać, jakiego rodzaju zepsute usposobienie przejawiacie. Poza tym musicie zrozumieć, skąd bierze się takie usposobienie i jak można je zmienić. Celem zrozumienia jest doprowadzenie do zmiany. Co więc należy zrobić, by zmiana zaszła? Należy poznać, poprzez obnażenie i osądzenie przez słowa Boga, istotę swoich zepsutych skłonności – zdać sobie sprawę z tego, że są one paskudne i bezwzględne, nieróżniące się od usposobienia szatana i diabłów. Tylko wtedy można znienawidzić siebie i znienawidzić szatana; tylko wtedy można przeciwstawić się sobie i przeciwstawić się szatanowi. W ten sposób można wprowadzić prawdę w życie. Gdy człowiek postanawia praktykować prawdę, musi zaakceptować także to, że Bóg będzie go sprawdzał i dyscyplinował. Musi istnieć po jego stronie element aktywnej współpracy. Jak powinien współpracować? Gdy podczas wypełniania obowiązku komuś przyjdzie do głowy myśl „to już ujdzie”, musi ją skorygować. Nie można kierować się takimi myślami. Gdy daje o sobie znać aroganckie usposobienie, należy modlić się do Boga, przyznać, że ma się zepsute usposobienie, szybko przemyśleć swoje zachowanie, poszukiwać słowa Bożego i przyjąć Boży sąd i chłostę. W ten sposób można okazać skruchę w sercu i zmienić swój stan wewnętrzny. Jaki jest tego cel? Celem jest prawdziwa zmiana drogi, aby móc działać z oddaniem, poddać się Bożej naganie i dyscyplinie i zaakceptować je bez zastrzeżeń. Dzięki takiemu postępowaniu twój stan się odmieni. Gdy znów skłaniać się będziesz ku niedbałości i lekceważeniu swoich obowiązków, to jeśli w porę tego unikniesz dzięki Bożej dyscyplinie i karze, czy nie unikniesz wtedy popełnienia występku? Czy to dobre, czy złe dla twojego życiowego rozwoju? To coś dobrego. Gdy praktykujesz prawdę i zadowalasz Boga, twoje serce jest spokojne, radosne, wolne od żalu. To właśnie jest prawdziwy spokój i prawdziwa radość.

Ludziom łatwo jest się buntować i stawiać opór Bogu, gdy mają skażone skłonności, ale to nie znaczy, że nie mają nadziei na zbawienie. Bóg przybył do nas po to, by wykonać dzieło zbawienia ludzi i wyjawił nam wiele prawd; wszystko zależy od tego, czy ludzie będą w stanie je zaakceptować. Jeśli ktoś może przyjąć prawdę, to może osiągnąć zbawienie. Jeśli nie zaakceptuje prawdy, wyrzeknie się Boga i go zdradzi, oznacza to jego koniec – może jedynie czekać na zniszczenie podczas kataklizmów. Nikt nie ucieknie przed tym losem. Ludzie muszą zmierzyć się z tym faktem. Niektórzy mówią: „Wciąż przejawiam zepsute skłonności i nigdy nie udaje mi się zmienić. Co mam zrobić? Czy taki po prostu jestem? Czy Bóg mnie nie lubi? Czy mną gardzi?”. Czy taka jest prawidłowa postawa? Czy tak należy myśleć? (Nie). Gdy człowiek ma skażone skłonności, to naturalnie je przejawia. Nie jest w stanie ich powstrzymać, choćby chciał i czuje, że nie ma dla niego nadziei. Ale niekoniecznie musi tak być. Zależy to od tego, czy taka osoba będzie w stanie przyjąć prawdę i czy zda się na Boga i będzie na Nim polegać. To, że ludzie często przejawiają skażone skłonności, pokazuje, że żyją pod dyktando skażonych skłonności szatana i że ich istota jest istotą szatana. Ludzie powinni przyjąć ten fakt do wiadomości i go zaakceptować. Istnieje różnica między naturoistotą człowieka a istotą Boga. Co ludzie powinni zrobić po uznaniu tego faktu? Gdy ludzie przejawiają jakąś skażoną skłonność, gdy pławią się w cielesnych przyjemnościach i oddalają się od Boga albo gdy dzieło Boże kłóci się z ich własnymi pomysłami i rodzą się w nich skargi, powinni natychmiast uświadomić sobie, że jest to przejaw buntu i sprzeciwu wobec Boga oraz że nie jest to w zgodzie z prawdą i napawa Boga odrazą. Gdy ludzie uświadamiają sobie te rzeczy, nie powinni narzekać ani popadać w zniechęcenie i ociągać się w pracy, a tym bardziej nie powinno im być przykro. Zamiast tego powinni być w stanie poznać samych siebie głębiej; ponadto powinni być w stanie sami z siebie stanąć przed obliczem Boga i przyjąć Boże napomnienie i dyscyplinowanie oraz natychmiast zmienić swój stan, tak aby móc praktykować w zgodzie z prawdą i słowami Bożymi i działać zgodnie z zasadami. W ten sposób twoja relacja z Bogiem będzie stawać się coraz normalniejsza, podobnie jak twój wewnętrzny stan. Będziesz również z coraz większą jasnością dostrzegać własne skażone skłonności oraz istotę i prawdziwe oblicze własnego zepsucia, a także poznasz, że jesteś ucieleśnieniem diabła-szatana – to właśnie oznacza prawdziwie poznać samego siebie. Bez względu na to, jaką skażoną skłonność przejawiasz, nie będziesz już wypowiadał tak głupich i dziecinnych słów jak: „to szatan mi się naprzykrzał” albo „to szatan podsuwał mi pomysły”. Zamiast tego będziesz miał dokładną wiedzę o skażonych skłonnościach, o ludzkiej istocie sprzeciwiającej się Bogu i o istocie szatana, będziesz miał właściwe podejście do tych rzeczy i nie będziesz już czuł się ograniczany przez szatańskie skłonności. Nie osłabniesz również ani nie stracisz wiary w Boga i w dostąpienie zbawienia z tego powodu, że przejawiasz niektóre ze swoich skażonych skłonności, albo dlatego, że kiedyś popełniłeś występek lub wykonywałeś swoje obowiązki po łebkach, albo dlatego, że często żyjesz w stanie bierności i zniechęcenia. Nie będziesz żył w takich stanach, ale będziesz potrafił właściwie stawić czoła własnym skażonym skłonnościom i prowadzić normalne życie duchowe. Gdy przejawisz skażone skłonności, będziesz umiał zastanowić się nad sobą, stanąć przed obliczem Boga, aby się modlić i poszukiwać prawdy, oraz rozeznać się co do istoty swoich skażonych skłonności i ją szczegółowo przeanalizować, dzięki czemu nie będziesz już przez nie ograniczany ani kontrolowany, lecz będziesz mógł wprowadzać prawdę w życie. W ten sposób wkroczysz na ścieżkę zbawienia. Dzięki takiemu praktykowaniu i doświadczaniu będziesz w stanie wyzbyć się skażonych skłonności i wyzwolić się spod wpływu szatana. Czyż w ten sposób nie zaczniesz żyć przed obliczem Boga i nie zyskasz wolności oraz wyzwolenia? To jest ścieżka praktykowania i zyskiwania prawdy, a także ścieżka dostępowania zbawienia. Skażone skłonności są głęboko zakorzenione w ludziach; istota szatana i jego natura kontrolują ludzkie umysły, myśli i zachowanie. Jednakże w obliczu prawdy, w obliczu dzieła Bożego i w obliczu Bożego zbawienia wszystko to jest łatwe do przezwyciężenia i nie stanowi żadnej przeszkody. Bez względu na to, jakie skażone skłonności ma dany człowiek, z jakimi trudnościami się mierzy lub co go ogranicza, istnieją ścieżka, którą można obrać, metoda na znalezienie rozwiązania i odpowiednie prawdy, by się z tym wszystkim uporać. Czyż nie oznacza to, że istnieje nadzieja na zbawienie ludzi? Tak, istnieje nadzieja na zbawienie ludzi.

Fragment 55

Czy ktoś wykonuje obowiązek, czy też zdobywa profesjonalną wiedzę, musi być sumienny i robić to zgodnie z zasadami. Nie należy podchodzić do tych spraw niedbale ani tylko pozorować działania. Celem zdobywania profesjonalnej wiedzy jest dobre wykonywanie obowiązków i trzeba w to włożyć wysiłek – jest to obszar, w którym ludzie powinni zrobić to, co do nich należy. Jeśli dana osoba niechętnie wykonuje swoje obowiązki i wiecznie znajduje powody i wymówki, by nie zdobywać profesjonalnej wiedzy, pokazuje tym, że nie ponosi szczerze kosztów na rzecz Boga i nie chce dobrze wykonywać swoich obowiązków, by odpłacić za Jego miłość. Czy takiej osobie nie brakuje świadomości i rozumu? Czy osoba z takim charakterem nie sprawia problemów? Czy nie jest bardzo trudno nią zarządzać? Poza uczeniem się zawodu należy również poszukiwać prawdy i działać zgodnie z prawdozasadami. Nie można wychodzić poza ten zakres i nie należy dopuszczać do powstania zamętu w głowie, jak u niewierzących. Jaki stosunek do pracy mają niewierzący? Wielu z nich żyje jedynie z dnia na dzień, trwoniąc swój czas i starając się jakoś przebrnąć przez każdy dzień tylko dla uzyskania dniówki. Kiedy mają ku temu okazję, prace wykonują niedbale. Nie zależy im na wydajności czy na działaniu zgodnym z sumieniem. Brakuje im poważnej i odpowiedzialnej postawy. Nie mówią: „Powierzono mi to zadanie, więc muszę wziąć za nie odpowiedzialność, dopóki nie zostanie wykonane, muszę dobrze zająć się tą sprawą i wziąć na barki tę odpowiedzialność”. Nie mają takiej świadomości. Ponadto ludzie niewierzący przejawiają swego rodzaju zepsute usposobienie. Kiedy przekazują innym profesjonalną wiedzę z jakiejś dziedziny lub uczą ich jakiejś umiejętności, myślą: „Kiedy mistrz nauczy ucznia wszystkiego, co wie, straci źródło utrzymania. Jeśli nauczę innych wszystkiego, co wiem, to nikt nie będzie mnie już podziwiał ani uznawał mojego autorytetu i stracę swój status jako nauczyciel. Tak nie może być. Nie mogę nauczyć ich wszystkiego, co wiem, muszę zachować kilka najważniejszych rzeczy dla siebie, w ten sposób ludzie będą mnie szanować i poważać, a ja będę mógł pokazać, że jestem lepszy od innych”. Co to za usposobienie? To fałsz. Jaką postawę powinniście przyjąć, ucząc innych lub dzieląc się z nimi czymś, czego się nauczyliście? (Powinniśmy nie szczędzić wysiłków i niczego nie zatajać). W jaki sposób niczego nie zatajać? Jeśli mówisz: „Niczego nie zatajam, jeśli chodzi o rzeczy, których się nauczyłem, i nie mam problemu z tym, by wam wszystkim o nich opowiedzieć. I tak mam wyższy potencjał niż wy i potrafię pojąć bardziej zaawansowane sprawy” – to wciąż jest zatajanie i jest to dość wyrachowane. Albo jeśli mówisz: „Nauczę was wszystkich podstawowych rzeczy, których sam się nauczyłem, to nic wielkiego. Wciąż mam w swoim repertuarze bardziej zaawansowane umiejętności, i nawet jeśli nauczycie się tego wszystkiego, i tak nie będziecie równie zaawansowani jak ja” – to wciąż jest zatajanie czegoś. Jeśli dana osoba jest zbyt samolubna, nie dostąpi Bożego błogosławieństwa. Ludzie powinni nauczyć się troszczyć o Boże intencje. Musisz wnosić do domu Bożego wkład w postaci najważniejszych i kluczowych rzeczy, które pojąłeś, tak by wybrańcy Boży mogli się ich nauczyć i je opanować – to jest błogosławione przez Boga i On obdarzy cię wtedy jeszcze bardziej. Taki właśnie jest sens powiedzenia: „Bardziej błogosławioną rzeczą jest dawać niż brać”. Jeśli w pełni wykorzystasz swoje dary i mocne strony przy wykonywaniu swojego obowiązku i wypełnisz go tak, aby wszyscy odnieśli z tego korzyść, będzie to korzystne dla pracy kościoła, a Bóg to zaaprobuje. Jeśli zatajasz swoje dary i mocne strony, wykorzystując je tylko w niewielkim stopniu i myśląc, że radzisz sobie całkiem nieźle, to tak nie można; wykonywanie obowiązku w ten sposób nie może przynieść dobrych rezultatów. Musisz omawiać tyle, ile sam rozumiesz i dogłębnie poznałeś, bo tylko wtedy wszyscy mogą odnieść korzyść i można osiągnąć lepsze rezultaty. Załóżmy, że mówisz tylko ogólnikowo i nie wyjaśniasz szczegółów, skrywając ważne rzeczy w sercu, a mimo to myślisz sobie: „W każdym razie powiedziałem ci to. Jeśli nie pojąłeś, to dlatego, że masz niski potencjał, i to już nie moja wina”. Taka intencja kryje w sobie fałsz, czyż nie? Czy nie jest to samolubne i godne pogardy? Dlaczego nie możesz nauczyć innych wszystkiego, co masz w sercu, i wszystkiego, co rozumiesz, zamiast coś zatajać? Występuje tu problem z twoimi intencjami i twoim usposobieniem. Kiedy większość ludzi po raz pierwszy styka się z jakimś konkretnym aspektem profesjonalnej wiedzy, potrafi zrozumieć tylko jego dosłowne znaczenie; potrzeba pewnego okresu praktyki, zanim będą w stanie pojąć najważniejsze kwestie i istotę. Jeśli już opanowałeś te rzeczy, powinieneś powiedzieć o tym innym bezpośrednio; nie pozwól, by szli okrężną drogą i spędzali tak wiele czasu na błądzeniu po omacku. To twoja odpowiedzialność; to właśnie powinieneś zrobić. Tylko wtedy nie będziesz niczego zatajać i nie będziesz kierować się samolubnymi motywami, jeśli przekażesz innym to, co w twoim pojęciu stanowi najważniejsze kwestie i istotę sprawy. Kiedy uczycie innych jakichś umiejętności, kontaktujecie się z nimi w sprawach określonego zawodu lub omawiacie z nimi wejście w życie, to jeśli nie potraficie rozwiązać problemu swoich skażonych skłonności do samolubstwa i podłości, nie będziecie w stanie dobrze wykonywać swoich obowiązków. W takim przypadku nie jesteście ludźmi, którzy posiadają człowieczeństwo lub sumienie i rozum, ani takimi, którzy praktykują prawdę. Musisz poszukiwać prawdy, aby rozwiązać problem swoich skażonych skłonności i dojść do punktu, w którym będziesz pozbawiony samolubnych motywów i będziesz troszczyć się jedynie o intencje Boga. W ten sposób zyskasz prawdorzeczywistość. Kierowanie się w życiu szatańskim usposobieniem, tak jak robią to niewierzący, bez dążenia do prawdy, jest zbyt męczące. W niewierzącym świecie konkurencja jest szczególnie zacięta w każdej branży. Kiedy ludzie zdobędą jakąś techniczną lub profesjonalną umiejętność albo opanują jakąś zdolność, bardzo się z tym kryją i nikogo jej nie uczą z obawy, że gdy to zrobią, stracą źródło utrzymania. Aby chronić swoje źródło utrzymania, muszą również być stale czujni, by inni ludzie nie skradli ich umiejętności. Nawet jeśli szkolą jakiegoś ucznia, muszą coś zataić; nie przekazują najważniejszych technik osobom z zewnątrz, a jedynie własnym dzieciom i potomkom. Ludzie traktują wszelkiego rodzaju techniki i zdolności jako swoje źródło utrzymania, jako swój kapitał, jako samą podstawę swojego przetrwania, której nigdy nie wolno zdradzać innym. Ale ty wierzysz w Boga – jeśli nadal tak myślisz i w taki sposób postępujesz w domu Bożym, to niczym się nie różnisz od niewierzącego. Jeśli w ogóle nie przyjmujesz prawdy i nadal kierujesz się w życiu filozofiami szatana, to nie jesteś kimś, kto prawdziwie wierzy w Boga. Jeśli podczas wykonywania swojego obowiązku zawsze kierujesz się samolubnymi motywami i intrygujesz, nie otrzymasz Bożego błogosławieństwa.

Odkąd stałeś się wierzącym w Boga, jesz i pijesz Jego słowa oraz akceptujesz ich osąd i karcenie, czy więc zastanawiałeś się nad swoimi skażonymi skłonnościami i czy je poznałeś? Czy zmieniły się przez ten czas zasady, zgodnie z którymi wypowiadasz się i działasz, twoje postrzeganie spraw oraz zasady i cele twojego postępowania? Jeśli wciąż nie różnisz się od niewierzącego, Bóg nie rozpozna w tobie wiary. Powie, że wciąż jesteś niewierzącym, że nadal idziesz ścieżką niewierzącego. Zatem czy chodzi o twoje postępowanie, czy o wykonywanie obowiązku, musisz praktykować, opierając się na Bożych słowach i prawdozasadach, kierować się prawdą przy rozwiązywaniu problemów, skorygować skażone skłonności, które ujawniają się w tobie i pozbyć się błędnych myśli, poglądów oraz praktyk. Z jednej strony będziesz musiał odkrywać problemy dzięki autorefleksji i samokontroli. Z drugiej strony, aby rozwiązać problemy, będziesz musiał szukać prawdy, a gdy odkryjesz skażone skłonności, będzie trzeba szybko je skorygować, przeciwstawić się cielesności i wyrzec się własnej woli. Kiedy pozbędziesz się swoich skażonych skłonności, nie będziesz już działać na ich podstawie. Będziesz w stanie zapomnieć o własnych intencjach i interesach i praktykować zgodnie z prawdozasadami. Na tym polega prawdorzeczywistość, którą musi posiąść każdy prawdziwy wyznawca Boga. Jeśli jesteś zdolny do autorefleksji, znasz siebie i szukasz prawdy, by rozwiązać problemy, to jesteś osobą podążającą za prawdą. Wiara w Boga wymaga właśnie takiej współpracy, a Bóg najbardziej błogosławi zdolność do praktykowania w ten sposób. Dlaczego o tym mówię? Bo działasz na rzecz dzieła kościoła, interesów domu Bożego i na korzyść braci i sióstr, jednocześnie wcielając prawdę w życie. To właśnie spotyka się z uznaniem Boga. Tak wyglądają dobre uczynki i wcielając w ten sposób prawdę w życie, niesiesz świadectwo o Bogu. Jednak jeśli tego nie robisz, nie odróżniasz się od niewierzącego, działając zgodnie z zasadami niewierzących dotyczącymi zajmowania się sprawami i zgodnie z ich metodami postępowania. Czy to jest niesienie świadectwa? (Nie). Jakie to pociąga za sobą konsekwencje? (To hańbi Boga). To hańbi Boga! Dlaczego mówcie, że to hańbi Boga? (Ponieważ Bóg nas wybrał, wyraził tak wiele prawd, osobiście nami pokierował, zadbał o nas, podlewał nas, a my i tak nie akceptujemy i nie praktykujemy prawdy. Wciąż żyjemy szatańskimi sprawami i nie składamy świadectwa przed szatanem. To hańbi Boga). (Jeśli wierzący w Boga słyszał od Niego omówienia tak wielu prawd i ścieżek praktyki, a mimo to wciąż działa i żyje zgodnie z filozofiami funkcjonowania w świecie niewierzących, w niezmiernie oszukańczy i wyrachowany sposób, to jest nawet gorszy od niewierzących i jeszcze więcej w nim zła). Pewnie wszyscy rozumiecie trochę tę sytuację. Ludzie jedzą i piją słowa Boga, korzystają ze wszystkiego, co im zapewnia, ale wciąż podążają za szatanem. Mimo spraw i trudnych sytuacji, na jakie natrafiają, wciąż nie są w stanie słuchać Bożych słów ani poddać się Bogu. Nie szukają prawdy i nie trwają przy świadectwie. Czy nie jest to zdradzanie Boga? Z pewnością jest to zdradzanie Boga. Kiedy Bóg cię potrzebuje, zamiast słuchać Jego wezwania lub Jego słów, podążasz za trendami niewierzącego świata, słuchając szatana, podążając za szatanem i praktykując zgodnie z szatańską logiką oraz jego zasadami i metodami na życie. To jest zdradzanie Boga. Czy zdradzanie Boga nie stanowi bluźnierstwa i hańbienia Boga? Pomyślcie o Adamie i Ewie w rajskim ogrodzie – Bóg powiedział: „Co do drzewa poznania dobra i zła, nie wolno ci z niego jeść; bo w dniu, w którym zjesz z niego, na pewno umrzesz” (Rdz 2:17). Czyje to słowa? (To słowa Boga). Czy to są zwykłe słowa? (Nie). Czym są te słowa? Stanowią prawdę, do której powinni stosować się ludzie oraz sposób, w jaki powinni praktykować. Bóg powiedział ludziom, jak powinni traktować drzewo poznania dobra i zła. Zasadą praktyki było powstrzymanie się od zjedzenia owoców z tego drzewa. Bóg powiedział również ludziom o konsekwencjach – w dniu, gdy z niego zjedzą, na pewno umrą. Ludzie poznali zasadę praktyki i cenę za jej nieprzestrzeganie. Czy zrozumieli te informacje? (Tak, zrozumieli). To prawda, zrozumieli Boże słowa, ale później usłyszeli słowa węża: „Bóg powiedział, że w dniu, w którym zjecie owoce z tego drzewa, na pewno umrzecie, ale z pewnością tak się nie stanie. Możecie spróbować owocu”. Szatan przemówił, a ludzie posłuchali jego słów i zjedli owoc z drzewa poznania dobra i zła. Zdradzili tym Boga. Nie posłuchali słów Boga i nie praktykowali zgodnie z nimi. Nie działali zgodnie z nakazem Boga, tylko uwierzyli słowom szatana. Zaakceptowali je i działali zgodnie z nimi. Z jakim rezultatem? Swoim zachowaniem i postawą zdradzili i zhańbili Boga, a w rezultacie zostali skażeni przez szatana i znikczemnieli. Teraz ludzie zachowują się tak samo jak wtedy Adam i Ewa. Słyszą Boże słowa, ale nie wcielają ich w życie, nawet rozumieją prawdę, ale jej nie praktykują. Charakter tej sytuacji jest taki sam jak w przypadku Adama i Ewy nieprzestrzegających Bożych słów i nakazów – to zdrada i zhańbienie Boga. Kiedy ludzie zdradzają i hańbią Boga, w rezultacie wciąż są deprawowani i kontrolowani przez szatana i pozostają pod kontrolą własnych szatańskich skłonności. Dlatego nie mogą wyzwolić się spod wpływu szatana ani uciec przed jego kuszeniem, wabieniem, atakami, manipulacjami i ostatecznym pochłonięciem przez niego. Jeśli nie będziesz umiał wyzwolić się spod działania szatana, twoje życie będzie szczególnie bolesne i dotkliwe, nie odnajdziesz w nim spokoju i radości. Będziesz czuł, że wszystko jest puste i możesz nawet poszukiwać śmierci, by położyć wszystkiemu kres. Tak wygląda żałosny stan tych, którzy żyją pod panowaniem szatańskiej mocy.

Fragment 56

Niektórzy ludzie pełniący funkcje przywódców i pracowników nieustannie się obawiają, że zrobią coś źle i zostaną ujawnieni i wyeliminowani, więc często mówią innym: „Naprawdę, lepiej nie zostawaj przywódcą. Gdy tylko coś pójdzie nie tak, zostaniesz wyeliminowany i nie będzie już możliwości powrotu!”. Czy takie twierdzenie nie opiera się na błędnym rozumowaniu? Co znaczy, że „nie będzie już możliwości powrotu”? Kim są przywódcy i pracownicy, którzy zostają wyeliminowani? Tacy, którzy są ludźmi złymi, w niekontrolowany sposób zakłócają i zaburzają pracę kościoła i nie chcą się zmienić pomimo wielokrotnych upomnień. Jeśli ktoś popełnia błąd tylko dlatego, że ma niedojrzałą postawę lub słaby potencjał albo że brakuje mu doświadczenia, to czy zostanie wyeliminowany z domu Bożego, jeśli potrafi przyjąć prawdę i szczerze okazać skruchę? Nawet jeśli taka osoba nie potrafi wykonywać rzeczywistej pracy, po prostu zmieni się jej przydział obowiązku. Czy więc osoby, które opowiadają takie rzeczy nie przeinaczają faktów? Czy nie rozpowszechniają wyobrażeń, aby wprowadzić w błąd innych? W domu Bożym przywódcy i pracownicy są wybierani w sposób demokratyczny – nie jest tak, że każdemu, kto chce piastować jakieś stanowisko, zostanie ono powierzone. W domu Bożym przywódcy i pracownicy traktowani są zgodnie z prawdozasadami. Wyeliminowani zostaną tylko fałszywi przywódcy, którzy w ogóle nie przyjmują prawdy, a także antychryści, którzy zabiegają o sławę, zysk oraz status i uparcie odmawiają okazania skruchy. Wszyscy ci, którzy potrafią przyjąć prawdę, akceptują przycinanie i szczerze wyrażają skruchę, nie zostaną wyeliminowani. Każdy, kto szerzy pojęcia, że „bycie przywódcą jest zbyt ryzykowne”, ma swoje intencje i motywacje. Tacy ludzie chcą wprowadzić innych w błąd, powstrzymać ich od bycia przywódcami i wykorzystać nadarzającą się tym samym okazję. Czyż nie mają ukrytych motywów? Jeśli obawiasz się, że zostaniesz wyeliminowany, powinieneś być rozważny, modlić się do Boga, okazać przed Nim skruchę, przyjąć prawdę i być w stanie naprawić swoje błędy. Czyż nie jest to rozwiązanie tego problemu? Jeśli ktoś popełnia błąd, a w obliczu przycinania w ogóle nie przyjmuje prawdy, nie zamierza okazać szczerej skruchy, nadal postępuje niedbale i w niekontrolowany sposób, robiąc złe rzeczy, to powinien zostać wyeliminowany. Niektórzy ludzie, pełniąc funkcje przywódców lub pracowników, działają bezczelnie i lekkomyślnie, wypowiadają się i robią różne rzeczy bez żadnych skrupułów, próbując wszystko kontrolować i utrzymać innych w nieświadomości. Nie tylko nie wykorzystują prawdy do rozwiązywania problemów, lecz dodatkowo wyszukują i alienują tych, którzy zgłaszają problemy Zwierzchnikowi. Kiedy Zwierzchnik dowiaduje się o tym i pociąga ich za to do odpowiedzialności, stają się potulni jak baranki, uparcie odmawiając przyznania się do tego, co zrobili. Sądzą, że jeśli z uporem będą odmawiać przyznania się, ujdzie im to na sucho i sprawa ta nie będzie dalej rozstrzygana przez dom Boży. Czy jest to rzeczywiście aż tak proste? Dom Boży jasno zweryfikuje fakty, a następnie podejmie działania zgodne z zasadami; ktokolwiek okaże się odpowiedzialny, nie uniknie konsekwencji. Kiedy tacy ludzie coś robią, nie poszukują prawdy, postępują arbitralnie, lekkomyślnie i wedle własnej woli, a gdy coś pójdzie nie tak, zawsze uciekają się do wykrętów i stwarzania pozorów i uparcie odmawiają przyznania się do tego, co zrobili. Jakiego rodzaju jest to problem? Czy takie zachowanie jest właściwe? Czy uciekanie się do wykrętów, stwarzanie pozorów i uparte odmawianie przyznania się do tego, co się zrobiło, rozwiąże problem? Czy takie podejście jest zgodne z prawdą? Czy przejawia się w nim prawdziwe podporządkowanie? Obawiają się, że popełnią błędy, zostaną zdemaskowani i zgłoszeni, że dom Boży pociągnie ich do odpowiedzialności, że zostaną osądzeni oraz potępieni i wyeliminowani. Czy te obawy są zasadne? Takie obawy nie są niczym pozytywnym; skąd się biorą? (Z ich skażonych szatańskich skłonności). Zgadza się. Co właściwie kryje się za tymi obawami? Przyjrzyjmy się im dokładnie. Dlaczego te osoby się boją? Boją się, ponieważ przewidują, że po zdemaskowaniu zostaną zwolnione, tracąc status i źródło utrzymania. Dlatego właśnie uciekają się do kłamstw i wykrętów, i uparcie odmawiają przyznania się do tego, co zrobili. Już sama taka postawa obnaża to, czy przyjmują prawdę, czy nie, czy są aroganckie i zadufane w sobie, czy nie, i czy są, czy też nie są oszustami. Czyż nie są diabłami? W końcu pokazały swoją prawdziwą twarz. Kiedy najczęściej ludzie są obnażani? Spójrzcie, jaką przyjmują postawę, kiedy stają w obliczu różnych wydarzeń, w szczególności gdy demaskowane są ich występki – w takich chwilach najlepiej widać ich prawdziwą twarz. Wszystkie ich skażone skłonności zostają obnażone równocześnie – intencja otrzymania błogosławieństw, nieuczciwość, zwodniczość, uparte odmawianie przyznania się do błędów i temu podobne. Czy nie jest to najlepszy moment, by kogoś przeniknąć? Niektórzy nie wierzą, że dom Boży traktuje ludzi sprawiedliwie. Nie wierzą, że Bóg króluje w swoim domu i że króluje tam prawda. Sądzą, że bez względu na to, jaki obowiązek ktoś wykonuje, jeśli pojawi się problem, to dom Boży natychmiast się zajmie taką osobą, pozbawi ją uprawnień do wykonywania obowiązku, odeśle ją, a nawet usunie z kościoła. Czy tak rzeczywiście jest? Z pewnością nie. Dom Boży traktuje każdego człowieka zgodnie z prawdozasadami. Bóg traktuje każdego człowieka sprawiedliwie. Nie patrzy tylko na to, jak człowiek zachowuje się w jednej sytuacji; patrzy na jego naturoistotę, na jego intencje i postawę. W szczególności patrzy na to, czy człowiek potrafi zastanowić się nad sobą, kiedy popełni błąd, czy żałuje tego i czy potrafi przeniknąć istotę problemu na podstawie Jego słów, a tym samym dojść do zrozumienia prawdy, nienawidzić siebie i okazać prawdziwą skruchę. Jeśli ktoś nie ma właściwego nastawienia i jest całkowicie skażony osobistymi intencjami, jeśli ma w głowie wyłącznie podstępne intrygi i przejawia tylko i wyłącznie skażone skłonności, a w obliczu problemów ucieka się nawet do stwarzania pozorów, do sofistyki i usprawiedliwiania się oraz uparcie odmawia przyznania się do błędów, to takiej osoby nie da się zbawić. W ogóle nie przyjmuje ona prawdy i nie jest prawym człowiekiem; została całkowicie zdemaskowana. Ci, którzy nie potrafią w nawet najmniejszym stopniu przyjąć prawdy, są w istocie niedowiarkami i mogą być wyłącznie wyeliminowani. Czy to możliwe, że niedowiarkowie, którzy są przywódcami i pracownikami, nie zostaną ujawnieni i wyeliminowani? Bez względu na to, jaki obowiązek wykonuje niedowiarek, zostanie on zdemaskowany najszybciej ze wszystkich, ponieważ przejawia zbyt wiele skażonych skłonności, które aż nadto rzucają się w oczy, a także dlatego, że w ogóle nie przyjmuje on prawdy i może nawet postępować lekkomyślnie i arbitralnie. Ostatecznie, gdy zostaje wyeliminowany i traci możliwość wykonywania obowiązku, zaczyna się martwić, myśląc: „Już po mnie. Jeśli nie mogę wykonywać obowiązku, nie zostanę zbawiony. Co mam teraz robić?”. Niebiosa zawsze zostawią człowiekowi jakąś możliwość. Istnieje jedna ostateczna ścieżka, czyli szczere okazanie skruchy oraz bezzwłoczne przystąpienie do głoszenia ewangelii i pozyskiwania nowych osób, by zadośćuczynić za swoje winy poprzez spełnianie godnych pochwały uczynków. Jeśli taka osoba nie obierze tej ścieżki, to rzeczywiście nie ma już dla niej żadnego ratunku. Jeśli taki człowiek ma choć odrobinę rozumu i wie, że jest pozbawiony wszelkich zdolności, powinien należycie wyposażyć się w prawdę i wyszkolić się w głoszeniu ewangelii – to także jest wykonywanie obowiązku. Bezsprzecznie da się to zrobić. Jeśli ktoś taki przyznaje, że nie wykonywał swojego obowiązku dobrze i został wyeliminowany, ale nadal nie przyjmuje prawdy i nie wykazuje cienia skruchy, a nawet przestaje w siebie wierzyć, to czyż nie jest głupcem i ignorantem? Powiedz Mi: jeśli ktoś popełnił błąd, ale dochodzi do prawdziwego zrozumienia i pragnie okazać skruchę, czy dom Boży miałby nie dać mu na to szansy? Boży plan zarządzania obejmujący sześć tysięcy lat dobiega końca i jest wiele obowiązków, które trzeba wykonać. Lecz jeśli nie masz sumienia ani rozumu i nie zajmujesz się swoją właściwą pracą, jeśli zyskałeś możliwość wykonywania obowiązku, lecz nie potrafisz go cenić i w nawet najmniejszym stopniu nie dążysz do prawdy, pozwalając, by najlepszy czas przeszedł obok ciebie, to zostaniesz obnażony. Jeśli notorycznie wykonujesz obowiązek niedbale i w ogóle się nie podporządkowujesz, gdy inni cię przycinają, czy dom Boży nadal może posługiwać się tobą przy wykonywaniu obowiązku? W domu Bożym króluje prawda, nie szatan, a Bóg ma we wszystkim ostatnie słowo. To On dokonuje dzieła zbawienia człowieka, to On sprawuje nad wszystkim suwerenną władzę. Nie musisz tu analizować, co jest dobre, a co złe; musisz tylko słuchać i się podporządkować. Gdy ktoś cię przycina, powinieneś przyjąć prawdę i naprawić swoje błędy. Jeśli tak uczynisz, dom Boży nie zabierze ci uprawnień do wykonywania obowiązku. Jeżeli jednak wciąż się obawiasz, że zostaniesz wyeliminowany, ciągle się usprawiedliwiasz i stale uciekasz się do sofistyki, by się bronić, to jest to problem. Inni dostrzegą, że w nawet najmniejszym stopniu nie przyjmujesz prawdy i że jesteś zupełnie pozbawiony rozumu. To oznacza kłopoty, a kościół będzie musiał się tobą zająć. W ogóle nie przyjmujesz prawdy przy wykonywaniu obowiązku i wciąż się boisz, że zostaniesz zdemaskowany i wyeliminowany. Ten twój lęk skażony jest ludzkimi intencjami; w tym lęku kryją się zepsute szatańskie skłonności oraz podejrzliwość, rezerwa i niezrozumienie. Żadnej z tych postaw człowiek nie powinien prezentować. Musisz zacząć od pozbycia się lęku i musisz też rozwiązać problem błędnego rozumienia Boga. W jaki sposób rodzi się błędne rozumienie Boga? Kiedy komuś idzie dobrze, z pewnością nie rozumie Go błędnie i wierzy również, że Bóg jest dobry, że Bóg jest czcigodny, że Bóg jest sprawiedliwy, że Bóg jest miłosierny i kochający, że Bóg ma rację we wszystkim, co robi. Kiedy jednak ktoś staje w obliczu czegoś, co nie jest zgodne z jego wyobrażeniami, myśli tak: „Wygląda na to, że Bóg nie jest zbyt sprawiedliwy, przynajmniej nie w tej sprawie”. Czyż nie jest to błędne rozumienie? Jak to możliwe, że Bóg nie jest sprawiedliwy? Co było przyczyną tego błędnego rozumienia? Co sprawiło, że ukształtowałeś swoją opinię i zrozumienie, że Bóg nie jest sprawiedliwy? Czy potrafisz powiedzieć to jasno? Które dokładnie to było zdanie? Która sprawa? Która sytuacja? Powiedz to, aby każdy mógł się w tym rozeznać i przekonać się, czy masz podstawy, by tak sądzić. A kiedy ktoś błędnie rozumie Boga lub spotyka się z czymś, co nie jest zgodne z jego wyobrażeniami, jakie powinien mieć nastawienie? (Charakteryzujące się szukaniem prawdy i podporządkowaniem). Powinien najpierw podporządkować się i rozważyć: „Nie rozumiem, ale się podporządkuję, ponieważ to jest coś, co uczynił Bóg, a nie coś, co człowiek powinien analizować. Co więcej, nie mogę wątpić w słowa Boga ani w Jego dzieło, ponieważ wszystkie słowa Boże są prawdą”. Czy nie taką postawę powinien mieć człowiek? Czy przy takim nastawieniu twoje błędne rozumienie nadal stanowiłoby problem? (Nie stanowiłoby). Nie wpłynęłoby na wykonywanie przez ciebie obowiązków ani by go nie zakłóciło. Powiedzcie Mi, kto może wykonywać swój obowiązek z oddaniem: człowiek, który ma błędne rozumienie, czy taki, który go nie ma? (Człowiek może wykonywać swój obowiązek z oddaniem, jeśli nie ma błędnego zrozumienia). Tak więc, po pierwsze, musisz mieć postawę podporządkowania. Co więcej, musisz przynajmniej wierzyć, że Bóg jest prawdą, że Bóg jest sprawiedliwy i że wszystko, co Bóg robi, jest słuszne. Są to warunki wstępne, które określają, czy możesz wykonywać swoje obowiązki z oddaniem. Jeśli spełniasz oba te warunki, to czy twoje błędne zrozumienie może wpływać na wykonywanie przez ciebie obowiązku? (Nie). Nie może. Oznacza to, że nie przeniesiesz tego błędnego zrozumienia w sferę wykonywania obowiązku. Rozwiążesz ten problem już na początku, upewniając się, że twoje błędne rozumienie nie będzie miało szansy się rozwinąć. Co powinieneś zrobić potem? Rozpraw się z nim u jego źródła. Jak to zrobić? Wraz ze wszystkimi przeczytaj kilka stosownych fragmentów słów Bożych, które dotyczą tej sprawy, a potem omawiajcie wspólnie, dlaczego Bóg działa w określony sposób, jaka jest intencja Boga i do jakich rezultatów doprowadzi działanie Boga w taki sposób. Omawiaj te kwestie jasno, a zrozumiesz Boga i będziesz w stanie się Mu podporządkować. Jeśli nie skorygujesz swojego błędnego zrozumienia Boga i przeniesiesz swoje wyobrażenia w sferę wypełniania obowiązku, twierdząc że: „To, co bóg uczynił w tej sprawie, było niesłuszne, więc się mu nie podporządkuję. Sprzeciwię się, będę się o to spierać z domem bożym. Nie wierzę, że jest to dzieło boga!” – to jakie usposobienie się tu ujawnia? Jest to typowe szatańskie usposobienie. To nie są słowa, jakie ludzie powinni wypowiadać, ani postawa, jaką istota stworzona powinna mieć. Jeśli potrafisz sprzeciwić się Bogu w taki sposób, czy jesteś godzien wykonywania swojego obowiązku? Nie jesteś. Jesteś diabłem i nie masz człowieczeństwa, więc nie jesteś godzien wykonywania obowiązku. Jeśli w kimś, kto ma choć trochę rozumu, rozwija się błędne rozumienie Boga, to taki człowiek będzie się do Niego modlić i poszukiwać prawdy w Jego słowach i wcześniej czy później ujrzy tę kwestię wyraźnie. Tak właśnie ludzie powinni postępować.

Podczas doświadczania dzieła Bożego ludzie nie potrafią pogodzić się z wieloma rzeczami ani ich zrozumieć. O ile mają posłuszne serca, kwestie te zostaną z czasem rozstrzygnięte i ludzie ci znajdą na nie odpowiedź w słowach Bożych. Nawet jeśli w danej chwili nie potrafią oni osiągnąć wyników, w sposób naturalny zrozumieją te kwestie, gdy zdobędą kilka lat doświadczenia. Jeśli w obliczu problemów ktoś ustawicznie nie potrafi zrozumieć tych kwestii i próbuje się kłócić z przywódcami i pracownikami lub spierać z domem Bożym, to czy taka osoba ma rozum? Aby podążać za Bogiem, człowiek powinien przynajmniej posiadać rozum typowy dla zwykłego człowieczeństwa, a także podstawową wiarę – tylko wtedy będzie mu łatwo podporządkować się Bogu. Jeśli ciągle opierasz się Bogu i próbujesz się z Nim kłócić, a później nie szukasz prawdy ani nie czujesz w sercu skruchy, to nie jesteś godzien wykonywania obowiązku ani podążania za Bogiem i nie jesteś godzien przyjęcia wyznaczonego przez Niego zadania. Jeśli twoja wiara nie jest szczera, ale nadal wykonujesz obowiązek i podążasz za Bogiem, to nie będziesz w stanie wytrwać i z pewnością zostaniesz wyeliminowany. Czy nie przysparzasz sobie w ten sposób po prostu problemów? To się nazywa proszeniem się o kłopoty. Dlatego też, aby skorygować błędne zrozumienie Boga, ludzie powinni przyjąć postawę, która zakłada, że najpierw muszą się podporządkować. Musisz wierzyć, że to, co Bóg robi, jest słuszne. Nie wierz własnym oczom ani własnemu osądowi – jeśli zawsze wierzysz swojemu osądowi i swoim oczom, wróży to problemy. Nie jesteś Bogiem; nie posiadasz prawdy. Jesteś osobą o skażonych skłonnościach; możesz popełniać błędy i nadal nie rozumiesz prawdy. Czy Bóg cię potępia za to, że nie rozumiesz prawdy? Bóg cię nie potępia, ale musisz poszukiwać prawdy. Bóg daje ci możliwość i czas, byś mógł jej poszukiwać i czeka. Na co czeka? Czeka, byś poszukiwał prawdy w danym czasie. Kiedy zrozumiesz i się podporządkujesz, wszystko będzie dobrze, a Bóg nie będzie o tym pamiętał ani cię nie potępi. Jeśli będziesz jednak nadal popełniał te same błędy, to jesteś całkowicie skończony i nie ma już dla ciebie ratunku.

Fragment 57

Macie teraz pewne rozeznanie, jeśli chodzi o przejawiane przez was zepsute skłonności. Gdy już wyraźnie ujrzycie, na przejawianie jakich zepsutych skłonności jesteście jeszcze podatni w zwykłych okolicznościach i co jeszcze prawdopodobnie będziecie czynić niezgodnego z prawdą, oczyszczenie was ze skażonych skłonności stanie się łatwe. Dlaczego w wielu sprawach ludzie nie potrafią się kontrolować? Bo przez cały czas i pod każdym względem są kontrolowani przez swoje skażone usposobienie, które ich ogranicza i przeszkadza im we wszystkich sprawach. Niektórzy ludzie, gdy wszystko idzie dobrze i nie potykają się ani nie popadają w zniechęcenie, nieodmiennie uważają, że mają dobrą postawę, i gdy widzą, jak ktoś niegodziwy, fałszywy przywódca czy antychryst zostaje zdemaskowany i wyeliminowany, nie poświęcają temu żadnej uwagi. Nawet przechwalają się przed wszystkimi: „Każdy inny może się potknąć, ale nie ja. Wszyscy inni być może nie kochają Boga, ale ja Go kocham”. Uważają, że potrafią niewzruszenie wytrwać w świadectwie w każdej sytuacji i w każdych okolicznościach. Jednak w końcu nadchodzi dzień, gdy zostają poddani próbie, i narzekają wtedy na Boga. Czy to nie jest porażka, czy to nie potknięcie? Nic nie obnaża ludzi bardziej niż próby. Bóg bada ludzkie serca do głębi i ludziom nigdy nie wolno się chwalić. Czymkolwiek się chwalą, prędzej czy później właśnie na tym się potkną. Gdy widzą, jak inni zawodzą czy potykają się w jakichś okolicznościach, nie poświęcają temu żadnej uwagi, a nawet sądzą, że oni sami nie mogliby zawieść, że byliby w stanie wytrwać – ale na koniec oni również zawodzą i potykają się w tych samych okolicznościach. Jak to możliwe? Dlatego, że ludzie nie rozumieją dokładnie swojej własnej naturoistoty; ich wiedza o problemach z własną naturoistotą wciąż jest niewystarczająco głęboka, więc wprowadzenie prawdy w życie jest dla nich bardzo trudne. Niektórzy ludzie na przykład są bardzo fałszywi, nieuczciwi w słowach i czynach, ale jeśli zapytasz ich, w jakim aspekcie ich usposobienie jest najbardziej zepsute, odpowiadają: „Jestem trochę fałszywy”. Mówią tylko, że są trochę fałszywi, ale nie powiedzą, że ich natura sama w sobie jest fałszywa, i nie nazwą siebie fałszywą osobą. Ich znajomość własnego zepsutego stanu nie jest zbyt głęboka i nie uważają go za tak poważny ani nie patrzą nań tak wnikliwie jak inni. Z punktu widzenia innych ludzi ta osoba jest bardzo nieuczciwa i fałszywa, we wszystkim, co mówi, jest oszustwo, jej słowa i czyny nigdy nie są szczere – ona sama jednak nie potrafi tak głęboko poznać samej siebie. Nawet jeśli ma pewną wiedzę o sobie, ta wiedza jest tylko powierzchowna. Ilekroć mówi i działa, ujawnia jakąś część swojej natury, lecz nie jest tego świadoma. Sądzi, że takie jej postępowanie nie jest przejawem zepsucia, jest przekonana, że wprowadziła już prawdę w życie – ale dla innych, którzy ją widzą, taka osoba pozostaje bardzo fałszywa i zwodnicza, a jej słowa i czyny nadal są głęboko nieuczciwe. Oznacza to, że ludzie mają bardzo powierzchowne zrozumienie własnej natury i istnieje wielka rozbieżność między ich rozumieniem a Bożymi słowami, które ich osądzają i obnażają. Nie jest to błąd w tym, co Bóg obnaża, chodzi raczej o to, że ludziom brakuje odpowiednio głębokiego zrozumienia własnej natury. Ludzie nie mają fundamentalnego czy istotnego zrozumienia siebie; zamiast tego koncentrują się na poznaniu swoich działań i zewnętrznych przejawów i to na nie poświęcają swoją energię. Nawet jeśli niektórzy ludzie czasami są w stanie powiedzieć coś o swojej samowiedzy, nie będzie to zbyt głębokie. Nikt nigdy nie pomyślał, że jest pewnym typem osoby czy posiada pewien typ natury dlatego, że zrobił pewnego rodzaju rzecz lub ujawnił coś w pewnym aspekcie. Bóg obnażył naturę i istotę człowieka, ale tym, co ludzie rozumieją, jest to, że ich sposób robienia rzeczy i sposób mówienia jest niedoskonały i wadliwy; w rezultacie dość trudno jest ludziom wcielać prawdę w życie. Ludzie myślą, że ich błędy są tylko chwilowymi manifestacjami, które ujawniają się przez nieostrożność, a nie przejawami samej ich natury. Kiedy ludzie myślą w taki sposób, jest im bardzo trudno prawdziwie poznać siebie, bardzo trudno zrozumieć prawdę i wcielić ją w życie. Ponieważ nie znają prawdy i nie odczuwają jej pragnienia, to kiedy wcielają prawdę w życie, jedynie przestrzegają reguł w bardzo pobieżny sposób. Ludzie nie postrzegają własnej natury jako szczególnie złej, wierzą też, że nie są aż tak źli, aby wymagało to ich zagłady lub ukarania. Jednak według Bożych standardów ludzie są zbyt dogłębnie skażeni, wciąż wiele im brakuje do osiągnięcia standardów potrzebnych do zbawienia, ponieważ mają jedynie pewne podejścia, które pozornie zdają się nie naruszać prawdy, ale w rzeczywistości nie praktykują prawdy i nie podporządkowują się Bogu.

Zmiany zachowaniu czy postępowaniu ludzi nie oznaczają zmian w ich naturze. Jest tak dlatego, że zmiany w postępowaniu ludzi nie są w stanie w sposób fundamentalny zmienić ich pierwotnego wyglądu, a tym bardziej zmienić ich natury. Dopiero gdy ludzie zrozumieją prawdę, poznają własną naturę i istotę i będą w stanie wcielić prawdę w życie, ich praktyka pogłębi się wystarczająco i stanie się czymś więcej niż tylko stosowaniem się do pewnego zbioru reguł. Sposób, w jaki ludzie obecnie praktykują prawdę, wciąż daleki jest od wzorcowego i nie jest w stanie w pełni osiągnąć tego wszystkiego, czego wymaga prawda. Ludzie praktykują jedynie część prawdy i tylko wtedy, gdy znajdą się w określonych stanach i okolicznościach, potrafią wprowadzić w życie nieco prawdy; nie jest zaś tak, że potrafią wcielać prawdę w życie we wszystkich możliwych okolicznościach i sytuacjach. Od czasu do czasu, kiedy ktoś jest szczęśliwy i w dobrym stanie, albo gdy rozmawia we wspólnocie z innymi i ma w sercu ścieżkę praktyki, tymczasowo jest w stanie robić pewne rzeczy zgodne z prawdą. Ale gdy żyje wśród ludzi nastawionych negatywnie i nie podążających za prawdą i ulega ich wpływowi, traci ścieżkę w sercu i nie jest w stanie praktykować prawdy. Pokazuje to, że postawa takiej osoby jest zbyt słaba, że wciąż w gruncie rzeczy nie rozumie ona prawdy. Niektórzy ludzie, gdy zostaną poprowadzeni przez odpowiednie osoby, potrafią wcielać prawdę w życie; jednakże jeśli zostaną sprowadzeni na manowce i zaniepokojeni przez fałszywego przywódcę czy antychrysta, to nie tylko nie będą już w stanie praktykować prawdy, ale jest również możliwe, że dadzą się zmylić i będą podążać za tego rodzaju ludźmi. Tacy ludzie wciąż są narażeni na ryzyko, czyż nie? Tacy ludzie, o takiej postawie, w żadnym razie nie są w stanie wprowadzać prawdy w życie we wszystkich sprawach i sytuacjach. Nawet jeśli praktykują prawdę, to tylko wtedy, gdy są w odpowiednim nastroju albo gdy ktoś ich poprowadzi; jeśli nie znajdzie się ktoś wartościowy, by ich poprowadzić, czasami wciąż bywają skłonni robić rzeczy sprzeczne z prawdą, wciąż oddalają się od Bożych słów. A jaka jest tego przyczyna? Dzieje się tak, bo poznałeś tylko niektóre swoje stany, a nie znasz swojej natury i istoty; nie osiągnąłeś jeszcze odpowiedniej postawy, by przeciwstawić się cielesności i wprowadzać prawdę w życie; z tej przyczyny nie masz żadnej kontroli nad tym, co możesz zrobić w przyszłości i nie ma gwarancji, że wytrwasz niewzruszenie w jakichkolwiek okolicznościach i próbach. Są chwile, kiedy jesteś w jakimś stanie i potrafisz wcielać prawdę w życie i wydaje się, że zmieniłeś że zaszła w tobie pewna zmiana, lecz w innych okolicznościach nie jesteś w stanie zastosować prawdy tej w praktyce. To jest coś poza twoją kontrolą. Czasami potrafisz praktykować prawdę, a czasami nie. W jednej chwili wszystko rozumiesz, a chwilę później znów wszystko ci się miesza. Teraz nie robisz niczego złego, ale być może niebawem popełnisz jakiś zły czyn. Dowodzi to, że nadal istnieją w tobie przejawy zepsucia, a jeśli nie jesteś w stanie naprawdę poznać samego siebie, nie będzie łatwo rozwiązać tych kwestii. Jeśli nie możesz zyskać gruntownego zrozumienia własnego skażonego usposobienia i, koniec końców, jesteś zdolny czynić rzeczy, które sprzeciwiają się Bogu, to jesteś w niebezpieczeństwie. Jeżeli zdołasz przeniknąć własną naturę i będziesz potrafił ją znienawidzić, to wówczas będziesz umiał nad sobą zapanować, przeciwstawić się samemu sobie i wprowadzać prawdę w życie.

Ludzie w dzisiejszych czasach nie stawiają na pierwszym miejscu praktykowania i wkraczania w prawdę, a skupiają się jedynie na rozumieniu i wypowiadaniu słów i doktryn. Myślą, że to wystarczy, by zaspokoić ich potrzeby psychologiczne, by nie czuć złości czy zniechęcenia. Ale bez względu na to, jak bardzo w danej chwili pomaga ci rozmawianie o prawdzie, nie wprowadzasz jej później w życie – w czym tkwi problem? W tym, że skupiasz się tylko na zrozumieniu prawdy i jej słuchaniu, ale nie na wcielaniu jej w życie. Czy ktoś z was streścił to, jak należy praktykować jakąś część prawdy, albo to, do jak wielu stanów odnosi się jej dana część? Nie! Jak można streścić takie rzeczy? Należy najpierw ich doświadczyć; samo rozmawianie o paru słowach i doktrynach nie wystarczy. To największa z ludzkich trudności – brak zainteresowania praktykowaniem prawdy. To, czy ktoś jest w stanie praktykować prawdę zależy od jego celów. Niektórzy wyposażają się w prawdę po to, by głosić ewangelię, inni po to, by mówić o niej innym i popisywać się przed nimi, a nie aby ją wcielać w życie i zmieniać samych siebie. Ludzie, którzy skupiają się na tych rzeczach mają problemy z praktykowaniem prawdy. To kolejna z ludzkich trudności. Niektórzy mówią: „Czuję, że teraz jestem w stanie wprowadzić pewne prawdy w życie; nie jest tak, że jestem absolutnie niezdolny do praktykowania jakichkolwiek prawd. W pewnych okolicznościach będę postępować zgodnie z prawdą, więc można mnie uznać za osobę, która praktykuje i posiada prawdę”. W porównaniu z chwilą, gdy po raz pierwszy zacząłeś wierzyć w Boga, twój stan odrobinę się zmienił. W przeszłości nie rozumiałeś niczego, nie wiedziałeś czym jest prawda czy zepsute usposobienie. Teraz czegoś się już o nich dowiedziałeś i prawidłowo podchodzisz do pewnych rzeczy, ale zmianie uległa tylko niewielka część ciebie; nie jest to prawdziwe przeobrażenie twojego usposobienia, ponieważ nie jesteś w stanie wprowadzić w życie większych i głębszych prawd dotykających twojej natury. W porównaniu z tobą z przeszłości rzeczywiście nieco się zmieniłeś, ale ta transformacja objęła tylko niewielką część twojego człowieczeństwa; wiele brakuje ci do prawdziwej zmiany nastawienia. Oznacza to, że nie udało ci się jeszcze wprowadzić prawdy w życie. Czasami ludzie znajdują się w stanie, w którym nie są negatywnie nastawieni i mają energię, ale czują, że nie mają żadnej ścieżki do poznania i praktykowania prawdy i nie są zainteresowani dowiedzeniem się, jak ją praktykować. Jak to możliwe? Czasami nie możesz pojąć tej ścieżki i kierujesz się tylko regułami, myśląc, że praktykujesz prawdę, ale w rezultacie nadal nie jesteś w stanie rozwiązać swoich trudności. W głębi serca czujesz, że praktykujesz prawdę i jesteś oddany, ale zastanawiasz się, dlaczego problemy wciąż się pojawiają. Dzieje się tak dlatego, że działasz w oparciu o dobre chęci i polegasz na własnych, subiektywnych wysiłkach – nie poszukujesz Bożych intencji, nie działasz zgodnie z wymogami prawdy ani nie kierujesz się zasadami. W rezultacie wciąż czujesz, że znacznie odbiegasz od Bożych standardów, twoje serce jest niespokojne i stajesz się zniechęcony, nie zdając sobie z tego sprawy. Subiektywne chęci i subiektywne wysiłki człowieka są bardzo oddalone od wymogów prawdy i ich natura także jest odmienna. Zewnętrzne metody człowieka nie zastąpią prawdy i nie są w pełni realizowane zgodnie z Bożymi pragnieniami, podczas gdy prawda jest realnym wyrazem Jego intencji. Niektórzy ludzie głoszący ewangelię myślą: „Wiele wycierpiałem i zapłaciłem za to wielką cenę, a teraz cały dzień zajęty jestem głoszeniem ewangelii. Jak możesz mówić, że nie praktykuję prawdy?”. Spytam cię więc: Ile prawd bierzesz sobie do serca? Ile zgodnych z prawdą rzeczy robisz, gdy głosisz ewangelię? Czy rozumiesz Boże intencje? Ty sam nie wiesz nawet, czy praktykujesz prawdę, czy po prostu coś robisz, bo skupiasz się tylko na wykorzystaniu swoich działań, by zadowolić Boga i zyskać Jego przychylność, ale nie stosujesz wobec siebie miary „zadowolenia Boga poprzez poszukiwanie Jego intencji, aby we wszystkich kwestiach być zgodnym z prawdą”. Skoro twierdzisz, że praktykujesz prawdę, to jak bardzo w tym okresie zmieniło się twoje nastawienie? Jak bardzo wzrosła twoja miłość do Boga? Jeśli będziesz się mierzyć tą miarą, poczujesz w sercu pewność co do tego, czy praktykujesz prawdę czy nie.

Fragment 58

Co wiecie na temat zmian w usposobieniu? Zmiany w usposobieniu różnią się istotnie od zmian w zachowaniu, a także od zmian w praktyce – istota tych zmian jest różna. W swojej wierze w Boga większość ludzi kładzie szczególny nacisk na zachowanie, w wyniku czego w ich zachowaniu zachodzą pewne zmiany. Kiedy uwierzą w Boga, przestają palić i pić, i nie walczą już z innymi, woląc znosić różne rzeczy, nawet jeśli oznacza to poniesienie straty. Przechodzą pewne zmiany dotyczące zachowania. Niektórzy ludzie, uwierzywszy w Boga, skupiają się na jedzeniu i piciu słów Bożych, zaczynają rozumieć pewne prawdy, doświadczają dzieła Ducha Świętego i czują w sercach wielką radość, a zatem są gotowi ponosić koszty na rzecz Boga, a nawet są w stanie porzucić wszystko i znosić wszelkie trudy. Jeśli jednak po kilku latach wiary w Boga ludzie konsekwentnie nie dążą do prawdy, to ponieważ nie zaszła żadna zmiana w ich usposobieniu życiowym, nieuchronnie nadal popełniają te same stare błędy. Nie tylko nie udaje im się odrzucić swojego szatańskiego usposobienia, ale staje się ono jeszcze gorsze. Powołują się na swoje starszeństwo, aby rywalizować o władzę i zyski, pożądają pieniędzy kościoła i stają się zazdrośni, ilekroć widzą, że ktoś inny wykorzystuje dom Boży, mając jedynie nadzieję na zapewnienie sobie większych korzyści – stają się pasożytami i szkodnikami w domu Bożym. W rezultacie niektórzy stają się fałszywymi przywódcami i antychrystami, po czym zostają zdemaskowani i wyeliminowani. Czego dowodzą te fakty? Same zmiany w zachowaniu są nietrwałe; jeśli nie zmienia się usposobienie życiowe ludzi, to prędzej czy później pokażą oni swoje prawdziwe oblicze. Dzieje się tak dlatego, że zmiany w zachowaniu mają swoje źródło w zapale, a na dodatek Duch Święty wykonuje w tym czasie pewną pracę, więc ludziom niezwykle łatwo jest wykazać się gorliwością lub okazywać trochę dobroci przez krótki czas. Jak mówią niewierzący: „Zrobienie jednej dobrej rzeczy jest łatwe, trudniej jest robić to przez całe życie”. Dlaczego ludzie nie są w stanie czynić dobra przez całe swoje życie? Ponieważ z natury ludzie są niegodziwi, samolubni i zepsuci. Zachowaniem człowieka kieruje jego natura; jaka jest natura danego człowieka, takie też rzeczy naturalnie przejawia, i tylko to, co naturalnie przejawia, reprezentuje jego naturę. Pozory nie mogą trwać wiecznie. Kiedy Bóg dokonuje dzieła, by zbawić człowieka, nie robi tego po to, by przyozdobić człowieka dobrym zachowaniem – celem dzieła Bożego jest przemiana ludzkiego usposobienia, odmienienie ludzi do szpiku kości i uczynienie z nich nowych osób. Boży sąd, karcenie, próby i uszlachetnianie człowieka służą zmianie jego usposobienia, tak aby mógł on osiągnąć podporządkowanie i lojalność wobec Boga oraz prawdziwie Go czcić. Taki właśnie rezultat Bóg chce osiągnąć w swoim dziele i jest to również cel dzieła Bożego. Dobre zachowanie nie jest tym samym, co podporządkowanie się Bogu, a tym bardziej nie oznacza to, że człowiek jest zgodny z Chrystusem. Zmiany w zachowaniu bazują na doktrynie i rodzą się z zapału – nie bazują na prawdziwym poznaniu Boga czy na prawdzie, a tym bardziej nie opierają się na przewodnictwie Ducha Świętego. Mimo że są momenty, kiedy ludzie są w pewnym stopniu oświeceni lub prowadzeni przez Ducha Świętego, nie jest to przejaw ich życia. Nie weszli jeszcze w prawdorzeczywistość, a ich życiowe usposobienie wcale się nie zmieniło. Bez względu na to, jak dobre jest zachowanie danej osoby, nie dowodzi to, że podporządkowuje się Bogu czy wciela prawdę w życie. Zmiany w zachowaniu nie reprezentują zmian usposobienia życiowego i nie można ich zaliczyć do przejawów życia. Jeśli więc widzicie, że niektórzy ludzie są w stanie zrobić coś dla kościoła w chwilach zapału, a nawet mogą wtedy zrezygnować z pewnych rzeczy, nie chwalcie ich ani im nie schlebiajcie. Nie mówcie, że są ludźmi posiadającymi prawdorzeczywistość lub kochającymi Boga. Takie stwierdzenia są dla nich złe, mylące i szkodliwe. Z drugiej strony nie studźcie ich zapału, tylko prowadźcie ich ku prawdzie i na ścieżkę dążenia do życia. Ci, którzy często działają z zapałem, zazwyczaj mają w sobie tak pragnienie rozwoju, jak i determinację. Większość z nich pragnie prawdy i właśnie ich Bóg predestynował i wybrał. Ludzie o gorącym sercu, którzy chętnie ponoszą koszty na rzecz Boga, to najczęściej szczerzy wyznawcy Boga. Ci, którzy nie są szczerzy w ponoszeniu kosztów na rzecz Boga i nie czują chęci do wykonywania obowiązku, nie są szczerymi wierzącymi w Boga. Ci, których wiara jest letnia i którzy szybko się zniechęcają, zwykle nie są stali w wierze. Wycofują się w obliczu najmniejszych trudności, a prześladowanie i udręka to dla nich powody do ucieczki i porzucenia wiary. Tylko ludzie o wielkiej wierze i gorliwości są w stanie wytrwać przez długi czas, poszukiwać prawdy w celu rozwiązania problemów i krok po kroku wejść na właściwą ścieżkę wiary. Natomiast ludziom o małej wierze i pozbawionym zapału trudno jest trwać przy Bogu do końca.

Bez względu na to, ile dobrych uczynków spełnia dany człowiek, nie oznacza to, że posiada on prawdorzeczywistość. Praktykowanie prawdy i działanie zgodnie z zasadami – to właśnie oznacza posiadanie prawdorzeczywistości. Bojaźń Boża i unikanie zła – to właśnie oznacza posiadanie prawdorzeczywistości. Istnieją ludzie, którzy są pełni entuzjazmu, potrafią głosić doktrynę, przestrzegają reguł i robią wiele dobrych rzeczy, ale można o nich powiedzieć tylko tyle, że posiadają odrobinę człowieczeństwa. Ci, którzy potrafią głosić doktrynę i zawsze przestrzegają reguł, niekoniecznie umieją praktykować prawdę. Chociaż to, co mówią, jest poprawne i brzmi, jakby było wolne od problemów, nie mają nic do powiedzenia w sprawach dotyczących istoty prawdy. Dlatego bez względu na to, jak wiele doktryn ktoś potrafi wypowiedzieć, nie oznacza to, że rozumie prawdę, i bez względu na to, jak wiele z doktryny rozumie, nie może rozwiązać żadnych problemów. Wszyscy religijni teoretycy potrafią wyjaśnić Biblię, ale w końcu wszyscy upadają, ponieważ nie akceptują niczego z prawdy, którą wyraził Bóg. Ludzie, którzy doświadczyli zmiany swojego usposobienia, są inni; pojęli prawdę; rozeznają się w każdej sprawie; wiedzą, jak postępować zgodnie z Bożymi intencjami, jak działać zgodnie z prawdozasadą oraz jak działać, by zadowolić Boga; rozumieją też naturę zepsucia, które przejawiają. Kiedy ujawniane są ich własne idee i pojęcia, potrafią okazać wnikliwość i przeciwstawić się cielesności. W ten właśnie sposób przejawia się zmiana w usposobieniu. Najważniejszym przejawem u ludzi, którzy przeszli przemianę usposobienia, jest to, że jasno pojęli oni prawdę, a kiedy coś robią, dosyć dokładnie wcielają prawdę w życie, a ich zepsucie nie przejawia się zbyt często. Ogólnie rzecz biorąc, ludzie, których usposobienie zostało zmienione, wydają się być bardzo rozsądni i przenikliwi, a dzięki zrozumieniu prawdy nie przejawiają zbyt wiele zadufania w sobie czy arogancji. Są w stanie przejrzeć i rozróżnić wiele zepsucia, które się w nich ujawnia, więc nie budzi się w nich arogancja. Do pewnego stopnia pojmują, jakie miejsce powinni zająć, co powinni robić, aby inni uważali ich za osobę obdarzoną rozumem, jak trzymać się swoich obowiązków, co mówić, a czego nie mówić oraz o czym mówić i jak postępować wobec określonych ludzi. Zatem ludzie, których usposobienie się zmieniło, są stosunkowo rozsądni i tylko tacy ludzie prawdziwie urzeczywistniają człowieczeństwo. Ponieważ rozumieją prawdę, potrafią wypowiadać się i postrzegać sprawy zgodnie z prawdą, a we wszystkim, co robią, kierują się zasadami, nie ulegają wpływom żadnych ludzi, wydarzeń ani spraw, mają własne poglądy i potrafią stać na straży prawdozasad. Ich usposobienie jest stosunkowo stabilne, ich zapał nie słabnie i nie rośnie na przemian i bez względu na okoliczności wiedzą, jak dobrze wykonywać swoje obowiązki i jak postępować, aby zadowolić Boga. Ci, których usposobienie się zmieniło, nie skupiają się na zewnętrznych działaniach, które mają sprawić, by inni dobrze o nich myśleli; mają w sercach jasność co do tego, co należy robić, aby zadowolić Boga. Dlatego z zewnątrz może się wydawać, że nie są tak pełni entuzjazmu lub nie dokonali tylu wielkich rzeczy, ale wszystko, co robią, jest znaczące, wartościowe i przynosi rzeczywiste rezultaty. Ci, których usposobienie się zmieniło, na pewno posiadają wiele prawdorzeczywistości – można to stwierdzić na podstawie ich zapatrywań na różne sprawy i zasad działania. Ci, którzy nie zyskali prawdy, nie osiągnęli absolutnie żadnej zmiany w usposobieniu życiowym. W jaki dokładnie sposób osiąga się zmianę usposobienia? Istoty ludzkie zostały głęboko skażone przez szatana, wszystkie one sprzeciwiają się Bogu i wszystkie mają naturę sprzeciwiania się Bogu. Boże zbawienie człowieka oznacza przemianę tych, którzy mają naturę sprzeciwiania się Bogu i którzy potrafią sprzeciwiać się Bogu, w tych, którzy potrafią się Jemu podporządkować i się Go bać. Tacy właśnie są ludzie, których skłonności się zmieniły. Bez względu na to, jak bardzo zepsuty jest dany człowiek lub jak wiele ma skażonych skłonności, o ile potrafi przyjąć prawdę, Boży sąd i Boże karcenie oraz przyjąć rozmaite próby i uszlachetnianie, to będzie prawdziwie rozumiał Boga i jednocześnie będzie w stanie wyraźnie dostrzec własną naturoistotę. Kiedy prawdziwie pozna samego siebie, będzie w stanie znienawidzić siebie i szatana oraz będzie gotowy zbuntować się przeciwko szatanowi, a także całkowicie podporządkować się Bogu. Kiedy człowiek poweźmie takie postanowienie, będzie dążył do prawdy. Kiedy człowiek prawdziwie pozna Boga, kiedy jego szatańskie usposobienie zostanie oczyszczone, a słowa Boże zapuszczą w nim korzenie i staną się jego życiem oraz podstawą jego egzystencji, kiedy będzie potrafił żyć zgodnie ze słowami Bożymi i całkowicie się zmieni, stając się nowym człowiekiem, wtedy i tylko wtedy przejdzie zmianę usposobienia życiowego. Zmiana usposobienia nie oznacza posiadania dojrzałego i doświadczonego człowieczeństwa ani tego, że ludzie wydają się mieć łagodniejsze usposobienie niż wcześniej – w przeszłości byli aroganccy, a teraz potrafią mówić rozumnie, albo też w przeszłości nikogo nie słuchali, a teraz w pewnym stopniu potrafią słuchać innych. O takich zewnętrznych zmianach nie można powiedzieć, że są zmianami w usposobieniu. Oczywiście zmiany w usposobieniu obejmują takie przejawy, ale najważniejszym elementem jest to, że zmieniło się wewnętrzne życie człowieka. Zdarzyło się to wyłącznie dlatego, że słowa Boże i prawda zapuściły w nim korzenie, zaczęły w nim królować i stały się jego życiem. Zmieniły się również jego zapatrywania na różne sprawy. Potrafi on wyraźnie widzieć świat i ludzkość. Potrafi całkowicie przejrzeć to, jak szatan deprawuje ludzkość, jak wielki czerwony smok sprzeciwia się Bogu oraz jaka jest istota wielkiego czerwonego smoka. Potrafi w głębi serca znienawidzić wielkiego czerwonego smoka i szatana oraz w pełni zwrócić się ku Bogu i za Nim podążać. Oznacza to, że jego usposobienie życiowe się zmieniło i został pozyskany przez Boga. Zmiany w usposobieniu życiowym są zmianami fundamentalnymi, podczas gdy zmiany w zachowaniu są powierzchowne. Tylko ci, którzy osiągnęli zmiany w usposobieniu życiowym, są tymi, którzy zyskali prawdę, i tylko oni zostali pozyskani przez Boga.

Wszyscy ludzie zepsuci żyją tylko dla siebie samych. Każdy myśli tylko o sobie, a diabeł łapie ostatniego – to podsumowuje ludzką naturę. Wszyscy ludzie wierzą w Boga, mając na względzie samych siebie; wyrzekają się różnych rzeczy i ponoszą koszty, aby otrzymać błogosławieństwa, a cierpienie, które znoszą, i cena, którą płacą, wykonując swoje obowiązki, również służą temu, by dochrapać się nagród. Krótko mówiąc, celem tego wszystkiego jest zdobycie błogosławieństw, nagród i wejście do królestwa niebieskiego. W świecie ludzie pracują dla własnych korzyści, a w domu Bożym wykonują obowiązki, aby zyskać błogosławieństwa. Dla błogosławieństw wyrzekają się wszystkiego i są w stanie wytrzymać wiele cierpienia. Wszystko to dowodzi w najbardziej niezbity sposób, że ludzie mają szatańską naturę. Ludzie, których usposobienie przeszło zmianę, są inni. Uważają, że życie ma dla ludzi sens tylko wtedy, gdy żyją oni według prawdy, że powinni podporządkować się Bogu oraz bać się Boga i unikać zła i że to jest fundamentem bycia człowiekiem. Uważają, że przyjęcie Bożego posłannictwa jest całkowicie naturalną i uzasadnioną odpowiedzialnością, że tylko ci, którzy wypełniają obowiązek istoty stworzonej, są godni miana człowieka i że jeśli nie są w stanie kochać Boga i odpłacić za Jego miłość, są niegodni miana człowieka. Sądzą, że życie dla samego siebie jest naprawdę puste i pozbawione sensu, że ludzie powinni żyć po to, by zadowalać Boga i dobrze wykonywać swoje obowiązki oraz urzeczywistniać życie pełne znaczenia, tak aby nawet gdyby przyszło im umrzeć, byli usatysfakcjonowani i czuli, że zupełnie niczego nie żałują ani że nie żyli na próżno. Dzięki porównaniu tych dwóch odmiennych sytuacji możemy zobaczyć, że ta druga dotyczy ludzi, których usposobienie przeszło przemianę. Jeśli życiowe usposobienie jakiejś osoby przeszło przemianę, z pewnością zmieniło się też jej spojrzenie na życie. Mając teraz inne wartości, z pewnością już nigdy nie będzie żyła tylko dla siebie i nigdy nie będzie wierzyła w Boga po to, by uzyskać błogosławieństwa. Taka osoba będzie mogła powiedzieć: „Poznanie Boga jest czymś bardzo wartościowym. Gdybym miał umrzeć po poznaniu Boga, to byłoby wspaniałe! Jeśli mogę poznać Boga, podporządkować się Mu i wieść życie pełne znaczenia, to nie będę żyć na próżno i niczego nie będę żałować umierając; na nic nie będę narzekać”. Spojrzenie tej osoby na życie przeszło przemianę. Głównym powodem przemiany usposobienia życiowego jest to, że człowiek posiada prawdorzeczywistość, zyskał prawdę i poznał Boga; jego spojrzenie na życie więc się zmieniło, a wartości są inne niż wcześniej. Przemiana zaczyna się od wewnątrz, od własnego serca i życia; z pewnością nie jest to zmiana pochodząca z zewnątrz. Niektórzy nowi wierni, uwierzywszy w Boga, porzucają świecki świat. Kiedy później spotykają niewierzących, nie mają wiele do powiedzenia i rzadko kontaktują się ze swoimi niewierzącymi krewnymi i przyjaciółmi. Niewierzący mówią: „Ta osoba się zmieniła”. Wierzący myślą wtedy: „Moje usposobienie życiowe przeszło transformację; ci niewierzący mówią, że się zmieniłem”. Czy usposobienie takiej osoby naprawdę uległo przemianie? Nie. To, co oni przejawiają, to tylko zmiany zewnętrzne. W ich życiu nie nastąpiła żadna prawdziwa przemiana i szatańska natura wciąż jest zakorzeniona w ich sercach, zupełnie nienaruszona. Niektórzy wpadają w zapał wskutek działania Ducha Świętego; mogą pojawić się pewne zmiany zewnętrzne i tacy ludzie mogą zrobić kilka dobrych rzeczy. Jednakże nie jest to to samo, co osiągnięcie przemiany usposobienia. Jeśli nie posiadasz prawdy i twoje poglądy się nie zmieniły, tak że nawet nie różnią się od poglądów niewierzących, i nie zmieniły się też twoje wartości ani spojrzenie na życie oraz jeśli nawet nie masz bogobojnego serca – a jest to minimum tego, co powinno cię charakteryzować – to bardzo ci jeszcze daleko do osiągnięcia zmiany usposobienia. W osiąganiu zmiany usposobienia najbardziej kluczową sprawą jest dążenie do zdobycia wiedzy o Bogu i posiadanie prawdziwej wiedzy o Bogu. Weźmy na przykład Piotra. Kiedy Bóg chciał go oddać w ręce szatana, Piotr powiedział: „Nawet jeśli oddasz mnie szatanowi, pozostaniesz Bogiem. Jesteś wszechmogący i wszystko jest w Twoich rękach. Jak mógłbym nie wychwalać Cię za wszystko, co robisz? Jednak jeśli mógłbym Cię poznać przed śmiercią, czy tak nie byłoby lepiej?”. Piotr czuł, że poznanie Boga w czasie życia człowieka jest najważniejsze. Kiedy to się już stanie, żadna śmierć nie jest straszna, żadna decyzja Boga nie jest zła. Uważał, że poznanie Boga to rzecz najistotniejsza. Gdyby nie otrzymał prawdy, nigdy nie czułby się usatysfakcjonowany, zarazem jednak nie skarżyłby się na Boga. Nie mógłby tylko znieść myśli, że nie dążył do prawdy. Biorąc pod uwagę stan ducha Piotra, jego żarliwe dążenie do poznania Boga wskazuje, że jego pogląd na życie i wartości zmieniły się. Jego głębokie pragnienie poznania Boga dowodzi, że prawdziwie Go poznał. Z tego stwierdzenia można wywnioskować, że jego usposobienie się zmieniło; był człowiekiem, którego usposobienie uległo przemianie. Na sam koniec jego doświadczenia Bóg stwierdził, że to właśnie on jest osobą, która zna Go najlepiej; to właśnie on prawdziwie kochał Boga. Bez prawdy życiowe usposobienie człowieka nie może prawdziwie się zmienić. Doświadczenie zmiany w waszym życiowym usposobieniu będzie możliwe tylko jeśli będziecie prawdziwie dążyć do prawdy i wkraczać w prawdorzeczywistość.

Wstecz: Słowa o poznaniu siebie

Dalej: Słowa o tym, jak doświadczać porażek, potknięć, prób i uszlachetniania

Ustawienia

  • Tekst
  • Motywy

Jednolite kolory

Motywy

Czcionka

Rozmiar czcionki

Odstęp pomiędzy wierszami

Odstęp pomiędzy wierszami

Szerokość strony

Spis treści

Szukaj

  • Wyszukaj w tym tekście
  • Wyszukaj w tej książce

Połącz się z nami w Messengerze