Aplikacja Kościoła Boga Wszechmogącego

Słuchaj głosu Boga i powitaj powrót Pana Jezusa!

Wszystkich szukających prawdy prosimy o kontakt.

Słowo ukazuje się w ciele

Pełne kolory

Motywy

Czcionka

Rozmiar czcionki

Odstęp pomiędzy wierszami

Szerokość strony

0 wyników wyszukiwania

Nie znaleziono wyników

Praktyka (7)

Wasze człowieczeństwo jest zbyt ułomne, wasz styl życia zbyt niski i degradujący, nie macie człowieczeństwa i brak wam wnikliwości. Właśnie dlatego musicie się zaopatrzyć w to, co człowieczeństwu przynależne. Posiadanie sumienia, racjonalności i wnikliwości, wiedza o tym, jak mówić o rzeczach i jak je postrzegać, zwracanie uwagi na czystość, postępowanie jak zwykła ludzka istota – wszystko to jest wiedza praktyczna w ramach zwykłego człowieczeństwa. Kiedy wszystko to będziecie czynić, jak należy, wasze człowieczeństwo uczyni zadość standardowi. Innym aspektem jest przysposobienie się do życia duchowego. Musicie poznać całokształt Bożego dzieła na ziemi, musicie też doświadczyć Jego słów. Powinieneś wiedzieć, jak być posłusznym Jego zarządzeniom i jak spełniać obowiązek istoty stworzonej. Są to dwa aspekty, w które powinieneś dzisiaj wejść. Jednym aspektem jest wyposażenie się do życia w człowieczeństwie, drugim aspektem jest praktyka związana z życiem duchowym – obydwa są rzeczą niezbywalną. Niektórzy ludzie są niedorzeczni i wiedzą jedynie, że należy się wyposażyć w to, co wiąże się z człowieczeństwem. Noszą piękne ubrania, zawsze mają czyste włosy; ich wygląd jest bez zarzutu. To, co mówią, oraz ich sposób wyrażania się są nader właściwe, noszą się z wielkim gustem i tak, jak należy. Nie mają jednak nic w środku, ich zwykłe człowieczeństwo jest czysto zewnętrzne. Koncentrują się tylko na tym, co należy zjeść, w co się ubrać i co powiedzieć. Są nawet tacy, którzy skupiają się wyłącznie na zamiataniu podłogi, zmienianiu pościeli i sprzątaniu. Mają oni w tych sprawach wielkie doświadczenie, gdy jednak poprosisz ich, by podzielili się swoją wiedzą o Bożym dziele w dniach ostatecznych, o karceniu, oczyszczaniu, próbach i sądzie – nie mają pojęcia o tych sprawach. Pytasz ich: „Czy rozumiecie podstawowe dzieło Boże na ziemi? Czym jest dzieło dokonywane przez Boga, który przyoblekł się w ciało? Czym różni się ono od dzieła Jezusa? A czym różni się ono od dzieła Jahwe? Czy są Oni jedynym Bogiem? Czy przybył On położyć kres wiekowi, czy też przybył zbawić ludzkość? Czym jest Jego dzieło?” Tacy ludzie nie mają na powyższe tematy nic do powiedzenia. Na zewnątrz są wspaniale przystrojeni: siostry upiększyły się niczym kwiaty, bracia wyglądają jak książęta albo jacyś bogaci młodzi dandysi. Troszczą się jedynie o to, co zjedzą i założą; wewnątrz zaś są puści, nie mają też cienia wiedzy o Bogu. O co chodzi? Inni ubrani są zgrzebnie jak żebracy i wyglądają niczym orientalni niewolnicy! Czy naprawdę nie rozumiecie, czego od was oczekuję? Naradźcie się między sobą: co takiego zyskaliście? Przez wszystkie te lata oddawaliście się swym dążeniom i tylko taki jest wasz plon – czy nie czujecie się zażenowani? Czy wam nie wstyd? Podążaliście przez te wszystkie lata drogą prawdy, a dziś swą postawą ustępujecie nawet wróblowi. Spójrzcie na młode damy pośród was, wystrojone niczym piękne kwiaty, wciąż się wzajemnie porównujące. Czym się kierujecie w takich porównaniach? Czyż to dobra zabawa? I te oczekiwania, jakie sobie stawiacie? Czy myślicie, że przyszedłem pozyskiwać modelki? Nie macie żadnego wstydu! Gdzie jest wasze życie? Czyż nie folgujecie ekstrawaganckim pragnieniom? Myślisz, że jesteś piękny. Możesz sobie być zachwycający, czyż jednak nie jesteś niczym wijąca się larwa wykluta na kupie gnoju? To, że dzisiaj masz szczęście doświadczać tych Bożych błogosławieństw, zawdzięczasz tylko temu, że Bóg czyni wyjątek, wywyższając cię, nie zaś swojej pięknej twarzy – czyż nadal masz wątpliwości co do tego, skąd pochodzisz? Na wspomnienie życia zamykasz usta i milczysz jak głaz – a jednak masz czelność robić sobie makijaż? Nadal myślisz o tym, by pudrować sobie twarz? Spójrzcie tylko na playboyów w waszym gronie – jakże są krnąbrni, przez cały dzień krążą to tu, to tam, z wyrazem nonszalancji na twarzach. Gdzie się nie pojawią, zachowują się fatalnie – czy mają w sobie cokolwiek ludzkiego? I na czym każdy z was, mężczyzna czy kobieta, skupia przez cały dzień swoją uwagę? Czy wiecie, od kogo zależy, czy będziecie mieli co jeść? Spójrz na swoje ubranie, spójrz na to, co zżąłeś własnymi rękami, zbadaj dokładnie, jakiż to owoc przyniosły ci pot i krew, które cię to [wszystko] kosztowało? Nadal chcesz podziwiać widoki, nadal chcesz upiększać swoje cuchnące ciało – ale jaką to ma wartość? Oczekuje się od ciebie zwyczajności – dzisiaj jednak nie tylko nie jesteś zwykły, lecz jesteś przeciwieństwem normy. Jakże śmie ktoś taki przede Mną stawać? Prezentując podobny poziom człowieczeństwa, paradując i obnosząc się ze swoim ciałem, zawsze żyjąc tylko wśród cielesnych żądz – czyż nie jesteś potomkiem plugawych demonów i złych duchów? Nie pozwolę na to, by taki plugawy demon zbyt długo się uchował! I niech ci się nie wydaje, że nie wiem, co sobie myślisz w sercu. Możesz trzymać na wodzy swe cielesne żądze, czyż jednak nie są mi znane myśli, które skrywasz w sercu oraz twe pożądliwe spojrzenia? Czy wy, młode damy, nie upiększacie się niczym kwiaty po to tylko, by epatować swoim ciałem? Jakich korzyści przysparzają wam mężczyźni? Czy naprawdę mogą ustrzec was przed morzem nieszczęść? A wy, playboye, którzy się stroicie, by sprawiać wrażenie, że jesteście dżentelmenami i że jesteście wytworni – czy nie robicie tego, by obnosić się ze swym wyglądem? I dla kogo robicie to wszystko? Jakiej korzyści przysparzają wam kobiety? Czy nie są one źródłem waszego grzechu? Skierowałem do was tak wiele słów, mężczyźni i kobiety, ale wy zastosowaliście się tylko do nielicznych. Wasze uszy są ciężkie, wasze oczy zaszły mgłą, wasze serca stwardniały, wasze ciała bez reszty przepełnia żądza, tkwicie w jej pułapce, niezdolni się wyzwolić. Kto chciałby trafić pomiędzy was, wy kanalie, wijące się w błocie i nieczystościach? Nie zapominajcie, że nie jesteście niczym więcej jak tylko tymi, których podniosłem z kupy gnoju i że z początku byliście pozbawieni zwykłego człowieczeństwa. Oczekuję od was zwykłego człowieczeństwa, którego najpierw wam brakowało; nie proszę, byście epatowali swoją żądzą, ani żebyście dawali folgę swym obmierzłym ciałom, od tylu lat szkolonym przez szatana. Czy ubierając się tak, a nie inaczej, nie obawiacie się, że uwikłacie się w sidła jeszcze bardziej? Czy nie wiecie, że od początku wywodzicie się z grzechu? Czyż nie wiecie, że wasze ciała przepełnia żądza? Jest ona tak wielka, że bije wprost z waszych ubrań, ukazując wasz stan jako nieznośnie odrażającego, plugawego demona. Czy nie jest to dla was oczywiste jak nic na świecie? Wasze serca, wasze oczy, wasze usta – czyż wszystko to nie zostało zbezczeszczone przez plugawe demony? Czy wszystko to nie jest plugawe? Sądzicie, że dopóki nie robicie niczego niemoralnego[a], jesteście święci, myślicie, że piękny ubiór zdoła ukryć wasze odpychające dusze? – Ani trochę! Doradzałbym wam więcej realizmu: nie bądźcie oszustami, nikogo nie udawajcie i nie obnoście się z niczym. Epatujecie – jeden przed drugim – swoją żądzą, ale w zamian otrzymacie tylko nieprzerwane cierpienia i bezlitosne karcenie! Po cóż macie ze sobą flirtować albo się zakochiwać? Czy tak wygląda wasza uczciwość? Czy to czyni was prawymi? Obmierźli mi są ci spośród was, którzy praktykują diabelską medycynę i zajmują się czarami, obmierźli mi są młodzi mężczyźni i kobiety, którzy kochają swoje ciało. Powinniście się hamować, ponieważ dzisiaj oczekuję od was zwykłego człowieczeństwa, nie zaś obnoszenia się z własną żądzą. Zawsze wykorzystujecie każdą okazję, gdyż wasze ciało jest zbyt obfite, a wasza żądza zbyt wielka!

Zewnętrznie zorganizowałeś swoje ludzkie życie bardzo dobrze, ale kiedy zostajesz poproszony o podzielenie się swoją wiedzą o życiu, nie masz nic do powiedzenia – i pod tym względem jesteś ubogi. Musisz zaopatrzyć się w prawdę! Twoje ludzkie życie zmieniło się na lepsze, a twoje życie wewnętrzne również musi ulec zmianie – zmieniając twoje myśli i poglądy w kwestii wiary w Boga, zmieniając wiedzę i myśli, które w sobie nosisz, a wreszcie zmieniając wiedzę o Bogu w obrębie twoich koncepcji. Poprzez napominanie, objawienie i zaopatrywanie stopniowo zmieniasz swą wiedzę o samym sobie, swoim życiu i wierze w Boga, sprawiając, że staje się ona czysta. W ten sposób myśli człowieka będą się zmieniały, tak samo jak i jego postrzeganie świata oraz mentalność. Dopiero wówczas zmieni się też jego usposobienie życiowe. Nie oczekuje się od ciebie, że przez cały dzień będziesz czytał książki albo sprzątał w swoim pokoju, prał ubrania albo odkurzał. Naturalnie nie możesz mieć problemów ze swoim zwykłym człowieczeństwem – jest to wymagane minimum. Gdy wychodzisz do innych, musisz wykazać się pewną dozą wnikliwości i racjonalności, ale też, co najważniejsze, musisz być w posiadaniu prawdy życia. Kiedy mowa o sprawach mających związek z duchem, skłonny jesteś lekceważyć kwestie człowieczeństwa; jest to błąd. Kiedy wyposażasz się z myślą o życiu, musisz być w stanie rozmawiać o poznawaniu Boga, o swoich poglądach na życie, zwłaszcza zaś o swojej wiedzy na temat dzieła dokonywanego przez Boga w dniach ostatecznych. Ponieważ szukasz życia, musisz się zaopatrzyć w owe rzeczy. Kiedy jesz i pijesz słowa Boga, musisz mierzyć je wedle swego realnego stanu. Innymi słowy, po tym jak w trakcie autentycznych doświadczeń odkryjesz swoje wady, musisz być w stanie odnaleźć drogę do praktykowania, porzucając swoje motywacje i koncepcje, gdyż są one błędne. Jeśli zawsze będziesz dokładał w tym starań i jeśli twoje serce zawsze skupiać się będzie na tych rzeczach, odnajdziesz swoją drogę, nie będziesz czuł się pusty i tym samym zdołasz zachować zwykły stan. Dopiero wówczas staniesz się kimś, kto ma poczucie ciężaru własnego życia, i dopiero wówczas staniesz się kimś, kto ma wiarę. Dlaczego po zapoznaniu się ze słowami Boga ludzie nie są w stanie wcielić ich w życie? Czy nie jest tak dlatego, że nie potrafią uchwycić tego, co kluczowe? Czy nie jest tak dlatego, że igrają oni z własnym życiem? Nie potrafią oni uchwycić tego, co kluczowe, i nie znają drogi do praktykowania, ponieważ nie potrafią oszacować tych rzeczy wedle własnego stanu i ponieważ nie potrafią nad nim zapanować. Niektórzy mówią: oszacowałem te rzeczy wedle własnego stanu, wiem, że człowiek ze mnie zepsuty i słabego charakteru, ale nie potrafię spełnić Bożej woli. W ten sposób oglądasz jedynie powierzchnię; jak jednak odsunąć na bok przyjemności ciała, w jaki sposób uwolnić się od pyszałkowatości, jak siebie zmienić, jak w to wejść; jak udoskonalić swój charakter, od czego zacząć – oto, co jedynie się liczy. Potrafisz uchwycić jedynie to, co zewnętrzne, wiesz tylko tyle, że naprawdę jesteś bardzo zepsuty. Kiedy spotykasz się z braćmi i siostrami, rozmawiacie o tym, jak bardzo jesteście zdeprawowani, i wydaje się, że dobrze o tym wiecie i że jesteście przytłoczeni swoim życiem. W rzeczy samej, nie zmieniliście się, co dowodzi, że nie znaleźliście drogi do praktykowania. Jeśli stoisz na czele kościoła, wówczas, wskazując na stan swoich braci i sióstr, możesz powiedzieć: „Nigdzie nie ma takiego zastoju jak tutaj; jakże nieposłuszni z was ludzie!” Jeśli chodzi o to, pod jakim względem ludzie ci są nieposłuszni i w jakim tkwią zastoju, to musisz mówić o formach przejawiania się tych cech – o nieposłuszeństwie w obrębie stanów i zachowań – i umieć ich przekonać do swoich słów. Musisz mówić o faktach, podając przykłady wyjaśniające tę kwestię, musisz też umieć mówić o tym, jak się rzeczywiście zdystansować do takich buntowniczych zachowań, jak również – musisz umieć wskazać drogę do praktykowania. Dopiero wówczas ich pozyskasz! Jeśli poprzestaniesz na powiedzeniu: „Nie chcę odwiedzać tego miejsca; nikt nie tkwi w większym zastoju niż wy, za dużo w was buntu” – kiedy przemawiasz w taki sposób, żaden z nich po wysłuchaniu cię nie odnajdzie drogi – jakże zdołasz wtedy poprowadzić ludzi? Musisz mówić o ich faktycznym stanie i faktycznych tego stanu przejawach; tylko wtedy odnajdziesz drogę do praktykowania i tylko wtedy posiądziesz rzeczywistość.

Co się tyczy dnia dzisiejszego, to wyjawionych zostało wiele prawd. Musisz jednak umieć wyciągnąć wniosek odnośnie do tego, jak wiele jest prawd. Jakie aspekty zwykłego człowieczeństwa należałoby posiąść, jakie są główne aspekty zmiany twojego usposobienia życiowego, pogłębienia wizji, które spośród niewłaściwych ludzkich środków wzbogacania wiedzy i doświadczania przez wieki musisz zakwestionować – dopiero kiedy będziesz w stanie odróżniać i analizować te rzeczy, zdołasz wejść na właściwą drogę. Ludzie religijni czczą Biblię, jakby to był sam Bóg. W szczególności uważają oni cztery Ewangelie Nowego Testamentu za cztery twarze Jezusa. W podobny sposób mówi się o Trójcy Świętej: o Ojcu, Synu i Duchu Świętym. Jest to największy absurd z możliwych. Musicie wszyscy przejrzeć je na wskroś, a co więcej musicie poznać istotę Boga, który stał się ciałem, oraz dzieło dni ostatecznych. Istnieją jeszcze owe stare metody praktykowania: życia w duchu czy bycia napełnionym Duchem Świętym, rezygnacji w obliczu przeciwności losu, czy podporządkowanie się autorytetowi – musicie znać wszystkie te błędy i odstępstwa związane z praktykowaniem; powinniście wiedzieć[b], jak ludzie praktykowali wcześniej i jak muszą praktykować dzisiaj. W jaki sposób pracownicy powinni współpracować ze sobą w kościołach i w jaki sposób wyzbyć się pyszałkowatości i nie zważać na status, w jaki sposób powinni żyć ze sobą bracia i siostry, jak budować normalne relacje z innymi i z Bogiem, jak budować zwykłe ludzkie życie, co ludzie powinni posiąść w swym życiu duchowym, jak powinni jeść i pić słowa Boga, co odnosi się do wiedzy, co dotyczy wizji i jaka jest droga do praktykowania – czyż o wszystkich tych rzeczach dotąd nie powiedziano? Słowa te dostępne są dla tych, którzy poszukują, nikogo nie traktuje się tutaj na specjalnych prawach. Powinniście dzisiaj kultywować zdolność niezależnego życia. Jeśli zawsze cechować was będzie mentalność zależności, wspomnicie w przyszłości Moje słowa, gdy nie będzie miał was kto poprowadzić. W czasach cierpień nie sposób wieść życia oddanego kościołowi: bracia i siostry nie są w stanie spotykać się ze sobą, większość z nich zdana jest na siebie i może obcować jedynie z tymi, którzy są na miejscu – tak więc twoja obecna postawa nie wystarczy. Pośród cierpień wytrwała postawa wielu wyda się trudno osiągalna. Tylko ci, którzy znają drogę życia i którzy są wyposażeni w prawdę, zdolni są utrzymać postępy i osiągnąć świętość. Niełatwo ci jest znosić cierpienia; jeśli sądzisz, że uporanie się z nimi zajmie ci jedynie kilka dni, twoje myślenie jest zbyt proste! Sądzisz, że na ślepo jedząc i pijąc słowa Boga, zdołasz o wyznaczonym czasie przyjąć wytrwałą postawę – otóż mylisz się! Jeśli nie dowiesz się owych istotnych rzeczy, jeśli nie będziesz w stanie uchwycić tego, co kluczowe, i jeśli nie odnajdziesz drogi do praktykowania – wówczas, z nastaniem wyznaczonego czasu, gdy coś ci się stanie, będziesz zdezorientowany, nie oprzesz się pokusie szatana, nie przetrwasz początku oczyszczenia. Jeśli nie ma w tobie prawdy i brakuje ci wizji, to gdy przyjdzie czas, nie zdołasz zapobiec własnemu upadkowi; w owym czasie porzucisz wszelką nadzieję i powiesz: „No cóż, tak czy siak umrę, równie dobrze mogę być karcony do samego końca! Nieważne, czy będzie to skarcenie, czy też trafię do jeziora ognia, przyjmuję jedno i drugie – przyjmę wszystko, co mnie spotka!” Podobnie było w czasach, w których działali posługujący: ludzie sądzili[c], że ponieważ są posługującymi, nie muszą szukać życia, a zatem mogą palić i pić. Oglądanie telewizji, oglądanie filmów – wszystkiemu temu się oddawali. Kiedy otoczenie jest nieprzyjazne, to jeśli nie zdołasz mu się przeciwstawić, porzucisz wszelką nadzieję, gdy tylko odrobinę sobie pofolgujesz. Tak oto, nie uświadamiając sobie tego, zostaniesz więźniem szatana. Jeśli nie zdołasz oprzeć się jego wpływom, zostaniesz jego więźniem i po raz kolejny pisane ci będzie zniszczenie. Tak więc musisz dzisiaj się wyposażyć, musisz być zdolny do niezależnego życia, gdy zaś czytasz słowa Boga, musisz umieć odnaleźć drogę do praktykowania. Nawet jeśli nikt nie przychodzi do kościoła, by wypełniać dzieło, ty nadal musisz mieć przed sobą drogę, którą powinieneś podążać, powinieneś umieć wskazać swoje słabości, a także prawdy, które powinieneś praktykować i sobie przyswoić. Czy po swym przyjściu na ziemię Bóg już zawsze będzie towarzyszył człowiekowi? W swych wyobrażeniach ludzie dają wyraz wierze w rzecz następującą: jeśli w swej pracy nad nami nie osiągniesz pewnego etapu, Twojego dzieła nie będzie można uznać za zakończone, bo oskarża Cię szatan. A ja wam mówię, że doprowadzę swoje dzieło do końca, kiedy wypowiem wszystkie swoje słowa. Gdy tylko Moje wypowiedzi dobiegną końca, ukończone będzie Moje dzieło. Koniec Mojego dzieła będzie dowodem triumfu nad szatanem i jako taki może być uznany za triumfalne wypełnienie dzieła, bez żadnych oskarżeń ze strony szatana. Gdy jednak Moje dzieło zostanie zakończone, zaś w was nie dokona się żadna przemiana, wówczas tacy jak wy będą poza zbawieniem i zostaną wyeliminowani; nie uczynię nic ponad to, co konieczne. Nie będzie tak, że zakończę swoje dzieło na ziemi, kiedy zostaniecie do pewnego tylko stopnia podbici – gdy wszyscy zyskacie jasną wiedzę, wasz charakter będzie lepszy i będziecie dawać świadectwo, wewnętrznie i na zewnątrz. Nie będzie to możliwe! Dzieło, którego w was dokonuję, ma na celu wprowadzenie was w zwykłe życie, aby zapowiedzieć nowy wiek i zapoczątkować nowe dzieło. Dzieło to, wypełniane krok po kroku, urzeczywistniane jest bezpośrednio między wami: nauczani jesteście obcując [ze Mną] twarzą w twarz i [idąc ze Mną] ręka w rękę; mówię wam wszystko, czego nie rozumiecie, użyczając wam wszystkiego, czego wam brak. Można powiedzieć, że dla was całe to dzieło oznacza obdarzenie was życiem i że prowadzi was ono do życia w zwykłym człowieczeństwie; służy wyłącznie temu, by zapewnić życie grupie ludzi w dniach ostatecznych. Mnie zaś całe to dzieło niezbędne jest do tego, by zakończyć jeden wiek i wprowadzić kolejny; co się tyczy szatana, to Bóg staje się ciałem, aby go pokonać. Dziełem, które realizuję wśród was, jest zapewnienie wam tymczasowego zbawienia – zbawienia na dzisiaj – jednak podczas tych kilku krótkich lat przekażę wam wszystkie prawdy, powiem wam o drodze życia, a nawet o dziele przyszłości – co w zupełności wystarczy, byście mogli w przyszłości normalnie doświadczać. Wszystkie słowa, jakie do was kieruję, to jedyne Moje napomnienia pod waszym adresem. Innych napomnień nie będzie; wszystkie słowa, jakie dziś do was adresuję, to słowa napomnienia, dziś bowiem wielu Moich słów ani nie doświadczacie, ani nie rozumiecie ich wewnętrznego sensu. Któregoś dnia wasze doświadczenia przyniosą jednak owoc, o którym dzisiaj mówiłem. Owe słowa to wasze wizje dnia dzisiejszego, na których będziecie polegać w przyszłości; są one dziś dla was źródłem życia i przyszłym napomnieniem – nie ma lepszego niż ono. A jest tak dlatego, że czas, jaki muszę przepracować na ziemi, nie jest tak długi jak czas, którym dysponujecie, by doświadczać Moich słów; Ja tylko spełniam swoje dzieło, podczas gdy wy podążacie za życiem, co wiąże się z długą podróżą życia. Dopiero po doświadczeniu wielu rzeczy będziecie w stanie w pełni odnaleźć drogę życia i dopiero wtedy zdołacie przeniknąć wewnętrzny sens słów, które dzisiaj wypowiadam. Moje słowa składam na wasze ręce, otrzymaliście wszystkie moje poruczenia, zleciłem wam wszystko to, co zlecić należało. Niezależnie od tego, jak znaczny osiąga się efekt, gdy dzieło słowa dobiega końca, Boża wola zostaje wypełniona. Nie jest tak, jak sobie wyobrażacie: wcale nie musicie w takiej a takiej mierze się zmienić – Bóg nie działa wedle waszych koncepcji.

Życie ludzi nie wzrasta w ciągu zaledwie kilku dni. Mogą oni mieć na co dzień pod dostatkiem jedzenia i picia, ale to nie wystarczy – muszą jeszcze doświadczyć w swym życiu okresu wzrostu; proces ten jest konieczny. Posiadając taki, a nie inny charakter, jakiego wzrostu życia mogą doświadczyć dzisiejsi ludzie? Bóg działa wedle ludzkich potrzeb, wysuwając oczekiwania stosownie do ich wewnętrznego charakteru. Przypuśćmy, że Jego dzieło urzeczywistniane jest w jakiejś grupie ludzi o wyższym charakterze: Jego obwieszczenia byłyby wznioślejsze od tych, które kieruje On do was, wznioślejsze byłyby wizje, prawdy – jeszcze wznioślejsze. Słowa Boga musiałyby być surowsze, bardziej pomocne dla człowieka, wyjawiające jeszcze więcej tajemnic. Przemawiając wśród owych ludzi, Bóg zaopatrywałby ich stosownie do ich potrzeb. Oczekiwania kierowane do was dzisiaj można uznać za najwyższe z możliwych; gdyby takie dzieło realizowano pośród tych o wyższym charakterze, wówczas te oczekiwania byłyby jeszcze większe. Całe Boże dzieło realizowane jest w oparciu o wewnętrzny charakter ludzi. Dzisiaj nie istnieje nic, co przewyższałoby wielkość przemiany i podboju ludzi przez Boga. Nie posługujcie się własnymi pojęciami, chcąc zmierzyć rezultaty tego etapu dzieła. Powinniście mieć jasność w kwestii tego, co wewnętrznie posiadacie i nie powinniście cenić samych siebie zbyt wysoko; pierwotnie nikt z was nie podążał za życiem, byliście żebrakami wałęsającymi się po ulicach. Sytuacja, w której Bóg doprowadza was do stanu, w którym wszyscy, jak sobie wyobrażacie, leżycie plackiem na ziemi, w niewzruszonym przekonaniu, jakbyście ujrzeli wielką wizję – sytuacja taka byłaby niemożliwością! A jest tak dlatego, że nikt, kto wcześniej nie ujrzał znaków, nie jest w stanie uwierzyć w Moje słowa. Moglibyście szczegółowo je analizować, a i tak nie do końca byście w nie uwierzyli; taka właśnie jest ludzka natura! W tych, którzy poszukują, dokonają się pewne przemiany, podczas gdy wiara pozostałych osłabnie, a może nawet zniknie. Największym problemem z wami jest to, że nie potraficie do końca uwierzyć, nie ujrzawszy wypełnienia się słów Boga, oraz to, że nie jesteście pojednani, nie ujrzawszy znaków. Kto – gdyby nie one – zdobyłby się na niezachwianą lojalność wobec Boga? Dlatego też powiadam, że nie wierzycie w Boga, lecz w znaki. Na dzień dzisiejszy wypowiadałem się jedynie na temat różnych aspektów prawdy, uprzystępniania ich; owe prawdy mogą też służyć jedna drugiej. Dlatego też musisz je teraz praktykować: dziś Ja wskazuję ci ścieżkę, w przyszłości zaś powinieneś praktykować je samodzielnie. Słowa, które dziś wypowiadam, artykułują Moje oczekiwania wobec ludzi oparte na faktycznych ludzkich uwarunkowaniach, dokonuję zaś dzieła w oparciu o ich potrzeby i o to wszystko, co znajduje się w ich wnętrzu. Praktyczny Bóg przybył na ziemię, by wypełniać praktyczne dzieło, by wypełniać je stosownie do faktycznych ludzkich uwarunkowań i potrzeb; nie jest On Bogiem nierozsądnym. Gdy zaś Bóg działa, nie stosuje wobec ludzi przymusu. Na przykład to, czy jesteś żonaty/zamężna, powinno wynikać z twojej faktycznej sytuacji; prawda została wyraźnie do was wypowiedziana, Ja zaś was nie ograniczam. Niektóre rodziny stosują przemoc do tego stopnia, że ludzie nie są w stanie wierzyć w Boga, dopóki nie założą rodziny, tak więc małżeństwo – odwrotnie [niż dla innych] – jest dla nich źródłem pożytku. W przypadku [jednak] pewnych ludzi małżeństwo nie tylko nie przynosi im żadnego pożytku, ale też kosztuje ich utratę tego wszystkiego, co mieli wcześniej. Z konieczności zależy to od twoich faktycznych uwarunkowań i od twojej decyzji. Nie przedstawiam zasad, według których wysuwam wobec was żądania. Wielu ludzi powtarza: „Bóg jest rzeczywisty, Jego dzieło opiera się na rzeczywistości, a realizowane jest według naszych faktycznych uwarunkowań” – czy jednak wiesz, co czyni to dzieło rzeczywistym? Nie powtarzaj przez cały dzień pustych słów! Dzieło Boga jest czymś rzeczywistym i opiera się na rzeczywistości, nie wiąże się z żadną doktryną, realizowane jest w całej pełni, ma charakter otwarty i niczego nie skrywa. Co oznaczają owe zasady? Czy potrafisz powiedzieć, do którego z Bożych dzieł się to odnosi? Musisz mówić o konkretach, musisz też dysponować doświadczeniami i świadectwami – w różnych aspektach. Dopiero gdy zyskujesz co do takiego aspektu pełną jasność i gdy w pełni go rozumiesz, zyskujesz kompetencje niezbędne, by wypowiadać owe słowa. Jeśli ktoś cię pyta: z myślą o jakim dziele praktyczny Bóg zstąpił na ziemię w cielesnej postaci? Dlaczego nazywacie Go praktycznym Bogiem? Co oznacza „praktyczny”? Czy potrafisz coś powiedzieć o Jego praktycznym dziele, o tym, co konkretnie się w nim zawiera? Jezus był Bogiem, który stał się ciałem, zaś Bóg praktyczny również jest Bogiem, który stał się ciałem – jaka jest różnica między nimi? I jakie są podobieństwa? Jakie dzieło obaj wykonali? Czy potrafisz to stwierdzić? Wszystko to polega na dawaniu świadectwa! Niech cię te rzeczy nie przyprawiają o zmieszanie. Jeszcze inni mówią: „Dzieło praktycznego Boga jest rzeczywiste, nigdy nie czyni On znaków ani cudów”. Czy naprawdę nie czyni On znaków ani cudów? Czy jesteś tego pewien? Czy wiesz, czym jest Moje dzieło? Powiedziane zostało, że nie będą dane znaki ani cuda – wszystko jednak zależy od tego, do kogo skierowano te słowa. Nie chodząc do kościoła, obnażył On prawdę o stanie ludzi, nie wypełniając żadnego innego dzieła, poprzez same tylko słowa, pchnął ludzi do przodu – czyż nie są to znaki? Z pomocą samych tylko słów podbił On ludzkie serca, ludzie zaś, nie mając żadnych perspektyw ani nadziei [na cokolwiek], mimo to chętnie za Nim idą – czyż nie są to znaki? Gdy On przemawia, Jego słowa wprawiają ludzi w określony nastrój, w którym mogą oni doświadczać albo radości, albo melancholii, czując się oczyszczeni albo skarceni. Za pomocą zaledwie kilku ostrych słów karci On ludzi – czyż to nie nadprzyrodzone? Czyż ktokolwiek mógłby czegoś takiego dokonać? Przez wszystkie te lata czytałeś Biblię, nic jednak nie zrozumiałeś, niczego nie zobaczyłeś, nie potrafiłeś zdystansować się do wszystkich tych przestarzałych, tradycyjnych metod wiary, nie potrafiłeś zrozumieć Biblii. A mimo to On może w pełni Biblię pojąć – czyż to nie nadprzyrodzone? Czy gdyby Bóg, zstępując na ziemię, nie miał w sobie niczego nadprzyrodzonego, byłby w stanie podbić wasze serca? Gdyby nie owo wyjątkowe, boskie dzieło, któż z was zostałby przekonany? Twoim oczom jawi się to w taki sposób, jakby pracował z wami i żył jakiś zwykły człowiek – wydaje się, że On sam ma powierzchowność jakiejś zwyczajnej, przeciętnej jednostki. Oglądasz jednak tylko zewnętrzną stronę zwykłego człowieczeństwa, w istocie jednak Ten, który działa, jest istotą boską. Ten, który działa, nie jest zwykłym człowiekiem, lecz boską istotą; jest On Bogiem samym; i tylko czyni użytek ze zwykłego człowieczeństwa, dokonując swego dzieła – wskutek czego Jego dzieło jest czymś zwyczajnym i nadprzyrodzonym zarazem. Jego dzieła nie zdołałby dokonać żaden człowiek. Dzieło niewykonalne dla zwykłych ludzi, wypełniane jest przez istotę niezwykłą. Jednak niezwykłość ta jest czymś boskim; nie chodzi o to, że ludzkość jest niezwykła, lecz że to, co boskie, jest różne od tego, co ludzkie. Ten, którym posłużył się Duch Święty, również przynależy do zwykłego, normalnego człowieczeństwa, jednak nie jest on w stanie dokonać owego dzieła. W tym tkwi różnica. Mógłbyś powiedzieć: „Bóg nie jest jakimś Bogiem nadprzyrodzonym, nie czyni On niczego nadprzyrodzonego. Nasz Bóg wypowiada słowa na wskroś praktyczne i rzeczywiste, przybywa On do kościoła, by tam wypełniać dzieło, każdego dnia do nas przemawia, obcuje z nami twarzą w twarz i tak też ukazuje nam nasz stan – nasz Bóg naprawdę jest rzeczywisty! Żyje razem z nami, wszystko jest tak zwyczajne, mówiąc najprościej, nie ma nic takiego, co by wskazywało, że jest On Bogiem. Czasem nawet wpada On w złość, a my oglądamy majestat Jego gniewu, gdy zaś się uśmiecha, jesteśmy świadkami Jego radosnego usposobienia. Jest On Bogiem samym, który przyjmuje materialną postać, postać z krwi i kości, prawdziwą i rzeczywistą”. Kiedy dajesz takie właśnie świadectwo, świadectwo to nie jest kompletne. W czymże będzie ono pomocne dla innych? Skoro nie potrafisz poświadczyć wewnętrznej historii oraz istoty dzieła samego Boga, to nie dajesz żadnego świadectwa! Dawanie świadectwa wymaga przede wszystkim, byś dzielił się swoją wiedzą o Bożym dziele, o tym, jak Bóg dokonuje podboju ludzi, jak zbawia ludzi, jak ich przemienia, jak ich prowadzi ku wejściu, dzięki czemu poddają się podbojowi, udoskonaleniu i zbawieniu. Dawanie świadectwa oznacza mówienie o Jego dziele i wszystkim tym, czego doświadczyliście. Tylko Jego dzieło Go wyraża i tylko Jego dzieło może publicznie Go w całej pełni odsłonić; Jego dzieło o Nim zaświadcza. Jego dzieło i Jego wypowiedzi bezpośrednio wyrażają Jego ducha; dzieło, które On wypełnia, urzeczywistniane jest przez Ducha; słowa wypowiadane przez Niego wypowiada w istocie Duch. Sprawy te wyrażają się jedynie za pośrednictwem wcielonego ciała Boga; w rzeczy samej, stanowią one ekspresję Ducha. Dzieło, którego On dokonuje, oraz słowa, które On wypowiada, wyrażają Jego istotę. Czy gdyby, przyoblekłszy się – wśród ludzi – w ludzkie ciało, Bóg nie przemówił ani nie dokonał żadnego dzieła, po czym zaczął od was oczekiwać, że poznacie Jego realność, Jego zwyczajność, Jego wszechmoc – czy bylibyście do tego zdolni? Czy potrafilibyście rozpoznać, czym jest istota Ducha? Czy umielibyście rozpoznać, czym jest Jego atrybut? Tylko dlatego, że doświadczyliście każdego etapu Jego dzieła, Bóg domaga się, byście o Nim świadczyli, gdybyście zaś tego wszystkiego nie doświadczyli, wówczas nie miałby wobec was takich oczekiwań. Kiedy więc świadczysz o Bogu, to nie po to, aby zaświadczyć o Jego zewnętrznej powłoce, którą jest zwykłe człowieczeństwo, lecz by zaświadczyć o dokonanym przez Niego dziele i o drodze, którą On prowadzi – i aby zaświadczyć, jak On cię podbił i pod jakimi względami uczynił cię doskonałym. Takiego rodzaju świadectwo powinieneś głosić. Gdy więc, gdziekolwiek się udasz, wołasz: nasz Bóg przyszedł dokonać dzieła, jest On na wskroś praktyczny! Pozyskał nas bez uciekania się do nadprzyrodzoności, do znaków czy cudów! – inni zapytają: co masz na myśli, mówiąc, że nie czyni On znaków ani cudów? Czyż może On cię podbić, nie czyniąc znaków ani cudów? Wtedy odpowiesz: On mówi – oto co czyni. Podbił nas, nie pokazując znaków ani cudów – podbiło nas Jego dzieło. Ostatecznie, jeśli nie potrafisz powiedzieć nic istotnego, ani podać jakichkolwiek konkretów, czy w ogóle dajesz wtedy świadectwo? Kiedy praktyczny Bóg podbija serca ludzi, owego podboju dokonują Jego boskie słowa. Pierwiastek ludzki niezdolny jest tego dokonać; nie jest to coś, co mógłby osiągnąć zwykły śmiertelnik, niezdolni są do tego nawet ci o najwyższej wartości wewnętrznej, gdyż Jego boskość przewyższa każdą z istot stworzonych. Dla ludzi jest to coś niezwykłego; Stwórca ostatecznie przewyższa każdą z istot stworzonych. Powiedziane jest, że uczniowie nie mogą przerastać swych nauczycieli. Byty stworzone nie mogą przewyższać Stwórcy; gdybyś Go przewyższał, nie byłby On w stanie cię podbić – może tego dokonać, gdyż cię przerasta; ten, kto może dokonać podboju całej ludzkości, jest Stwórcą, nikt poza Nim nie jest w stanie wypełnić takiego dzieła. Jest to świadectwo; tego rodzaju świadectwo, które powinieneś nieść. Doświadczyłeś każdego etapu: karcenia, osądu, doskonalenia, poddawania próbom, przeciwności i cierpień, doświadczyłeś podboju, odsunąłeś na bok pragnienia ciała, osobiste motywy i partykularne pragnienia ciała – innymi słowy, serca wszystkich ludzi pozyskane zostały przez słowa Boga. Choć twoje życie nie urosło tak bardzo, jak On by oczekiwał, wiesz o tym wszystkim, zostałeś w pełni przekonany Jego czynami – oto świadectwo, i świadectwo to jest realne! Bóg podjął dzieło – sąd i karcenie – w celu podbicia człowieka, jak również wieńczy swoje dzieło, kończy wiek, wyznacza ostatni rozdział swojego dzieła. Bóg jest zwieńczeniem całego wieku, zbawia całą ludzkość, w pełni ocala ludzkość od grzechu i do końca pozyskuje ludzkość, którą stworzył. Temu wszystkiemu powinieneś dać świadectwo.

Doświadczyłeś tak wiele z Bożego dzieła, widziałeś je na własne oczy i osobiście go doświadczyłeś, jakże więc należałoby żałować, gdybyś na koniec nie mógł nawet spełnić tej funkcji, jaką spełnić powinieneś. W przyszłości, gdy ewangelia się rozniesie, powinieneś być w stanie wyartykułować własną wiedzę, poświadczyć wszystko to, co zyskałeś w swoim sercu – i nie szczędzić starań. To właśnie powinno być celem istoty stworzonej. Jakie znaczenie ma ten etap Bożego dzieła? Do jakich prowadzi efektów? Ile z tego dokonuje się w człowieku? Co powinni czynić ludzie? Kiedy będziecie umieli jasno wypowiadać się na temat całego dzieła, jakiego dokonał Bóg po swym przyjściu na ziemię, wówczas wasze świadectwo będzie wypełnione. Kiedy będziesz umiał jasno wypowiadać się o owych pięciu rzeczach – o znaczeniu, treści, istocie Jego dzieła, wyrażającym się poprzez nie Jego usposobieniu, a także o zasadach tego dzieła – dowiedziesz tym samym, że umiesz dawać świadectwo i że naprawdę jesteś w posiadaniu wiedzy. Nie wymagam od was wiele, i jest to osiągalne dla tych wszystkich, którzy prawdziwie poszukują. Jeśli postanowiłeś być jednym ze świadków Boga, musisz zrozumieć, czym Bóg pogardza, a co kocha. Doświadczyłeś Jego licznych dzieł i poprzez te dzieła musisz dojść do wiedzy o Jego usposobieniu, o tym, czym Bóg pogardza i co kocha, musisz zrozumieć Jego wolę i oczekiwania wobec ludzkości, czyniąc z tego użytek, by O nim świadczyć i wypełnić swój obowiązek. Możesz powiedzieć tylko tyle: „Znamy Boga, Jego sąd i karcenie są tak surowe. Jego słowa są tak nieprzejednane, są one [również] sprawiedliwe i pełne majestatu, żaden człowiek nie mógłby ich podważyć”. Czy jednak w ostateczności wystarczają one człowiekowi? Jaki efekt wywierają na ludziach? Czy na pewno wiesz, że to dzieło jest czymś dobrym? Czy Boży sąd i Boże karcenie są w stanie ukazać twoje usposobienie? Czy są w stanie ukazać twoje nieposłuszeństwo? Czy mogą cię od nich uwolnić? Czym stałbyś się, gdyby nie Boży sąd i Boże karcenie? Czy rzeczywiście wiecie, jak zepsuci jesteście przez szatana? Powinniście się w to wszystko wyposażyć i to wszystko wiedzieć już dzisiaj.

Nie jest to czas na tego rodzaju wiarę w Boga, jaka istnieje w waszej wyobraźni: nie jest tak, że wystarczy czytać słowa Boże, modlić się, śpiewać, tańczyć, spełniać swój obowiązek i wieść normalne ludzkie życie… Czyż może to być aż tak proste? Sprawą kluczową jest efekt – nie to, ile rzeczy robisz, ale to, w jaki sposób możesz osiągnąć najlepszy efekt. Możesz być w stanie mówić o jakiejś dozie wiedzy, kiedy trzymasz książkę, gdy jednak ją odkładasz, nie masz żadnej wiedzy; potrafisz jedynie artykułować słowa i doktryny, nie mając żadnej wiedzy z własnego doświadczenia. Dzisiaj musisz uchwycić to, co jest kluczowe – jest to zasadniczy element wkroczenia w rzeczywistość! Na samym początku zrób rzecz następującą: przeczytaj najpierw słowa Boga – spróbuj się uporać z obecnymi w nich duchowymi kategoriami, odnajdź kluczowe wizje w nich zawarte, zidentyfikuj etapy drogi wiodącej do praktykowania – i połącz je wszystkie ze sobą. Odszukaj z osobna każdą z tych rzeczy i wkrocz w nie poprzez swoje doświadczenia. Są to kluczowe rzeczy, jakie musisz uchwycić. Jedną z najbardziej istotnych rzeczy, jeśli chodzi o jedzenie i picie słów Boga jest – już po lekturze Bożych wypowiedzi – bycie zdolnym do lokalizowania kluczowych części dotyczących wizji oraz kluczowych części dotyczących praktykowania: wizja jest tutaj podstawą, zaś praktyka jest twoją przewodniczką w życiu. Tego też najbardziej wam w życiu brakuje, w tym też tkwi największy wasz problem – rzadko kiedy przywiązujecie do niego w swoich sercach należną wagę. Wszystkich was cechuje stan lenistwa, braku motywacji, niechęci do ponoszenia jakichkolwiek kosztów, biernego wyczekiwania. Niektórzy ludzie jeszcze się skarżą; nie rozumieją oni celów ani znaczenia Bożego dzieła, trudno jest im też dążyć do prawdy. Tacy ludzie pogardzają prawdą i w ostateczności zostaną wyeliminowani. Żadnego z nich nie sposób uczynić doskonałym, żaden też nie zostanie oszczędzony. Skoro brak im choćby cienia woli, by oprzeć się wpływom szatana, to nic już nie można dla nich zrobić!

Miarą tego, czy wasze dążenia okazały się skuteczne, są wasze dążenia dzisiejsze oraz to, co posiadacie obecnie. To właśnie służy określeniu waszego końca, a mówiąc inaczej, wasz koniec ukazuje cena, jaką zapłaciliście, oraz rzeczy, jakie zrobiliście. Wasz koniec odsłonięty zostanie poprzez wasze dążenia, waszą wiarę oraz to, co robiliście dotychczas. Wielu jest pośród was takich, którzy już są poza możliwością zbawienia – oto bowiem nastał dziś czas odsłaniania ludzkiego końca, Ja zaś swego dzieła nie wypełnię bezmyślnie, prowadząc tych, których nie można zbawić, ku kolejnemu wiekowi. Kiedyś nastanie czas, gdy Moje dzieło dobiegnie końca. Nie zamierzam dokonywać dzieła na tych cuchnących, bezdusznych trupach, których nie można zbawić; dziś nadszedł czas dni ostatecznych zbawienia człowieka, Ja zaś nie zamierzam dokonywać dzieła, które będzie bezużyteczne. Nie złorzecz przeciwko Niebu i ziemi – koniec świata jest bliski i nieunikniony; sprawy zaszły za daleko i będąc człowiekiem nie możesz nic zrobić, by je zatrzymać; nie możesz dowolnie ich zmienić. Wczoraj nie zapłaciłeś swojej ceny, by podążać, nie byłeś też lojalny. Dzisiaj zaś nadszedł wyznaczony czas i oto jesteś poza możliwością zbawienia, a jutro zostaniesz wyeliminowany. Nie ma dla ciebie szansy ocalenia. Nawet jeśli mam miękkie serce i robię, co w mojej mocy, by cię ocalić, to skoro nie walczysz, ani o sobie nie myślisz – co to ma wspólnego ze Mną? Ci, którzy myślą tylko o swoim ciele i lubią wygody, których wiara jest niejednoznaczna, którzy parają się diabelską medycyną i magią, którzy są rozwiąźli, okryci strzępami łachmanów, którzy wykradają Jahwe ofiary i Jego własność, którzy kochają łapówki, którzy oddają się rojeniom o wejściu do nieba, którzy są aroganccy i pyszni i którzy myślą tylko o własnej sławie i fortunie, którzy rozsiewają bezczelne słowa, którzy bluźnią przeciw Bogu samemu, którzy tylko Boga osądzają i lżą, którzy sprzysięgają się z innymi i usiłują stać się niezależni, którzy wynoszą się ponad Boga, frywolni młodzieńcy i frywolne młode kobiety, oraz ci w wieku średnim i starszym, mężczyźni i kobiety, tkwiący w sidłach występku; ci, którym rozgłos i fortuna dopisały i którzy zaabsorbowani są przez status, jaki mają wśród innych, a wreszcie ci, którym daleka jest myśl o skrusze i którzy tkwią w grzechu – czyż wszyscy oni nie są poza możliwością zbawienia? Rozwiązłość, grzeszność, diabelska medycyna, czarnoksięstwo, bezbożność, impertynenckie słowa podnoszą bunt pośród was, słowa prawdy i życia są przez was deptane, a święty język jest przez was splugawiony. O wy, niewierni, pełni nieczystości i nieposłuszeństwa! Gdzie skończycie? Jakże ci, którzy kochają ciało, mają czelność dopuszczać się nieprawości związanych z ciałem? Jakże ci, którzy tkwią w pułapce rozwiązłości, nadal mogą żyć? Czyż nie wiecie, że wy i wam podobni jesteście łajdakami, którzy nie będą zbawieni? Co was uprawnia do domagania się tego czy owego? Jak dotychczas nawet najmniejsza zmiana nie dokonała się w tych, którzy nie miłują prawdy, kochając jedynie ciało – jak zatem tacy ludzie mogą zostać zbawieni? Nawet dzisiaj, ci, którzy nie miłują drogi życia, którzy nie wysławiają Boga ani nie dają o Nim świadectwa; którzy snują plany na rzecz podniesienia swojego statusu i którzy się wywyższają – czyż wszyscy oni nie są tacy sami? Jakąż wartość ma ich zbawienie? To, czy możesz zostać zbawiony, nie zależy od tego, jak duże masz kwalifikacje, ile lat przepracowałeś, a już zwłaszcza od tego, jakie masz referencje – lecz zależy to od tego, czy twoje dążenia dały jakiś rezultat. Powinieneś wiedzieć, że ci, którzy zostali zbawieni, są drzewami przynoszącymi owoc, nie zaś tymi, które mają bujne listowie i obfite kwiaty, lecz owocu nie wydają. Nawet jeśli od wielu lat przemierzasz ulice – to co z tego? Gdzie twoje świadectwo? Cześć, jaką otaczasz Boga, znacznie ustępuje twojej miłości własnej i twym cielesnym pragnieniom – czyż ktoś taki jak ty nie jest degeneratem? Jakże możesz być przykładem i wzorem osoby zbawionej? Twoja natura jest niezmienna, jesteś zanadto zbuntowany, nie możesz zostać zbawiony! Czyż takich ludzi nie czeka eliminacja? Czyż czas ukończenia Mojego dzieła nie jest czasem nadejścia twoich ostatnich dni? Wykonałem pośród was tyle pracy i wypowiedziałem tyle słów – ile z nich do was trafiło? Ilu z nich kiedykolwiek daliście posłuch? Gdy Moje dzieło dobiegnie końca, przestaniecie Mi się również przeciwstawiać i przeciw Mnie występować. W czasie realizacji Mojego dzieła zawsze działacie przeciwko Mnie, nigdy nie podporządkowujecie się Moim słowom. Wypełniam Moje dzieło, a wy wypełniacie swoje, budujecie własne małe królestwa – zgrajo lisów i psów, wszystko, co czynicie, wymierzone jest przeciw Mnie! Zawsze usiłujecie wziąć w objęcia tych, którzy kochają tylko was – gdzież wasz szacunek? Wszystko, co czynicie, jest oszustwem! Nie macie w sobie za grosz posłuszeństwa ani szacunku, wszystko, co robicie, jest oszustwem i bluźnierstwem! Czy tacy ludzie mogą być zbawieni? Seksualnie rozpasani, rozwiąźli ludzie zawsze chcą dla własnej przyjemności przyciągnąć ku sobie pełne kokieterii nierządnice. Nie zbawię takich rozwiązłych demonów niemoralności, nienawidzę was, plugawe demony, wasza rozpustność i zalotność pogrążyły was w piekle – i cóż macie na swoją obronę? Jesteście tak odrażający – wy zbrukane demony, złe duchy! Wprost obmierźli! Jakże można zbawić takie śmiecie! Czy ci uwikłani w sidła grzechu mimo to mogą zostać zbawieni? Wszystkie te prawdy, ta droga, to życie – wcale nie wydają wam się atrakcyjne; atrakcyjna jawi wam się grzeszność, pieniądze, pozycja, rozgłos i zysk, uciechy ciała, przystojni mężczyźni i kokieteria kobiet. Co was predestynuje do wejścia do Mojego królestwa? Wasz wizerunek jest czymś większym od samego Boga, wasz status góruje nad Bożym, nie mówiąc już o prestiżu, jakim cieszycie się wśród ludzi – staliście się idolem, który ludzie otaczają kultem. Czyż nie stałeś się archaniołem? Gdy ludzki koniec zostanie ukazany – również dzieło zbawienia będzie wtedy bliskie swego kresu – wielu z was znajdzie się poza możliwością zbawienia i zostanie wyeliminowanych. W czasie realizacji dzieła zbawienia jestem dla wszystkich ludzi łagodny i dobry. Gdy dzieło dobiegnie końca, objawiony będzie kres różnego rodzaju ludzi; w owym czasie nie będę już łagodny i dobry, gdyż trzeba będzie wtedy objawić kres ludzi, każdy zaś zostanie sklasyfikowany wedle rodzaju, a kontynuacja dzieła zbawienia nie będzie miała już sensu. Jest tak po prostu dlatego, że wiek zbawienia wtedy przeminie: gdy zaś przeminie, już się nie powtórzy.

Przypisy:

[a]. W oryginale nie pojawia się określenie „amoralnego”.

[b]. W oryginale nie pojawia się wyrażenie „powinniście wiedzieć”.

[c]. W oryginale brak wyrażenia “Ludzie sądzili, że”.

Wstecz:Praktyka (6)

Dalej:Praktyka (8)

Może także ci się spodobać