Jedynie znajomość sześciu rodzajów zepsutego usposobienia oznacza prawdziwe samopoznanie
Jaki jest cel ludzkiej wiary w Boga? (Zostać zbawionym). Zbawienie jest odwiecznym motywem wiary w Boga. Jak zatem można osiągnąć zbawienie? (Dążąc do prawdy i przez cały czas żyjąc przed obliczem Boga). To jeden z rodzajów praktyki. Co można zyskać, żyjąc przez cały czas przed obliczem Boga? Jaki jest tego cel? (Zbudowanie normalnej relacji z Bogiem). (Bogobojność, wystrzeganie się zła, zrozumienie prawdy i osiągnięcie prawdziwego poznania Boga). Co jeszcze? (Poszukiwanie prawdy i uczynienie prawdy swoim życiem). To są duchowe frazy, które często padają w kazaniach. Co jeszcze? (Doświadczenie tego, że Bóg nas przycina, jak również Jego sądu i karcenia, Jego prób i uszlachetniania, aby dojść do refleksji nad sobą i samopoznania, a także poszukiwanie prawdy podczas tego procesu, by pozbyć się zepsutych skłonności oraz osiągnąć prawdziwe poznanie Boga i na koniec stać się kimś, kto posiada prawdę i człowieczeństwo). Wygląda na to, że wiele zrozumieliście podczas tych ostatnich kilku lat, słuchając kazań. Czy zatem jesteście w stanie wykorzystać to, co rozumiecie, w praktyce, by rozwiązać pewne rzeczywiste problemy i trudności? Czy można szybko rozwiązać takie problemy jak na przykład niepoprawne myśli i koncepcje, pojawiające się od czasu do czasu zniechęcenie i słabość czy pewne kwestie związane z pojęciami i wyobrażeniami? Być może niektórym ludziom uda się rozwiązać kilka drobnych problemów, mogą mieć jednak trudności przy poważnych problemach wynikających z fundamentalnych przyczyn. Czy w oparciu o wasz obecny poziom zrozumienia prawd bylibyście w stanie wytrwać niewzruszenie, gdyby przyszło wam stawić czoła takim samym próbom, jakie przeszedł Hiob? (Chcielibyśmy wytrwać niewzruszenie, ale nie wiemy, jaka byłaby nasza prawdziwa postawa, gdyby coś naprawdę nam się przydarzyło). Ale nawet jeśli nic wam się nie przydarzyło, czy nie powinniście wiedzieć, jaką rzeczywiście macie postawę? Niewiedza w tym względzie jest bardzo niebezpieczna! Czy wiecie, jakie są praktyczne aspekty tych często powtarzanych duchowych fraz i utartych zwrotów? Czy rozumiecie, co naprawdę wynika z każdego z tych wyrażeń? Czy pojmujecie zawartą w nich prawdę? Jeśli to wiesz i doświadczyłeś tych rzeczy, jest to dowód, że rozumiesz prawdę. Ale jeżeli jesteś tylko w stanie powtórzyć kilka duchowych powiedzeń i zwrotów, jednak gdy faktycznie czegoś doświadczasz, nie potrafisz z nich skorzystać i nie mogą one rozwiązać twoich problemów, dowodzi to, że po wielu latach wiary w Boga wciąż nie rozumiesz prawdy i nie masz żadnych realnych doświadczeń. Co wynika z tego, że tak mówię? Ludzie, którzy zaszli tak daleko w swojej wierze w Boga, pojmują trochę więcej prawdy niż wyznawcy religii lub niewierzący, rozumieją niektóre wizje Bożego dzieła i są w stanie przestrzegać kilku regulaminowych zasad. Można powiedzieć, że do pewnego stopnia rozumieją i doceniają Bożą suwerenną władzę i mają nieco prawdziwego jej pojmowania. Czy jednak przez to zmieniło się ich usposobienie życiowe? Ogólnie rzecz biorąc, każdy z was jest w stanie coś powiedzieć o często powtarzanych prawdach dotyczących wizji: o wizjach Bożego dzieła, o celu Bożego dzieła i o Bożych intencjach dotyczących ludzkości; wiedza, o której mówicie, znacznie przewyższa wiedzę wyznawców religii, ale czy to wszystko może doprowadzić do zmiany – choćby częściowej – waszego usposobienia? Czy jesteście w stanie to ocenić? Ma to kluczowe znaczenie.
Niedawne omówienie dotyczyło tego, jak dokładnie poznać Boga na ziemi, jak wchodzić z Nim w interakcje i jak stworzyć normalną relację z Bogiem. Czy nie są to niezmiernie praktyczne pytania? Wszystkie te prawdy mają związek z aspektem praktyki, a celem ich omawiania jest to, by przekazać ludziom, jak należy wierzyć w Boga, jak wchodzić z Nim w interakcje i jak budować normalną relację z Bogiem w codziennym życiu. Co się tyczy prawd związanych z praktyką, czy wszystkie prawdy, które usłyszeliście, zrozumieliście i jesteście w stanie wprowadzić w życie, mogą zmienić wasze usposobienie? Czy można powiedzieć, że jeśli ludzie wprowadzają w ten sposób prawdę w życie i rzeczywiście próbują to osiągnąć, to praktykują prawdę, a jeśli te prawdy stały się ich rzeczywistością, to mogą oni osiągnąć zmiany w swoim usposobieniu? (Można tak powiedzieć). Wielu ludzi jest ślepych na to, czym są zmiany usposobienia. Uważają, że o zmianie usposobienia świadczy umiejętność powtórzenia licznych duchowych doktryn i zrozumienie wielu prawd. To błędny pogląd. Zrozumienie prawdy dzieli od wprowadzenia jej w życie, a następnie zmiany usposobienia, długi proces doświadczenia życiowego. Jak rozumiecie zmiany usposobienia? Czy w całym waszym dotychczasowym doświadczeniu wasze usposobienie życiowe przeszło jakieś zmiany? Możecie nie mieć wglądu w te rzeczy, jest to bardzo problematyczne. Słowo „zmiana” w „zmianach usposobienia” nie jest zbyt trudne do zrozumienia, a co to jest „usposobienie”? (Prawo ludzkiej egzystencji, trucizna szatana). Co jeszcze? (To, co jest w człowieku naturalne, co zawiera się w jego życioistocie). Wciąż odwołujecie się do duchowej terminologii, ale to tylko doktryny i zarysy bez żadnych szczegółów. Nie jest to zrozumienie istoty prawdy. Często mówimy o zmianach usposobienia; od chwili, gdy ludzie zaczynają wierzyć w Boga, te tematy są wciąż poruszane, czy to na zgromadzeniach, czy w kazaniach; są to rzeczy, nad którymi ludzie powinni się zastanawiać, kiedy wierzą w Boga. Ale jeśli chodzi o to, czym dokładnie są zmiany usposobienia, czy nastąpiła zmiana w ich własnym usposobieniu i czy taką zmianę w ogóle można osiągnąć – wielu ludzi nie ma pojęcia o tych sprawach, nigdy się nad nimi nie zastanawiało ani nie wie, od czego zacząć. Czym jest usposobienie? To zasadnicza kwestia. Kiedy już to zrozumiecie, będziecie z grubsza rozumieli pytania takie jak: czy twoje usposobienie się zmieniło, w jakim stopniu się ono zmieniło, ile było takich zmian i czy twoje usposobienie zmieniało się po pewnych doświadczeniach. Aby rozmawiać o zmianach usposobienia, najpierw musicie wiedzieć, czym jest usposobienie. Każdy zna słowo „usposobienie”, nikomu nie jest obce, ludzie jednak nie wiedzą, czym ono jest. Nie da się tego klarownie wyjaśnić w kilku zaledwie słowach i nie można zdefiniować tego jak zwykłego rzeczownika, ponieważ jest to zbyt abstrakcyjne i trudne do zrozumienia. Podam przykład, który pozwoli wam to zrozumieć. I owce, i wilki to zwierzęta. Owce jedzą trawę, a wilki mięso. Decyduje o tym ich natura. Gdyby pewnego dnia owce zaczęły jeść mięso, a wilki trawę, czy ich natura by się zmieniła? (Nie). Kiedy owca nie ma trawy do jedzenia i jest wygłodzona, to zje mięso, jeśli je dostanie, ale nadal będzie wobec ciebie bardzo uległa. To jest usposobienie, naturoistota owcy. W czym przejawia się uległość owcy? (Nie atakuje ludzi). Zgadza się – to jest uległe usposobienie. Owca przejawia potulne i posłuszne usposobienie. Nie jest okrutna, lecz potulna i łagodna. Wilki są inne. Usposobienie wilka jest okrutne, zjada on wszelkie małe zwierzęta. Spotkanie z głodnym wilkiem jest bardzo niebezpieczne: może próbować cię zjeść, nawet jeśli go nie sprowokujesz. Usposobienie wilka nie jest potulne ani łagodne, lecz okrutne i gwałtowne, bez odrobiny współczucia ani litości. Takie jest usposobienie wilka. Usposobienie wilków i owiec reprezentuje ich naturoistotę. Dlaczego to mówię? Ponieważ to, co się w nich przejawia, uwidacznia się w naturalny sposób, niezależnie od kontekstu, bez ludzkiego podżegania czy udziału; przejawia się to naturalnie, bez dodatkowego udziału człowieka. Brutalność i okrucieństwo wilków nie są sprowokowane przez ludzi, ani też łagodność i uległość owiec nie zostały im przez ludzi wpojone; wilki i owce takie się urodziły, te cechy przejawiają się w nich naturalnie, stanowią ich istotę. To jest usposobienie. Czy ten przykład pozwala wam w pewnym stopniu zrozumieć, czym jest usposobienie? (Tak). To nie jest kwestia teoretyczna, nie próbujemy tu zdefiniować jakiegoś rzeczownika. Jest w tym prawda. Jaka zatem kryje się w tym prawda? Ludzkie usposobienie ma związek z ludzką naturą. Ludzkie usposobienie i ludzka natura są z szatana, przeciwne i wrogie Bogu. Jeśli ludzie nie otrzymają Bożego zbawienia i się nie zmienią, to będą urzeczywistniać i naturalnie przejawiać jedynie rzeczy złe, negatywne i naruszające prawdę – nie ma co do tego żadnych wątpliwości.
Mówiliśmy właśnie o usposobieniu owiec i wilków. To dwa zupełnie różne zwierzęta: każde z nich ma własne skłonności i przejawia pewne cechy. Ale jaki to ma związek z ludzkim usposobieniem? Próbując określić, czym dokładnie jest ludzkie usposobienie w świetle tego przykładu, jakie istnieją rodzaje zepsutego usposobienia? (Ogólnie mówiąc, możemy rozpoznać, jakie ktoś ma usposobienie, wchodząc z tą osobą w kontakt. Na przykład, rozmawiając z kimś, możemy odnieść wrażenie, że owija w bawełnę i mówi niejasno, przez co inni nie wiedzą, co naprawdę ma na myśli, a to oznacza, że taka osoba ma podstępne usposobienie. Można uzyskać ogólny obraz na podstawie tego, co człowiek zwykle mówi i robi, na podstawie jego postępowania i zachowania). W kontakcie z ludźmi można dostrzec pewne problemy z usposobieniem. Wygląda na to, że omówienie powyższego przykładu dało wam ogólne pojęcie o tym, czym są skłonności. Jakie zatem skażone skłonności mają wszyscy ludzie? Jakich skłonności ludzie nie są świadomi i nie są w stanie ich odczuć, a jednak niewątpliwie są one skażone? Powiedzmy na przykład, że niektórzy ludzie są bardzo uczuciowi, a Bóg mówi: „Jesteś bardzo uczuciowy. Gdy chodzi o kogoś, kogo lubisz lub o członka twojej rodziny, to bez względu na to, kto stara się zrozumieć jego sytuację lub co naprawdę się dzieje, nie zdradzisz niczego na jego temat i wciąż będziesz go krył. To jest uczuciowość”. Ktoś taki słyszy to i rozumie, uznaje za fakt i przyjmuje do wiadomości. Uznaje, że słowa Boga są słuszne, że słowa Boga są prawdą i dziękuje Bogu, że to przed nim obnażył. Czy można na tej podstawie określić jego usposobienie? Czy jest jasne, że przyjmuje prawdę, uznaje fakty, nie stawia oporu i podporządkowuje się? (Nie. To zależy, jak się zachowuje w obliczu problemów i czy jego słowa pokrywają się z uczynkami). Całkiem blisko. W danej chwili przyjmuje to, ale później, kiedy znów przydarza mu się podobna sytuacja, jego zachowanie się nie zmienia. To pokazuje jeden rodzaj usposobienia. Jakie to usposobienie? W danej chwili ten człowiek słuchał, potem się zastanowił i powiedział sobie: „Jak mogłem po wysłuchaniu tylu kazań nie zdawać sobie sprawy, że jestem uczuciowy? Jestem uczuciowy, ale kto taki nie jest? Jeśli ja nie będę krył mojej rodziny i bliskich mi osób, kto to zrobi? Nawet zdolny człowiek potrzebuje wsparcia trzech innych osób”. W gruncie rzeczy tak właśnie myśli. Kiedy nadchodzi czas działania, to, co myśli i planuje w sercu, a także jego stosunek do słów Bożych, zależą od jego usposobienia. Jaka jest jego postawa? „Bóg może powiedzieć i obnażyć, co tylko zechce, a ja, stojąc przed Jego obliczem, przyjmę wszystko, co powinienem przyjąć, ale podjąłem już decyzję i nie mam zamiaru pozbywać się swoich uczuć”. Czy to jest właśnie jego usposobienie? Jego usposobienie się ukazało i jego prawdziwa twarz została odsłonięta, prawda? Czy jest to ktoś, kto akceptuje prawdę? (Nie). Więc co to jest? To jest krnąbrność. Przed Bogiem tacy ludzie mówią „amen” i udają akceptację, ale ich serca pozostają niewzruszone. Nie traktują słów Boga poważnie, nie uważają ich za prawdę, a tym bardziej nie wprowadzają w życie jako prawdy. To jeden z rodzajów usposobienia, prawda? I czy takie usposobienie nie ujawnia pewnego rodzaju natury? (Tak). Jaka jest więc istota tego rodzaju usposobienia? Czy to nieustępliwość? (Tak). Nieustępliwość to jeden z rodzajów ludzkiego usposobienia i można ją znaleźć we wszystkich ludziach. Dlaczego mówię, że jest to usposobienie? To coś, co wypływa z ludzkiej naturoistoty. Nie musisz o tym myśleć, inni nie muszą cię tego uczyć czy pracować nad twoim sposobem myślenia ani szatan nie musi cię wprowadzać w błąd; przejawia się to w tobie naturalnie, wypływa z twojej natury. Niektórzy ludzie, cokolwiek złego robią, zawsze obwiniają o to szatana. Zawsze mówią: „To szatan włożył mi do głowy tę myśl, szatan kazał mi to zrobić”. Zrzucają wszystko, co złe, na szatana i nigdy nie przyznają się do problemów we własnej naturze. Czy to jest właściwe? Czy nie zostałeś głęboko skażony przez szatana? Jeśli się do tego nie przyznajesz, to jak to jest, że przejawia się w tobie szatańskie usposobienie? Oczywiście są też chwile, kiedy szatan powoduje zamęt, na przykład wtedy, kiedy jakiś zły człowiek lub antychryst prowadzi ludzi na manowce i nakłania do czegoś albo kiedy zły duch działa, podsuwając im myśli – ale to tylko wyjątki; przeważnie ludzie kierują się swoją szatańską naturą i przejawiają wszelkiego rodzaju zepsute skłonności. Kiedy ludzie działają zgodnie z własnymi upodobaniami i skłonnościami, kiedy robią coś własnymi środkami, według własnych pojęć i wyobrażeń, wtedy kierują się w życiu własnymi zepsutymi skłonnościami, a tym samym własną naturą. To są bezdyskusyjne fakty. Kiedy ludźmi rządzi ich szatańska natura, kiedy żyją według swojej szatańskiej natury, wszystko, co się w nich przejawia, to ich własne zepsute usposobienie; nie można tego zrzucić na szatana, nie można powiedzieć, że są to myśli wysyłane przez szatana. Ponieważ ludzie zostali głęboko skażeni, są z szatana, a ponieważ ludzie nie różnią się od szatana i są żywymi demonami, żywymi szatanami, nie wolno ci zrzucać na szatana wszystkich szatańskich cech, które się w tobie przejawiają. Nie jesteś lepszy od szatana, to jest twoje własne zepsute usposobienie.
Jaki jest stan wewnętrzny ludzi, którzy mają nieustępliwe usposobienie? Przede wszystkim są uparci i zadufani w sobie. Zawsze trzymają się własnych pomysłów, zawsze uważają, że to, co mówią, jest słuszne, zawsze obstają przy własnych opiniach i zawsze uważają, że mają rację. To jest właśnie postawa nieustępliwości. Fiksują się na jednym sposobie działania i nie słuchają nikogo – nawet dziesięć dzikich koni nie mogłoby ich odciągnąć od raz obranej drogi – bez względu na to, czy ta droga jest właściwa, czy nie, upierają się iść nią do końca. Jest w tym pewien brak skruchy. Jak mówi powiedzenie: „Martwe świnie nie boją się wrzątku”. Ludzie doskonale wiedzą, co należy robić, a jednak tego nie robią, z uporem odmawiają przyjęcia prawdy. Jest to jeden z rodzajów usposobienia: nieustępliwość. W jakich sytuacjach przejawiacie nieustępliwe usposobienie? Czy często jesteście nieustępliwi? (Tak). Bardzo często! A ponieważ nieustępliwość jest twoim usposobieniem, towarzyszy ci ona w każdej sekundzie każdego dnia twojego istnienia. Nieustępliwość sprawia, że ludzie nie są w stanie stanąć przed obliczem Boga, przyjąć prawdy i wejść w prawdorzeczywistość. A jeśli nie jesteś w stanie wejść w prawdorzeczywistość, czy w tym aspekcie twojego usposobienia może zajść zmiana? Tylko z wielkim trudem. Czy zaszła teraz jakaś zmiana w tym nieustępliwym aspekcie waszego usposobienia? I jak wielka była ta zmiana? Powiedzmy na przykład, że kiedyś byłeś nieustępliwy do tego stopnia, że nawet dziesięć dzikich koni nie mogłoby cię odciągnąć od raz obranej drogi, ale teraz zaszła w tobie niewielka zmiana: kiedy napotykasz jakiś problem, masz odrobinę sumienia i mówisz sobie: „W tej sprawie muszę trochę popraktykować prawdę. Bóg obnażył nieustępliwe usposobienie – słyszałem Jego słowa i teraz już o tym wiem, więc muszę się zmienić. W przeszłości, kiedy kilkakrotnie napotykałem tego rodzaju problemy, szedłem za głosem ciała i ponosiłem porażkę; nie jestem z tego zadowolony. Tym razem muszę praktykować prawdę”. Z taką determinacją możesz praktykować prawdę i to już jest zmiana. Kiedy przez jakiś czas masz takie doświadczenia i jesteś w stanie praktykować więcej prawd, zmiany stają się większe, a twoje buntownicze i nieustępliwe skłonności przejawiają się w coraz mniejszym stopniu, czy to nie oznacza, że w twoim usposobieniu życiowym zaszła zmiana? Jeśli twoje buntownicze usposobienie w widoczny sposób coraz bardziej słabnie, a twoje podporządkowanie się Bogu staje się coraz większe, oznacza to, że nastąpiła w tobie prawdziwa zmiana. Do jakiego więc stopnia musisz się zmienić, żeby prawdziwie się podporządkować? Odniesiesz sukces, gdy nie będzie w tobie nawet cienia nieustępliwości, lecz tylko podporządkowanie. To jest powolny proces. Zmiany w usposobieniu nie zachodzą z dnia na dzień, wymagają dłuższych okresów doświadczenia, może nawet całego życia. Czasami trzeba przecierpieć liczne trudności, tak wielkie, że przypominają umieranie i powrót do życia, bardziej bolesne i trudniejsze niż zeskrobywanie trucizny z kości. Na ile zatem zmieniło się wasze nieustępliwe usposobienie? Czy jesteście w stanie to ocenić? (Wcześniej byłem przekonany, że pewne rzeczy należy robić w określony sposób. Kiedy ludzie przedstawiali inny punkt widzenia, nie słuchałem i dopiero poważne niepowodzenia mnie otrzeźwiły. Teraz jest ze mną trochę lepiej. Gdy ludzie przedstawiają odmienne poglądy, czuję opór, ale później jestem w stanie przyjąć niektóre rzeczy z tego, co powiedzieli). Modyfikacja podejścia to inny rodzaj zmiany; oznacza ona, że nastąpiła niewielka zmiana. Nie jest już tak jak wcześniej, kiedy wiedziałeś, że druga osoba ma rację, ale odrzucałeś jej zdanie i nie chciałeś go przyjąć, wciąż trzymając się własnych inklinacji; teraz tak nie jest. W twoim podejściu już nastąpił zwrot. Jak duża zmiana w tobie nastąpiła? To nie jest nawet dziesięć procent. Zmiana o dziesięć procent oznacza, że po tym, jak ta druga osoba przedstawiła swój odmienny punkt widzenia, przynajmniej nie czujesz żadnego sprzeciwu ani nie masz ochoty stawiać oporu; masz normalne podejście. Choć w sercu wciąż się nie zgadzasz, to nie masz nieustępliwej postawy, możesz o tym porozmawiać z tą osobą, praktykując, okazujesz pewne podporządkowanie i nie robisz wszystkiego wyłącznie według własnych koncepcji. Później zdarzają się chwile, kiedy trzymasz się własnych pomysłów, jak również takie, kiedy jesteś w stanie zaakceptować to, co mówią inni ludzie. Zmiany w usposobieniu wahają się w jedną i w drugą stronę. Musisz doświadczyć niezliczonych regresów, aby osiągnąć niewielką zmianę, i niezliczonych porażek, aby odnieść sukces, dlatego nie jest łatwo zmienić swoje usposobienie bez kilku lat prób i uszlachetniania. Czasami, gdy ludzie są w dobrym nastroju, potrafią przyjąć to, że inni mają rację, ale kiedy czują się przygnębieni, nie szukają prawdy. Czy to wszystkiego nie opóźnia? Czasami, gdy nie dogadujesz się dobrze ze swoim partnerem, nie szukasz prawdozasad i żyjesz według filozofii szatana. Czasami, gdy współpracujesz z innymi, którzy mają lepszy charakter niż ty i są lepsi od ciebie, czujesz się przez nich ograniczany i nie masz odwagi przestrzegać zasad w obliczu problemów. Czasami to ty jesteś lepszy od swojego partnera, który zachowuje się głupio, a ty patrzysz na niego z góry i nie masz ochoty omawiać z nim prawdy. Czasami chciałbyś praktykować prawdę, ale jesteś ograniczany przez cielesne uczucia. Czasami pożądasz cielesnych przyjemności i chociaż bardzo tego pragniesz, nie jesteś w stanie przeciwstawić się ciału. Czasami słuchasz kazania i rozumiesz prawdę, jednak nie jesteś w stanie wprowadzić jej w życie. Czy łatwo jest rozwiązać te problemy? Nie jest łatwo rozwiązać je samodzielnie. Bóg może jedynie poddawać ludzi próbom i uszlachetnianiu, sprawiając, że bardzo cierpią i bez prawdy w końcu czują w sobie pustkę, tak jakby nie mogli żyć bez prawdy. To uszlachetnia ludzi, by mogli rozwinąć wiarę; dzięki temu czują, że muszą dążyć do prawdy, że ich serce nie zazna spokoju, dopóki nie wprowadzą prawdy w życie, i że będą doświadczać wielkich cierpień, jeśli nie będą umieli podporządkować się Bogu. Taki efekt uzyskuje się dzięki próbom i uszlachetnianiu. Oto jak trudne są zmiany w usposobieniu. Dlaczego mówię wam, że nie są łatwe? Może dlatego, że nie boję się, iż narośnie w was zniechęcenie? Chcę wam przez to powiedzieć, jak ważne są zmiany w usposobieniu. Chciałbym, abyście wszyscy zwrócili na to uwagę i przestali podążać za tymi nierealistycznymi, obłudnymi obrazami fałszywej duchowości, abyście przestali nieustannie podążać za tymi wydumanymi duchowymi doktrynami, praktykami i regułami; to wam tylko zaszkodzi, nie przyniesie żadnej korzyści.
Omówiliśmy przed chwilą jeden aspekt usposobienia: nieustępliwość. Nieustępliwość to postawa, która często ukryta jest w głębi ludzkich serc. Zwykle nie widać jej na zewnątrz, ale kiedy już zaznacza się wyraźnie, łatwo ją zauważyć i wtedy ludzie mówią: „On jest krnąbrny! W ogóle nie przyjmuje prawdy – jest taki nieustępliwy!”. Osoby o nieustępliwym usposobieniu fiksują się na jednym podejściu, trzymają się tylko jednego i nigdy nie odpuszczają. Czy jest to więc jedyna strona ludzkiego usposobienia? Oczywiście, że nie – istnieje również wiele innych. Sprawdźmy, czy potraficie odgadnąć, jaki rodzaj usposobienia opiszę w następnej kolejności. Niektórzy ludzie mówią: „W domu Bożym nie podporządkowuję się nikomu oprócz Boga, bo tylko Bóg ma prawdę; ludzie nie mają prawdy, mają zepsute skłonności, nie można polegać na niczym, co mówią, więc podporządkowuję się tylko Bogu”. Czy mają rację, mówiąc tak? (Nie). Dlaczego nie? Jakie to jest usposobienie? (Aroganckie i zarozumiałe). (Usposobienie szatana i usposobienie archanioła). To jest aroganckie usposobienie. Nie powtarzajcie wiecznie, że to usposobienie szatana czy usposobienie archanioła, określanie tego w taki sposób jest zbyt szerokie, jest niejasne i trudne do zrozumienia dla ludzi. Wystarczy powiedzieć, że jest to aroganckie usposobienie; to bardziej konkretne określenie. Oczywiście nie jest to jedyny rodzaj usposobienia, jaki ludzie przejawiają, po prostu aroganckie usposobienie przejawia się w tak oczywisty sposób. Jeśli powiemy, że jest to aroganckie usposobienie, ludziom łatwo będzie to zrozumieć. Taki sposób mówienia jest najbardziej odpowiedni. Niektórzy ludzie mają pewne atuty, pewne dary, trochę sprytu i zrobili nieco dla kościoła, więc myślą sobie: „Wasza wiara w Boga polega na spędzaniu całych dni na czytaniu i przepisywaniu słowa Bożego, pisaniu i uczeniu się słowa Bożego na pamięć, i zachowujecie się jak jakieś uduchowione osoby. Jaki to ma sens? Czy potraficie zrobić coś rzeczywistego? Jak możecie być uduchowieni, skoro nie potraficie nic zrobić? Wy nie macie życia. Ja mam życie, wszystko, co robię, jest rzeczywiste”. Co to za usposobienie? Mają pewne atuty, pewne dary, potrafią zrobić trochę dobrego i uważają te rzeczy za życie. W rezultacie nikogo nie słuchają, patrzą na wszystkich z góry i nie obawiają się nikogo pouczać – czyż to nie jest arogancja? (Jest). To jest arogancja. W jakich okolicznościach ludzie na ogół przejawiają arogancję? (Kiedy ktoś myśli, że ma kartę przetargową tylko dlatego, że ma pewne dary lub atuty i dlatego, że potrafi robić pewne rzeczywiste rzeczy; wtedy przejawia aroganckie usposobienie). To jest jeden rodzaj sytuacji. Czy zatem ludzie, którzy nie są utalentowani lub nie mają żadnych atutów, nie są aroganccy? (Oni też są aroganccy). Człowiek, o jakim właśnie mówiliśmy, często stwierdza: „Nie podporządkowuję się nikomu prócz Boga” i słysząc to, ludzie myślą sobie: „Jakże ten człowiek podporządkował się prawdzie! Nie podporządkowuje się nikomu, lecz tylko prawdzie – ma rację w tym, co mówi!”. W rzeczywistości pod tymi pozornie poprawnymi słowami kryje się pewien rodzaj aroganckiego usposobienia: „Nie podporządkowuję się nikomu prócz Boga” wyraźnie oznacza, że nie podporządkowuje się on nikomu. Pytam was zatem, czy ci, którzy wypowiadają takie słowa, rzeczywiście potrafią podporządkować się Bogu? Za nic nie podporządkują się Bogu. Ci, którzy wypowiadają takie słowa, są niewątpliwie najbardziej aroganccy ze wszystkich. Z pozoru to, co powiedzieli, wydaje się słuszne – ale w rzeczywistości jest to najbardziej przebiegła manifestacja aroganckiego usposobienia. Używają wyrażenia „prócz Boga”, próbując dowieść, że mają rozum, ale tak naprawdę przypomina to zakopanie złota i wbicie na wierzchu tabliczki z napisem „Tu nie ma zakopanego złota”. Czyż to nie jest głupie? Jak sądzicie, jakiego rodzaju człowiek jest najbardziej arogancki? Jakie rzeczy mogą powiedzieć najbardziej aroganccy ludzie? Być może słyszeliście już wcześniej jakieś aroganckie wypowiedzi. Czy wiecie, jaka jest najbardziej arogancka rzecz, którą można powiedzieć? Czy ktokolwiek ośmiela się powiedzieć: „Nie podporządkowuję się nikomu – nawet Niebu i ziemi, nawet słowom Boga”? Tylko wielki czerwony smok, ten zły diabeł, ośmiela się tak powiedzieć. Czegoś takiego nie powie nikt, kto wierzy w Boga. A jeśli ci, którzy wierzą w Boga, mówią: „Nie podporządkowuję się nikomu prócz Boga”, to niewiele różnią się od wielkiego czerwonego smoka; zajmują ex aequo pierwsze miejsce na świecie i są najbardziej aroganccy ze wszystkich. Wszyscy ludzie są aroganccy, ale jak sądzicie, czy w ich arogancji jest jakaś różnica? Gdzie wyznaczasz granicę? Wszystkie skażone istoty ludzkie mają aroganckie skłonności, ale istnieją różnice w ich arogancji. Kiedy czyjaś arogancja osiągnie pewien poziom, taki człowiek zupełnie traci rozum. Granica polega na tym, czy słowa człowieka w ogóle są rozumne. Niektórzy ludzie są aroganccy, ale pozostało im jeszcze trochę rozumu. Jeśli są w stanie przyjąć prawdę, to wciąż jest dla nich nadzieja na zbawienie. Niektórzy są tak aroganccy, że nie mają rozumu – mówiąc potocznie, ich arogancja wykracza poza skalę – i tacy ludzie nigdy nie mogliby przyjąć prawdy. Jeśli ludzie są tak aroganccy, że nie mają rozumu, zupełnie tracą poczucie wstydu i są tylko głupio aroganccy. To są wszystko przejawy i manifestacje aroganckiego usposobienia. Jak ktokolwiek mógłby powiedzieć coś w stylu „Nie podporządkowuję się nikomu prócz Boga”, gdyby nie miał aroganckiego usposobienia? Z pewnością by nie mógł. Niewątpliwie jeśli ktoś ma aroganckie usposobienie, to przejawia arogancję i taka osoba z pewnością będzie mówić i robić rzeczy aroganckie, jakby była pozbawiona rozumu. Niektórzy ludzie mówią: „Nie mam aroganckiego usposobienia, ale te rzeczy się we mnie przejawiają”. Czy takie słowa mają sens? (Nie). Inni mówią: „Nie mogę się powstrzymać. Gdy tylko przestaję mieć się na baczności, wyskakuję z czymś aroganckim”. Czy te słowa mają sens? (Nie). Dlaczego nie? Jaka jest główna przyczyna tego, że tak mówią? (Nieznajomość siebie). Nie – ci ludzie wiedzą, że są aroganccy, ale kiedy słyszą, jak inni z nich kpią: „Jak to możliwe, że jesteś tak arogancki? Jaki masz po temu powód?”, wstydzą się i dlatego mówią takie rzeczy. Ich poczucie dumy nie może tego znieść, szukają pretekstu, aby to ukryć, zamaskować, zamieść pod dywan i zerwać się z haczyka. Dlatego ich słowa nie mają sensu. Kiedy twoje aroganckie usposobienie jeszcze nie przeszło przemiany, jesteś arogancki nawet wtedy, gdy nic nie mówisz. Arogancja jest częścią natury ludzi, kryje się w ich sercach i może się przejawić w każdej chwili. Tak więc dopóki nie zajdzie zmiana usposobienia, ludzie wciąż są aroganccy i zadufani w sobie. Podam przykład. Nowo wybrany przywódca przybywa do kościoła i przekonuje się, że ludzie patrzą na niego bez cienia entuzjazmu na twarzach. W duchu się zastanawia: „Czy nie jestem tu mile widziany? Jestem nowym przywódcą; jak możecie mieć do mnie takie nastawienie? Dlaczego wam nie imponuję? Zostałem wybrany przez braci i siostry, więc moja postawa duchowa jest lepsza od waszej, prawda?”. W efekcie mówi: „Jestem nowym przywódcą. Niektórzy mogą mnie nie zaakceptować, ale to nieistotne. Zróbmy konkurs, żeby się przekonać, kto zapamiętał więcej fragmentów słów Boga i kto potrafi omawiać prawdy wizji. Oddam stanowisko przywódcy każdemu, kto potrafi omawiać prawdy jaśniej niż ja. Co wy na to?”. Co to za taktyka? Kiedy ludzie traktują go obojętnie, jest niezadowolony, chce zadać im cierpienie i zemścić się na nich; a teraz, kiedy został przywódcą, chce zdominować innych i znaleźć się na szczycie. Co to za usposobienie? (Arogancja). A czy aroganckiego usposobienia łatwo się pozbyć? (Nie). Aroganckie skłonności przejawiają się w ludziach bardzo często. Niektórych ludzi irytuje słuchanie, jak inni omawiają swoje nowe oświecenie i zrozumienie: „Dlaczego ja nie mam nic do powiedzenia na ten temat? Tak nie może być, muszę się zastanowić i wymyślić coś lepszego”. Dlatego wyrzucają z siebie mnóstwo słów doktryny, próbując przewyższyć innych. Co to za usposobienie? To rywalizacja o sławę i zysk; to również jest arogancja. Jeśli chodzi o usposobienie, możesz siedzieć nieruchomo, nic nie mówić ani nie robić, ale usposobienie wciąż będzie istniało w twoim sercu, a nawet może wciąż przejawiać się w twoich myślach i wyrazie twarzy. Nawet jeśli ludzie próbują znaleźć sposoby, by je stłumić czy kontrolować, i bardzo się starają go nie ujawnić, czy to przyniesie jakiś skutek? (Nie). Niektórzy ludzie natychmiast zauważają, że powiedzieli coś aroganckiego: „Po raz kolejny ujawniłem swoje aroganckie usposobienie – jakie to upokarzające! Nigdy więcej nie powiem nic aroganckiego”. Ale przysięganie, że będziesz trzymał buzię na kłódkę, nie ma sensu; to nie zależy od ciebie, lecz od twojego usposobienia. Dlatego jeśli nie chcesz, aby twoje aroganckie usposobienie się przejawiało, musisz je skorygować. Nie jest to kwestia poprawienia kilku słów czy skorygowania jednego ze sposobów, w jaki coś robisz, a tym bardziej nie chodzi tu o przestrzeganie jakichś przepisów. Jest to kwestia rozwiązania problemu twojego usposobienia. Teraz, kiedy omówiłem, czym dokładnie jest usposobienie, czy wasze zrozumienie samych siebie nie stało się głębsze i bardziej wnikliwe? (Tak). Poznanie siebie nie polega na poznaniu swojej osobowości widocznej dla innych, swojego temperamentu, swoich złych nawyków, ignoranckich i głupich uczynków z przeszłości – nie chodzi o żadną z tych rzeczy, lecz o poznanie własnego zepsutego usposobienia oraz zła, które można wyrządzić, przeciwstawiając się Bogu. To jest kluczowe. Niektórzy ludzie mówią: „Mam wybuchowy temperament i nic nie mogę zrobić, aby to zmienić. Kiedy będę mógł zmienić tę skłonność?”. Inni mówią: „Jestem do niczego w wypowiadaniu się, nie jestem dobrym mówcą. Cokolwiek mówię, zawsze kończy się na tym, że obrażam ludzi lub ranię ich uczucia. Kiedy to się zmieni?”. Czy mają rację, mówiąc tak? (Nie). Gdzie popełniają błąd? (Nie rozpoznają tego, co leży w ich naturze). Zgadza się. Osobowość nie determinuje natury. Bez względu na to, jak dobrą ktoś ma osobowość, mimo to może mieć skażone usposobienie.
Przed chwilą mówiłem o dwóch aspektach usposobienia. Pierwszym była nieustępliwość, drugim arogancja. Nie ma potrzeby mówić zbyt wiele o arogancji. Każda osoba przejawia wiele aroganckich zachowań i wystarczy, jeśli będziecie po prostu wiedzieć, że arogancja jest aspektem usposobienia. Jest jeszcze inny rodzaj usposobienia. Niektórzy ludzie nigdy nikomu nie mówią prawdy. Zanim odezwą się do innych, rozważają i wygładzają wszystko w głowie. Nie jesteś w stanie odróżnić, które z ich słów są prawdziwe, a które fałszywe. Dziś mówią jedno, a jutro drugie, komuś mówią jedno, a komuś innemu coś innego. Wszystko, co mówią, jest wzajemnie sprzeczne. Jak można wierzyć takim ludziom? Bardzo trudno jest dokładnie uchwycić fakty i nie sposób wyciągnąć z tych ludzi żadnego wiarygodnego słowa. Co to jest za usposobienie? Podstępne. Czy łatwo zmienić podstępne usposobienie? Takie usposobienie zmienić jest najtrudniej. Wszystko, co dotyczy usposobienia, wiąże się z ludzką naturą, a nic nie jest trudniejsze do zmiany niż to, co ma związek z naturą człowieka. Powiedzenie „Lampart nie może zrzucić swoich cętek” jest całkowicie prawdziwe! Podstępni ludzie, bez względu na to, o czym mówią lub co robią, zawsze mają własne cele i intencje. Jeśli ich nie mają, nie mówią nic. Gdy próbujesz zrozumieć ich cele i intencje, zamykają się. Jeżeli przypadkiem wymknie im się coś prawdziwego, posuną się do wszystkiego, by to zatuszować, zmylić cię i uniemożliwić ci poznanie prawdy. Cokolwiek robią ludzie podstępni, nikomu nie pozwalają dostrzec, co się naprawdę dzieje. Bez względu na to, jak wiele czasu inni z nimi spędzają, nikt nie jest w stanie się domyślić, co tak naprawdę dzieje się w ich sercach. Taka jest natura podstępnych ludzi. Bez względu na to, jak dużo mówi podstępna osoba, inni nigdy się nie dowiedzą, jakie są jej intencje, co naprawdę myśli ani co właściwie stara się osiągnąć. Nawet jej rodzicom trudno jest to przeniknąć. Niezwykle trudno jest zrozumieć podstępnych ludzi, nikt nie potrafi odgadnąć, co im chodzi po głowie. Oto jak mówią i działają podstępni ludzie: nigdy nie mówią tego, co naprawdę myślą ani nie przekazują, co się naprawdę dzieje. To jeden z rodzajów usposobienia, prawda? Kiedy masz podstępne usposobienie, to nie ma znaczenia, co mówisz czy robisz – to usposobienie zawsze jest w tobie, kontroluje cię i sprawia, że grasz w gierki i angażujesz się w podstępy, igrasz z ludźmi, ukrywasz prawdę i stwarzasz pozory. To jest podstępność. W jakie jeszcze konkretne zachowania angażują się ludzie podstępni? Podam przykład. Dwie osoby rozmawiają i jedna z nich mówi o swojej samowiedzy; ciągle opowiada, jak się poprawiła, i próbuje przekonać tę drugą osobę, aby w to uwierzyła, ale nie podaje żadnych konkretnych faktów. Coś tu pozostaje ukryte i to wskazuje na pewne usposobienie – mianowicie podstępne. Sprawdźmy, czy potraficie to dostrzec. Ta osoba mówi: „Ostatnio doświadczyłem pewnych rzeczy i wydaje mi się, że przez te wszystkie lata moja wiara w Boga była daremna. Nic nie zyskałem. Jestem takim żałosnym nędznikiem! Nie zachowywałem się ostatnio zbyt dobrze, ale jestem gotów okazać skruchę”. Jednak po tym, jak ta osoba to powiedziała, przez pewien czas nie widać u niej zupełnie żadnej skruchy. Jaki widzimy tu problem? Taki, że kłamie i zwodzi innych. Kiedy inni ludzie słyszą, jak mówi takie rzeczy, myślą: „Ta osoba wcześniej nie dążyła do prawdy, ale fakt, że teraz jest w stanie mówić takie rzeczy, świadczy o tym, że naprawdę poczuła skruchę. Nie wolno nam w nią wątpić i nie możemy już patrzeć na nią tak jak wcześniej, powinniśmy ją postrzegać w nowym, lepszym świetle”. Takie rozważania ludzie snują i tak myślą po usłyszeniu tych słów. Ale czy aktualny stan tej osoby jest taki, jak ona twierdzi? W rzeczywistości nie. Nie poczuła prawdziwej skruchy, ale jej słowa tworzą złudzenie, że to zrobiła, że zmieniła się na lepsze i że jest już inna niż przedtem. To właśnie chce osiągnąć przez swoje słowa. Jakie usposobienie przejawia, mówiąc takie rzeczy, aby zwieść innych? To podstępność – i to bardzo zdradliwa! Faktem jest, że taka osoba wcale nie jest świadoma, że zawiodła w wierze w Boga, że jest żałosnym nędznikiem. Zapożycza duchowe słowa i język, aby oszukać ludzi i osiągnąć swój cel – sprawić, by inni dobrze o niej myśleli i mieli o niej dobrą opinię. Czy to nie jest podstępność? Jest, a kiedy ktoś jest tak bardzo podstępny, nie jest mu łatwo się zmienić.
Innego rodzaju osoby nigdy nie wypowiadają się prosto i otwarcie. Wiecznie się maskują i ukrywają, na każdym kroku zbierają informacje od ludzi i próbują ich wybadać. Zawsze chcą wiedzieć, co tak naprawdę dzieje się z innymi ludźmi, ale nie mówią tego, co sami mają w sercach. Nikt, kto wchodzi z nimi w kontakt, nigdy nie może mieć nadziei, że się dowie, co tak naprawdę dzieje się z nimi. Tacy ludzie nie chcą, aby inni znali ich plany i z nikim się nimi nie dzielą. Jakie to jest usposobienie? To podstępne usposobienie. Tacy ludzie są ogromnie sprytni i nieprzeniknieni dla wszystkich. Jeśli ktoś ma podstępne usposobienie, to niewątpliwie jest podstępną osobą, ma podstępną naturoistotę. Czy tacy ludzie dążą do prawdy w swojej wierze w Boga? Jeśli nie mówią prawdy innym, czy są w stanie mówić prawdę przed obliczem Boga? Z pewnością nie. Podstępny człowiek nigdy nie mówi prawdy. Może wierzyć w Boga, ale czy jego wiara jest prawdziwa? Jakie ma nastawienie do Boga? Z pewnością żywi w sercu wiele wątpliwości: „Gdzie jest Bóg? Nie widzę Go. Jaki jest dowód na to, że istnieje naprawdę?”. „Bóg panuje nad wszystkim? Doprawdy? Reżim szatana wściekle prześladuje i aresztuje tych, którzy wierzą w Boga. Dlaczego Bóg go nie zniszczy?”. „Jak właściwie Bóg zbawia ludzi? Czy Jego zbawienie jest prawdziwe? To nie jest takie oczywiste”. „Czy wierzący w Boga może wejść do królestwa niebieskiego, czy nie? Nie jesteśmy w stanie tego potwierdzić; trudno powiedzieć”. Czy mając w sercu tak wiele wątpliwości co do Boga, ktoś taki może szczerze ponosić dla Niego koszty? To niemożliwe. Widzi tych wszystkich ludzi, którzy porzucili wszystko, co mieli, aby pójść za Bogiem, którzy ponoszą dla Niego koszty i wykonują swoje obowiązki, i myśli: „Muszę coś zatrzymać dla siebie. Nie mogę być tak głupi jak oni. Jeśli oddam wszystko Bogu, to jak będę żył w przyszłości? Kto o mnie zadba? Muszę mieć plan awaryjny”. Widzisz, jak „przenikliwi” są podstępni ludzie, jak wybiegają myślą w przyszłość. Niektórzy, widząc, jak inni otwarcie mówią na zgromadzeniach o poznaniu własnego zepsucia, jak podczas omówień ofiarowują to, co kryje się w ich sercach i szczerze wyznają, ile razy oddawali się rozwiązłości, myślą: „Ty głupcze! To są prywatne sprawy; po co mówić o nich innym? Ze mnie nikt nie wydusiłby takich wyznań, nawet biciem!”. Tacy właśnie są podstępni ludzie – woleliby raczej umrzeć niż powiedzieć coś szczerze, nikomu nie powiedzą, o co tutaj tak naprawdę chodzi. Niektórzy mówią: „Popełniałem występki, robiłem złe rzeczy i trochę wstydzę się mówić o tym ludziom twarzą w twarz. W końcu to są prywatne i wstydliwe sprawy. Ale nie mogę ich ukryć ani zataić przed Bogiem. Powinienem odsłonić swoje wnętrze przed Bogiem. Nie odważyłbym się powiedzieć innym ludziom o moich myślach czy prywatnych sprawach, ale muszę powiedzieć o tym Bogu. Bez względu na to, przed kim jeszcze zachowuję tajemnice, nie mogę mieć tajemnic przed Bogiem”. Taką postawę wobec Boga przyjmuje uczciwy człowiek. Jednak ludzie podstępni są ostrożni wobec wszystkich, nikomu nie ufają i z nikim nie rozmawiają szczerze. Nikomu nie mówią, co tak naprawdę się z nimi dzieje, i nikt nie potrafi ich rozgryźć. Ze wszystkich ludzi ci są najbardziej podstępni. Wszyscy ludzie mają podstępne usposobienie; różnica polega tylko na tym, jak bardzo jest ono podstępne. Nawet jeśli otwierasz serce i omawiasz swoje problemy na zgromadzeniach, czy to oznacza, że nie masz podstępnego usposobienia? Nie, ty też je masz. Dlaczego tak mówię? Oto przykład: być może jesteś w stanie otwarcie omawiać sprawy, które nie dotykają twojej pychy lub próżności, takie, których nie musisz się wstydzić oraz takie, które, jeśli powiesz o nich innym ludziom, nie skończą się tym, że zostaniesz przycięty – ale gdybyś zrobił coś, co narusza prawdozasady, co mogłoby zbulwersować innych i wzbudzić w nich niesmak, czy potrafiłbyś otwarcie to omawiać na zgromadzeniach? A gdybyś uczynił coś, do czego wstyd się przyznać, byłoby ci jeszcze trudniej się otworzyć i obnażyć. Gdyby ktoś próbował się temu przyjrzeć bliżej lub cię za to obwinić, użyłbyś wszelkich dostępnych środków, aby to ukryć, i byłbyś przerażony, że ta sprawa może zostać obnażona. Przez cały czas próbowałbyś ją ukrywać i się z tego wywinąć. Czy to nie jest podstępne usposobienie? Może jesteś przekonany, że jeśli tylko nie powiesz o tym głośno, to nikt się nie dowie i nawet Bóg nie będzie miał jak się o tym dowiedzieć. To błędne myślenie! Bóg bada najgłębsze zakamarki ludzkich serc. Jeśli nie widzisz tego wyraźnie, to znaczy, że w ogóle nie znasz Boga. Podstępni ludzie oszukują nie tylko innych – ośmielają się nawet oszukiwać Boga i używać podstępnych sposobów, aby Mu się przeciwstawić. Czy tacy ludzie mogą osiągnąć Boże zbawienie? Boże usposobienie jest sprawiedliwe i święte, a do podstępnych ludzi On czuje największy wstręt. Tak więc podstępnym ludziom najtrudniej jest osiągnąć zbawienie. Ludzie o podstępnej naturze to ci, którzy kłamią najwięcej. Posuną się nawet do okłamywania Boga i będą próbowali Go oszukać, uparcie nie okazując skruchy. Oznacza to, że nie mogą osiągnąć Bożego zbawienia. Jeśli ktoś tylko od czasu do czasu przejawia zepsute usposobienie, jeśli kłamie i oszukuje ludzi, ale jest prostolinijny, otwarty wobec Boga i okazuje przed Nim skruchę, to dla takiego człowieka jest jeszcze nadzieja na osiągnięcie zbawienia. Jeśli naprawdę jesteś osobą obdarzoną rozumem, powinieneś otworzyć się przed Bogiem, rozmawiać z Nim od serca, zdobyć się na refleksję i poznać siebie. Nie powinieneś już więcej okłamywać Boga, pod żadnym pozorem nie powinieneś Go oszukiwać, a tym bardziej nie powinieneś niczego przed Nim ukrywać. Faktem jest, że są pewne rzeczy, o których ludzie nie muszą wiedzieć. O ile tylko otwarcie przedstawiasz je Bogu, wszystko jest w porządku. Ci, którzy nigdy nie robią niczego za plecami Boga i którzy mówią Bogu wszystko to, czego nie wypada mówić innym, są mądrymi ludźmi. Są pewne rzeczy, o których nie musisz mówić otwarcie przed innymi; nawet jeśli nie rozmawiasz o takich rzeczach, nie znaczy to, że jesteś podstępny. Ludzie podstępni zachowują się inaczej: wierzą, że powinni wszystko ukrywać, że nie mogą niczego mówić innym – zwłaszcza jeśli chodzi o prywatne sprawy – i że jeśli powiedzenie czegoś nie przyniesie im korzyści, to nie wolno im tego mówić, i to nawet Bogu. Czyż nie jest to podstępne usposobienie? Ktoś taki jest w najwyższym stopniu podstępny! Jeśli ktoś jest tak podstępny, że nie mówi Bogu prawdy i trzyma przed Nim wszystko w tajemnicy, to czy w ogóle wierzy w Boga? Czy ma prawdziwą wiarę w Boga? To jest ktoś, kto wątpi w Boga i w głębi serca Mu nie wierzy. Czy zatem jego wiara nie jest fałszywa? To niedowiarek, fałszywy wierzący. Czy zdarzają wam się chwile, gdy wątpicie w Boga i zachowujecie wobec Niego ostrożność? (Tak). Jakie to usposobienie, gdy ktoś wątpi w Boga i zachowuje wobec Niego ostrożność? To podstępne usposobienie. Wszyscy mają podstępne usposobienie, to tylko kwestia tego, jak bardzo jest ono nasilone. O ile tylko potraficie przyjąć prawdę, będziecie w stanie osiągnąć skruchę i przemianę.
Niektórzy ludzie, gdy coś im się przydarza, przejawiają skażone usposobienie, tworzą sobie pojęcia i wyobrażenia, mają uprzedzenia wobec innych, osądzają ich i podkopują za plecami. Mogą być zdolni do refleksji i zupełnie otwarcie o tym mówić, ale kiedy robią pewne wstydliwe rzeczy, wolą o nich nie mówić i na zawsze zamknąć je w swoich sercach. Nie rozmawiają o tych sprawach z innymi, a co więcej, nie mówią o nich Bogu podczas modlitwy. Próbują nawet wszystkiego, co w ich mocy, aby wymyślić kłamstwa, które mają ukryć czy zakamuflować te rzeczy. Jest to podstępne usposobienie. Kiedy masz takie myśli, kiedy żyjesz w takim stanie, powinieneś się zastanowić nad sobą i wyraźnie dostrzec, że nie jesteś uczciwym człowiekiem, że nie wyraża się w tobie nic z Bożego opisu uczciwego człowieka, że jesteś do gruntu podstępny i że chociaż jesteś głupi, małego formatu i tępy, to jednak jesteś podstępną osobą. Na tym właśnie polega poznanie siebie. Absolutne minimum, jakie powinieneś móc osiągnąć w poznaniu siebie, polega na tym, by wyraźnie dostrzec i rozpoznać oczywiste zepsucie, które przejawiasz, i umieć poszukać prawdy, aby temu zaradzić. Jeśli naprawdę znasz swoje podstępne usposobienie, powinieneś często modlić się do Boga, zastanawiać się nad sobą, rozeznać i przeanalizować swoje podstępne usposobienie zgodnie ze słowem Bożym i dostrzec jego istotę; wtedy będziesz mieć nadzieję na odrzucenie swojego podstępnego skażonego usposobienia. Niektórzy ludzie nie potrafią wyraźnie odróżnić ludzi podstępnych od uczciwych – co oznacza, że mają zbyt słaby potencjał. Niektórzy ludzie często używają swojego słabego potencjału, głupoty, ignorancji, braku wnikliwości, nieporadności w posługiwaniu się słowami, niedostatku kompetencji społecznych i podatności na oszustwo jako dowodów na swą uczciwość. Wciąż powtarzają innym: „Jestem zbyt uczciwy i w rezultacie zawsze na tym tracę, nie umiem wykorzystywać innych – a jednak Bóg mnie lubi, bo jestem uczciwym człowiekiem”. Czy te słowa są słuszne? Takie słowa są śmieszne, mają na celu wprowadzenie ludzi w błąd, są bezczelne i bezwstydne. Jak ludzie, którzy są głupi i nierozgarnięci, mogą być uczciwi? To dwie różne rzeczy. Wielkim błędem jest traktowanie głupich rzeczy, które zrobiłeś, jako dowodu uczciwości. Każdy widzi, że nawet głupcy mają skłonności do arogancji i zadufania w sobie, do wysokiego mniemania o sobie. Nawet zupełnie pozbawieni potencjału ignoranci mogą kłamać i oszukiwać innych. Czy to nie jest fakt? Czy głupcy i ludzie o słabym potencjale rzeczywiście nigdy nie robią nic złego? Czy naprawdę nie mają skażonych skłonności? Z całą pewnością mają. Niektórzy ludzie twierdzą również, że są uczciwi i otwarcie mówią o swoich kłamstwach, ale nie mają odwagi otwarcie mówić o niegodziwych rzeczach, które robią. Kiedy kościół rozprawia się z nimi w związku z ich problemami, nie są w stanie tego zaakceptować i w ogóle się nie podporządkowują, wolą podpytywać za kulisami i po trochu dochodzić do prawdy. Tego rodzaju podstępni ludzie zupełnie nie akceptują prawdy i w ogóle się nie podporządkowują, a mimo to wciąż uważają się za uczciwych. Czy to nie jest z ich strony absolutnie bezwstydne? To kompletna głupota! Takie osoby w żadnym razie nie są uczciwe ani prostoduszne. Niemądrzy ludzie to niemądrzy ludzie; głupcy to głupcy. Tylko szczerzy ludzie, którzy nie używają podstępów, są uczciwi.
Jak można rozpoznać podstępnych ludzi? Jakie są ich zachowania? Bez względu na to, z kim się spotykają lub z kim współpracują, nikomu nie pozwalają dociekać, co się naprawdę z nimi dzieje; zawsze są ostrożni wobec innych, działają za ich plecami i nigdy nie mówią, co naprawdę myślą. Mogą czasem mówić coś o poznaniu siebie, ale nie wspominają najistotniejszych kwestii ani kluczowych słów i boją się, by coś im się nie wymknęło. Są na to bardzo wrażliwi z obawy, by inni nie dostrzegli ich słabych punktów. Jest to jeden z rodzajów podstępnego usposobienia. Ponadto niektórzy ludzie celowo stwarzają pozory, aby inni uznali ich za prostodusznych, aby myśleli, że potrafią znosić cierpienia bez narzekań, że są uduchowieni, kochają prawdę i do niej dążą. Oczywiście nie są tacy, ale upierają się odgrywać takich przed innymi. To również jest podstępne usposobienie. Za wszystkim, co mówią i robią podstępni ludzie, kryje się jakaś intencja. Gdyby nie mieli żadnych intencji, nic by nie mówili ani nie robili. Mają w sobie usposobienie, które każe im tak robić, i jest to podstępne usposobienie. Kiedy ludzie mają podstępne usposobienie, czy łatwo to zmienić? Jak bardzo się zmieniliście? Czy weszliście na ścieżkę dążenia do uczciwości? (Tak, to jest kierunek, w którym zmierzamy). Ile kroków zrobiliście? A może utknęliście na etapie zamiarów? (Nadal jest to po prostu coś, co chcemy zrobić. Czasami dopiero po fakcie zdajemy sobie sprawę, że coś, co zrobiliśmy, było podstępne, że próbowaliśmy wywrzeć na innych fałszywe wrażenie; dopiero wtedy zdajemy sobie sprawę, że byliśmy podstępni). Zdajecie sobie sprawę, że jest to bycie podstępnym – ale czy byliście w stanie sobie uświadomić, że jest to jeden z rodzajów zepsutego usposobienia? I skąd się biorą te podstępne rzeczy? (Z naszej natury). Zgadza się, z waszej natury. A czy to skażenie wam przeszkadza? Trudno się od niego oddzielić, trudno sobie z nim poradzić, trudno od niego uciec – i jest też bardzo kłopotliwe. Co sprawia, że jest kłopotliwe? Co w nim najbardziej cię rani? (Chcemy się zmienić, ale czujemy wielki ból, gdy nam się to nie udaje). To jeden z aspektów, ale nie można go uznać za kłopotliwy. Kiedy jakąś osobę kontroluje jej podstępne usposobienie, może ona kłamać i oszukiwać innych w każdej chwili i w każdym miejscu, i bez względu na to, co się z nią stanie, będzie się zastanawiać, jak kłamać, aby oszukiwać i wprowadzać innych w błąd. Nawet jeśli ci ludzie chcą się kontrolować, nie są w stanie tego zrobić, to się dzieje mimowolnie. Na tym właśnie polega problem. To jest problem z usposobieniem. Na ile sposobów może przejawiać się podstępne usposobienie? Przez sprawdzanie, oszustwa, czujność, a także podejrzliwość, stwarzanie pozorów i hipokryzję. Takie zachowania ujawniają i manifestują podstępność. Czy po omówieniu tych tematów macie jaśniejszą wiedzę na temat podstępnego usposobienia? Czy wciąż są wśród was tacy, którzy mówią: „Nie mam podstępnego usposobienia, nie jestem podstępny, niewiele mi brakuje do bycia uczciwym człowiekiem”? (Nie). Jest wielu ludzi, którzy nie do końca rozumieją, kim dokładnie jest uczciwy człowiek. Niektórzy twierdzą, że uczciwi ludzie to ci, którzy są prości i prostoduszni, którzy wszędzie, dokądkolwiek pójdą, są nękani i wykluczani lub którzy powoli myślą i w mowie oraz działaniu zawsze pozostają o krok za innymi. Niektórzy głupi i ciemni ludzie, którzy zawsze tylko angażują się w głupoty i na których inni patrzą z góry, również nazywają siebie uczciwymi ludźmi. I wszyscy ci niewykształceni ludzie z niższych warstw społecznych, którzy czują się gorsi, również twierdzą, że są uczciwi. Na czym polega ich błąd? Nie wiedzą, kim jest uczciwy człowiek. Jakie jest źródło ich błędnego mniemania? Głównym powodem jest to, że nie rozumieją prawdy. Wierzą, że „uczciwi ludzie”, o których mówi Bóg, to głupcy i idioci, że są niewykształceni, powolni w mowie i w języku, nękani i uciskani oraz że łatwo ich oszukać i zwieść. Z tego by wynikało, że przedmiotem Bożego zbawienia są ci bezrozumni ludzie z najniższych warstw społecznych, którymi inni często pomiatają. Kogo Bóg miałby zbawić, jeśli nie tych nędznych, wybrakowanych biedaków? Czy nie są o tym przekonani? Czy naprawdę to właśnie są ludzie, których Bóg zbawia? Jest to błędna interpretacja tego, o co chodzi Bogu. Bóg zbawia tych, którzy kochają prawdę, mają potencjał i zdolność pojmowania. Wszyscy oni mają sumienie i rozum, potrafią wypełniać Boże posłannictwo i dobrze wykonywać swój obowiązek. Są to ludzie, którzy są w stanie przyjąć prawdę i odrzucić swoje zepsute skłonności, i są to ludzie, którzy naprawdę kochają Boga, podporządkowują Mu się i Go wielbią. Chociaż większość z tych ludzi pochodzi z najniższej warstwy społecznej, z rodzin robotniczych i rolniczych, to na pewno nie są to ludzie nierozgarnięci, głupcy czy nicponie. Wręcz przeciwnie, są to bystrzy ludzie, którzy potrafią przyjąć prawdę, praktykować ją i podporządkować się jej. Wszyscy oni są sprawiedliwymi ludźmi, gotowymi porzucić chwałę i bogactwa tego świata, by podążać za Bogiem i zyskać prawdę i życie – to najmądrzejsi ludzie ze wszystkich. Wszyscy oni są uczciwymi ludźmi, którzy szczerze wierzą w Boga i naprawdę ponoszą dla Niego koszty. Mogą zyskać Bożą aprobatę i błogosławieństwa oraz mogą zostać udoskonaleni, by stać się Jego ludem i filarami Jego świątyni. Są to ludzie ze złota, srebra i drogocennych klejnotów. To ci nierozgarnięci ludzie, głupcy, niedorzeczne typy i nicponie zostaną wyeliminowani. Jak niedowiarkowie i niedorzeczni ludzie postrzegają dzieło Boga i Jego plan zarządzania? Jako złomowisko, nie? Ci ludzie nie tylko mają słaby potencjał, ale są do tego niedorzeczni. Bez względu na to, ile Bożych słów przeczytają, nie potrafią zrozumieć prawdy i bez względu na to, ile usłyszą kazań, nie są w stanie wejść w rzeczywistość – a skoro są tak głupi, czy mimo to mogą zostać zbawieni? Czy Bóg mógłby chcieć takich ludzi? Nieważne, od ilu lat wierzą, wciąż nie rozumieją żadnej prawdy, wciąż wygadują bzdury, a mimo to uważają się za uczciwych – czy oni nie mają wstydu? Tacy ludzie nie rozumieją prawdy. Przez cały czas błędnie interpretują to, o co chodzi Bogu, a jednak wszędzie, dokąd pójdą, rozgłaszają swoje błędne interpretacje, głoszą je jako prawdę i mówią: „Dobrze jest, gdy inni trochę tobą pomiatają, ludzie powinni czasem przegrywać, powinni być trochę głupi – są przedmiotem Bożego zbawienia, to są ludzie, których Bóg zbawi”. Ci, którzy wygadują takie rzeczy, są obrzydliwi; ściąga to na Boga wielki wstyd! To takie obrzydliwe! Filarami królestwa Bożego i zwycięzcami zbawionymi przez Boga są wszyscy ci, którzy rozumieją prawdę i którzy są mądrzy. Mają oni udział w królestwie niebieskim. Ci, którzy są głupi i ciemni, ci, którzy są bezwstydni i pozbawieni rozsądku, ci, którzy w ogóle nie rozumieją prawdy, oraz ci, którzy są prostakami i głupcami – czyż wszyscy oni nie są do niczego niezdatni? Jak tacy ludzie mogliby mieć udział w królestwie niebieskim? Ludzie uczciwi, o jakich mówi Bóg, to ci, którzy potrafią wprowadzić prawdę w życie, gdy tylko ją zrozumieją, ci, którzy są prości i otwarci wobec Boga, ci, którzy działają zgodnie z zasadami, ci, którzy są mądrzy i bystrzy, ci, którzy z oddaniem wykonują swoje obowiązki, oraz ci, którzy bezwarunkowo podporządkowują się Bogu. Wszyscy ci ludzie mają bogobojne serca, skupiają się na tym, by wszystko robić zgodnie z zasadami, dążą do całkowitego podporządkowania się Bogu, a w swoich sercach miłują Boga. Tylko oni są prawdziwie uczciwymi ludźmi. Jeśli ktoś nawet nie wie, kim jest uczciwy człowiek, jeśli nie potrafi dostrzec, że istotą uczciwych ludzi jest całkowite podporządkowanie się Bogu, bojaźń Boża i wystrzeganie się zła, albo że uczciwi ludzie są uczciwi, ponieważ kochają prawdę, ponieważ kochają Boga i ponieważ praktykują prawdę – to taki człowiek jest niezwykle głupi i naprawdę brakuje mu rozeznania. Uczciwi ludzie absolutnie nie są naiwni, nierozgarnięci, ciemni i głupi, jak ludzie ich sobie wyobrażają; są to osoby o zwykłym człowieczeństwie, obdarzone sumieniem i rozumem. Mądrość uczciwych ludzi polega na tym, że potrafią słuchać słów Bożych i być uczciwi, i dlatego są błogosławieni przez Boga.
Nic nie ma większego znaczenia niż Boży wymóg, by ludzie byli uczciwi – On tego wymaga, aby ludzie mogli żyć przed Jego obliczem, zaakceptować Jego nadzór i żyć w świetle. Tylko uczciwi ludzie są prawdziwymi istotami ludzkimi. Ludzie, którzy nie są uczciwi, są bestiami, są bestiami w ludzkiej skórze, istotami nieludzkimi. Aby dążyć do bycia uczciwym człowiekiem, musisz postępować zgodnie z Bożymi wymaganiami; musisz przejść osądzanie, karcenie i przycinanie. Kiedy twoje skażone usposobienie zostanie oczyszczone i będziesz w stanie praktykować prawdę oraz żyć według Bożych słów, dopiero wtedy będziesz uczciwym człowiekiem. Ludzie ciemni, głupcy i osoby naiwne w żadnym razie nie są ludźmi uczciwymi. Wymagając od ludzi uczciwości, Bóg oczekuje od nich, aby mieli zwykłe człowieczeństwo, odrzucili swoją podstępność i maski, byli wolni od kłamstw i oszustw, z oddaniem wykonywali swój obowiązek oraz by byli w stanie prawdziwie Go kochać i Mu się podporządkować. Tylko tacy są ludźmi królestwa Bożego. Bóg żąda, aby ludzie byli dobrymi żołnierzami Chrystusa. Kim są dobrzy żołnierze Chrystusa? Muszą być wyposażeni w prawdorzeczywistość i być zjednoczeni z Chrystusem w sercach i umysłach. W każdym czasie i miejscu muszą być w stanie wywyższać Boga i nieść o Nim świadectwo oraz umieć używać prawdy do prowadzenia wojny z szatanem. We wszystkich sprawach muszą stać po stronie Boga i mieć świadectwo realizowania prawdorzeczywistości. Muszą być w stanie upokorzyć szatana i odnosić wspaniałe zwycięstwa dla Boga. To właśnie znaczy być dobrym żołnierzem Chrystusa. Dobrzy żołnierze Chrystusa są zwycięzcami, są tymi, którzy pokonują szatana. Wymagając, aby ludzie byli uczciwi, a nie podstępni, Bóg nie prosi ich, aby byli głupcami, ale by odrzucili swoje podstępne skłonności, osiągnęli podporządkowanie się Mu i przynieśli Mu chwałę. Oto, co można osiągnąć, praktykując prawdę. Nie jest to zmiana czyjegoś zachowania, nie jest to kwestia tego, czy mówi więcej, czy mniej, ani tego, jak postępuje, lecz zmiana w intencjach stojących za jego słowami i czynami, w jego myślach i ideach, ambicjach i pragnieniach. Wszystko, co należy do przejawów zepsutych skłonności i niewłaściwych, negatywnych rzeczy, musi zostać przemienione u samego źródła, tak by zgadzało się z prawdą. Jeśli ktoś ma osiągnąć zmianę usposobienia, musi być w stanie przejrzeć istotę usposobienia szatana. Jeśli potrafisz dostrzec istotę podstępnego usposobienia, uświadomić sobie, że jest to usposobienie szatana i oblicze diabłów, jeśli potrafisz nienawidzić szatana i wyrzec się diabłów, to łatwo ci będzie odrzucić swoje skażone usposobienie. Jeśli nie zdajesz sobie sprawy, że masz w sobie stan podstępności, jeśli nie rozpoznajesz przejawów podstępnego usposobienia, to nie będziesz wiedział, jak szukać prawdy, by rozwiązać ten problem, i będzie ci trudno zmienić własne podstępne usposobienie. Najpierw musisz rozpoznać, co się w tobie przejawia i jaki to rodzaj skażonego usposobienia. Jeśli to, co przejawiasz, to podstępne usposobienie, czy będziesz go nienawidzić w swoim sercu? A jeśli tak, to jak powinieneś się zmienić? Musisz przyciąć swoje podstępne intencje i odwrócić swoje niewłaściwe poglądy. Najpierw musisz poszukiwać prawdy w tej kwestii, aby rozwiązać swoje problemy, stopniowo wejść w prawdorzeczywistość bycia uczciwym człowiekiem, dążyć do osiągnięcia tego, czego wymaga Bóg, i zadowolenia Go, oraz stać się kimś, kto nie próbuje oszukać Boga ani innych ludzi, nawet tych, którzy są trochę głupi lub ciemni. Próba oszukania kogoś, kto jest głupi lub ciemny, jest wysoce niemoralna – czyni cię to diabłem. Aby być uczciwym człowiekiem, nie wolno ci nikogo oszukiwać ani okłamywać. Wobec diabłów i szatanów musisz jednak wykazywać się mądrością; jeśli tego nie zrobisz, narażasz się na to, że zrobią z ciebie głupca, a ty przyniesiesz Bogu hańbę. Tylko wykazując się mądrością i praktykując prawdę, będziesz w stanie pokonać i zawstydzić szatana. Ludzie, którzy są ciemni, głupi, tępi i uparci, nigdy nie będą w stanie zrozumieć prawdy; mogą jedynie zostać zwiedzeni, wykorzystani do zabawy i zdeptani przez szatana, a ostatecznie pożarci.
A teraz porozmawiajmy o czwartym rodzaju usposobienia. Podczas zgromadzeń niektórzy ludzie potrafią w pewnym stopniu omawiać własne stany, ale robią uniki, gdy chodzi o istotę problemów, o ich osobiste motywy i koncepcje. Kiedy inni demaskują ich jako kierujących się własnymi motywami i celami, kiwają głowami i na pozór przyznają im rację, jednak przy próbach obnażenia lub szczegółowej analizy czegokolwiek głębszego nie mogą tego znieść, wstają i wychodzą. Dlaczego wymykają się w najważniejszej chwili? (Nie przyjmują prawdy i nie chcą stawić czoła własnym problemom). Problem leży w ich usposobieniu. Nie chcą przyjąć prawdy, aby rozwiązać swoje wewnętrzne problemy – czy to nie oznacza, że czują niechęć wobec prawdy? Jakich kazań niektórzy przywódcy i pracownicy najbardziej nie chcą słuchać? (Kazań o rozpoznawaniu antychrystów i fałszywych przywódców). Zgadza się. Myślą sobie: „Całe to gadanie o rozpoznawaniu antychrystów i fałszywych przywódców oraz o faryzeuszach – dlaczego tak ciągle o tym mówicie? Stresujecie mnie”. Słysząc, że będzie mowa o rozpoznawaniu fałszywych przywódców i pracowników, znajdują byle pretekst, by wyjść. Co w tym przypadku oznacza „wyjść”? Odnosi się to do wymykania się, do ukrywania się. Dlaczego próbują się ukrywać? Inni ludzie mówią o faktach, więc powinni słuchać. Odnieśliby z tego korzyść. Jeśli uważają, że niektóre słowa są ostre i nie potrafią ich przyjąć, mogą je najpierw zanotować; później powinni często o nich myśleć, powoli je przyswajać i stopniowo się zmieniać. Czy taka praktyka nie jest całkiem dobra? Dlaczego więc ukrywają się, gdy słyszą, że będzie mowa o rozpoznawaniu fałszywych przywódców i antychrystów? Czują, że te słowa osądu są zbyt ostre i nieprzyjemne, więc rodzi się w nich opór i antypatia. Mówią sobie: „Nie jestem antychrystem ani fałszywym przywódcą – dlaczego ciągle o mnie mówicie? Dlaczego nie porozmawiacie o innych ludziach? Powiedzcie coś o rozpoznawaniu złych ludzi, nie mówcie o mnie!”. Robią uniki i stają się niechętni. Co to za usposobienie? Jeśli nie chcą przyjąć prawdy i zawsze się sprzeczają oraz próbują się bronić, to czy nie mamy tu do czynienia z problemem skażonego usposobienia? To jest usposobienie niechęci wobec prawdy. Przywódcy i pracownicy miewają taki stan, co zatem ze zwykłymi braćmi i siostrami? (Oni również). Kiedy wszyscy spotykają się po raz pierwszy, są pełni miłości i całkiem chętnie wypowiadają pewne słowa i doktryny. Wydaje się, że wszyscy kochają prawdę. Ale jeśli chodzi o osobiste problemy i rzeczywiste trudności, zwłaszcza gdy w grę wchodzą prawdozasady, wielu ludzi nabiera wody w usta. Na przykład niektórych stale ogranicza małżeństwo. Budzi się w nich niechęć do wypełniania obowiązków czy dążenia do prawdy, a małżeństwo staje się dla nich największą przeszkodą i największym obciążeniem. Na zgromadzeniach, kiedy wszyscy omawiają ten stan, oni przyrównują do siebie omówienia innych i mają poczucie, że to właśnie ich dotyczą. Mówią wtedy: „Nie mam problemu z tym, że omawiacie prawdę, ale dlaczego zawsze wyciągacie moje problemy? Czy wy nie macie żadnych problemów?”. Co to za usposobienie? Kiedy się gromadzicie, by omawiać prawdę, musicie analizować konkretne problemy i pozwolić, by każdy mógł powiedzieć, jak je rozumie; tylko wtedy będziecie mogli poznać siebie i rozwiązać własne trudności. Dlaczego ludzie nie potrafią tego zaakceptować? Co to za usposobienie, kiedy ludzie nie są w stanie pogodzić się z tym, że inni ich przycinają, i nie potrafią przyjąć prawdy? Czy nie powinniście mieć w tych sprawach jasnego rozeznania? To są wszystko przejawy niechęci wobec prawdy – oto istota problemu. Kiedy ludzie czują niechęć wobec prawdy, bardzo trudno jest im ją przyjąć – a jeśli nie potrafią przyjąć prawdy, to czy można rozwiązać problem ich zepsutego usposobienia? (Nie). Zatem czy taki człowiek, niezdolny do przyjęcia prawdy, może ją uzyskać? Czy może zostać zbawiony przez Boga? Absolutnie nie. Czy ludzie, którzy nie przyjmują prawdy, szczerze wierzą w Boga? W żadnym razie. Najważniejszą cechą ludzi, którzy naprawdę wierzą w Boga, jest zdolność do przyjęcia prawdy. Ludzie, którzy nie są w stanie przyjąć prawdy, w żadnym razie nie wierzą szczerze w Boga. Czy tacy ludzie potrafią usiedzieć spokojnie podczas kazania? Czy są w stanie coś zyskać? Nie, nie są, a to dlatego, że kazania obnażają różne stany ludzkiego zepsucia. Dzięki szczegółowej analizie dokonywanej przez słowa Boże ludzie zyskują wiedzę, a następnie, poprzez omówienie zasad praktyki, otrzymują ścieżkę praktyki, i w ten sposób osiągany jest efekt. Kiedy tacy ludzie słyszą, że obnażany stan odnosi się do ich własnych problemów, wstyd doprowadza ich do wściekłości; mogą nawet wstać i opuścić zgromadzenie. Nawet jeśli nie wyjdą, mogą zacząć dąsać się w duchu. Skoro tak się zachowują, nie ma sensu, by uczestniczyli w zgromadzeniu lub słuchali kazania. Czy celem słuchania kazań nie jest zrozumienie prawdy i rozwiązanie własnych rzeczywistych problemów? Jeśli wciąż się boisz, że twoje problemy zostaną obnażone, jeśli ciągle obawiasz się, że ktoś wspomni o tobie, to po co w ogóle wierzyć w Boga? Jeżeli w swojej wierze nie jesteś w stanie przyjąć prawdy, to tak naprawdę nie wierzysz w Boga. Jeśli przez cały czas boisz się, że zostaniesz obnażony, to jak zamierzasz rozwiązać problem własnego zepsucia? A jeśli nie jesteś w stanie rozwiązać problemu swojego zepsucia, to jaki ma sens wiara w Boga? Celem wiary w Boga jest przyjęcie Bożego zbawienia, odrzucenie zepsutych skłonności i urzeczywistnianie podobieństwa do prawdziwej istoty ludzkiej, a wszystko to osiąga się przez przyjęcie prawdy. Jeśli w ogóle nie jesteś w stanie zaakceptować prawdy, a nawet demaskowania czy przycinania, to nie masz żadnych szans na osiągnięcie Bożego zbawienia. Powiedzcie Mi zatem: ile osób w każdym kościele jest w stanie przyjąć prawdę? Czy takich, którzy nie potrafią jej przyjąć, jest wielu czy niewielu? (Wielu). Czy taka sytuacja rzeczywiście zachodzi pośród wybrańców Bożych w kościołach i czy jest to rzeczywisty problem? Wszyscy ci, którzy nie są w stanie przyjąć prawdy ani zaakceptować tego, że inni ich przycinają, czują niechęć wobec prawdy. Niechęć wobec prawdy jest jednym z rodzajów zepsutego usposobienia, a jeśli tego usposobienia nie uda się zmienić, czy mogą oni zostać zbawieni? Z pewnością nie. Obecnie wielu ludziom trudno jest przyjąć prawdę. To wcale nie jest łatwe. Ludzie mogą poznać swoje zepsute skłonności i się ich pozbyć jedynie poprzez doświadczenie Bożego osądu, karcenia, prób i uszlachetniania. Jak zatem sądzicie, co to jest za usposobienie, gdy ludzie nie potrafią zaakceptować tego, że są przycinani, i gdy nie biorą do siebie słów Bożych ani stanów obnażanych podczas kazań? (To usposobienie niechęci wobec prawdy). To czwarty rodzaj skażonego usposobienia: niechęć wobec prawdy. Jak wielką czują wobec niej niechęć? (Nie chcą czytać Bożych słów ani słuchać kazań i nie chcą omawiać prawdy). To najbardziej oczywiste przejawy. Kiedy ktoś mówi na przykład: „Ty naprawdę wierzysz w Boga. Odłożyłeś na bok rodzinę i karierę, aby pełnić obowiązek, przez kilka ostatnich lat wiele wycierpiałeś i zapłaciłeś znaczną cenę. Bóg błogosławi takim ludziom. Słowo Boże mówi, że ci, którzy szczerze ponoszą koszty dla Boga, będą obficie pobłogosławieni”, ty odpowiadasz „amen” i przyjmujesz te prawdy. Jednak kiedy ten ktoś mówi dalej: „Ale wciąż musisz dążyć do prawdy! Jeśli ludzie we wszystkim, co robią, mają własne motywy i zawsze robią, co chcą, działając według własnych intencji, to prędzej czy później obrażą Boga i wzbudzą w Nim odrazę” – kiedy mówi takie rzeczy, nie jesteś w stanie ich zaakceptować. Słysząc omawianą prawdę, nie tylko nie jesteś w stanie jej przyjąć, ale do tego wpadasz w złość i w myślach odpowiadasz: „Całymi dniami omawiacie prawdę, a jeszcze nie widziałem, żeby ktoś z was poszedł do nieba”. Co to za usposobienie? (Niechęć wobec prawdy). Kiedy rozmowa przeradza się w praktykę, kiedy ludzie zaczynają traktować cię poważnie, przejawiają się w tobie największy wstręt, zniecierpliwienie i opór. To jest niechęć wobec prawdy. A jak się głównie przejawia to usposobienie, które polega na odczuwaniu niechęci wobec prawdy? Przez brak akceptacji tego, że ktoś cię przycina. Nieakceptowanie przycinania jest pewnego rodzaju stanem przejawianym przez usposobienie polegające na niechęci do prawdy. Kiedy tacy ludzie są przycinani, w głębi serca stawiają szczególny opór. Myślą sobie: „Nie chcę tego słuchać! Nie chcę tego słuchać!” albo „Dlaczego nie przytniecie kogoś innego? Dlaczego czepiacie się mnie?”. Co oznacza niechęć do prawdy? Niechęć do prawdy występuje wtedy, gdy człowiek nie interesuje się niczym, co ma związek z rzeczami pozytywnymi, z prawdą, z tym, czego wymaga Bóg, lub z Bożymi intencjami. Tacy ludzie czasami czują do tych rzeczy odrazę; czasami traktują je ozięble; czasami przyjmują lekceważącą i nonszalancką postawę, nie biorąc ich poważnie, traktując je pobieżnie i bez troski, albo też zajmują się nimi, przybierając postawę całkowicie pozbawioną odpowiedzialności. Głównym przejawem niechęci do prawdy nie jest tylko to, że ludzie czują odrazę, gdy słyszą prawdę. Tacy ludzie czują również odrazę do tego, co pozytywne. Nawet jeśli rozumieją nieco prawdy, nie chcą jej praktykować, a kiedy powinni to robić, wolą uciec lub się wycofać. W ten sposób wszystko, co robią, nie ma żadnego związku z prawdą. Kiedy niektórzy ludzie omawiają coś podczas zgromadzeń, wydają się bardzo ożywieni, lubią wypowiadać słowa i doktryny oraz wygłaszać wzniosłe stwierdzenia, aby wprowadzić innych w błąd i zjednać ich sobie. Są przy tym zarumienieni, promienieją energią i wpadają w doskonały nastrój, mówiąc i mówiąc bez końca. Inni z kolei przez całe dnie, od rana do nocy, zajęci są sprawami wiary, modlitwą, czytaniem słów Bożych, słuchaniem hymnów, robieniem notatek, i każdego dnia wydają się bardzo zajęci, a do tego od świtu do zmierzchu są pochłonięci obowiązkami. Czy ci ludzie naprawdę kochają prawdę? Czy nie mają usposobienia niechęci wobec prawdy? Kiedy można zobaczyć ich prawdziwy stan? (Kiedy nadchodzi czas praktykowania prawdy, uciekają i nie chcą zaakceptować przycinania). Czy nie chcą tego zaakceptować dlatego, że nie rozumieją tego, co słyszą, czy też dlatego, że nie rozumieją prawdy? Odpowiedź brzmi: żadne z powyższych. Są pod władzą swojej natury. Problemem jest ich usposobienie. W głębi serca ci ludzie dobrze wiedzą, że słowa Boga są prawdą, że są pozytywne, że praktykowanie prawdy może spowodować zmiany w usposobieniu ludzi i umożliwić im spełnienie Bożych intencji, ale ich nie akceptują ani nie wprowadzają w życie. To jest niechęć wobec prawdy. W kim dostrzegliście usposobienie niechęci wobec prawdy? (W niedowiarkach). Niedowiarkowie czują niechęć wobec prawdy, to zupełnie oczywiste. Bóg nie ma możliwości zbawienia takich ludzi. Zatem w jakich sytuacjach zauważyliście, że ludzie wierzący w Boga czują niechęć wobec prawdy? Mogło się zdarzyć, że kiedy omawiałeś z nimi prawdę, nie wstali i nie odeszli, a kiedy omówienie poruszyło ich własne trudności i problemy, stawili im czoła w odpowiedni sposób – a mimo to wciąż mają usposobienie niechęci wobec prawdy. W czym można to dostrzec? (Często słuchają kazań, ale nie wprowadzają prawdy w życie). Ludzie, którzy nie wprowadzają prawdy w życie, niewątpliwie mają usposobienie niechęci wobec prawdy. Niektórzy ludzie od czasu do czasu są w stanie wprowadzić trochę prawdy w życie, więc czy mają usposobienie niechęci wobec prawdy? Takie usposobienie występuje również u tych, którzy wprowadzają prawdę w życie, tylko w różnym stopniu. To, że jesteś w stanie praktykować prawdę, nie oznacza jeszcze, że nie masz usposobienia niechęci wobec prawdy. Wprowadzanie prawdy w życie nie oznacza, że twoje usposobienie życiowe natychmiast się zmienia – tak nie jest. Musisz rozwiązać problem swojego skażonego usposobienia – to jedyny sposób na osiągnięcie zmiany w usposobieniu życiowym. Jednorazowe wprowadzenie prawdy w życie nie oznacza, że problem twoich skażonych skłonności został rozwiązany. Jesteś w stanie praktykować prawdę w jednej dziedzinie, ale niekoniecznie potrafisz to robić w innych dziedzinach. Konteksty i powody takiego stanu rzeczy są różne, ale najważniejsze jest to, że twoje skażone skłonności rzeczywiście istnieją, co stanowi źródło problemu. Dlatego też, gdy usposobienie człowieka ulegnie zmianie, wszystkie jego trudności w praktykowaniu prawdy, a także wymówki i powody, dla których jej nie praktykuje – wszystkie te kwestie zostają rozwiązane, a cała jego buntowniczość, braki i wady również zostają wyeliminowane. Jeśli skłonności ludzi się nie zmienią, zawsze będą oni mieli trudności z praktykowaniem prawdy i zawsze znajdą się jakieś powody i wymówki. Jeśli chcesz móc praktykować prawdę i we wszystkim podporządkowywać się Bogu, najpierw musi zajść zmiana w twoim usposobieniu. Dopiero wtedy będziesz w stanie rozwiązać problemy u samego źródła.
Do czego przede wszystkim odnosi się usposobienie niechęci wobec prawdy? Porozmawiajmy najpierw o pewnym stanie. Niektórzy ludzie są bardzo zainteresowani słuchaniem kazań, a im więcej słuchają omówień prawdy, tym bardziej rozjaśniają się ich serca i tym bardziej stają się podekscytowani. Ich postawa jest pozytywna i proaktywna. Czy to dowodzi, że nie mają usposobienia niechęci wobec prawdy? (Nie). Na przykład niektóre siedmio-czy ośmioletnie dzieci są zainteresowane, gdy słyszą o wierze w Boga, wciąż czytają słowo Boże i uczestniczą w zgromadzeniach razem z rodzicami, na co niektórzy ludzie mówią: „To dziecko nie ma usposobienia niechęci wobec prawdy, jest bardzo bystre, urodziło się, by wierzyć w Boga, jest wybrańcem Bożym”. Być może dziecko jest wybrańcem Bożym, ale te słowa są tylko w połowie prawdziwe, a to dlatego, że dziecko jest jeszcze małe, a kierunek jego dążeń i cele życiowe jeszcze nie są ukształtowane. A skoro jego poglądy na życie i społeczeństwo jeszcze się nie ukształtowały, to można powiedzieć, że jego młoda dusza kocha to, co pozytywne, ale nie można powiedzieć, że nie ma ono usposobienia niechęci wobec prawdy. Dlaczego tak mówię? Dziecko jest jeszcze małe. Jego człowieczeństwo jest jeszcze niedojrzałe, brak mu doświadczenia, ma ograniczone horyzonty i w ogóle nie rozumie, czym jest prawda. Po prostu ma upodobanie do tego, co pozytywne. Nie możesz powiedzieć, że kocha prawdę, a tym bardziej że posiada prawdorzeczywistość. Co więcej, dzieci nie mają doświadczenia, więc nikt nie może zobaczyć, co się kryje w ich sercach, jaką mają naturoistotę. Tylko dlatego, że interesuje je wiara w Boga i słuchają kazań, ludzie uważają, iż te dzieci kochają prawdę – takie przekonanie jest przejawem ignorancji i głupoty, bo dzieci nie wiedzą, czym jest prawda, więc nie ma co nawet wspominać o tym, czy prawda im się podoba, czy też czują wobec niej niechęć. Niechęć wobec prawdy dotyczy głównie braku zainteresowania prawdą i tym, co pozytywne, oraz awersji do nich. Niechęć wobec prawdy występuje wtedy, gdy ludzie są w stanie zrozumieć prawdę i wiedzą, co jest pozytywne, a mimo to ich postawę i stan wobec jednego i drugiego charakteryzuje opór, niedbalstwo, awersja, uniki i nonszalancja. To jest usposobienie niechęci wobec prawdy. Czy takie usposobienie istnieje w każdym człowieku? Niektórzy ludzie mówią: „Chociaż wiem, że słowo Boże jest prawdą, to i tak mi się ono nie podoba. Nie interesuje mnie prawda. Wymaganie, żebym przyjął prawdę, naprawdę postawiłoby mnie w trudnym położeniu”. Co to za usposobienie? To jest usposobienie niechęci do prawdy. W takich ludziach jest szatańskie usposobienie, które nie pozwala im przyjąć prawdy. Jakie są konkretne przejawy nieprzyjmowania prawdy? Niektórzy mówią: „Rozumiem wszystkie prawdy, ale po prostu nie potrafię wprowadzić ich w życie”. To obnaża ich jako ludzi, którzy czują niechęć do prawdy. Nie kochają prawdy, więc nie potrafią wprowadzić żadnych prawd w życie. Niektórzy mówią: „To, że byłem w stanie zarobić tak dużo pieniędzy, podlega suwerennej władzy Boga. To Jego błogosławieństwo. Bóg był dla mnie taki dobry, Bóg dał mi wielkie bogactwa. Cała moja rodzina jest dobrze ubrana i nakarmiona, nie brakuje nam ani ubrań, ani jedzenia”. Widząc, że zostali pobłogosławieni przez Boga, ci ludzie dziękują Bogu w swoich sercach. Wiedzą, że Bóg sprawował nad tym wszystkim suwerenną władzę i że gdyby nie zostali przez Niego pobłogosławieni – gdyby polegali na własnych umiejętnościach – absolutnie nie zarobiliby tych wszystkich pieniędzy. Tak właśnie naprawdę myślą w swoich sercach, naprawdę o tym wiedzą i szczerze dziękują Bogu. Ale nadchodzi dzień, kiedy ich biznes upada, nastają dla nich ciężkie czasy i cierpią biedę. Dlaczego tak jest? Ponieważ pławią się w wygodach, nie myślą o tym, jak właściwie wykonywać swój obowiązek, i przez cały czas myślą o pogoni za bogactwem i stają się niewolnikami pieniądza, co wpływa na wykonywanie przez nich obowiązku, tak więc Bóg im to odbiera. W głębi serca wiedzą, że Bóg tak bardzo im pobłogosławił i dał im tak wiele, a jednak nie mają pragnienia, by się odwdzięczyć za Bożą miłość, nie chcą wyjść i wykonywać swojego obowiązku, są bojaźliwi i nieustannie boją się aresztowania, i boją się utraty tych wszystkich bogactw i przyjemności. W rezultacie Bóg odbiera im te rzeczy. W sercach mają zupełną jasność, wiedzą, że Bóg odebrał im te rzeczy i że ich dyscyplinuje, więc modlą się do Boga i mówią: „Boże! Pobłogosławiłeś mi raz, więc możesz pobłogosławić mi po raz drugi. Ty istniejesz od wieków na wieki, i przez cały ten czas Twoje błogosławieństwa towarzyszą ludzkości. Dziękuję Ci! Cokolwiek się wydarzy, Twoje błogosławieństwa i obietnica nie ulegną zmianie. Jeśli mi coś odbierzesz, i tak się podporządkuję”. Ale słowa „podporządkuję się” w ich ustach brzmią nieprzekonująco. Twierdzą, że potrafią się podporządkować, ale potem zastanawiają się nad tym i wciąż mają w sercach nieprzyjemne uczucie: „Kiedyś było tak dobrze. Dlaczego Bóg to wszystko zabrał? Czy pozostanie w domu i wykonywanie mojego obowiązku nie było tym samym, co wykonywanie obowiązku poza domem? Co takiego opóźniłem?”. Ciągle rozpamiętują przeszłość. Mają w sobie pewien żal i niezadowolenie wobec Boga i nieustannie czują się przygnębieni. Czy Bóg nadal jest w ich sercach? W ich sercach są pieniądze, wygoda i czas wolny oraz te dobre czasy. Dla Boga w ogóle nie ma miejsca w ich sercach, On nie jest już ich Bogiem. Chociaż wiedzą, że prawdą jest, iż „Bóg daje i Bóg zabiera”, podobają im się słowa „Bóg daje”, a czują niechęć wobec słów „Bóg zabiera”. Wyraźnie widać, że akceptują prawdę wybiórczo. Kiedy Bóg im błogosławi, przyjmują to jako prawdę – ale gdy tylko Bóg im coś odbiera, nie potrafią tego zaakceptować. Nie potrafią zaakceptować takiej suwerennej władzy Boga, a zamiast tego sprzeciwiają się Bogu i stają się niezadowoleni. Kiedy prosi się ich o wykonywanie obowiązku, mówią: „Zrobię to, jeśli Bóg da mi błogosławieństwa i obdarzy mnie łaską. Jak mam wykonywać swój obowiązek bez Bożych błogosławieństw, gdy moja rodzina żyje w takim ubóstwie? Nie chcę!”. Co to za usposobienie? Chociaż w swoich sercach osobiście doświadczają Bożych błogosławieństw i tego, jak wiele On im dał, to gdy Bóg im coś odbiera, nie chcą tego zaakceptować. Dlaczego tak jest? Ponieważ nie potrafią zrezygnować z bogactwa i wygodnego życia. Chociaż być może nie robili z tego wielkiej afery, być może nie występowali z żądaniami, wyciągając ręce do Boga, i może nie próbowali odzyskać dawnego majątku, polegając na własnych wysiłkach, to już zniechęcili się do działań Boga, są całkowicie niezdolni do ich zaakceptowania i mówią: „To naprawdę bezduszne, że Bóg tak postępuje. To niepojęte. Jak mogę nadal wierzyć w Boga? Nie chcę już uznawać, że On jest Bogiem. Jeśli nie uznam, że On jest Bogiem, to On nie jest Bogiem”. Czy to jest pewien rodzaj usposobienia? (Tak). Szatan ma takie usposobienie, szatan zaprzecza Bogu w taki sposób. Tego rodzaju usposobienie polega na niechęci i nienawiści do prawdy. Kiedy ludzie do tego stopnia czują niechęć wobec prawdy, do czego ich to prowadzi? To sprawia, że przeciwstawiają się Bogu i czynią tak uparcie aż do samego końca – co oznacza, że dla nich jest już po wszystkim.
Jaka jest natura usposobienia niechęci wobec prawdy? Ludzie czujący niechęć do prawdy nie kochają tego, co pozytywne ani niczego, co czyni Bóg. Weźmy na przykład Boże dzieło osądzania w dniach ostatecznych: nikt nie chce przyjąć tego dzieła. Tylko nieliczni chcą słuchać kazań o tym, jak Bóg obnaża ludzi, potępia ich, karci, poddaje próbom, uszlachetnia, chłoszcze i dyscyplinuje, ale ludzie chętnie słuchają o Bożych błogosławieństwach, zachęcaniu i obietnicach – tych rzeczy nikt nie odrzuca. To tak jak w Wieku Łaski, kiedy Bóg dokonywał dzieła przebaczenia, odpuszczenia grzechów, błogosławieństwa i obdarzenia człowieka łaską, kiedy uzdrawiał chorych, wypędzał demony i składał ludziom obietnice – ludzie byli gotowi przyjąć to wszystko, wszyscy wychwalali Jezusa za Jego wielką miłość do człowieka. Teraz jednak, gdy nadszedł Wiek Królestwa, a Bóg dokonuje dzieła osądzania i wyraża wiele prawd, nikogo to nie obchodzi. Bez względu na to, jak Bóg obnaża i osądza ludzi, oni tego nie akceptują, a nawet mówią sobie: „Czy Bóg mógłby zrobić coś takiego? Czy Bóg nie kocha człowieka?”. Gdy Bóg ich przycina, karci lub dyscyplinuje, powstaje w nich jeszcze więcej pojęć i mówią sobie: „Jak to może być Boża miłość? W tych słowach sądu i potępienia wcale nie ma miłości, nie przyjmuję ich. Nie jestem taki głupi!”. To jest usposobienie niechęci wobec prawdy. Słysząc prawdę, niektórzy ludzie mówią: „Jaka prawda? To tylko teoria. Wydaje się tak szlachetna, tak potężna, tak święta – ale to tylko ładnie brzmiące słowa”. Czy nie jest to usposobienie niechęci wobec prawdy? To jest usposobienie niechęci wobec prawdy. Czy macie w sobie takie usposobienie? (Tak). Gdybyście ze wspomnianych przeze mnie stanów mieli wybrać jeden, w który popadacie najczęściej, najpowszechniej go widujecie i najdogłębniej poznaliście go na własnej skórze, który to byłby stan? (Taki, że nie chcemy napotykać trudności podczas wykonywania obowiązku, nie chcemy być osądzani i karceni przez Boga, pragniemy, aby wszystko szło gładko). Odrzucanie suwerennej władzy Boga, odrzucanie Bożej dyscypliny i karcenia, opieranie się Bogu w sercu, choć wiecie, że czyni dobrze: to jeden z przejawów. Co jeszcze? (Zadowolenie, kiedy skutecznie wypełniliśmy swój obowiązek, a także zniechęcenie, słabość i niezdolność do aktywnej współpracy, kiedy go nie wypełniliśmy dobrze). Czego to są przejawy? (Nieustępliwości). Musicie określić to dokładnie. Nie dajcie się zmylić i nie stosujcie na ślepo przepisów. Czasami stany ludzi są bardzo złożone; nie jest to po prostu jeden stan, ale dwa lub trzy rodzaje, wymieszane ze sobą. Jak je wówczas scharakteryzujesz? Czasami jeden rodzaj usposobienia przejawia się w dwóch stanach, czasem w trzech, ale choć te stany są różne, ostatecznie biorą się z takiego samego usposobienia. Musicie zrozumieć usposobienie niechęci wobec prawdy i powinniście dociekać, jakie są przejawy niechęci wobec prawdy. W ten sposób będziecie w stanie rzeczywiście zrozumieć usposobienie niechęci wobec prawdy. Czujesz niechęć do prawdy. Dobrze wiesz, że coś jest słuszne – niekoniecznie muszą to być słowa Boga lub prawdozasady, czasem chodzi o pozytywne rzeczy, właściwe rzeczy, właściwe słowa, właściwe sugestie – a mimo to wciąż mówisz: „To nie jest prawda, to są tylko właściwe słowa. Nie chcę ich słuchać – nie słucham słów ludzi!”. Co to za usposobienie? Widzimy tu arogancję, nieustępliwość i niechęć wobec prawdy – występują tutaj wszystkie te rodzaje usposobienia. Każdy rodzaj usposobienia może wytworzyć wiele różnych stanów, a jeden stan może się odnosić do kilku różnych rodzajów usposobienia. Musisz mieć jasność co do tego, jakie rodzaje usposobienia wytwarzają takie stany. Wówczas będziesz w stanie rozpoznać różne rodzaje skażonego usposobienia.
Z czterech rodzajów zepsutego usposobienia, które właśnie omówiliśmy, każdy jeden wystarczy, by skazać ludzi na śmierć – czy to zbyt daleko idące stwierdzenie? (Nie). Skąd się biorą zepsute skłonności ludzi? Wszystkie rodzaje pochodzą od szatana. Ludzie przesiąkają wszelkimi herezjami i fałszywymi przekonaniami tworzonymi przez szatana, diabły oraz sławne i wybitne osoby, i w ten sposób powstają różne rodzaje skażonego usposobienia. Czy te rodzaje usposobienia są pozytywne czy negatywne? (Negatywne). W oparciu o co twierdzicie, że są negatywne? (W oparciu o prawdę). Te rodzaje usposobienia naruszają prawdę, opierają się Bogu, wrogo przeciwstawiają się Bożemu usposobieniu oraz wszystkiemu, co Bóg ma i czym jest, dlatego jeśli u kogoś występuje jeden z tych rodzajów zepsutego usposobienia, staje się on osobą opierającą się Bogu. Jeśli człowiek ma w sobie wszystkie te cztery rodzaje usposobienia, jest to problematyczne; taki człowiek stał się wrogiem Boga i wynikiem, jaki go czeka, jest pewna śmierć. Bez względu na to, o które usposobienie chodzi, jeśli rozważycie je w oparciu o prawdę, przekonacie się, że istota przejawiana w każdym z nich jest w całości skierowana przeciwko Bogu, wyraża opór i wrogość wobec Boga. Dlatego jeśli twoje skłonności się nie zmienią, nie będziesz zgodny z Bogiem, będziesz nienawidzić prawdy i staniesz się wrogiem Boga.
W następnej kolejności porozmawiajmy o piątym rodzaju usposobienia. Podam wam przykład, a wy spróbujcie odgadnąć, co to za usposobienie. Wyobraźcie sobie, że rozmawiają dwie osoby i jedna z nich jest zbyt bezpośrednia w słowach, przez co druga osoba się obraża i myśli sobie w duchu: „Dlaczego tak ranisz moją dumę? Czy wydaje ci się, że pozwalam ludziom się mnie czepiać?” i tak narasta w niej nienawiść. W rzeczywistości ten problem łatwo jest rozwiązać. Jeśli jedna osoba powiedziała coś, co zraniło drugą, to o ile ten, kto to powiedział, przeprosi słuchacza, sprawę można uznać za zamkniętą. Ale jeżeli urażona strona nie potrafi odpuścić i wyznaje zasadę „Dla dżentelmena nigdy nie jest za późno na zemstę”, jakie to jest usposobienie? (Złośliwość). Zgadza się – to jest złośliwość i mamy do czynienia z osobą o okrutnym usposobieniu. W kościele niektórych ludzi się przycina, ponieważ nie wykonują właściwie swoich obowiązków. Osoba, którą inni przycinają, często słyszy reprymendy, może nawet besztanie. Z pewnością czuje się tym zdenerwowana, ma ochotę się tłumaczyć i spierać. Mówi na przykład: „Chociaż to, co powiedzieliście, kiedy mnie przycięliście, było słuszne, niektóre z waszych słów były naprawdę obraźliwe, i tym samym sprawiliście, że straciłem twarz, a także zraniliście moje uczucia. Wierzę w Boga od wielu lat. Nawet jeśli niczego nie osiągnąłem, to znosiłem trudy. Jak możecie mnie tak traktować? Dlaczego nie przytniecie kogoś innego? Nie przyjmuję tego i nie mam zamiaru tego znosić!”. To jeden z rodzajów zepsutego usposobienia, prawda? (Tak). To zepsute usposobienie objawia się tylko przez skargi, nieposłuszeństwo i sprzeciw; chociaż jeszcze nie sięgnęło szczytu, widać już pewne symptomy i zaczyna już zmierzać do punktu, w którym nastąpi wybuch. Jaka jest postawa tej osoby w niedługi czas później? Taki człowiek się nie podporządkowuje, czuje się niezadowolony, sprzeciwia się i zaczyna robić na złość. Zaczyna się sprzeczać i próbuje się usprawiedliwiać: „Przywódcy i pracownicy nie zawsze mają rację, kiedy przycinają ludzi. Wy wszyscy może jesteście w stanie się na to zgodzić, ale ja nie. Akceptujecie to, bo jesteście głupimi mięczakami. Ja się na to nie zgadzam! Przedyskutujmy to i sprawdźmy, kto ma rację, a kto się myli”. Inni próbują to z nimi omawiać: „Bez względu na to, kto ma rację, a kto się myli, przede wszystkim musisz się podporządkować. Czy to możliwe, byś wykonywał obowiązek bez najmniejszych nawet śladów skażenia? Czy wszystko robisz dobrze? Nawet jeśli robisz wszystko tak jak trzeba, przycięcie jest dla ciebie pomocne! Wiele razy omawialiśmy z tobą zasady, ale ty nigdy nie słuchałeś, wolałeś ślepo robić, co ci się podobało, powodując zaburzenia w pracy kościoła i wielkie straty, więc przycięcie cię jest nieuniknione. Może te słowa są ostre i może trudno ich słuchać, ale to normalne, prawda? O co więc się sprzeczasz? Robisz złe rzeczy, ale nie pozwalasz, by inni cię przycinali?”. Ale czy po usłyszeniu tego są w stanie zaakceptować te słowa? Nie są. Po prostu nadal się sprzeczają i stawiają opór. Jakie usposobienie przy tym przejawiają? Diabelskość; jest to bezwzględne usposobienie. Co właściwie chcą przez to powiedzieć? „Ani myślę tolerować choćby najmniejszej obrazy. Nikt nie powinien tknąć choćby jednego włosa na mojej głowie! Jeśli ci pokażę, że nie warto ze mną zadzierać, na przyszłość nie odważysz się mnie przycinać. Czy w ten sposób nie odniosę zwycięstwa?”. Co wy na to? Usposobienie takiej osoby zostało obnażone, prawda? To jest bezwzględne usposobienie. Ludzie o bezwzględnym usposobieniu nie tylko czują niechęć do prawdy – oni jej wręcz nienawidzą! Kiedy są poddawani przycinaniu, albo próbują uciec, albo to ignorują, czując w sercach ogromną nienawiść. Nie chodzi po prostu o to, że przedstawiają własne argumenty. To w ogóle nie jest ich postawa. Są krnąbrni i walczą, a nawet próbują wzniecić konflikt jak jakaś harpia. W głębi ducha myślą: „Rozumiem, że próbujesz mnie upokorzyć i celowo mnie zawstydzić, i chociaż nie śmiem ci się sprzeciwić prosto w twarz, znajdę okazję, by się odegrać! Czyż nie chcesz mnie przycinać i mną pomiatać? Przeciągnę wszystkich na swoją stronę, tak że zostaniesz sam, a potem pozwolę ci posmakować, jak to jest być źle traktowanym!”. Tak właśnie myślą sobie w duchu; ich bezwzględne usposobienie w końcu się przejawiło. Aby osiągnąć swoje cele i wyładować złość, z całych sił się sprzeczają, usiłując się usprawiedliwić i przeciągnąć wszystkich na swoją stronę. Dopiero wtedy są zadowoleni i czują, że wyrównali rachunki. Czyż to nie jest złośliwe? To jest bezwzględne usposobienie. Przed przycinaniem przypominają potulne jagniątka. W trakcie przycinania albo gdy ktoś obnaży ich prawdziwe „ja”, w mgnieniu oka zmieniają się z jagnięcia w wilka i wychodzi z nich wilczy charakter. Czy to nie jest bezwzględne usposobienie? (Jest). Dlaczego więc przez większość czasu go nie widać? (Ich interesy nie były zagrożone). Zgadza się, nie zostali sprowokowani, a ich interesy nie były zagrożone. Podobnie i wilk nie zje cię, kiedy nie jest głodny – ale czy możesz z tego powodu twierdzić, że nie jest wilkiem? Gdybyś czekał z uznaniem go za wilka do chwili, aż spróbuje cię zjeść, byłoby już za późno, prawda? Nawet jeśli nie próbuje cię zjeść, powinieneś przez cały czas zachowywać czujność. To, że wilk cię nie zjadł, jeszcze nie oznacza, że nie ma ochoty cię zjeść, po prostu nie nadszedł jeszcze na to czas – a kiedy nadejdzie, jego wilcza natura ukaże się w pełni. Przycinanie obnaża każdego rodzaju człowieka. Niektórzy myślą sobie: „Dlaczego przycinają tylko mnie? Dlaczego zawsze czepiają się mnie? Czy uważają, że jestem łatwym celem? Nie należę do ludzi, z którymi można bezkarnie zadzierać!”. Co to jest za usposobienie? Jak to możliwe, by tylko ich przycinano? Wcale tak nie jest. Czy jest wśród was ktoś, kogo nigdy nie przycięto? Nie ma takiego. Czasami przywódcy i pracownicy są arbitralni i lekkomyślni w pracy albo nie wykonują jej zgodnie z ustaleniami – większość z nich jest wtedy przycinana. Robi się to, by chronić dzieło kościoła i zapobiec zbaczaniu przez ludzi na własną ścieżkę. Nie jest to wymierzone w żadną konkretną osobę. Ich twierdzenia w oczywisty sposób wypaczają fakty, jak również są przejawem bezwzględnego usposobienia.
Na jakie jeszcze sposoby przejawia się bezwzględne usposobienie? Jaki ma związek z niechęcią wobec prawdy? W gruncie rzeczy, kiedy przejawy niechęci wobec prawdy są poważne i nabierają cech sprzeciwu i osądu, przejawia to bezwzględne usposobienie. Niechęć do prawdy obejmuje wiele stanów, od braku zainteresowania prawdą po odrazę do niej, co pokazuje, że ktoś posunął się do tego, iż jest skłonny osądzać Boga i Go potępiać. Kiedy niechęć do prawdy osiąga pewien poziom, ludzie są skłonni zaprzeczać Bogu, nienawidzić Boga i przeciwstawiać się Mu. Te kilka stanów to przejawy bezwzględnego usposobienia, czyż nie? (Tak). Dlatego stan tych, którzy czują niechęć do prawdy, jest jeszcze poważniejszy i zawiera się w nim pewien rodzaj usposobienia: bezwzględne usposobienie. Na przykład niektórzy ludzie uznają, że Bóg sprawuje suwerenną władzę nad wszystkim, ale kiedy Bóg im coś odbiera i ponoszą osobiste straty, nie narzekają otwarcie ani nie wyrażają sprzeciwu, ale w głębi serca brakuje im akceptacji i podporządkowania. Jest to postawa biernego oporu, siedzenia z założonymi rękami i czekania na śmierć, i jest to wyraźnie stan niechęci do prawdy. Istnieje również inny, jeszcze poważniejszy stan: ludzie nie siedzą biernie, czekając na zagładę, lecz zamiast tego sprzeciwiają się Bożym ustaleniom i rozporządzeniom oraz temu, że Bóg im coś odbiera. Jak to robią? (Zakłócając i zaburzając pracę kościoła albo sabotując różne rzeczy i próbując ustanowić własne królestwo). To jest jedna z form sprzeciwu. Kiedy niektórzy fałszywi przywódcy zostają zwolnieni, nie tylko nie zastanawiają się nad sobą, ale także mają w sercach opór, a nawet, uczestnicząc w życiu kościoła, przez cały czas powodują zakłócenia i zaburzenia, sprzeciwiają się i okazują nieposłuszeństwo wobec wszystkiego, co mówi nowo wybrany przywódca, i próbują podkopać jego autorytet za jego plecami. Co to za usposobienie? To bezwzględne usposobienie. Tak naprawdę myślą sobie: „Jeśli ja nie mogę być przywódcą, to nikt inny nie utrzyma tego stanowiska, wszystkich ich przepędzę! Jeśli cię stąd wyrzucę, będę rządził tak jak dawniej!” To nie jest po prostu niechęć do prawdy, to jest bezwzględność! Walczą o status, o terytorium oraz o własne interesy i reputację; nie cofną się przed niczym i zrobią wszystko, co w ich mocy, by się zemścić. Innymi słowy, wykorzystują wszystkie swoje umiejętności i robią wszystko, co możliwe, aby osiągnąć swoje cele, ocalić swoją reputację, dumę i status oraz zrealizować swój zamiar zemsty. To są wszystko przejawy bezwzględności. Niektóre zachowania wynikające z bezwzględnego usposobienia polegają na mówieniu wielu różnych rzeczy, aby wywołać zaburzenia i zakłócenia; inne polegają na robieniu wielu złych rzeczy w celu osiągnięcia swoich celów. Wszystko, co tacy ludzie robią czy mówią, jest niezgodne z prawdą i stanowi jej naruszenie, są to wszystko przejawy bezwzględnego usposobienia. Niektórzy ludzie nie są w stanie tego rozeznać. Nie potrafią dostrzec, czym w istocie są niewłaściwe słowa lub zachowanie, o ile nie są one rażące. Ale dla ludzi, którzy rozumieją prawdę, wszystko, co mówią i robią źli ludzie, jest złem i nic w tym nie może być słuszne ani zgodne z prawdą; można stwierdzić, że to, co ci ludzie mówią i robią, jest w stu procentach złe i że z całą pewnością są to przejawy bezwzględnego usposobienia. Jakimi motywacjami kierują się źli ludzie przed przejawieniem swojego bezwzględnego usposobienia? Jakie cele próbują osiągnąć? Jak mogą robić takie rzeczy? Czy potraficie to rozeznać? Dam wam przykład. Coś się stało w domach pewnych osób. Domy te są obserwowane przez wielkiego czerwonego smoka i te osoby nie mogą tam wrócić, co jest dla nich bardzo bolesne. Pewni bracia i pewne siostry zabierają je do siebie, a one, widząc, że w tych domach, które ich ugościły, wszystko jest w porządku, myślą sobie: „Dlaczego nic się nie zdarzyło w twoim domu? Jak to się stało, że padło na mój dom? To niesprawiedliwe. Tak nie może być; muszę wymyślić jakiś sposób, żeby coś się stało u ciebie w domu i żebyś nie mógł tam wrócić. Dam ci posmakować tych samych trudności, które ja przecierpiałem”. Bez względu na to, czy coś robią, czy nie, czy staje się to rzeczywistością, czy też nie, albo czy osiągają swoje cele, jeśli mają tego rodzaju intencje, to jest to pewien rodzaj usposobienia, prawda? (Tak). Jeśli nie mogą dobrze żyć, nie pozwolą na to również innym ludziom. Co to za usposobienie? (Bezwzględne usposobienie). To jest bezwzględne usposobienie – ci ludzie są wstrętni! Mówiąc potocznie, są zepsuci do szpiku kości. To opisuje, jak bardzo są bezwzględni. Jaka jest natura takiego usposobienia? Przeanalizujcie to szczegółowo: jakie są ich intencje i motywacje, kiedy to usposobienie się w nich przejawia? Jaka siła sprawcza stoi za przejawieniem tego usposobienia? Co oni chcą przez to osiągnąć? Coś wydarzyło się w ich własnych domach, a w goszczących ich domach dobrze o nich zadbano – więc dlaczego chcą to zepsuć? Czy poczują zadowolenie dopiero wtedy, gdy zaszkodzą swoim gospodarzom, tak że w tych domach udzielających gościny również zacznie się dziać coś złego i ci gospodarze też nie będą mogli tam wrócić? Dla własnego dobra powinni chronić te miejsca, nie dopuścić do tego, aby cokolwiek się tam stało, i nie krzywdzić swoich gospodarzy, gdyż krzywdząc ich, krzywdzą zarazem siebie. Jaki zatem właściwie mają cel, chcąc to zrobić? (Kiedy im się nie układa, nie chcą, żeby układało się komukolwiek innemu). To się nazywa bezwzględność. Taki człowiek myśli sobie: „Mój dom został zniszczony przez wielkiego czerwonego smoka i teraz nie mam domu. Ale ty nadal masz miły, ciepły dom, do którego możesz wrócić. To niesprawiedliwe. Drażni mnie to, że możesz wrócić do domu. Sprawię, że będziesz cierpiał. Zrobię tak, że nie będziesz mógł wrócić do domu i będziesz taki jak ja. Wtedy będzie sprawiedliwie”. Czy takie postępowanie nie oznacza żywienia złych myśli i posiadania złych intencji? Jaka jest zatem natura takiego postępowania? (To bezwzględna natura). Ludzie o bezwzględnych skłonnościach mówią i robią różne rzeczy tylko po to, by zaspokoić swoje pragnienia. Jakie rzeczy zazwyczaj robią? (Zakłócają, zaburzają i niszczą pracę kościoła). (Gdy rozmawiają z ludźmi twarzą w twarz, próbują im się przypodobać, ale potem próbują ich podkopać za plecami). (Atakują ludzi, mszczą się i złośliwie ich prześladują). (Rozsiewają bezpodstawne plotki i oszczerstwa). (Szkalują, osądzają i potępiają). Naturą tych działań jest zaburzanie i niszczenie pracy kościoła, i są to wszystko przejawy sprzeciwiania się Bogu i atakowania Go, wszystko to są przejawy bezwzględnego usposobienia. Ci, którzy zdolni są robić takie rzeczy, niewątpliwie są złymi ludźmi, a wszystkich tych, u których występują pewne przejawy bezwzględnego usposobienia, można uznać za złych ludzi. Jaka jest istota złego człowieka? To istota diabła i szatana. To nie jest przesada. Czy wy bylibyście zdolni do takich działań? Do którego z tych postępków jesteście zdolni? (Do osądzania). A czy odważylibyście się atakować ludzi lub mścić się na nich? (Czasami mam takie myśli, ale nie ośmielam się wprowadzać ich w życie). Po prostu macie takie myśli, ale nie ośmielacie się wprowadzać ich w życie. Gdyby skrzywdził cię ktoś o niższej pozycji niż twoja, czy odważyłbyś się wziąć odwet? (Czasami tak, jestem zdolny to zrobić). A gdyby ten ktoś był naprawdę groźny – gdyby był bardzo elokwentny i cię skrzywdził – czy odważyłbyś się zemścić? Chyba tylko nieliczni nie obawialiby się tego zrobić. Czy ludzie, którzy gnębią słabych, ale boją się silnych, mają bezwzględne usposobienie? (Tak). Bez względu na to, jakiego rodzaju jest to zachowanie i w kogo jest wymierzone, jeśli jesteś zdolny do popełnienia złego uczynku w postaci odwetu na innych braciach i siostrach, dowodzi to, że masz w sobie bezwzględne usposobienie. To bezwzględne usposobienie nie wydaje się zanadto inne z zewnątrz, ale musisz być w stanie je odróżnić i odróżnić również, kogo bierzesz na cel. Jeśli jesteś zawzięty na szatana i potrafisz go ujarzmić i upokorzyć, czy można to uznać za bezwzględne usposobienie? Nie. To jest stawanie w obronie tego, co słuszne i bycie nieustraszonym w obliczu wroga. To jest poczucie sprawiedliwości. W jakich okolicznościach można byłoby to uznać za bezwzględne usposobienie? Gdybyś gnębił, deptał i poniżał dobrych ludzi lub braci i siostry, byłoby to bezwzględne usposobienie. Dlatego musicie mieć sumienie i rozum, do ludzi i spraw podchodzić z zasadami, umieć rozpoznawać ludzi złych i diabły, mieć poczucie sprawiedliwości, okazywać tolerancję i cierpliwość wybrańcom Bożym oraz braciom i siostrom, a także praktykować zgodnie z prawdą. Jest to całkowicie słuszne i zgodne z Bożymi intencjami. Ludzie o bezwzględnym usposobieniu nie traktują innych zgodnie z takimi zasadami. Jeśli ktoś, nieważne kto, zrobi coś, co ich skrzywdzi, będą próbowali się zemścić – to jest bezwzględność. W sposobie działania złych ludzi nie ma żadnej zasady. Nie szukają oni prawdy. Bez względu na to, czy chcą zrobić komuś na złość, czy gnębią słabych i obawiają się silnych, czy też odważają się na kimkolwiek mścić, wszystko to odnosi się do bezwzględnego usposobienia i wszystkie te rzeczy składają się na skażone usposobienie. Co do tego nie ma wątpliwości.
Jaki jest najbardziej oczywisty przejaw bezwzględnego usposobienia u człowieka? Gdy taka osoba spotyka kogoś prostodusznego lub kogoś, kogo łatwo jest zastraszyć, zaczyna go terroryzować i bawić się nim. To powszechne zjawisko. Kiedy ktoś o stosunkowo dobrym sercu zobaczy człowieka prostodusznego lub tchórzliwego, będzie miał dla niego współczucie i nawet jeśli nie będzie w stanie mu pomóc, to nie będzie go zastraszać. Gdy widzisz, że ktoś z twoich braci czy sióstr jest prostoduszny, jak go traktujesz? Czy znęcasz się nad nim lub mu dokuczasz? (Zapewne patrzyłbym na niego z góry). Patrzenie na ludzi z góry to sposób widzenia ich, postrzegania, rodzaj mentalności, ale to, co do nich mówisz i jak wobec nich postępujesz, wiąże się z twoim usposobieniem. Powiedzcie Mi, jak się zachowujecie wobec ludzi, którzy są nieśmiali i tchórzliwi? (Rozkazuję im i ich zastraszam). (Kiedy widzę, że słabo wykonują swoje obowiązki, dyskryminuję ich i wykluczam). Te rzeczy, o których wspominacie, są przejawami bezwzględnego usposobienia i odnoszą się do usposobienia ludzi. Jest ich znacznie więcej, więc nie ma potrzeby omawiać ich szczegółowo. Czy kiedykolwiek spotkaliście takiego człowieka, kogoś, kto chce zadręczyć na śmierć każdego, kto go obrazi, i kto nawet modli się do Boga, prosząc Go, aby taką osobę potępił i zmiótł z powierzchni ziemi? Chociaż żaden człowiek nie ma takiej mocy, w głębi serca ludzie myślą o tym, jak dobrze by było, gdyby ją mieli, albo modlą się do Boga, prosząc, by On to uczynił. Czy miewacie w sercu takie myśli? (Kiedy głosimy ewangelię i napotykamy złych ludzi, którzy nas atakują i zgłaszają na policję, żeby nas aresztowano, czuję do nich nienawiść i zdarza mi się myśleć „nadejdzie dzień, kiedy zostaniesz ukarany przez Boga”). To dość obiektywny przypadek. Byłeś atakowany, cierpiałeś, czułeś ból, twoja osobista godność i szacunek do siebie zostały całkowicie zdeptane – w takich okolicznościach większość ludzi miałaby trudności z poradzeniem sobie z tym. (Niektórzy ludzie rozsiewają w Internecie bezpodstawne plotki o naszym kościele i potępiają nas za wiele rzeczy. Bardzo mnie to złości, kiedy o tym czytam, i mam w sercu wiele nienawiści). Czy to jest bezwzględność, impulsywność, czy też zwykłe człowieczeństwo? (To jest zwykłe człowieczeństwo. Brak nienawiści do demonów i wrogów Boga nie jest zwykłym człowieczeństwem). Racja. To jest przejaw, manifestacja i reakcja wypływające ze zwykłego człowieczeństwa. Jeśli ludzie nie nienawidzą tego, co negatywne, ani nie kochają tego, co pozytywne, jeśli nie mają standardów sumienia, to nie są ludźmi. W takich okolicznościach, jakie działania ludzi przerodziły się w przejawy bezwzględnego usposobienia? Jeśli ta nienawiść i odraza przeradzają się w pewien rodzaj zachowania, jeśli tracisz cały rozum i robisz rzeczy, które naruszają granice sumienia, jeśli jesteś nawet skłonny kogoś zabić i złamać prawo, to jest to bezwzględność, jest to działanie impulsywne. Kiedy ludzie rozumieją prawdę, potrafią rozpoznać złych ludzi i nienawidzą niegodziwości, jest to zwykłe człowieczeństwo. Ale jeśli ludzie załatwiają sprawy impulsywnie, działają bez zasad. Czy to różni się czymś od popełniania zła? (Tak). Jest pewna różnica. Jeśli dana osoba jest skrajnie zła, skrajnie niemoralna, skrajnie bezwzględna, a ty czujesz do niej wielką antypatię, do tego stopnia, że prosisz Boga, by przeklął tego człowieka, to jest to w porządku. Ale czy to w porządku, jeśli pomodliłeś się dwa lub trzy razy, a Bóg nic nie czyni, więc bierzesz sprawy we własne ręce? (Nie). Możesz modlić się do Boga i wyrażać swoje poglądy oraz opinie, a potem poszukiwać prawdozasad, i w takim przypadku będziesz w stanie zająć się wszystkim we właściwy sposób. Ale nie powinieneś żądać od Boga ani próbować Go zmuszać, by wziął odwet w twoim imieniu, a tym bardziej nie powinieneś pozwalać, by twoja impulsywność skłoniła cię do robienia głupich rzeczy. Powinieneś podejść do sprawy racjonalnie i być cierpliwy. Czekaj na Boży czas, więcej módl się do Boga i obserwuj, jak Bóg traktuje diabły i szatana. Dzięki temu będziesz mógł zachować cierpliwość. Bycie racjonalnym oznacza powierzenie tego wszystkiego Bogu i pozwolenie, by On działał. Takie właśnie nastawienie powinna mieć istota stworzona. Nie działaj impulsywnie. Działanie impulsywne nie jest akceptowane przez Boga, jest przez Niego potępiane. Usposobienie przejawiane przez ludzi w takich chwilach nie jest ludzką słabością czy przemijającym gniewem, lecz jest to bezwzględne usposobienie. Kiedy już zostanie to uznane za bezwzględne usposobienie, znajdziesz się w kłopotach i najprawdopodobniej nie zostaniesz zbawiony. A to dlatego, że kiedy ludzie mają bezwzględne usposobienie, są skłonni działać wbrew sumieniu i rozumowi i stają się wielce skłonni łamać prawo oraz naruszać Boże zarządzenia administracyjne. Jak zatem tego uniknąć? Istnieją co najmniej trzy granice, których nie wolno przekraczać: pierwsza to nierobienie rzeczy, które są sprzeczne z sumieniem i rozumem, druga to niełamanie prawa, a trzecia to nienaruszanie Bożych zarządzeń administracyjnych. Zawiera się w tym nieposuwanie się do żadnych skrajności oraz nierobienie niczego, co zaburzy pracę kościoła. Jeśli będziesz przestrzegał tych zasad, przynajmniej zapewnisz sobie bezpieczeństwo i nie zostaniesz wyeliminowany. Jeśli walczysz skrajnie bezwzględnie, kiedy cię przycinają, bo popełniłeś wszelkiego rodzaju zło, jest to jeszcze bardziej niebezpieczne. Z dużym prawdopodobieństwem bezpośrednio obrazisz Boże usposobienie i zostaniesz usunięty lub wydalony z kościoła. Kara za obrazę Bożego usposobienia jest znacznie surowsza niż za złamanie prawa – to los gorszy od śmierci. Złamanie prawa grozi co najwyżej karą pozbawienia wolności; po kilku trudnych latach wyjdziesz na wolność i to wszystko. Ale jeśli obrazisz Boże usposobienie, kara będzie trwała przez wieczność. Dlatego jeśli ludziom o bezwzględnym usposobieniu brakuje racjonalności, są w skrajnym niebezpieczeństwie: mają skłonności do popełniania zła, z pewnością zostaną ukarani i doczekają się odpłaty. Jeśli ktoś ma w sobie trochę racjonalności i odrobinę bogobojnego serca oraz potrafi poszukiwać prawdy i podporządkować się jej w obliczu różnych sytuacji, będzie w stanie powstrzymać się od popełnienia wielu złych czynów. Jeśli ktoś obdarzony racjonalnością potrafi poszukiwać prawdy, jest dla niego nadzieja na zbawienie. Kluczowe jest, aby człowiek miał racjonalność i rozum. Człowiekowi obdarzonemu rozumem łatwo przyjdzie przyjęcie prawdy i właściwe podejście do przycinania. Człowiek pozbawiony rozumu znajdzie się w niebezpieczeństwie, gdy będzie przycinany. Powiedzmy na przykład, że ktoś czuje w sobie wielki gniew po tym, jak został przycięty. Będzie chciał się bronić, a nawet będzie chciał zaatakować i potępić przywódców i pracowników, ale jednocześnie będzie się bał, że takie postępowanie spowoduje kłopoty. Jednak istnieje w nim już takie bezwzględne usposobienie i nie wiadomo, kiedy ten człowiek zacznie działać pod jego wpływem. Dopóki ktoś ma w sobie bezwzględne usposobienie i dopóki ma złośliwe myśli, to chociaż może nie wprowadzać ich w czyn, już jest w niebezpieczeństwie. Kiedy okoliczności na to pozwolą – kiedy nadarzy się okazja – może zacząć działać. Dopóki ma w sobie bezwzględne usposobienie, to o ile go nie skoryguje, wcześniej czy później popełni zło. Zatem w jakich jeszcze sytuacjach człowiek przejawia bezwzględne usposobienie? Powiedzcie Mi. (Niedbale podchodziłem do swojego obowiązku i nie miałem żadnych rezultatów, a potem przywódca zgodnie z zasadami mnie zwolnił i poczułem pewien wewnętrzny sprzeciw. Później, kiedy zobaczyłem, że przywódca przejawił skażone usposobienie, myślałem o napisaniu listu, żeby na niego donieść). Czy ten pomysł wziął się z powietrza? Absolutnie nie. Zrodził się w twojej naturze. Elementy ludzkiej natury prędzej czy później zawsze się przejawią. Nigdy nie wiadomo, w jakiej sytuacji lub w jakim kontekście się przejawią i zostaną wprowadzone w czyn. Czasami ludzie nic nie robią, ale to dlatego, że sytuacja na to nie pozwala. Jeśli jednak jest to ktoś, kto dąży do prawdy, to będzie w stanie poszukiwać prawdy, aby rozwiązać problem swoich skażonych skłonności, i nie będzie działał pod ich wpływem. Jeżeli jednak nie dąży do prawdy, to zrobi, co zechce, i gdy tylko sytuacja na to pozwoli, popełni zło. Dlatego też, jeśli skażone usposobienie nie zostanie skorygowane, to jest bardzo prawdopodobne, że ludzie wpadną w kłopoty, a w takim przypadku będą musieli zebrać to, co zasiali. Niektórzy ludzie nie dążą do prawdy i przez cały czas niedbale wykonują swoje obowiązki. Nie akceptują tego, że inni ich przycinają, nigdy nie okazują skruchy i w końcu zostają odizolowani, aby się nad sobą zastanowili. Niektórzy ludzie są usuwani z kościoła, ponieważ stale zaburzają życie kościoła i stali się zgniłymi jabłkami; niektórzy są wydalani, bo dopuszczają się wszelkiego rodzaju zła. Dlatego bez względu na to, jakiego typu ktoś jest człowiekiem, jeśli często przejawia zepsute skłonności i nie szuka prawdy, aby rozwiązać ten problem, jest bardzo prawdopodobne, że dopuści się zła. Zepsute usposobienie ludzkości to nie tylko arogancja, ale także niegodziwość i bezwzględność. Każdy ma w sobie arogancję, podobnie jak bezwzględność.
Jak zatem należy rozwiązać problem przejawiania bezwzględnego usposobienia? Ludzie muszą rozpoznać, czym jest ich skażone usposobienie. Usposobienie niektórych ludzi jest szczególnie bezwzględne, złośliwe i aroganckie; są oni całkowicie pozbawieni skrupułów. Taka jest natura złych ludzi, a są to ludzie najbardziej niebezpieczni ze wszystkich. Kiedy tacy ludzie sprawują władzę, władzę sprawują diabły i szatani. W domu Bożym wszyscy źli ludzie są ujawniani i eliminowani, popełniają bowiem wszelkiego rodzaju złe uczynki. Kiedy próbujesz omawiać prawdę ze złymi ludźmi bądź ich przyciąć, istnieje duże prawdopodobieństwo, że cię zaatakują, osądzą, a nawet zemszczą się na tobie, co jest konsekwencją ich bardzo złośliwego usposobienia. Jest to rzeczywiście bardzo powszechne. Na przykład może być dwoje ludzi, którzy bardzo dobrze się dogadują, są wobec siebie bardzo troskliwi i wyrozumiali, ale w końcu dochodzi między nimi do różnicy zdań w jednej sprawie dotyczącej ich interesów i zrywają ze sobą kontakty. Niektórzy ludzie stają się nawet wrogami i próbują się na sobie nawzajem mścić. Wszyscy oni są w wysokim stopniu bezwzględni. Jeśli chodzi o wykonywanie obowiązków, czy zauważyliście, jakie zachowania i przejawy należą do bezwzględnego usposobienia? Te rzeczy z pewnością istnieją i musicie się do nich dokopać. Pomoże wam to je rozeznać i rozpoznać. Jeśli nie wiecie, jak się do nich dokopać i je rozeznać, nigdy nie będziecie w stanie rozpoznać złych ludzi. Kiedy niektórzy ludzie zostaną zwiedzeni przez antychrystów i wpadną pod ich kontrolę, ich życie doznaje uszczerbku i dopiero wtedy dowiadują się oni, kim jest antychryst i czym jest bezwzględne usposobienie. Wasze zrozumienie prawdy jest zbyt powierzchowne. Wasze zrozumienie większości prawd sprowadza się jedynie do powiedzeń i dosłownych interpretacji, albo też rozumiecie tylko słowa i doktryny i w ogóle nie potraficie odnieść prawdy do rzeczywistości. Po wysłuchaniu wielu kazań wydaje się, że w waszych sercach jest zrozumienie i jasność, ale w zderzeniu z rzeczywistością nadal nie potraficie rozpoznać, czym rzeczy są w istocie. Wszyscy wiecie, jakie są przejawy antychrysta z punktu widzenia doktryny, ale kiedy patrzycie na prawdziwego antychrysta, nie potraficie go rozpoznać. A to dlatego, że wasze doświadczenie jest zbyt płytkie, albo dlatego, że brakuje wam przenikliwości – możesz tylko czekać, aż antychryst zwiedzie cię i skrzywdzi w straszliwym stopniu, i dopiero wtedy będziesz w stanie przejrzeć jego antychrystową istotę, a następnie dogłębnie go rozeznać. Dzisiaj, chociaż większość ludzi sumiennie słucha kazań podczas zgromadzeń i chce dążyć do prawdy, to po wysłuchaniu kazania rozumieją jedynie jego dosłowne znaczenie, nie wychodzą poza poziom teoretyczny i nie są w stanie doświadczyć tej strony, którą jest prawdorzeczywistość. Dlatego ich wejście w prawdorzeczywistość jest bardzo powierzchowne, co skutkuje tym, że ich rozeznanie co do złych ludzi i antychrystów jest bardzo słabe. Antychryści mają istotę złych ludzi, ale czy poza antychrystami i złymi ludźmi inni ludzie nie mają bezwzględnych skłonności? W rzeczywistości z żadnym człowiekiem nie można zadzierać. Kiedy nic się nie dzieje, każdy jest miły i uśmiechnięty, ale gdy tylko stają w obliczu czegoś, co szkodzi ich własnym interesom, nagle pojawia się w nich wrogość. To jest bezwzględne usposobienie. Czasami bezwzględne usposobienie przejawia się mimowolnie – co właściwie dzieje się w takich przypadkach? Czy jest to kwestia opętania przez złe duchy? Czy to przypadek reinkarnacji złego demona? Jeśli chodzi o którąś z tych dwóch rzeczy, to taka osoba ma istotę złego człowieka i nie można jej pomóc. Jeśli jej istota nie jest istotą złego człowieka i ta osoba ma jedynie zepsute bezwzględne usposobienie, to jej stan nie jest beznadziejny, a jeśli potrafi przyjąć prawdę, wciąż istnieje dla niej nadzieja na zbawienie. Jak zatem rozwiązać problem bezwzględnego, skażonego usposobienia? Po pierwsze, napotykając różne sprawy, musisz często się modlić i zastanawiać się nad tym, jakie masz motywacje i pragnienia. Musisz zaakceptować Boży nadzór, trzymać swoje zachowanie w ryzach, a zwłaszcza nie przejawiać żadnych złych słów ani zachowań. Jeśli człowiek odkryje w sobie niewłaściwe intencje i pragnienie czynienia zła, chęć robienia złych rzeczy, musi poszukiwać prawdy, aby rozwiązać ten problem; musi znaleźć odpowiednie słowa Boże, aby zrozumieć i rozwiązać tę sprawę, i musi prosić o Bożą ochronę w modlitwie, złożyć Bogu przysięgę i przeklinać samego siebie, ilekroć nie przyjmuje prawdy i dopuszcza się zła. Rozmawianie z Bogiem w ten sposób zapewnia ochronę i powstrzymuje człowieka przed czynieniem zła. Jeśli w obliczu jakiejś sytuacji człowiek odczuwa pragnienie czynienia zła, a jednak wcale mu to nie przeszkadza i po prostu postępuje tak, jak mu się podoba, to jest on złym człowiekiem i nie jest kimś, kto szczerze wierzy w Boga i kocha prawdę. Taki człowiek nadal chce wierzyć w Boga i podążać za Nim, być błogosławionym i wejść do królestwa niebieskiego – czy to możliwe? To tylko mrzonki. Piątym rodzajem usposobienia jest bezwzględność. Jest to również problem dotyczący skażonych skłonności i to już mniej więcej wszystko na ten temat.
Zapewne znacie również szósty rodzaj zepsutego usposobienia: niegodziwość. Zacznijmy od sytuacji, kiedy ludzie głoszą ewangelię. Niektórzy ujawniają przy tym niegodziwe usposobienie. Nie głoszą zgodnie z zasadami ani nie wiedzą, jacy ludzie kochają prawdę i obdarzeni są człowieczeństwem; zawsze tylko szukają osoby płci przeciwnej, która jest w ich typie, którą lubią i z którą się dogadują. Nie głoszą ludziom, których nie lubią lub z którymi nie potrafią się dogadać. Nie ma znaczenia, czy dana osoba jest odpowiednia według zasad głoszenia ewangelii – jeśli wydaje im się interesująca, nie zrezygnują. Inni mogą ich przekonywać, że ta osoba nie przystaje do zasad głoszenia ewangelii, ale oni i tak upierają się komuś takiemu głosić. Mają w sobie usposobienie, które kontroluje ich działania, każe im zaspokajać lubieżne pragnienia i pod sztandarem głoszenia ewangelii osiągać własne cele. To nic innego jak niegodziwe usposobienie. Niektórzy nawet doskonale wiedzą, że tak postępując, czynią źle, że obrażają tym Boga i naruszają Jego zarządzenia administracyjne, a mimo to nie przestają tak czynić. To jeden z rodzajów usposobienia, prawda? (Tak). Jest to jeden z przejawów niegodziwego usposobienia, ale nie tylko przejawianie lubieżnych pragnień należy uznać za niegodziwe; zakres niegodziwości jest szerszy niż tylko pożądliwość ciała. Zastanówcie się, jakie są inne przejawy niegodziwego usposobienia? Mówimy o usposobieniu, więc jest to coś więcej niż tylko sposób postępowania – obejmuje wiele różnych stanów, manifestacji i przejawów, dlatego można to uznać za usposobienie. (Podążanie za światowymi trendami, niewyrzekanie się rzeczy związanych z trendami tego świata). Niewyrzekanie się niegodziwych trendów to jeden z przejawów. Przywiązanie do niegodziwych trendów tego świata, uganianie się za nimi, zajmowanie się nimi, podążanie za nimi z wielką pasją. Są tacy, którzy nigdy się od tych spraw nie odwracają, niezależnie od tego, jak omawia się z nimi prawdę, i bez względu na to, jak są przycinani; mogą być nawet tymi trendami zauroczeni. To jest niegodziwość. Zatem gdy ludzie podążają za niegodziwymi trendami, jakie przejawy wskazują na ich niegodziwe usposobienie? Dlaczego ci ludzie kochają te rzeczy? Co takiego w tych niegodziwych światowych trendach daje im wewnętrzne zadowolenie oraz zaspokaja ich potrzeby, upodobania i pragnienia? Powiedzmy na przykład, że lubią gwiazdy filmowe: co takiego mają ci celebryci, co napędza obsesję ludzi i każe im za nimi podążać? To polot, klasa, wygląd i sława, jak również ekstrawagancki styl życia, jakiego ich wielbiciele również pragną. Te rzeczy, za którymi podążają – czy wszystkie są niegodziwe? (Tak). Dlaczego mówi się, że są niegodziwe? (Ponieważ są przeciwieństwem prawdy i tego, co pozytywne; nie są zgodne z tym, czego wymaga Bóg). To tylko doktryna. Spróbujcie przeanalizować te gwiazdy filmowe i celebrytów: ich styl życia, postępowanie, a nawet publiczny wizerunek i stroje, które wszyscy tak bardzo uwielbiają. Dlaczego prowadzą takie życie? I dlaczego inspirują innych do naśladownictwa? Włożyli w to wszystko wiele wysiłku. Mają wizażystów i osobistych stylistów, którzy tworzą ten ich wizerunek. Jaki więc mają cel w kreowaniu takiego obrazu siebie? Chcą przyciągać ludzi, zwieść ich, skłonić, by za nimi podążali – i czerpać z tego korzyści. I tak, czy ludzie czczą te gwiazdy filmowe ze względu na ich sławę, wygląd, czy styl życia, jest to doprawdy głupie i absurdalne postępowanie. Gdyby człowiek miał rozum, jak mógłby czcić diabły? Diabły to byty, które zwodzą i oszukują ludzi, szkodząc im. Diabły nie wierzą w Boga i absolutnie nie przyjmują prawdy. Wszystkie podążają za szatanem. Jakie są cele tych, którzy podążają za diabłami i szatanem, darząc ich czcią? Chcą naśladować te diabły, wzorować się na nich w nadziei, że pewnego dnia sami staną się diabłami, równie pięknymi i seksownymi jak tamte diabły i celebryci. Lubią cieszyć się tym uczuciem. Bez względu na to, jakiego celebrytę czy wybitną jednostkę czci dana osoba, jej ostateczny cel jest ten sam – wprowadzać ludzi w błąd, przyciągać ich i sprawiać, by ludzie ją czcili i by za nią szli. Czy to nie jest niegodziwe usposobienie? To niegodziwe usposobienie; nie mogłoby być bardziej oczywiste.
Niegodziwe usposobienie przejawia się także w inny sposób. Niektórzy widzą, że podczas zgromadzeń w domu Bożym zawsze czyta się słowo Boże, omawia prawdę i dyskutuje o samopoznaniu, o właściwym wykonywaniu obowiązku, o działaniu zgodnie z zasadami, o tym, jak bać się Boga i wystrzegać się zła, jak zrozumieć i praktykować prawdę oraz o różnych innych aspektach prawdy. Słuchają tego przez wiele lat, a im dłużej słuchają, tym bardziej mają tego dość i zaczynają narzekać: „Czy celem wiary w boga nie jest uzyskanie błogosławieństw? Dlaczego ciągle mówimy o prawdzie i omawiamy słowo boże? Czy to się kiedyś wreszcie skończy? Mam już tego powyżej uszu!”. Ale nie chcą wracać do świeckiego świata, ponieważ boją się, że jeśli to zrobią, nie będą w stanie zyskać błogosławieństw. Myślą sobie: „Wiara w boga jest taka nudna, to nieciekawe. Jak mogę znaleźć sobie coś interesującego do roboty?”. Chodzą więc i pytają: „Ilu wierzących w boga jest w kościele? Ilu jest przywódców i pracowników? Ilu zostało zwolnionych? Ilu ma wyższe wykształcenie?”. Ciągle zbierają te informacje, aby osiągnąć swoje cele. Co to za usposobienie? To jest niegodziwość. Tacy ludzie w najmniejszym stopniu nie kochają prawdy. Wierzą w Boga i żyją życiem kościoła wyłącznie po to, by zyskać błogosławieństwa. Bez względu na to, ilu kazań o prawdzie wysłuchali, nie ma ani jednej prawdy, która mogłaby wzbudzić ich zainteresowanie, a ich serca pozostają niewzruszone, niezależnie od tego, kto omawia prawdę. Ale kiedy słyszą, jak ktoś plotkuje lub rozmawia o tym, co dzieje się w kościele, natychmiast nadstawiają uszu, martwiąc się, że mogliby coś przegapić. Czyż to nie jest podłość? (Jest). Czym charakteryzują się podli ludzie? W najmniejszym stopniu nie interesują się prawdą. Interesują się tylko sprawami zewnętrznymi i niestrudzenie oraz bez skrupułów nadstawiają uszu, by wyszukiwać plotki i rzeczy, które nie mają żadnego wpływu na ich wkraczanie w życie ani na prawdę. Myślą, że rozgryzienie i pojęcie tych spraw, tych wszystkich informacji, oznacza, że są pełnoprawnymi członkami domu Bożego, że zyskali przychylność Bożych wybrańców i z pewnością zyskają aprobatę Boga i wejdą do królestwa Bożego. Czy uważacie, że tak jest w rzeczywistości? (Nie). Wy potraficie to przejrzeć, ale wielu nowych wierzących w Boga nie potrafi. Skupiają się na nasłuchiwaniu tych plotek, myśląc, że staną się członkami domu Bożego, jeśli będą je chwytać i przekazywać dalej – ale w rzeczywistości Bóg najbardziej brzydzi się takimi ludźmi, są oni najbardziej próżni i ciemni ze wszystkich. Bóg stał się ciałem w dniach ostatecznych, aby dokonać dzieła osądzania i oczyszczania ludzi, by w rezultacie obdarzyć ich prawdą jako życiem. Ale jeśli ludzie nie skupiają się na jedzeniu i piciu słowa Bożego, lecz ciągle poszukują plotek i próbują dowiedzieć się czegoś więcej o wewnętrznych sprawach kościoła, to czy dążą do prawdy? Czy są to ludzie, którzy wykonują należytą pracę? Dla Mnie są to ludzie niegodziwi. Są niedowiarkami. Takich ludzi można również nazwać podłymi. Zawsze skupiają się tylko na plotkach. To zaspokaja ich ciekawość, ale Bóg się nimi brzydzi. Nie są to ludzie, którzy prawdziwie wierzą w Boga, a tym bardziej ludzie, którzy dążą do prawdy. Są po prostu sługami szatana, którzy przychodzą, by zaburzać pracę kościoła. Ludzie, którzy nieustannie badają i sprawdzają Boga, w szczególności są sługami i poplecznikami wielkiego czerwonego smoka. Bóg nienawidzi tych ludzi i brzydzi się nimi najbardziej ze wszystkich. Jeśli wierzysz w Boga, dlaczego Mu nie ufasz? Kiedy badasz i sprawdzasz Boga, czy poszukujesz prawdy? Czy wiedza o rodzinie, w której narodził się Chrystus, lub o środowisku, w którym dorastał, ma cokolwiek wspólnego z faktem, że Chrystus jest prawdą, drogą i życiem? Czy ludzie, którzy nieustannie badają Boga, nie są obrzydliwi? Jeśli przez cały czas masz pojęcia na temat spraw związanych z człowieczeństwem Chrystusa, powinieneś spędzać więcej czasu na dążeniu do poznania słów Bożych; dopiero gdy zrozumiesz prawdę, będziesz w stanie rozwiązać problem swoich pojęć. Czy próba ustalenia pochodzenia rodziny Chrystusa lub okoliczności Jego narodzin pozwoli ci poznać Boga? Czy pozwoli ci odkryć boską istotę Chrystusa? Absolutnie nie. Ludzie prawdziwie wierzący w Boga oddają się słowu Bożemu i prawdzie, tylko to sprzyja poznaniu boskiej istoty Chrystusa. Ale dlaczego ci, którzy nieustannie badają Boga, wciąż dopuszczają się podłości? Ci nic niewarci ludzie, którzy nie mają duchowego zrozumienia, powinni jak najszybciej wynieść się z domu Bożego! Tak wiele prawd zostało wyrażonych, tak wiele omówiono na zgromadzeniach i w kazaniach – dlaczego nie poznajesz Boga na ich podstawie, lecz zamiast tego Go badasz? Co to oznacza, że wciąż badasz Boga? Że jesteś skrajnie niegodziwy! Co więcej, są nawet tacy, którym się wydaje, że poznanie tych wszystkich nieistotnych informacji jest ich kartą przetargową, i przechwalają się tym przed wszystkimi. A co się dzieje na koniec? Stają się dla Boga wstrętni i obrzydliwi. Czy to w ogóle są ludzie? Czy to nie są żywe demony? Jak mogą być ludźmi wierzącymi w Boga? Poświęcają wszystkie swoje myśli nikczemności i nieprawości, zupełnie jakby było tak, że im więcej znają pogłosek, tym bardziej są członkami domu Bożego i tym lepiej rozumieją prawdę. Tacy ludzie są zupełnie niedorzeczni. W domu Bożym nikt nie jest bardziej odrażający niż oni.
Niektórzy ludzie nieustannie skupiają się w swojej wierze na nierealistycznych rzeczach. Na przykład niektórzy wciąż dociekają, jak wygląda królestwo, gdzie się znajduje trzecie niebo, jaki jest świat podziemny i gdzie się mieści piekło. Wciąż badają tajemnice, zamiast skupiać się na wejściu w życie. To jest podłość, to jest nikczemność. Są tacy, którzy bez względu na to, ilu kazań i omówień wysłuchają, wciąż nie rozumieją, czym jest prawda, ani nie są świadomi, jak powinni ją wprowadzać w życie. Kiedy tylko mają czas, zagłębiają się w słowo Boże, ślęczą nad sformułowaniami, szukając jakiegoś doznania, a także ciągle sprawdzają, czy słowa Boga się wypełniły. Jeśli tak, wierzą, że jest to dzieło Boga, a jeśli nie, zaprzeczają, że jest to dzieło Boga. Czy nie są niedorzeczni? Czy to nie jest podłość? Czy ludzie zawsze są w stanie dostrzec, kiedy wypełniły się słowa Boga? Ludzie niekoniecznie są w stanie dostrzec, kiedy niektóre z Bożych słów się wypełniły. Ludziom wydaje się, że niektóre z Jego słów się nie wypełniły, ale dla Boga są one wypełnione. Ludzie nie mogą jasno ujrzeć tych rzeczy; są szczęściarzami, jeśli rozumieją chociaż dwadzieścia procent. Niektórzy ludzie przez cały czas studiują słowo Boże, ale nie poświęcają uwagi praktykowaniu prawdy ani wejściu w rzeczywistość. Czy nie jest to lekceważenie swoich właściwych obowiązków? Słyszeli tak wiele prawd, ale nadal ich nie rozumieją i nieustannie szukają dowodów na wypełnienie się proroctw, traktując to jako swoją misję w życiu. Kiedy niektórzy ludzie się modlą, mówią na przykład: „Boże, jeśli chcesz, abym to zrobił, spraw, abym wstał jutro o szóstej rano; jeśli nie chcesz, pozwól mi spać do siódmej”. Często tak postępują, traktują to jako swoją zasadę i praktykują ją, jakby to była prawda. To się nazywa podłość. W swoich działaniach zawsze polegają na uczuciach, skupiają się na tym, co nadnaturalne, polegają na pogłoskach i innych nierzeczywistych sprawach; nieustannie skupiają energię na podłych rzeczach. To jest niegodziwość. Jakkolwiek omawiasz z nimi prawdę, uważają, że z prawdy nie ma żadnego pożytku i nie jest tak trafna jak opieranie się na uczuciach lub weryfikacja przez porównania. To jest podłość. Nie wierzą, że Bóg sprawuje suwerenną władzę nad ludzkim losem i go ustala, i chociaż mówią, że uznają słowa Boże za prawdę, mimo to w głębi serca w dalszym ciągu nie akceptują prawdy i niczego nie postrzegają przez pryzmat Bożych słów. Jeśli jakaś znana osoba coś mówi, są przekonani, że to prawda i zgadzają się z tym. Jeśli wróżka lub osoba czytająca z twarzy powie im, że w przyszłym roku awansują na menedżera, wierzą w to. Czy to nie jest podłość? Wierzą we wróżby, przepowiadanie przyszłości i rzeczy nadprzyrodzone, i wierzą tylko w te podłe rzeczy. Podobnie niektórzy ludzie mówią: „Rozumiem wszystkie prawdy, ale po prostu nie potrafię ich wprowadzić w życie. Nie wiem, na czym polega problem”. Teraz znamy już odpowiedź na to pytanie: są podli. Nie ma znaczenia, w jaki sposób omawiasz prawdę z takimi ludźmi, nie dotrze ona do nich ani nie zobaczysz żadnego efektu. Ci ludzie nie tylko czują niechęć wobec prawdy, ale też mają niegodziwe usposobienie. Jaki jest najważniejszy przejaw niechęci wobec prawdy? Chodzi o to, że człowiek rozumie prawdę, ale nie wprowadza jej w życie. Nie chce słuchać prawdy, stawia opór i czuje do niej niechęć. Wie, że prawda jest słuszna i dobra, ale nie wprowadza jej w życie, nie chce iść tą drogą, nie chce cierpieć ani płacić ceny, a tym bardziej ponosić strat. Niegodziwi ludzie nie są tacy. Uważają, że niegodziwe rzeczy są prawdą, że to jest właściwa droga i gonią za tymi rzeczami, próbują je naśladować i nieustannie skupiają na nich energię. W domu Bożym często omawiane są zasady modlitwy: ludzie mogą modlić się kiedykolwiek i gdziekolwiek chcą, bez żadnych ograniczeń czasowych, po prostu muszą przyjść przed oblicze Boga, wypowiedzieć słowa w swoim sercu i szukać prawdy. Te słowa powinny być często słyszane i łatwe do zrozumienia, ale jak niegodziwi ludzie wprowadzają je w życie? Każdego ranka o świcie niezawodnie zwracają się na południe, klękają na oba kolana i kładą obie ręce na ziemi, kłaniając się w modlitwie przed Bogiem najniżej jak potrafią. Myślą, że tylko w takich chwilach Bóg będzie w stanie wysłuchać ich modlitwy, bo wtedy Bóg nie jest zajęty, ma czas, więc słucha. Czy to nie jest absurdalne? Czy to nie jest niegodziwe? Inni twierdzą, że najlepszą porą na modlitwę jest godzina pierwsza lub druga w nocy, kiedy wszędzie jest cicho. Dlaczego tak mówią? Oni też mają swoje powody. Mówią, że o tej porze wszyscy śpią; Bóg ma czas na zajmowanie się ich sprawami tylko wtedy, gdy nie jest zajęty. Czy to nie absurdalne? Czy to nie jest niegodziwe? Jakkolwiek omawiasz z nimi prawdę, oni odmawiają jej przyjęcia. To najbardziej niedorzeczni ludzie, niezdolni do zrozumienia prawdy. Jeszcze inni mówią: „Kiedy ludzie wierzą w boga, muszą być dobrzy i czynić dobre rzeczy, nie wolno im zabijać ani jeść mięsa. Jedzenie mięsa to zabijanie, to grzech, i bóg nie chce ludzi, którzy to robią”. Czy te słowa mają jakąkolwiek podstawę? Czy Bóg kiedykolwiek powiedział coś takiego? (Nie). Więc kto tak powiedział? To był niewierzący, niedorzeczny typ. W rzeczywistości ludzie, którzy tak twierdzą, niekoniecznie nie jedzą mięsa – być może nie jedzą go w obecności innych ludzi, ale jedzą dużo mięsa na osobności. Ci ludzie doskonale potrafią udawać i wszędzie rozpowszechniają niedorzeczne poglądy. To jest niegodziwość. Tacy ludzie są bardzo podli. Traktują te niedorzeczne przekonania i herezje jak przykazania i przepisy, a nawet praktykują je i trzymają się ich tak, jakby były prawdą lub Bożymi wymogami, energicznie i bezwstydnie ucząc tego samego innych. Dlaczego mówię, że sposób działania tych ludzi, to, jak formułują swoje słowa oraz sposoby ich dążenia są niegodziwe? (Ponieważ nie mają one związku z prawdą). Więc wszystko, co nie ma związku z prawdą, jest niegodziwe? Takie zrozumienie jest bardzo problematyczne. W codziennym życiu ludzi są rzeczy, które nie mają związku z prawdą. Czy stwierdzenie, że są niegodziwe, nie jest przekręcaniem faktów? O tym, co nie jest potępione przez Boga, nie można powiedzieć, że jest niegodziwe; tylko to, co jest potępione przez Boga, może być określone jako niegodziwe. Uznanie wszystkiego, co nie ma związku z prawdą, za niegodziwe byłoby wielkim błędem. Czy szczegóły dotyczące życiowych potrzeb – na przykład jedzenia, spania, picia, odpoczynku – mają związek z prawdą? Czy te rzeczy są niegodziwe? To są wszystko normalne potrzeby, część codziennej ludzkiej rutyny, nic w nich nie ma niegodziwego. Dlaczego więc działania, o których wcześniej wspominałem, zostały uznane za niegodziwe? Ponieważ takie sposoby postępowania prowadzą ludzi na ścieżkę, która jest błędna i niedorzeczna – na ścieżkę religii. Praktykowanie w taki sposób i nauczanie tego innych prowadzi ludzi na ścieżkę niegodziwości. To nieunikniony rezultat. Jak kończą ludzie, którzy wielbią niegodziwe światowe trendy i kroczą ścieżką niegodziwości? Stają się zdeprawowani, tracą rozum, nie mają wstydu, a na koniec całkowicie dają się ponieść światowym trendom i zmierzają do zatracenia, w niczym się nie różniąc od niewierzących. Niektórzy ludzie nie tylko uważają te herezje i fałszywe przekonania za przepisy, którym należy się podporządkować albo przykazania, których należy przestrzegać, ale także trzymają się ich jak prawdy. To niedorzeczni ludzie, całkowicie pozbawieni duchowego zrozumienia. Ostatecznie można ich tylko wyeliminować. Czy Duch Święty mógłby działać w kimś, kto ma tak zniekształcone pojmowanie prawdy? (Nie). Duch Święty nie działa w takich ludziach, a w takim przypadku działają w nich złe duchy, ponieważ ścieżka, którą ci ludzie kroczą, jest ścieżką niegodziwości, śpieszą oni ścieżką złych duchów – a złe duchy właśnie tego potrzebują. Jaki jest tego rezultat? Ci ludzie są opętani przez złe duchy. Wcześniej powiedziałem, że „Diabły i szatan skradają się wszędzie niczym ryczące lwy, szukając ludzi do pożarcia”. Kiedy ludzie kroczą nieprawą, niegodziwą ścieżką, nieuchronnie zostaną porwani przez złe duchy. Nie ma potrzeby, aby Bóg oddawał cię złym duchom. Jeśli nie będziesz dążyć do prawdy, to nie będziesz chroniony, a Bóg nie będzie z tobą. Bóg nie będzie się o ciebie troszczył, jeśli nie będzie mógł cię pozyskać, a złe duchy wykorzystają tę okazję, by się wślizgnąć i cię opętać. Takie są konsekwencje, prawda? Wszyscy ci, którzy czują niechęć wobec prawdy, nieustannie potępiają dzieło Bożego wcielenia i podążają za światowymi trendami, którzy rażąco błędnie interpretują słowa Boże i Biblię, szerzą herezje i niedorzeczne przekonania – wszystko, co czynią ci ludzie, zrodziło się z niegodziwych skłonności. Niektórzy ludzie dążą do duchowości, a ponieważ mają zniekształcone zrozumienie, wymyślają wiele niedorzeczności, aby zwieść ludzi, i stają się utopistami i teoretykami, co również jest dopuszczaniem się podłości. To niegodziwi ludzie. Podobnie było z faryzeuszami: wszystko, co robili, było obłudne, nie praktykowali prawdy i wprowadzali ludzi w błąd, aby ci ich podziwiali i oddawali im cześć. Ukrzyżowali nawet Pana Jezusa, kiedy się pojawił, aby czynić dzieło. To było niegodziwe i w końcu zostali przeklęci przez Boga. Dziś świat religijny nie tylko osądza i potępia pojawienie się oraz dzieło Boga, ale, co jest najbardziej odrażające, staje po stronie wielkiego czerwonego smoka, łącząc się z niegodziwymi siłami w prześladowaniu Bożych wybrańców i występując w tandemie jako wróg Boga. To niegodziwe. Świat religijny nigdy nie czuł nienawiści do niegodziwych sił szatana, nie czuje nienawiści do niegodziwości kraju wielkiego czerwonego smoka, lecz zamiast tego modli się za nich i im błogosławi. To jest niegodziwe. Każde zachowanie, które ma związek z szatanem i złymi duchami lub polega na współpracy z nimi, można zbiorczo nazwać niegodziwością. Te sposoby praktyki, które są prawdziwie zboczone, złe, skrajne i nieumiarkowane – one też są niegodziwe. Niektórzy ludzie wciąż błędnie rozumieją Boga i tych nieporozumień nie da się wyjaśnić, bez względu na to, jak omawia się z nimi prawdę. Ciągle głoszą własne argumenty, obstają przy własnych fałszywych tezach. Czy w tym również nie ma pewnej niegodziwości? Niektórzy ludzie mają swoje pojęcia o Bogu; po wielokrotnym omówieniu z nimi prawdy twierdzą, że zrozumieli i że ich pojęcia zostały wyjaśnione, jednak potem nadal mocno się ich trzymają, przez cały czas mają negatywne podejście i kurczowo trzymają się swoich wymówek. To jest niegodziwe, prawda? To też jest jeden z rodzajów niegodziwości. Podsumowując, każdy, kto zrobił coś nierozsądnego i nie chce się z tym pogodzić, bez względu na to, jak omawia się z nim prawdę, jest podły i trochę niegodziwy. Ludziom o niegodziwym usposobieniu nie jest łatwo o Boże zbawienie, ponieważ nie potrafią przyjąć prawdy i nie chcą odrzucić swoich niegodziwych niedorzecznych przekonań; naprawdę nic nie można dla nich zrobić.
Omówiliśmy w sumie sześć rodzajów usposobienia: nieustępliwość, arogancję, podstępność, niechęć wobec prawdy, bezwzględność i niegodziwość. Czy przeanalizowanie tych sześciu rodzajów usposobienia dało wam nową wiedzę i zrozumienie zmian w usposobieniu? Czym właściwie są zmiany w usposobieniu? Czy oznacza to pozbycie się jakiejś wady, korektę konkretnego zachowania lub zmianę pewnego rodzaju osobowości? Absolutnie nie. Czy teraz trochę jaśniej pojmujecie, czego dotyczy usposobienie? Czy te sześć rodzajów usposobienia można zdefiniować jako zepsute skłonności człowieka, jako ludzką naturoistotę? (Tak). Czy te wymienione skłonności są pozytywne czy negatywne? (Negatywne). Są to na wskroś skażone skłonności, główne aspekty skażonego ludzkiego usposobienia. Nie ma wśród nich ani jednej, która nie byłaby wroga Bogu i prawdzie, i żadna z nich nie jest pozytywna. Dlatego te sześć skłonności to sześć aspektów, które łącznie określa się mianem skażonego usposobienia. Skażone skłonności stanowią naturoistotę człowieka. Jak można zdefiniować „istotę”? Odnosi się ona do natury człowieka. Natura człowieka to cechy, na których człowiek opiera swoją egzystencję, te, które dyktują jego sposób życia. Ludzie żyją zgodnie ze swoją naturą. Bez względu na to, co urzeczywistniasz, jakie są twoje cele i kierunek, jakich zasad przestrzegasz, twoja naturoistota się nie zmienia – to jest niezaprzeczalne. Dlatego kiedy nie posiadasz prawdy i opierasz się w życiu na tych zepsutych skłonnościach, wszystko, co urzeczywistniasz, jest przeciwne Bogu, przeciwne prawdzie i sprzeczne z Bożymi intencjami. Powinniście to już rozumieć: czy ludzie mogą osiągnąć zbawienie, jeśli ich usposobienie się nie zmieni? (Nie). To zupełnie niemożliwe. Jeśli zatem usposobienie ludzi się nie zmieni, czy mogą oni być zgodni z Bogiem? (Nie). To byłoby ogromnie trudne. Jeśli chodzi o te sześć rodzajów usposobienia, bez względu na to, o które konkretnie chodzi i do jakiego stopnia się ono w tobie manifestuje czy ujawnia, jeśli nie jesteś w stanie uwolnić się od ograniczeń nakładanych przez te zepsute skłonności, to niezależnie od motywów czy celów twoich działań i od tego, czy działasz intencjonalnie, czy nie, natura wszystkiego, co robisz, będzie nieuchronnie przeciwna Bogu i nieuchronnie zostanie przez Niego potępiona – co jest niezwykle poważną konsekwencją. Czy potępienie przez Boga jest tym, czego ostatecznie pragnie każdy w Niego wierzący? (Nie). A ponieważ nie jest to wynik, którego ludzie mogliby sobie życzyć, co przede wszystkim powinni zrobić? Powinni poznać swoje zepsute usposobienie i skażoną istotę, zrozumieć prawdę, a następnie ją przyjąć – stopniowo, krok po kroku, odrzucając te zepsute skłonności w sytuacjach przygotowanych dla nich przez Boga i osiągając zgodność z Bogiem i prawdą. To jest droga do zmian w usposobieniu.
Wcześniej niektórzy uważali zmianę usposobienia za rzecz bardzo łatwą i prostą. Byli przekonani, że „Dopóki się zmuszam, by nie mówić rzeczy przeciwstawiających się Bogu ani nie robić niczego, co mogłoby zakłócić lub zaburzyć pracę kościoła, i dopóki mam właściwy punkt widzenia, a moje serce jest prawe, to jeśli zrozumiem trochę więcej prawdy, dołożę wysiłków, więcej przecierpię i zapłacę wyższą cenę, to w ciągu kilku lat na pewno uda mi się osiągnąć zmianę usposobienia”. Czy te słowa mają sens? (Nie). Gdzie tkwi błąd? (Ci ludzie nie znają swego zepsutego usposobienia). Jaki jest cel poznania swojego zepsutego usposobienia? (Zmienić je). A jaki jest efekt tej zmiany? Zyskujesz prawdę. Aby ocenić, czy nastąpiła zmiana w twoim usposobieniu, należy się przyjrzeć, czy twoje działania są zgodne z prawdą, czy też pozostają z nią sprzeczne, czy są zrodzone z woli człowieka, czy też z potrzeby spełnienia Bożych wymagań. Aby sprawdzić, do jakiego stopnia zmieniło się twoje usposobienie, trzeba się przyjrzeć, czy w chwili, gdy przejawiasz zepsute usposobienie, potrafisz zastanowić się nad sobą i zbuntować się przeciwko ciału, motywacjom, szalonym ambicjom i pragnieniom oraz czy jesteś wtedy w stanie praktykować zgodnie z prawdą. To, na ile jesteś zdolny praktykować zgodnie z prawdą i słowami Bożymi oraz to, czy twoja praktyka jest w zupełności zgodna ze standardami prawdy, pokazuje, jak duża zmiana zaszła w twoim usposobieniu. Te dwie rzeczy są ze sobą współmierne. Weźmy na przykład nieustępliwe usposobienie: na początku, zanim jeszcze w twoim usposobieniu zaszła jakakolwiek zmiana, nie rozumiałeś prawdy ani nie byłeś świadomy tego, że masz nieustępliwe usposobienie. Kiedy usłyszałeś prawdę, pomyślałeś sobie: „Jak to jest, że prawda zawsze obnaża ludzkie rany?”. Po usłyszeniu tego poczułeś, że słowa Boże są słuszne, ale rok lub dwa lata później nie wziąłeś sobie żadnego z nich do serca i żadnego z nich nie przyjąłeś. To jest nieustępliwość, czyż nie? Po dwóch lub trzech latach nadal w ogóle ich nie przyjąłeś, nie zaszła żadna zmiana w twoim wewnętrznym stanie i chociaż nie byłeś opieszały w wykonywaniu swojego obowiązku, wiele wycierpiałeś i zapłaciłeś wysoką cenę, problem twojego nieustępliwego stanu w ogóle nie został rozwiązany ani w najmniejszym stopniu się nie zmniejszył. Czy zatem zaszła jakaś zmiana w tym aspekcie twojego usposobienia? (Nie). W takim razie po co tak biegasz i pracujesz? Bez względu na powód, dla którego to robisz, biegasz i pracujesz na ślepo, bo choć tak bardzo się wysilałeś i tak ciężko pracowałeś, to w twoim usposobieniu nie zaszła nawet najmniejsza zmiana. Pewnego dnia naraz zaczynasz się zastanawiać: „Jak to jest, że chociaż wierzę w Boga od tylu lat, to nie jestem zdolny przedstawić ani jednego słowa świadectwa? Moje usposobienie życiowe wcale się nie zmieniło”. W tym momencie czujesz, jak poważny jest to problem, i myślisz sobie: „Jestem naprawdę zbuntowany i nieustępliwy! Nie jestem osobą, która dąży do prawdy! Nie przyjąłem słów Boga do serca! Jak można to nazwać wiarą w Boga? Wierzę w Boga od kilku lat, ale nadal nie urzeczywistniam człowieczeństwa, a moje serce nie jest blisko Boga! Nie wziąłem sobie również słów Boga do serca; nie mam wyrzutów sumienia ani skłonności do skruchy, gdy robię coś złego – czy to nie jest nieustępliwość? Czy nie jestem buntownikiem?”. Martwi cię to. A co to znaczy, że cię to martwi? To znaczy, że chcesz okazać skruchę. Zauważasz własną nieustępliwość i buntowniczość i w takiej chwili twoje usposobienie zaczyna się zmieniać. Mimowiednie w twojej świadomości pojawiają się myśli o zmianie i pragnienie zmiany i nie chcesz już pozostawać w impasie z Bogiem. Czujesz, że chcesz poprawić swoją relację z Bogiem, nie być już tak nieustępliwym, móc praktykować słowa Boże w swoim codziennym życiu i praktykować je jako prawdozasady – masz tę świadomość. To dobrze, że jesteś tego świadomy, ale czy to oznacza, że od razu będziesz mógł się zmienić? (Nie). Musisz przejść przez kilka lat doświadczeń, podczas których świadomość w twoim sercu będzie się stawać coraz wyraźniejsza i pojawi się w tobie silna potrzeba. Powiesz sobie w duchu: „To nie jest dobre – muszę przestać marnować czas. Muszę dążyć do prawdy i zrobić coś właściwego! W przeszłości zaniedbywałem swoje właściwe obowiązki, myślałem tylko o rzeczach materialnych, takich jak jedzenie i ubranie, goniłem tylko za sławą i zyskiem. W rezultacie w ogóle nie pozyskałem prawdy. Żałuję tego i muszę okazać skruchę!”. W tym momencie wkraczasz na właściwą ścieżkę wiary w Boga. Jeśli ludzie zaczynają się skupiać na praktykowaniu prawdy, czy nie jest to krok w kierunku zmiany usposobienia? Bez względu na to, od jak dawna wierzysz w Boga, jeśli potrafisz wyczuć, jak bardzo jesteś nierozgarnięty – że zawsze po prostu dryfowałeś i po kilku latach takiego dryfowania nie zyskałeś nic, wciąż czujesz pustkę – jeśli z tego powodu czujesz się nieswojo, zaczynasz się zastanawiać nad sobą i uznajesz, że tracisz czas, nie dążąc do prawdy, w takim momencie zrozumiesz, że przez Boże słowa napomnienia wyraża się Jego miłość do człowieka i znienawidzisz siebie za to, że nie słuchałeś słów Bożych, że brakowało ci sumienia i rozumu. Poczujesz żal, a potem chęć, by postępować zupełnie inaczej i by naprawdę żyć przed obliczem Boga, i powiesz sobie: „Nie mogę już dłużej ranić Boga. Bóg powiedział tak wiele, a każde słowo miało na celu dobro człowieka oraz wskazanie mu właściwej drogi. Bóg jest tak piękny i tak godzien miłości człowieka! Muszę dążyć do prawdy i praktykować prawdę, by odpłacić Bogu za Jego miłość”. To jest początek ludzkiej transformacji. Jak dobrze jest sobie to uświadomić! Jeśli jesteś tak odrętwiały, że nawet nie zdajesz sobie sprawy z takich rzeczy, to masz problem, prawda? Dzisiaj ludzie zdają sobie sprawę, że kluczem do wiary w Boga jest częstsze czytanie słów Bożych, że zrozumienie prawdy i poznanie siebie poprzez słowa Boże jest najważniejsze ze wszystkiego i że tylko zdolność do praktykowania prawdy i uczynienia prawdy swoją rzeczywistością jest wejściem na właściwą ścieżkę wiary w Boga. Jak myślicie, ile lat doświadczenia potrzeba, aby mieć tę wiedzę i to uczucie w sercu? Ludzie, którzy są bystrzy, wnikliwi i mają ogromne pragnienie Boga, mogą być w stanie zmienić swoje postępowanie po roku lub dwóch latach doświadczania, a następnie zacząć wkraczać na właściwą ścieżkę wiary w Boga. Ale ludzie, którzy są ogłupiali, odrętwiali i tępi oraz którym brakuje wnikliwości, spędzą trzy lub pięć lat w oszołomieniu, niczego nie zyskawszy, i będą całkowicie nieświadomi tego, jak ważne jest dążenie do prawdy. Następnie spędzają ponad dziesięć lat w oszołomieniu, polegając na entuzjazmie w wykonywaniu swoich obowiązków, wciąż nie osiągając żadnych wyraźnych zysków i nie będąc w stanie podzielić się żadnym świadectwem z doświadczenia. Dopiero gdy zostaną odesłani lub wyeliminowani, w końcu się przebudzą i pomyślą: „Naprawdę nie mam żadnej prawdorzeczywistości. Naprawdę nie byłem osobą, która dąży do prawdy!”. Czy ich przebudzenie nie nadeszło trochę za późno? Niektórzy ludzie dryfują w oszołomieniu, wciąż żywiąc nadzieję na nadejście dnia Bożego, ale wcale nie dążąc do prawdy. W rezultacie nawet przez dziesięć lat niczego nie zyskują ani nie są w stanie podzielić się żadnym świadectwem. Dopiero gdy zostaną surowo przycięci, gdy ktoś wystosuje wobec nich ostrzeżenie, w końcu czują, jak Boże słowa przeszywają ich serca. Jakże nieustępliwe są ich serca! Jak można nie przycinać ich i nie karać? Jak można nie dyscyplinować ich surowo? Co trzeba zrobić, żeby pojawiła się w nich świadomość i żeby zareagowali? Ci, którzy nie dążą do prawdy, nie uronią nawet łzy, dopóki nie zobaczą własnego grobu. Dopiero po popełnieniu wielu demonicznych i złych czynów przychodzi na nich opamiętanie i mówią sobie: „Czy moje życie jako wierzącego dobiegło już końca? Czy Bóg już mnie nie chce? Czy zostałem potępiony?”. Nachodzi ich refleksja. Gdy wpadają w zniechęcenie, uznają, że wszystkie te lata wiary w Boga były stratą czasu, mają mnóstwo pretensji, skłonni są się poddać i uznać, że są beznadziejni. Ale kiedy odzyskują rozsądek, przychodzi im do głowy: „Czy ja po prostu nie niszczę siebie? Muszę znowu stanąć na nogi. Powiedziano mi, że nie kocham prawdy. Dlaczego mi tak powiedziano? O rany! Mieli zupełną rację – nie tylko nie kocham prawdy, ale nawet nie potrafię wprowadzić w życie tych prawd, które rozumiem! To jest przejaw niechęci wobec prawdy!”. Myśląc o tym, czują nieco wyrzutów sumienia i lęku: „Jeśli dalej będę tak postępował, na pewno zostanę ukarany. Nie, muszę szybko okazać skruchę – nie wolno obrażać usposobienia Boga”. Czy w takiej chwili stają się mniej nieustępliwi? Czują ukłucie w sercu, jakby przebiła je igła. Kiedy czujesz coś takiego, twoje serce zostaje poruszone i zaczyna cię interesować prawda. Dlaczego zaczyna cię ona interesować? Bo potrzebujesz prawdy. Bez prawdy, gdybyś został przycięty, nie byłbyś w stanie się temu podporządkować ani przyjąć prawdy, i nie byłbyś w stanie wytrwać, kiedy napotkasz próby. Gdybyś został przywódcą i chciał powstrzymać się od bycia fałszywym przywódcą i od kroczenia ścieżką antychrysta, czy byłbyś w stanie to zrobić? Nie byłbyś. Gdybyś miał status, a inni by cię za to chwalili, czy byłoby to coś, co mógłbyś przezwyciężyć? Kiedy przygotowano by dla ciebie pewne sytuacje lub pokusy, czy potrafiłbyś je przezwyciężyć? Doskonale znasz i rozumiesz siebie, więc powiesz: „Bez zrozumienia prawdy nie wyjdę zwycięsko z tych wszystkich sytuacji – jestem śmieciem, do niczego nie jestem zdolny”. Co to za stan umysłu? To potrzeba prawdy. Kiedy jesteś w potrzebie, gdy czujesz się najbardziej bezradny, będziesz chciał polegać tylko na prawdzie. Poczujesz, że na nikim innym nie można się oprzeć, że tylko poleganie na prawdzie pozwoli ci rozwiązać twoje problemy i przejść przez przycinanie, próby i pokusy, że pomoże ci poradzić sobie w każdej sytuacji. A im mocniej polegasz na prawdzie, tym bardziej będziesz czuł, że prawda jest dobra, pożyteczna i najbardziej dla ciebie pomocna, że może rozwiązać wszystkie twoje trudności. W takich chwilach zaczniesz tęsknić za prawdą. Kiedy ludzie docierają do tego punktu, czy ich zepsute skłonności nie zaczynają po trochu łagodnieć lub się zmieniać? Od chwili, gdy zaczynają rozumieć i akceptować prawdę, ich poglądy na różne sprawy zaczynają się zmieniać, po czym zaczynają również zachodzić zmiany w ich skażonych skłonnościach. To powolny proces. W początkowych etapach ludzie nie są w stanie dostrzec tych drobnych zmian w sobie, ale kiedy naprawdę zrozumieją prawdę i są już w stanie ją praktykować, zaczynają w nich zachodzić zasadnicze zmiany, które dają się odczuć. Od momentu, w którym ludzie zaczynają odczuwać pragnienie prawdy i głód jej uzyskania oraz chęć jej poszukiwania, do czasu, gdy coś im się przydarzy i dzięki zrozumieniu prawdy będą w stanie wcielić ją w życie i zamiast działać według własnej woli, spełnić Boże intencje, przezwyciężyć własne motywacje oraz swoje aroganckie, buntownicze, nieustępliwe i zdradzieckie serce – czy w ciągu całego tego czasu prawda, krok po kroku, nie staje się ich życiem? A kiedy prawda staje się twoim życiem, tkwiące w tobie aroganckie, buntownicze, nieustępliwe i zdradzieckie skłonności przestają być twoim życiem i nie mogą już cię kontrolować. A co wówczas kieruje twoim zachowaniem? Słowa Boga. Kiedy słowa Boga stały się twoim życiem, czy nie zaszła w tobie zmiana? (Tak). A później możesz tylko przez cały czas zmieniać się na lepsze. Tak wygląda proces, który prowadzi do zmiany ludzkiego usposobienia; osiągnięcie tego efektu zajmuje dużo czasu.
To, ile czasu trzeba, aby zaszły zmiany w czyimś usposobieniu, to kwestia indywidualna; nie ma tu określonych ram czasowych. U kogoś, kto kocha prawdę i do niej dąży, zmiany w usposobieniu będą widoczne za siedem, osiem lub dziesięć lat. W przypadku człowieka o przeciętnym potencjale, który również chce szukać prawdy, może minąć około piętnastu lub dwudziestu lat, zanim zmiany w jego usposobieniu zaczną być widoczne. Kluczem jest determinacja w dążeniu do prawdy oraz to, na ile dana osoba jest wnikliwa – to są decydujące czynniki. Każdy człowiek ma w sobie, do pewnego stopnia, wszystkie rodzaje zepsutego usposobienia. Wszystkie one składają się na naturę człowieka i wszystkie są w nim głęboko zakorzenione. Jednak przez dążenie do prawdy i jej praktykowanie, przyjęcie Bożego sądu i karcenia, przycinania, prób i uszlachetniania można osiągnąć zmiany, w różnym stopniu dotyczące wszystkich rodzajów usposobienia. Niektórzy ludzie mówią: „Skoro tak, to czy zmiany w usposobieniu nie są tylko kwestią czasu? W odpowiednim czasie dowiem się, czym są zmiany w usposobieniu, i będę zdolny do wejścia”. Czy tak jest? (Nie). Absolutnie nie. Gdyby trzeba było tylko czasu, aby osiągnąć zmiany w usposobieniu, to wszyscy ludzie, którzy przez całe życie wierzyli w Boga, powinni je osiągać naturalnie. Ale czy tak rzeczywiście się dzieje? Czy ci ludzie zyskali prawdę? Czy osiągnęli zmiany w swoim usposobieniu? Nie. Ludzi, którzy wierzą w Boga, jest tyle, co ziarenek piasku na pustyni, ale ci, których usposobienie uległo zmianie, pojawiają się rzadko jak białe kruki. Aby osiągnąć rzeczywistą zmianę usposobienia, ludzie muszą się oprzeć na dążeniu do prawdy; są udoskonalani, gdy polegają na dziele Ducha Świętego. Zmiany w usposobieniu osiąga się poprzez dążenie do prawdy. Z jednej strony ludzie muszą zapłacić cenę, muszą zapłacić cenę, gdy przychodzi im dążyć do prawdy i muszą chętnie znosić każdą ilość cierpienia, aby zyskać prawdę. Ponadto, aby Duch Święty mógł działać i ich udoskonalić, muszą zostać uznani przez Boga za prawych ludzi, ludzi, którzy mają dobre serca i prawdziwie kochają Boga. Współpraca ludzi jest niezbędna, ale pozyskanie dzieła Ducha Świętego jest jeszcze ważniejsze. Jeśli ludzie nie dążą do prawdy lub jej nie kochają, jeśli nigdy nie okazują troski o Boże intencje, a tym bardziej nie kochają Boga, jeśli nie mają poczucia odpowiedzialności za dzieło kościoła ani miłości do innych – a zwłaszcza jeśli nie wykonują swoich obowiązków z oddaniem – wtedy nie są umiłowani przez Boga i nie mogą zostać przez Niego udoskonaleni. Tak więc ludziom nie wolno ślepo stosować reguł, ale muszą zrozumieć Boże intencje. Cokolwiek Bóg mówi czy robi, muszą być w stanie się podporządkować i chronić dzieło kościoła, a ich serca muszą być prawe; tylko wtedy Duch Święty może działać. Jeśli ludzie chcą dążyć do tego, by Bóg ich udoskonalił, muszą mieć serce kochające Boga, serce, które Mu się podporządkowuje i jest bogobojne, a wypełniając swój obowiązek, muszą być lojalni wobec Boga i przynosić Mu zadowolenie. Tylko wtedy będą mogli uzyskać działanie Ducha Świętego. Kiedy ludzie mają dzieło Ducha Świętego, są oświecani przy czytaniu słów Bożych, mają ścieżkę praktykowania prawdy i zasad przy wykonywaniu swojego obowiązku, Bóg ich prowadzi w kłopotach, a ich serca są radosne i spokojne bez względu na to, jak bardzo cierpią. Poddając się w ten sposób przewodnictwu Ducha Świętego przez dziesięć czy dwadzieścia lat, zmienią się, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Im wcześniej nadejdzie zmiana, tym wcześniej ogarnie ich spokój; im szybciej się zmienią, tym szybciej staną się szczęśliwi. Tylko wtedy, gdy zmieniają się usposobienia ludzi, mogą oni odnaleźć prawdziwy pokój i radość, tylko wtedy mogą wieść naprawdę szczęśliwe życie. Ci, którzy nie dążą do prawdy, nie zaznają duchowego spokoju ani radości, ich dni stają się coraz bardziej puste i coraz trudniejsze do zniesienia. Dni tych, którzy wierzą w Boga, lecz nie dążą do prawdy, są wypełnione bólem i cierpieniem. Toteż dla ludzi wierzących w Boga nic nie jest ważniejsze niż zyskanie prawdy. Zyskanie prawdy to zyskanie życia; im szybciej zyskają prawdę, tym lepiej. Bez prawdy ludzkie życie jest puste. Zyskanie prawdy to odnalezienie pokoju i radości, możliwość życia przed obliczem Boga, bycia oświeconym, kierowanym i prowadzonym przez dzieło Ducha Świętego. W sercach takich ludzi będzie coraz więcej światła, a ich wiara w Boga będzie się stawać coraz większa. Czy teraz wyraźniej rozumiecie prawdę dotyczącą zmian w usposobieniu? (Tak, teraz rozumiemy). Jeśli jest to dla was naprawdę jasne, to macie już ścieżkę i wiecie, jak skutecznie dążyć do prawdy.
28 kwietnia 2017 r.