248  Dzięki zastanowieniu się nad sobą odkrywam drogę, którą mam podążać

1

Podążając przez cały ten czas za Bogiem, zrozumiałem wiele prawd. Wiele moich błędów i cały ból, jakiego doświadczyłem, zbudziły mnie jakby z jakiegoś snu. Jedynie widząc samego siebie poprzez Jego słowa, odkrywam, jak głębokie jest moje zepsucie. Moje szatańskie usposobienie często sprawia, że kłamię i oszukuję, zawsze też powierzchownie wypełniam swe obowiązki – w ogóle nie przypominam człowieka. Postępuję według własnego widzimisię i rzadko praktykuję prawdę. Nie działam zgodnie z zasadami, nadal jednak wierzę, że posiadam rzeczywistość prawdy. Jestem tylko hipokrytą; nie słucham Boga. Działam tylko przez wzgląd na reputację i status; moje wejście w życie jest powierzchowne. Uważnie porównuję się do ducha Piotra i wiem, że zdecydowanie mi do niego nie dostaje, nie ma słów, by opisać moją niegodziwość.

2

Prześladowania i życiowe trudności obnażają mój brak oddania Bogu i miłości do Niego. Ciągle kieruję się perspektywą własnego ciała i nie okazuję szacunku Bożemu sercu. Lękam się, że mogę zostać aresztowany przez KPCh i stanę się Judaszem, nie będąc w stanie wytrzymać tortur. Trzymam się życia z lęku przed śmiercią, ciągnąc swoją nędzną egzystencję, nieskłonny nawet wypełniać własnych obowiązków. Obnażony przez fakty, widzę swoją prawdziwą postawę. Nie posiadając rzeczywistości prawdy, nieuchronnie zdradzę Boga. Nie mając w sercu miłości do Boga, jakże mógłbym się zdobyć na prawdziwe posłuszeństwo i oddanie? Żałuję wszystkich tych lat, gdy wierzyłem w Boga, ale nie dążyłem do prawdy. Poprzez błędy i niepowodzenia widzę, że moje życie zawisło na krawędzi. Jakże mam nieść donośne świadectwo bez rzeczywistości prawdy?

3

Próby, oczyszczenie, przycinanie i rozprawianie się ze mną obnażyły moją naturę. Zawsze objaśniam doktryny i wymyślam masę wymówek, by się bronić. Mając tyle kłamstw i tyle oszustw w sercu, jak mogę być osobą uczciwą? Nigdy nie miałem dla Boga żadnego szacunku, nigdy też nie naprawdę nie byłem Mu posłuszny. Zastanawiam się nad sobą i stwierdzam, że przez wszystkie te lata wiary moje usposobienie się nie zmieniło. Nie dążę do prawdy, lecz chcę być błogosławiony i wejść do królestwa niebieskiego – ależ ze mnie głupiec! Usposobienie Boga jest uczciwe i sprawiedliwe; jeśli nie posiadam prawdy, Bóg z pewnością mnie porzuci. Jestem takim nędznikiem, ponieważ przez wszystkie lata swojej wiary w Boga nie dążyłem do prawdy. Bez namysłu nad sobą, jakże mógłbym poznać, że idę drogą Pawła? Podjąłem decyzję, by dążyć do miłości do Boga i do tego, by zadowolić Jego serce, jak to uczynił Piotr.

Wstecz: 247  Prawda Bożych słów jest tak cenna

Dalej: 251  Modlitwa ludu Bożego

Obecnie zdarzały się różne rzadkie katastrofy, a według Biblii w przyszłości będą jeszcze większe. Jak więc zyskać Bożą ochronę podczas wielkiej katastrofy? Skontaktuj się z nami, a pomożemy Ci znaleźć drogę.

Powiązane treści

154  Poprzez wiatr i deszcz

1O Boże! Tobie oddałem swoje serce. Praktyczny Boże, jesteś tak cudowny.Uniżyłeś się do ciała, wchodząc pomiędzy nas.Wyrażałeś prawdy, aby...

301  Przywiązanie do Boga

ⅠZ ogromu ludzi Bóg wybrał mnie,przyzwał mnie do swego boku.Jego słowa rozgrzały serce.Szczerym wołaniem zbudził mnie ze snu.Jego znajomy...

Ustawienia

  • Tekst
  • Motywy

Jednolite kolory

Motywy

Czcionka

Rozmiar czcionki

Odstęp pomiędzy wierszami

Odstęp pomiędzy wierszami

Szerokość strony

Spis treści

Szukaj

  • Wyszukaj w tym tekście
  • Wyszukaj w tej książce

Połącz się z nami w Messengerze