Obnażanie zepsucia rodzaju ludzkiego (1)

Słowo Boże na każdy dzień Fragment 300

Po kilku tysiącach lat zepsucia, człowiek stał się odrętwiały i przytępiony – demon buntujący się przeciwko Bogu – do tego stopnia, że bunt człowieka wobec Boga został nawet udokumentowany w książkach historycznych, chociaż człowiek sam już nie jest w stanie w pełni zdać sobie sprawy ze swojego buntowniczego zachowania, ponieważ został do szpiku kości zepsuty i wyprowadzony na manowce przez szatana, tak iż teraz nie wie, w którą stronę się obrócić. Nawet dzisiaj człowiek zdradza Boga. Kiedy człowiek widzi Boga, to Go zdradza, a kiedy nie widzi Boga, to też Go zdradza. Są nawet tacy, którzy zobaczywszy przekleństwa i gniew Boży, nadal Go zdradzają. Twierdzę zatem, że rozsądek człowieka utracił swoją pierwotną funkcję, a także że sumienie człowieka utraciło swoją pierwotną funkcję. Ten człowiek, na którego spoglądam, to bestia w szacie człowieka, to jadowity wąż – i choćby nie wiadomo, jak bardzo starał się żałosnym stanąć przed Moim obliczem, nie będę miał dla niego miłosierdzia, ponieważ człowiek nie odróżnia czarnego od białego, prawdy od nieprawdy. Rozsądek człowieka jest tak odrętwiały, a mimo to nadal chce on otrzymywać błogosławieństwa. Jego człowieczeństwo jest tak niegodne, a mimo to nadal chce posiadać suwerenność króla. Czego to miałby być królem z takim rozsądkiem? Jak z takim człowieczeństwem miałby zasiadać na tronie? Człowiek naprawdę nie ma wstydu! To zarozumiały nędznik! Tym, którzy chcą otrzymywać błogosławieństwa, sugeruję poszukać najpierw lustra i spojrzeć na swoje szpetne odbicie – czy masz to, co trzeba, aby być królem? Czy twoja twarz jest twarzą osoby, która może otrzymywać błogosławieństwa? W twoim usposobieniu nie zaszła choćby najmniejsza zmiana i nie wprowadziłeś w życie nawet części prawdy, ale nadal oczekujesz wspaniałej przyszłości. Oszukujesz samego siebie! Od przyjścia na ten brudny świat, człowiek znajduje się pod zgubnym wpływem społeczeństwa oraz feudalnej etyki i kształcony jest w „instytucjach szkolnictwa wyższego”. Zacofany sposób myślenia, zepsucie moralne, kiepski pogląd na życie, godna pogardy filozofia życiowa, kompletnie bezwartościowa egzystencja oraz zdeprawowany styl życia i obyczaje – wszystko to poważnie zaszkodziło sercu człowieka oraz mocno podkopało i zaatakowało jego sumienie. W rezultacie człowiek coraz bardziej oddala się od Boga i coraz bardziej Mu się sprzeciwia. Usposobienie człowieka staje się z dnia na dzień coraz bardziej niegodziwe i nie ma ani jednej osoby, która dobrowolnie zrezygnowałaby z czegokolwiek dla Boga, ani jednej osoby, która dobrowolnie byłaby Mu posłuszna, co więcej – ani jednej osoby, która dobrowolnie poszukiwałaby ukazania się Boga. Zamiast tego, pod panowaniem szatana człowiek jedynie goni za przyjemnościami, oddając się zepsuciu ciała w krainie brudu i plugastwa. Nawet kiedy słyszą prawdę, ci, którzy żyją w ciemności, nie myślą wcale o wprowadzaniu jej w życie ani nie chcą szukać Boga, nawet jeśli ujrzeli Jego ukazanie się. Jakże tak zdeprawowana ludzkość mogłaby mieć jakiekolwiek szanse na zbawienie? Jakże ludzkość o tak niskim poziomie moralnym mogłaby żyć w świetle?

fragment rozdziału „Posiadanie nieprzemienionego usposobienia to pozostawanie w nieprzyjaźni z Bogiem” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”

Słowo Boże na każdy dzień Fragment 301

Zepsute usposobienie człowieka jest skutkiem zatrucia i zdeptania człowieka przez szatana, ohydnego wypaczenia, jakiego szatan dokonał w jego myśleniu, moralności, poglądach i rozsądku. Dokładnie z powodu tych fundamentalnych zmian w człowieku zepsutym przez szatana, zupełnie niepodobnym do pierwotnego dzieła Boga, człowiek sprzeciwia się Bogu i nie rozumie prawdy. Dlatego też zmiana usposobienia człowieka powinna rozpocząć się od zmian w jego myśleniu, poglądach i rozumowaniu, które zmienią jego wiedzę o Bogu i o prawdzie. Ludzie urodzeni w świecie najbardziej zepsutym ze wszystkich są nawet bardziej nieświadomi, czym jest Bóg albo co to znaczy wierzyć w Boga. Im bardziej ludzie są zepsuci, tym mniej wiedzą o istnieniu Boga i tym uboższy jest ich rozsądek oraz poglądy. Źródłem sprzeciwu i buntu człowieka wobec Boga jest zepsucie przez szatana. Z powodu zepsucia przez szatana sumienie człowieka stało się odrętwiałe, on sam stał się niemoralny, jego myśli zwyrodniały, a światopogląd mentalny uwstecznił się. Zanim człowiek został zepsuty przez szatana, w sposób naturalny podążał z Bogiem i był posłuszny Jego słowom, kiedy je usłyszał. W sposób naturalny posiadał zdrowy rozsądek i sumienie oraz zwykłe człowieczeństwo. Zepsucie przez szatana spowodowało, że jego pierwotny rozsądek, sumienie i człowieczeństwo stały się mętne oraz upośledzone przez szatana. W efekcie utracił swoje posłuszeństwo wobec Boga i miłość do Niego. Rozsądek człowieka stał się niezrównoważony, a jego usposobienie podobne do zwierzęcego, więc jego buntowniczość wobec Boga upowszechnia się i umacnia. Jednakże człowiek nie wie o tym i nie dostrzega tego, jedynie ślepo sprzeciwiając się i buntując. Objawianie się usposobienia człowieka jest wyrazem jego rozsądku, poglądów i sumienia, a ponieważ jego rozsądek i poglądy są niezdrowe, jego sumienie stało się całkowicie głuche i dlatego ma on buntownicze usposobienie wobec Boga. Jeżeli rozumowanie i poglądy człowieka nie mogą się zmienić, to zmiany w jego usposobieniu są wykluczone, tak jak stawanie się człowiekiem według Bożego serca. Jeśli rozsądek człowieka jest niezdrowy, to nie może on służyć Bogu ani być przez Niego użyty. „Normalny rozsądek” odnosi się do posłuszeństwa i wierności Bogu, do pragnienia Boga, do posiadania absolutnego stosunku wobec Niego i do posiadania sumienia zwróconego w Jego kierunku. Odnosi się do bycia w jedności z Bogiem w sercu i umyśle oraz do unikania rozmyślnego sprzeciwiania się Mu. Ci, których rozsądek jest niezrównoważony, nie są tacy. Ponieważ człowiek został zepsuty przez szatana, wytworzył sobie koncepcje na temat Boga i brak w nim lojalności wobec Niego i pragnienia Go, nie wspominając już o sumieniu zwróconym w kierunku Boga. Człowiek świadomie przeciwstawia się i osądza Boga, a nawet obrzuca Go inwektywami za Jego plecami. Człowiek oczywiście wie, że On jest Bogiem, ale mimo to osądza Go za Jego plecami, nie mając zamiaru być posłusznym wobec Niego, jedynie ślepo składając żądania i prośby przed Bogiem. Tacy ludzie – z niezrównoważonym rozsądkiem – nie potrafią dostrzec własnego ohydnego zachowania czy żałować własnej buntowniczości. Kiedy ludzie potrafią poznać siebie, wówczas odzyskują nieco rozsądku, a im bardziej się buntują przeciwko Bogu i nie znają siebie samych, tym bardziej niezdrowy mają rozsądek.

fragment rozdziału „Posiadanie nieprzemienionego usposobienia to pozostawanie w nieprzyjaźni z Bogiem” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”

Słowo Boże na każdy dzień Fragment 302

Źródłem ujawniania się zepsutego usposobienia człowieka jest nic innego jak jego otępiałe sumienie, złośliwa natura i niezdrowy rozsądek. Jeżeli sumienie i rozsądek człowieka są w stanie wrócić do normalności, wówczas staje się on użyteczny przed Bogiem. To po prostu dlatego, że sumienie człowieka zawsze było odrętwiałe i coraz bardziej głuchnie, a jego rozsądek nigdy nie był zdrowy, człowiek coraz bardziej buntuje się przeciwko Bogu – na tyle, że nawet przybił Jezusa do krzyża i nie wpuszcza wcielonego Boga dni ostatecznych do swojego domu, potępiając ciało Boga i postrzegając je jako nędzne. Gdyby człowiek miał w sobie choć odrobinę człowieczeństwa, nie traktowałby ciała wcielonego Boga tak okrutnie. Gdyby miał choć odrobinę rozsądku, nie traktowałby ciała Boga tak nikczemnie. Gdyby miał choć odrobinę sumienia, nie byłby „wdzięczny” wcielonemu Bogu w taki sposób. Człowiek żyje w epoce, w której Bóg staje się ciałem, ale nie jest w stanie dziękować Bogu za taką wspaniałą szansę i zamiast tego przeklina przyjście Boga albo zupełnie ignoruje fakt Jego wcielenia, pozornie sprzeciwiając się temu bądź nużąc się tym. Bez względu na to, jak człowiek traktuje nadejście Boga, Bóg – mówiąc krótko – zawsze cierpliwie kontynuuje swoje dzieło, nawet jeśli człowiek nie jest ani trochę serdeczny wobec Niego, kierując ku Niemu tylko ślepo swoje żądania. Usposobienie człowieka stało się nad wyraz nikczemne, jego rozsądek całkowicie zmętniał, a jego sumienie zostało doszczętnie zdeptane przez złego, przez co już dawno temu przestało być pierwotnym sumieniem człowieka. Człowiek jest nie tylko niewdzięczny wcielonemu Bogu za to, że tak hojnie obdarzył ludzkość życiem i łaską, ale ma także pretensje do Boga za to, że dał mu prawdę. Te pretensje do Boga wynikają z faktu, że człowiek w ogóle nie jest zainteresowany prawdą. Człowiek nie tylko nie jest w stanie poświęcić wcielonemu Bogu swojego życia, ale nawet próbuje wyciągnąć od Niego przysługi i domaga się odsetek dziesiątki razy większych od tego, co człowiek dał Bogu. Ludzie z takim sumieniem i rozsądkiem uważają, że to nic wielkiego, i są ciągle przekonani, że ponieśli takie koszty na rzecz Boga, a On dał im tak niewiele. Są ludzie, którzy dali Mi miskę wody, po czym wyciągnęli do Mnie ręce po pieniądze za dwie miski mleka, albo tacy, którzy zapewnili Mi nocleg na jedną noc, po czym domagają się ode mnie, że zapłacezapłacę czynsz za wiele nocy. Z takim człowieczeństwem i sumieniem – jak możesz nadal chcieć zyskać życie? Cóż z was za nędznicy godni pogardy! To z powodu tego człowieczeństwa i sumienia człowieka wcielony Bóg musi błąkać się po ziemi, na której nie może znaleźć schronienia. Ci, którzy naprawdę posiadają sumienie i człowieczeństwo, powinni wielbić wcielonego Boga i całym sercem Mu służyć – nie z powodu ogromu pracy, jaką wykonał, lecz nawet gdyby nie wykonał żadnej pracy. To powinni zrobić ci, którzy posiadają zdrowy rozsądek, i taki jest obowiązek człowieka. Większość ludzi mówi nawet o warunkach w kontekście swojej służby Bogu. Nie dbają o to, czy jest On Bogiem, czy człowiekiem i mówią tylko o swoich własnych warunkach, dążąc jedynie do zaspokojenia własnych pragnień. Kiedy gotujecie dla Mnie, żądacie zapłaty godnej szefa kuchni; kiedy biegniecie dla Mnie, żądacie zapłaty dla biegacza; kiedy pracujecie dla Mnie, żądacie wynagrodzenia; kiedy pierzecie dla Mnie, żądacie opłaty za pranie; kiedy robicie coś dla zboru, żądacie zwrotu kosztów; kiedy przemawiacie, żądacie zapłaty dla mówcy; kiedy rozdajecie książki, żądacie zapłaty dla dystrybutora; a kiedy piszecie, żądacie tantiem pisarza. Ci, z którymi mam do czynienia, nawet domagają się rekompensaty ode Mnie, podczas gdy odesłani do domu, domagają się odszkodowania za utratę dobrego imienia. Bezżenni domagają się posagu albo wyrównania za swoją utraconą młodość, zarzynający kurczaki domagają się wynagrodzenia rzeźnika, suszący jedzenie domagają się opłat za suszenie, a przyrządzający zupę także chcą zapłaty... Takie jest wasze górnolotne oraz potężne człowieczeństwo i takie są działania dyktowane wam przez wasze ciepłe sumienie. Gdzie wasz rozsądek? Gdzie wasze człowieczeństwo? Powiem wam! Jeżeli będziecie w tym trwać, przestanę prowadzić swoje dzieło pośród was. Nie będę działać w sforze bestii przebranych za ludzi, nie będę cierpieć za ludzi, których ładna twarz skrywa dzikie serce, nie będę znosić trudów za stado zwierząt, które nie mają najmniejszej szansy na zbawienie. Dzień, w którym odwrócę się od was, to dzień waszej śmierci, to dzień, w którym spowiją was ciemności, i dzień, w którym opuści was światło. Pozwólcie, że wam powiem! Nigdy nie będę życzliwy takim jak wy, którzy stoicie niżej nawet niż zwierzęta! Są granice Moich słów i działań, a przy takim waszym człowieczeństwie oraz sumieniu, nie będę się już wysilać, ponieważ brak wam sumienia, zadaliście Mi zbyt wiele bólu i wasze nikczemne zachowanie za bardzo Mnie odpycha. Ludzie, którym brak człowieczeństwa i sumienia, nigdy nie będą mieć szansy na zbawienie. W żadnym razie nie zbawię takich niewdzięczników, którym brakuje serca. Kiedy nadejdzie Mój dzień, zrzucę deszcz płomieni palących przez całą wieczność na dzieci nieposłuszeństwa, które wywołały Mój srogi gniew, nałożę wieczną karę na te zwierzęta, które niegdyś obrzucały Mnie inwektywami i porzuciły Mnie, spalę na wieczny czas, płomieniem swojego gniewu, synów nieposłuszeństwa, którzy niegdyś jedli i mieszkali ze Mną, ale nie uwierzyli we Mnie, po czym obrazili i zdradzili Mnie. Wszystkich, którzy wywołali Mój gniew, ukarzę, zrzucę deszcz całego swojego gniewu na te bestie, które niegdyś chciały stać na równi ze Mną, ale nie uwielbiły ani nie usłuchały Mnie, rózga, którą uderzę człowieka, spadnie na te zwierzęta, które niegdyś cieszyły się Moją opieką i tajemnicami, o których mówiłem, a które chciały zabrać Mi materialne uciechy. Nie będę wyrozumiały dla nikogo, kto próbuje zająć Moje miejsce. Nie oszczędzę nikogo, kto próbuje odebrać Mi jedzenie i odzież. Na razie krzywda wam nie grozi i dalej prześcigacie się w żądaniach kierowanych do Mnie. Kiedy nadejdzie dzień gniewu, nie będziecie już stawiać Mi żadnych żądań. Wtedy pozwolę wam „bawić się” do woli, wetrę wasze twarze w ziemię i nigdy już nie będziecie mogli wstać! Prędzej czy później „spłacę” wam ten dług – i mam nadzieję, że będziecie cierpliwie czekać nadejścia tego dnia.

fragment rozdziału „Posiadanie nieprzemienionego usposobienia to pozostawanie w nieprzyjaźni z Bogiem” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”

Słowo Boże na każdy dzień Fragment 303

Człowiekowi nie udaje się pozyskać Boga nie dlatego, że Bóg ma emocje albo nie chce zostać pozyskanym przez człowieka, lecz raczej dlatego, że to człowiek nie chce pozyskać Boga i nie poszukuje Go wystarczająco pilnie. Jakże ktoś prawdziwie poszukujący Boga mógłby zostać przez Niego przeklęty? Jakże ktoś ze zdrowym rozsądkiem i wrażliwym sumieniem mógłby zostać przeklęty przez Boga? Jakże ktoś prawdziwie wielbiący Boga i służący Mu mógłby zostać strawiony przez płomienie Jego gniewu? Jakże ktoś z radością posłuszny Bogu mógłby zostać wyrzucony z Jego domu? Jakże ktoś kochający Boga bezgranicznie miałby zostać przez Niego ukarany? Jakże ktoś z radością porzucający wszystko dla Boga miałby zostać z niczym? Człowiek nie chce podążać za Bogiem, nie chce oddać swojego dobytku na rzecz Boga, nie chce poświęcić swojego życia Bogu, lecz raczej twierdzi, że Bóg posunął się za daleko, że zbyt wiele rzeczy związanych z Bogiem nie zgadza się z koncepcjami człowieka. Przy takim człowieczeństwie, nawet dokładając maksymalnych starań, nadal nie bylibyście w stanie uzyskać Bożej aprobaty, nie mówiąc już o tym, że nawet nie poszukujecie Boga. Nie dostrzegacie tego, że jesteście wybrakowanymi sztukami ludzkiego gatunku? Nie dostrzegacie tego, że nie ma człowieczeństwa bardziej upadłego niż wasze? Nie dostrzegacie, czym jest wasz „honorowy tytuł”? Ci, którzy prawdziwie miłują Boga, nazywają was ojcem wilka, matką wilka, synem wilka i wnukiem wilka. Jesteście potomkami wilka, ludźmi wilka i powinniście znać swoją tożsamość, nigdy o niej nie zapominając. Nie myślcie sobie, że jesteście kimś ważnym. Jesteście najbardziej nikczemnymi nie-ludźmi pośród gatunku ludzkiego. Nie wiedzieliście o tym? Nie dostrzegacie, jak wielkie ryzyko podejmuję, wykonując swoje dzieło wśród was? Jeżeli wasz rozsądek nie wróci do normalności i sumienie nie zacznie funkcjonować normalnie, nigdy nie uwolnicie się od miana „wilka” i nigdy nie unikniecie dnia przekleństwa, nie uciekniecie przed karą. Urodziliście się gorszymi, bezwartościowymi stworzeniami. Jesteście od urodzenia sforą wygłodniałych wilków, stertą odpadów i gruzu, a ja – w odróżnieniu od was – nie pracuję w celu uzyskania korzyści, lecz raczej z powodu nieodzowności tej pracy. Jeżeli nadal będziecie buntować się w ten sposób, zaprzestanę swojego dzieła i nigdy więcej nie zajmę się wami. Zajmę się raczej inną grupą, która jest Mi miła, i na nią przeniosę swoje dzieło, a was w ten sposób zostawię na zawsze, ponieważ nie chcę patrzeć na tych, którzy są Mi nieprzyjaźni. A zatem, czy chcecie być ze Mną zgodni, czy w nieprzyjaźni ze Mną?

fragment rozdziału „Posiadanie nieprzemienionego usposobienia to pozostawanie w nieprzyjaźni z Bogiem” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”

Słowo Boże na każdy dzień Fragment 304

Wszyscy ludzie pragną zobaczyć prawdziwe oblicze Jezusa i chcą być z Nim. Wierzę, że żadne z braci czy sióstr nie powiedziałoby, że nie chce zobaczyć czy być z Jezusem. Zanim ujrzysz Jezusa, czyli zanim zobaczysz Boga wcielonego, przyjdzie ci do głowy wiele myśli, np. o wyglądzie Jezusa czy Jego sposobie mówienia, czy też o tym, jak żyje i tak dalej. Jednak kiedy naprawdę Go zobaczycie, wasze myśli natychmiast się zmienią. Dlaczego? Czy chcecie to wiedzieć? Podczas gdy myślenie ludzkie istotnie nie może być przeoczone, jeszcze bardziej nie do zniesienia jest, gdy człowiek zmienia istotę Chrystusa. Postrzegacie Chrystusa jako nieśmiertelnego, mędrca, ale nikt z was nie widzi Go jako zwykłego człowieka posiadającego boską istotę. Dlatego wielu z tych, którzy wyglądają Boga dzień i noc są tak naprawdę wrogami Boga, niezgodnymi z Nim. Czyż to nie zło ze strony człowieka? Nawet teraz wciąż myślicie, że wasza wiara i lojalność jest taka, że zasługujecie, by ujrzeć oblicze Chrystusa, lecz napominam was, byście wyposażyli się w bardziej namacalne przedmioty! Bo w przeszłości, teraźniejszości, jak i przyszłości wielu z tych, którzy napotykają Chrystusa, zawodzi; wszyscy odgrywają rolę faryzeuszy. Jaki jest powód twojego niepowodzenia? Dzieje się tak dokładnie dlatego, że w waszej wyobraźni widzicie Boga jako dumnego i godnego podziwu. Ale prawda różni się od tego, jak chciałby widzieć ją człowiek. Chrystus nie tylko nie jest dumny, ale jest dosyć mały; nie tylko jest człowiekiem, ale też zwykłym człowiekiem; nie tylko nie może wstąpić do niebios, ale też nie może swobodnie poruszać się po ziemi. I tak ludzie traktują Go jak zwykłego człowieka. W jego obecności zachowują się niezobowiązująco i zwracają się do Niego niedbale, wciąż czekając na „prawdziwego Chrystusa”. Postrzegasz Chrystusa, który już nadszedł, jak zwykłego człowieka, a Jego słowo jak słowo zwykłego człowieka. Zatem, nie otrzymałeś niczego od Chrystusa i tym samym obnażyłeś całkowicie swoją obrzydliwość.

Zanim skontaktujesz się z Chrystusem, możesz wierzyć, że twoje usposobienie całkowicie się zmieniło, że jesteś lojalnym wyznawcą Chrystusa i że jak najbardziej należy ci się Jego błogosławieństwo. Chodziłeś bowiem wieloma ścieżkami, wykonałeś dużo pracy i przyniosłeś obfity plon, musisz więc być kimś, kto na sam koniec zdobędzie koronę. Jest jednak jedna prawda, której możesz nie znać: skażone usposobienie, bunt i opór człowieka są wystawiane na światło na widok Chrystusa, a bunt i opór okazany w takiej chwili są bardziej absolutne i pełne niż jakiekolwiek inne. To dlatego że Chrystus to Syn człowieczy i posiada w sobie zwykłe człowieczeństwo, a człowiek ani nie ceni, ani Go nie szanuje. Dzieje się tak, bo Bóg mieszka w ciele, w którym bunt człowieka zostaje obnażony żywo i dokładnie. Dlatego powiadam, że nadejście Chrystusa wydobyło bunt całej ludzkości i przyniosło naturze ludzkości silną ulgę. Nazywa się to „kuszeniem tygrysa by zszedł z góry” oraz „wywoływaniem wilka z lasu”. Czy możesz powiedzieć, że jesteś lojalny wobec Boga? Czy możesz rzec, że okazujesz Mu posłuszeństwo w pełni? Czy możesz powiedzieć, że się nie buntujesz? Ktoś powie: za każdym razem gdy Bóg stwarza okoliczności mojego życia, zawsze Go słucham i nigdy nie narzekam. Co więcej, nie trzymam się żadnych swoich wyobrażeń na temat Boga. Niektórzy powiedzą: cała praca, jaką powierzył mi Bóg, wypełniana jest przeze mnie najlepiej jak potrafię i nigdy jej nie zaniedbuję. Więc pytam was: Czy możecie żyć w zgodzie z Chrystusem, żyjąc z Nim? I jak długo będziecie z Nim zgodni? Jeden dzień? Dwa dni? Jedną godzinę? Dwie godziny? Wasza wiara istotnie jest chwalebna, lecz nie macie wiele wytrwałości. Kiedy naprawdę żyjesz z Chrystusem, twoja „samo-sprawiedliwość” i nadawanie sobie znaczenia zostanie powoli odkryta poprzez słowa i czyny w podobnie naturalny sposób, podobnie jak twoje nieumiarkowane pragnienia, nieposłuszne nastawienie. W końcu twoja arogancja stanie się jeszcze większa i kiedyś staniesz się tak niezgodny z Chrystusem, jak woda jest z ogniem. Wtedy twoja natura zostanie całkowicie odkryta. Wówczas twoje myśli nie mogą dłużej być tajemnicą. Twoje skargi też zostaną spontanicznie wyrażone i twoja niecna ludzka natura ulegnie całkowitemu odsłonięciu. Jednak będziesz nadal wypierać się swojego buntu. I wierzysz, że Chrystus jako taki nie jest łatwy do przyjęcia i jest On zbyt rygorystyczny wobec człowieka, a ty byś mu się w pełni podporządkował, gdyby był On innym, przyjemniejszym Chrystusem. Wierzycie, że istnieje przyczyna dla waszego buntu przeciwko Niemu, że buntujecie się przeciwko Niemu, tylko kiedy Chrystus doprowadza was do pewnego miejsca. Nigdy nie zdajecie sobie sprawy z tego, że nie widzieliście Chrystusa jako Boga, ani też nie zamierzacie Go słuchać. Wolisz zawzięcie upierać się, by Chrystus czynił swoje dzieła zgodnie z twoim sposobem myślenia, a jeśli coś nie zostanie wykonane, wierzysz, że nie jest Bogiem, a człowiekiem. Czyż nie jest wielu pośród was, którzy walczyli z Nim w ten sposób? W kogo wierzycie? I jak szukacie?

fragment rozdziału „Ci, którzy nie są zgodni z Chrystusem, z pewnością są przeciwnikami Boga” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”

Słowo Boże na każdy dzień Fragment 305

Zawsze pragniecie widzieć Chrystusa, lecz napominam was, byście nie wywyższali siebie w ten sposób. Każdy może zobaczyć Chrystusa, ale powiadam, że nikt nie jest godzien, by Go zobaczyć. Bo natura człowieka przepełniona jest złem, arogancją i buntem, kiedy widzisz Chrystusa, twoja natura zniszczy cię i potępi na śmierć. Twoja relacja z bratem (lub siostrą) może niewiele o tobie mówić, ale jeśli chodzi o twoją relację z Chrystusem, nie jest to już tak proste. W każdej chwili twoje poglądy mogą się zakorzenić, twoja arogancja rozkwitnąć, a bunt przynieść plon. Jak możesz z takim człowieczeństwem nadawać się do połączenia z Chrystusem? Czy naprawdę potrafisz traktować Go jako Boga w każdej chwili każdego dnia? Czy naprawdę będziesz słuchać Boga? Czcicie dumnego Boga w swoich sercach jak Jahwe, ale widocznego Chrystusa uważacie za człowieka. Wasze zmysły są zbyt słabe, a człowieczeństwo zbyt niskie! Nie jesteście zdolni zawsze postrzegać Chrystusa jako Boga. Odpychacie Go raczej i czcicie Go jako Boga, kiedy wam to odpowiada. Dlatego mówię, że nie wierzycie w Boga, ale jesteście wspólnikami tych, którzy walczą przeciwko Chrystusowi. Nawet ludzie wykazujący się uprzejmością wobec innych otrzymują zapłatę, ale Chrystus, który wykonał taką pracę wśród was, nie otrzymuje ani miłości, ani zapłaty od człowieka, ani też ludzkiego posłuszeństwa. Czyż nie rozdziera to serca?

Możliwe, że przez wszystkie lata wierzenia w Boga nigdy nikogo nie przekląłeś ani nie popełniłeś złego uczynku, jednak w twojej relacji z Chrystusem nie możesz mówić prawdy, działać zgodnie z prawdą, czy przestrzegać słowa Chrystusa; powiadam zatem, że jesteś najbardziej przebiegły i złowrogi na świecie. Jeśli jesteś szczególnie zgodny i lojalny wobec swoich krewnych, przyjaciół, żony (lub męża), synów i córek, a także rodziców i nigdy nie wykorzystujesz innych, aczkolwiek nie możesz postępować zgodnie ani żyć w pokoju z Chrystusem, wówczas, nawet jeśli oddasz wszystko bliźnim lub opiekujesz się dobrze ojcem, matką, czy domostwem, wciąż powiadam, że jesteś nikczemny i też przebiegły. Nie myśl sobie, że postępujesz zgodnie z Chrystusem, jeśli postępujesz zgodnie z człowiekiem czy spełniasz dobre uczynki. Czy wierzysz, że twoja uprzejmość może skraść błogosławieństwo Niebios? Czy uważasz, że dobre uczynki zastąpią twoje posłuszeństwo? Nikt z was nie może przyjąć rozprawiania się z człowiekiem i przycinania go, a wszystkim wam trudno zaakceptować normalne człowieczeństwo Chrystusa. A jednak wciąż twierdzicie, że jesteście posłuszni Bogu. Taka wiara jak wasza przyniesie odpowiednio srogą odpłatę. Przestańcie pozwalać sobie na dziwaczne złudzenia i pragnąć zobaczyć Chrystusa, bo za mali jesteście w waszej postawie, tak, że nie jesteście godni Go ujrzeć. Kiedy odrzucisz już całkiem swój bunt i dojdziesz do pokoju z Chrystusem, wówczas Bóg naturalnie ci się ukaże. Jeśli idziesz zobaczyć Boga bez uprzedniego przycinania oraz osądu, wówczas z pewnością stajesz się przeciwnikiem Boga i skazujesz się na zniszczenie. Natura człowieka jest wroga Bogu, bo wszyscy ludzie zostali całkowicie zepsuci przez szatana. Nic dobrego nie może przyjść z relacji złego człowieka z Bogiem. Wszystkie czyny i słowa człowieka z pewnością obnażą jego zepsucie. A kiedy spotka się z Bogiem, jego bunt będzie obnażony we wszystkich aspektach. Wówczas człowiek podświadomie staje w kontrze do Chrystusa, zdradza Go i odrzuca. Wtedy człowiek będzie w jeszcze bardziej niebezpiecznym położeniu. Jeśli tak dalej będzie, zostanie on ukarany.

Niektórzy mogą wierzyć, że jeśli relacja z Bogiem jest niebezpieczna, mądrze byłoby dać Bogu szeroką przystań. Co w takim razie mogą otrzymać tacy ludzie? Czy mogą być lojalni wobec Boga? Rzeczywiście związek z Bogiem jest trudny, ale tylko dlatego że człowiek jest zepsuty, a nie dlatego że Bóg nie może nawiązać relacji z człowiekiem. Najlepiej dla was byłoby poświęcić więcej wysiłku prawdzie poznania siebie. Dlaczego Bóg was sobie nie upodobał? Dlaczego wasze usposobienie jest Mu obrzydliwe? Dlaczego brzydzą Go wasze słowa? Jesteście dumni, gdy tylko okażecie nieco lojalności, i domagacie się nagrody za swój mały wkład. Okazawszy odrobinę posłuszeństwa, patrzycie na innych z góry i stajecie się wzgardliwi wobec Boga wykonawszy jakieś drobne zadanie. Za przyjmowanie Boga liczycie na bogactwo i podarunki oraz komplementy. Bolą was serca, kiedy dacie grosz lub dwa. Kiedy dajecie dziesięć, pragniecie błogosławieństwa i wyróżniania od innych. Człowieczeństwo takie jak wasze jest naprawdę obraźliwe, gdy się o nim mówi lub słucha. Cóż czcigodnego jest w waszych słowach czy czynach? Ci, którzy wykonują swój obowiązek, i ci, którzy tego nie robią; ci, którzy prowadzą, i ci, którzy za nimi podążają; ci, którzy przyjmują Boga, i ci, którzy tego nie czynią; ci, którzy składają datki, i, ci którzy tego nie robią; ci, którzy głoszą, i ci, którzy przyjmują słowo i tak dalej. Wszyscy tacy ludzie wychwalają samych siebie. Czy nie uważacie, że jest to śmiechu warte? Dobrze wiecie, że wierzycie w Boga, ale nie potraficie zgodnie z Nim żyć. Dobrze wiecie, że jesteście całkowicie bezwartościowi, a jednak wciąż się przechwalacie. Czyż nie czujecie, że wasz rozsądek opuścił was do tego stopnia, że brak wam już kontroli nad sobą? Jak z takimi zmysłami możecie być związani z Bogiem? Czy nie boicie się o siebie samych? Wasze usposobienie już jest takie, że nie możecie żyć zgodnie z Bogiem. Czy wasza wiara nie jest niedorzeczna? Czy wasza wiara nie jest absurdem? Jak postąpisz co do swojej przyszłości? Jak obierzesz dalszą drogę?

fragment rozdziału „Ci, którzy nie są zgodni z Chrystusem, z pewnością są przeciwnikami Boga” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”

Słowo Boże na każdy dzień Fragment 306

Wypowiedziałem tyle słów i wyraziłem swoje usposobienie i swoją wolę, a i tak ludzie nadal nie potrafią Mnie poznać i uwierzyć we Mnie. Można by też rzec inaczej – nadal nie potrafią być Mi posłuszni. Ci, którzy żyją Biblią, żyją prawem, żyją na krzyżu, żyją wedle doktryny, żyją pośród Mojego dzisiejszego dzieła – kto z nich jest zgodny ze Mną? Myślicie tylko o otrzymywaniu błogosławieństw i nagród, a nigdy nawet nie przejdzie wam przez myśl, jak być zgodnym ze Mną albo jak nie dopuścić do nieprzyjaźni ze Mną. Zawiodłem się na was bardzo; dałem wam tak wiele, a tak niewiele od was otrzymałem. Wasze podstępy, arogancja, chciwość, rozbuchane żądania, zdrady, nieposłuszeństwo – której z tych rzeczy miałbym nie zauważyć? Targujecie się ze Mną, oszukujecie Mnie, obrażacie Mnie, okłamujecie Mnie, stawiacie Mi wymagania, wymuszacie na Mnie poświęcenie – jak takie nikczemności miałyby uniknąć Mojej kary? Zło, które czynicie jest dowodem waszej nieprzyjaźni ze Mną oraz dowodem waszej niezgodności ze Mną. Każdy z was jest przekonany o swojej zgodności ze Mną, ale skoro tak jest, to do kogo odnoszą się te niepodważalne dowody? Jesteście przekonani o swojej pełnej szczerości i lojalności wobec Mnie. Myślicie, że jesteście tacy życzliwi i współczujący, że tyle dla Mnie poświęciliście. Myślicie, że zrobiliście dla Mnie wystarczająco dużo. Jednak, czy kiedykolwiek odnieśliście te przekonania do swojego zachowania? Twierdzę, że jesteście ogromnie aroganccy, ogromnie chciwi, ogromnie powierzchowni. Sztuczki, którymi Mnie omamiacie są wielce sprytne i macie wiele godnych pogardy intencji oraz metod. Wasza lojalność jest zbyt wątła, wasza szczerość – zbyt licha, a wasze sumienie – prawie nieistniejące. W waszych sercach jest zbyt wiele nikczemności, wymierzonej we wszystkich, nawet we Mnie. Odcinacie się ode Mnie dla swoich dzieci, dla współmałżonka, dla własnego przetrwania. Zamiast dbać o Mnie, dbacie o swoje rodziny, swoje dzieci, swój status, swoją przyszłość i swoje wynagrodzenie. Kiedy ostatnio myśleliście o Mnie mówiąc coś lub zajmując się czymś? Kiedy na zewnątrz robi się zimno, myślicie o dzieciach, mężu, żonie lub rodzicach. Kiedy robi się ciepło, w waszych myślach nadal nie ma miejsca dla Mnie. Kiedy wykonujesz swoje obowiązki, myślisz o własnych korzyściach, swoim własnym bezpieczeństwie i o członkach swojej rodziny. Kiedy ostatnio zrobiłeś coś dla Mnie? Kiedy ostatnio myślałeś o Mnie? Kiedy ostatnio poświęciłeś się, jakimkolwiek kosztem, dla Mnie i Mojego dzieła? Gdzie są dowody na twoją zgodność ze Mną? Gdzie jest twoja rzeczywista lojalność wobec Mnie? Gdzie jest twoje rzeczywiste posłuszeństwo wobec Mnie? Kiedy twoje intencje nie miały na celu uzyskania ode Mnie błogosławieństwa? Oszukujecie i zwodzicie Mnie, igracie z prawdą i ukrywacie jej istnienie, zdradzając jej istotę. Stawiacie siebie w takiej nieprzyjaźni ze Mną, więc co czeka was w przyszłości? Dążycie jedynie do zgodności z niejasnym Bogiem i szukacie niejasnych wierzeń, ale nie jesteście jednak zgodni z Chrystusem. Czy wasze złe uczynki nie zasłużą na tę samą karę, na jaką zasługują źli ludzie? Wtedy zrozumiecie, że nikt, kto jest niezgodny z Chrystusem, nie ucieknie przed dniem gniewu i dowiecie się, jaka kara czeka tych, którzy pozostają z Chrystusem w nieprzyjaźni. Z nastaniem tego dnia wasze marzenia o otrzymaniu błogosławieństwa za swoją wiarę w Boga i o wejściu do nieba legną w gruzach. Nie stanie się tak z tymi, którzy są zgodni z Chrystusem. Choć tyle stracili, choć przeszli ogrom trudów – otrzymają dziedzictwo, jakie pozostawię ludzkości. Ostatecznie zrozumiecie, że jestem sprawiedliwym Bogiem i tylko Ja jestem w stanie zabrać ludzkość do tego pięknego miejsca przeznaczenia.

fragment rozdziału „Powinieneś dążyć do zgodności z Chrystusem” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”

Słowo Boże na każdy dzień Fragment 307

Bóg wiele powierzył ludziom, a także na niezliczoną ilość sposobów poświęcał uwagę ich wejściu. Jednak w związku z tym, że charakter ludzi jest bardzo słaby, wielu Bożym słowom nie udało się zakorzenić. Ten słaby charakter wynika z różnych przyczyn, między innymi z zepsucia ludzkiego myślenia i moralności oraz z braku odpowiedniego wychowania; z feudalnych przesądów, które wzięły we władanie ludzkie serca; ze zdemoralizowanych i zdeprawowanych stylów życia, które zasiały zło w najgłębszych zakamarkach ludzkich serc; z ledwie powierzchownego kontaktu z kulturą, skoro prawie 98% ludzi odczuwa brak wykształcenia kulturowego, a jedynie bardzo nieliczni osiągają wyższe poziomy takiego wykształcenia. Ludzie w zasadzie nie mają więc pojęcia o tym, kim jest Bóg czy Duch, ale mają jedynie niewyraźne i niejasne wyobrażenie o Bogu, nabyte dzięki feudalnym zabobonom. Zgubne wpływy, które zagnieździły się w głębi ludzkich serc wskutek tysięcy lat „wzniosłego ducha nacjonalizmu”, jak również feudalnego myślenia, które krępuje i skuwa ludzi, nie pozostawiając im ani krztyny wolności, pozbawiając ich jakiejkolwiek woli, by do czegoś dążyć lub przy czymś trwać oraz pragnienia, by robić postępy, a zamiast tego pozostają oni bierni i zacofani, okopani w niewolniczej mentalności, i tak dalej – te obiektywne czynniki nadały trwale ohydny i szpetny kształt postawie ideologicznej, ideałom, moralności i usposobieniu ludzkości. Wydaje się, że ludzie żyją w przerażającym świecie ciemności, ponad który żaden z nich nie usiłuje się wzbić. Żaden z nich nie myśli też o tym, by zmierzać w kierunku świata idealnego. Jest raczej tak, że są oni zadowoleni z losu, który przypadł im w udziale: spędzają swe dni rodząc i wychowując dzieci, zmagają się, ciężko pracują, spełniają swe obowiązki, marzą o spokoju i szczęściu na łonie rodziny, o miłości małżeńskiej, o kochających dzieciach, o radości u schyłku dni, w miarę jak będą w pokoju przeżywać swe życie… Przez dziesiątki, tysiące i dziesiątki tysięcy lat aż do dziś ludzie trwonili w ten sposób swój czas i nie było nikogo, kto wiódłby doskonałe życie: wszyscy skupieni byli jedynie na wzajemnym mordowaniu się w tym mrocznym świecie, na wyścigu za sławą i majątkiem, na wzajemnym knuciu podstępów. Kto kiedykolwiek szukał Bożej woli? Czy ktoś kiedykolwiek baczył na Boże dzieło? Wszystkie elementy człowieczeństwa poddane wpływowi ciemności dawno temu stały się ludzką naturą, tak więc nie jest łatwo wprowadzać w życie Boże dzieło, a ludzie mają dzisiaj jeszcze mniej ochoty zwracać uwagę na to, co Bóg im powierzył. W każdym razie sądzę, że ludzie nie będą mieli Mi za złe, iż powtarzam te słowa, gdyż to, o czym mówię, to historia tysięcy lat. Rozmawiać o historii, to rozmawiać o faktach i, co więcej, o zgorszeniach, które są dobrze znane wszystkim, tak więc jakiż sens ma mówienie czegoś, co jest z faktami sprzeczne? Ale wierzę również, że rozumni ludzie, widząc te słowa, obudzą się i będą dążyli do postępu. Bóg ma nadzieję, że ludzie mogą żyć oraz pracować w pokoju i zadowoleniu, będąc zarazem w stanie miłować Boga. Jest wolą Bożą, żeby cała ludzkość weszła do odpoczynku; co więcej, wielkim Bożym pragnieniem jest wypełnienie całej ziemi Bożą chwałą. Jakaż szkoda, że ludzie pozostają pogrążeni w zapomnieniu, nieprzebudzeni i tak poważnie skażeni przez szatana, że dzisiaj wcale nie przypominają już ludzi. Tak więc ludzkie myślenie, moralność i wychowanie stanowią ważne ogniwo, a obycie kulturowe stanowi drugie ogniwo, ważniejsze w kontekście podnoszenia kulturowego charakteru ludzi i do zmiany ich duchowej perspektywy.

fragment rozdziału „Dzieło i wejście (3)” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”

Słowo Boże na każdy dzień Fragment 308

W trakcie trwania wejścia człowieka codzienność zawsze jest nudna, pełna monotonnych elementów życia duchowego, takich jak modlenie się, jedzenie i picie Bożych słów czy uczęszczanie na zgromadzenia, dzięki czemu ludzie ciągle mają poczucie, że wierzenie w Boga nie daje żadnej wielkiej radości. Takie duchowe czynności zawsze są wykonywane na podstawie pierwotnego ludzkiego usposobienia, które zostało skażone przez szatana. Chociaż ludzie mogą niekiedy otrzymywać oświecenie Ducha Świętego, ich pierwotne myślenie, usposobienie, style życia i przyzwyczajenia wciąż pozostają zakorzenione w ich wnętrzu, a przez to ich natura trwa niezmieniona. Podejmowane przez ludzi zabobonne czynności są czymś, czego Bóg nienawidzi najbardziej, lecz wielu ludzi wciąż nie potrafi z nich zrezygnować, uważając, że zostały one zarządzone przez Boga, i nawet dziś ich odrzucenie jest dopiero przed nimi. Do tych spraw należą: podejmowane przez młodych ludzi przygotowania weselnych uczt i wypraw ślubnych; ofiarowanie pieniędzy, przyjęcia i podobne sposoby celebrowania uroczystych wydarzeń; starodawne, przekazywane z pokolenia na pokolenie formuły; wszystkie bezsensowne zabobonne działania prowadzone w imieniu zmarłych oraz uroczystości pogrzebowe ku ich czci: te w oczach Boga są jeszcze bardziej obrzydliwe. Nawet dzień kultu (w tym szabat obchodzony przez świat religijny) jest dla Niego czymś obrzydliwym; wszelkie relacje towarzyskie i światowe interakcje między ludźmi także są czymś, czym Bóg w najwyższym stopniu gardzi i co odrzuca. Nawet znane wszystkim Święto Wiosny i Boże Narodzenie nie zostały ustanowione przez Boga, nie mówiąc już o zabawkach i ozdobach na te świąteczne okazje: wierszowanych życzeniach, noworocznych ciastach, petardach, lampionach, bożonarodzeniowych prezentach, przyjęciach i przyjmowaniu komunii – czyż nie są one bożkami w umysłach ludzi? Łamanie chleba w szabat, wino i odświętne obrusy są bożkami w sposób jeszcze bardziej wymowny. Wszystkie popularne w Chinach tradycyjne świąteczne dni, takie jak Święto Podnoszącego Głowę Smoka, Święto Smoczych Łodzi, Święto Środka Jesieni, Święto Labajie oraz Chiński Nowy Rok, a także święta obchodzone w świecie religijnym, takie jak Wielkanoc, Święto Chrztu Pańskiego, Boże Narodzenie – wszystkie te nie dające się niczym uzasadnić święta zostały wymyślone dawno temu i aż po dziś dzień były przekazywane przez wielu ludzi, a przecież zupełnie nie dają się pogodzić z rodzajem ludzkim, który stworzył Bóg. To bogata wyobraźnia i pomysłowość ludzkości sprawiły, że przekazywano je z pokolenia na pokolenie aż do dnia dzisiejszego. Wyglądają one na wolne od skaz, ale w rzeczywistości są podstępami, na które szatan nabiera ludzkość. Im więcej w jakimś miejscu jest diabłów i im bardziej jest ono zacofane i opóźnione w rozwoju, tym głębiej zakorzenione są jego feudalne zwyczaje. Bardzo ogranicza to ludzi i zupełnie nie pozostawia im swobody ruchów. Wiele świąt w świecie religijnym zdaje się odznaczać wielką oryginalnością i budować most do dzieła Bożego, lecz w istocie stanowią one niewidzialne więzy, za pomocą których szatan krępuje ludzi, nie pozwalając im osiągnąć poznania Boga – wszystkie one są przebiegłymi podstępami szatana. W rzeczywistości jest tak, że kiedy etap dzieła Bożego się kończy, Bóg niszczy narzędzia i styl tamtego czasu i nie pozostawia po nich żadnego śladu. Jednakże „bogobojni wierni” nie przestają czcić tych namacalnych, materialnych przedmiotów, a zarazem spychają do podświadomości to, co Bóg ma, nie badając tego dłużej. Sprawiają wrażenie osób przepełnionych miłością do Boga, podczas gdy w rzeczywistości dawno temu wyrzucili Go z domu i na ołtarzu uwielbienia umieścili szatana. Obrazy Jezusa, Krzyż, Maryja, Chrzest Pański i Ostatnia Wieczerza – ludzie czczą to wszystko jak Pana Niebios, przez cały czas raz za razem wołając „Boże Ojcze”. Czyż to wszystko nie jest żartem? Liczne podobne powiedzenia i praktyki, które były przekazywane przez ludzkość przez pokolenia aż do chwili obecnej, są nienawistne Bogu; poważnie blokują Mu one dalszą drogę i, co więcej, tworzą ogromne utrudnienia dla wejścia ludzkości. Odkładając na bok stopień zepsucia ludzkości przez szatana, trzeba powiedzieć, że ludzkie dusze są całkowicie wypełnione takimi rzeczami jak prawo Witnessa Lee, doświadczenia Lawrence'a, analizy Watchmana Nee i działalność Pawła. Praca Boga nad ludźmi staje się po prostu niemożliwa, ponieważ w ich wnętrzu jest zbyt wiele indywidualizmu, praw, zasad, przepisów, systemów i temu podobnych spraw; rzeczy te, w połączeniu z dążeniem ludzi do postępowania zgodnie z feudalnymi zabobonami, zawładnęły ludzkością i ją pochłonęły. Jest tak, jak gdyby ludzkie myśli były ciekawą i barwną filmową baśnią, w której fantastyczne istoty latają na obłokach – filmem poruszającym wyobraźnię na tyle, by ludzi ogarnęło zdumienie i by zostali oszołomieni i oniemieli z wrażenia. Prawdę mówiąc, dzieło, które Bóg przybywa dziś czynić, polega głównie na rozprawieniu się z zabobonnymi skłonnościami ludzi, na wyeliminowaniu tych skłonności i na całkowitej przemianie ludzkiej perspektywy umysłowej. Boże dzieło nie jest tym, co było przekazywane od pokoleń i zostało zachowane przez ludzkość do dnia dzisiejszego; jest to dzieło osobiście przez Niego zapoczątkowane i przez Niego dokonane; nie odczuwa On jakiejkolwiek potrzeby przejmowania spuścizny jakiegoś wybitnego, uduchowionego człowieka czy dziedziczenia jakiegokolwiek dzieła o charakterze reprezentatywnym, którego Bóg dokonał w jakiejś innej epoce. Ludzie nie muszą przejmować się tymi sprawami. Dzisiaj Bóg ma inny sposób mówienia i działania, tak więc dlaczego ludzie mieliby się zamartwiać? Jeśli ludzie kroczą dzisiejszą ścieżką i płyną dzisiejszym nurtem, ale równocześnie trwają przy spuściźnie swoich „przodków”, wówczas nie osiągną swego przeznaczenia. Bóg odczuwa głęboką odrazę do tego konkretnego sposobu ludzkiego zachowania, podobnie jak brzydzi się on latami, miesiącami i dniami ludzkiego świata.

fragment rozdziału „Dzieło i wejście (3)” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”

Słowo Boże na każdy dzień Fragment 309

Najlepszym sposobem na przemianę ludzkiego usposobienia jest uzdrowienie tych głębokich zakamarków ludzkich serc, które zostały głęboko zatrute, co pozwoli ludziom zacząć zmieniać swe myślenie i moralność. Przede wszystkim, ludzie potrzebują wyraźnie zobaczyć, że wszystkie te religijne rytuały, religijne czynności, lata i miesiące oraz święta są Bogu nienawistne. Powinni oni uwolnić się z tych więzów feudalnego myślenia i usunąć wszelkie pozostałości głęboko zakorzenionej w nich skłonności do zabobonu. Ludzkie wejście obejmuje wszystkie te elementy. Musicie zrozumieć, dlaczego Bóg wyprowadza ludzkość ze świeckiego świata, jak też dlaczego prowadzi On ludzkość precz od reguł i przepisów. Jest to brama, przez którą wejdziecie, a chociaż rzeczy te nie mają nic wspólnego z waszym duchowym doświadczeniem, są one największymi przeszkodami uniemożliwiającymi wam wejście, uniemożliwiającymi wam poznanie Boga. Tworzą one sieć, w którą ludzie się wplątują. Wielu ludzi czyta zbyt często Biblię, a nawet potrafi recytować z pamięci liczne pochodzące z niej fragmenty. W swoim dzisiejszym wejściu ludzie nieświadomie posługują się Biblią, aby oceniać dzieło Boga, jak gdyby była ona podstawą i źródłem tego etapu dzieła Bożego. Gdy dzieło Boże jest zgodne z Biblią, ludzie stanowczo je popierają oraz spoglądają na Boga z nowo odkrytym uznaniem; kiedy dzieło Boże jest niezgodne z Biblią, ludzie stają się tak niespokojni, że spływają potem, szukając w niej podstawy dzieła Bożego; jeśli w Biblii nie ma wzmianki o dziele Bożym, ludzie zlekceważą Boga. Można powiedzieć, że jeśli chodzi o dzieło Boże dziś, większość ludzi przyjmuje je nieufnie i ostrożnie, okazuje wobec niego wybiórcze posłuszeństwo i jest obojętna wobec możliwości jego poznania; co się zaś tyczy spraw przeszłości, trzymają się połowy z nich, a porzucają drugą. Czy można to nazwać wejściem? Traktując czyjeś książki jak skarby i uważając, że są one złotym kluczem do bramy królestwa, ludzie po prostu wykazują brak zainteresowania tym, czego Bóg wymaga od nich dzisiaj. Ponadto, wielu „inteligentnych ekspertów” trzyma słowa Boga w swoim lewym ręku, a „arcydzieła” innych w prawym, jak gdyby chcąc znaleźć podstawę dzisiejszych słów Boga w tych arcydziełach, by z całą pewnością wykazać, że słowa Boga są poprawne; tłumaczą oni nawet słowa Boga innym, zestawiając je z tymi arcydziełami, jak gdyby te ostatnie miały jakieś znaczenie. Prawdę mówiąc, wśród ludzi jest wielu „uczonych badaczy”, którzy nigdy nie doceniali najnowszych współczesnych naukowych osiągnięć, osiągnięć niemających precedensu (na przykład dzieła Boga, słów Boga, ścieżki do wejścia w życie), tak więc wszyscy ludzie „polegają na samych sobie”, „nauczając” na wszystkie strony całą mocą swoich złotych ust i afiszując się „wspaniałym imieniem Boga”. Tymczasem ich własne wejście jest zagrożone i wydaje się, że są oni tak daleko od Bożych wymagań, jak daleki jest moment stworzenia od teraźniejszości. Jak łatwo jest dokonywać dzieła Bożego? Wydaje się, że ludzie już postanowili pozostawić połowę siebie w dniu wczorajszym, a połowę zabrać do dnia dzisiejszego; połowę wręczyć szatanowi, a połowę podarować Bogu, jak gdyby był to sposób, by ulżyć ich sumieniu i doznać pewnego pocieszenia. Wewnętrzny świat ludzi jest tak zdradliwy, że boją się oni utraty nie tylko dnia jutrzejszego, lecz nawet wczorajszego, bardzo boją się urazić zarówno szatana, jak i dzisiejszego Boga, który wydaje im się istnieć, a jednak nie istnieć. W związku z tym, że ludziom nie udało się we właściwy sposób ukształtować swego myślenia i moralności, wyjątkowo brakuje im umiejętności rozróżniania i po prostu nie potrafią stwierdzić, czy dzisiejsze dzieło jest dziełem Bożym, czy też nie. Być może dzieje się tak dlatego, że feudalne i zabobonne myślenie ludzi zakorzenione jest tak głęboko, że dawno umieścili oni zabobon oraz prawdę, Boga i bożków w tej samej kategorii, nie dbając o to, by rozróżniać między nimi. Pomimo tego, że łamią sobie nad tym głowę, nie potrafią ich jasno rozróżnić. Oto dlaczego ludzie zatrzymali się i już nie idą do przodu. Wszystkie te problemy powstają z powodu braku właściwego rodzaju ideologicznego wychowania ludzi, co bardzo utrudnia wejście. W wyniku tego ludzie nigdy nie wykazują żadnego zainteresowania dziełem prawdziwego Boga, lecz stale trwają przy[a] dziele człowieka (przy dziele takich, których postrzegają jako wielkich ludzi), jak gdyby byli nim naznaczeni. Czyż nie są to ostatnie tematy, w które ludzkość powinna wejść?

fragment rozdziału „Dzieło i wejście (3)” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”

Przypis:

1. Wyrażenie „stale trwają przy” zostało użyte prześmiewczo. Oznacza ono, że ludzie są uparci i nieustępliwi, gdyż trzymają się tego, co minione, i nie chcą z tego zrezygnować.

Słowo Boże na każdy dzień Fragment 310

Znajomość pradawnej kultury i historii na przestrzeni kilku tysięcy lat sprawiła, że ludzkie myślenie i pojęcia oraz spojrzenie na świat skostniały tak bardzo, że stały się odporne na wszelkie argumenty oraz niebiodegradowalne[2]. Ludzie żyją w osiemnastym kręgu piekła, gdzie nigdy nie widać światła, jakby zostali wygnani przez Boga do lochów. Myślenie feudalne uciska ludzi tak bardzo, że ledwie mogą złapać oddech i się duszą. Nie mają ani krzty siły, aby stawiać opór, więc znoszą to wciąż w milczeniu… Nikt nigdy nie śmiał walczyć ani stanąć w obronie prawości i sprawiedliwości; ludzie po prostu, dzień po dniu i rok po roku, wiodą życie nie lepsze od życia zwierząt, pośród ciosów i nadużyć ze strony feudalnej etyki. Nigdy nie przyszło im do głowy, by odszukać Boga, aby cieszyć się szczęściem w świecie ludzi. To tak, jakby ludzie byli już do tego stopnia pozbawieni sił, że, niczym opadłe jesienne liście, są obumarli, zasuszeni i bezbarwni. Dawno już stracili pamięć i żyją bezradnie, pozbawieni oparcia, w piekle zwanym ludzkim światem, wyczekując nadejścia dnia ostatecznego, aby mogli zginąć razem z tym piekłem, tak, jakby ów dzień, którego tak pragną, był dniem, w którym człowiek będzie radował się błogim, pełnym wytchnienia spokojem. Feudalna etyka przeniosła życie człowieka do „Hadesu”, jeszcze bardziej osłabiając jego zdolność do stawiania oporu. Wszelkiego rodzaju uciski spychały człowieka w otchłań, sprawiając, że krok po kroku, coraz głębiej pogrążał się w Hadesie, coraz bardziej oddalając się od Boga, aż nadszedł dzień, gdy stał się Mu zupełnie obcy i czym prędzej stara się Go unikać, gdy tylko się spotkają. Człowiek nie zważa na Boga i pozostawia Go stojącego samotnie na uboczu, jakby nigdy wcześniej Go nie znał, ani nie widział. Bóg jednak czeka na człowieka przez cały czas długiej podróży, jaką jest ludzkie życie, nigdy nie kierując przeciwko niemu swej niepohamowanej furii, czekając jedynie w ciszy, bez choćby jednego słowa, by człowiek okazał skruchę i zaczął wszystko od początku. Bóg dawno temu zstąpił do świata ludzi, aby dzielić z człowiekiem cierpienia tego świata. Przez wszystkie te lata, które przeżył wraz z człowiekiem, nikt nie odkrył Jego istnienia. Bóg znosił w milczeniu niedolę i nikczemność ludzkiego świata, osobiście realizując dzieło, które nań z sobą przyniósł. Przez wzgląd na wolę Boga Ojca i potrzeby ludzkości nadal znosi to wszystko, doznając cierpień, jakich nigdy wcześniej człowiek nie doświadczył. W obecności człowieka w milczeniu mu usługiwał i uniżył samego siebie ze względu na wolę Boga Ojca i potrzeby ludzkości. Znajomość pradawnej kultury ukradkiem usunęła człowieka sprzed oblicza Boga i przeniosła go do króla diabłów i jego potomstwa. Czteroksiąg i Pięcioksiąg[a] konfucjański przeniosły myślenie i pojęcia człowieka w kolejny wiek buntu, sprawiając, że jeszcze mocniej niż dotąd wielbił tych, którzy spisali Księgę Dokumentów, przez co ludzkie pojęcia o Bogu stały się jeszcze bardziej absurdalne. Bez wiedzy człowieka król diabłów bezdusznie wyrzucił Boga z ludzkiego serca, po czym zajął je z tryumfalną pieśnią na ustach. Od tego czasu człowiek posiada szpetną i nikczemną duszę oraz twarz króla diabłów. Nienawiść do Boga przepełniła mu pierś, a zawzięta złość króla diabłów rozprzestrzeniała się w człowieku dzień po dniu, aż pochłonęła go całego. Człowiek nie miał już ani odrobiny wolności i nie był w stanie wyrwać się z sideł króla diabłów. Nie miał innego wyjścia, jak tylko dać się schwytać na miejscu, aby poddać mu się i paść na twarz na znak uległości w jego obecności. Dawno temu, kiedy ludzkie serce i dusza były jeszcze w powijakach, król diabłów zasiał w nich niszczące ziarno ateizmu, ucząc człowieka błędnych przekonań, takich jak: „zgłębiaj naukę i technologię, realizuj Cztery Modernizacje”, oraz „na świecie nie ma żadnego Boga”. Co więcej, król diabłów wykrzykuje przy każdej okazji: „Polegajmy na naszej ciężkiej pracy, budując piękną ojczyznę.”, żądając od każdego bez wyjątku, by już od dzieciństwa gotów był pełnić wierną służbę na rzecz swego kraju. Człowiek został nieświadomie przywiedziony przed oblicze króla diabłów, a ten bez wahania przypisał sobie wszystkie zasługi (to znaczy zasługi należne Bogu za to, że dzierży w swym ręku całą ludzkość). Ani przez chwilę nie miał poczucia wstydu. Poza tym, bezczelnie pochwycił lud Boży i zaciągnął go z powrotem do swego domu, gdzie sam wskoczył jak mysz na stół i kazał człowiekowi wielbić siebie jako Boga. Taki z niego desperat! Wykrzykuje przy tym takie skandaliczne i szokujące rzeczy: „Na świecie nie ma kogoś takiego jak Bóg. Wiatr powstaje z przemian dokonujących się zgodnie z prawami natury; deszcz przychodzi wtedy, gdy para wodna, napotkawszy niską temperaturę, gęstnieje, tworząc krople, które spadają na ziemię; trzęsienie ziemi jest drżeniem powierzchni ziemi spowodowanym zmianami geologicznymi; susza spowodowana jest suchością powietrza, którego przyczyną jest rozpad nukleonów na powierzchni słońca. Są to zjawiska naturalne. Gdzie w tym wszystkim jest zrządzenie Boże?”. Są także i tacy, którzy wykrzykują nawet takie oto deklaracje, które nigdy nie powinny zostać wypowiedziane: „Człowiek w zamierzchłej przeszłości wyewoluował od małpy, a dzisiejszy świat rozwinął się z całego szeregu pierwotnych społeczeństw, których dzieje rozpoczęły się mniej więcej eon temu. To, czy dany kraj rozwija się, czy upada, leży wyłącznie w rękach jego ludu”. W dalszej perspektywie król diabłów każe człowiekowi powiesić siebie na ścianie lub umieścić na stole, by tam oddawano mu hołd i składano mu ofiary. Choć wykrzykuje: „Nie ma Boga”, sam zarazem ustanawia siebie Bogiem, bezceremonialnie wypychając Boga poza granice ziemi, samemu zajmując Jego miejsce i pełniąc rolę króla diabłów. Zupełnie postradał rozum! Nic, tylko go nienawidzić. Wydaje się, że Bóg i on są zaprzysięgłymi wrogami i że Bóg oraz król diabłów nie mogą ze sobą współistnieć. Król diabłów knuje, jak wypędzić Boga, samemu swobodnie hasając, poza zasięgiem prawa[3]. Taki właśnie z niego król diabłów! Jak można tolerować jego istnienie? Nie spocznie, dopóki nie zakłóci dzieła Bożego i nie obróci go w żałosną ruinę[4], jakby chciał sprzeciwiać się Bogu aż do samego gorzkiego końca – aż do chwili, gdy ryba zdechnie albo zerwie się sieć – rozmyślnie stając naprzeciw Bogu i coraz bardziej podkradając się do Niego. Jako że wstrętna twarz króla diabłów już dawno temu została zupełnie zdemaskowana, jest teraz posiniaczona i obita[5] i stanowi żałosny widok, a mimo tego nie ustaje on w swej nienawiści do Boga. Tak, jakby tylko pożerając Go jednym haustem był w stanie uśmierzyć spętaną w swoim sercu nienawiść. Jakże możemy tolerować króla diabłów, tego nieprzyjaciela Boga! Jedynie jego zlikwidowanie i całkowite wytępienie sprawi, że spełni się pragnienie naszego życia. Jak można pozwolić, by dalej się panoszył? Zdeprawował człowieka do tego stopnia, że ten nie zna słońca niebios i stał się otępiały i pozbawiony uczuć. Człowiek utracił zwykły ludzki rozum. Czemu nie poświęcić całej naszej istoty, aby zniszczyć i wypalić króla diabłów, by pozbyć się wszelkich zmartwień o przyszłość i pozwolić dziełu Bożemu wcześniej osiągnąć bezprecedensowy splendor? Ta banda drani przyszła do świata ludzi i wprawiła go w stan niespokojnego wrzenia. Przywiodła wszystkich ludzi na skraj przepaści, skrycie planując zepchnięcie ich w dół, by móc potem pożreć ich roztrzaskane na kawałki zwłoki. Ma próżną nadzieję zniweczyć Boży plan i rozpocząć rozgrywkę z Bogiem, stawiając wszystko na jedną kartę[6]. Nie jest to wcale łatwe! Przecież dla króla diabłów, który jest winny najbardziej ohydnych zbrodni, przygotowano już krzyż. Miejsce Boga nie jest już na krzyżu, więc odrzucił go na bok, pozostawiając go diabłu. Bóg już dawno wyszedł z tej walki zwycięsko i nie odczuwa już żalu z powodu grzechów ludzkości, lecz pragnie zbawić cały rodzaj ludzki.

fragment rozdziału „Dzieło i wejście (7)” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”

Przypisy:

2. Określenie „nie biodegradowalne” ma tu wydźwięk satyryczny i oznacza, że ludzka wiedza, kultura i poglądy na kwestie duchowości zanadto skostniały.

3. Fraza „swobodnie hasając, poza zasięgiem prawa”, sugeruje, że diabeł wpada w szał i dostaje amoku.

4. Określenie „żałosna ruina” odnosi się do tego, jak trudny do zniesienia jest widok gwałtownego zachowania diabła.

5. Określenia „posiniaczone i obite” odnoszą się do brzydkiego oblicza króla diabłów.

6. „Stawiać wszystko na jedną kartę” znaczy tyle, co stawiać wszystkie swoje pieniądze w jednym zakładzie, licząc, że w ostatecznie się wygra. Jest to metafora złowrogich i nikczemnych knowań diabła, a wyrażenie to ma w tym miejscu szyderczy wydźwięk.

a. Czteroksiąg i Pięcioksiąg konfucjański stanowią wykładnię konfucjanizmu w Chinach.

Słowo Boże na każdy dzień Fragment 311

Z góry na dół i od początku do końca szatan zakłóca dzieło Boże i sprzeciwia się Bogu swym postępowaniem. Cała ta gadanina o „pradawnym dziedzictwie kulturowym”, cennej „znajomości starożytnej kultury”, „naukach taoizmu i konfucjanizmu” oraz „konfucjańskich klasykach i rytuałach feudalnych” zaprowadziła człowieka do piekła. Nigdzie nie widać zaawansowanej współczesnej wiedzy i technologii ani rozwiniętego przemysłu, rolnictwa i biznesu. Zamiast tego król diabłów podkreśla jedynie znaczenie feudalnych rytuałów rozpropagowanych przez pradawne „małpy”, by celowo zakłócić, zwalczać i zniweczyć dzieło Boże. Nie tylko nęka wciąż człowieka aż po dziś dzień, ale chce wręcz połknąć go w całości[7]. Przekazywanie moralnych i etycznych nauk feudalizmu oraz wiedzy o starożytnej kulturze dawno już skaziło ludzkość, przemieniając jej przedstawicieli w małe lub wielkie diabły. Niewielu jest takich, którzy chętnie przyjęliby Boga i z radością powitali Jego przyjście. Na obliczu całej ludzkości widnieją mordercze zamiary, a w każdym zakątku świata powietrze przepełnione jest tchnieniem śmierci. Ludzie starają się wyrzucić Boga z tej krainy; z nożami i mieczami w ręku stają w bitewnym szyku, by Go „unicestwić”. W całej tej diabelskiej krainie, gdzie człowiekowi mówi się wciąż, że nie ma Boga, szerzy się bożki, a powietrze ponad głowami przenika przyprawiająca o mdłości woń palonego papieru i kadzidła, tak gęsta, że aż dusi. Tak bardzo przypomina ona zapach szlamu, który unosi się w powietrzu, gdy jadowity wąż wije się i skręca, że aż trudno powstrzymać wymioty. Oprócz tego do uszu dochodzi ledwie słyszalny dźwięk złych demonów monotonnym głosem recytujących Pismo, dźwięk zdający się dochodzić z odległego miejsca w piekle, tak otchłannego, że nie sposób nie poczuć dreszczy. W całej tej krainie rozrzucone są bożki we wszystkich kolorach tęczy, co przemienia ją w świat zmysłowych rozkoszy, podczas gdy król diabłów wciąż śmieje się złowieszczo, jakby jego nikczemna intryga się powiodła. Tymczasem człowiek pozostaje na to zupełnie niepomny i nawet nie przypuszcza, że diabeł zdeprawował go już do tego stopnia, że stał się nieczuły na wszystko i zwiesza głowę na znak tego, że czuje się pokonany. Diabeł pragnie jednym śmiertelnym ciosem zmieść z powierzchni ziemi wszystko, co dotyczy Boga i raz jeszcze Go zbrukać i zamordować, a przy tym zdecydowany jest rozerwać na strzępy i zniweczyć Jego dzieło. Jak mógłby pozwolić, by Bóg miał równy mu status? Jak może tolerować Boga „wtrącającego się” w jego dzieło pośród ludzi na ziemi? Jak może pozwolić, by Bóg zdemaskował jego ohydną twarz? Jak może pozwolić Bogu zakłócać swe dzieło? Jakże ten diabeł, trzęsąc się z wściekłości, mógłby pozwolić Bogu przejąć kontrolę nad jego cesarskim dworem na ziemi? Jak mógłby dobrowolnie skłonić się przed Jego większą mocą? Jego ohydne oblicze zostało ujawnione takie, jakie jest, stąd nie wiadomo, czy śmiać się, czy płakać, a naprawdę niełatwo o tym mówić. Czyż nie jest to jego istota? Mając szpetną duszę nadal wierzy, że jest niewiarygodnie piękny. Oto gang wspólników zbrodni![8] Zstępują oni do krainy śmiertelników, by folgować swym zachciankom i robić zamieszanie, wywołując przy tym tak wielki zamęt, że świat staje się miejscem zmiennym i pozbawionym stałości, zaś serce człowieka wypełnia panika oraz niepokój. Igrają sobie z człowiekiem do tego stopnia, że zaczął on z wyglądu przypominać nieludzką bestię z bezkresnych pól, szpetną ponad wszelką miarę, która zatraciła już ostatnie pozostałości świętego człowieka Bożego, którym pierwotnie była. Ponadto pragną nawet przejąć zwierzchnią władzę na ziemi. Tak bardzo utrudniają dzieło Boże, że ledwie może ono posuwać się naprzód cal po calu i odgradzają od niego człowieka niczym ściany z miedzi i stali. Popełniwszy tak wiele ciężkich grzechów i spowodowawszy tak wiele nieszczęść, czyżby nadal spodziewali się czegoś innego niż karcenia? Demony i złe duchy przez pewien czas szalały na ziemi i tak ściśle odgrodziły od człowieka zarówno wolę Boga, jak i Jego żmudny wysiłek, że stały się one nieprzeniknione dla ludzi. Zaprawdę, jest to grzech śmiertelny! Jak Bóg miałby się nie niepokoić? Jak miałby nie być rozgniewany? Demony i złe duchy poważnie utrudniły dzieło Boże i stawiają mu opór. Ależ są nieposłuszne! Nawet te demony, duże i małe, zachowują się jak szakale stąpające w ślady lwa i podążają za nurtem zła, wszczynając po drodze rozruchy i niepokoje. Znając prawdę, ci synowie buntu rozmyślnie się jej sprzeciwiają. Jest tak, jakby teraz, gdy ich król piekła wstąpił na królewski tron, stali się bezczelnie zadowoleni z siebie, traktując wszystkich innych z pogardą. Jak wielu spośród nich szuka prawdy i podąża za sprawiedliwością? Wszyscy są zwierzętami, nie lepszymi od świń i psów, ciągnących za sobą rój cuchnących much, kiwając głowami w błogim samozadowoleniu i wzbudzając najprzeróżniejsze niepokoje[9] pośród sterty gnoju. Wierzą, że ich król piekła jest najwyższym spośród wszystkich królów, nie zdając sobie sprawy z tego, że oni sami nie są niczym więcej, jak tylko cuchnącymi muchami. Pomimo tego wykorzystują jednak moc świń i psów, które mają za rodziców, by zaprzeczać istnieniu Boga. Jako maleńkie muszki wierzą, że ich rodzice są tak wielcy, jak zębowce[10]. Nie zdają sobie sprawy, że, choć same są malutkie, ich rodzicami są plugawe świnie i psy, kilkaset milionów razy od nich większe? Nieświadome swej własnej pospolitości, zdają się na smród zgnilizny, roztaczany przez te świnie i psy, i zaczynają szaleć, łudząc się, że spłodzą nowe pokolenia, niepomne na poczucie wstydu! Z zielonymi skrzydłami na swych plecach (odnosi się to do ich twierdzeń, że wierzą w Boga), zapatrzone są w siebie i chełpią się wszędzie swym pięknem i powabem, skrycie zrzucając na człowieka nieczystości ze swych własnych ciał. Ponadto są z siebie ogromnie zadowolone, jak gdyby para skrzydeł w kolorach tęczy mogła ukryć ich nieczystości, i w ten sposób uwłaczają istnieniu prawdziwego Boga (odnosi się to do tego, co dzieje się za kulisami w religijnym świecie). Skąd człowiek miałby wiedzieć, że – choć skrzydła muchy mogą być zachwycająco piękne – sama mucha jest ostatecznie tylko maleńkim stworzeniem, z brzuchem pełnym brudu i ciałem pokrytym zarazkami. Mocą świń i psów, które mają za rodziców, muchy te szaleją w całej krainie, niepohamowane w swej zajadłości (odnosi się to do tego, jak hierarchowie religijni, którzy prześladują Boga, polegają na silnym wsparciu ze strony władz państwowych, aby buntować się przeciwko prawdziwemu Bogu i prawdzie). Jest tak, jak gdyby duchy żydowskich faryzeuszy powróciły wraz z Bogiem do narodu wielkiego, czerwonego smoka, z powrotem do swego dawnego gniazda. Rozpoczęły kolejną turę prześladowań, podejmując na nowo swe dzieło sprzed kilku tysięcy lat. Ta grupa degeneratów ostatecznie z pewnością zginie na ziemi! Zdaje się, że po kilku tysiącach lat duchy nieczyste stały się jeszcze bardziej przebiegłe i szczwane. Rozmyślają o sposobach na to, by skrycie podważyć dzieło Boże. Mając na podorędziu sztuczek i forteli bez liku, pragną ponownie odegrać w swej ojczyźnie tragedię sprzed kilku tysięcy lat, dręcząc przy tym Boga tak straszliwie, że omal nie wydaje On krzyku. Z trudem powstrzymuje się przed powrotem do trzeciego nieba, aby ich unicestwić. Aby człowiek kochał Boga, musi pojąć Jego wolę oraz poznać Jego radości i smutki, jak również zrozumieć, do czego Bóg czuje odrazę. Jeszcze bardziej przyspieszy to wkroczenie człowieka w życie. Im szybsze wejście człowieka, tym szybciej wypełni się wola Boża i tym wyraźniej człowiek będzie umiał przejrzeć króla diabłów i tym bardziej zbliży się do Boga, aby pragnienie Wszechmogącego mogło zostać spełnione.

fragment rozdziału „Dzieło i wejście (7)” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”

Przypisy:

7. Słowo „połknąć” odnosi się do występnego zachowania króla diabłów, który porywa ludzi w całości.

8. „Wspólnicy zbrodni” podobni są do „bandy opryszków”.

9. Fraza „wzbudzać najprzeróżniejsze niepokoje” odnosi się do tego, jak ludzie o demonicznej naturze wpadają w szał, utrudniając dzieło Boże i sprzeciwiając się mu.

10. Słowo „zębowce” ma tutaj szyderczy wydźwięk i jest metaforą tego, że muchy są tak maleńkie, iż świnie i psy wydają im się tak duże jak wieloryby.

Słowo Boże na każdy dzień Fragment 312

Od tysięcy lat jest to kraina plugastwa. Jest nieznośnie brudna i pełna nędzy, na każdym kroku srożą się w niej duchy, które oszukują i zwodzą, rzucają bezpodstawne oskarżenia[11], są bezlitosne i złośliwe, depcząc to wymarłe miasto i pozostawiając je zasłane martwymi ciałami; odór rozkładu spowija tę krainę i przenika powietrze, a jest ona mocno strzeżona[12]. Któż zdoła dojrzeć świat, poza niebem? Diabeł mocno dzierży całe ciało człowieka, wydłubuje mu oczy i szczelnie zamyka jego usta. Król diabłów szaleje od kilku tysięcy lat aż do dzisiaj, pilnie strzegąc tego wymarłego miasta, jakby był to niedostępny pałac demonów; tymczasem ta wataha psów obronnych wpatruje się gniewnymi oczyma, głęboko przestraszona, że Bóg znienacka zmiecie je wszystkie z powierzchni ziemi, pozbawiając je miejsca, gdzie mogłyby cieszyć się szczęściem i spokojem. Jak ludzie z wymarłego miasta takiego jak to mogli kiedykolwiek ujrzeć Boga? Czy cieszyli się kiedykolwiek serdecznością i urokiem Boga? Jaką mają świadomość spraw ludzkiego świata? Któż z nich potrafi zrozumieć żarliwą wolę Boga? Nic więc dziwnego, że Bóg wcielony pozostaje całkowicie ukryty. W społeczeństwie tak mrocznym jak to, w którym demony są bezlitosne i okrutne, jakże król diabłów, który zabija ludzi w mgnieniu oka, mógłby tolerować istnienie Boga, który jest wspaniały, życzliwy, a także święty? Jak mógłby oklaskiwać i przyjmować wiwatami przybycie Boga? Ci przeklęci pachołkowie! Za życzliwość odpłacają nienawiścią, już od dawna gardzą Bogiem i obrzucają Go obelgami, są skrajnie okrutni, nie mają najmniejszego szacunku dla Boga, grabią i łupią, zatracili resztki sumienia i postępują zupełnie wbrew sumieniu, niewinnego zaś kuszą, aż zupełnie straci rozum. Przodkowie ich przodków? Umiłowani przywódcy? Wszyscy oni sprzeciwiają się Bogu! Ich ingerencje sprawiły, że cała kraina pod niebem pogrążyła się w ciemności i chaosie! Wolność religijna? Uzasadnione prawa i interesy obywateli? Wszystko to sztuczki mające ukryć grzech! Któż ochoczo przyjął dzieło Boże? Kto oddał dlań swoje życie lub przelewał krew? Przez kolejne pokolenia, od rodziców po dzieci, zniewolony człowiek bezceremonialnie zniewalał Boga – jakże miałoby to nie wzbudzić Jego gniewu? W ludzkim sercu skupiają się tysiące lat nienawiści i, wypisane są na nim milenia grzechu – jakże miałoby to nie wzbudzać odrazy? Pomścij Boga, zupełnie zduś Jego wroga, nie pozwól mu już dłużej się srożyć i więcej nie dozwól, by sprawiał tyle kłopotów, ile tylko zechce! Nadszedł już czas: człowiek już dawno temu zebrał całą swą siłę, poświęcił wszystkie wysiłki i zapłacił każdą cenę, by zerwać odrażającą twarz tego demona i pozwolić ludziom, którzy są zaślepieni i znoszą wszelkiego rodzaju cierpienia i trudności, wznieść się nad swój ból i odwrócić się od tego nikczemnego, starego diabła. Czemu stawiać przed Bożym dziełem taką nieprzebytą przeszkodę? Po cóż stosować różne sztuczki, aby zwodzić lud Boży? Gdzie jest prawdziwa wolność oraz uzasadnione prawa i interesy? Gdzie uczciwość? Gdzie pociecha? Gdzie serdeczność? Czemu używać zwodniczych intryg, by oszukać lud Boży? Czemu używać siły, by zatuszować przyjście Boga? Dlaczego nie pozwolić Bogu, by swobodnie przemierzał ziemię, którą stworzył? Dlaczego prześladować Boga, że aż nie będzie miał miejsca, gdzie by mógł głowę złożyć? Gdzież podziała się życzliwość pomiędzy ludźmi? Gdzie serdeczne powitanie? Czemuż wywoływać w Bogu tak rozpaczliwą tęsknotę? Po co sprawiać, by Bóg raz za razem nawoływał? Czemu zmuszać Go do tego, by martwił się o swego umiłowanego Syna? Czemu w tym ponurym społeczeństwie jego żałosne stróżujące psy nie pozwalają Bogu swobodnie poruszać się po świecie, który On stworzył? Dlaczego człowiek, żyjący pośród bólu i cierpienia, niczego nie rozumie? Ze względu na was Bóg znosi wielką udrękę, z wielkim bólem obdarzył was swoim umiłowanym Synem, Jego ciałem i krwią – dlaczego zatem wciąż udajecie, że tego nie widzicie? Na oczach wszystkich odrzucacie przyjście Boga i Jego przyjaźń. Czemu jesteście tak dalece pozbawieni sumienia? Chcecie znosić niesprawiedliwości w mrocznym społeczeństwie, takim jak to? Dlaczego, zamiast napełniać swe brzuchy tysiącleciami wrogości, napychacie się „gównem” króla diabłów?

fragment rozdziału „Dzieło i wejście (8)” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”

Przypisy:

11. Fraza „rzucając bezpodstawne oskarżenia” odnosi się do metod, którymi diabeł krzywdzi ludzi.

12. Określenie „silnie strzeżona” wskazuje, że metody, którymi diabeł nęka ludzi są szczególnie bezwzględne i trzymają ludzi w ryzach tak ściśle, że nie mają oni miejsca na żaden ruch.

Słowo Boże na każdy dzień Fragment 313

Jak wielkie są przeszkody w Bożym dziele? Czy ktoś kiedykolwiek tego się dowiedział? Skoro ludzie tkwią w głęboko zakorzenionych zabobonach i uprzedzeniach, kto jest w stanie poznać prawdziwe oblicze Boga? Jak ludzie mieliby w pełni zrozumieć słowa wypowiedziane przez Boga, jeśli ich zacofana wiedza kulturowa jest tak płytka i niedorzeczna? Nawet gdy się do nich mówi i karmi twarzą w twarz, z ust do ust, jak mogliby zrozumieć? Czasem jest tak, jakby Boże słowa przelatywały im mimo uszu: ludzie nie wykazują najmniejszej reakcji, kiwają tylko głowami i nic nie rozumieją. Jak mogłoby to nie budzić niepokoju? Na tej „odległej[13], starożytnej historii kulturowej i wiedzy o kulturze” wychowała się tak bezwartościowa grupa ludzi. Ta starożytna kultura – to „cenne dziedzictwo” – jest kupą śmieci! Dawno już stała się wieczną hańbą i nie warto o niej nawet wspominać! Nauczyła ludzi sztuczek i technik sprzeciwiania się Bogu, a „zorganizowane, subtelne przewodnictwo”[14] ze strony narodowej oświaty sprawiło, że ludzie stali się jeszcze bardziej nieposłuszni Bogu. Każda część Bożego dzieła jest niesłychanie trudna, a każdy krok poczyniony przez Jego dzieło na ziemi jest dla Boga przyczyną strapienia. Jakże trudne jest Jego dzieło na ziemi! Kroki Bożego dzieła na ziemi wymagają wielkiego trudu: słabość człowieka, jego ułomności, infantylność, ignorancja oraz wszystko w człowieku – każdy krok jest drobiazgowo planowany i rozpatrywany przez Boga. Człowiek jest jak papierowy tygrys, którego nie śmie się drażnić czy prowokować; jeśli się go choćby tknie, natychmiast kąsa albo upada i gubi drogę, a przy tym jest tak, jakby przy najmniejszej utracie koncentracji powracał do dawnych błędów albo ignoruje Boga bądź biegnie do świń i psów, których ma za rodziców, by oddawać się nieczystym sprawkom ich ciał. Jakaż to wielka przeszkoda! Praktycznie na każdym kroku swego dzieła Bóg poddawany jest pokusie, a prawie na każdym kroku naraża się na wielkie niebezpieczeństwo. Jego słowa są szczere i uczciwe, a ponadto pozbawione złośliwości, ale któż jest gotów je przyjąć? Któż jest gotów w pełni im się podporządkować? To właśnie sprawia, że Bogu serce pęka. Trudzi się On dla człowieka dniem i nocą, nękany niepokojem o jego życie, oraz współczuje ludzkiej słabości. Na każdym kroku swego dzieła zniósł wiele zawirowań z powodu każdego słowa, które wypowiada; zawsze jest pomiędzy młotem a kowadłem i myśli o ludzkiej słabości, nieposłuszeństwie, infantylności oraz bezbronności na okrągło, dniem i nocą, i tak wciąż od nowa. Któż kiedykolwiek o tym wiedział? Komu może On się zwierzyć? Któż byłby w stanie zrozumieć? Zawsze czuje odrazę do grzechów człowieka, do jego braku kręgosłupa i tchórzostwa, lecz ciągle martwi się ludzką podatnością na zranienia oraz rozmyśla nad ścieżką, jaka czeka człowieka. Gdy obserwuje słowa i czyny człowieka, zawsze przepełnia Go miłosierdzie i gniew, a widok tych rzeczy zawsze sprawia ból Jego sercu. Niewinni ostatecznie zhardzieli; czemu Bóg zawsze musi utrudniać im życie? Chwiejny człowiek jest całkowicie pozbawiony wytrwałości; czemuż Bóg miałby zawsze okazywać mu jedynie niesłabnący gniew? Bezwolny i bezsilny człowiek nie ma już w sobie ani krzty witalności; czemuż to Bóg zawsze ma go besztać za jego nieposłuszeństwo? Któż jest w stanie wytrzymać groźby Boga w niebie? Człowiek jest przecież delikatny i znajduje się w strasznych tarapatach. Bóg wepchnął swój gniew w głąb swego serca, aby człowiek mógł powoli zacząć zastanawiać się nad sobą. Jednakże człowiek, który znajduje się w poważnych tarapatach, za grosz nie pojmuje woli Bożej; tratowany jest przez starego króla diabłów, lecz zupełnie nie jest tego świadom, przeciwstawia się Bogu albo jest wobec Niego obojętny. Bóg wypowiedział tak wiele słów, lecz kto kiedykolwiek brał je na poważnie? Człowiek nie rozumie Bożych słów, ale wciąż się tym nie przejmuje ani nie ma w sobie pragnienia, by je zgłębić i nigdy tak naprawdę nie poznał istoty starego diabła. Ludzie żyją w Hadesie, w piekle, ale wierzą, że żyją w pałacu na dnie morza; są prześladowani przez wielkiego, czerwonego smoka, lecz myślą, że są „wyróżnieni”[15] przez kraj; są wyśmiewani przez diabła, lecz myślą, że cieszą się najznakomitszym kształtem, na jaki stać cielesność. Ależ z nich banda podłych i nikczemnych drani! Człowieka spotkała tragedia, ale o tym nie wie, i w tym mrocznym społeczeństwie cierpi nieszczęście po nieszczęściu[16], lecz nigdy nie zdał sobie z tego sprawy. Kiedy wyzbędzie się tej wyrozumiałości względem samego siebie oraz niewolniczego usposobienia? Dlaczego jest tak nieczuły dla Bożego serca? Czy po cichu godzi się na ten ucisk i cierpienie? Czy nie pragnie dnia, w którym będzie mógł przemienić ciemność w światło? Czyż nie pragnie raz jeszcze naprawić niesprawiedliwości wyrządzonych prawości i prawdzie? Czy jest gotów biernie przyglądać się temu, jak ludzie porzucają prawdę i naginają fakty? Czy jest gotów nadal znosić maltretowanie? Czy naprawdę chce być niewolnikiem? Czy jest gotów zginąć z ręki Boga razem z niewolnikami z tego upadłego państwa? Gdzie twoja stanowczość? Gdzie twoja ambicja? Gdzie twoja godność? Gdzie prawość? Gdzie jest twoja wolność? Czy chcesz poświęcić całe swe życie[17] dla wielkiego, czerwonego smoka, króla diabłów? Czy jesteś gotów pozwolić mu się zamęczyć na śmierć? Oblicze otchłani jest mroczne i pogrążone w chaosie, a prosty lud, znoszący taką udrękę, woła do Nieba i skarży się ziemi. Kiedy człowiek będzie w stanie wznieść swą głowę w górę? Człowiek jest kościsty i wymizerowany, jak mógłby walczyć z tym okrutnym i despotycznym diabłem? Dlaczego nie oddaje swego życia Bogu tak szybko jak może? Dlaczego ciągle się waha? Kiedyż zdoła doprowadzić do końca dzieło Boże? Tyranizowany tak bez celu i uciskany, zmarnuje całe swoje życie; czemu tak się spieszy, by przyjść na ten świat i spieszno mu z niego odejść? Czemu nie zachowuje czegoś cennego, aby dać to Bogu? Czyżby zapomniał o całych tysiącleciach nienawiści?

fragment rozdziału „Dzieło i wejście (8)” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”

Przypisy:

13. Słowo „odległa” ma tutaj ironiczny wydźwięk.

14. Wyrażenie „zorganizowane, subtelne przewodnictwo” ma tutaj ironiczny wydźwięk.

15. Słowo „wyróżnieni” jest użyte po to, by wyśmiać ludzi, którzy wydają się odrętwiali i nie mają samoświadomości.

16. Fraza „cierpi nieszczęście po nieszczęściu” wskazuje, że ludzie urodzili się w krainie wielkiego, czerwonego smoka i nie są w stanie unieść głowy w górę.

17. Wyrażenie „poświęcić całe swe życie” ma tutaj pejoratywny wydźwięk.

Słowo Boże na każdy dzień Fragment 314

Dziś to, co przyszło wam zrozumieć, jest większe niż zrozumienie dane jakiejkolwiek niedoskonałej osobie w całych dziejach. Czy będzie to wasza wiedza o próbach, czy też wiara w Boga, jest to większe zrozumienie niż w przypadku jakiegokolwiek człowieka wierzącego w Boga. Rzeczy, które rozumiecie, są tymi, które poznajecie zanim przejdziecie próby różnych okoliczności, ale wasza rzeczywista postawa jest zupełnie z nimi niezgodna. To, co wiecie, jest większe od tego, co wdrażacie w życie. Mówicie, że ludzie, którzy wierzą w Boga, powinni Boga miłować i starać się nie o błogosławieństwa, ale tylko o to, by pełnić wolę Boga, a tymczasem wszystko, co przejawia się w waszym życiu, dalekie jest od tego i zostało poważnie zbrukane. Większość ludzi wierzy w Boga ze względu na spokój i inne korzyści. Jeśli nie przynosi wam to korzyści, nie wierzycie w Boga, a jeśli nie możecie otrzymać łask Boga, obrażacie się. Jak może być to wasza prawdziwa postawa? Gdy idzie o nieuchronne wydarzenia w rodzinie (dziecko zachoruje, mąż trafi do szpitala, plony są niskie, krewni są prześladowani itd.), nie potraficie znieść tych rzeczy, które tak często zdarzają się w codziennym życiu. Gdy coś takiego się wydarza, wpadacie w panikę, nie wiecie, co robić, a najczęściej macie pretensje do Boga. Narzekacie, że nabraliście się na słowa Boga, że dzieło Boga was zwiodło. Czy nie przychodzą wam do głowy takie myśli? Czy sądzicie, że takie rzeczy zdarzają się pośród was tylko sporadycznie? Każdego dnia dochodzi do takich zdarzeń. Nie obchodzi was w ogóle powodzenie waszej wiary w Boga ani to, jak pełnić wolę Boga. Wasza prawdziwa postawa jest zbyt niska, niższa nawet niż małego pisklęcia. Gdy firma męża traci pieniądze, macie pretensje do Boga, gdy znajdziecie się w miejscu, gdzie nie obejmuje was ochrona Boga, macie pretensje do Boga, macie pretensje nawet wówczas, gdy umrze wam pisklę lub stara krowa zachoruje, narzekacie, gdy przychodzi czas, by syn założył rodzinę, ale nie macie wystarczająco dużo pieniędzy, a gdy pracownicy kościoła zjedzą kilka posiłków u was w domu i kościół nie zwróci wam kosztów ani nikt nie prześle wam żadnych warzyw, wtedy też narzekacie. Wasze żołądki wypchane są skargami i czasami nie idziecie na zgromadzenie, i nie jecie ani nie pijecie słów Boga z tego powodu, przyjmując negatywną postawę na dłuższy czas. Nic, co przytrafia wam się dziś, nie ma żadnego związku z waszymi perspektywami bądź losem; te rzeczy zdarzyłyby się również, gdybyście nie wierzyli w Boga, a wy dziś mimo to obarczacie Boga odpowiedzialnością za nie i podkreślacie usilnie, że Bóg was wyeliminował. Co z waszą wiarą w Boga? Czy faktycznie złożyliście swoje życie w ofierze? Gdybyście przeszli tę samą próbę co Hiob, nikt z was, którzy dziś służycie Bogu, nie byłby w stanie wytrwać – upadlibyście. Całkiem po prostu istnieje ogromna różnica między wami a Piotrem. Gdyby dziś skonfiskowano połowę waszego majątku, poważylibyście się zaprzeczyć istnieniu Boga; gdyby zabrano wam syna lub córkę, wybieglibyście na ulicę z krzykiem protestu; gdyby wasze życie utknęło w martwym punkcie, zwrócilibyście się do Boga, pytając, czemu na początku mówiłem tak wiele słów, by was przestraszyć. W takich sytuacjach nie cofnęlibyście się przed niczym. To pokazuje, że nie ujrzeliście prawdziwie i nie macie prawdziwej postawy. I tak wasze udręki są zbyt wielkie, bo rozumiecie za wiele, ale to, co prawdziwie wiecie, nie jest nawet tysięczną częścią tego, czego jesteście świadomi. Nie zatrzymujcie się na samym rozumieniu i wiedzy; wtedy najlepiej zobaczycie, jak dużo możecie faktycznie wdrożyć w życie, jak dużo potu wylanego w ciężkiej pracy zostało przemienione w oświecenie i iluminację pochodzące od Ducha Świętego i w jak wielu waszych praktykach zrealizowaliście własne postanowienie. Powinniście poważnie traktować swoją postawę i praktykowanie. W waszej wierze w Boga nie możecie zwyczajnie powtarzać rutyny dobrej dla każdego – to, czy zyskacie, zależy od waszych własnych dążeń.

fragment rozdziału „Praktyka (3)” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”

Słowo Boże na każdy dzień Fragment 315

Niektórzy z nich pięknie się przystrajają, dbając jednak tylko o swój zewnętrzny wygląd: siostry stroją się ślicznie niczym kwiaty, a bracia noszą się jak książęta lub bogaci młodzi modnisie. Dbają jedynie o sprawy zewnętrzne, takie jak to, co jedzą i w co się odziewają; w środku zaś są nadzy i puści i nie mają ani krzty wiedzy o Bogu. Jakież znaczenie może mieć takie życie? Są wreszcie i tacy, którzy odziani są niczym ubodzy żebracy – naprawdę wyglądają jak niewolnicy z Azji Wschodniej! Czyż rzeczywiście nie pojmujecie, czego od was wymagam? Porozmawiajcie o tym we własnym gronie: co w gruncie rzeczy zyskaliście? Wierzycie w Boga przez wszystkie te lata, i oto wszystko, co wam z tego przyszło. Nie czujecie się zażenowani? Nie wstyd wam? Przez cały ten czas podążaliście drogą prawdy, lecz dziś wasza postawa nie dorównuje nawet postawie wróbla! Spójrzcie na młode damy, które są wśród was, śliczne jak z obrazka w swych ciuszkach i makijażu, porównujące się jedna z drugą. A cóż takiego porównują? Swoją przyjemność? Swoje wymagania od życia? Czyż sądzicie, że przyszedłem tutaj, by wynajmować modelki? Nie macie za grosz wstydu! Co się stało z waszym życiem? Czyż tym, za czym podążacie, nie są jedynie wasze wygórowane pragnienia? Myślisz, że jesteś taka piękna, lecz choćbyś nawet przystroiła się w wytworne fatałaszki, to czyż tak naprawdę nie jesteś jedynie nędznym robakiem, zrodzonym na kupie gnoju? Dziś masz szczęście cieszyć się tymi niebiańskimi błogosławieństwami nie z uwagi na swą śliczną buzię, tylko dlatego, że Bóg czyni wyjątek, dźwigając cię z upadku. Czy zatem wciąż pozostaje dla ciebie niejasne, skąd się wzięłaś? Gdy mowa jest o życiu, zamykasz usta i nie mówisz nic, milcząc jak posąg, a mimo tego masz czelność stroić się jak lalka! Wciąż masz ochotę nakładać na twarz róż i puder! A teraz spójrzcie na modnisiów, którzy są wśród was, rozwydrzonych i rozkapryszonych mężczyzn, całymi dniami włóczących się bez celu z nonszalancką miną. Czy tak właśnie winien zachowywać się człowiek? Czym wy wszyscy – zarówno kobiety, jak i mężczyźni – zajmujecie się przez cały dzień? Czy wiecie, komu zawdzięczacie wasz pokarm? Spójrz na swe odzienie, spójrz, jakie plony zebrałeś w swych rękach i pogłaskaj się po brzuchu – jaką korzyść odniosłeś za cenę potu i krwi, którą płaciłeś przez wszystkie te lata swej wiary w Boga? Ciągle myślisz o tym, by pójść pozwiedzać, albo przyozdobić swe cuchnące ciało – oto twoje bezwartościowe dążenia! Wymaga się od ciebie, abyś był normalnym człowiekiem, a ty nie jesteś teraz po prostu anormalny, lecz wręcz wykolejony. Jak ktoś taki może mieć czelność stawać przed Moim obliczem? Reprezentując sobą taki poziom człowieczeństwa, obnosząc się ze swymi wdziękami i wystawiając na pokaz swoje ciało, żyjąc cały czas w okowach cielesnych żądz, czyż nie jesteś potomkiem plugawych demonów i złych duchów? Nie dopuszczę do tego, by taki plugawy demon zbyt długo istniał! I nie wyobrażaj sobie, że nie wiem, co myślisz w głębi swego serca. Możesz ściśle kontrolować swoją żądzę i swoje ciało, lecz jakże Ja mógłbym nie znać twych najskrytszych myśli? Jakże mógłbym nie wiedzieć o wszystkim, czego pożądają twoje oczy? Czy wy, młode damy, nie stroicie się tak i nie dbacie o swą urodę, aby wystawiać na pokaz swe ciało? A po cóż wam ci mężczyźni? Czy naprawdę mogą ocalić was z morza niedoli? A jeśli chodzi o tych modnisiów, którzy są pośród was, wszyscy oni stroją się, by wydawać się ludźmi dystyngowanymi i pełnymi ogłady, ale czyż nie są to sztuczki obliczone na to, by zwrócić uwagę na ich zabójczy wygląd? Dla kogo to robicie? Po co wam te kobiety? Czyż nie są one przyczyną waszego grzechu? Kobiety i mężczyźni, wypowiedziałem do was wiele słów, lecz wy zastosowaliście się do zaledwie garstki spośród nich. Uszy wasze niedosłyszą, wasze oczy zaszły mgłą, a serca wasze są tak twarde, że w waszych ciałach nie ma nic prócz żądzy tak wielkiej, że jesteście przez nią zniewoleni i nie potraficie wyrwać się z jej sideł. Któż w ogóle chce się zbliżyć do was, robaków wijących się w brudzie i plugastwie? Nie zapominajcie, że nie jesteście niczym więcej, jak tylko tymi, których podźwignąłem z kupy gnoju, i że początkowo nie posiadaliście zwykłego człowieczeństwa. Tym, czego od was wymagam, jest właśnie zwykłe człowieczeństwo, którego początkowo nie mieliście, nie zaś to, abyście obnosili się ze swoją żądzą lub popuszczali cugli swemu cuchnącemu ciału, szkolonemu przez diabła przez tak wiele lat. Kiedy tak się stroicie, czy nie boicie się, że dacie się jeszcze bardziej zniewolić? Czy nie wiecie, że wywodzicie się z grzechu? Czyż nie wiecie, że ciała wasze tak dalece przesycone są żądzą, że przesącza się ona nawet przez wasze odzienie, ujawniając, że jesteście nieznośnie wprost ohydnymi i plugawymi demonami? Czyż nie jest tak, że wiecie o tym lepiej niż ktokolwiek inny? Wasze serca, wasze oczy i wasze usta – czyż wszystkie one nie zostały zbrukane przez plugawe demony? Czyż te wasze członki nie są splugawione? Czy myślisz, że dopóki nie przechodzisz do czynów, dopóty jesteś czysty, niewinny i święty? Myślisz, że przyodziewanie się w piękne stroje może ukryć wasze plugawe dusze? Nic z tych rzeczy! Radzę wam, abyście nabrali nieco realizmu: nie bądźcie nieuczciwi, nie ukrywajcie prawdy i nie puszcie się tak. Popisujecie się swą żądzą jeden przed drugim, ale wszystkim, co dostaniecie w zamian, jest wieczne cierpienie i okrutna chłosta! Po cóż wam puszczać do siebie oczka i wdawać się w romanse? Czy to jest właśnie miara waszej prawości, waszej uczciwości? Czuję wstręt do tych spośród was, którzy zajmują się gusłami i czarną magią; mierżą mnie młodzi mężczyźni i kobiety, którzy kochają swoje ciało. Lepiej się pohamujcie, ponieważ teraz wymaga się od ciebie, abyś posiadał zwykłe człowieczeństwo, i nie wolno ci obnosić ze swoją żądzą, lecz wy robicie to przy każdej nadarzającej się okazji, ponieważ wasze ciało jest nazbyt wybujałe, a wasza żądza zbyt wielka!

fragment rozdziału „Praktyka (7)” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”

Słowo Boże na każdy dzień Fragment 316

To natomiast, czy wasze dążenie przynosi efekty, czy też nie, mierzy się na podstawie tego, co w danej chwili posiadacie. To właśnie tej miary używa się przy ustalaniu waszego wyniku. Oznacza to, że na wasz wynik składają się ofiary, jakie ponieśliście, i to, czego dokonaliście. Wasz wynik zostanie podany do wiadomości poprzez wasze dążenie, waszą wiarę, i to, co uczyniliście. Pośród was wszystkich jest wielu takich, dla których nie ma już nadziei na zbawienie, ponieważ dziś właśnie jest dzień, w którym ujawnione zostaną wyniki poszczególnych ludzi, a Ja nie pozwolę siać zamętu w Moim dziele. Nie wprowadzę więc w następny wiek tych, dla których nie ma już żadnej nadziei na zbawienie. Nadejdzie czas, kiedy dzieło Moje będzie ukończone. Nie będę pracował nad tymi cuchnącymi i pozbawionymi ducha zwłokami, których w ogóle nie sposób zbawić. Teraz są dni ostateczne ludzkiego zbawienia, a Ja nie będę wykonywał bezcelowej pracy. Nie pomstujcie przeciwko Niebiosom i ziemi – nadchodzi bowiem koniec świata. Jest on nieuchronny. Sprawy zaszły już za daleko i jako istota ludzka nie możesz nic zrobić, aby zatrzymać bieg wypadków. Nie możesz zmienić go wedle własnego życzenia. Wczoraj nie chciałeś płacić żadnej ceny, aby dążyć do prawdy, i byłeś nielojalny. Dziś zaś nadszedł już czas i nie ma dla ciebie nadziei na zbawienie. A jutro zostaniesz wyeliminowany i nie będzie mowy o dodatkowym czasie na twoje zbawienie. Mimo iż mam miękkie serce i robię wszystko, co w Mojej mocy, aby cię zbawić, to jeśli sam nie będziesz dokładał starań ani myślał o swym losie, cóż to ma ze Mną wspólnego? Ci, którzy myślą tylko o swoim ciele i cieszą się wygodami; ci, którzy zdają się wierzyć, lecz tak naprawdę wcale nie wierzą; ci, którzy zajmują się gusłami i czarną magią; ci, którzy są wyuzdani, szmatławi i niechlujni; ci, którzy rozkradają ofiary dla Jahwe i Jego majątek; ci, którzy lubują się w braniu łapówek; ci, którzy snują daremne sny o wstąpieniu do nieba; ci, którzy są aroganccy i zarozumiali, którzy uganiają się tylko za sławą i bogactwem; ci, którzy szerzą zuchwałe słowa; ci, którzy bluźnią przeciwko Bogu samemu, wciąż tylko osądzają Go i rzucają oszczerstwa przeciwko Niemu; ci, którzy tworzą kliki, dążą do niezależności i wynoszą samych siebie ponad Boga; ci frywolni mężczyźni i kobiety, młodzi, starzy i będący w średnim wieku, którzy usidleni są przez rozpustę; ci, którzy cieszą się sławą i majątkiem i zabiegają o pozycję pośród ludzi; ci nie okazujący skruchy ludzie schwytani w sidła grzechu – czyż oni wszyscy nie są pozbawieni nadziei na zbawienie? Rozwiązłość, skłonność do grzechu, gusła, czarna magia, bezbożność i zuchwałe słowa rozpleniły się straszliwie pomiędzy ludźmi; prawda zaś i słowa życia są pośród was deptane i tratowane, a święty język – plugawiony. Wy, poganie, uwalani w brudzie i nieposłuszeństwie! Jaki będzie wasz ostateczny wynik? Jakże ci, którzy miłują ciało, dopuszczają się czarnoksięstwa nad ciałem i usidleni są przez grzech rozwiązłości, mają w ogóle czelność nadal żyć?! Czy nie wiesz, że ludzie tacy jak wy są robakami, dla których nie ma nadziei na zbawienie? Co daje wam prawo czegokolwiek się domagać? Jak do tej pory nie zaszła najmniejsza nawet zmiana w tych, którzy nie miłują prawdy i kochają tylko ciało. Jak tacy ludzie mają zostać zbawieni? Ci, którzy nie miłują drogi życia, nie wywyższają Boga i nie niosą o Nim świadectwa, którzy wciąż knują intrygi z myślą o własnej pozycji, którzy wychwalają samych siebie pod niebiosa – czyż oni wszyscy nie są wciąż tacy sami, aż po dziś dzień? Jakiż sens ma zbawianie takich ludzi? To, czy możesz zostać zbawiony, nie zależy od twego starszeństwa czy tego, jak wiele lat przepracowałeś, a tym bardziej od tego, jak wiele zebrałeś pochwał czy referencji. Zależy natomiast od tego, czy twoje dążenie przyniosło owoce. Powinieneś wiedzieć, że ci, którzy będą zbawieni, są „drzewami” przynoszącymi owoc, nie zaś tymi drzewami o obfitym listowiu i mnóstwie kwiecia, które mimo to owoców nie przynoszą. Nawet jeśli spędziłeś wiele lat, włócząc się po ulicach, jakież ma to znaczenie? Gdzie twoje świadectwo? Twój szacunek dla Boga jest znacznie mniejszy od twej miłości do samego siebie i twoich lubieżnych żądz. Czyż tego rodzaju osoba nie jest degeneratem? Jakże mogłaby być wzorem i przykładem zbawienia? Twoja natura jest niepoprawna, jesteś zanadto skory do buntu, i nie ma dla ciebie nadziei na zbawienie! Czyż tacy ludzie nie są tymi, którzy zostaną wyeliminowani? Czyż chwila ukończenia Mojego dzieła nie będzie zarazem oznaczała tego, że nadszedł twój ostatni dzień? Wykonałem pośród was tak wiele pracy i wypowiedziałem tak wiele słów – jak wiele z tego rzeczywiście doszło do waszych uszu? Jak wielu z nich byliście kiedykolwiek posłuszni? Kiedy dzieło Moje dobiegnie końca, będzie to czas, kiedy przestaniecie Mi się sprzeciwiać, przestaniecie przeciwko Mnie powstawać. Gdy wykonuję swe dzieło, nieustannie występujecie przeciwko Mnie i nigdy nie stosujecie się do Moich słów. Ja wypełniam Moje dzieło, a ty wykonujesz swoje „dzieło”, budując swoje własne małe królestwo. Nie jesteście niczym innym, jak tylko watahą lisów i psów, przeciwstawiających Mi się we wszystkim! Nieustannie próbujecie sprawić, by ci, którzy oferują wam całą swoją miłość, znaleźli się w waszych objęciach – gdzież jest wasz szacunek? Wszystko, co robicie, pełne jest fałszu i zakłamania! Nie macie za grosz posłuszeństwa czy szacunku, a wszystko, co robicie, jest oszukańcze i bluźniercze! Czyż tacy ludzie mogą zostać zbawieni? Niemoralni i lubieżni mężczyźni ciągle chcą wabić do siebie kokietki i wszetecznice dla własnej rozkoszy. Z pewnością nie zechcę zbawić takich seksualnie rozwiązłych demonów. Nienawidzę was, plugawe demony, a wasza rozwiązłość i kokieteria sprawią, że zostaniecie wtrąceni do piekła. Co macie do powiedzenia na swoją obronę? Wy plugawe demony i złe duchy, jesteście odpychające! Jesteście odrażające! Jak taka hołota mogłaby zostać zbawiona? Czy tych, którzy usidleni są przez grzech, można mimo to zbawić? Dziś Moja prawda, droga i życie was nie pociągają; wabi was za to grzech, wabią was pieniądze, pozycja, sława i zysk oraz cielesne rozkosze, uroda mężczyzn i powaby kobiet. Cóż czyni was godnymi tego, by wejść do Mojego królestwa? Obraz wasz jest wszak wspanialszy od obrazu Boga, wasz status wyższy od Jego statusu, nie mówiąc już o waszym prestiżu pośród ludzi – staliście się idolami, których ludzie czczą. Czyż sam nie stałeś się archaniołem? Kiedy ujawnione zostaną wyniki ludzi – a będzie to zarazem wtedy, gdy dzieło zbawienia będzie zbliżać się do końca – wielu spośród was będzie trupami bez nadziei na zbawienie i będzie musiało zostać wyeliminowanych. W czasie trwania dzieła zbawienia jestem dobry i uprzejmy dla wszystkich ludzi. Kiedy jednak dzieło to dobiegnie końca, ujawnione zostaną wyniki różnych rodzajów ludzi, a w owym czasie nie będę już dobry i uprzejmy, gdyż wyniki ludzi będą już ujawnione, a każdy człowiek przypisany zostanie stosownie do rodzaju i nie będzie już sensu dalej wykonywać dzieła zbawienia, gdyż wiek zbawienia już przeminie; przeminąwszy zaś, więcej nie powróci.

fragment rozdziału „Praktyka (7)” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”

Słowo Boże na każdy dzień Fragment 317

Człowiek żyje pod osłoną wpływu ciemności, pozostając w niewoli wpływu szatana bez możliwości ucieczki. A usposobienie człowieka poddane oddziaływaniu szatana staje się coraz bardziej zepsute. Można rzec, że człowiek zawsze był obarczony tym zepsutym szatańskim usposobieniem i nie był w stanie prawdziwie kochać Boga. Tak więc, jeśli człowiek pragnie kochać Boga, musi wyzbyć się poczucia własnej pychy, własnej ważności, arogancji, zarozumiałości i tym podobnych cech, które bez wyjątku cechują usposobienie szatana. W przeciwnym razie miłość człowieka jest miłością nieczystą, miłością szatana, która absolutnie nie może zyskać aprobaty Boga. Bez bezpośredniego doskonalenia, poddania działaniu, złamania, przycięcia, dyscyplinowania, karcenia czy oczyszczenia przez Ducha Świętego nikt nie jest w stanie prawdziwie miłować Boga. Jeżeli twierdzisz, że część twojego usposobienia reprezentuje Boga i dlatego jesteś w stanie prawdziwie Go miłować, głosisz słowa arogancji i jesteś niedorzecznym człowiekiem. A tacy ludzie to archanioły! Wrodzona natura człowieka nie jest w stanie bezpośrednio reprezentować Boga. Człowiek musi odrzucić swoją wrodzoną naturę poprzez Boże doskonalenie, a następnie, jedynie poprzez troszczenie się o wolę Bożą, wypełnianie woli Bożej i co więcej poddanie się działaniu Ducha Świętego, jego życie może zyskać aprobatę Boga. Nikt, kto żyje w ciele, nie jest w stanie bezpośrednio reprezentować Boga, chyba że jest człowiekiem używanym przez Ducha Świętego. Jednakże, nawet o takiej osobie, jej usposobieniu i tym, co urzeczywistnia, nie można z całą pewnością powiedzieć, że reprezentuje Boga; można tylko powiedzieć, że to, co urzeczywistnia, jest kierowane przez Ducha Świętego. Człowiek o takim usposobieniu nie może reprezentować Boga.

Chociaż usposobienie człowieka jest zarządzane przez Boga – co jest niepodważalne i może być uznane za coś pozytywnego – zostało ono poddane oddziaływaniu szatana. Dlatego całe usposobienie człowieka jest usposobieniem szatana. Ktoś może stwierdzić, że Bóg, z usposobienia, jest prostolinijny w działaniu, i że on także zachowuje się w ten sposób, również ma tego rodzaju charakter, a więc, jak mówi, usposobienie jego reprezentuje Boga. Jaki to jest człowiek? Czy zepsute szatańskie usposobienie może reprezentować Boga? Ktokolwiek, kto twierdzi, że jego usposobienie jest reprezentatywne względem Boga, bluźni przeciwko Bogu i obraża Ducha Świętego! Z punktu widzenia sposobu, w jaki działa Duch Święty, dzieło, które Bóg wykonuje na ziemi, ma jedynie na celu podbój. Z tego właśnie powodu znaczna część zepsutego szatańskiego usposobienia człowieka nie została jeszcze obmyta, a to, co człowiek urzeczywistnia, jest nadal wizerunkiem szatana. Jest to to, co człowiek wierzy, że jest dobre i reprezentuje działania ludzkiego ciała lub, wyrażając się ściślej, reprezentuje szatana i w żadnym razie nie może reprezentować Boga. Nawet jeśli człowiek już miłuje Boga do tego stopnia, że jest w stanie cieszyć się życiem niebiańskim na ziemi i wypowiadać takie stwierdzenia jak: „O Boże! Nie mogę Cię kochać wystarczająco”, oraz osiągnął najwyższe królestwo, to nadal nie można powiedzieć, że urzeczywistnia Boga ani że reprezentuje Boga, albowiem istota człowieka jest niepodobna do Bożej. Człowiek nigdy nie może urzeczywistniać Boga, a tym bardziej nie może stać się Bogiem. To, co Duch Święty polecił człowiekowi urzeczywistniać, jest zgodne z tym, czego Bóg wymaga od człowieka.

Wszystkie działania i uczynki szatana przejawiają się w człowieku. Wszystkie działania i czyny człowieka są wyrazem szatana i dlatego nie mogą reprezentować Boga. Człowiek jest ucieleśnieniem szatana, a usposobienie człowieka nie jest w stanie reprezentować usposobienia Boga. Niektórzy ludzie mają dobry charakter; Bóg może podjąć pewne działania poprzez charakter takich ludzi, a dzieło przez nich wykonywane jest kierowane przez Ducha Świętego. Jednak ich usposobienie nie jest w stanie reprezentować Boga. Praca, którą Bóg wykonuje poprzez nich, bazuje na tym, co już w nich istnieje i rozwija to. Ani prorocy ani ludzie, których Bóg używa od wieków, nikt nie może Go bezpośrednio reprezentować. Wszyscy ludzie zaczynają kochać Boga dopiero w trudnych okolicznościach i nikt nie dąży z własnej woli do współdziałania z Nim. Jakie rzeczy są pozytywne? Wszystko, co pochodzi bezpośrednio od Boga, jest pozytywne. Jednakże usposobienie człowieka zostało poddane działaniom szatana i nie może reprezentować Boga. Tylko wcielony Bóg – Jego miłość, Jego wola cierpienia, Jego sprawiedliwość, uległość, pokora i skrytość – wszystkie te cechy bezpośrednio reprezentują Boga. To dlatego, że kiedy przybył, nie miał grzesznej natury i pochodził bezpośrednio od Boga, wolny od oddziaływania szatana. Jezus jest tylko podobieństwem grzesznego ciała i nie reprezentuje grzechu; dlatego Jego postępowanie, uczynki i słowa, do czasu dokonania Jego dzieła przez ukrzyżowanie (włączając w to moment Jego ukrzyżowania), bezpośrednio reprezentują Boga. Przykład Jezusa wystarczy, aby udowodnić, że żaden człowiek o grzesznej naturze nie może reprezentować Boga, a grzech człowieka reprezentuje szatana. Oznacza to, że grzech nie reprezentuje Boga, a Bóg jest wolny od grzechu. Nawet praca wykonana w człowieku przez Ducha Świętego może być uważana jedynie za kierowaną przez Ducha Świętego i nie można powiedzieć, że człowiek dokonał jej w imieniu Boga. Natomiast jeśli chodzi o człowieka, to ani jego grzech, ani jego usposobienie nie reprezentują Boga. Z punktu widzenia pracy wykonanej w człowieku przez Ducha Świętego obecnie i w przeszłości, większość została dokonana w człowieku przez Ducha Świętego. Z tego powodu człowiek dysponuje tym, co urzeczywistnia. To jest jednak jednostronne i niewielu jest w stanie urzeczywistnić prawdę po tym, jak zostało poddanych działaniu i zdyscyplinowanych przez Ducha Świętego. Oznacza to, że tylko dzieło Ducha Świętego jest obecne i brak jest współpracy ze strony człowieka. Czy widzisz to teraz wyraźnie? Tak więc, co powinieneś uczynić, aby dołożyć wszelkich starań, by z Nim współdziałać, kiedy Duch Święty pracuje i w ten sposób wywiązać się ze swoich powinności?

z rozdziału „Zepsuty człowiek jest niezdolny do reprezentowania Boga” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”

Słowo Boże na każdy dzień Fragment 318

Twoja wiara w Boga, dążenie do prawdy, a nawet sposób, w jaki się zachowujesz, powinny opierać się na rzeczywistości: wszystko, co robisz, powinno być praktyczne i nie powinieneś dążyć do takich iluzorycznych, wymyślnych rzeczy. Zachowanie w ten sposób nie ma żadnej wartości, a ponadto takie życie nie ma znaczenia. Ponieważ twoje dążenie i życie toczy się wśród samego kłamstwa oraz oszustwa i nie dążysz do rzeczy, które mają wartość, a także znaczenie, jedynym, co zyskujesz, jest absurdalne rozumowanie i doktryny, w których nie ma prawdy. Takie rzeczy nie mają żadnego związku ze znaczeniem i wartością twojej egzystencji, a mogą jedynie doprowadzić was do krainy pustki. W ten sposób całe twoje życie będzie bez żadnej wartości czy znaczenia – jeżeli nie będziesz prowadzić życia mającego znaczenie, to będziesz mógł żyć sto lat i wszystko będzie na marne. Jak można coś takiego nazwać życiem ludzkim? Czy tak naprawdę nie jest to życie zwierzęcia? Podobnie, jeśli wy staracie się podążać drogą wiary w Boga, jednak nie staracie się dążyć do Boga, którego można zobaczyć, a zamiast tego oddajecie cześć niewidzialnemu i nieuchwytnemu Bogu, czyż takie dążenie nie jest jeszcze bardziej daremne? W końcu takie dążenie stanie się stosem ruin. Jaką korzyść ci ono przyniesie? Największym problemem człowieka jest to, że kocha tylko rzeczy, których nie widzi i nie dotyka, rzeczy, które są niezwykle tajemnicze i cudowne, a które są niewyobrażalne dla człowieka i niedostępne dla zwykłych śmiertelników. Im bardziej nierealne są te rzeczy, tym bardziej są one analizowane przez człowieka, który dąży do nich bez względu na wszystko inne i usiłuje je zdobyć. Im bardziej są one nierealne, tym dokładniej je bada i analizuje, nawet posuwając się do stworzenia własnych, wyczerpujących wyobrażeń na ich temat. Z drugiej strony im bardziej realistyczne są to rzeczy, tym bardziej człowiek je lekceważy, zadzierając nosa, a nawet uważając je za godne pogardy. Czyż nie jest to właśnie wasza postawa wobec realistycznego dzieła, którego dokonuję dzisiaj? Im bardziej realistyczne są to rzeczy, tym bardziej jesteście uprzedzeni wobec nich. Nie poświęcacie czasu na ich badanie, lecz po prostu je ignorujecie – spoglądacie z góry na te realistyczne, prostolinijne wymagania, a nawet hołubicie w sobie liczne koncepcje na temat takiego Boga, który jest najbardziej realny i po prostu nie jesteście w stanie zaakceptować Jego realności i normalności. Czy w ten sposób wasze wierzenia nie są mgliste? Macie niezachwianą wiarę w niejasnego Boga czasów minionych i nie interesuje was prawdziwy Bóg dnia dzisiejszego. Czy to nie dlatego, że Bóg wczorajszy i dzisiejszy pochodzą z dwóch różnych epok? Czy również nie dlatego, że Bóg wczorajszy jest wzniosłym Bogiem z nieba, podczas gdy Bóg dzisiejszy jest maleńkim człowiekiem na ziemi? Czyż nie jest to ponadto dlatego, że Bóg czczony przez człowieka jest tym, który został stworzony przez ludzkie wyobrażenia, podczas gdy Bóg dzisiejszy jest prawdziwym ciałem stworzonym na ziemi? I wreszcie, czyż nie dlatego, że dzisiejszy Bóg jest zbyt realny, aby człowiek do niego dążył? Bo to, o co Bóg dzisiaj prosi o człowieka, jest właśnie tym, czego człowiek najbardziej nie chce czynić i co go zawstydza. Czy to nie jest dla człowieka zbyt trudne? Czyż nie obnaża to jego blizn? W ten sposób wielu z tych, którzy nie dążą do rzeczywistości, stają się wrogami Boga wcielonego, stają się antychrystami. Czy nie jest to oczywiste? W przeszłości, kiedy Bóg jeszcze nie stał się ciałem, być może byłeś kimś w świecie religijnym lub też byłeś pobożnym wierzącym. Po tym, jak Bóg stał się ciałem, wielu takich pobożnych wierzących nieświadomie stało się antychrystami. Czy wiesz, co się dzieje? W swojej wierze w Boga nie koncentrujesz się na rzeczywistości ani nie dążysz do prawdy, ale zamiast tego masz obsesję na punkcie fałszu. Czyż nie jest to najwyraźniejsze źródło wrogości wobec Boga wcielonego? Wcielony Bóg nazywa się Chrystusem, czy więc wszyscy ci, którzy nie wierzą w Boga wcielonego, nie są antychrystami? Zatem, czy ten, w którego wierzysz i prawdziwie miłujesz jest Bogiem wcielonym? Czy to naprawdę ten żywy, oddychający Bóg, który jest najbardziej realny i nadzwyczaj normalny? Jaki dokładnie jest cel twojego dążenia? Czy jest on w niebie, czy na ziemi? Czy jest to wyobrażenie, czy prawda? Czy to jest Bóg, czy może jakaś nadprzyrodzona istota? W rzeczywistości prawda jest najbardziej realną z definicji życia i najwyższą z tych definicji wśród całej ludzkości. Ponieważ jest to wymóg, który Bóg nałożył na człowieka i jest to dzieło osobiście wykonywane przez Boga, nazywa się ją definicją życia. Nie jest to definicja poskładana z czegoś ani nie jest to słynny cytat wypowiedzi wielkiej postaci; natomiast jest to wypowiedź dla ludzkości od Pana niebios i ziemi, i wszystkich rzeczy – nie jakieś słowa poskładane przez człowieka, ale przyrodzone życie Boże. I dlatego jest to najważniejsza ze wszystkich definicji życia. Dążenie człowieka do wprowadzenia prawdy w życie jest wykonywaniem jego obowiązku, to znaczy dążeniem do spełnienia Bożych wymagań. Istotą tego wymogu jest najbardziej realna z prawd, a nie pusta doktryna, której żaden człowiek nie może sprostać. Jeśli twoje dążenie jest niczym innym, jak tylko doktryną i nie opiera się na rzeczywistości, czyż nie buntujesz się przeciwko prawdzie? Czy nie jesteś kimś, kto atakuje prawdę? Jak taka osoba mogłaby dążyć do umiłowania Boga? Ludzie, którzy są bez kontaktu z rzeczywistością, są tymi, którzy zdradzają prawdę i wszyscy są z natury buntowniczy!

fragment rozdziału „Tylko ci, którzy znają Boga i Jego dzieło mogą zadowolić Boga” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”

Słowo Boże na każdy dzień Fragment 319

Wszyscy pragniecie być nagradzani przez Boga i być Jego ulubieńcami; takie jest pragnienie każdego, kiedy zaczyna wierzyć w Boga, ponieważ każdy z całego serca dąży do wyższych rzeczy i nikt nie chce zostawać w tyle za innymi. Po prostu tacy są ludzie. Właśnie dlatego wielu z was nieustannie próbuje pozyskać przychylność Boga w niebie, ale w rzeczywistości wasza lojalność i szczerość wobec Boga są o wiele mniejsze niż wasza lojalność i szczerość wobec samych siebie. Dlaczego to mówię? Ponieważ w ogóle nie uznaję waszej lojalności wobec Boga, a ponadto zaprzeczam istnieniu Boga, którego macie sercach. Oznacza to, że Bóg, którego wielbicie, niejasny Bóg, którego podziwiacie, w ogóle nie istnieje. Powodem, dla którego mogę to tak definitywnie stwierdzić, jest to, że jesteście zbyt daleko od prawdziwego Boga. Powodem, dla którego jesteście lojalni, jest istnienie bożka w waszych sercach, natomiast Mnie, Boga, który w waszych oczach nie wydaje się ani wielki, ani mały, uznajecie wyłącznie w słowach. Kiedy mówię, że jesteście daleko od Boga, odnoszę się do tego, że jesteście oddaleni od prawdziwego Boga, podczas gdy wydaje wam się, że niejasny Bóg jest na wyciągnięcie ręki. Kiedy mówię, „ani wielki”, to odnoszę się do tego, w jaki sposób Bóg, w którego obecnie wierzycie, wydaje się być jedynie człowiekiem bez większych zdolności; człowiekiem, który nie jest zbyt wzniosły. A kiedy mówię, że „ani mały”, oznacza to, że chociaż ten człowiek nie może wywołać wiatru ani kontrolować deszczu, to jednak jest zdolny wezwać Ducha Bożego do wykonania dzieła, które wstrząsa niebiosami i ziemią, wprawiając człowieka w całkowite zakłopotanie. Na pozór wszyscy wydajecie się być bardzo posłuszni temu Chrystusowi na ziemi, jednak w istocie nie macie wiary w Niego ani Go nie kochacie. Chodzi o to, że tym, w kogo naprawdę wierzycie, jest niejasny Bóg waszych uczuć; a tym naprawdę przez was miłowanym jest Bóg, którego pragniecie dzień i noc, ale którego nigdy nie widzieliście na własne oczy. Jeśli chodzi o tego Chrystusa, wasza wiara jest znikoma, a wasza miłość do Niego jest niczym. Wiara oznacza przekonanie i zaufanie; miłość oznacza uwielbienie i podziw w sercu, bycie zawsze razem. Jednak wasza wiara w dzisiejszego Chrystusa i miłość do Niego są dalece niewystarczające. Jeśli chodzi o wiarę, to w jaki sposób w Niego wierzycie? Jeśli chodzi o miłość, w jaki sposób Go miłujecie? Po prostu nie rozumiecie Jego usposobienia, a jeszcze mniej wiecie o Jego istocie, więc jak możecie w Niego wierzyć? Gdzie jest rzeczywistość waszej wiary w Niego? Jak Go kochacie? Gdzie jest rzeczywistość waszej miłości do Niego?

Wielu podążało za Mną bez wahania aż do dnia dzisiejszego. Przez te kilka minionych lat doświadczyliście też wielkiego zmęczenia. Niezwykle wyraźnie zrozumiałem wrodzony charakter i nawyki każdego z was. Niezwykle trudno było Mi się z wami porozumiewać. Szkoda, że chociaż dowiedziałem się o was tak wiele, wy Mnie w ogóle nie rozumiecie. Nic dziwnego, że ludzie mówią, że gdy mieliście mętlik w głowie, daliście się nabrać na czyjś podstęp. Rzeczywiście, w ogóle nie rozumiecie Mojego usposobienia, a tym bardziej nie potraficie zgłębić tego, co znajduje się w Moim umyśle. Teraz wasz brak zrozumienia dla Mnie narasta, a wasza wiara we Mnie pozostaje wiarą mętną. Zamiast mówić, że wierzycie we Mnie, trafniej byłoby powiedzieć, że wszyscy usiłujecie pozyskać Moją przychylność i przymilacie się do Mnie. Wasze motywy są bardzo proste – będę podążać za każdym, kto może mnie wynagrodzić i uwierzę w każdego, kto może mi pomóc uciec przed wielkimi katastrofami, bez względu na to, którym jest Bogiem. Nic z tego mnie nie obchodzi. Jest wśród was wielu takich ludzi i sytuacja ta jest niezwykle poważna. Jeśli pewnego dnia zostaniecie poddani próbie, która będzie miała wykazać, jak wielu z was wierzy w Chrystusa, ponieważ macie wgląd w Jego istotę, obawiam się, że nikt z was nie przejdzie go pomyślnie i ku Mojemu zadowoleniu. Więc nie zaszkodzi, by każdy z was rozważył to pytanie: Bóg, w którego wierzycie, bardzo się ode Mnie różni, jaka jest zatem istota waszej wiary w Boga? Im bardziej wierzycie w swojego tak zwanego Boga, tym bardziej oddalacie się ode Mnie. Co zatem jest sednem tego problemu? Jest pewne, że nikt z was nigdy nie zastanawiał się nad tą kwestią, ale czy zdajecie sobie sprawę z powagi sytuacji? Czy zastanawialiście się jakie konsekwencje będzie miało to, że dalej będziecie wierzyć w ten sposób?

fragment rozdziału „Jak poznać Boga na ziemi” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”

Słowo Boże na każdy dzień Fragment 320

Przyjemność sprawiają mi ci, którzy nie żywią wobec innych podejrzeń, i bardzo lubię także tych, którzy chętnie akceptują prawdę; tym dwóm rodzajom ludzi okazuję wielką troskę, gdyż w Moich oczach są oni uczciwymi ludźmi. Jeśli jesteś zwodniczy, twoje serce będzie cechować powściągliwość i podejrzliwość wobec wszystkich ludzi i wszystkich spraw. Z tego powodu twoja wiara we Mnie zbudowana jest na fundamencie podejrzliwości. Nigdy nie uznam takiej wiary. Nie mając prawdziwej wiary, będziesz jeszcze bardziej pozbawiony prawdziwej miłości. A jeśli jesteś w stanie wątpić w Boga i snuć na Jego temat dowolne domysły, to bez wątpienia jesteś najbardziej podstępnym z ludzi. Snujesz domysły na temat tego, czy Bóg może być podobny do człowieka: niewybaczalnie grzeszny, małostkowy, wyzuty z bezstronności i rozsądku, pozbawiony poczucia sprawiedliwości, oddany nikczemnym taktykom, zdradliwy i przebiegły, zamiłowany w złu i ciemności, i tak dalej. Czyż ludzie nie dlatego myślą w ten sposób, ponieważ nie mają najmniejszej wiedzy o Bogu? Taka wiara jest niczym innym jak grzechem! Są nawet tacy, którzy uważają, że to właśnie lizusi i pochlebcy Mi się podobają, a ci, którym brakuje tych umiejętności, będą niemile widziani i stracą swoje miejsce w domu Bożym. Czy tylko tego dowiedzieliście się przez te wszystkie lata? Czy to właśnie zyskaliście? A wasza wiedza o Mnie nie kończy się na tym niezrozumieniu; jeszcze gorsze jest wasze bluźnierstwo przeciwko Duchowi Bożemu i oczernianie Nieba. Dlatego powiadam, że taka wiara, jak wasza, spowoduje jedynie, że będziecie oddalać się ode Mnie i nasili się wasz opór w stosunku do Mnie. Przez wiele lat pracy widzieliście wiele prawd, ale czy wiecie, co słyszały Moje uszy? Ilu spośród was jest gotowych zaakceptować prawdę? Wszyscy wierzycie, że jesteście gotowi zapłacić cenę za prawdę, ale ilu z was rzeczywiście cierpiało za prawdę? W waszych sercach istnieje tylko, niesprawiedliwość i dlatego wierzycie, że każdy, kimkolwiek by nie był, jest podstępny i zły – do tego stopnia, że wierzycie nawet, iż Bóg wcielony mógłby, podobnie jak zwykły człowiek, nie posiadać dobrego serca ani życzliwej miłości. Co więcej, wierzycie, że szlachetny charakter i miłosierna, życzliwa natura cechują tylko Boga w niebie. Jesteście przekonani, że taki święty nie istnieje, i że tylko ciemność i zło panują na ziemi, podczas gdy Bóg jest ledwie czymś, w czym człowiek pokłada swoją tęsknotę za dobrem i pięknem, legendarną postacią wymyśloną przez człowieka. W waszych umysłach Bóg w niebie jest niezwykle uczciwy, sprawiedliwy i wielki, godny czci i podziwu, natomiast Bóg na ziemi jest jedynie substytutem i narzędziem Boga w niebie. Waszym zdaniem ten Bóg nie może się równać z Bogiem w niebie, a tym bardziej wymieniany z Nim jednym tchem. Jeśli chodzi o wielkość i honor Boga, należą one do chwały Boga w niebie, ale jeśli chodzi o naturę i zepsucie człowieka, są one atrybutami, w których Bóg na ziemi ma swój udział. Bóg w niebie jest nieustająco wzniosły, a Bóg na ziemi jest na zawsze mało znaczący, słaby i niekompetentny. Bóg w niebie nie ulega emocjom, kierując się tylko sprawiedliwością, podczas gdy Bóg na ziemi ma jedynie egoistyczne motywy i jest pozbawiony poczucia sprawiedliwości i rozsądku. Bóg w niebie jest wolny od wszelkiej nieuczciwości i zawsze wierny, podczas gdy Bóg na ziemi zawsze cechuje się nieuczciwością. Bóg w niebie szczerze kocha człowieka, podczas gdy Bóg na ziemi okazuje człowiekowi niewystarczającą troskę, a nawet całkowicie go zaniedbuje. Ta błędna wiedza od dawna jest utrzymywana w waszych sercach i może także zachować się w przyszłości. Postrzegacie wszystkie czyny Chrystusa z punktu widzenia niesprawiedliwych i oceniacie całą Jego pracę, jak również Jego tożsamość i istotę, z perspektywy niegodziwców. Popełniliście poważny błąd i zrobiliście to, czego nigdy nie zrobili ci, którzy przyszli przed wami. Oznacza to, że służycie tylko wzniosłemu Bogu w niebie z koroną na głowie i nigdy nie poświęcacie uwagi Bogu, którego postrzegacie jako tak mało znaczącego, że jest dla was niewidzialny. Czy to nie jest wasz grzech? Czy nie jest to klasyczny przykład waszego występku przeciwko usposobieniu Boga? Czcicie Boga w niebie. Uwielbiacie wzniosłe obrazy i szanujecie tych, którzy wyróżniają się elokwencją. Chętnie przestrzegasz nakazów Boga, który wkłada w twoje ręce bogactwa, i wzdychasz z tęsknoty do Boga, który może spełnić każde twoje pragnienie. Jedynym, którego nie czcisz, jest Bóg, który nie jest wzniosły; jedyną rzeczą, której nie znosisz, to skojarzenie z tym Bogiem, którego żaden człowiek nie może wysoko cenić. Jedyne czego nie chcesz zrobić, to służyć temu Bogu, który nigdy nie dał ci nawet złamanego grosza, a jedyną Osobą, która nie jest w stanie sprawić, że tęsknisz za Nim, jest ten szpetny Bóg. Bóg tego rodzaju nie umożliwia poszerzenia twoich horyzontów, abyś poczuł się tak, jakbyś znalazł skarb, ani tym bardziej spełnił to, czego pragniesz. Dlaczego więc podążasz za Nim? Czy zastanawiałeś się nad tym? To, co robisz, nie tylko obraża Chrystusa; co ważniejsze, obraża Boga w niebie. To nie jest, jak sądzę, cel waszej wiary w Boga!

fragment rozdziału „Jak poznać Boga na ziemi” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”

Słowo Boże na każdy dzień Fragment 321

Bardzo pragniecie, aby Bóg upodobał was sobie, a jednak jesteście bardzo daleko od Boga. O co tutaj chodzi? Przyjmujecie tylko Jego słowa, ale nie Jego postępowanie ani Jego przycinanie; ani tym bardziej nie jesteście w stanie zaakceptować Jego każdego rozporządzenia, ani wierzyć w Niego bez reszty. Tak więc, w czym rzecz? W ostatecznym rozrachunku wasza wiara jest pustą skorupką, która nigdy nie będzie w stanie zapewnić rozwoju pisklęcia. Wasza wiara nie przyniosła wam prawdy ani nie dała wam życia, ale zapewniła wam iluzoryczne poczucie wsparcia i nadziei. Waszym celem w wierze w Boga jest ta nadzieja i poczucie wsparcia, a nie prawda i życie. Dlatego powiadam, że droga waszej wiary w Boga jest niczym innym, jak tylko próbą pozyskania przychylności Boga przez służalczość i bezwstyd, a więc nie można jej w żaden sposób uznać za prawdziwą wiarę. Jak może wyglądać pisklę z takiej wiary? Innymi słowy, jaki owoc może wydać ten sposób wiary? Celem waszej wiary w Boga jest użycie Boga do osiągnięcia swoich celów. Czyż to nie dowodzi waszego występku przeciwko usposobieniu Boga? Wierzycie w istnienie Boga w niebie, ale zaprzeczacie Bogu na ziemi. Nie aprobuję niemniej waszych poglądów. Pochwalam tylko tych ludzi, którzy stąpają twardo po ziemi i służą Bogu na ziemi, ale nigdy tych, którzy w ogóle nie uznają Chrystusa na ziemi. Bez względu na to, jak lojalni są tacy ludzie wobec Boga w niebie, w końcu nie unikną Mojej ręki, która karze niegodziwców. Ci ludzie są nikczemnikami; są niegodziwcami, którzy sprzeciwiają się Bogu i nigdy z chęcią nie byli Chrystusowi posłuszni. Zaliczają się do nich ci, którzy nie znają, a ponadto nie uznają Chrystusa. Czy wierzycie, że możecie postępować, jak chcecie w stosunku do Chrystusa tak długo, jak długo jesteście lojalni wobec Boga w niebie? Błąd! Wasza niewiedza na temat Chrystusa jest niewiedzą na temat Boga w niebie. Bez względu na waszą lojalność wobec Boga w niebie, to jedynie puste słowa i pozory, ponieważ Bóg na ziemi nie tylko odgrywa znaczącą rolę w człowieku, który przyjmuje prawdę i głębszą wiedzę, ale jeszcze większa jest jego rola w potępieniu człowieka i później w zdobywaniu faktów, aby ukarać niegodziwców. Czy zrozumiałeś korzystne i niekorzystne następstwa? Czy ich doświadczyłeś? Pragnę, abyście pewnego dnia zrozumieli prawdę: aby poznać Boga, musisz znać nie tylko Boga w niebie, ale, co ważniejsze, Boga na ziemi. Nie myl swoich priorytetów ani nie pozwól, aby sprawy drugorzędne zastąpiły te pierwszorzędne. Tylko w ten sposób możesz naprawdę zbudować dobrą relację z Bogiem, zbliżyć się do Boga i przybliżyć do Niego swoje serce. Jeśli przez wiele lat umacniałeś się w wierze i długo byłeś związany ze Mną, a mimo to pozostawałeś z dala ode Mnie, to powiadam, że często obrażasz usposobienie Boga, a twój koniec będzie bardzo trudny do przewidzenia. Jeśli wiele lat obcowania ze Mną nie tylko nie zmieni cię w człowieka, który ma w sobie człowieczeństwo i prawdę, ale raczej zakorzeni w tobie złe postępowanie i będziesz mieć dwa razy więcej złudzeń wielkości niż dotychczas, a twoje niezrozumienie Mnie także się wzmocniło, że zaczynasz uważać Mnie za swojego drobnego pomagiera, wówczas powiadam, że twoje przypadłości nie są powierzchowne, tylko przeniknęły już do twoich kości. Pozostaje ci już tylko czekać na zakończenie przygotowań do własnego pogrzebu. Na nic się zda wówczas błaganie Mnie, bym stał się twoim Bogiem, ponieważ popełniłeś grzech zasługujący na śmierć, niewybaczalny grzech. Nawet gdybym mógł okazać ci litość, Bóg w niebie będzie nalegać, by odebrać ci życie, ponieważ twoja obraza przeciwko usposobieniu Boga nie jest zwykłym problemem, tylko ma bardzo poważny charakter. Kiedy nadejdzie czas, nie obwiniaj Mnie, że nie poinformowałem cię wcześniej. Wszystko sprowadza się do tego, że: kiedy obcujesz z Chrystusem – Bogiem na ziemi – jako zwykły człowiek, to znaczy, kiedy wierzysz, że ten Bóg jest tylko człowiekiem, wówczas zginiesz. To jest Moje jedyne ostrzeżenie dla was wszystkich.

fragment rozdziału „Jak poznać Boga na ziemi” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”

Słowo Boże na każdy dzień Fragment 322

W człowieku istnieje tylko niepewne słowo wiary, ale człowiek nie wie, co stanowi wiarę, a tym bardziej dlaczego ma wiarę. Człowiek rozumie za mało, a sam jest zbyt ubogi; po prostu wierzy we Mnie bezmyślnie i nieświadomie. Chociaż nie wie, czym jest wiara i dlaczego wierzy we Mnie, nadal obsesyjnie to robi. To, o co proszę człowieka, to nie tylko wzywanie Mnie w sposób obsesyjny lub wierzenie we Mnie w sposób chaotyczny. Dzieło, które wykonuję, jest po to, by człowiek Mnie zobaczył i poznał Mnie, a nie, aby był pod wrażeniem i patrzył na Mnie w nowym świetle z powodu Mego dzieła. Wcześniej ukazałem wiele znaków oraz rzeczy ponadnaturalnych i dokonałem wielu cudów. Izraelici w tym czasie okazali Mi wielki podziw i bardzo czcili Moją wyjątkową zdolność uzdrawiania chorych oraz wyrzucania demonów. W tym czasie Żydzi uważali Moje uzdrawiające moce za mistrzostwo i niezwykłość. Z powodu wielu takich czynów wszyscy obdarzali Mnie szacunkiem; odczuwali wielki podziw dla wszystkich Moich mocy. Tak więc każdy, kto Mnie widział, gdy dokonywałem cudów, szedł za Mną blisko, tak iż tysiące ludzi otaczało Mnie, aby patrzeć, jak uzdrawiam chorych. Ukazałem tak wiele znaków i cudów, a jednak człowiek postrzegał Mnie jedynie jako mistrzowskiego lekarza. W tym czasie nauczałem także w wielu słowach tych ludzi, ale oni uważali Mnie jedynie za nauczyciela stojącego wyżej od swoich uczniów! Nawet po dziś dzień, po tym, jak ludzie ujrzeli historyczne zapisy Mojego dzieła, ich interpretacja wciąż jest taka, że jestem wielkim lekarzem, który leczy chorych i jestem nauczycielem nieświadomych. I postanowili, że jestem miłosiernym Panem, Jezusem Chrystusem. Ci, którzy interpretują Pismo, mogli przewyższyć Moje umiejętności uzdrawiania, a nawet mogą być uczniami, którzy przerośli już swego nauczyciela, a jednak tacy ludzie o wielkiej sławie, których imiona są znane na całym świecie, cenią Mnie jedynie jak zwykłego lekarza – tak nisko! Moje czyny są liczniejsze niż ziarna piasku na plażach, a Moja mądrość większa niż wszystkich tych synów Salomona, jednak ludzie myślą o Mnie jak o lekarzu z niewielkim doświadczeniem, jak o nieznanym nauczycielu człowieka! Ilu we Mnie wierzy tylko po to, abym ich uzdrowił? Ilu we Mnie wierzy tylko po to, abym użył swej mocy, aby wypędzić nieczyste duchy z ich ciał? I ilu wierzy we Mnie po prostu, aby otrzymać ode Mnie pokój oraz radość? Ilu wierzy we Mnie, jedynie po to, aby żądać ode Mnie więcej materialnego bogactwa, a ilu wierzy we Mnie tylko po to, aby spędzić to życie bezpiecznie i być całym oraz zdrowym w świecie, który nadejdzie? Ilu wierzy we Mnie tylko po to, aby uniknąć cierpienia piekła i otrzymać błogosławieństwa niebios? Ilu wierzy we Mnie tylko dla tymczasowego pocieszenia, ale nie dąży do zdobycia niczego w tym świecie, który nadejdzie? Kiedy wylałem Mój gniew na człowieka i zabrałem całą radość oraz pokój, które pierwotnie posiadał, człowiek zaczął wątpić. Kiedy ukazałem człowiekowi cierpienie piekła i odebrałem błogosławieństwa niebios, wstyd ludzki zamienił się w gniew. Kiedy człowiek poprosił Mnie, abym go uleczył, a jednak nie baczyłem na niego, a nawet czułem do niego odrazę, człowiek oddalił się ode Mnie i szukał drogi złej medycyny oraz czarów. Kiedy odebrałem wszystko, czego człowiek ode Mnie żądał, wówczas zniknął bez śladu. Dlatego mówię, że człowiek ma wiarę we Mnie, ponieważ daję zbyt wiele łaski, a także jest zbyt wiele do zyskania. Żydzi uwierzyli we Mnie z powodu Mej łaski i poszli za Mną wszędzie. Ci nieświadomi ludzie o ograniczonej wiedzy i doświadczeniu starali się jedynie zobaczyć znaki oraz cuda, które ukazałem. Uważali Mnie za głowę domu Żydów, który mógł dokonywać największych cudów. Dlatego, gdy wyrzucałem demony z ludzi, rozmawiali między sobą w wielkim zamieszaniu, mówiąc, że jestem Eliaszem, że jestem Mojżeszem, że jestem najstarszym ze wszystkich proroków, że jestem największym ze wszystkich lekarzy. Poza tym, że Ja sam mówiłem, że jestem życiem, drogą i prawdą, nikt nie mógł poznać Mojej istoty ani Mojej tożsamości. Oprócz tego, że Sam mówiłem, że niebo jest miejscem, w którym żyje Mój Ojciec, nikt nie wiedział, że Ja jestem Synem Bożym i samym Bogiem. Ponad to, że Ja sam mówiłem, że przyniosę odkupienie całej ludzkości oraz zapłacę za nią okup, nikt nie wiedział, że jestem Odkupicielem ludzkości; ludzie znali Mnie tylko jako człowieka życzliwego i współczującego. A poza tym, że Sam byłem w stanie wyjaśnić wszystko, co Mnie dotyczy, nikt Mnie nie znał i nikt nie wierzył, że jestem Synem Boga żywego. Człowiek ma tylko taką wiarę we Mnie i w ten sposób Mnie oszukuje. Jak człowiek może dawać świadectwo o Mnie, kiedy ma na Mój temat takie poglądy?

fragment rozdziału „Co wiesz o wierze?” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”

Słowo Boże na każdy dzień Fragment 323

Ludzie od dawna wierzą w Boga, ale większość z nich nie rozumie słowa „Bóg”. Po prostu podążają za Bogiem z mętlikiem w głowie. Nie mają pojęcia, dlaczego człowiek powinien w gruncie rzeczy wierzyć w Boga, ani też nie wiedzą, czym dokładnie jest Bóg. Jeśli ludzie wiedzą tylko, że mają wierzyć w Boga i podążać za Nim, ale nie wiedzą, kim jest Bóg ani Go nie rozumieją, to czyż nie jest to największa farsa na świecie? Chociaż ludzie byli już świadkami wielu niebiańskich tajemnic i słyszeli o bardzo głębokiej wiedzy, której człowiek nigdy wcześniej nie pojął, nadal nie mają pojęcia o wielu najbardziej elementarnych, i jak dotąd niekontemplowanych, prawdach. Niektórzy mogą powiedzieć: „Wierzymy w Boga od tak wielu lat. Jak moglibyśmy nie wiedzieć, czym jest Bóg? Czy to nas nie umniejsza?”. Ale w rzeczywistości, chociaż wszyscy dziś za Mną podążają, nikt nie rozumie tego całego obecnego dzieła. Zaniedbują rozważanie nawet najprostszych i najłatwiejszych zagadnień, nie wspominając już nawet o tak wysoce złożonych, jak zagadnienia dotyczące Boga. Powinieneś wiedzieć, że te zagadnienia, które odsuwasz na bok i których nie jesteś w stanie zgłębić, to właśnie te, których zrozumienie jest najważniejsze, bo wiesz tylko jak podążać za tłumem, nie zwracając uwagi ani nie dbając o to, jak powinieneś się przygotować. Czy naprawdę wiesz, dlaczego powinieneś wierzyć w Boga? Czy naprawdę wiesz, czym jest Bóg? Czy naprawdę wiesz, czym jest człowiek? Jeśli nie rozumiesz tych rzeczy będąc osobą, która wierzy w Boga, czy nie tracisz wówczas godności osoby wierzącej? Moja dzisiejsza praca polega na tym, aby ludzie zrozumieli swoją istotę; zrozumieli wszystko, co robię; i poznali prawdziwe oblicze Boga. Jest to końcowy akt Mojego planu zarządzania, ostatniego etapu Mojej pracy. Dlatego przekazuję wam zawczasu wszystkie tajemnice życia, abyście wszyscy mogli przyjąć je ode Mnie. Ponieważ jest to dzieło ostatniego wieku, muszę wam wyjawić wszystkie prawdy życia, których nigdy wcześniej nie przyjmowaliście, nawet jeśli nie jesteście w stanie jeszcze ich przyswoić i znieść, ponieważ jesteście po prostu zbyt niedoskonali i niedostatecznie przygotowani. Pragnę zakończyć Moje dzieło, wykonać całą niezbędną pracę i przekazać wam kompletne informacje na temat zadań, jakie mam dla was do wykonania, abyście nie zbłądzili ponownie i nie ulegli podstępom, dając się nabrać na oszustwa złego, gdy zapadnie ciemność. Istnieje wiele sposobów działania wykraczających poza wasze pojmowanie i wiele spraw, których nie rozumiecie. Jesteście tak dalece nieświadomi. Dobrze znam waszą postawę i wasze słabości. Dlatego, pomimo, że istnieje wiele słów, których nie będziecie w stanie sobie przyswoić, nadal chcę wam przekazać wszystkie te prawdy, których nigdy wcześniej nie przyjęliście, ponieważ zamartwiam się, czy przy waszej obecnej postawie będziecie w stanie dawać o Mnie świadectwo. Nie, żebym was poniżał. Ale wszyscy jesteście jedynie stworzeniami, które nie przeszły jeszcze mojego formalnego szkolenia i naprawdę wątpliwe jest, jak wielka tkwi w was chwała. Chociaż włożyłem wiele wysiłku w pracę nad wami, wydaje się, że pozytywne elementy praktycznie w was nie istnieją, podczas gdy te negatywne można łatwo zliczyć na palcach rąk i służą tylko jako świadectw mające zawstydzić Szatana. Prawie wszystko ponadto stanowi w was truciznę Szatana. Wydaje Mi się, że jesteście już nie do zbawienia. Przyglądam się przez pryzmat tego, jak się rzeczy mają, waszym różnym postawom i temu, co przejawiacie, i nareszcie poznaję waszą prawdziwą naturę. Dlatego ciągle się o was martwię: czy człowiek pozostawiony sam sobie znajdzie się w lepszej sytuacji czy też porównywalnej do tej dzisiejszej? Czy wasza infantylna postawa nie budzi w was niepokoju? Czy naprawdę możecie być jak wybrany lud Izraela, który jest lojalny wobec Mnie i tylko Mnie w każdych okolicznościach? Zachowanie, jakie przejawiacie, to nie psotliwość dzieci, które kryją się przed rodzicami, ale nieokiełznanie, które charakteryzuje zwierzęta poza zasięgiem bicza ich panów. Powinniście znać waszą naturę, która jest także wspólną wam wszystkim słabością, waszym wspólnym niedomaganiem. Dlatego wzywam was dzisiaj jedynie do dawania świadectwa o Mnie. Pod żadnym pozorem nie pozwólcie, by ta stara dolegliwość ponownie dała się wam we znaki. Najważniejsze jest dawanie świadectwa. To jest właśnie sedno Mojej pracy. Powinniście przyjąć Moje słowa, tak jak Maryja przyjęła objawienie Jahwe, który przyszedł do niej we śnie – uwierzyła Mu i była Mu posłuszna. Tylko to można uznać za cnotliwe zachowanie. Jesteście bowiem tymi, którzy najwyraźniej słyszą Moje słowa i są najbardziej przeze Mnie błogosławieni. Daruję wam cały Mój cenny dobytek, obdarzając was absolutnie wszystkim. Jednakże wasz status i status ludu Izraela są tak dalece różne, diametralnie odmienne. W porównaniu z nimi otrzymujecie jednak o wiele więcej. Podczas gdy oni desperacko wyczekują Mojego ukazania się, wy spędzacie ze Mną przyjemne czas, korzystając z Moich bogactw. W porównaniu, co daje wam prawo do marudzenia, sprzeczania się ze Mną i żądania części Moich dóbr? Czy nie dostajecie już wystarczająco dużo? Tyle wam daję, a w zamian otrzymuję rozdzierający serce smutek, niepokój i niepohamowana urazę i niezadowolenie. Jesteście niepomiernie odrażający, a zarazem budzicie litość. Dlatego nie mam innego wyboru, jak tylko przełknąć całą Moją urazę i nieustannie ogłaszać wam Mój sprzeciw. Na przestrzeni minionych kilku tysięcy lat pracy nigdy wcześniej nie zgłaszałem wobec ludzkości żadnych obiekcji, ponieważ odkryłem, że w historii rozwoju rodzaju ludzkiego najbardziej opiewane są tylko oszustwa. Są jak drogocenne dziedzictwo pozostawione przez sławnego przodka z dawnych czasów. Jak ja nienawidzę tych niespełna ludzkich świń i psów. Jesteście także pozbawieni sumienia! Wasz charakter jest nazbyt podły! Wasze serca są zbyt zatwardziałe! Gdybym zabrał Moje słowa i Moje dzieło do Izraelitów, dawno temu zdobyłbym już chwałę. Ale między wami niekoniecznie tak będzie. Wśród was króluje jedynie okrutne zaniedbanie, niechęć i wymówki. Jesteście zanadto nieczuli i bezwartościowi!

fragment rozdziału „Jakie jest twoje pojmowanie Boga?” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”

Słowo Boże na każdy dzień Fragment 324

Wszyscy powinniście teraz zrozumieć prawdziwe znaczenie wiary w Boga. Znaczenie wiary w Boga, o którym wcześniej mówiłem, jest związane z waszym pozytywnym wejściem. Dziś tak nie jest. Dziś chciałbym przeanalizować istotę waszej wiary w Boga. Oczywiście chodzi o wyprowadzenie was z negatywnego aspektu; jeśli tego nie uczynię, to nigdy nie poznacie swojego prawdziwego oblicza i na zawsze będziecie chwalić się swoją pobożnością i wiernością. Innymi słowy, jeśli nie odkryję brzydoty głęboko w waszych sercach, to każdy z was założy na głowę koronę i przypisze sobie całą chwałę. Wasza wyniosła i arogancka natura zmusza was do zdrady własnego sumienia, do buntu i oporu przeciwko Chrystusowi oraz do ujawniania swojej brzydoty, rzucając w ten sposób światło na wasze intencje, pojęcia, nadmierne pożądliwości i oczy pełne chciwości. A jednak nadal utrzymujecie, że poświęcicie swoje życie dziełu Chrystusa i powtarzacie raz za razem prawdy, które dawno temu wypowiedział Chrystus. To jest wasza „wiara”. To jest wasza „wiara bez skazy”. Przez cały czas mam wobec człowieka wysokie wymagania. Jeśli twoja lojalność wiąże się z intencjami i warunkami, to wolałbym nie mieć niczego z twojej tak zwanej lojalności, bo brzydzę się tymi, którzy Mnie oszukują przez swoje intencje i wymuszają na Mnie swoje warunki. Pragnę tylko, aby człowiek był wobec Mnie absolutnie lojalny i aby czynił wszystko ze względu na wiarę oraz po to, aby ją udowodnić. Gardzę waszym używaniem słodkich słów, aby Mnie uradować. Zawsze bowiem traktuję was z pełną szczerością i dlatego życzę wam, abyście i wobec Mnie postępowali z prawdziwą wiarą. Jeśli chodzi o wiarę, wielu może myśleć, że naśladują Boga, ponieważ mają wiarę, w przeciwnym razie nie znosiliby takiego cierpienia. Dlatego mam do ciebie takie pytanie: dlaczego nigdy nie czcisz Boga, chociaż wierzysz w Jego istnienie? Dlaczego więc nie boisz się Boga w swoim sercu, jeśli wierzysz w Jego istnienie? Przyjmujesz do wiadomości, że Chrystus jest wcieleniem Boga, więc dlaczego aż tak Nim gardzisz? Dlaczego działasz tak lekceważąco wobec Niego? Dlaczego otwarcie Go osądzasz? Dlaczego zawsze szpiegujesz Jego ruchy? Dlaczego nie poddajesz się Jego ustaleniom? Dlaczego nie działasz zgodnie z Jego słowem? Dlaczego wymuszasz i okradasz go z Jego ofiar? Dlaczego wypowiadasz się w miejsce Chrystusa? Dlaczego osądzasz, czy Jego dzieło i Jego słowo są poprawne, czy też nie? Dlaczego ośmielasz się bluźnić Mu za Jego plecami? Czy między innymi to składa się na twoją wiarę?

Każdy fragment waszej mowy i zachowania ujawnia elementy niewiary w Chrystusa, które nosicie w sobie. Wasze motywy i cele tego, co robicie są przesiąknięte niewiarą; nawet to poczucie emanujące z waszego spojrzenia jest skażone takimi elementami. Innymi słowy, każdy z was, w każdej minucie dnia, niesie ze sobą elementy niewiary. Oznacza to, że w każdej chwili ryzykujecie zdradzenie Chrystusa, ponieważ krew, która przepływa przez wasze ciała, jest przesycona niewiarą we wcielonego Boga. Dlatego mówię, że ślady, które pozostawiacie na drodze wiary w Boga, nie są znaczące. Wasza podróż ścieżką wiary w Boga nie jest dobrze ugruntowana, a zamiast tego po prostu wykonujecie mechaniczne ruchy. Zawsze jesteście sceptycznie nastawieni do słowa Chrystusa i nie potraficie go natychmiast wprowadzić w życie. To jest powód waszej niewiary w Chrystusa, a ciągłe posiadanie pojęć o Nim jest kolejnym powodem, że nie wierzycie w Chrystusa. Zawsze zachowujecie sceptycyzm wobec dzieła Chrystusa, pozwalacie, aby słowo Chrystusa nie znajdowało posłuchu, macie opinię na temat każdego dzieła Chrystusa i nie jesteście w stanie go właściwie zrozumieć, macie trudności ze zrozumieniem pojęć bez względu na to, jakie wyjaśnienie otrzymacie i tak dalej; wszystkie te elementy niewiary są zmieszane w waszych sercach. Chociaż podążacie za dziełem Chrystusa i nigdy nie pozostajecie w tyle, w waszych sercach jest zbyt duża domieszka buntu. Ten bunt jest nieczystością w waszej wierze w Boga. Być może nie zgadzacie się, ale jeśli nie potrafisz z tego rozpoznać własnych intencji, to na pewno będziesz tym, który zginie. Bóg bowiem doskonali tylko tych, którzy w Niego naprawdę wierzą, a nie tych, którzy są sceptyczni wobec Niego, tym bardziej nie tych wszystkich, którzy niechętnie idą za Nim, mimo że nigdy nie wierzyli, że On jest Bogiem.

fragment rozdziału „Czy jesteś prawdziwie wierzącym w Boga?” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”

Słowo Boże na każdy dzień Fragment 325

Niektórzy ludzie nie cieszą się z prawdy, a tym bardziej z sądu. Raczej radują się z władzy i bogactwa; o takich ludziach mówi się, że szukają władzy. Szukają oni wyłącznie tych wyznań na świecie, które mają wpływy, oraz tych pastorów i nauczycieli, którzy pochodzą z seminariów. Pomimo zaakceptowania drogi prawdy, pozostają sceptyczni i nie są w stanie w pełni się poświęcić. Mówią o poświęceniu dla Boga, ale ich oczy są skupione na wielkich pastorach i nauczycielach, a Chrystus jest odsuwany na bok. Ich serca są pełne sławy, szczęścia i chwały. Wcale nie wierzą, że tak drobny człowiek jest w stanie podbić tak wielu, że ktoś tak przeciętny jest w stanie udoskonalić ludzi. Oni w ogóle nie wierzą, że ci wszyscy maluczcy pośród pyłu i gnojowisk to ludzie wybrani przez Boga. Wierzą, że gdyby tacy ludzie byli przedmiotem Bożego zbawienia, wtedy niebo i ziemia zostałyby wywrócone do góry nogami a wszyscy ludzie pękliby ze śmiechu. Wierzą, że jeśli Bóg wybrał do udoskonalenia takich ludzi bez znaczenia, to ci wielcy ludzie staną się samym Bogiem. Ich perspektywy są skażone niewiarą; w istocie daleko im do niewiary, są oni niedorzecznymi zwierzętami. Bo przywiązują wagę tylko do pozycji, prestiżu i siły; to, co wysoko cenią, to duże grupy i wyznania. Nie mają żadnego szacunku dla tych, których prowadzi Chrystus, są po prostu zdrajcami, którzy odwrócili się od Chrystusa, od prawdy i od życia.

To, co podziwiasz, to nie pokora Chrystusa, ale fałszywi pasterze o wybitnej pozycji. Nie kochasz piękna ani mądrości Chrystusa, ale tych rozpustników, którzy wiążą się z niegodziwym światem. Śmiejesz się z bólu Chrystusa, który nie ma miejsca, aby położyć głowę, ale podziwiasz te zwłoki, które zabierają ofiary i żyją w rozpuście. Nie jesteś gotów cierpieć obok Chrystusa, ale chętnie idziesz w ramiona tych lekkomyślnych antychrystów, choć zapewniają tobie tylko ciało, tylko dosłowne znaczenie i tylko kontrolę. Nawet teraz twoje serce nadal zwraca się ku nim, ku ich reputacji, ku ich statusowi oraz ku ich wpływom. A jednak nadal utrzymujesz postawę wyrażającą się w tym, że trudno ci przełknąć dzieło Chrystusa i nie chcesz go przyjąć. Dlatego mówię, że nie masz wiary uznającej Chrystusa. Powodem, dla którego chodzisz za Nim do dziś, jest tylko to, że nie miałeś innego wyboru. W twoim sercu na zawsze dominuje wiele wzniosłych obrazów, nie potrafisz zapomnieć żadnego ich słowa ani czynu ani ich wpływowych słów i rąk. Pozostają oni w twoim sercu na zawsze na najwyższym miejscu jako bohaterzy. Jednak jeżeli chodzi o dzisiejszego Chrystusa wcale tak nie jest. On jest na zawsze nieistotny w twoim sercu i na zawsze nie zasługuje na szacunek. Jest bowiem zbyt zwyczajny, ma zdecydowanie za mały wpływ i jest daleki od wzniosłości.

W każdym razie mówię, że wszyscy ci, którzy nie szanują prawdy, są niewierzącymi i zdrajcami prawdy. Tacy ludzie nigdy nie zyskają aprobaty Chrystusa. Czy już teraz wiesz, jak wiele niewiary jest w tobie? I jak wiele zdrady Chrystusa? Apeluję do ciebie: skoro wybrałeś drogę prawdy, to powinieneś poświęcić się z całego serca; nie bądź ambiwalentny ani niezdecydowany. Powinieneś zrozumieć, że Bóg nie należy do świata ani do jednej osoby, ale do wszystkich tych, którzy naprawdę w Niego wierzą, wszystkich tych, którzy Go czczą, i wszystkich tych, którzy są Mu oddani i wierni.

fragment rozdziału „Czy jesteś prawdziwie wierzącym w Boga?” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”

Słowo Boże na każdy dzień Fragment 326

Wiara ludzi w Boga ma skłonić Go do zapewnienia im należytego przeznaczenia, a także przysporzyć im wszelkich możliwych łask; sprawić, żeby Bóg stał się ich sługą i utrzymywał z nimi pokojowe i przyjacielskie relacje, aby nigdy nie doszło między nimi do żadnego konfliktu. Innymi słowy, ich wiara w Boga domaga się, aby Bóg obiecał im spełnienie wszystkich pragnień, by zapewniał im wszystko to, o co się modlą, tak jak powiedziane jest w Biblii: „wysłucham wszystkich modłów waszych”. Ludzie ci domagają się, by Bóg nikogo nie osądzał, by z nikim się nie rozprawiał, gdyż jest On nieodmiennie miłosiernym Jezusem Zbawcą, żyjącym na przyjaznej stopie z ludźmi – w każdym czasie i miejscu. Wiara takich ludzi wygląda następująco: zawsze proszą oni bezwstydnie Boga o różne rzeczy, Bóg zaś ślepo ich wszystkim obdarza, niezależnie od tego, czy się buntują, czy są Mu posłuszni. Bezustannie oczekują oni od Boga „spłaty długu”, On zaś bez szemrania musi „swój dług spłacać”, i to „spłacać” podwójnie, niezależne od tego, czy sam coś od nich dostał, czy też nie. Jest On zdany na ich łaskę i niełaskę; bez ich pozwolenia nie wolno Mu arbitralnie owymi ludźmi dysponować ani tym bardziej ujawniać własnej, skrywanej od wielu lat mądrości i sprawiedliwego usposobienia, mimo że tak właśnie chciałby postąpić. Tacy ludzie ograniczają się do wyznawania Bogu swoich grzechów, Bóg zaś natychmiast je odpuszcza, i nie może się tym znużyć – i tak to trwa bez końca. Wydają Bogu polecenie, a On je spełnia, tak jak czytamy o tym w Biblii, że nie przyszedł, aby Mu służono, lecz żeby służyć i że przybył, by stać się sługą człowieka. Czyż nie tak właśnie wyglądała zawsze wasza wiara? Kiedy nie udaje wam się niczego od Boga uzyskać, wtedy najchętniej byście uciekli. Gdy zaś czegoś nie rozumiecie, ogarnia was frustracja, a nawet posuwacie się do miotania wszelkiego rodzaju przekleństw. Wy po prostu nie chcecie pozwolić Samemu Bogu na to, by dał w pełni wyraz swojej mądrości i cudowności, i zamiast tego wolicie zaznać tymczasowego spokoju i wygody. Aż do tej pory waszą postawę i wiarę w Boga cechowały wciąż te same stare nawyki myślowe. Jeśli Bóg okazuje wam nieco więcej majestatu, stajecie się nieszczęśliwi; czy dostrzegacie teraz dokładnie, jak wygląda wasza postawa? Nie myślcie, że wszyscy jesteście wobec Boga lojalni, skoro wasze dawne nawyki myślowe tak naprawdę się nie zmieniły. Gdy nie spotyka cię nic złego, uważasz, że wszystko idzie jak z płatka, a wtedy twoja miłość do Boga nie ma granic. Ale gdy natrafiasz na drobne przeciwności, spadasz na samo dno Hadesu. I taka jest twoja lojalność wobec Boga?

fragment rozdziału „Powinniście na bok odsunąć błogosławieństwa, jakie daje status, i postarać się zrozumieć Bożą wolę przyniesienia człowiekowi zbawienia” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”

Słowo Boże na każdy dzień Fragment 327

W waszych poszukiwaniach macie zbyt wiele własnych wyobrażeń, nadziei i wizji przyszłości. Obecne dzieło dokonywane jest po to, aby rozprawić się z waszym pragnieniem statusu i waszymi wygórowanymi zachciankami. Wszystkie te nadzieje, pragnienie statusu oraz błędne wyobrażenia, są klasycznymi przejawami szatańskiego usposobienia. Powodem, dla którego takie rzeczy istnieją w ludzkich sercach jest dokładnie to, że trucizna szatana nieustannie zatruwa ludzkie myśli, a ludzie ciągle nie są w stanie zrzucić z siebie jarzma tych szatańskich pokus. Żyją pośród grzechu, ale nie wierzą, że jest to grzech i ciągle sobie myślą: „Wierzymy w Boga, więc On musi obdarzać nas błogosławieństwami i odpowiednio wszystko dla nas zorganizować. Wierzymy w Boga, więc musimy być lepsi od innych, musimy mieć wyższy status i lepszą przyszłość niż ktokolwiek inny. Ponieważ wierzymy w Boga, musi On obdarzać nas bezgranicznymi błogosławieństwami. Inaczej nie można by tego nazwać wierzeniem w Boga”. Przez wiele lat sposób myślenia, który ludzie obrali, aby przetrwać, wyniszczał ich serca do tego stopnia, że stali się zdradliwi, tchórzliwi i podli. Nie dość bowiem, że brak im siły woli i determinacji, to jeszcze stali się także chciwi, butni i samowolni. Zupełnie brak im determinacji do przemiany siebie, a ponadto nie mają ani krzty odwagi, by zrzucić z siebie ograniczenia będące wynikiem tych mrocznych wpływów. Myśli i życia ludzi są tak dalece przegniłe, że ich poglądy na temat wiary w Boga pozostają wciąż nieznośnie wręcz odrażające, i nawet wtedy, gdy o nich mówią, wprost nie da się tego słuchać. Wszyscy ludzie są tchórzliwi, nieudolni, godni pogardy i słabowici. Nie czują odrazy do sił ciemności, ani nie pałają miłością do światła i prawdy. Zamiast tego, robią, co w ich mocy, aby je odrzucić. Czyż nie takie właśnie są wasze obecne myśli i zapatrywania? „Skoro wierzę w Boga, powinienem być obsypywany błogosławieństwami, a także mieć pewność, że mój status nigdy się nie obniży i pozostanie wyższy niż status niewierzących”. W waszym wnętrzu żywicie takie zapatrywania nie od roku czy dwóch; myślicie tak już od wielu lat. Wasza transakcyjna mentalność jest aż zanadto rozwinięta. Chociaż dotarliście dzisiaj do tego etapu dzieła, nadal nie zrezygnowaliście ze statusu, tylko ciągle staracie się do niego dążyć i co dnia przyglądacie mu się z głęboką obawą, że któregoś dnia wasza pozycja przepadnie i utracicie dobre imię. Ludzie nigdy nie wyrzekli się pragnienia wygody. Obecnie jesteście osądzani w ten sposób; a jaki będziecie mieli w ostatecznym rozrachunku stopień zrozumienia? Powiecie, że choć wasz status nie jest wysoki, cieszyliście się wywyższeniem przez Boga. Nie macie wysokiego statusu, ponieważ jesteście niskiego urodzenia, zaś posiadanie statusu bierze się z wywyższenia przez Boga: jest to coś, czym On was obdarzył. Dzisiaj zaś jesteście w stanie osobiście przyjąć Bożą naukę, Jego karcenie i Jego osąd. To jeszcze większy przejaw Jego wywyższenia. Jesteście w stanie osobiście przyjąć Jego obmywanie i wypalanie znamion. To przejaw wielkiej miłości Boga. Przez całe stulecia nie było ani jednej osoby, która otrzymałaby Jego obmywanie i wypalone znamię; ani jedna też osoba nie była w stanie otrzymać udoskonalenia poprzez Jego słowa. Bóg rozmawia teraz z wami twarzą w twarz, obmywa was, obnażając waszą wewnętrzną buntowniczą postawę: to jest Jego prawdziwe wywyższenie. Co mogą zrobić ludzie? Bez względu na to, czy są synami Dawida, czy potomkami Moaba, ludzie są w sumie stworzonymi istotami, które nie mają czym się chwalić. Ponieważ jesteście stworzeniami Boga, musicie wypełniać obowiązki Bożych stworzeń. Nie ma wobec was innych wymagań. Oto jak powinniście się modlić: „O, Boże! Bez względu na to, czy mam wysoką pozycję, czy też nie, teraz wreszcie rozumiem samego siebie. Jeśli mój status jest wysoki, to dzięki Twojemu wywyższeniu, a jeśli niski, to z uwagi na Twoje zarządzenie. Wszystko jest w Twoich rękach. Ja nie mam żadnych możliwości wyboru ani zażaleń. To ty zarządziłeś, że mam urodzić się w tej krainie i pomiędzy tymi ludźmi, a ja mam jedynie być w pełni posłuszny Twojemu panowaniu, ponieważ wszystko mieści się w granicach tego, co Ty nakazałeś. Nie zwracam uwagi na status; koniec końców, jestem tylko jednym spośród Twoich stworzeń. Jeśli umieścisz mnie w otchłani bez dna lub w jeziorze ognia i siarki, nadal będę tylko jednym ze stworzeń. Jeśli się mną posłużysz, wciąż będę tylko stworzeniem. Jeśli mnie udoskonalisz, i tak nadal będę tylko stworzeniem. Jeśli mnie nie udoskonalisz, wciąż będę Cię kochać, ponieważ nie jestem niczym więcej, jak tylko Twoim stworzeniem. Jestem niczym więcej, jak tylko maleńkim stworzeniem stworzonym przez Pana wszelkiego stworzenia; tylko jedną ze stworzonych istot ludzkich. To Ty mnie stworzyłeś, a teraz raz jeszcze umieściłeś mnie w swoich rękach, abym był zdany na Twoją łaskę. Jestem gotowy być Twoim narzędziem i Twoim narzędziem kontrastu, ponieważ wszystko jest tym, czym Ty nakazałeś. Nikt nie zdoła tego zmienić. Wszystkie rzeczy i wszystkie zdarzenia są w Twoich rękach”. Kiedy ten czas nadejdzie, nie będziesz już więcej skupiać się na statusie i uwolnisz się od takiego myślenia. Dopiero wówczas będziesz w stanie poszukiwać śmiało i z ufnością i dopiero wtedy serce twoje będzie mogło być wolne od wszelkiego zniewolenia. Kiedy ludzie zostaną już z tego oswobodzeni, nie będą mieli więcej żadnych trosk. O co troszczy się bowiem teraz większość z was? Ciągle jesteście skrępowani statusem i ciągle dbacie o własne perspektywy na przyszłość. Sięgacie po księgę ze słowami Boga i kartkujecie ją, nie zdając sobie nawet sprawy z tego, co mówi się w niej o przeznaczeniu rodzaju ludzkiego; przeglądacie jeszcze więcej ksiąg, ale nadal tego nie znajdujecie. „Jak to możliwe, że nie ma perspektyw na przyszłość? Czyżby Bóg je usunął? To niemożliwe! Dlaczego zatem nie ma tutaj żadnych perspektyw? Bóg mówi tylko o narzędziach kontrastu, czyli nie ma nic innego?” Jesteście teraz uczniami i zyskaliście pewne zrozumienie tego etapu dzieła. Nie odrzuciliście jednak nadal swego pragnienia statusu. Gdy status wasz jest wysoki, szukacie gorliwie, lecz kiedy jest niski, nie chcecie już poszukiwać. Ciągle macie na uwadze błogosławieństwa płynące ze statusu. Dlaczego większość ludzi nie jest w stanie wyzwolić się z negatywnej postawy? Czyż nie jest to zawsze spowodowane niewesołymi perspektywami na przyszłość? Gdy tylko pojawiają się Boże wypowiedzi, spieszycie, by przekonać się, jaki naprawdę jest wasz status i tożsamość. Status i tożsamość stawiacie na pierwszym miejscu, zaś wizję dopiero a drugim. Na trzecim jest zaś to, w co macie wkroczyć, a na czwartym jest obecna wola Boga. Najpierw sprawdzacie, czy nadane wam przez Boga miano „narzędzia kontrastu” zmieniło się, czy też nie. Czytacie i czytacie, a kiedy widzicie, że miano „narzędzia kontrastu” zostało usunięte, jesteście szczęśliwi i nieustannie dziękujecie Bogu i wychwalacie Jego wielką moc. Kiedy jednak tylko spostrzeżecie, że nadal jesteście narzędziami kontrastu, jesteście zdenerwowani i natychmiast tracicie całą energię w swoich sercach. Im więcej będziesz poszukiwać w ten sposób, tym mniejsze plony zbierzesz. Im większe u człowieka pragnienie statusu, tym surowiej trzeba będzie z nim postępować i tym bardziej będzie musiał przejść wielkie oczyszczenie. Tacy ludzie są zupełnie nic nie warci! Trzeba koniecznie się z nimi rozprawić i odpowiednio ich osądzić, aby na dobre wyzbyli się takiego myślenia. Jeśli w ten sposób będziecie podążać za Mną do samego końca, nie zbierzecie żadnych plonów. Ci, którzy nie dążą do osiągnięcia życia, nie będą mogli zostać przeobrażeni; ci, którzy nie łakną prawdy, nie będą mogli jej pozyskać. Nie skupiasz się na dążeniu do osobistej przemiany i wkroczenia w życie; ciągle skupiony jesteś na swych wygórowanych pragnieniach i rzeczach, które krępują jedynie twoją miłość do Boga i nie pozwalają ci się do Niego zbliżyć. Czyż rzeczy te mogą cię przemienić? Czy są w stanie wprowadzić cię do królestwa Bożego? Jeśli celem twojego dążenia nie jest poszukiwanie prawdy, to równie dobrze możesz skorzystać z obecnej okazji i powrócić do świata, aby tam spróbować swych sił. Naprawdę nie warto marnować czasu w ten sposób: po co się tak dręczyć? Czyż nie mógłbyś cieszyć się najróżniejszymi rzeczami na tym pięknym świecie? Pieniądze, piękne kobiety, status, próżność, rodzina, dzieci i tak dalej; czyż wszystkie te wytwory świata nie są najlepszymi rzeczami, jakimi mógłbyś się cieszyć? Jakiż pożytek z tego, że kręcisz się tutaj, szukając miejsca, w którym mógłbyś być szczęśliwy? Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie mógłby złożyć swą głowę, więc jak ty mógłbyś mieć wygodne miejsce? Jakże mógłby On stworzyć ci piękne miejsce odpoczynku? Czy to możliwe? Oprócz Mojego osądu, możesz dziś jedynie otrzymać nauki o prawdzie. Nie możesz znaleźć u Mnie pociechy ani też szczęśliwego gniazda, o którym myślisz we dnie i w nocy. Ja nie obdarzę cię bogactwami tego świata. Jeśli szczerze będziesz podążać za Mną, jestem gotów dać ci całą drogę życia i sprawić, że będziesz jak ryba wrzucona z powrotem do wody. Jeśli nie będziesz podążać za Mną szczerze, odbiorę ci to wszystko. Nie mam ochoty ofiarować słów z ust Moich ludziom, którzy chciwi są tylko wygody i są dokładnie tacy sami, jak świnie i psy!

fragment rozdziału „Dlaczego nie jesteś skłonny być narzędziem kontrastu?” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”

Słowo Boże na każdy dzień Fragment 328

Sprawdzanie, czy człowiek praktykuje sprawiedliwość we wszystkim, co robi, oraz czy Bóg przygląda się wszystkim jego uczynkom, to zasady postępowania tych, którzy wierzą w Boga. Będziecie nazywani sprawiedliwymi, dlatego że potraficie zadowolić Boga i przyjmujecie Jego opiekę oraz ochronę. W oczach Boga wszyscy ci, którzy przyjmują Jego opiekę, ochronę i doskonalenie i którzy zostają przez Niego pozyskani, są sprawiedliwi, a Bóg spogląda na nich z miłością. Im bardziej przyjmujecie słowa Boże tu i teraz, tym bardziej jesteście w stanie przyjmować i rozumieć wolę Boga, przez co potraficie lepiej urzeczywistniać słowa Boga i spełniać Jego wymagania. To jest właśnie zadanie wyznaczone wam przez Boga i to, co powinniście osiągnąć. Jeśli posługujecie się własnymi koncepcjami, oceniając i opisując Boga, jakby był On niezmienną glinianą rzeźbą, i jeśli ograniczacie Go do samej Biblii i usiłujecie zawrzeć Go w ograniczonym zakresie Jego dzieł, wówczas wszystko to dowodzi, że potępiliście Boga. Bowiem w swoich sercach Żydzi z czasów Starego Testamentu wcisnęli Boga w formę bożka, jak gdyby Boga można było jedynie nazywać Mesjaszem, i jedynie Ten, którego nazwano Mesjaszem, był Bogiem. Ponieważ zaś służyli Mu i czcili Go tak, jakby był glinianą rzeźbą bez życia, przybili Jezusa swoich czasów do krzyża, skazując Go na śmierć – wysyłając niewinnego Jezusa na śmierć. Bóg nie popełnił żadnej zbrodni, lecz człowiek Go nie oszczędził i bez wahania skazał Boga na śmierć. Jezus został zatem ukrzyżowany. Człowiek ciągle wierzy, że Bóg jest niezmienny i definiuje Go na podstawie Biblii, jakby przejrzał Boże zarządzenia i jak gdyby wszystko, co Bóg czyni, leżało w ludzkich rękach. Ludzie są skrajnie niedorzeczni, przesiąknięci bezgraniczną arogancją i wszyscy mają talent do używania napuszonego języka. Bez względu na to, jak wielką wiedzę o Bogu posiadasz, nadal twierdzę, że Go nie znasz i że nie ma nikogo bardziej przeciwnego Bogu, oraz że potępiasz Boga, ponieważ jesteś całkowicie niezdolny do posłuszeństwa wobec Bożego dzieła i do tego, aby kroczyć ścieżką udoskonalenia przez Boga. Dlaczego Bóg nigdy nie jest zadowolony z czynów człowieka? Ponieważ człowiek nie zna Boga, ponieważ ma tak wiele własnych koncepcji i ponieważ jego wiedza o Bogu to wciąż ten sam, niezmienny temat i stosuje to samo podejście do każdej sytuacji. Stąd też, przyszedłszy w dniu dzisiejszym na ziemię, Bóg został po raz kolejny przybity do krzyża przez człowieka. Jakże okrutny i brutalny jest rodzaj ludzki! Przebiegłość i intrygi, przepychanki między sobą, walka o reputację i majątek, wzajemna rzeź – czy to wszystko dobiegnie kiedyś końca? Bóg wypowiedział już setki tysięcy słów, lecz nikt się nie opamiętał. Ludzie robią wszystko dla swoich rodzin, synów i córek, dla dobra własnych karier, dla przyszłości, statusu, próżności i pieniędzy, dla odzieży, pokarmu i ciała – i któż naprawdę podejmuje działania przez wzgląd na Boga? Nawet pośród tych, którzy w swych działaniach mają wzgląd na Boga, tylko nieliczni Go znają. Ilu nie działa przez wzgląd na swoje własne interesy? Ilu ciemięży i dyskryminuje innych, aby utrzymać swój własny status? Bóg został zatem dobitnie skazany na śmierć niezliczoną ilość razy, niezliczeni okrutni sędziowie potępili Boga i po raz kolejny przybili Go do krzyża. Ilu można nazwać sprawiedliwymi, bo naprawdę działają przez wzgląd na Boga?

Czy przed Bogiem łatwo jest zostać udoskonalonym tak, aby stać się świętym lub sprawiedliwym? Truizmem jest twierdzenie, że „nie ma sprawiedliwych na tej ziemi; sprawiedliwi nie znajdują się na tym świecie”. Kiedy stajecie przed Bogiem, zastanówcie się, co macie na sobie, nad każdym słowem i czynem, nad wszelkimi swoimi myślami i pomysłami, a nawet nad marzeniami, które snujecie każdego dnia – wszystko to jest dla waszego własnego dobra. Czy nie tak właśnie wygląda prawdziwy stan rzeczy? „Bycie sprawiedliwym” nie polega na dawaniu jałmużny, miłowaniu bliźniego jak siebie samego, ani na tym, że człowiek unika walki, kłótni, rabowania czy kradzieży. Bycie sprawiedliwym oznacza podjęcie Bożego posłannictwa jako swego obowiązku i przestrzeganie Boskich zarządzeń i ustaleń, jako zesłanego z nieba powołania, bez względu na czas czy miejsce, dokładnie tak jak to zawsze czynił Pan Jezus. To jest właśnie ta sprawiedliwość, o której mówi Bóg. Lot mógł być nazywany człowiekiem sprawiedliwym, ponieważ ocalił dwa anioły zesłane przez Boga, nie dbając o to, co zyska lub co straci. To, co wtedy uczynił, można nazwać sprawiedliwym uczynkiem, ale nie można go jednak nazwać sprawiedliwym człowiekiem. Lot podarował swoje dwie córki w zamian za anioły tylko dlatego, że wcześniej ujrzał Boga. Ale nie wszystkie jego zachowania z przeszłości są oznaką sprawiedliwości i dlatego powiadam, że „nie ma sprawiedliwych na tej ziemi”. Nawet wśród tych, którzy są na drodze do uzdrowienia, nikt nie może być nazwany sprawiedliwym. Bez względu na to, jak dobre są twoje uczynki, bez względu na to, jak zdajesz się sławić imię Boga, nie napadając i nie przeklinając innych, nie rabując ich i nie okradając, i tak nie można nazwać cię prawym, bo tak samo może postępować każda inna, zwykła osoba. Dzisiaj najważniejsze jest to, że nie znasz Boga. Można jedynie powiedzieć, że masz dziś w sobie nieco zwykłego człowieczeństwa, lecz pozbawiony jesteś sprawiedliwości, o której mówi Bóg, a zatem wszystko to, co czynisz, nie jest bynajmniej dowodem twojej znajomości Boga.

fragment rozdziału „Nikczemni zostaną z pewnością ukarani” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”

Słowo Boże na każdy dzień Fragment 329

Przedtem, gdy Bóg był w niebie, człowiek usiłował zwieść Boga swoimi działaniami. Dziś Bóg zszedł pomiędzy ludzi – nikt nie wie, na jak długo – ale człowiek wciąż stwarza pozory i stara się oszukać Boga. Czyż człowiek nie jest niezwykle zacofany w swoim toku myślenia? Tak samo było z Judaszem. Przed nadejściem Jezusa Judasz opowiadał kłamstwa swoim braciom i siostrom, i nie zmienił się, kiedy Jezus się pojawił. Nie miał najmniejszej wiedzy o Jezusie, a na końcu Go zdradził. Czy nie dlatego, że nie znał Boga? Jeśli dziś wciąż nie znacie Boga, to staniecie się Judaszami, a tragedia ukrzyżowania Jezusa w trakcie Wieku Łaski, tysiące lat temu, rozegra się ponownie. Nie wierzycie w to? Tak właśnie jest! Dziś większość ludzi funkcjonuje w takich okolicznościach – może mówię trochę to za wcześnie – a ludzie tacy odgrywają rolę Judasza. Nie mówię tego ot, tak sobie, ale na podstawie faktów – i musisz w to uwierzyć. Choć wielu ludzi udaje, że są pokorni, serca mają przepełnione stojącą, cuchnącą wodą. Zbyt wielu takich ludzi jest w kościele. Myślicie, że o niczym nie wiem. Dziś Mój Duch decyduje za Mnie i niesie o Mnie świadectwo. Czy myślisz, że nic nie wiem? Czy myślisz, że nic nie rozumiem z przebiegłych myśli w waszych sercach i innych rzeczy, które w nich skrywacie? Czy Boga tak łatwo jest oszukać? Czy myślicie, że możecie traktować Go, jak wam się podoba? W przeszłości martwiłem się, że byliście zniewoleni, toteż dawałem wam wolną rękę, lecz nikt nie zdawał sobie sprawy, że byłem dla was dobry. Dałem ludziom palec, a oni wzięli całą rękę. Zapytajcie siebie nawzajem: nie rozprawiłem się niemal z nikim i nieprędko kogokolwiek upominałem – ale mam pełną jasność, jeśli chodzi o motywacje i koncepcje człowieka. Czy myślisz, że sam Bóg, któremu Bóg składa świadectwo, jest głupcem? Jeśli tak, to powiadam, że jesteś kompletnie zaślepiony! Nie będę cię potępiać, zobaczmy, jak bardzo zdeprawowany się staniesz. Sprawdźmy, czy twoje sztuczki mogą cię ocalić, lub też czy zdołają cię uratować twoje starania, by kochać Boga. Dziś cię nie potępię. Poczekajmy do czasu Bożego, by zobaczyć, jak srodze On cię ukaże. Nie mam teraz czasu na czcze pogawędki z tobą i nie zamierzam odkładać Moich wielkich dzieł z twojego powodu. Nędzne robaki takie jak ty nie są godne tego, by Bóg marnował na nie swój czas – zobaczmy więc, na ile możesz sobie pozwolić. Tacy ludzie nie poszukują ani krztyny wiedzy o Bogu i nie żywią wobec Niego żadnej miłości, a jednak chcą być nazywani przez Niego sprawiedliwymi – czy to nie żart? Ponieważ tak naprawdę niewielu ludzi jest uczciwych, troszczę się jedynie o dawanie życia człowiekowi. Wypełnię jedynie to, co powinno być zrobione dziś, a później każdy otrzyma srogą karę stosowanie do swego zachowania. Powiedziałem to, co mam powiedzieć, bo na tym polega Moja praca. Robię to, co powinienem, a nie to, czego nie powinienem, wciąż jednak mam nadzieję, że więcej czasu spędzicie na przemyśleniach: Ile właściwie twojej wiedzy o Bogu jest zgodne z prawdą? Czy jesteś jednym z tych, którzy po raz kolejny przybili Boga do krzyża? Na koniec powiem wam jedno: Biada tym, którzy krzyżują Boga.

fragment rozdziału „Nikczemni zostaną z pewnością ukarani” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”

Słowo Boże na każdy dzień Fragment 330

Kiedy kroczysz dziś swoją ścieżką, jakiego rodzju dążenie wydaje ci się najbardziej stosowne? W swym dążeniu zaś za jakiego rodzjau osobę powinieneś się uważać? Powinieneś wiedzieć, jak należy podchodzić do wszystkiego, co cię teraz spotyka, niezależnie od tego, czy będą to próby, czy cierpienie, bezlitosne karcenie, czy przekleństwa. Za każdym razem powinieneś dokładnie się nad tym zastnanowić. Dlaczego to mówię? Ponieważ koniec końców, cokolwiek cię teraz spotyka, to faktycznie jedna krótka próba po drugiej. Być może nie jest to obecnie zbyt wielkim dla ciebie stresem, więc po prostu pozwalasz sprawom płynąć swoim torem, nie traktując ich jako cennego bogactwa na drodze twego dążenia do postępu. Jesteś zbyt nieostrożny! W rzeczywistości patrzysz na to cenne bogactwo jak na chmury przepływające przed oczami i nie doceniasz tych krótkich przypadków ciężkich ciosów, które nie wydają się być dla ciebie aż tak trudne. Chłodno obserwujesz, nie biorąc ich sobie do serca, a od czasu do czasu widzisz tylko, że uderzają gdzieś w ścianę. Jesteś taki wyniosły! Po prostu przyjmujesz pogardliwe nastawienie względem jednego zaciekle burzliwego ataku za drugim, czasami uśmiechając się chłodno i odsłaniając obojętne spojrzenie. To dlatego, że nigdy nie myślałeś o tym, dlaczego wielokrotnie cierpisz z powodu tego rodzaju „nieszczęścia”. Może dlatego, że jestem taki niesprawiedliwy wobec ludzi? A może po prostu się ciebie czepiam? Chociaż twoje myślenie nie jest aż tak poważne jak to opisałem, ta spokojna postawa bardzo żywo obrazuje wewnętrzny świat twojego serca. Nie trzeba dodawać, że to, co ukryte jest głęboko w twoim sercu, jest niczym innym jak bezmyślnymi inwektywami i niekończącymi się odcieniami smutku, których inni prawie nie widzą. To dlatego, że doświadczyłeś tego rodzaju prób, uważasz, że jest to tak niesprawiedliwe, a więc rzucasz inwektywami w ten sposób. To właśnie z powodu tych prób czujesz, że świat jest opustoszały i to cię przepełnia melancholią. Nie postrzegasz tego ciosu za ciosem i pouczenia za pouczeniem jako najlepszej ochrony, ale postrzegasz je jako nierozsądne prowokacje z Nieba lub stosowną karę. Jesteś taki nieświadomy! Bezlitośnie zamknąłeś najlepsze czasy w ciemności, a ten czas kolejnych pięknych prób i reprymend postrzegasz jako ataki wroga. Nie jesteś w stanie przystosować się do otoczenia. Co więcej, nie chcesz się przystosować. Dzieje się tak dlatego, że nie jesteś chętny, by cokolwiek wynieść z tego karcenia za karceniem, które postrzegasz jako bezwzględne. Nie szukasz, nie zagłębiasz się i rezygnujesz z woli Nieba – gdziekolwiek się znajdziesz, jesteś tam, gdzie jesteś. Karcenie, które uważasz za bezwzględne, wcale nie zmieniło twojego serca ani nie wypełniło twojego serca. Zamiast tego je zraniło. Postrzegasz to „bezwzględne karcenie” jako swego wroga w tym życiu, ale nic nie zyskałeś. Jesteś tak pełen własnej sprawiedliwości! Rzadko wierzysz, że zostałeś poddany takim próbom, ponieważ jesteś tak nikczemny. Uważasz raczej, że masz zbyt wielkiego pecha. Co więcej, mówisz, że zawsze się ciebie czepiam. Jak dotąd, ile zrozumiałeś z tego, co robię i mówię? Nie myśl, że jesteś urodzonym geniuszem, troszkę niższym niebu, ale górującym nad ziemią. Nie jesteś mądrzejszy od innych ludzi, a nawet można powiedzieć, że jesteś odrobinę głupszy niż jakakolwiek inna rozsądna osoba na ziemi, ponieważ masz o sobie zbyt wysokie mniemanie i nigdy nie miałeś żadnego poczucia niższości. Wydaje ci się, że widzisz wszystko, co robię, tak wyraźnie jak kryształ. Prawda jest taka, że wcale nie jesteś rozsądną osobą. To dlatego, że nie masz pojęcia, co mam zamiar zrobić i wiesz jeszcze mniej na temat tego, co obecnie robię. Dlatego mówię ci, że nawet nie możesz się równać z wysłużonym rolnikiem, który może nie ma żadnej wiedzy na temat ludzkiego życia, a jednak opiera się w swojej pracy na błogosławieństwach z Nieba. Jesteś lekceważący w stosunku do własnego życia, nie znasz własnej reputacji i masz jeszcze mniej wiedzy o samym sobie. Jesteś zbyt „wielki i potężny”!

fragment rozdziału „Czyż nie są jedynie zwierzętami ci, którzy się nie uczą i nic nie wiedzą?” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”

Słowo Boże na każdy dzień Fragment 331

Spychacie wciąż Moje słowa nauczania na tył umysłu i używacie ich nawet jako rozrywki w wolnym czasie. Zawsze używaliście ich jako własnego amuletu. Kiedy szatan oskarża cię, po prostu trochę się modlisz. Kiedy poddajesz się negatywizmowi, śpisz, a kiedy jesteś szczęśliwy, biegasz jak szalony. Kiedy upominam cię, kłaniasz się i przytakujesz, ale kiedy opuszczasz Mnie, śmiejesz się dziko. Wśród ludzi jesteś zawsze najwspanialszy i nigdy nie uważałeś się za najbardziej zarozumiałego. Zawsze jesteś wielki i potężny, bardzo zadowolony z siebie i strasznie arogancki. Jak może tego rodzaju „młody człowiek”, „młoda kobieta”, „dżentelmen” lub „dama”, osoba tego typu, która nie uczy się i nic nie wie, traktować Moje słowa jak cenny skarb? Zapytam cię dalej – czego tak naprawdę nauczyłeś się dzięki Moim słowom i Mojemu dziełu przez cały ten czas? Twoje sztuczki są mądrzejsze? Twoje ciało jest bardziej wyrafinowane? Twój stosunek do Mnie jest bardziej pogardliwy? Powiem ci szczerze: tyle Mojej pracy sprawiło, że twoje męstwo, które kiedyś przypominało męstwo myszy, stało się większe. Twój strach przede Mną zmniejsza się z dnia na dzień, ponieważ jestem zbyt litościwy. Nigdy nie stosowałem brutalnych metod, aby ukarać twoje ciało. Być może uważasz, że mówię zbyt ostro, ale przez większość czasu staję przed tobą z uśmiechem i prawie nigdy nie krytykuję cię bezpośrednio. Dzieje się tak dokładnie dlatego, że zawsze zwracam uwagę na twoje słabości, co doprowadziło do tego, że traktujesz Mnie tak, jak wąż traktuje dobrodusznego rolnika. Naprawdę podziwiam ludzką umiejętność ostrożnego oceniania innych – jest naprawdę niezwykła, wspaniała! Powiem ci prawdę. To, czy masz dziś w sercu szacunek, czy nie, jest nieistotne. Nie denerwuję się ani nie martwię, ale powiem ci również, że „geniusz”, który nie uczy się i nic nie wie, ostatecznie zostanie zrujnowany w małostkowym sprycie własnego samozadowolenia. Będziesz tym, który cierpi i ty będziesz tym, który będzie skarcony. Nie byłbym tak głupi, aby nadal towarzyszyć ci do piekła i nadal cierpieć, ponieważ ty i Ja nie jesteśmy tego samego rodzaju. Nie zapominaj, że jesteś tworem, który został przeze Mnie przeklęty, którego uczę i zbawiam. Nie ma w tobie nic, za czym tęsknię. Bez względu na to, kiedy pracuję, nie podlegam manipulacjom żadnych ludzi, zdarzeń ani rzeczy. Można powiedzieć, że Moje podejście i postawa wobec ludzkości zawsze były takie same. Nie mam dla ciebie żadnej łaski, ponieważ jesteś dodatkiem do Mojego zarządzania; na pewno nie masz większej siły niż cokolwiek innego. Radzę ci zawsze pamiętać, że jesteś niczym więcej niż dziełem! Chociaż mieszkasz ze Mną, powinieneś znać swój status i nie postrzegać siebie jako zbyt wielkiego. Nawet jeśli nie krytykuję cię ani nie rozprawiam się z tobą i staję przed tobą z uśmiechem, nie oznacza to, że ty i Ja należymy do tego samego rodzaju. Powinieneś wiedzieć, że szukasz prawdy, ale sam nie jesteś prawdą! W każdej chwili musisz się zmieniać zgodnie z Moimi słowami – nie możesz od tego uciec. Radzę ci, abyś się czegoś nauczył, kiedy jeszcze przebywasz w tych cudownych czasach, podczas gdy ta rzadka okazja jeszcze istnieje. I nie próbuj Mnie oszukać. Nie używaj pochlebstw, aby Mnie oszukać. Twoje szukanie Mnie nie jest dla Mnie – jest dla ciebie!

fragment rozdziału „Czyż nie są jedynie zwierzętami ci, którzy się nie uczą i nic nie wiedzą?” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”

Słowo Boże na każdy dzień Fragment 332

Każdy mijający dzień jest niezwykle istotny i w ogromnym stopniu wpływa na wasze przeznaczenie i wasz los. Właśnie dlatego musicie kochać wszystko, co posiadacie i każdą upływającą minutę. Musicie w pełni wykorzystać dany wam czas, aby zebrać możliwie największe owoce. W przeciwnym razie wasze życie pozbawione będzie sensu. Być może nie do końca rozumiecie, dlaczego wypowiadam te słowa. Szczerze mówiąc, nie jestem zadowolony z tego, w jaki sposób postępujecie. Nadzieje, które z wami wiązałem, były większe niż to, kim jesteście obecnie. Dlatego powiem w ten sposób: Wszyscy stoicie na skraju niebezpieczeństwa. Wasze wcześniejsze wołania o zbawienie i dążenia w poszukiwaniu prawdy i światła zaczynają ustawać. Oto jak Mi się w końcu odpłacacie, a ja nigdy się tego nie spodziewałem. Nie chcę zaprzeczać faktom, albowiem bardzo mnie rozczarowaliście. Być może wolelibyście nie zostawiać tak po prostu tej sprawy, i nie mierzyć się z rzeczywistością. Jednak mimo to, muszę zadać wam jedno ważne pytanie: czym przez te wszystkie lata wypełnione były wasze serca? Wobec kogo jesteście lojalni? Nie mówcie, że zadaję to pytanie zbyt nagle, i nie pytajcie, dlaczego je zadaję. Musicie wiedzieć jedno: pytam, ponieważ zbyt dobrze was znam, za bardzo Mi na was zależy i oddałem zbyt dużo ze swego serca temu, co robicie, aby nie pytać raz za razem i nie mierzyć się z tą niewypowiedzianą udręką. Mimo to, odpłaca mi się lekceważeniem i nieznośną rezygnacją. Jesteście tacy niedbali względem Mnie; jak mógłbym tego nie zauważyć? Jeśli wierzycie, że tak mogło być, potwierdza to tylko to, że tak naprawdę nie jesteście Mi życzliwi. Zatem powiadam wam – chowacie głowy w piasek. Jesteście tacy mądrzy, że nie macie pojęcia, co czynicie; a skoro tak, to w jaki sposób chcecie dać Mi świadectwo?

Pytanie, które nurtuje Mnie najbardziej brzmi: wobec kogo lojalne są wasze serca? Chciałbym również, aby każdy z was uporządkował swe myśli i zadał sobie pytanie: wobec kogo jestem lojalny i dla kogo żyję? Być może nigdy wcześniej nie zastanawialiście się, jak odpowiedzieć na te pytania. Pozwólcie zatem, że to Ja wam odpowiem.

Wszyscy ci, którzy potrafią sięgnąć pamięcią wstecz, zaświadczą jedno: człowiek żyje dla siebie i jest lojalny wobec siebie samego. Nie uważam jednak, że wasza odpowiedź jest do końca poprawna. Każdy z was żyje bowiem przecież własnym życiem i każdy boryka się z własnymi problemami, a zatem jesteście lojalni wobec tych, których kochacie, i wobec tego, co sprawia wam przyjemność, ale nie jesteście w pełni lojalni wobec siebie samych. Ponieważ na każdego z was wpływają pewne osoby, pewne zdarzenia oraz pewne przedmioty, które was otaczają, nie jesteście całkowicie lojalni tylko wobec siebie samych. Nie mówię tego po to, aby wyrazić aprobatę dla lojalności wobec siebie samego, ale raczej po to, aby uzmysłowić wam, że poświęcacie wiele uwagi tym innym sprawom, które wskazałem. Przez wiele lat nie byliście lojalni wobec Mnie. Podążaliście za Mną przez tyle lat, jednak nigdy nie okazaliście choć odrobiny prawdziwej lojalności. Woleliście raczej skupiać się na ludziach, których kochacie oraz na rzeczach, które dają wam przyjemność, do tego stopnia, że nosicie te osoby i te rzeczy w waszych sercach i nigdy o nich nie zapominacie – bez względu na czas i miejsce. Zawsze, gdy z zapałem myślicie o którejkolwiek z rzeczy, którą kochacie, ma to miejsce dokładnie wtedy, kiedy za Mną podążacie lub nawet gdy słuchacie Mych słów. Dlatego powiadam: używacie lojalności, o którą prosiłem, by zamiast Mnie okazywać lojalność i szacunek waszym „pupilom”. Mimo iż poświęcacie dla Mnie jedną lub dwie z drogich wam spraw, nie jest to poświęcenie całkowite i nie świadczy o tym, że to właśnie Mi jesteście całkowicie oddani. Poświęcacie się czynnościom, które was pasjonują: niektórzy z was są lojalni wobec swych córek lub synów, inni wobec mężów, żon, bogactw, pracy, przełożonych, pozycji, czy wobec kobiet. Bo sprawy, względem których jesteście lojalni, nigdy was nie męczą ani nie denerwują; zamiast tego, z rosnącą tęsknotą marzycie, aby wreszcie posiąść więcej pod względem ilości lub jakości z tego, czemu jesteście lojalni i co nigdy nie wzbudza w was rozpaczy. Pośród swych pasji Mnie i Moje słowa zawsze stawiacie na ostatnim miejscu. Przecież nie macie innego wyboru, tylko umieścić je na końcu. Co więcej, niektórzy z was zostawiają te ostatnie miejsca wolne na poczet pasji, które odkryją w przyszłości. Ci nigdy nie gościli ani odrobiny Mnie w swych sercach. Być może pomyślicie, że żądam od was zbyt wiele lub niesłusznie was oskarżam. Jednak czy kiedykolwiek pomyśleliście, że, podczas gdy wy spędzacie szczęśliwie czas z rodziną, nawet raz nie byliście względem Mnie lojalni? Czy w takich chwilach nie sprawia wam to bólu? Gdy wasze serca przepełnia radość, kiedy otrzymujecie zapłatę za pracę, czy nie smuci was to, że jednak nie do końca wypełniliście się prawdą? Czy kiedykolwiek płakaliście nad tym, że nie otrzymaliście Mojej aprobaty? Dla swoich synów i córek jesteście skłonni łamać sobie głowy i poświęcić bardzo wiele, a mimo to praca ta i poświęcenie wciąż nie dają wam satysfakcji. Ciągle myślicie, że nie jesteście wystarczająco oddani względem nich. Wciąż macie wrażenie, że możecie dać z siebie więcej. Jednak w stosunku do Mnie zawsze jesteście niedbali i nieuważni. Pamiętacie jedynie o tym, że istnieję, ale w sercu Mnie nie nosicie. Nie dostrzegacie nigdy Mych starań i poświęcenia. Nigdy nie staraliście się ich zrozumieć. Jedyne, co od was dostaję to krótka refleksja – chwila w biegu. Wy jednak wierzycie, że to wystarczy. Taki rodzaj „lojalności” nie jest tym, za czym tęskniłem. Przeciwnie – lojalność taka od dawna jest Mi wstrętna. Mimo to, bez względu na to, co mówię, wciąż przyjmować będziecie jedną lub dwie rzeczy, niezdolni przyjąć Mej nauki w pełni, tak bardzo pewni swych wyborów, że zawsze decydujecie, których Moich słów będziecie słuchać. Jeżeli tak właśnie będziecie postępować, mam w rezerwie kilka metod zwalczania tej nadmiernej pewności siebie. Zastosuję te metody, abyście uznali, że wszystkie Moje słowa są prawdą i nie są wypaczeniem rzeczywistości.

fragment rozdziału „Wobec kogo jesteś lojalny?” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”

Słowo Boże na każdy dzień Fragment 333

Gdybym właśnie w tej chwili miał ustawić przed wami kilka drogocennych przedmiotów i pozwolić wam wybrać wedle uznania[b] i gdybyście wiedzieli, że nie potępię waszych wyborów, wtedy większość z was wybrałaby bogactwo i porzuciła prawdę. Ci lepsi z was odrzuciliby bogactwo i niechętnie wybrali prawdę, podczas gdy ci pośrodku wzięliby bogactwo do jednej ręki i prawdę do drugiej. Czy w ten sposób wasz prawdziwy obraz, wasza prawdziwa natura nie byłyby nagle widoczne jak na dłoni? Wybierając pomiędzy prawdą i czymkolwiek innym, wobec czego jesteście lojalni, wszyscy podejmiecie jednakową decyzję, a wasza postawa pozostanie niezmieniona. Czy w istocie tak nie jest? Czyż pośród was nie ma wielu, którzy wahali się pomiędzy tym co dobre, a tym co złe? W starciu pomiędzy pozytywnym i negatywnym, czarnym i białym na pewno świadomi jakich wyborów dokonaliście pomiędzy rodziną i Bogiem, dziećmi i Bogiem, pokojem i chaosem, bogactwem i ubóstwem, wysoką pozycją i przeciętnością, poczuciem przynależności i wykluczeniem, itp. Wybierając pomiędzy szczęśliwą rodziną i rozbitą rodziną z pewnością, bez wahania, wybieracie tę pierwszą; pomiędzy bogactwem i obowiązkiem, ponownie, bez mrugnięcia okiem, wybralibyście to pierwsze, i brak wam nawet chęci, by powrócić do brzegu[c]; spomiędzy luksusu i niedostatku, wybieracie luksus; spomiędzy synów, córek, żon, mężów i Mnie, oczywiście wybierzecie tych pierwszych; a z kolei wybierając pomiędzy opinią i prawdą, ponownie wybierzecie pierwsze. W obliczu wszystkich dowodów waszych nagannych uczynków, całkowicie utraciłem wiarę, którą w was pokładałem. Zdumiewa Mnie, że wasze serca są tak oporne na miękkość. Wygląda na to, że lata oddania i usilnych starań przyniosły Mi tylko rezygnację i waszą rozpacz z Mojego powodu. Jednak nadzieja z waszego powodu wzrasta we Mnie z każdym mijającym dniem, ponieważ Mój dzień już dawno został w całości zapowiedziany każdemu. Jednak wy wciąż szukacie tego, co należy do domeny ciemności oraz zła i nie chcecie zawrócić z obranej ścieżki. A skoro tak, to jakie będą tego skutki? Czy pomyśleliście o tym wcześniej? Gdybyście mieli wybierać jeszcze raz, jak byście wybrali? Czy wciąż wybralibyście „to pierwsze”? Czy to co otrzymałbym od was również przyniosłoby Mi tylko rozczarowanie i smutek? Czy wasze serca wciąż pozostaną obojętne na ciepło? Czy wciąż nie wiedzielibyście, co zrobić, by pocieszyć Moje serce? Co byście wybrali teraz? Czy oddacie się Mym słowom, czy jednak odrzucie je znużeni? Mój dzień został wam ukazany, a to przed czym stoicie jest nowym życiem i nowym punktem wyjścia. Jednak musicie wiedzieć, że punkt ten nie jest początkiem nowego dzieła z przeszłości, ale raczej zamknięciem minionego. Oznacza to, że jest to akt ostatni. Wierzę, że wszyscy zrozumiecie, dlaczego moment ten jest taki wyjątkowy. Pewnego dnia, już niedługo, wszyscy pojmiecie jego prawdziwe znaczenie. Przejdźmy zatem dalej i dajmy początek następnemu finałowi! Wciąż niepokoi Mnie jednak to, że kiedy stajecie pomiędzy niesprawiedliwością i sprawiedliwością, zawsze wybieracie to pierwsze. Ale to już za wami. Wierzę, że zapomnę o tym co się stało, stopniowo, krok po kroku. Zdaję sobie sprawę, że będzie to bardzo trudne. Szanse są jednak całkiem spore. Niech przyszłość zastąpi przeszłość i niech cienie waszej przeszłości rozwieją się, a na ich miejsce wejdziecie prawdziwi wy z dnia dzisiejszego. Dlatego muszę was niepokoić, byście raz jeszcze dokonali wyboru, i wyraźnie zobaczymy, wobec kogo tak jesteście lojalni.

fragment rozdziału „Wobec kogo jesteś lojalny?” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”

Przypisy:

b. Tekst oryginalny nie zawiera wyrażenia „wiedząc, że”.

c. Powrót do brzegu: chiński idiom, oznaczający „zawrócić ze ścieżki nieprawości”.

Słowo Boże na każdy dzień Fragment 334

Ilekroć wspomina się o celu wędrówki, traktujecie go ze szczególną powagą; wszyscy wykazujecie w tej kwestii szczególną wrażliwość. Niektórzy ludzie nie mogą się doczekać, aż zaczną korzyć się przed Bogiem – byleby tylko mieć w końcu dobry cel wędrówki. Potrafię się utożsamić z waszą żarliwością, której nie trzeba ujmować w słowa. W żadnym wypadku nie chcielibyście, by wasze ciała uległy ruinie, więcej nawet – nie chcielibyście podlegać w przyszłości długotrwałym karom. Chcielibyście jedynie, by wasze życie było jeszcze swobodniejsze i przyjemniejsze. Dlatego szczególny niepokój wzbudza w was każda wzmianka o celu wędrówki: niezmiernie się boicie, że nie będąc dostatecznie czujnymi, możecie obrazić Boga, narażając się na zasłużoną karę. Nie wahacie się iść na kompromis ze względu na wasz cel, a wielu spośród was – niegdyś nieszczerych i chwiejnych – nagle zaczęło nawet przejawiać szczególną uprzejmość i szczerość; wasza szczerość wprost mrozi. Niezależnie od tego, wszyscy macie „uczciwe” serca; od początku do końca otwieracie się przede Mną, nie chowając w swych sercach żadnych sekretów: wyrzutów, oszustw czy też przywiązania. W ostatecznym rozrachunku zupełnie otwarcie „wyznajecie” przede Mną owe sprawy najgłębsze, skrywane w zakamarkach duszy. Rzecz jasna, Ja sam nigdy ich nie unikałem, stały się one dla mnie chlebem powszednim. Wolelibyście raczej wypłynąć na morze ognia, by osiągnąć ostateczny cel waszej drogi – aniżeli stracić bodaj jeden włos, by zyskać aprobatę Boga. Nie w tym rzecz, że postępuję z wami w sposób zbyt dogmatyczny, rzecz raczej w tym, że oddanie, które wypełnia wasze serca, jest szczególnie nieadekwatne, byście mogli się skonfrontować z wszystkimi Moimi czynami. Być może nie rozumiecie, co chcę powiedzieć, pozwólcie Mi więc na proste wyjaśnienie: tym, czego wam trzeba, nie jest prawda ani życie, ani zasady postępowania w życiu – zwłaszcza zaś nie chodzi wam o Moje pełne trudu dzieło. Potrzebujecie tylko tego, co jest udziałem ciała: bogactwa, statusu, rodziny, małżeństwa etc. Zupełnie nie zważacie na Moje słowa ani na Moje dzieło, mogę więc podsumować waszą wiarę jednym wyrażeniem: jesteście tylko połowicznie zaangażowani. Nie cofniecie się przed niczym, by osiągnąć rzeczy, którym jesteście bez reszty oddani, ale przekonałem się, że nie jesteście zdolni wyrzec się wszystkiego dla spraw związanych z waszą wiarą w Boga. Jesteście lojalni tylko do pewnego stopnia i tylko do pewnego stopnia poważni. Oto dlaczego mówię, że ci, którym brakuje najwyższej powagi serca, ponoszą porażkę w wierze w swego Boga. Pomyślcie uważnie – czy wielu jest wśród was tych, co ponoszą porażkę?

Powinniście wiedzieć, że ludzie osiągają powodzenie w wierze w Boga dzięki własnym działaniom; kiedy zaś im się to nie udaje i spotykają ich porażki, również i to dzieje się na skutek ich własnych działań, nie zaś pod wpływem innych czynników. Wierzę, że nie cofnęlibyście się przed niczym, by coś uzyskać, choć mogłoby to wam przysporzyć więcej trudów i wymagałoby większych wyrzeczeń niż wiara w Boga – i wszystko to traktowalibyście z wielką powagą. Nieskłonni też bylibyście narażać się na jakiekolwiek błędy: takie nieustanne starania wszyscy w swoim życiu podejmujecie. Potraficie Mnie nawet oszukać w ciele – w okolicznościach, w jakich nie odważylibyście się oszukać własnej rodziny. Czynicie to konsekwentnie; taką to zasadą kierujecie się w życiu. Czyż nie kultywujecie ciągle fałszywego wizerunku, by Mnie zwodzić – przez wzgląd na cel waszej wędrówki, cel piękny i szczęśliwy? Jestem świadom, że wasze oddanie i wasza szczerość są jedynie tymczasowe; czyż wasze aspiracje i cena, którą płacicie, nie jest jedynie na tu i teraz – a nie na to, co będzie? Chcecie osiągnąć piękny cel swej wędrówki, dokonując jednego ostatniego wysiłku. Jedynym waszym celem jest dobicie targu; nie jest nim wywiązywanie się z długu wobec prawdy ani tym bardziej nie jest nim zrekompensowanie Mi ceny, którą sam zapłaciłem. Jednym słowem, gotowi jesteście jedynie korzystać ze swej mądrości, nie zaś o nią walczyć. Czyż nie to jest waszym najgłębszym pragnieniem? Nie możecie się kryć, a tym bardziej nie wolno wam łamać sobie głowy nad tym, co jest waszym celem – do tego stopnia, że nie możecie jeść ani spać. Czyż nie jest prawdą, że wasz cel w końcu się odsłoni? Powinniście spełniać swoje obowiązki wedle swych najlepszych możliwości, z otwartym i szczerym sercem, gotowi czynić wszystko, z czym to się wiąże. Jak sami powiedzieliście, gdy nadejdzie wyczekiwany dzień, Bóg nie zaniedba nikogo, kto cierpiał lub zapłacił jakąś cenę ze względu na Niego. Przekonania tego warto się trzymać; nigdy nie powinniście o tym zapominać. Tylko dzięki temu będę o was spokojny. W przeciwnym razie takiego spokoju nie zyskam nigdy, wy zaś będziecie odtąd zawsze budzili we Mnie niesmak. Jeśli wszyscy zdołacie pójść za głosem sumienia, oddając za Mnie wszystko, co posiadacie, nie szczędząc trudów na rzecz Mego dzieła i poświęcając życie dziełu Mojej ewangelii – czyż Moje serce nie będzie wówczas często skakać z radości z waszego powodu? I czyż wtedy nie będę o was zupełnie spokojny? Jaka szkoda, że wszystkim, na co was stać, jest ledwie żałosna oraz mała cząstka tego, czego od was oczekuję. W takim wypadku jakże macie czelność żądać ode Mnie tego, na czym tak wam zależy?

fragment rozdziału „O celu wędrówki” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”

Słowo Boże na każdy dzień Fragment 335

Wasz cel i wasz los mają dla was wielkie znaczenie, a także są dla was źródłem wielu trosk. Jesteście przeświadczeni, że nie przykładając się do swoich spraw, pozbawicie się celu, a wasz los legnie w gruzach. Czy jednak kiedykolwiek dotarło do was, że podejmując wysiłki wyłącznie z myślą o przyświecającym wam celu, skazujecie je na bezowocność? Takie wysiłki nie są autentyczne – są one fałszywe i zwodnicze. A skoro tak się rzeczy mają, zatem ci, którzy myślą tylko o własnym celu, w ostateczności poniosą klęskę, albowiem przyczyną wszelkich niepowodzeń w ludzkiej wierze w Boga jest zwiedzenie. Jak powiedziałem wcześniej, nie lubię, by mi schlebiano, nadskakiwano bądź okazywano mi nadmierny entuzjazm. Podoba mi się, kiedy uczciwi ludzie stawiają czoła Mojej prawdzie i oczekiwaniom. Co więcej, podoba mi się, kiedy ludzie potrafią okazać Mi dogłębną troskę oraz wzgląd na Moje serce i kiedy gotowi są wyrzec się dla Mnie wszystkiego. Tylko w ten sposób Moje serce może zaznać pociechy. Ale póki co, ile w was jest rzeczy, które Mi się nie podobają? I ile takich, które Mi się podobają? Czyż nikt z was nie uzmysławia sobie, jaką ohydę okazujecie, kierując się dążeniem do swoich celów?

W Moim sercu, nie chciałbym zranić żadnego serca, które ma pozytywne nastawienie i jest zmotywowane, zwłaszcza zaś nie chciałbym pozbawiać energii tych, którzy wiernie pełnią swoje obowiązki; niemniej jednak muszę przypominać każdemu z was o waszych słabościach i szpetocie duszy, kryjącej się w głębi waszych serc. A czynię to wszystko w nadziei, że w obliczu Mych słów będziecie umieli zaofiarować Mi wasze szczere serce, gdyż najbardziej ze wszystkiego nienawistny jest Mi fałsz, jakim karmi Mnie człowiek. Mam tylko nadzieję, że na ostatnim etapie Mego dzieła spiszecie się doskonale, będziecie pełni poświęcenia i już w pełni zaangażowani. Rzecz jasna, mam również nadzieję, że wszyscy macie dobry cel waszej wędrówki. Niemniej jednak wciąż mam wobec was swoje wymagania: podejmijcie jak najlepszą decyzję, ofiarowując Mi bez reszty swoje oddanie. Jeśli ktoś nie ma w sobie takiego oddania, niechybnie stanie się skarbem szatana i nie będę już czynił z niego użytku. Wówczas odeślę go do domu, by doglądali go rodzice. Moje dzieło jest wam niezwykle pomocne; tym, czego od was oczekuję, jest uczciwe serce, które pragnie się rozwijać, jak na razie jednak Moje ręce wciąż są puste. Pomyślcie o tym: jeśli wciąż będę tak niezadowolony, jeśli będzie wypełniać Mnie gorycz nie do opisania, jakaż będzie Moja postawa wobec was? Czy będę tak przyjazny wobec was? Czy Moje serce będzie spokojne? Czy możecie zrozumieć uczucia kogoś, kto starannie siał, lecz nie zebrał ani ziarenka? Czy potraficie zrozumieć, jak bardzo zraniony jest ktoś, komu zadano tak wielki cios? Czy potraficie poznać smak goryczy, jakiej doznaje ktoś, kto pełen jest nadziei, lecz musi rozstać się z drugą osobą w niezgodzie? Czy widzieliście gniew człowieka, którego sprowokowano? Czy poznaliście nieodparte pragnienie zemsty kogoś, kogo potraktowano w sposób pełen wrogości i fałszu? Jeśli rozumiecie stan mentalny takich ludzi, wówczas – jak sądzę – z łatwością wyobrazicie sobie postawę, jaką w dniach odpłaty przyjmie wobec was Bóg. A wreszcie, mam nadzieję, że wszyscy podejmiecie sumienne wysiłki z myślą o swoim własnym celu; tym niemniej lepiej nie chwytajcie się żadnych zdradliwych środków ze względu na ów cel, bo inaczej nadal będę w swym sercu wami rozczarowany. Do czego takie rozczarowanie prowadzi? Czyż sami siebie nie zwodzicie? Ci, którzy rozważają cel swej wędrówki, lecz jednocześnie go przekreślają, są ludźmi najmniej zdolnymi do tego, by dostąpić zbawienia. Nawet gdy tacy ludzie staną się rozdrażnieni, któż im będzie współczuł? Koniec końców nadal skłonny jestem życzyć wam, byście zdążali do właściwego i dobrego celu. Mam też nadzieję, że nikt z was nie osunie się w przepaść.

fragment rozdziału „O celu wędrówki” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”

Wstecz: IX. Obnażanie zepsucia rodzaju ludzkiego

Dalej: Obnażanie zepsucia rodzaju ludzkiego (2)

Skontaktuj się z nami w dowolnym czasie, jeśli w swojej wierze napotykasz na jakieś trudności czy wątpliwości.
Skontaktuj się z nami przez Messenger
Skontaktuj się z nami przez WhatsApp

Powiązane treści

Ustawienia

  • Tekst
  • Motywy

Jednolite kolory

Motywy

Czcionka

Rozmiar czcionki

Odstęp pomiędzy wierszami

Odstęp pomiędzy wierszami

Szerokość strony

Spis treści

Szukaj

  • Wyszukaj w tym tekście
  • Wyszukaj w tej książce