Szerzenie ewangelii przynosi owoce

02 lutego 2022

Autorstwa Chuxin, Korea Południowa

Jakiś czas temu poznałam online chrześcijankę z Filipin – Teresę. Po kilku rozmowach okazało się, że szczerze wierzy w Pana. Wyznała, że nabożeństwa nic jej nie dają, a coraz więcej wierzących podąża za świeckimi trendami. Jej kościół wydawał się jej smutny i szukała takiego, w którym działa Duch Święty. Chciała też czytać więcej słów Boga, poznać Go i zacząć nowe życie. Widząc jej duchową tęsknotę, bardzo chciałam podzielić się z nią ewangelią, żeby usłyszała głos Boga i dołączyła do Jego domu. Raz spytałam ją, czego oczekuje od wiary. Odpowiedziała: „Chcę wejść do królestwa Boga i być z Nim na wieczność, ale jako grzesznica nie jestem godna Jego królestwa”. Powiedziałam, że musimy zrozumieć standardy królestwa Bożego, jeśli chcemy do niego wejść, i spytałam, czy chciałaby wiedzieć więcej. Z wielkim entuzjazmem powiedziała: „Oczywiście!”. Była prawdziwą wierzącą, gotową poszukiwać, więc chętnie zaniosłabym jej świadectwo o dziele Boga w dniach ostatecznych. Ale musiała iść do pracy, więc tego dnia skończyłyśmy rozmowę.

Była bardzo zajęta w pracy, pracowała od rana do wieczora, a po pracy była wykończona i chciała odpocząć. Cały wolny czas poświęcała na chodzenie do kościoła, więc nie miałyśmy okazji porozmawiać. Za każdym raz, gdy się z nią kontaktowałam, była w pracy, więc nie mogłyśmy porozmawiać. Po jakimś czasie zaczęłam być zniechęcona. Myślałam, że musimy mieć kontakt online, ponieważ mieszkamy w różnych krajach, więc jeśli nie miała czasu się zalogować, jak mogłam opowiedzieć jej o dziele Bożym w dniach ostatecznych? W końcu uznałam, że mam związane ręce i powinnam o sprawie zapomnieć. Może ktoś inny podzieli się z nią ewangelią. Już miałam zrezygnować, kiedy przypomniały mi się pewne słowa Boga. „Czy zdajesz sobie sprawę z brzemienia na twoich barkach, powierzonego ci zadania i odpowiedzialności? Gdzie jest twoje poczucie historycznego znaczenia misji? W jaki sposób będziesz służył jako dobrym mistrz w przyszłym wieku? Czy masz silne poczucie bycia mistrzem? Jak objaśnisz mistrza wszystkich rzeczy? Czy to naprawdę jest mistrz wszystkich żyjących istot i wszystkich fizycznych rzeczy na świecie? Jakie masz plany związane z postępem kolejnego etapu dzieła? Ilu ludzi czeka na to, abyś został ich pasterzem? Czy twoje zadanie jest ciężkie? Oni są biedni, żałośni, ślepi i zagubieni; lamentują w ciemności: »Gdzie jest droga?«. O, jakże tęsknią za światłem, aby nagle zstąpiło jak spadająca gwiazda i rozproszyło moce ciemności, które uciskały ludzi przez tak wiele lat. Kto może wiedzieć, jak bardzo na to liczą i jak z utęsknieniem dzień i noc na to czekają? Nawet w dniu, kiedy rozbłyska światło, ci głęboko cierpiący ludzie pozostają uwięzieni w lochach ciemności, bez nadziei na uwolnienie; kiedyż przestaną płakać? Te kruche dusze, które nigdy nie zaznały odpoczynku, naprawdę cierpią ogromnie. Od dawna są one związane przez bezlitosne pęta i historię, która zamarła w miejscu. Czy ktoś słyszał dźwięk ich zawodzenia? Czy ktoś widział obraz ich nieszczęścia? Czy kiedykolwiek zastanawiałeś się nad tym, jak zasmucone i niespokojne jest Boże serce? Jak może On znieść spoglądanie na niewinną ludzkość, którą stworzył własnymi rękami, cierpiącą takie męki? Przecież ludzkość to nieszczęśnicy, którzy zostali zatruci. Choć przetrwali do dziś, to kto by pomyślał, że od dawna są zatruci przez złego? Czy zapomniałeś, że jesteś jedną z ofiar? Czy, z miłości do Boga, nie jesteś gotów dążyć do uratowania tych, którzy przeżyli? Czy nie jesteś gotów poświęcić całej swej energii, aby odpłacić się Bogu, który kocha ludzkość tak, jak własne ciało i krew?” („Jak powinieneś uczestniczyć w swojej przyszłej misji?” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”). Rozważyłam słowa Boga i poczułam się źle. Nie zrobiłam wszystkiego, co mogłam, by podzielić się z nią ewangelią, nie powiedziałam jej nawet, że Pan Jezus już powrócił. Szczerze wierzyła w Pana i chciała zrozumieć Jego wolę, ale tkwiła w duchowej ciemności, pozbawiona pokarmu. Kiedy najbardziej potrzebowała pomocy, ja rezygnowałam. Kiedy usłyszy głos Boga? Kataklizmy się namnażały, więc jeśli nie zaniosę jej od razu świadectwa o dziele Boga, może nie dostąpić zbawienia. Na tę myśl czułam się jeszcze gorzej i pomodliłam się: „Boże, wiem, że dla Ciebie wszystko jest możliwe. Jeśli jest jedną z Twoich owieczek, chcę zrobić wszystko, by zanieść jej ewangelię. Proszę, pokieruj mnie”. Po modlitwie nagle przyszło mi do głowy, że Teresa ma wprawdzie mało czasu, ale mogę się z nią umówić na wspólną modlitwę. Spytałam ją o to i od razu się zgodziła. Ustaliłyśmy godzinę na 5 rano. Byłam wtedy bardzo zajęta spełnianiem obowiązku i pracowałam codziennie do 2 lub 3 nad ranem. Zastanawiałam się, że ledwo pośpię, jeśli wstanę tak wcześnie. Ale powtarzałam sobie, że jeśli będę się martwić o moją wygodę, opóźnię przyjście Teresy do Boga. Wiedziałam, że tak nie można. Przypomniałam sobie, że Bóg powiedział: „Ciało należy do szatana. Tkwią w nim nadmierne pragnienia, myśli ono tylko o sobie, chce cieszyć się wygodą i relaksować się w nicnierobieniu, pławić się w lenistwie i bezczynności, a po tym, jak zaspokoisz je do pewnego punktu, ostatecznie zostaniesz przez nie pożarty” („Tylko umiłowanie Boga jest prawdziwą wiarą w Niego” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”). Wiedziałam, że dogadzanie ciału równa się dogadzaniu szatanowi. Jeśli nie zaniosę świadectwa i nie spełnię obowiązku, stracę szansę na złożenie świadectwa o dziele Boga w dniach ostatecznych. Odmówiłam modlitwę, gotowa odwrócić się od potrzeb cielesnych i zapłacić wyższą cenę, żeby zanieść jej ewangelię i wprowadzić ją do domu Bożego. Zaczęłyśmy się spotykać na poranne modlitwy i kiedy odmówiłam za nią szczerą modlitwę, w nadziei, że będzie miała więcej czasu na omawianie słów Bożych, powiedziała bardzo poważnie: „Czuję twoją szczerość. Dziękuję ci za tę modlitwę. Jestem wzruszona”. Jej słowa bardzo mnie ucieszyły i zobaczyłam, że ludzie czują, kiedy ktoś jest szczery. W sercu obiecałam Bogu, że na pewno sprowadzę Teresę do Jego domu. Zaproponowałam jej więc, żebyśmy wyznaczyły czas na wspólne omawianie Biblii. Zgodziła się i wygospodarowała 30 minut dziennie i ponownie wspomniała, że chciała się dowiedzieć, jak dostać się do królestwa Bożego.

Następnego dnia omówiłyśmy to w czasie spotkania. Powiedziałam: „Każdy wierzący pragnie wejść do królestwa, co więc musimy robić? Musimy słuchać Pana. Pan Jezus powiedział: »Nie każdy, kto mi mówi: Panie, Panie, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto wypełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie« (Mt 7:21). Pan wyraził się jasno. Kluczem do wejścia do królestwa niebieskiego jest wola Boża. Co to oznacza? Mówiąc prosto, spełnianie woli Boga to wprowadzanie słów Pana w życie i postępowanie zgodnie z Jego przykazaniami. Oznacza odwracanie się od grzechu i wprowadzanie słów Bożych w życie, kochanie Boga i podporządkowywanie się Mu z głębi serca. Ludzie, którzy zawsze kłamią, grzeszą i opierają się Bogu, sprzeciwiają się Jego wymaganiom, nie spełniają Jego woli, więc czy są godni wejść do królestwa niebieskiego?”. Teresa powiedziała: „Nie. Wciąż kłamiemy, grzeszymy w słowach, a coraz więcej ludzi podąża za doczesnymi trendami, goni za pieniądzem. Nie czcimy uczciwie Boga i nawet kler nie stanowi wyjątku. Jak możemy w taki sposób wejść do królestwa?”. Odparłam: „Tak. Zostaliśmy zbawieni przez Pana Jezusa i odpuszczono nam nasze grzechy, ale nadal kłamiemy i grzeszymy. Grzeszymy w dzień, spowiadamy się w nocy. W Biblii napisano: »świętości, bez której nikt nie ujrzy Pana« (Hbr 12:14). W takim stanie nie jesteśmy godni królestwa. Ale wiemy też, że Bóg kocha ludzi i chce, żebyśmy zostali zbawieni i weszli do Jego królestwa, żyli w Jego świetle. Jak Bóg nam to umożliwia? W Biblii napisano: »Tak też Chrystus raz ofiarowany na zgładzenie grzechów wielu, drugi raz ukaże się bez grzechu tym, którzy go oczekują dla zbawienia« (Hbr 9:28). Pan przyszedł ponownie w dniach ostatecznych, by nas ocalić, w pełni wyzwolić z pęt grzechu, uczynić z nas ludzi posłusznych Bogu i Jego woli, byśmy zostali zbawieni i mogli wejść do królestwa”. Ucieszyła się na te słowa i spytała: „Chciałabym porzucić grzech. Jak Bóg ocala nas od grzechu?”. Wysłałam jej kilka wersetów Pisma. Jako pierwszy ten: „Uświęć ich w twojej prawdzie. Twoje słowo jest prawdą” (J 17:17). Oraz te: „I zobaczyłem w prawej ręce zasiadającego na tronie księgę zapisaną wewnątrz i na zewnątrz, opieczętowaną siedmioma pieczęciami. I zobaczyłem potężnego anioła wołającego donośnym głosem: Kto jest godny otworzyć księgę i rozwiązać jej pieczęcie? (…) Oto zwyciężył lew z pokolenia Judy, korzeń Dawida, aby otworzyć księgę i rozwiązać siedem jej pieczęci” (Obj 5:1-5). Powiedziałam: „Bóg obiecał, że użyje prawdy, by uświęcić ludzkość, a w Objawieniu i Księdze Daniela napisano, że zapieczętowana księga otworzy się w dniach ostatecznych. Ta księga to nowe słowa wypowiedziane przez Boga w dniach ostatecznych – to prawda, która uświęci ludzkość. Tylko Sam Bóg może otworzyć tę księgę i wyrazić prawdę, by zbawić ludzkość. Pan wypowiada wiele prawd, by nas oczyścić i przemienić, kiedy nadchodzi w dniach ostatecznych, by zbawić nas od grzechu. W Objawieniu napisano też w kilku miejscach: »Kto ma uszy, niech słucha, co Duch mówi do kościołów« (Obj 2, 3). Bóg przemówi do kościołów w dniach ostatecznych. Musimy tylko słuchać Jego głosu. Nie możemy powitać Pana, jeśli nie słyszymy Jego głosu. To nasza jedyna szansa na oczyszczenie i zbawienie, na bycie godnymi królestwa”.

Na tym etapie omówienia Teresa spytała: „Czemu Pan musi wypowiedzieć nowe słowa w dniach ostatecznych? Przez całe życie czytałam Biblię, która dawała mi wiarę i wiele mnie nauczyła: tolerancji, cierpliwości i wybaczania. Moim zdaniem Biblia wystarczy. Nasz pastor zawsze powtarza, że wszystkie słowa Boga są w Biblii i nic poza nią nie stanowi słowa Bożego”. Przez swoje pojęcia Teresa nie umiała przyjąć słów Pana w dniach ostatecznych, więc nie zaprzeczyłam bezpośrednio temu, co powiedziała. Opisałam jej własne doświadczenie. Powiedziałam: „Kiedyś myślałam tak samo. Sądziłam, że wszystko, co powiedział Pan jest w Biblii i poza nią nie ma nowych słów Boga. Ale później, pewien brat wspomniał słowa Pana, dzięki którym moje podejście się zmieniło. Pan Jezus powiedział: »Mam wam jeszcze wiele do powiedzenia, ale teraz nie możecie tego znieść. Lecz gdy przyjdzie on, Duch prawdy, wprowadzi was we wszelką prawdę« (J 16:12-13). To słowa Pana do Jego apostołów. Zaznaczył wtedy, że ma do powiedzenia dużo więcej, ale niektórym ludziom brakuje postawy i nie mogą znieść tych słów. Musi powiedzieć więcej w dniach ostatecznych, by poprowadzić ludzi ku zrozumieniu i ku wejściu we wszystkie prawdy, żeby wyzwolić nas z pęt grzechu i w pełni zbawić”. Potem przyszedł mi do głowy dobry przykład. „Wyobraź sobie małe dziecko. Kiedy jest młode, a jego mama uczy je mówić i chodzić, czy powie mu, żeby dobrze zarabiał i zajął się w przyszłości mamą i tatą? Oczywiście, że nie. Jest za młody, aby to zrozumieć, więc w tym wieku rodzice powiedzą mu tylko to, co jest w stanie zrozumieć. Kiedy podrośnie i nauczy się więcej, rodzice opowiedzą mu więcej o życiu, jak na przykład o pracy i posiadaniu rodziny. Tak samo Pan Jezus dokonuje dzieła odkupienia w Wieku Łaski, bo ludzie go potrzebują, wyrażając sposób na pokutę, ucząc ludzi pokory i tolerancji, niesienia krzyża i wybaczania innym po siedemdziesiąt razy siedem. Ale istnieją inne rzeczy, których Pan ludziom nie wyjawił: wszystkich prawd, by oczyścić i zbawić ludzkość. Zostawił te słowa na czas, kiedy Pan przyjdzie w dniach ostatecznych; to one stanowią księgę przepowiedzianą w Apokalipsie Św. Jana. Przez te 2000 lat nikt nie przeczytał tej księgi, ponieważ pozostała zamknięta, aż Pan wrócił w dniach ostatecznych. Sądzisz, że zawartość tej księgi może znajdować się w Biblii?”. Odparła poważnie: „Nie mogło jej być w Biblii”. Omówiłam to z nią jeszcze kilkakrotnie, aż potwierdziła, że rozumie.

Ale następnego dnia, kiedy znów wspomniałam o Panu przemawiającym w dniach ostatecznych, powiedziała, że wszystkie słowa Pana na dni ostateczne powinny być w Biblii. Sądziłam, że się przesłyszałam, więc poprosiłam ją o powtórzenie. Dobrze słyszałam. Byłam rozczarowana, bo okazało się, że jednak nie zrozumiała. Bardzo mnie to zniechęciło. Najpierw trudno było jej znaleźć wolną chwilę, a teraz nie rozumiała tego, co wyjaśniłam jej kilka razy. Czy będzie w stanie to pojąć? Nic nie powiedziałam, ale zaczęłam planować, jak się wycofać. Wtedy jednak pomyślałam, że przecież jakoś skorzystała na naszym omówieniu. Szufladkowanie kogoś tak szybko jest niezgodne z wolą Boga. Nagle przypomniałam sobie te słowa Boga: „Bóg powierzył ci obowiązek szerzenia ewangelii; powinieneś traktować każdą napotkaną osobę, której głosisz ewangelię, z największą miłością i cierpliwością, na jaką potrafisz się zdobyć, znosić wszelkie konieczne trudności, głosić ewangelię odpowiedzialnie, wyraźnie komunikować prawdę i być w stanie rozliczyć się ze wszystkich swoich działań przed Bogiem. Z taką postawą powinieneś wypełniać swoje obowiązki” („Wypowiedzi Chrystusa dni ostatecznych”). „Jeśli osoba, której głosisz ewangelię, wciąż powtarza to samo pytanie, jak powinieneś reagować? Powinieneś poświęcić stosowną ilość czasu i wysiłku, by jej odpowiedzieć, i zastanowić się nad każdym możliwym wyjaśnieniem, aż w końcu zrozumie i przestanie o to pytać. Wówczas wypełnisz swój obowiązek i twoje serce będzie wolne od poczucia winy. Czy to znaczy, że pytający nie będą cię obwiniać? Nie. Będziesz wolny od poczucia winy wobec Boga, bowiem ten obowiązek, ta odpowiedzialność, została ci powierzona przez Boga” („Wypowiedzi Chrystusa dni ostatecznych”). Poczułam wstyd, kiedy pomyślałam o wymaganiach Boga. Rozmawiałam z nią tylko kilka razy, ale nie chciałam dalej próbować, bo nadal trzymała się swoich pojęć. Nie okazałam jej miłości. Kiedy ja zostałam wyznawczynią też na początku miałam wiele pojęć, ale bracia i siostry dużo ze mną rozmawiali i modlili się za mnie, zanim porzuciłam te pojęcia i stanęłam przed Bogiem, by przyjąć Jego zbawienie. Było to możliwe dzięki miłości i tolerancji Boga. Więc czemu nie umiałam cierpliwie rozmawiać z nią, kiedy niosłam jej ewangelię? Bardzo zawstydzona modliłam się do Boga: „Boże, jeśli jest ona jedną z twoich owieczek, proszę pokieruj mnie. Zrobię wszystko, by móc z Tobą współpracować”. Po modlitwie pomyślałam, że przez tyle lat dla Teresy podstawą wiary była Biblia. Zrozumiałe, że nie umiała od razu tego zaakceptować, że nowych słów Boga na czas dni ostatecznych nie ma w Biblii. Uznałam, że spróbuję porozmawiać z nią o tym z innej perspektywy. Następnie przesłałam jej kilka fragmentów słów Bożych. „Sam Bóg jest życiem i prawdą, a Jego życie i prawda współistnieją. Ci, którzy nie są zdolni do pozyskania prawdy, nigdy nie zdobędą życia. Bez przewodnictwa, wsparcia i dostępu do prawdy możesz tylko zdobyć litery, doktryny, a nade wszystko – śmierć. Życie Boże jest wszechobecne, a Jego prawda i życie współistnieją. Jeżeli nie możesz znaleźć źródła prawdy, to nie uzyskasz pożywienia dla życia; jeżeli nie możesz uzyskać dostępu do życia, to na pewno nie będziesz mieć prawdy i tak oprócz wyobrażeń i pojęć, całe twoje ciało nie będzie niczym więcej jak tylko twoim ciałem, twoim cuchnącym ciałem. Wiedz, że słowa książek nie liczą się jako życie, zapisy historii nie mogą być czczone jako prawda, a rozporządzenia z przeszłości nie mogą służyć jako wyjaśnienie słów wypowiadanych obecnie przez Boga. Tylko to, co Bóg wyraża, gdy przychodzi na ziemię i żyje pośród ludzi, jest prawdą, życiem, Bożą wolą i Jego obecnym sposobem działania” („Tylko Chrystus dni ostatecznych może dać człowiekowi drogę wiecznego życia” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”). „Fakt, który chciałbym tutaj wyjaśnić, jest następujący: to, czym Bóg jest i co ma, jest na wieki niewyczerpywalne i nieskończone. Bóg jest źródłem życia oraz wszystkich rzeczy; nie potrafi Go pojąć żadna istota stworzona. Na koniec muszę wszystkim przypomnieć, aby już nigdy nie wytyczali Bogu granic w księgach, w słowach bądź w Jego przeszłych wypowiedziach. Jest tylko jedno słowo dla określenia Bożego dzieła – nowe. Nie lubi On iść starymi ścieżkami ani powtarzać swego dzieła; co więcej, nie chce, aby ludzie czcili Go w taki sposób, że ograniczają Go do pewnego zakresu. Takie jest usposobienie Boga” (Posłowie do księgi „Słowo ukazuje się w ciele”). Następnie tak omówiłam te fragmenty: „Bóg jest źródłem wszelkiej prawdy, a Jego mądrość jest nieskończona. Zawsze wyraża prawdy w oparciu o potrzeby ludzkości. Jak może być ograniczony do tego, co napisano w Biblii? Czyż to nie ograniczanie Boga do tego, co zawiera Biblia?”. Potem opowiedziałam jej chińską przypowieść o żabie na dnie studni. Oto ona: „Na dnie pewnej studni żyła sobie żaba i widziała niebo tylko przez wlot studni, więc sądziła, że niebo jest tak małe jak ten wlot. Pewnego dnia w czasie ulewnej burzy spadło tak dużo deszczu, że żaba mogła wyskoczyć ze studni. Zobaczyła wtedy nieograniczony przestwór nieba, które było tak dużo większe niż wlot. Żaba zrozumiała, że nie widziała całego nieba, bo siedziała na dnie studni”. Dodałam, że też tak się czułam i że moje zrozumienie Boga było płytkie. Bóg jest wielki, a my tacy mali. Bóg jest tak nieograniczony i olbrzymi, że nigdy nie poznamy tego, co On ma i czym jest za pomocą własnego rozumu. Jak możemy określić Boga? Pan Jezus powiedział: „Ja jestem drogą, prawdą i życiem” (J 14:6). Bóg jest krynicą prawdy. Spytałam ją, czy Bóg może wyrazić więcej prawd ponad te zawarte w Biblii, rzeczy jeszcze wznioślejsze, wszystko, czego ludziom potrzeba w dniach ostatecznych. Powiedziała: „Oczywiście, że może”. Zobaczyłam, że powoli porzucała swoje pojęcia, że jej serce się otwiera. Przesłałam jej następujący werset: „Kto ma uszy, niech słucha, co Duch mówi do kościołów” (Obj 2:7). Powiedziałam jej, że to, co Duch mówi kościołom to dokładnie to, co Pan mówi, kiedy powróci w dniach ostatecznych. Biblia to zapis tego, o czym Bóg mówił w Wieku Prawa i Wieku Łaski. Kiedy spytałam, czy nowe słowa wyrażone przez Pana, kiedy powróci, mogły być wcześniej zapisane w Biblii, uśmiechnęła się i odparła: „Teraz rozumiem. Słów Pana, kiedy powróci, nie ma w Biblii, a Bóg może wypowiadać słowa spoza Biblii”. Była bardzo głęboko poruszona i powiedziała, że ludzie za słabo rozumieją Boga. Chciała przeczytać więcej słów Boga i lepiej Go zrozumieć.

Bardzo się ucieszyłam, że Teresa była gotowa zaakceptować, że Pan powróci i znów przemówi. Zapytałam ją: „Skoro Pan powróci i przemówi, jak sądzisz, jakie medium wybierze dla swoich wypowiedzi?”. Odpowiedziała: „Poprzez Ducha”. Odparłam, że ja też tak kiedyś myślałam, ale zbadałam z braćmi i siostrami Pismo i zobaczyłam te słowa: „Bo jak błyskawica, gdy zabłyśnie, świeci od jednego krańca nieba aż po drugi, tak będzie i z Synem Człowieczym w jego dniu. Ale najpierw musi wiele cierpieć i zostać odrzucony przez to pokolenie” (Łk 17:24-25). Jak również te słowa: „A jak było za dni Noego, tak będzie i za dni Syna Człowieczego” (Łk 17:26), oraz te: „Wy bądźcie gotowi, bo Syn Człowieczy przyjdzie o godzinie, której się nie spodziewacie” (Mt 24:44). Powiedziałam: „Wszystkie te fragmenty wspominają, że Pan powróci jako 'Syn Człowieczy'. Syn Człowieczy oznacza, że urodzi go kobieta i będzie normalnym człowiekiem. Nie nazywałby się tak, gdyby miał formę duchową. Bóg Jahwe był w formie duchowej, więc się tak nie nazywał. Oznacza to, że w dniach ostatecznych Pan powróci w ciele. Jeśli zstąpiłby w zmartwychwstałej formie duchowej na obłoku i pokazał się całej ludzkości, wszyscy rzuciliby się na ziemię, drżeli ze strachu i nikt by nie śmiał Go odrzucić. Jakby wtedy słowa Pana »Najpierw musi wiele cierpieć i zostać odrzucony przez to pokolenie« mogły się spełnić?”. Wyglądało na to, że Teresa coś rozważa, więc ją spytałam. „Czemu w dniach ostatecznych Pan zdecydował się przyjść w ciele, a nie w Duchu?”. Pokręciła głową. Odparłam: „Ludzie nie mogą zobaczyć ani dotknąć Boga w duchowej formie. Jeśli pojawiłaby się forma duchowa i zaczęła mówić, co byś poczuła?”. Ludzie baliby się i byli oszołomieni. Czy Bóg chce, żebyśmy się bali, kiedy do nas przemawia? Na pewno nie. Zepsuta ludzkość jest zbyt skażona; nie jesteśmy godni zobaczyć Ducha Bożego. Zobaczenie Ducha Bożego by nas zabiło. Po wyjaśnieniu tego przeczytałam jej więcej słów Bożych. „Zbawienie człowieka przez Boga nie dokonuje się bezpośrednio poprzez Ducha lub pod postacią Ducha, gdyż człowiek nie może dotknąć ani zobaczyć Jego Ducha i nie może się do Niego zbliżyć. Gdyby Bóg spróbował zbawić człowieka bezpośrednio poprzez Ducha, człowiek nie byłby w stanie dostąpić Jego zbawienia. Gdyby Bóg nie przybrał zewnętrznej postaci stworzonego człowieka, człowiek w żaden sposób nie byłby w stanie dostąpić takiego zbawienia. Albowiem człowiek nie może w żaden sposób zbliżyć się do Niego, podobnie jak nikt nie mógł podejść w pobliże chmury Jahwe. Tylko stając się człowiekiem stworzonym, czyli przyoblekając swoje słowo w ciało, którym Sam się stanie, może On osobiście wpoić słowo we wszystkich, którzy za Nim podążają. Tylko wówczas człowiek może osobiście usłyszeć Jego słowo, zobaczyć i usłyszeć Jego słowo, a ponadto wejść w posiadanie Jego słowa i w ten sposób zostać w pełni zbawiony. Gdyby Bóg nie stał się ciałem, nikt, kto ma ciało, nie mógłby dostąpić tak wspaniałego zbawienia; ani jedna osoba nie zostałaby zbawiona. Gdyby Duch Boga działał bezpośrednio wśród ludzi, cała ludzkość zostałaby powalona, albo też pozbawiona jakiejkolwiek możliwości kontaktu z Bogiem, dałaby się zupełnie porwać szatanowi jako jeniec” („Tajemnica Wcielenia (4)” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”). „Była to zaleta Bożego wcielenia: Bóg mógł korzystać z ludzkiej wiedzy i używać ludzkiego języka, aby przemawiać do ludzi i wyrażać swoją wolę. »Przekładał« lub wyjaśniał ludziom swój pełen głębi, boski język, który trudno było im zrozumieć – przekładał go na język ludzki, w ludzki sposób. Pozwoliło to ludziom zrozumieć Jego wolę i poznać Jego zamiary. Bóg mógł również prowadzić z ludźmi rozmowy z pozycji człowieka, posługując się ludzkim językiem, i komunikować się z ludźmi w sposób dla nich zrozumiały. Mógł nawet przemawiać i działać, używając ludzkiego języka, tak aby ludzie mogli poczuć Bożą dobroć i bliskość, by mogli ujrzeć Jego serce” („Boże dzieło, Boże usposobienie i Sam Bóg (III)” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”). Potem kontynuowałam omówienie: „Bóg postanowił powrócić w ciele i wieść normalne życie wśród nas, żeby być bliżej nas i dać nam prawdę, która nas zbawi. Tak jak robią rodzice z dzieckiem. Który rodzic by chciał, żeby dziecko się go bało, za każdym razem, gdy go widzi?”. Oczywiście, że nie. Powiedziałam jej więc: „Rodzice nigdy by nie chcieli, żeby dziecko się ich bało, żeby się przed nimi chowało, więc jak jest z Bogiem? Jeśli Bóg przemówiłby z nieba, balibyśmy się Go i odsunęlibyśmy się od Niego. Bóg nie chce, żebyśmy się odsuwali, żeby było nam trudno być w Jego pobliżu, więc Pan powróci tak samo, jak przyszedł Pan Jezus. Przyjdzie w ciele, jak zwykły, normalny Syn Człowieczy, będzie jadł i rozmawiał ze swoimi apostołami i zawsze pomagał rozwiązać ich problemy i rozwiać wątpliwości. Zobaczenie prawdziwego żywego Boga, żyjącego między ludźmi, pozwala nam poczuć się bliżej Niego. Bóg może też użyć własnego języka, by wyrazić prawdę, wzmocnić nas i odżywić. Może używać przykładów i analogii, żebyśmy lepiej zrozumieli Jego wolę, wtedy łatwiej jest nam zrozumieć prawdę i w nią wejść. Miłość Boga do nas jest praktyczna i drogocenna! Poprzez stanie się ciałem Bóg przyjmuje ogromne upokorzenie i cierpienie, by mówić i działać, żebyśmy zrozumieli prawdę, zostali uwolnieni od grzechu i w pełni zbawieni. To Jego najwspanialsze zbawienie dla zepsutej ludzkości”. Teresa była już wzruszona do łez. Powiedziała: „Teraz rozumiem. Pan powraca w cielesnej formie. Ja też chcę, żeby Bóg zstąpił do nas w ciele. Tak bardzo nas kocha. Nie jesteśmy tego godni…”. Byłam poruszona wzruszeniem Teresy i przypomniałam sobie słowa Boga: „Czy potrafisz opisać usposobienie wyrażone przez Boga w każdym wieku w konkretny sposób, za pomocą języka odpowiedniego dla znaczenia tego wieku? Czy ty, który doświadczyłeś Bożego dzieła dni ostatecznych, potrafisz szczegółowo opisać sprawiedliwe usposobienie Boga? Czy potrafisz złożyć świadectwo o Bożym usposobieniu w sposób jasny i dokładny? Jak przekażesz swoje obserwacje i doświadczenia tym żałosnym, biednym i pobożnym wierzącym, którzy wygłodniali i spragnieni sprawiedliwości czekają na ciebie, abyś posłużył im za pasterza?” („Jak powinieneś uczestniczyć w swojej przyszłej misji?” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”). „Aby nieść świadectwo o dziele Bożym, musisz zdać się na własne doświadczenie, wiedzę oraz cenę, jaką zapłaciłeś. Tylko w ten sposób zdołasz wypełnić Bożą wolę” („Ci, którzy mają zostać udoskonaleni, muszą przejść oczyszczenie” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”). Pamiętałam, że kiedy szerzyłam ewangelię, głównie opowiadałam ludziom teorie i nigdy nie zastanawiałam się, czy naprawdę rozumiem Boga, czy mogę nieść świadectwo w oparciu o własne, faktyczne doświadczenia. Ta sytuacja pokazała mi, że niesienie ewangelii to więcej niż tylko rozmowy; to szansa na lepsze poznanie Boga. Poprzez moją rozmowę z Teresą też czułam miłość Bożą. Gdyby nie wrócił w ciele czynić dzieło i przemawiać, nie mielibyśmy szansy na zrozumienie prawdy czy obmycia naszych skażonych usposobień. Zostalibyśmy zniszczeni w czasie kataklizmów. Im więcej o tym myślałam, tym bardziej czułam, jak wielka jest miłość Boża do nas. Wtedy Teresa powiedziała: „Otworzyłaś mi dziś oczy na kompletnie nowe rzeczy. Bardzo dużo zyskałam z naszej rozmowy”.

Bardzo mnie to ucieszyło i powiedziałam do niej: „Pan Jezus już powrócił jako wcielony Bóg Wszechmogący. Bóg Wszechmogący wyraził nowe słowa i dokonuje dzieła sądu w dniach ostatecznych, by w pełni obmyć i zbawić ludzkość. Wypełnia to biblijne przepowiednie »Nadszedł bowiem czas, aby sąd rozpoczął się od domu Bożego« (1P 4:17), oraz »Bo Ojciec nikogo nie sądzi, lecz cały sąd dał Synowi« (J 5:22)”. Teresa bardzo się ucieszyła na wieść, że Pan już powrócił, ale była też nieco zdezorientowana. Zapytała mnie: „Pan Jezus odpuścił nam już nasze grzechy, gdy został ukrzyżowany. Czemu Pan musi powrócić i dokonać dzieła sądu, by zbawić ludzi w dniach ostatecznych?”. Przeczytałam jej fragmenty słów Boga. Bóg Wszechmogący mówi: „Chociaż Jezus wykonał wiele pracy wśród ludzi, jedynie wypełnił dzieło odkupienia całej ludzkości i stał się ofiarą za grzech człowieka; nie wyzwolił go od jego zepsutego usposobienia. Pełne uwolnienie człowieka od wpływu szatana wymagało nie tylko tego, by Jezus wziął na siebie grzechy człowieka i stał się ofiarą za grzechy, ale także wymagało od Boga, aby dokonał większego dzieła, by całkowicie uwolnić człowieka od jego usposobienia, które zepsuł szatan. A więc teraz, gdy grzechy człowieka zostały mu przebaczone, Bóg powrócił w ciele, aby wprowadzić człowieka w nowy wiek, i rozpoczął dzieło karcenia i osądzania, które wyniosło człowieka do wyższego królestwa. Wszyscy ci, którzy podporządkują się Jego panowaniu, posiądą wyższą prawdę oraz otrzymają większe błogosławieństwa. Będą prawdziwie żyć w świetle oraz zyskają prawdę, drogę i życie” (Przedmowa do księgi „Słowo ukazuje się w ciele”). „Wiesz tylko tyle, że Jezus zstąpi w dniach ostatecznych, ale jak dokładnie to zrobi? Czy grzesznik taki jak ty, który właśnie został odkupiony, a nie został odmieniony ani udoskonalony przez Boga, może być człowiekiem według Bożego serca? Ponieważ nadal jesteś starą wersją siebie, w twoim przypadku prawdą jest, że zostałeś zbawiony przez Jezusa i że nie jesteś zaliczany do grzeszników z uwagi na zbawienie przez Boga, ale nie dowodzi to, że nie jesteś grzeszny i że nie jesteś nieczysty. Jak możesz być święty, jeśli nie zostałeś odmieniony? Twoje wnętrze trawią nieczystość, samolubstwo i złośliwość, a mimo to chcesz zstąpić z Jezusem. Możesz o tym tylko pomarzyć! Pominąłeś pewien krok w wierze w Boga: zostałeś jedynie odkupiony, ale nie zostałeś odmieniony. Abyś mógł stać się człowiekiem według Bożego serca, Bóg musi osobiście dokonać dzieła przemiany i obmycia ciebie. Jeśli jesteś tylko odkupiony, nie będziesz w stanie osiągnąć świętości. Nie będziesz więc się kwalifikować do otrzymania dobrych Bożych błogosławieństw, ponieważ pominąłeś kluczowy krok w Bożym dziele zarządzania człowiekiem, czyli krok przemiany i udoskonalenia. Dlatego ty, grzesznik, który właśnie został odkupiony, nie jesteś w stanie bezpośrednio otrzymać dziedzictwa Bożego” („O nazwach i tożsamości” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”). Po przeczytaniu słów Boga powiedziałam: „Pan Jezus nas odkupił. Co przyniosło owo odkupienie? Odpuszczono nam grzechy, więc nie byliśmy już karani za łamanie praw. To właśnie osiągnęło odkupienie przez Pana Jezusa. Nasze grzechy są odpuszczone poprzez naszą wiarę w Pana, ale nie umiemy się powstrzymać – cały czas kłamiemy i grzeszymy. Żyjemy w błędnym cyklu grzeszenia w dzień i spowiadania się w nocy, nigdy nie mogąc wyzwolić się z pęt grzechu. Dlaczego tak jest? Ponieważ nie pozbyliśmy się naszej grzesznej natury. Ta grzeszna natura tkwi w naszych wnętrzach niczym złośliwy guz. Jeśli jej nie usuniemy, możemy dostąpić wybaczenia tysiąc, dziesięć tysięcy razy, ale nigdy nie uwolnimy się od grzechu ani nie będziemy godni królestwa. Dlatego Pan musi powrócić i dokonać dzieła sądu. Czyni je po to, by pozbyć się naszej grzesznej natury, żebyśmy byli wyzwoleni z kajdan grzechu, zostali obmyci i całkowicie zbawieni”.

Teresa przyjęła te słowa z radością i powiedziała: „Powiesz mi więcej o dziele sądu? Jak Bóg przeprowadza sąd, by zbawić nas od grzechu?”. Przeczytałam jej fragment słów Bożych. „Chrystus dni ostatecznych używa różnych prawd, by uczyć człowieka, obnażyć jego istotę, szczegółowo analizować jego słowa i uczynki. Te słowa obejmują różne prawdy, takie jak ludzki obowiązek, w jaki sposób człowiek powinien okazywać posłuszeństwo Bogu, w jaki sposób powinien okazywać Mu wierność, jak człowiek powinien urzeczywistniać zwykłe człowieczeństwo, a także mądrość i usposobienie Boże i tak dalej. Te słowa są w całości nakierowane na istotę człowieka i jego skażone usposobienie. W szczególności słowa, które pokazują, jak człowiek z pogardą odrzuca Boga, są wypowiadane w odniesieniu do tego, jak człowiek ucieleśnia szatana i siłę wrogą wobec Boga. Podejmując dzieło swego sądu, Bóg nie ujawnia natury człowieka w zaledwie kilku słowach. On obnaża ją, rozprawia się z nią oraz ją przycina przez długi okres czasu. Wszystkie te różne metody obnażania jej, rozprawiania się z nią oraz przycinania nie mogą być zastąpione zwykłymi słowami, ale prawdą, której człowiek wcale nie posiada. Tylko takie metody mogą być uznane za sąd. Tylko poprzez sąd tego rodzaju człowiek może się podporządkować i w pełni przekonać do Boga, a ponadto może zdobyć prawdziwe poznanie Boga. To, do czego doprowadza dzieło sądu, to zrozumienie przez człowieka prawdziwego Bożego oblicza oraz prawdy o swoim własnym buncie. Dzieło osądzania pozwala człowiekowi zdobyć duże zrozumienie woli Bożej, celu Bożego dzieła oraz tajemnic, które są dla niego niepojęte. Pozwala też człowiekowi rozpoznać i zaznajomić się ze swoją skażoną istotą oraz ze źródłem swego skażenia, a także odkryć własną brzydotę. Wszystkie te efekty wywołuje dzieło sądu, bo istota tego dzieła to tak naprawdę odkrywanie prawdy, drogi i życia Bożego przed wszystkimi tymi, którzy w Niego wierzą. Ta praca jest dziełem sądu dokonywanym przez Boga” („Chrystus dokonuje dzieła sądu za pomocą prawdy” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”). Po przeczytaniu tych słów powiedziałam: „W dniach ostatecznych Bóg dokonuje dzieła sądu za pomocą słów, by obnażyć szatańską naturę opierania się Bogu. Ujawnia wszystkie przejawy naszego szatańskiego usposobienia i oporu wobec Boga, żebyśmy zobaczyli, jak głęboko skaził nas szatan i żebyśmy ujrzeli święte, sprawiedliwe usposobienie Boga. Poprzez osądzenie, karcenie, skrócenie i rozprawienie się z nami przez słowa Boże widzimy szatańskie skłonności naszego usposobienia jak arogancję, nieuczciwość, egoizm i chciwość. Możemy poświęcać się dla Boga, ale kiedy coś idzie nie po naszej myśli, jak choroba lub nieszczęście, źle rozumiemy i obwiniamy Boga. To osądzenie to jedyny sposób, żebyśmy dostrzegli, że poświęcamy się dla Boga tylko dla błogosławieństw i nagród oraz by dostać się do królestwa. Próbujemy targować się z Bogiem. Brak nam prawdziwego posłuszeństwa, a tym bardziej prawdziwej miłości. Poprzez osądzenie i skarcenie przez słowa Boże i przez to, co ujawnia się dzięki naszym doświadczeniom, widzimy prawdę o naszym skażeniu i jej nienawidzimy. Doświadczamy tego świętego, sprawiedliwego usposobienia Boga, które nie toleruje wykroczeń i zaczynamy czcić i podporządkowywać się Bogu. To jedyny sposób, żebyśmy dostrzegli, jak bardzo skaził nas szatan. Bez Bożego sądu i skarcenia w dniach ostatecznych, nigdy nie moglibyśmy ujrzeć prawdy o naszym skażeniu lub zostać z niego wyzwoleni. A na pewno nie mielibyśmy miłości i posłuszeństwa wobec Boga. Jak chora osoba, która nie wie, że na coś choruje, nigdy nie pójdzie się leczyć ani nie będzie widziała, jak się leczyć, więc jej się nie polepszy. Ale jeśli pójdzie do lekarza, on powie jej, co jest nie tak, jaki jest powód i jak to leczyć, a wtedy, postępując zgodnie z zaleceniami lekarza, wyzdrowieją. Więc w dniach ostatecznych Bóg sądzi ludzkość swoimi słowami, by wyleczyć naszą grzeszną naturę i skażone, szatańskie usposobienie. Musimy przyjąć osądzenie i skarcenie, żeby uwolnić się od grzechu, pozbyć się skażonego, szatańskiego usposobienia, zostać zbawionymi przez Boga i wejść do królestwa niebieskiego”. Wtedy Teresa powiedziała: „Teraz rozumiem. Dzieło sądu to Bóg oczyszczający i zbawiający nas. Chcę wyzwolić się z kręgu grzechu i spowiedzi, więc muszę przyjąć sąd i oczyszczenie Boże”. Obejrzałyśmy potem wspólnie kilka filmów ewangelizacyjnych i przeczytałyśmy wiele słów Boga Wszechmogącego. Teresa powiedziała: „Te słowa mają taki autorytet i władzę. Aż ziemia drży. To głos Boga! Bóg Wszechmogący to naprawdę Jezus, który powrócił. Jest Panem, który zstąpił, by nas oczyścić i zbawić!”. Potem spytała naglącym głosem: „Gdzie mogę dostać kopię słów Boga Wszechmogącego? Gdzie mogę osobiście spotkać się z innymi wyznawcami?”. Obiecałam, że przedstawię ją członkom lokalnego kościoła i wysłałam jej elektroniczną wersję książki „Słowo ukazuje się w ciele”. Była bardzo podekscytowana – miała wielkie oczy i chce jak najszybciej dostać książkę i przeczytać słowa Boga Wszechmogącego.

Widząc, z jaką radością chce powitać Pana, byłam bardzo wdzięczna za oświecenie i przewodnictwo Boga, które pozwoliły Teresie usłyszeć głos Boga i wejść do Jego domu. Po dwóch czy trzech dniach powiedziała, że podzieliła się z przyjaciółką nowiną, że Pan już powrócił, ale ta przestrzegła ją, by w to nie wierzyła. Jej pastor też dzwonił do niej z pogróżkami, że zostanie wydalona z kościoła. Powiedziała: „Jestem pewna, że Bóg Wszechmogący to Chrystus dni ostatecznych, ponieważ Jego słowa są prawdą, a tylko Chrystus może wyrażać prawdę. To Jezus, który powrócił. Moja przyjaciółka mnie nie przekona, a pastor nie powstrzyma”. Powiedziała też: „Od lat szukam prawdziwego kościoła, ale zawsze byłam rozczarowana. Żaden nie zapewniał mi pokarmu duchowego, a coraz więcej członków kościoła podąża za doczesnymi trendami. Czułam się bezsilna. Jestem taka wdzięczna Bogu. Nigdy nawet nie śniłam o tym, że usłyszę głos Boga i powitam Pana. Wreszcie znalazłam kościół Boży”. Była bardzo wzruszona, a w jej oczach widziałam łzy – patrzyła z taką nadzieją. Byłam niesamowicie poruszona. Zobaczyłam, że kiedy owieczka Boga słyszy Jego głos, podąży za Nim i zachowa wiarę bez względu, jak szatan się wtrąca. Wspomniałam też jednak, że czułam zniechęcenie i natknąwszy się na przeszkodę chciałam się poddać; byłam gotowa spisać ją na straty; niemal nie zaniosłam jej świadectwa o dziele Boga w dniach ostatecznych. Napełniło mnie to żalem i poczuciem winy. Ujrzałam też, że tylko Bóg naprawdę nas kocha i się nami opiekuje, ponieważ kiedy miałam zrezygnować, słowa Boga oświeciły mnie i mną pokierowały, żebym dostrzegła swój brak pokory i zrozumiała pilność woli Bożej, by zbawić człowieka. Potem mogłam po trochu nieść Teresie świadectwo dzieła Bożego w dniach ostatecznych.

Również dla mnie było to dojmujące przeżycie, że niesienie ewangelii pomaga zbawić ludzi. To niesienie świadectwa o dziele Bożym w oparciu o własne uczucia i doświadczenia, by wprowadzić do domu Bożego osobę, która żyje w świecie ciemności i wyczekuje przyjścia Pana. Nic nie ma większej wartości. Zobaczyłam też radość i wzruszenie kogoś, kto naprawdę pragnie powrotu Pana, kiedy słyszy Jego głos i chce Go powitać. Poczułam, jak Bóg przeprowadza sąd, by zbawić nas od grzechu. Na świecie tyle ludzi żyje w ciemności, czekając na przyjście Boga. Boga smuci ich stan i boi się On o nich. Poczułam jeszcze wyraźniej, że niesienie ewangelii to nie tylko moje zadanie, ale też powołanie. Przysięgłam Bogu, że bez względu na napotykane przeszkody, będę się na Nim opierać i spełniać swój obowiązek szerzenia ewangelii. Będę niosła świadectwo w oparciu o swoje prawdziwe zrozumienie Boga i sprowadzę do Niego Jego owieczki, żeby już niebawem mogły otrzymać łaskę Jego zbawienia w dniach ostatecznych.

Koniec wszelkich rzeczy jest blisko. Czy chcecie wiedzieć, jak Pan wynagrodzi dobro i ukarze zło i ustali wynik człowieka, kiedy On powróci? Zapraszamy do kontaktu z nami, aby pomóc Ci znaleźć odpowiedź.

Powiązane treści

Wyzbyć się kłamliwości

Autorstwa Li Xiang, Filipiny Zawsze uważałem się za uczciwą osobę. Myślałem, że można ufać moim słowom i czynom, a ludzie, którzy mnie...

Co się kryje za kłamstwami?

Autorstwa Xiaojing, miasto Heze, Prowincja Szantung Za każdym razem, gdy czytałam słowa Boga, wzywające nas, abyśmy byli uczciwi i ...

Zamieść odpowiedź

Połącz się z nami w Messengerze