Przebudzenie niewolnicy pieniądza

26 stycznia 2022

Autorstwa Xingwu, Chiny

Dorastałam w biednej rodzinie, a rodziców nie było stać na moje wykształcenie, więc wytwarzałam i sprzedawałam płoty, żeby zarobić na szkołę. Pewnego dnia, w czasie prac rolnych, przecięłam sobie palec. Ale ponieważ nie mieliśmy pieniędzy na leczenie, źle się zagoił i nie mogę go wyprostować. Po ślubie nadal byłam biedna. Przyjaciele i rodzina gardzili nami i nas unikali. Kiedy widziałam, jakim szacunkiem cieszą się bogacze, jak swobodnie stać ich na jedzenie i ubrania, zazdrościłam im. Mawia się: „Pieniądz rządzi światem”, „Pieniądze to nie wszystko, lecz bez nich nic nie możesz zrobić”, i „Kto płaci, ten wymaga”. Wtedy myślałam, że to prawda. Pieniądze pozwalają się wykarmić i ubrać oraz przynoszą szacunek i uwielbienie. Wierzyłam, że pieniądze są najważniejsze. Przysięgłam ciężko pracować i więcej zarabiać. Chciałam uwolnić się od biedy i żyć jak bogaczka.

Później zostaliśmy zatrudnieni z mężem do prowadzenia szkolnej stołówki. Codziennie jadają w niej setki ludzi. Żeby oszczędzić, mieliśmy tylko jednego pracownika. Codziennie pracowałam z mężem od 4 rano do północy. Pracowałam nawet, kiedy byłam bardzo przeziębiona. Żeby więcej zarobić, wykonywaliśmy też prace rolne. W sezonie pracowaliśmy w nocy, żeby wszystko posadzić i zebrać. Ponieważ pracowaliśmy dzień i noc, często kręciło mi się w głowie. Czasem zasypiałam, krojąc warzywa i kaleczyłam ręce. Potem do ran dostawała się woda i sól. Strasznie bolało. Choć byłam bardzo zmęczona, zawsze cieszyłam się, kiedy moje zarobki rosły. Czułam, że wszystko się opłaciło. Kiedy widziałam, jak bogacze w ładnych ubraniach jedzą i śmieją się, powtarzałam sobie: „Muszę więcej zarabiać!”. Sądziłam, że jeśli będę ciężko pracować, prędzej czy później sama też będę bogata.

Od codziennego używania zimnej wody nabawiłam się artretyzmu. Moje stawy zaczęły się zniekształcać. A z powodu wieloletniej wyczerpującej pracy, wysunął mi się dysk z kręgosłupa, co spowodowało hiperplazję kości i rwę kulszową. Lekarz zalecił mi operację i trzymiesięczny pobyt w szpitalu, ale nie chciałam przestać zarabiać, więc odmówiłam. Nawet trzy dni w szpitalu to było za dużo. Dalej pracowałam dniami i nocami. W końcu, ponieważ nie jadłam regularnie i nigdy się nie wysypiałam, nabawiłam się opadnięcia żołądka i grypy jelitowej. Wkrótce potem doszły do tego mięśniaki i wypadanie macicy, choroba serca, zapalenie mięśnia sercowego i poważna anemia. Choroby pojawiały się jedna po drugiej. Ból był nie do zniesienia i nie mogłam spać w nocy. Cały czas płakałam. Byłam zagubiona. Myślałam: „Jaki sens ma życie? Czy chodzi o ciągłą walkę o zarabianie pieniędzy?”. Nie znałam odpowiedzi. Czułam, że muszę mieć pieniądze, żeby cokolwiek osiągnąć w społeczeństwie. Powtarzałam sobie: „Jeśli możesz wstać, możesz dalej pracować”. I tak oto wróciłam do zarabiania pieniędzy. Ale pewnego dnia poszłam do szpitala i stwierdzono u mnie dwie formy raka − raka płuc we wczesnym stadium i raka piersi. Kiedy nagle usłyszałam tę diagnozę, ogarnęła mnie słabość. Godzinami leżałam w łóżku i płakałam. Leczyłam się w różnych szpitalach i wydałam prawie wszystkie nasze oszczędności. Nic nie pomagało, a leki powodowały puchnięcie całego ciała. Co noc, gdy wszystko cichło, leżałam w łóżku i patrzyłam przez okno, pogrążona w rozpaczy. Wydałam wszystkie oszczędności: nie byłam bogata, miałam zrujnowane zdrowie i straszne życie. Jaki był sens życia? Nie chciałam zabić się, pracując, by więcej zarobić. Ale mój mąż kochał pieniądze. Powiedział: „Dopóki żyjesz, możesz pracować!”. Jego obojętność zasmuciła mnie i rozczarowała, ale głównie czułam się bezsilna. Byłam dopiero po 40-tce. Nigdy nie czułam się szczęśliwa, mój syn się nie ożenił. Nie byłam gotowa umierać, chciałam żyć. Ale bez pieniędzy nie miałam szans na leczenie i wyzdrowienie. Dalsze zarabianie stanowiło jedyne wyjście. Zatem brałam leki i pracowałam.

Rok później za resztę oszczędności mój mąż otworzył fabrykę brykietów węglowych. W kolejnym roku otworzył olejarnię. Pomimo choroby, codziennie pracowałam w obu fabrykach, wykonując różne zadania. Po latach ciężkiej pracy wreszcie zarobiliśmy. Kupiliśmy dom w mieście, samochód i wiedliśmy wygodne życie. Przyjaciele i krewni przypochlebiali się nam i nas uwielbiali. Nasz status społeczny zmienił się, mieliśmy nową tożsamość. Byliśmy z siebie bardzo zadowoleni. Wszystkie te lata cierpienia wreszcie się opłaciły. Ale dobre czasy trwają krótko. Po wielu latach pracy moje ciało zaczęło się poddawać. Lekarz oznajmił: „Pani choroby są zbyt złożone. Żaden organ nie pracuje prawidłowo. Nie możemy nic zrobić”. Jego słowa były jak wyrok śmierci. Nie mogłam tego zaakceptować. Miałam wrócić do domu i czekać na śmierć? Miałam pieniądze i wiodłam wygodne życie. Ale co z tego miałam? Żadne pieniądze nie mogły mnie już uratować. Prawie chciałam umrzeć z bólu. Co innego mi zostało? Mimo woli spojrzałam w górę i płakałam: „Niebiosa! Uratujcie mnie!”.

W tym strasznym czasie znajoma podzieliła się ze mną ewangelią dni ostatecznych Boga Wszechmogącego. Powiedziała, że w dniach ostatecznych Bóg stał się ciałem, aby ocalić ludzkość, wyrazić prawdę i odkryć tajemnice życia. Ujawnia źródło zła i ciemności na świecie, czemu nasze życia są tak puste i pełne cierpienia, skąd pojawiają się choroby, w czyich rękach spoczywa nasz los, co może nadać naszemu życiu znaczenie i więcej. Ponadto powiedziała, że czytając Jego słowa i rozumiejąc prawdę, możemy to wszystko zobaczyć i ulżyć sobie w cierpieniu. Znajoma przeczytała mi fragment słów Boga Wszechmogącego: „Jakie jest źródło cierpienia związanego z narodzinami, śmiercią, chorobą i starością, które człowiek musi znosić przez całe życie? Co sprawiło, że ludzie doświadczają tych rzeczy? Nie doświadczali ich przecież, gdy zostali stworzeni, prawda? Skąd zatem wzięły się te rzeczy? Powstały one po tym, gdy ludzie ulegli kuszeniu szatana, a ich ciało stało się skażone. Ból ciała ludzkiego, trapiące je dolegliwości i jego pustka oraz skrajna niedola ludzkiego świata pojawiły się po zepsuciu ludzkości przez szatana. Kiedy skaził on ludzi, zaczął ich dręczyć. W rezultacie zaczęli oni popadać w coraz większe zwyrodnienie. Choroby, na które cierpieli ludzie, stawały się coraz bardziej dokuczliwe, a cierpienie stawało się coraz okrutniejsze. Ludzie coraz dotkliwiej odczuwali pustkę i tragizm ludzkiego świata, jak również niemożność dalszego życia w nim, a także mieli w sobie coraz mniej nadziei dla świata. To cierpienie zostało zatem sprowadzone na ludzi przez szatana” („Znaczenie tego, że Bóg zakosztował doczesnych cierpień” w księdze „Zapisy wypowiedzi Chrystusa dni ostatecznych”).

Następnie moja znajoma omówiła: „Kiedy Bóg nas stworzył, żyliśmy pod Jego ochroną, wolni w Ogrodzie Edenu, bez śmierci, chorób i zmartwień. Ale kiedy szatan kusił i deprawował ludzkość, zdradziliśmy Boga i utraciliśmy Jego troskę i ochronę. Żyjemy w świecie szatana, według jego zasad. Rywalizujemy ze sobą, kłamiemy, oszukujemy i walczymy o sławę, bogactwo i status. Z tego wywodzą się nasze choroby, ból i smutek, jaki odczuwamy w duchu. A to cierpienie, te zmartwienia powodują, że wszyscy postrzegają życie jako zbyt bolesne, zbyt wyczerpujące i zbyt ciężkie. Wszystko to stało się, ponieważ szatan nas zdeprawował. To szatańskie tortury. Ale Bóg stał się ciałem i przyszedł na świat, by nas ocalić. Wyraża wszystkie prawdy, dzięki którym dostąpimy zbawienia i zostaniemy oczyszczeni. Jeśli będziemy czytać słowa Boga i według nich żyć, możemy zdobyć Jego ochronę i przewodnictwo, pozbyć się zepsucia, dostąpić zbawienia Bożego, a Bóg poprowadzi nas ku naszemu ostatecznemu przeznaczeniu”. Słysząc jej słowa, poczułam nadzieję. Czułam, że Bóg Wszechmogący może ocalić mnie od cierpienia, więc zgodziłam się zainteresować Jego dziełem. Znajoma dała mi książkę „Słowo ukazuje się w ciele”. Czytałam słowa Boga codziennie oraz spotykałam się z braćmi i siostrami.

Pewnego dnia w czasie praktyki duchowej obejrzałam nagranie słów Boga. Bóg Wszechmogący mówi: „Bez względu na twe pochodzenie i na to, jaką podróż masz przed sobą, nikt nie jest w stanie uciec przed planowymi działaniami i ustaleniami niebios i nikt nie panuje nad własnym przeznaczeniem, ponieważ tylko Ten, który ma władzę nad wszystkimi rzeczami, jest do tego zdolny. Od dnia, w którym człowiek zaczął istnieć, Bóg stale działał w ten właśnie sposób, zarządzając wszechświatem, kierując zasadami, zgodnie z którymi zmieniają się wszystkie rzeczy i trajektorią ich ruchu. Tak jak wszystkie stworzenia, człowiek po cichu i bezwiednie karmiony jest słodyczą, deszczem i rosą od Boga; jak wszystkie stworzenia, bezwiednie żyje zgodnie z zarządzeniami Bożej ręki. Serce i duch człowieka są w ręku Boga; Bóg dostrzega też wszystko, co dzieje się w ludzkim życiu. Bez względu na to, czy w to wierzysz czy nie, wszystkie bez wyjątku rzeczy, tak żywe, jak i martwe, będą przemieszczać się, zmieniać, odnawiać i znikać zgodnie z Bożym zamysłem. W ten właśnie sposób Bóg sprawuje kontrolę nad wszystkimi rzeczami” („Bóg jest źródłem ludzkiego życia” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”). Kiedy obejrzałam ten filmik, zrozumiałam, że Bóg jest naszym Stworzycielem i wszystkim rządzi. Bóg zaopatruje i odżywia całą ludzkość. Nasze przeznaczenie, nasze życie i śmierć oraz nasze szczęście spoczywają w Jego rękach. Nie jesteśmy w stanie ich zmienić za pomocą samej pracowitości. Ale nie zrozumiałam suwerenności Boga. Próbowałam polegać na własnej sile, by zmienić swoje przeznaczenie, próbując zgromadzić bogactwo. Ale choć zarobiłam trochę pieniędzy, nigdy nie byłam szczęśliwa. Moja dusza cierpiała, a zdrowie było zrujnowane. Wtedy zrozumiałam: Jeśli ludzie nie wierzą w Boga i go nie wielbią, nie podporządkowują się Jego władzy i, kierowani pragnieniami, opierają się swojemu losowi, będą cierpieć na próżno, a po śmierci trafią do piekła. Wtedy wiedziałam, że Bóg jest moją jedyną, prawdziwą podporą. Modliłam się więc do Niego i zawierzyłam Mu swoje zdrowie. Czy przeżyję, czy umrę, poddałam się władzy Boga.

Potem często uczestniczyłam w życiu kościoła. Patrzyłam, jak bracia i siostry czytają słowa Boga i dążą do prawdy, próbując dobrze spełniać obowiązki i zadowolić Boga, a ja ich za to podziwiałam. Chciałam uciec od starego życia i zacząć od nowa. Więc często modliłam się, prosząc Boga, żeby pokazał mi wyjście, abym miała więcej czasu na spotkania i spełnianie obowiązku. Później przejęto naszą olejarnię, by zbudować nową drogę. Nie musiałam już pracować w dwóch fabrykach jak poprzednio. Miałam więcej czasu na spotkania z innymi i omawianie słów Boga, na rozważanie Jego słów i zbliżenie się do Niego. Z każdym dniem czułam się bogatsza duchowo. Niebawem moje zdrowie zaczęło się bardzo polepszać. Czułam energię i przypływ nowych sił. Byłam też bardziej wyluzowana i spokojna. Byłam bardzo wdzięczna Bogu.

Obejrzałam kolejne wideo z nagraniem słów Boga. Bóg Wszechmogący mówi: „»Pieniądz rządzi światem« to filozofia szatana, która dominuje wśród całej ludzkości, w każdym ludzkim społeczeństwie. Można by powiedzieć, że jest to trend, ponieważ została ona mocno wpojona w serca wszystkich bez wyjątku osób. Na samym początku ludzie nie akceptowali tego powiedzenia, ale później dali na nie swoje ciche przyzwolenie, gdy zetknęli się z realiami życia i zaczęli czuć, że słowa te są rzeczywiście prawdziwe. Czyż nie jest to proces deprawowania człowieka przez szatana? (…) Zatem gdy szatan wykorzystuje ten trend do deprawowania ludzi, jak się to w nich objawia? Czy uważasz, że bez pieniędzy nie mógłbyś przeżyć w tym świecie, że przeżycie bez nich choćby dnia byłoby niemożliwe? Status ludzi zależy od tego, ile mają pieniędzy, tak samo, jak szacunek, który budzą. Plecy biednych ludzi uginają się ze wstydu, podczas gdy bogaci cieszą się wysokim statusem. Stoją dumni i wyprostowani, mówiąc głośno i żyjąc arogancko. Co owo powiedzenie i ów trend przynoszą ludziom? Czyż nie jest prawdą, że wiele osób poświęciłoby wszystko dla pieniędzy? Czyż wiele osób nie rezygnuje ze swojej godności i uczciwości w pogoni za większymi pieniędzmi? Co więcej, czyż wiele osób w imię pieniędzy nie traci możliwości wykonywania swoich obowiązków i podążania za Bogiem? Czyż nie jest to stratą dla ludzi? (Jest). Czyż szatan nie jest niegodziwcem, że używa tej metody i tego powiedzenia, aby do tego stopnia deprawować człowieka? Czyż nie jest to nikczemny podstęp?” („Sam Bóg, Jedyny V” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”). Po obejrzeniu nagrania zrozumiałam, że dziesięciolecia cierpiałam wyczerpana, ponieważ przez zepsucie przez szatana i wpływ społeczeństwa dążyłam za doczesnymi trendami i czciłam pieniądze. W dzieciństwie żyłam w biedzie, czułam się wykluczona i wzgardzona. Kiedy widziałam bogaczy, którzy wygodnie żyli i wzbudzali szacunek, byłam pewna, że pieniądze są niezbędne do życia na tym świecie. „Pieniądze to nie wszystko, lecz bez nich nic nie możesz zrobić”, „Pieniądz rządzi światem”, „Kto płaci, ten wymaga”. „Pieniądze są na pierwszym miejscu” i „Człowiek uczyni wszystko, by stać się bogatym”. Te szatańskie błędne przekonania zapuściły korzenie w moim sercu i kontrolowały moje myśli. Myślałam, że pieniądze to wszystko, że zyskam podziw, szacunek i szczęście. Zdobywanie pieniędzy było moim jedynym celem i obchodziło mnie tylko zarabianie coraz większych i większych sum. Nie było ważne, że kręciło mi się w głowie, byłam zmęczona, a moje ciało nie dawało już rady. Kiedy myślałam o gromadzeniu bogactwa i życiu jak bogaczka, zaciskałam zęby i pracowałam dalej. Nawet zachorowanie na raka niczego nie zmieniło, a wręcz podkreśliło, jak ważne są pieniądze, ponieważ mogłam przeżyć tylko po opłaceniu leczenia. Nawet wtedy nie przestałam dążyć do zarabiania. Szatan nałożył na mnie swoje pęta i stałam się niewolnicą pieniądza. Choć miałam samochód, dom i trochę majątku, byłam szanowana i podziwiana, wcale nie czułam się szczęśliwa. Cierpiałam na wiele chorób, nawet na raka. Pieniądze nie koiły mojego bólu ani nie mogły ocalić mi życia. Czułam straszny ból i desperację. Więcej pieniędzy też by nic nie dało. Wcześniej gotowa byłam oddać życie za pieniądze. Teraz chciałam kupić za nie życie. Żyłam po to, żeby zarabiać, ale zostałam z pustymi rękoma. Zobaczyłam wtedy, że dążenie do pieniędzy to zły sposób na życie. Pieniądze to sztuczka, której szatan używa, żeby nas ranić i deprawować. To jarzmo, które nakłada nam na szyję. Gdyby nie słowo Boże, nawet teraz nie widziałabym, że za pomocą pieniędzy szatan nas pęta, kontroluje i rani, a on sam wciąż jeszcze wodziłby mnie za nos, męcząc mnie i bawiąc się moim kosztem. Zobaczyłam, że ludzie nie rozumieją prawdy, więc nie wiedzą, jak żyć. Podążają za większością, stawiając pieniądze na pierwszym miejscu. Szkoda. Na szczęście usłyszałam głos Boga, stanęłam przed Nim i uwolniłam się od szatańskiego maltretowania. To było Boże zbawienie, a moje serce przepełniała wdzięczność do Niego.

Później, kiedy mój mąż jeździł po dostawę, ja musiałam pracować w fabryce. Czasami nachodziło się to z porą spotkań naszej wspólnoty. Choć brałam w nich udział, byłam zdenerwowana. Czułam się winna. Przez chęć zarabiania pieniędzy wpędziłam się w chorobę. Diagnoza była wyrokiem śmierci. Bóg mnie uratował, kiedy byłam na progu śmierci i dał mi drugą szansę. Ale nie mogłam spełniać obowiązku i odpłacić Mu za Jego miłość. Czułam dług wobec Boga. Pomyślałam o słowach Pana Jezusa: „Cóż pomoże człowiekowi, choćby cały świat pozyskał, a na swojej duszy poniósł szkodę? Albo co da człowiek w zamian za swoją duszę?” (Mt 16:26). W 1. Liście do Tymoteusza napisano: „Mając natomiast jedzenie i ubranie, poprzestawajmy na tym”. Po co zarabiać więcej pieniędzy, jeśli przypłaci się to życiem? Rozważałam wynajęcie fabryki brykietów. Zarabiałabym mniej pieniędzy, ale wystarczająco na życie. W ten sposób mogłabym czcić Boga i spełniać obowiązek. Miałam wątpliwości. Fabryka przynosiła zyski, a rozkręcenie interesu było bardzo trudne. Szkoda byłoby z niej zrezygnować. Wahałam się. Nie wiedziałam, co robić, więc modliłam się do Boga o pomoc.

Pewnego dnia przeczytałam te oto słowa Boga: „Ale istnieje niewiarygodnie prosta droga do wyzwolenia się z tego stanu – pożegnanie z dotychczasowym sposobem życia i celami w życiu; podsumowanie i analiza dotychczasowego stylu życia, poglądów na życie, dążeń, pragnień i ideałów, a następnie porównanie ich z wolą i wymaganiami Boga wobec człowieka, aby się przekonać, czy cokolwiek z tego jest spójne z wolą i wymaganiami Boga, czy cokolwiek z tego przynosi właściwe wartości życiowe, prowadzi do większego zrozumienia prawdy oraz pozwala człowiekowi żyć w człowieczeństwie i na podobieństwo ludzkiej istoty. Kiedy wielokrotnie zbadasz i starannie przeanalizujesz różne cele, do których ludzie dążą w życiu, oraz nieprzeliczone sposoby życia, przekonasz się, że żaden z nich nie jest zgodny z pierwotną intencją Stwórcy, z jaką tworzył On ludzkość. Wszystko to odciąga ludzi od suwerenności i opieki Stwórcy; wszystko to są pułapki, które deprawują ludzi i prowadzą ich do piekła. Kiedy już to uznasz, twoim zadaniem będzie odsunięcie na bok starych poglądów na życie, trzymanie się z dala od różnych pułapek, pozwolenie Bogu na przejęcie kontroli nad twoim życiem i ułożenie go dla ciebie; zadanie to polega tylko na próbie poddania się Bożym ustaleniom i przewodnictwu, zrezygnowaniu z własnego wyboru i staniu się osobą, która wielbi Boga” („Sam Bóg, Jedyny III” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”). Czytając te słowa, myślałam o szatańskich zasadach, którymi się wcześniej kierowałam, starając się zdobyć bogactwo. Wierzyłam, że „Pieniądz rządzi światem” i że „Pieniądze to nie wszystko, lecz bez nich nic nie możesz zrobić”. Musiałam walczyć o pieniądze, żeby być bogata i zdobyć szacunek ludzi. To były bolesne i nieszczęśliwe dni. Czy pieniądze były aż tak ważne? Co mogły mi takiego zapewnić? Mogłam kupić dom, samochód, mogły dać mi wygodne życie i chwilowe przyjemności. Ale nie mogły wypełnić pustki w moim sercu ani ukoić mojego bólu, nie mogły przynieść mi spokoju ani radości, nie mogły zakończyć mojego cierpienia wywołanego chorobami ani uratować mojego życia. Pomyślałam o dyrektorze lokalnej szkoły. Miał pieniądze i status, ale zmarł na raka. Pieniądze i status nie pomogły mu uciec przed cierpieniami i śmiercią. Słyszałam o bogaczach, którzy wiedli życie pełne bólu i pustki i popełniali samobójstwo, by je zakończyć, a także o ludziach, którzy kłamali, oszukiwali, kłócili się i okradali innych, tracąc całe człowieczeństwo i sumienie. Wszystko dla pieniędzy. Te historie i moje doświadczenia pozwoliły mi zrozumieć, że przez dążenie do zysków ludzie stają się tylko bardziej zepsuci i dekadenccy. Odciąga ich to od Boga i kieruje w stronę grzechu. Myślałam o Hiobie, który nie zabiegał o pieniądze ani dobra materialne. Hiob poddał się władzy Boga i we wszystkim szukał Jego dzieła, a w końcu został przez Boga pobłogosławiony. Pomyślałam o tym, że kiedy Jezus wezwał Piotra, ten rzucił wszystko, by podążać za Bogiem. Chciał poznać i pokochać Boga, a Bóg go udoskonalił, żeby wiódł życie, które miało znaczenie. Dzięki temu pojęłam, że poznanie Boga, czczenie Go, życie zgodnie z Jego słowem i zyskanie Jego uznania to najważniejsze rzeczy w życiu. Trudno było mi znaleźć wiarę i prawidłową ścieżkę. Wiedziałam, że jeśli będę dalej dążyła do bogactwa i doczesnych przyjemności i porzucę dążenie do prawdy i zbawienia, byłoby to głupotą. Nie miałam żadnych wątpliwości: nie chciałam już być niewolnicą pieniędzy. Chciałam mieć więcej czasu i energii na dążenie do prawdy. Porozmawiałam z mężem o wynajęciu fabryki. Dzięki cudownym planom Boga, udało nam się to. Mogłam regularnie uczęszczać na zgromadzenia i spełniać swój obowiązek.

Dwa lata później mój mąż nagle zachorował i zmarł. Jego śmierć była dla mnie trudnym przeżyciem i pokazała mi kruchość życia. Mój mąż przez większość życia próbował zarabiać coraz więcej. Miał ciśnienie krwi ponad 200, ale nadal pracował. Kiedy uszkodził biodro, wrócił do pracy, zanim całkowicie wyzdrowiał i nie chciał odpocząć, nawet kiedy go prosiłam. Też był niewolnikiem pieniędzy. Całe życie kontrolował i ranił go szatan. Nie chciał przestać, nawet w obliczu śmierci. Chciał zarabiać i wygodnie żyć, ale umarł. Sława i bogactwo nie mogły go uchronić czy zmniejszyć jego bólu ani pomóc mu oszukać śmierć. Tak jak Bóg powiedział: „Ludzie spędzają całe życie na pogoni za pieniędzmi i sławą; kurczowo trzymają się ich jak tonący brzytwy, myśląc, że są one jedynym oparciem, tak jakby ich posiadanie mogło im zapewnić dalsze życie i wyzwolić od śmierci. Jednak dopiero wtedy, kiedy są bliscy śmierci, zdają sobie sprawę, jak te rzeczy są od nich odległe, jak słabi są w obliczu śmierci, jak łatwo ulegają załamaniu, jak są samotni, bezsilni i nie mają dokąd pójść. Uświadamiają sobie, że życia nie można kupić za pieniądze lub sławę, że nieważne, jak bogata może być dana osoba, nieważne, jak wysoka jest jej pozycja, wszyscy ludzie są w obliczu śmierci równie ubodzy i nieznaczący. Zdają sobie sprawę, że za pieniądze nie można kupić życia, że sława nie zlikwiduje śmierci, że ani pieniądze, ani sława nie przedłużą życia nawet o minutę czy nawet sekundę” („Sam Bóg, Jedyny III” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”). Patrząc wstecz na to, jak spędziłam swoje życie, uwijając się i próbując zarabiać, widzę, że zyskałam szacunek i podziw, lecz szatan zadręczył mnie prawie na śmierć. Ale Bóg mnie ocalił. Uratował mnie z odmętów pieniędzy i odmienił bieg mojego życia. Teraz, dążąc do prawdy i spełniając obowiązek, czuję się wolna i spokojna. To coś, czego nie można kupić za pieniądze. Dziękuję Bogu Wszechmogącemu, że mnie ocalił!

Dalej: Po zastąpieniu

Koniec wszelkich rzeczy jest blisko. Czy chcecie wiedzieć, jak Pan wynagrodzi dobro i ukarze zło i ustali wynik człowieka, kiedy On powróci? Zapraszamy do kontaktu z nami, aby pomóc Ci znaleźć odpowiedź.

Powiązane treści

Co za ulga zdjąć maskę

Autorstwa Chen Yuan, Chiny We wrześniu 2018 wybrano mnie na przywódczynię kościoła. Bardzo się z tego cieszyłam. Był to dla mnie dowód, że...

Próba śmierci

Autorstwa Xingdao, Korea Południowa Bóg Wszechmogący mówi: „Bóg przybył, by wykonywać dzieło na ziemi w celu zbawienia zepsutej ludzkości,...

Zamieść odpowiedź

Połącz się z nami w Messengerze