Właściwa postawa wobec obowiązków

23 października 2022

Autorstwa Milan, Filipiny

Byłam bardzo zdenerwowana. Nie mogłam tego zaakceptować, zwłaszcza, gdy widziałam ludzi przyjmujących dzieło Boże dni ostatecznych i pilnie potrzebujących podlewania. Zmiana moich obowiązków dała mi do myślenia, czy zostałam wyrzucona. Bałam się, co inni o mnie pomyślą, kiedy się dowiedzą, że uznają, iż brak mi charakteru i że mogę tylko dorywczo wykonywać ciężkie, proste prace. Kiedyś podlewałam nowych wierzących razem ze wszystkimi, ale teraz, kiedy załatwiałam sprawy ogólne, drobne zadania, jaki był sens wypełniania takich obowiązków? Choćbym nie wiem jak się starała, będę tylko posługującą i w końcu zostanę odrzucona. Ale wtedy nie szukałam woli Bożej i coraz bardziej się stresowałam. Nie wykonywałam dobrze swoich zadań, ale zadowalało mnie stwarzanie pozorów bez wkładania serca w pracę. Czasem wieczorem było dużo rzeczy do zrobienia, ale ja zaczęłam wcześnie kłaść się spać. Potem siostra odpowiedzialna za podlewanie przysłała mi wiadomość, prosząc o pomoc w uporządkowaniu dokumentów. Gdy to przeczytałam, poczułam opór. Już nie podlewałam nowych wiernych, i nie byłam za to odpowiedzialna. Czemu mnie o to prosi? Nie mogłam jednak odmówić, więc niechętnie się zgodziłam. Następnego dnia inna siostra podlewająca poprosiła mnie o pomoc. Pomyślałam, że sprawy ogólne to właściwie prace dorywcze i każdy może kazać mi coś zrobić. To nie była moja działka, więc czemu każe mi sobie pomagać? Nie chciałam się zgadzać, ale obawiałam się, że uzna, iż nie wspieram dzieła kościoła. Miałam związane ręce, więc się zgodziłam.

Przez kilka dni w ogóle nie rozumiałam siebie. Nie mogłam zaakceptować tej zmiany obowiązków przez Boga i opierałam się przywódczyni. Myślałam, że ona utrudnia mi życie. Celowo powiedziałam siostrze, z którą kiedyś pracowałam: „W czasie podlewania nigdy nie miałam wolnej chwili i robiłam wszystko, co powinnam. Przywódczyni nigdy mi nie pomogła, kiedy miałam problemy, a zwolniła mnie z byle powodu. Nieważne. Skoro zostałam zwolniona, musi być w tym jakaś nauczka dla mnie”. Słysząc to, też uznała, że przywódczyni nie była wobec mnie sprawiedliwa. Ale wtedy, gdy myślałam o przejęciu spraw ogólnych i utracie szacunku innych, czułam się skrzywdzona. Czemu przydzielono mnie do spraw ogólnych? Czy nadawałam się tylko do prac dorywczych? Czy byłam warta kultywowania? Czułam, że jestem bezużyteczna i nawet jeśli zachowam wiarę, zostanę odrzucona. Przez te myśli czułam się coraz bardziej nieszczęśliwa. Zrozumiałam, że mój stan jest zły, więc zwróciłam się do Boga z modlitwą. „Boże, co jest ze mną nie tak? To też jest obowiązek, więc czemu jestem tak niezadowolona z prac ogólnych? Boże, oświeć mnie, bym zrozumiała siebie i przestała żyć w zepsuciu”.

Po modlitwie pomyślałam o słowach Bożych na temat postawy antychrystów wobec zmiany obowiązków. Słowa Boga mówią: „Wybór odpowiedniego dla ciebie obowiązku powinien zależeć od twoich mocnych stron. Jeśli zdarzy się, że obowiązek wyznaczony dla ciebie przez kościół nie jest czymś, w czym jesteś dobry lub co chciałbyś robić, możesz podnieść tę kwestię i rozwiązać problem poprzez komunikację. Natomiast gdy jesteś w stanie wypełnić dany obowiązek i jest to obowiązek, który powinieneś wykonywać, ale nie chcesz tego robić tylko dlatego, że boisz się cierpienia, to problem dotyczy ciebie jako osoby. Jeśli jesteś gotowy do posłuszeństwa i do wyrzeczenia się cielesności, można powiedzieć, że jesteś rozsądny. Jeśli jednak zawsze próbujesz kalkulować, które obowiązki są bardziej zaszczytne i zakładasz, że niektóre z nich spowodują, iż inni będą traktować cię z góry, to dowodzi, że masz zepsute usposobienie. Dlaczego jesteś tak uprzedzony w swoim podejściu do obowiązków? Czy to możliwe, że potrafisz dobrze wykonywać swoją powinność, jeśli wybrałeś ją na podstawie własnych pomysłów? To niekoniecznie prawda. Najważniejsze jest tutaj rozwiązanie kwestii twojego zepsutego usposobienia – jeśli tego nie zrobisz, nie będziesz w stanie dobrze wykonać swojego obowiązku, nawet jeśli go lubisz. Niektórzy ludzie wykonują swoje obowiązki bez zasad i robią to zawsze w oparciu o własne upodobania, nigdy więc nie są w stanie rozwiązać trudności; zawsze próbują jakoś przebrnąć przez każde wykonywane zadanie, aż w końcu zostają wyrzuceni. Czy tacy ludzie mogą zostać zbawieni? (…) Złoczyńcy i antychryści nigdy nie prezentują właściwej postawy wobec swoich obowiązków. Co myślą po przeniesieniu do innych zadań? »Czy myślisz, że jestem tylko posługującym, kimś, kto służy na twoje rozkazy, kogo możesz po prostu odesłać, kiedy ze mną skończysz? Cóż, nie pozwolę się tak traktować! Chcę być przywódcą lub pracownikiem, bo to jedyna szanowana tutaj praca. Jeśli nie pozwolisz mi być przywódcą lub pracownikiem i nadal będziesz chciał, żebym wnosił swój wkład, możesz o tym zapomnieć!«. Co to za postawa? Czy to jest posłuszeństwo? Co napędza u ludzi taką postawę na myśl o przeniesieniu ich do innych obowiązków? Popędliwość, własne pomysły i zepsute usposobienie, prawda? A jakie są konsekwencje takiego podejścia? Przede wszystkim, czy będą w stanie wykonywać swój następny obowiązek w sposób oddany i szczery? Nie, nie będą. Czy będą mieli pozytywne nastawienie? W jakim stanie będą? (W stanie przygnębienia). Co jest istotą przygnębienia? Jest nią opór. A na co ostatecznie przekłada się oporny i przygnębiony nastrój? Czy ktoś, kto tak się czuje, może dobrze wypełniać swój obowiązek? (Nie). Jeśli ktoś jest zawsze negatywny i oporny, czy nadaje się do wykonywania obowiązków? Bez względu na to, jaki obowiązek tacy ludzie wykonują, nie mogą go dobrze wykonywać. To błędne koło, które nie przynosi nic dobrego. Dlaczego? Ludzie ci nie znajdują się na dobrej ścieżce; nie szukają prawdy, nie są posłuszni i nie potrafią poprawnie zrozumieć nastawienia Bożej rodziny i jej podejścia do nich. To zwiastuje kłopoty, prawda? To była całkowicie słuszna zmiana obowiązków, ale antychryści mówią, że jej celem było sprawienie im udręki, że nie są traktowani jak ludzie, że rodzinie Bożej brakuje miłości, że są traktowani jak maszyna, wzywana, gdy są potrzebni, a potem odrzucana na bok, kiedy nie są. Czy to nie pokrętna logika? Czy ktoś, kto mówi takie rzeczy, ma sumienie lub rozsądek? Oni nie mają człowieczeństwa! Wypaczają całkowicie zasadną sprawę; przekręcają zupełnie odpowiednią praktykę, by sprawiała wrażenie czegoś negatywnego – czy nie jest to zło antychrysta? Czy ktoś, kto jest aż tak zły, może zrozumieć prawdę? Absolutnie nie. To jest problem antychrystów: przekręcają logikę tego, co im się przydarza. Dlaczego myślą w pokrętny sposób? Ponieważ są niezwykle źli z natury, źli w swej istocie. Natura i istota antychrystów to przede wszystkim zło, któremu towarzyszy okrucieństwo, i to są ich główne cechy. Zła natura antychrystów uniemożliwia im prawidłowe pojmowanie czegokolwiek, w efekcie wszystko zniekształcają i błędnie interpretują, posuwają się do skrajności, dzielą włos na czworo i nie potrafią zrobić niczego jak należy ani szukać prawdy. Następnie aktywnie przeciwstawiają się wszystkiemu i szukają zemsty, a nawet szerzą własne pojęcia i negatywność, wyłapując innych i podżegając ich do zakłócania pracy domu Bożego. Potajemnie rozsiewają różne pretensje, oceniają sposób traktowania ludzi w domu Bożym, zasady jego zarządzania, sposób wykonywania pracy przez niektórych przywódców i potępiają ich. Co to za usposobienie? Pełne złośliwości” (Punkt dwunasty: Kiedy nie mogą zyskać pozycji ani nie mają nadziei na błogosławieństwa, chcą się wycofać, w: Słowo, t. 4, Demaskowanie antychrystów). Ze słów Bożych zrozumiałam, że w obliczu każdej sprawy antychryści nie rozumieją właściwie woli Bożej, tylko wszystko rozumieją opatrznie. Do każdej prostej zmiany podchodzą ze złej perspektywy, myśląc, że ich zdegradowano, ze ktoś im wszystko utrudnia. Zniechęcają się i opierają, mogą w każdej chwili porzucić obowiązki, lekceważąc dzieło kościoła. Antychryści mają taką złą, podłą naturę! A ja zachowywałam się tak samo. Powinnam była zastanowić się na tym, jak zawiodłam po zwolnieniu i wykorzystać tę szansę przy nowych obowiązkach. A ja nawet się nie zastanowiłam. Uważałam, że to przywódczyni się na mnie uwzięła, że zajmowanie się sprawami ogólnymi ma niski status i jest krępujące, że wykonuję gorsze prace, jestem posługującą i nie warto mnie kultywować. Nie potrafiłam się podporządkować, czułam się skrzywdzona i bardzo opierałam się tym obowiązkom. Zawsze obijałam się, stwarzałam pozory i nic nie robiłam. Stawałam do walki z Bogiem i używałam tę negatywną postawę do sprzeciwiania się Bogu. Nie chciałam współpracować, kiedy siostry podlewające prosiły o pomoc, tylko miałam żal. Uważałam, że mi rozkazują, każąc mi wykonywać mozolne, gorsze prace. Postępowałam absurdalnie, byłam podła! Chciałam dać upust uczuciu krzywdy, więc wylewałam swoje żale na byłą partnerkę, narzekając na przywódczynię. To wpłynęło na nią i uprzedziła się do przywódczyni. Ta zmiana obowiązków zdemaskowała mnie. Wypełniałam obowiązki zgodnie z własnymi upodobaniami, chciałam robić to, dzięki czemu dobrze wypadnę. Przez niższy status czułam, że nie będę podziwiana i straciłam nadzieję na łaski, więc zniechęciłam się i sprzeciwiałam się Bogu, dając upust złości podczas wypełniania obowiązków. Rozsiewałam swoje uprzedzenie i przeciągnęłam inną osobę na swoją stronę, by za mnie walczyła. Czym się różniłam od antychrysta? W czasie autorefleksji pojęłam, że nie mam człowieczeństwa ani rozumu, że mam bardzo podłą naturę.

Wtedy trafiłam na te słowa Boże. „Niektórzy ludzie nie wykonują swoich obowiązków należycie, są zawsze niedbali i zdawkowi, powodując zakłócenia lub zamęt, i w końcu zostają zastąpieni kimś innym. Nie są jednak wydalani z kościoła, co oznacza, że dano im szansę na pokutę. Każdy człowiek ma skażone usposobienie i każdy ma chwile, kiedy jest oszołomiony lub zdezorientowany, kiedy jego postawa jest marna. Dostajesz szansę właśnie po to, abyś mógł to wszystko odwrócić. A jak możesz to zrobić? Musisz rozpoznać swoje przeszłe błędy i zastanowić się nad nimi, nie usprawiedliwiać się i nie szerzyć pojęć. Jeśli błędnie rozumiesz Boga i niefrasobliwie przekazujesz to niezrozumienie innym, tak że oni również wraz z tobą źle interpretują Boga, jeśli masz pojęcia i szerzysz je wokół, tak że wszyscy razem z tobą zaczynają je mieć i próbują wraz z tobą spierać się z Bogiem, czyż nie jest to podburzanie do buntu? Czy to nie jest sprzeciwianie się Bogu? I czy z przeciwstawiania się Bogu może wyniknąć coś dobrego? Czy nadal możesz być zbawiony? Masz nadzieję, że Bóg cię zbawi, ale stawiasz Mu opór i sprzeciwiasz się Mu; czy Bóg może cię jeszcze zbawić? Zapomnij o tych nadziejach. Kiedy popełniłeś błąd, Bóg nie pociągnął cię do odpowiedzialności, ani też nie odrzucił cię z powodu tego jednego błędu. Dom Boży dał ci szansę i pozwolił ci nadal wykonywać obowiązki i okazać skruchę, co jest szansą daną ci przez Boga; jeśli masz sumienie i rozsądek, powinieneś to docenić. Niektórzy ludzie są zawsze niedbali i niestaranni, gdy wykonują swoje obowiązki, i zostają zastąpieni; niektórzy zostają przeniesieni. Czy to znaczy, że zostali odrzuceni? Jeśli Bóg tego nie powiedział, to nadal masz szansę. Co więc powinieneś zrobić? powinieneś zastanowić się nad sobą, poznać siebie i osiągnąć prawdziwą skruchę; to jest droga. Ale niektórzy wcale tego nie robią. Stawiają się i rozpowiadają na prawo i lewo: »Nie pozwolono mi wykonywać tego obowiązku, bo powiedziałem coś nie tak i kogoś uraziłem«. Nie szukają problemu w sobie, nie zastanawiają się, nie poszukują prawdy, nie są posłuszni ustaleniom i aranżacjom Boga, a sprzeciwiają się Bogu, rozpowszechniając pojęcia. Czy nie stali się szatanem? Kiedy robisz to, co robi szatan, nie jesteś już wyznawcą Boga. Stałeś się wrogiem Boga – czy Bóg mógłby zbawić swojego wroga? Nie. Bóg zbawia ludzi o skażonym usposobieniu, prawdziwych ludzi – nie diabły, nie swoich wrogów. Kiedy występujesz przeciwko Bogu, skarżysz się na Niego i źle go rozumiesz, gdy osądzasz Boga, rozpowszechniając o Nim pojęcia, wtedy jesteś całkowicie przeciwko Bogu; z twoich ust dobywa się krzyk protestu przeciwko Bogu” (Tylko poszukując zasad prawdy można dobrze wykonywać swój obowiązek, w: Słowo, t. 3, Wypowiedzi Chrystusa dni ostatecznych). Czytanie słów Bożych bardzo mnie wzruszyło. Straciłam tamte zadania, ale Bóg nie pozbawił mnie szansy na wypełnianie obowiązków. Nie powiedział, że nie mogę dążyć do prawdy, że zostanę odrzucona. Zostały mi przydzielone inne prace, dające mi szansę na autorefleksję i zrozumienie samej siebie. Ale ja, nie rozumiejąc woli Bożej myślałam, że ta zmiana była utratą statusu i twarzy. Byłam zniechęcona i oporna. Byłam taka zbuntowana i nierozsądna! Kiedy podlewałam nowych wierzących, nie mając dobrego charakteru, nie mogłam jasno omawiać wielu prawd o wizjach, więc ich problemy pozostawały nierozwiązane. Z obawy, że inni nie będą mnie szanować, odgrywałam komedię, nie byłam szczera i nie szukałam pomocy w trudnościach, na które trafiałam. Przywódczyni omawiała ze mną zasady i metody stosowane przy moich obowiązkach, a mnie zadowalało, że o nich wiem, a potem nie myślałam już o tym, jak je praktykować i stosować. Więc mimo licznych omówieni nie zapamiętałam wielu zasad, a moja podlewanie nigdy nie przynosiło dobrych wyników. Nie tylko maiłam słaby charakter, ale też byłam niezwykle arogancka i nie miałam woli, by szukać prawdy. Nie podnosiłam kwalifikacji, a w pracy, za którą odpowiadałam, nie było postępów. Musiałam zostać zwolniona. Ale nie chciałam przyznać się do zepsucia i błędów. Byłam oburzona z powodu zwolnienia i nie chciałam tego zaakceptować. Nie rozumiałam nawet, że to Bóg mnie zdemaskował, sprawił, że źle wypadłam i mnie odrzucił. To było absurdalne i nierozsądne z mojej strony. Mając zły charakter i brak osiągnieć w podlewaniu nowych wiernych, zawsze czułam się niedoskonała i miałam depresję. Gdybym dalej wypełniała ten obowiązek, nie tylko źle by to wpłynęło na moje życie, ale też opóźniłoby pracę kościoła. W oparciu o mój charakter i mocne strony, przywódczyni powierzyła mi zadania, które mogłam wykonać, które byłam w stanie ukończyć. To było przestrzeganie zasad i bycie odpowiedzialnym za moje życie. Ale ja nie wiedziałam, co jest dla mnie dobre. Nie stosowałam autorefleksji, by poznać siebie, tylko przystąpiłam do kontrataku, osądzając przywódczynię za jej plecami, rozsiewając negatywne emocje. Wyglądało, jakbym szukała w niej winy, ale w rzeczywistości sprzeciwiałam się Bogu. Obnażona w ten sposób zobaczyłam, że nie tylko miałam zły charakter, ale też bardzo zepsute usposobienie. Jeśli się nie podporządkuję tak, jak powinnam i nie będę rzetelnie wypełniać obowiązków, zostanę obnażona i odrzucona.

Podczas autorefleksji odkryłam, że miałam błędny punkt widzenia Myślałam, że obowiązki mają różną rengę, że są lepsze i gorsze i że tylko bycie przywódczynią lub podlewającą to prawdziwy obowiązek, a inne niewdzięczne zadania i prace się nie liczą. Myślałam, że to prace gorszego sortu, że w najlepszym pełnię służbę i że w końcu zostanę wyrzucona. Słysząc, że mam wykonywać prace ogólne, poczułam się gorsza, traktowana jak maszyna. Bardzo się temu sprzeciwiałam i nie miałam ochoty na wypełnianie obowiązku. Ale w domu Bożym wszystkie obowiązki należą do Bożego planu zarządzania w celu zbawienia ludzkości. Czy jest się przywódczynią, podlewającą czy załatwia się sprawy ogólne, to wszystko są zlecenia od Boga i musimy współpracować. To jest jak maszyna, w której każda część jest potrzebna. Nie ma wielkich i małych, lepszych i gorszych szlachetnych czy poślednich obowiązków, są tylko różne funkcje. Niezależnie od tego, jakie wypełniają obowiązki, każdy musi się czegoś nauczyć, są prawdy, w które trzeba wkroczyć. Dopóki dążymy do prawdy, możemy zostać zbawieni przez Boga. Ale ja zawsze myliłam się w wielu sprawach. Myślałam, że zajmowanie się sprawami ogólnymi to zwykła praca, przyziemna, pełnienei służby. Stosowałam tę wypaczoną, złą perspektywę do zmiany moich obowiązków i nie rozumiałam woli Bożej. Bóg tego nienawidzi i brzydzi się tym!

To przypomniało mi pewne słowa Boże. „Pragnieniem Boga jest, aby każdy człowiek został udoskonalony i ostatecznie przez Niego pozyskany, został przez Niego całkowicie obmyty i stał się tym, którego On kocha. Nie ma znaczenia, czy mówię, że jesteście zacofani, czy słabego kalibru. To wszystko jest faktem. Chociaż tak mówię, to nie dowodzi, że zamierzam was opuścić, że straciłem co do was nadzieję, ani tym bardziej, że nie zamierzam was zbawić. Dzisiaj przybyłem, aby wykonać dzieło waszego zbawienia, co oznacza, że dzieło, które wykonuję, jest kontynuacją dzieła zbawienia. Każdy człowiek ma możliwość stania się doskonałym: o ile będziesz chętny, jeżeli będziesz dążyć do tego, w końcu będziesz w stanie uzyskać taki wynik, i nikt z was nie zostanie pominięty. Jeśli jesteś słabego charakteru, Moje wymagania wobec ciebie będą zgodne z twoim słabym charakterem; jeśli jesteś mocnego charakteru, Moje wymagania wobec ciebie będą zgodne z twoim mocnym charakterem; jeśli nie masz wiedzy i jesteś analfabetą, Moje wymagania wobec ciebie będą zgodne z twoim analfabetyzmem; jeśli nie jesteś analfabetą, Moje wymagania wobec ciebie będą zgodne z faktem, że potrafisz czytać; jeśli jesteś w podeszłym wieku, Moje wymagania będą zgodne z twoim wiekiem; jeśli jesteś w stanie udzielić gościny, Moje wymagania będą zgodne z tym faktem; jeśli mówisz, że nie możesz udzielić gościny, a możesz spełniać tylko pewną funkcję, czy to szerzenie ewangelii, czy to dbanie o kościół, czy zajmowanie się innymi sprawami ogólnymi, będę udoskonalać ciebie zgodnie z funkcją, którą pełnisz” (Przywrócenie normalnego życia człowieka i doprowadzenie go do cudownego miejsca przeznaczenia, w: Słowo, t. 1, Pojawienie się Boga i Jego dzieło). Byłam poruszona, ale jednocześnie zawstydzona. Źle zrozumiałam Boga i obwiniałam Go bez zrozumienia Jego woli. W rzeczywistości Bóg nigdy nie powiedział, że nie zbawi ludzi o słabym charakterze, a ich charakter czy to, co robią, nie wpływa na to, jak Bóg ich traktuje. Bóg patrzy, czy oni kochają prawdę i do niej dążą. To jest klucz to tego, czy będą zbawieni. Pomyślałam o złej kobiecie, wcześniej wydalonej z kościoła. Niby miała dobry charakter, a jej praca budziła podziw, ale zawsze pożądała statusu, gnębiła ludzi i wykluczała tych, którzy mieli inne poglądy. Była przycinana, często się z nią rozprawiano, ale nie okazała skruchy. Ostatecznie została wydalona. Fałszywi przywódcy i antychryści, którzy zostali obnażeni i wyrzuceni w ostatnich latach, zazwyczaj mieli z pozoru dobry charakter i talent, ale nie dążyli do prawdy. Zawsze pragnęli imienia i statusu i podążali ścieżką przeciwko Bogu. Nieważne, jak wspaniały ktoś może mieć charakter, jak wysoki może być jego status, jeśli nie dąży do prawdy, to zdemaskowanie i odrzucenie przez Boga to tylko kwestia czasu. Myślałam też o braciach i siostrach z przeciętnym charakterem, którzy nie wypełniali nadzwyczajnych obowiązków, ale wkładali w nie całe serce, zajmując miejsce istoty stworzonej. Kiedy ujawniali zepsucie, zwracali się do Boga z modlitwą i szukali, by zastanowić się nad sobą i poznać siebie dzięki słowom Bożym. Z czasem ich zepsute usposobienie się zmieniało. Czułam, jak sprawiedliwe jest Boże usposobienie. Bóg nie traktuje nikogo niesprawiedliwie. Bez względu na jakość naszego charakteru, niezależnie od wykonywanych zadań, Bóg karmi i podlewa wszystkich jednakowo i stwarza sytuacje, byśmy mogli doświadczyć słów Bożych i wejść w rzeczywistość prawdy. Boże dzieło zbawienia człowieka jest takie praktyczne! Zrozumiawszy wolę Bożą już nie opierałam się tak bieżącym obowiązkom, lecz chciałam się podporządkować i wypełniać je.

Później przeczytałam pewne słowa Boże. „Kiedy dzisiaj pełnicie obowiązek w domu Bożym, bez względu na to, czy jest on drobny, czy duży, czy wymaga wysiłku fizycznego, czy używania umysłu, czy jest wykonywany w budynku kościoła, czy na zewnątrz, ten obowiązek nie jest przypadkowy. Jak to miałby być twój wybór? Decyduje o tym Bóg. Tylko dlatego, że to Bóg powierzył ci ten obowiązek, czujesz się poruszony, masz poczucie misji i odpowiedzialności oraz jesteś w stanie go wypełnić. Pośród niewierzących jest wielu atrakcyjnych, inteligentnych i zdolnych ludzi, ale czy Bóg ich wyróżnia? Nie, Bóg ich nie wybrał, Bóg wyróżnia tylko was, tę grupę ludzi. Sprawia, że bierzecie na siebie wszelkiego rodzaju role, przyjmujecie na siebie wszelkie obowiązki i wszelkie rodzaje odpowiedzialności w Jego dziele zarządzania, a gdy w końcu ów plan dobiegnie kresu i zostanie wypełniony, jakaż to będzie chwała i zaszczyt! A zatem choć ludzie, którzy dziś wypełniają swój obowiązek, cierpią nieco trudności, gdy wyrzekają się pewnych rzeczy i dokładają wysiłków, gdy płacą cenę, gdy tracą swój status w świecie, sławę i zysk, gdy już nie posiadają tych rzeczy, to choć wydaje się, jakby Bóg odbierał im te rzeczy – oni jednak zyskali coś cenniejszego i wartościowszego. Co zyskali od Boga? Ludzie zyskują prawdę i życie wtedy, gdy pełnią swoje obowiązki. Tylko wtedy, gdy dobrze wykonasz swój obowiązek, gdy wypełnisz zadanie, które Bóg ci powierzył, gdy poświęcasz całe życie spełnianiu swojej misji i zadania powierzonego przez Boga, gdy niesiesz piękne świadectwo i żyjesz w wartościowy sposób – tylko wtedy jesteś prawdziwą osobą! A dlaczego mówię, że jesteś prawdziwą osobą? Bo Bóg cię wybrał, pozwolił ci wykonywać obowiązek stworzenia Bożego pod Jego kierownictwem i nic nie mogłoby nadać twojemu życiu większej wartości ani większego znaczenia” (Część trzecia, w: Słowo, t. 3, Wypowiedzi Chrystusa dni ostatecznych). „Bóg nie patrzy na to, co mówisz czy obiecujesz, stojąc przed Nim. Bóg patrzy na to, co robisz, ale nie obchodzi Go, jak wzniosłe, tajemnicze czy potężne są twoje czyny; nawet jeśli zrobisz coś małego, a Bóg zobaczy szczerość w twoich czynach, powie: »Ta osoba szczerze we Mnie wierzy. Nigdy nie wyolbrzymiała. Postępuje zgodnie ze swoją pozycją. I chociaż może nie wniosła wielkiego wkładu do domu Bożego i ma marny charakter, jest niezłomna we wszystkim, co robi; ma szczerość«. Co obejmuje ta »szczerość«? Obejmuje ona bojaźń i posłuszeństwo Bogu, a także prawdziwą wiarę i miłość; obejmuje wszystko, czego Bóg sobie życzy. Dla innych tacy ludzie mogą być przeciętni, może to być równie dobrze osoba, która przygotowuje jedzenie lub robi porządki, ktoś kto wykonuje zwykły obowiązek. Tacy ludzie są uważani za przeciętnych, niczego wielkiego nie osiągnęli i nie mają w sobie nic godnego szacunku, podziwu czy zazdrości – są po prostu zwykłymi ludźmi. A jednak wszystko, czego chce Bóg, znajduje się w nich, w nich się urzeczywistnia i wszystko to oddają Bogu. Jak myślicie, czego jeszcze chce Bóg? Bóg jest zadowolony” (Część trzecia, w: Słowo, t. 3, Wypowiedzi Chrystusa dni ostatecznych). Słowa Boże pokazały mi, że nieważne, jakie zadanie otrzymam, gdyż wynika ono z Bożych zasad i postanowień. Muszę podejść do niego całym sercem. Nieważne, jaki mam charakter ani ile jestem w stanie zrobić, muszę włożyć w nie wszystko, co mam, całą siebie. To wola Boża i na tym polega wypełnianie mojego obowiązku.

Po pewnym czasie zajmowania się sprawami ogólnymi zobaczyłam, że to wcale nie jest taka przyziemna praca, jak myślałam. Trzeba nauczyć się wielu zasad i zagłębić się w te obowiązki, a to wymaga szczerego, szukającego prawdy serca w trakcie ich wypełniania. Kiedy nabrałam trochę praktyki, wiele zyskałam dzięki tym ogólnym pracom. Zdobyłam nowe umiejętności i zrozumiałam niektóre zasady, a także doświadczyłam tego, jak praktyczne jest Boże zbawienie ludzkości! Ta zmiana obowiązków zmieniła moje niewłaściwe spojrzenie na obowiązki i zapragnęłam podporządkować się Bożym ustaleniom i jak najlepiej wykonywać zadania. Bogu dzięki!

Koniec wszelkich rzeczy jest blisko. Czy chcecie wiedzieć, jak Pan wynagrodzi dobro i ukarze zło i ustali wynik człowieka, kiedy On powróci? Zapraszamy do kontaktu z nami, aby pomóc Ci znaleźć odpowiedź.

Powiązane treści

Wkroczenie na drogę wiary w Boga

Autorstwa Rongguanga, prowincja Heilongjiang W 1991 roku, dzięki łasce Boga, zacząłem z powodu choroby podążać za Bogiem Wszechmogącym. W...

Zamieść odpowiedź

Połącz się z nami w Messengerze