Wiara oznacza poleganie na Bogu

26 stycznia 2022

Autorstwa Cheng Cheng, Włochy

Bóg Wszechmogący mówi: „Jedynie dzięki głębokiej wierze będziesz mógł ujrzeć Boga, a kiedy będziesz miał wiarę, Bóg cię udoskonali. Bez wiary zaś nie zdoła tego dokonać. Bóg obdarzy cię wszystkim, co tylko masz nadzieję zyskać. Jeśli nie masz wiary, nie będziesz mógł zostać udoskonalony, a wówczas nie zdołasz ujrzeć Bożych uczynków, a tym bardziej nie dostrzeżesz wszechmocy Boga. Jeśli zaś masz wiarę w to, że ujrzysz uczynki Boga w swym praktycznym doświadczeniu, to wówczas Bóg ci się ukaże i będzie cię oświecał i kierował tobą od środka. Bez tej wiary zaś nie będzie w stanie tego uczynić. Jeśli utraciłeś ufność w Boga, jak zdołasz doświadczać Jego dzieła? Dlatego też tylko wtedy, gdy masz wiarę i nie żywisz w stosunku do Boga żadnych wątpliwości, tylko wtedy, gdy prawdziwie w Niego wierzysz, bez względu na to, co robi, będzie cię On oświecał i iluminował poprzez twoje doświadczenia, i tylko wtedy będziesz w stanie ujrzeć Jego czyny. Wszystkie te rzeczy osiąga się poprzez wiarę. Wiara zaś bierze się tylko z oczyszczenia, wobec braku zaś oczyszczenia nie może się rozwijać. Do czego więc odnosi się samo słowo »wiara«? Wiara jest to autentyczne przekonanie i szczere serce, jakie winni posiadać ludzie, kiedy nie są w stanie czegoś zobaczyć albo dotknąć, gdy dzieło Boże nie przebiega zgodnie z ludzkimi pojęciami i pozostaje poza zasięgiem człowieka. O takiej właśnie wierze mówię” („Ci, którzy mają zostać udoskonaleni, muszą przejść oczyszczenie” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”). Słowa Boga uczą nas, że wiara w Boga jest kluczowa. Nieważne, jakie próby napotykamy i jak wielkie mamy trudności, Bóg chce, by każdy wierzył w Niego i Jego słowom, by każdy polegał na Nim i z Nim współpracował. Tylko tak można nieść świadectwo o wszechwładzy Boga i Jego czynach. Dzięki przewodnictwu Boga trochę tego doświadczyłam.

18 listopada 2016 roku dostałam przez internet wiadomość od brata z Włoch, który chciał dowiedzieć się więcej o Kościele Boga Wszechmogącego. Gdy ją przeczytałam, poczułam żarliwość jego tęsknowy i oczekiwania na powrót Pana. Komunikowaliśmy się przez aplikację tłumaczeniową. Był rozczarowany zepsuciem i deprawacją w Kościele katolickim, więc szukał prawdziwego kościołą od 1991 roku. Czytał książki Watchmana Nee, ale nie zyskał duchowej strawy. Powiedział, że życie bez Pana jest bolesne, beznadziejne i bez sensu. Poruszyły go materiały online Kościoła Boga Wszechmogącego. Pomyślał, że to może być prawdziwy kościół, i chciał dowiedzieć się więcej. Widząc, jak żarliwe są jego poszukiwania prawdy, poczułam, że muszę mu pilnie pomóc. Byłam podekscytowana tym, co chciałam mu powiedzieć, ale nie umiałam tego zrobić po włosku. Włoskie tłumaczenie słów Boga Wszechmogącego nie zostało opublikowane. Chciałam pokazać mu filmy ewangelizacyjne, ale tu też nie było wersji włoskiej. On nie znał innych języków. Mogłam mu tylko przesłać klip muzyczny. Muzyka i taniec są uniwersalne. Klip jeszcze bardziej go poruszył, powiedział błagalnym głosem: „Powiadom mnie, gdy tylko Kościół będzie miał witrynę po włosku”. To przypomniało mi słowa Boga Wszechmogącego: „Jak przekażesz swoje obserwacje i doświadczenia tym żałosnym, biednym i pobożnym wierzącym, którzy wygłodniali i spragnieni sprawiedliwości czekają na ciebie, abyś posłużył im za pasterza? Jacy ludzie czekają na ciebie, abyś posłużył im za pasterza? Czy potrafisz sobie to wyobrazić? Czy zdajesz sobie sprawę z brzemienia na twoich barkach, powierzonego ci zadania i odpowiedzialności? Gdzie jest twoja świadomość historycznego znaczenia misji? W jaki sposób będziesz służył jako dobrym mistrz w przyszłym wieku? Czy masz silne poczucie bycia mistrzem? Jak objaśnisz mistrza wszystkich rzeczy? Czy to naprawdę jest mistrz wszystkich żyjących istot i wszystkich fizycznych rzeczy na świecie? Jakie masz plany związane z postępem kolejnego etapu dzieła? Ilu ludzi czeka na to, abyś został ich pasterzem? Czy twoje zadanie jest trudne? Oni są biedni, żałośni, ślepi i zagubieni; lamentują w ciemności: »Gdzie jest droga?«. O, jakże tęsknią za światłem, aby nagle zstąpiło jak spadająca gwiazda i rozproszyło moce ciemności, które uciskały ludzi przez tak wiele lat. Kto może wiedzieć, jak bardzo na to liczą i jak z utęsknieniem dzień i noc na to czekają? Nawet w dniu, kiedy rozbłyska światło, ci głęboko cierpiący ludzie pozostają uwięzieni w lochach ciemności, bez nadziei na uwolnienie; kiedyż przestaną płakać? Te kruche dusze, które nigdy nie zaznały odpoczynku, naprawdę cierpią ogromnie. Od dawna są one związane przez bezlitosne pęta i historię, która zamarła w miejscu. Czy ktoś słyszał dźwięk ich zawodzenia? Czy ktoś widział obraz ich nieszczęścia? Czy kiedykolwiek zastanawiałeś się nad tym, jak zasmucone i niespokojne jest Boże serce? Jak może On znieść spoglądanie na niewinną ludzkość, którą stworzył własnymi rękami, cierpiącą takie męki?” („Jak powinieneś uczestniczyć w swojej przyszłej misji?” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”). Te słowa uświadomiły mi, że Bóg powierza nam głoszenie ewangelii i niesienie świadectwa, ale mimo pilnych wymogów Boga, miałam związane ręce. Nie mogłam nieść świadectwa o dziele Boga. Nie umiałam pomóc bratu, pogrążonemu w mroku, zyskać strawę słów Boga. Czułam się okropnie. Chciałam płakać, czytając jego wiadomości, i czułam się jak między młotem a kowadłem. Gdybym się wycofała, opóźniłabym jego zgłębienie prawdziwej drogi, której szukał. Gdybym kontynuowała, pozostawały mi nierzetelne narzędzia tłumaczeniowe. Czasami błędnie tłumaczyły nawet proste zdania, a co dopiero terminologię duchową. Jak tu się komunikować? Czułam się jak niema, oczy miałam szeroko otwarte, lecz nic nie mogłam zrobić. Pomyślałam, że mogę poszukać siostrę lub brata mówiących po włosku, ale nikogo takiego nie znalazłam. Zupełnie nie miałam pojęcia, co robić. Pomyślałam: „Po włosku znam tylko słowa »cześć« i »do widzenia«, więc choćby nie wiem co, nie będę w stanie nieść świadectwo o dziele Boga w dniach ostatecznych”. Byłam przygnębiona.

Rano brat z Włoch przysłał mi wiadomość, że od razu po przebudzeniu pomyślał, żeby zapytać mnie o Kościół Boga Wszechmogącego. Niepokoiło mnie to, że on wciąż pisał do mnie wiadomości. Modliłam się żarliwie: „Drogi Boże, nigdy nie uczyłam się włoskiego i nie wiem, jak podzielić się ewangelią z tym bratem. Boże, poprowadź mnie”. Po modlitwie przypomniałam sobie słowa Boga: „Musisz mieć wiarę w to, że wszystko jest w rękach Boga i że ludzie jedynie z Nim współpracują. Jeśli twe serce będzie szczere, Bóg to dostrzeże i otworzy przed tobą wszystkie ścieżki, sprawiając, że wszelkie trudności przestaną być trudne. Taką właśnie wiarę musisz mieć” („Wejście w życie ma ogromne znaczenie dla wiary w Boga” w księdze „Zapisy wypowiedzi Chrystusa dni ostatecznych”). „Wypełniając swój obowiązek, nie musisz się o nic martwić, jeśli tylko starasz się ze wszystkich sił i wkładasz w to całe swe serce. Bóg nie będzie ci robił trudności ani zmuszał cię, byś robił coś, do czego nie jesteś zdolny” („Wejście w życie ma ogromne znaczenie dla wiary w Boga” w księdze „Zapisy wypowiedzi Chrystusa dni ostatecznych”). Te słowa umocniły moją wiarę i odwagę. To prawda, wszystko jest w rękach Boga. Z Nim wszystko jest możliwe. Gdy doświadczamy trudności, Bóg chce od nas tylko szczerości i współpracy, żebyśmy Mu zaufali i na Nim polegali i jak najlepiej z Nim współpracowali. Wtedy Bóg nam pomoże. Gdy ja stanęłam przed takim problemem, zrozumiałam, że nie miałam Boga w sercu. Żyłam własnym ideami, myśląc, że skoro nie znam włoskiego, to nie mogą porozumieć się z tym bratem, a więc nie mogę nieść świadectwa o dziele Boga. Moje nastawienie zrobiło się negatywne i wycofane. Jak w ten sposób mogłam zyskać przewodnictwa Boga i ujrzeć Jego czyny? Musiałam polegać na Bogu i z Nim współpracować, i ufać, że mnie poprowadzi. Z tym nastawieniem wyszukałam wersety z włoskiej Biblii, mówiące o dziele Boga w dniach ostatecznych. Pomyślałam, że mogę ich użyć w mojej komunikacji z bratem. I tak pewnego ranka wysłałam mu te wersety, by lepiej się z nim porozumieć. Później mile się zaskoczyłam, gdy zobaczyłam zwiastun „Tajemnicy pobożności” w języku włoskim. Szybko mu go wysłałam. Później powiedział, że rozumie, że film mówi o biblijnych przepowiedniach powrotu Pana. Zapytał z ekscytacją: „Czy Pan powrócił? Czy jest w Chinach? Jakie jest teraz Jego imię?”. Wtedy poczułam, że jak zagubiona owieczka usłyszał on nagle głos pasterza i wszędzie go szukał. Prawie ze łzami napisałam: „Jego imię to Bóg Wszechmogący, o którym mówi Księga Objawienia: »Który jest i który był, i który ma przyjść, Wszechmogący« (Obj 1:8)”. W tym momencie ujrzałam, jak każdy etap Bożego panowania łączy się z następnym. Po włosku umiem się tylko przywitać, ale to doświadczenie dało mi świadomość, że udało mi się porozumieć z tym bratem dzięki przewodnictu Boga, widziałam tego efekty. Dostrzegłam, że wszystko jest w rękach Boga, powinniśmy szczerze Mu ufać i na Nim polegać i z Nim współpracować.

Później przyszła inna próba. Ten brat zapytał mnie, kiedy otrzyma świadectwo o dziele Boga w dniach ostatecznych. Chciałam mu pomóc, ale wciąż dzieliła nas bariera językowa i wciąż nie znalazłam pomocy. Gdyby niewierzący pomógł przy tłumaczeniu, niezrozumiałby terminologii duchowej i mógłby popełnić błędy. Myśl o tych problemach doprowadzała mnie do rozpaczy. Co miałam robić? Byłam jak kotka na gorącym blaszanym dachu. Wołałam do Boga: „O Boże, mam związane ręce. Nie wiem, co mam robić, i nie wiem, czego ma mnie to nauczyć. Otwórz mi drogę i poprowadź mnie”. Pomyślałam o Mojżeszu przekraczającym Morze Czerwone. Miał liczne trudności, gdy wyprowadzał Izraelitów z Egiptu, ale nie tracił wiary w Boga. Modlił się i współpracował z Bogiem, widział wiele Jego cudów. Bez Morza Czerwonego, bez pościgu przez armię i jego 40 lat na pustyni jak Mojżesz mógłby mieć taką wiarą i świadectwo? Bez tych trudności w moich obowiązkach jak mogłabym dojść do prawdziwej wiary w Boga? A przecież czym były moje trudności w porównaniu z Morzem Czerwonym? Odkąd spotkałam tego brata przez internet, Bóg otworzył mi drogę i byłam świadkiem Jego cudownych czynów. Powinnam mieć większą wiarę i polegać na Bogu. Wtedy zrozumiałam, że Bóg chce udoskonalić moją wiarę i poleganie na Nim poprzez te trudności, by dać mi praktyczne zrozumienie wszechwładzy Bożej przez moje rzeczywiste doświadczenie. Gdy już pojęłam wolę Boga, nie miałam wątpliwości, że otworzy mi drogę. Mieliśmy spotkać się online i inni sprowadzili 15-letnią siostrę, która uczyła się włoskiego, żeby tłumaczyła. Gdy usłyszałam, że 15-latka będzie tłumaczyć, pomyślałam o sobie i tej młodej siostrze. Byłam młoda, moja wiara była świeża i nigdy nie głosiłam słowa. Czy tak młoda dziewczyna pomoże w głoszeniu słowa? Czułam się niepewnie. Gdy jedna usłyszałam, jak płynnie czyta słowa Boga po włosku i że szybko zapamiętuje nowe słowa, byłam zaskoczona i zawstydzona. Bóg zgromadził właściwych ludzi do głoszenia ewangelii. Przypomniałam sobie słowa Boga: „Kiedy zobowiązanie lub obietnica wypływają z ust Bożych, wszystkie rzeczy służą ich spełnieniu i są wykorzystywane tak, aby do niego doprowadzić, a wszystkie stworzenia są zorganizowane oraz koordynowane pod panowaniem Stwórcy i każde odgrywa swoją rolę, a także każde służy swojej funkcji. Jest to przejawem autorytetu Stwórcy” („Sam Bóg, Jedyny I” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”). Dzięki temu doświadczeniu pojęłam, że Bóg mnie poprowadzi, jeśli będę na Nim polegać, że ujrzę Jego czyny.

Gdy udało się już znaleźć tłumaczkę, mogłam porozumieć się z bratem z Włoch. Kamień spadł mi z serca. Wkrótcejuż tak bardzo nie pragnęłam polegać na Bogu, a ta siostra miała inne sprawy, więc nie mogła już tłumaczyć. Ta wiadomość prawie mnie z nóg zwaliła. Tak dużo chciałam jeszcze powiedzieć temu bratu, by umocnić go na prawdziwej drodze. Ale bez tłumaczki nic nie mogłam zrobić. Potem usłyszałam o kimś, kto szuka prawdziwej drogi, kogo zwiodła KPCh i społeczność religijna, więc nie śmiał iść dalej. Bałam się, brat z Włoch przestanie poszukiwać, jeśli nie zostanie podlany. Czułam się bezsilna i nie wiedziałam, co robić. Pewnego dnia ten brat na swojej stronie udostępnił taki wpis: „Przyjaciele, bracia i siostry, Jezus Chrystus powrócił! Radujcie się!”. Gdy to zobaczyłam, oblał mnie zimny pot. Miał ponad 3000 religijnych znajomych. Jeśli kilku z nich to antychryści, którzy go zwiodą, to co z nim będzie? Czułam lęk, więc pomodliłam się do Boga. „O Boże, bez tłumaczki nie uda się podlać tego brata i boję się, że inni go zwiodą z dobrej drogi. Jak mam doświadczać Twoich słów i czego się z tej sytuacji nauczyć? Poprowadź mnie”. Po modlitwie przeczytałam te słowa Boga: „Przez większą część danego im czasu ludzie żyją w stanie nieświadomości. Nie wiedzą, czy mają polegać na Bogu, czy na sobie. Dlatego też zwykle postanawiają zdać się na samych siebie i sprzyjające warunki oraz otoczenie, jak również na wszystkich tych ludzi, zdarzenia i rzeczy, które przynoszą im korzyść. W tym właśnie ludzie są najlepsi. Najgorzej wychodzi im natomiast poleganie na Bogu i szanowanie Go, ponieważ mają poczucie, że poważanie Boga wymaga zbyt wiele zachodu. Nie są w stanie Go zobaczyć ani dotknąć, czują więc, że okazywanie Mu szacunku to sprawa niejasna i mało realna. Dlatego w tym właśnie aspekcie swej nauki wypadają najsłabiej, a ich wkraczanie weń jest najbardziej powierzchowne. Jeśli nie nauczysz się, jak szanować Boga i na Nim polegać, nigdy nie dostrzeżesz, jak Bóg działa w Tobie, jak cię prowadzi czy oświeca. Jeśli zaś nie potrafisz tego zobaczyć, wtedy kwestie takie jak: »czy Bóg istnieje i kieruje wszystkim w życiu rodzaju ludzkiego« będą w głębi twego serca kończyć się znakiem zapytania, zamiast kropką czy wykrzyknikiem: »Czy Bóg kieruje wszystkim w życiu ludzkości?«. »Czy Bóg widzi najgłębsze zakamarki serca człowieka?«. Z jakiego powodu zdania te przekształcasz w pytania? Jeśli nie będziesz prawdziwie polegał na Bogu ani szczerze Go poważał, nie będziesz w stanie wzbudzić w sobie autentycznej wiary w Niego. Jeśli zaś nie będziesz umiał wzbudzić w sobie autentycznej wiary w Boga, to wówczas te znaki zapytania pozostaną tu dla ciebie już na zawsze, towarzysząc wszystkiemu, czego dokona Bóg, a w ich miejscu nigdy nie pojawią się kropki” („Wierzący muszą zacząć od przejrzenia na wskroś złych trendów istniejących na świecie” w księdze „Zapisy wypowiedzi Chrystusa dni ostatecznych”). Słowa Boga przebudziły mnie i zrozumiałam, że zapomniałam o Bogu. Gdy Bóg umieścił mnie w sytuacji bezsilności, gdy bezradna nie mogłam się komunikować, Bóg stał się moją liną ratunkową. A gdy mi sprzyjało szczęście i miałam właściwych ludzi, to właśnie na nich polegałam, bo czułam, że tak jest praktyczniej. Gdy ta młoda siostra pomogła mi w potrzebie, wiedziałam, że to działał Bóg. Ale później, gdy nie byłam pewna, czy ten brat przyjmie dzieło Boga w dniach ostatecznych, całkowicie polegałam na tej tłumaczce. Brak mi było wiary w Boga. Przypomniałam sobie słowa Pana Jezusa: „Mój Ojciec, który mi je dał, większy jest od wszystkich i nikt nie może wydrzeć ich z ręki mego Ojca” (J 10:29). Owieczki Boga słyszą Jego głos. Żadne plotki, kłamsta i trudy nie wyrwą ich z Jego rąk. To jest władza Boga. Powinnam wierzyć słowom Boga, czynić mój obowiązek, szukać drogi komunikacji z tym bratem. To, czy zwiodą go pogłoski i kłamstwa, nie zależało ode mnie.

Później przeczytałam słowa Boga Wszechmogącego: „Szatan deprawuje ludzkość od tysięcy lat. Dokonał niewyobrażalnego zła, oszukiwał pokolenie za pokoleniem i popełnił ohydne zbrodnie na świecie. Zamęczał, oszukiwał i zwodził człowieka, by sprzeciwił się Bogu i popełniał akty zła, które raz za razem mieszały i szkodziły Bożemu planowi zarządzania. Jednak pod władzą Boga, wszystkie rzeczy i istoty żywe nadal przestrzegają zasad i praw ustanowionych przez Boga. W porównaniu z autorytetem Boga, szatańska nikczemna natura i gwałtowność są tak szpetne, tak odrażające i podłe, tak małe i trudne do obrony. Chociaż szatan krąży pośród wszystkich rzeczy stworzonych przez Boga, nie jest w stanie wprowadzić najmniejszych zmian w ludziach, rzeczach i przedmiotach, którymi Bóg zarządza” („Sam Bóg, Jedyny I” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”). Słowa Boga dały mi spokój. To prawda, że wszystko podlega władzy Boga i nikt nie może przeszkodzić w tym, co Bóg chce uczynić. Nikt nie może zabrać owieczek Boga. Jeśli oszust wejdzie do domu Boga, zostanie ujawniony i wyeliminowany. Taka jest moc Boga. Uświadomiłam sobie, że nie rozumiem Boga. Byłam tego żywym przykładem. Zanim przyjęłam dzieło Boga Wszechmogącego, długo słuchałam kłamst KPCh i świata religijnego. Choć wiele stało mi na drodze, słowa Boga sprawiły, że przyjęłam Jego dzieła w dniach ostatecznych. Dziś żadne herezje ani kłamstwa nie staną mi na drodze podążania za Bogiem Wszechmogącym. Pomagają mi wyraźniej ujrzeć oblicze szatana i wzmacniają moją wiarę na Bożej drodze. Wszystko to osiągnęły słowa Boga. Przemyślałam ten niemal miesiąc komunikacji z tym bratem. Nie łączył nas język, nie mogliśmy się porozumieć, ale próbowaliśmy, aż on przyjął dzieło Boga w dniach ostatecznych. Wspomniał o głoszeniu ewangelii i założeniu kościoła we Włoszech. Czy to było do osiągnięcia bez przewodnictwa Boga, bez słów Boga pozyskujących ludzi? Brakowało mi rozumienia Boga. Gdy głosiłam ewangelię, mówiłam, że władza Boga jest niezrównana i żadna siła nie powstrzyma Jego dzieła, ale zawsze posługiwałam się analizą logiczną. Gdy trafiłam na barierę językową, bałam się, że ten brat ulegnie pogłoski i kłamstwa antychrystów. Żyłam w strachu. Ale to, czy on pójdzie prawdziwą droga, było w rękach Boga, o tym decydował Bóg. Zamiast się martwić powinnam wypełniać obowiązek odpowiedzialnie. Z tą myślą pomodliłam się do Boga, chcąc poddać się Jego władzy i planom. Zaskoczyła mnie ta młoda siostra, gdy napisała, że jest wolna i może znów tłumaczyć. W końcu mogłam się z nim jasno porozumieć.

Choć czasami czułam się zniechęcona i czasami targał mną wielki niepokój, gdy dzieliłam się ewangelią z tym bratem, to przecież gdy polegałam na Bogu, widziałam Jego przewodnictwo i czyny. Pojęłam, że dzieło Boga czyni On sam, i moja wiara urosła. To była łaska i miłosierdzie Boga. Myślałam, że głoszenie ewangelii zbawia innych, ale zrozumiałam, że jednocześnie doświadczałam dzieła Boga i Jego słów. Dzięki temu doświadczeniu ja, niewierny Tomasz, poznałam prawdziwie władzę i wierność Boga. Tak jak mówi Bóg: „Kiedy ludzie napotykają szczególnie trudny problem, kiedy nie ma nikogo, do kogo mogliby się zwrócić i kiedy czują się szczególnie bezradni, pokładają jedyną nadzieję w Bogu. Jakie są ich modlitwy? Jaki jest ich stan umysłu? Czy są szczerzy? Czy ma wtedy miejsce jakieś fałszerstwo? Tylko wtedy gdy ufasz Bogu, jak gdyby był On ostatnią deską ratunku, której się trzymasz, by uratować swoje życie, mając nadzieję, że On ci pomoże ‒ twoje serce jest szczere. Chociaż być może nie powiedziałeś zbyt wiele, twoje serce już się poruszyło. To znaczy, że oddajesz swoje szczere serce Bogu, a Bóg słucha. Kiedy Bóg słucha, widzi twoje trudności i oświeci cię, poprowadzi cię i ci pomoże” („Wierzący muszą zacząć od przejrzenia na wskroś złych trendów istniejących na świecie” w księdze „Zapisy wypowiedzi Chrystusa dni ostatecznych”). Aby poznać Boga, musimy praktykować Jego słowa i doświadczać ich poprzez to, co spotyka nas na co dzień, i podczas wypełniania obowiązków. Tylko tak można poznać Boga i bać się Go. Moje doświadczenie tego mnie nauczyło. Bogu niech będą dzięki!

Koniec wszelkich rzeczy jest blisko. Czy chcecie wiedzieć, jak Pan wynagrodzi dobro i ukarze zło i ustali wynik człowieka, kiedy On powróci? Zapraszamy do kontaktu z nami, aby pomóc Ci znaleźć odpowiedź.

Powiązane treści

Smak bycia szczerym

Autorstwa Yongsui, Korea Południowa Na jednym ze spotkań w marcu lider mówił o tym, że aresztowano i torturowano jednego z braci. W chwili...

Zamieść odpowiedź

Połącz się z nami w Messengerze