Za kulisami domowej batalii

11 grudnia 2022

Autorstwa Wang Zhi, Chiny

W roku 2010 moja żona zobaczyła w telewizji plotki i negatywną propagandę autorstwa partii komunistycznej o Kościele Boga Wszechmogącego. Bała się, że mnie aresztują i zaczęła na mnie naciskać. Któregoś dnia powiedziała mi ze złością: „Zobacz, co mówią w telewizji. Błyskawica ze Wschodu ma być zwalczana i wyeliminowana. W całym kraju wierzący są aresztowani i skazywani, a policja namawia innych, by ich szpiegowali i na nich donosili. Porzuć tę wiarę! Jeśli cię aresztują, wmieszasz w to całą rodzinę”. Odparłem: „Partia komunistyczna rządzi w Chinach i ponad wszystko nienawidzi Boga, więc szczególnie prześladuje wierzących. Ścieżka wiary wiedzie przez ucisk. Zbawiciel, Bóg Wszechmogący, przybył, by zbawić ludzkość. Powitałem już powracającego Pana, nie mogę więc porzucić wiary z obawy przed prześladowaniem”. Widząc, że nie słucham jej rad, robiła wszystko, by mi przeszkodzić – nie mogłem chodzić na spotkania ani pełnić obowiązków.

Raz gdy miałem już wyjść, stanęła przede mną i chwyciła mnie, żebym nie mógł wyjść. Ledwo się uwolniłem i wyszedłem na korytarz, a ona krzyknęła: „Nie wolno ci się spotykać!”. Bojąc się, że sąsiedzi zauważą i doniosą, wróciłem do środka i zamknąłem drzwi. Zaczęła mi grozić: „Jeśli pójdziesz na spotkanie, zgłoszę cię do Biura Bezpieczeństwa Publicznego! Znam wszystkich pozostałych z twojej grupy. Doniosę na was wszystkich, a policja was aresztuje i zobaczymy, czy wciąż będziesz wierzył!”. Oburzyły mnie jej słowa. Ostrzegłem ją, że obrazi Boga i zostanie ukarana. Nie chciała mnie słuchać, a tylko walczyła ze mną dzień w dzień, żebym zrezygnował z wiary. Dostawałem szału. W domu nie mogłem czytać słów Boga, a ona mnie cały czas pilnowała.

Przez jakiś czas nie mogłem na nie chodzić, co mnie okropnie dręczyło. Tęskniłem za dniem, w którym żona przestanie mnie dręczyć, bym mógł wypełniać swoje obowiązki. Modliłem się do Boga, prosząc Go, by pokazał mi, jak wybrnąć z tej sytuacji. Przypomniałem sobie hymn ze słowami Boga.

1 Bóg wcielony wydany jest na wszelkiego rodzaju szyderstwa, obelgi, osąd i potępienie. Podąża za nim diabeł, odrzucają Go i przeciwstawiają Mu się kręgi religijne. Nikt nie może zrekompensować tego bólu w Jego sercu! Zbawia zepsutą ludzkość przez niezwykłą cierpliwość; kocha ludzi zranionym sercem. Jest to najbardziej bolesne dzieło. Zaciekły opór ludzkości, potępienia i oszczerstwa, fałszywe oskarżenia, prześladowania oraz polowania i rzezie sprawiają, że ciało Boga przy wykonywaniu tego dzieła staje w obliczu ekstremalnych niebezpieczeństw. On znosi te cierpienia, ale kto może Go zrozumieć i kto może Go pocieszyć?

2 Pan Jezus czynił dzieło i żył na ziemi przez trzydzieści trzy i pół roku. Dopiero po ukrzyżowaniu, śmierci, zmartwychwstaniu i ukazywaniu się ludzkości przez czterdzieści dni został uwolniony, zamykając tym bolesne lata życia z ludzkością. Jednak serce Boga przez cały czas cierpi taki sam ból, martwi się On bowiem o przeznaczenie ludzkości. Tego bólu nikt nie może zrozumieć ani nikt nie mógłby go znieść. Od samego początku całym dziełem objawianym przez wcielone ciało była miłość; istotą Jego dzieła jest miłość; oddał ludzkości całego siebie i wszystko, co posiadał.

(Podążaj za Barankiem i śpiewaj nowe pieśni, Bóg kocha człowieka swymi ranami)

Słowa tego hymnu bardzo mnie poruszyły i poczułem miłość Boga do człowieka. W obu wcieleniach Bóg cierpiał ból i upokorzenie, by nas zbawić! Herod chciał zabić Pana Jezusa od momentu Jego narodzin, a gdy zaczął działać, faryzeusze Go wyśmiewali, oczerniali i potępiali. W dniach ostatecznych Bóg Wszechmogący podejmuje o wiele większe ryzyko niż w Wieku Łaski, bo stał się ciałem w legowisku wielkiego czerwonego smoka, by działać i zbawić ludzi. Partia Go prześladuje i potępia, a świat religijny odrzuca i zniesławia. Bóg znosi różne cierpienia bez słowa, aby nas zbawić. Skoro podążam za Bogiem, dążąc do zbawienia, ile warte jest zniesienie odrobiny cierpienia? Zawsze mówiłem, że chcę kochać Boga i podążać za Nim aż do końca mimo cierpień i ucisku, lecz zabrakło mi wiary, gdy znalazłem się w prawdziwej sytuacji. Gdzie moje świadectwo? Widząc, że dotąd tylko rozumiałem doktryny, poczułem wielki wstyd. Postanowiłem, że bez względu na ucisk czy przeszkody, jakich doświadczę, podążę za Bogiem do końca. Moja żona nie przestawała mi przeszkadzać i nie chciała się poddać, dopóki nie osiągnie swojego celu. Lecz dzięki wskazówkom ze słów Boga nie czułem się już tak ograniczany.

Gdy pewnego dnia wróciłem z pracy, zauważyłem, że żona znalazła i zniszczyła księgę ze słowami Boga oraz kilka płyt z hymnami, które ukryłem. Spytałem ją z wściekłością: „Czemu zniszczyłaś moją książkę i płyty? Nienawidzisz Boga i sprzeciwiasz się Mu, a nawet chcesz, by aresztowano braci i siostry. Poniesiesz karę”. Odparła złośliwie: „Nie pozwolę ci wierzyć, nawet jeśli poniosę karę!”. Ciągnęła tę scenę, lecz widząc, że nie słucham, powiedziała z urazą: „Jeśli zachowasz wiarę, chcę rozwodu!”.

Przykro mi było słuchać, że chce rozwodu. Przez cały czas małżeństwa zawsze się o mnie dobrze troszczyła i przez te wszystkie lata prawie się nie kłóciliśmy. Wszyscy bardzo nas podziwiali. Poczułem spory opór wobec perspektywy rozwodu. Wtedy przypomniałem sobie słowa Boga: „Wierzący i niewierzący nie są ze sobą zgodni, lecz raczej przeciwstawiają się sobie nawzajem(Bóg i człowiek wejdą razem do odpoczynku, w: Słowo, t. 1, Pojawienie się Boga i Jego dzieło). „Każdy, kto nie uznaje Boga, jest wrogiem; to znaczy każdy, kto nie uznaje Boga wcielonego – bez względu na to, czy jest w tym strumieniu lub poza nim – jest antychrystem! Kimże jest szatan, kimże są demony i kimże są wrogowie Boga, jeśli nie stawiającymi opór, niewierzącymi w Boga?(Bóg i człowiek wejdą razem do odpoczynku, w: Słowo, t. 1, Pojawienie się Boga i Jego dzieło). To prawda. Wierzący i niewierzący to dwa różne typy ludzi na odmiennych ścieżkach. W swojej wierze chcę dążyć do prawdy i poddać się Bogu, wypełniać obowiązek istoty stworzonej. Widząc aresztowania i prześladowania wierzących przez partię komunistyczną, moja żona na to przystała i mnie gnębiła. Zniszczyła moją księgę ze słowami Boga i groziła aresztowaniem wierzących. Nienawidziła Boga. Chociaż byliśmy małżeństwem, byliśmy różnymi ludźmi na odmiennych ścieżkach. Chciała słuchać partii komunistycznej i opierać się Bogu – należała do szatana. Skoro chciała rozwodu, powinienem to uszanować, by w przyszłości nikt mi nie przeszkadzał w wypełnianiu moich obowiązków. Odparłem jej stanowczo: „Kroczymy odmiennymi ścieżkami. Zakończmy nasz związek. Powinniśmy się rozwieść”. Gdy to powiedziałem, już nie chciała rozwodu.

Sądziłem, że sprawa jest zamknięta, lecz ona połączyła siły z naszym synem i synową. Synowa powiedziała: „Tato, czyżbyś nie kochał swojego wnuka? Ludzie często mówią, że dziadkowie są bliżsi wnukom niż swoim dzieciom i z tobą też tak jest”. Zgodziłem się z nią, że to prawda. Widząc, że mnie to cieszy, ciągnęła dalej: „Tato, tak bardzo go kochasz – porozmawiajmy o tym. Mój wuj jest dyrektorem bezpieczeństwa publicznego. Mówi, że wyznawcy Boga Wszechmogącego to polityczni przestępcy, których aresztują i skazują. Ich dzieci i wnuki są w to wplątywane i nie mogą pracować dla rządu ani dostać się na studia. Tato, porzuć swoją wiarę. Gdy cię aresztują, ucierpią nasze kariery. Musisz o nas pomyśleć. A jeśli nie o nas, to chociaż o swoim wnuku. Jeśli się nie dostanie na studia i nie znajdzie pracy przez twoją wiarę, to będzie twoja wina”. Na jej słowa zrobiło mi się przykro. Wtedy mój syn z poważnym wyrazem twarzy powiedział: „Tato, masz problemy z nogami. Co będzie, jeśli nie dasz rady chodzić? Jeśli przestaniesz wierzyć w Boga Wszechmogącego, zaopiekujemy się tobą. Lecz gdy się zestarzejesz i zachowasz wiarę, a przez ból nóg nie dasz rady chodzić, nie zajmiemy się tobą”. Bardzo mnie rozczarowało to, co powiedział. Nie sądziłem, że powie coś tak bezdusznego z powodu mojej wiary. Włożyłem serce w jego wychowanie, a on mnie szantażował opieką na starość. Wszystko poszło na marne! Miałem reumatyzm i rozrost kości w nogach. Gdy dawał o sobie znać, przez dwa tygodnie nie mogłem zginać kolan, a ból nie pozwalał mi pracować. Poza tym wiedziałem, że nie młodnieję, więc z biegiem lat ból będzie się nasilał. Nie miałem emerytury ani innego źródła utrzymania. Jak miałbym sobie poradzić bez opieki syna? Martwiłem się coraz bardziej. Nagle zdałem sobie sprawę, że to jedna ze sztuczek szatana. Wykorzystywał moje uczucia, przyszłość moich dzieci i kwestię poradzenia sobie w przyszłości, by mnie poddać próbie i skusić do zdrady Boga. Od razu zwróciłem się do Boga: „Boże, czuwaj nad moim sercem i prowadź do triumfu w próbie szatana”. Pomyślałem o tych słowach Boga: „Los człowieka jest w rękach Boga. Nie jesteś w stanie pokierować sobą: mimo wszelkich swych usilnych starań i zajęć, człowiek pozostaje niezdolny do kontrolowania siebie w swym własnym imieniu. Gdybyś mógł poznać własne perspektywy, kontrolować swój los, czy nadal byłbyś istotą stworzoną?(Przywrócenie normalnego życia człowieka i doprowadzenie go do cudownego miejsca przeznaczenia, w: Słowo, t. 1, Pojawienie się Boga i Jego dzieło). Właśnie. Bóg rządzi wszystkim, a cały nasz los jest w Jego rękach. Co się stanie z moim wnukiem i jaką pracę będzie wykonywać, jak pójdzie kariera mojego syna i czy moja wiara na nią wpłynie – wszystko to ustala Bóg. Co więcej, dzieło Boga w dniach ostatecznych dobiega końca, a katastrofy nadchodzą. Jeśli nie pójdą za Bogiem i nie zaczną Go czcić, nawet jeśli pójdą na studia i dostaną dobrą pracę, i tak sczezną w trakcie katastrof, gdy zakończy się dzieło Boga. Jakie widoki na przyszłość będą mieć? Pozornie mój syn i jego żona mówili te rzeczy, by mi przeszkadzać i gnębić, lecz to była próba od szatana. On wiedział, jak bardzo kocham wnuka i że od dawna martwię się o stan swoich nóg i o to, że nikt się mną nie zajmie. W ten sposób szatan chciał mnie zmusić do zdrady Boga. Jest taki przebiegły! W rękach Boga było to, czy będę mógł w przyszłości chodzić, więc mam się poddać Jego władzy i ustaleniom. Stanowczo powiedziałem: „Macie swoje życie. Nie martwcie się już o to, czy będę mógł chodzić ani czy będę żył. Jeśli się boicie problemów, gdy mnie aresztują, możemy zerwać więzi. Trwam w wierze w Boga Wszechmogącego!”. Widząc moją stanowczość, wymienili spojrzenia, pokręcili głowami i już nic nie mówili. Z całego serca dziękowałem Bogu, że dał mi przebrnąć próbę i atak szatana.

Syn i synowa nie odwiedzali mnie przez kilka miesięcy ani nie dzwonili. Moja żona ciągle się ze mną kłóciła, chcąc, bym przestał wierzyć w Boga. Po jakimś czasie zacząłem się martwić. Czy mój syn naprawdę się ode mnie odżegnał? Jeśli kiedyś się rozwiodę z żoną i nie dam rady chodzić ani zadbać o siebie, a syn się o mnie nie zatroszczy, to co pocznę? Na myśl o przyszłych cierpieniach i trudnościach poczułem się nieco opuszczony. Wiedziałem, że nie mogę tak myśleć i znów ulegam sztuczce szatana, więc szybko zwróciłem się do Boga, prosząc o siłę, by wytrwać w świadectwie. Potem przyszedł mi na myśl hymn ze słowami Boga.

Jesteś istotą stworzoną: to oczywiste, że powinieneś czcić Boga i dążyć do osiągnięcia życia pełnego znaczenia. Skoro jesteś istotą ludzką, powinieneś ponosić koszty dla Boga i znosić wszelkie cierpienia! Powinieneś z radością i bez wahania przyjmować tę odrobinę cierpienia, jakiemu jesteś dziś poddawany, i wieść życie pełne znaczenia, tak jak Hiob i Piotr. Jesteście ludźmi, którzy podążają właściwą drogą, tymi, którzy dążą do poprawy. Jesteście ludźmi, którzy w narodzie wielkiego, czerwonego smoka powstają, tymi, których Bóg nazywa sprawiedliwymi. Czyż takie właśnie życie nie jest życiem o największym znaczeniu?

(Podążaj za Barankiem i śpiewaj nowe pieśni, Najgłębsze życie)

Rozważanie słów Boga dało mi siłę. Nie ma nic sprawiedliwszego niż wiara w Boga i spełnianie obowiązku istoty stworzonej. To właściwa droga przez życie, a wszelkie cierpienie dla osiągnięcia prawdy i uradowania Boga ma wartość i Jego aprobatę. Gdy teraz o tym myślę, choć cierpiałem, naprawdę coś na tym zyskałem. Wcześniej sądziłem, że wierzę w Boga. Nie uległbym w obliczu opresji ze strony partii komunistycznej, a działania żony i syna nie odebrały mi woli pójścia za Bogiem. Sądziłem, że jestem oddany Bogu. Lecz w konkretnej sytuacji gdy syn mnie długo ignorował, bałem się, że nie dam rady o siebie zadbać i nie będzie nikogo, kto mógłby się mną zająć. Myślałem tylko o swojej przyszłości – nie pokładałem zaufania w Bogu. Zanim to się stało, nie znałem swojej prawdziwej postawy – potem czegoś się o sobie dowiedziałem. Poznałem też trochę sztuczek szatana oraz istotę mojej niewierzącej rodziny przeciwnej Bogu. To było zbawienie od Boga. Musiałem być jak Hiob – iść za Bogiem bez względu na ataki szatana czy gnębienie ze strony mojej rodziny. Po tym postanowieniu stosunek syna i synowej do mnie nieco się zmienił. Czasem gdy wuj mojej synowej mówił, że partia planuje aresztować kolejnych wierzących, przeprowadzić jakąś operację, przekazywała mi to i prosiła, bym uważał, pełniąc swój obowiązek. Nie odpuściła mi.

Lecz ku mojemu zdziwieniu któregoś dnia nagle otworzyła okno, chwyciła framugę, postawiła stopę na parapecie i krzyknęła: „Mówiłam ci, żebyś porzucił wiarę, lecz nie słuchasz. Jeśli cię aresztują, zrujnujesz całą rodzinę. Pytam po raz ostatni: zachowujesz swoją wiarę? Bo jeśli tak, skoczę!”. Stanęła na parapecie, gotowa do skoku. Przeraziłem się. Mieszkaliśmy na siódmym piętrze. Jej skok oznaczałby śmierć. Podbiegłem, by ją ściągnąć, a ona wskazała na mnie, krzycząc: „Nie podchodź! Jeśli się zbliżysz, od razu skoczę!”. Nie odważyłem się podejść, widząc obie jej stopy na parapecie. W cichości serca prosiłem Boga, by mnie prowadził. Wtedy zrozumiałem, że groźbą o skoku żona chce skłonić mnie do zdrady Boga i nie mogłem ulec sztuczce szatana. Trochę się uspokoiłem i powiedziałem: „Jeśli chcesz umrzeć, nikt cię nie powstrzyma. Lecz twój szantaż samobójstwem nie zadziała. Jeśli wyskoczysz z okna i umrzesz, to twój wybór. Mam niezachwianą wiarę i nikt mnie nie powstrzyma!”. Cofnęła nogę, widząc, że jej groźba nie działa i odparła: „Nie jestem głupia. Moja śmierć jest dla ciebie wygodna, bo nikt by już nie stał między tobą a Bogiem”. Pojąłem, jak bardzo nienawidzi Boga, skoro własną śmiercią chce mnie zmusić, bym Go zdradził. Przemawiał przez nią jakiś demon. Jednocześnie coraz bardziej nienawidziłem partię. Dzięki telewizji szerzono różne plotki i kłamstwa, by wprowadzać ludzi w błąd, aresztowano chrześcijan, przy aresztowaniu wierzących wplątywano całe rodziny, by ci niewierzący sprzeciwiali się Bogu i gnębili wierzących. Partia komunistyczna jest na wskroś zła. To demon przeciwny Bogu, zły duch! Przekląłem ją i wyrzuciłem z serca, będąc zdecydowanym podążać za Bogiem.

Myślałem, że przestanie mi przeszkadzać, lecz wkrótce tuż po śniadaniu gdy nie patrzyłem, poderwała się, przyłożyła mi go do gardła nożyk do owoców i wściekle rzuciła: „Jeśli zachowasz wiarę, poderżnę ci gardło!”. Miała morderczy wyraz twarzy i dziki blask w oczach. Wyglądała, jakby demon ją opętał. Bałem się, a jednocześnie byłem zły. Uciekała się do wszelkiego zła, by mnie skłonić do zdrady Boga. Jej stanowczo odparłem: „Jeśli dziś poderżniesz mi gardło, nadal będę wierzył w Boga Wszechmogącego. Nie opuszczę Go”. Moja stanowczość ją zszokowała. Stała tak z nożem, jakby zamarła, całkowicie bez ruchu. Po chwili odłożyła nóż na stół i powiedziała: „Nie będę już zwracać na ciebie uwagi. Wierz sobie, w co tylko chcesz”. Widząc, że poniosła porażkę, dziękowałem Bogu i chwaliłem Go. Potem rozstaliśmy się z żoną i poszliśmy własnymi drogami. Przestała ingerować w moją wiarę.

Dzięki temu zrozumiałem, że gnębienie ze strony żony i próby powstrzymania mnie od wiary, a nawet grożenie samobójstwem i śmiercią oraz gotowość syna do porzucenia mnie – wszystko to przez prześladowania ze strony partii komunistycznej. Gdyby nie ich plotki i kłamstwa, wściekłe aresztowania i prześladowania, wplątujące całe rodziny wierzących, moja rodzina nigdy by tak nie gnębiła mojej wiary i nie zostałaby rozbita. Widząc, jakim złym, przeciwnym Bogu demonem jest partia komunistyczna, zacząłem nią całkowicie gardzić! Co więcej, ujrzałem u żony demoniczną istotę oporu i wrogości do Boga. Już nie czułem, że mnie ogranicza. Bez względu na ucisk czy trudności, jakich przyjdzie mi doświadczyć, zdecydowanie chcę iść za Bogiem do końca!

Koniec wszelkich rzeczy jest blisko. Czy chcecie wiedzieć, jak Pan wynagrodzi dobro i ukarze zło i ustali wynik człowieka, kiedy On powróci? Zapraszamy do kontaktu z nami, aby pomóc Ci znaleźć odpowiedź.

Powiązane treści

Żegnaj, ugodowcu!

Autorstwa Li Fei, Hiszpania Jeśli chodzi o ludzi ugodowych, to zanim uwierzyłam w Boga, sądziłam, że są wspaniali. Mają łagodne...

Bóg jest taki sprawiedliwy

Autorstwa Zhang Lin, Japonia We wrześniu 2012 roku przewodziłem pracy kościoła i spotkałem moją przywódczynię, Yan Zhuo. Prosiła ona braci...

Zamieść odpowiedź

Połącz się z nami w Messengerze