Wybór w czasie kryzysu

02 lutego 2022

Autorstwa Zhang Jin, Chiny

Jakiś czas temu dostałem list od brata Zhao. Przywódca ich kościoła oraz pewien brat i jedna siostra zostali aresztowani za głoszenie ewangelii. Książki nie były bezpieczne. W każdej chwili policja mogła przeszukać kościół i je skonfiskować. On i kilku innych diakonów dobrze znało aresztowanych i byli pod stałą obserwacją, więc nie mogli przenieść książek. Poprosił zatem mnie, bym pomógł przenieść książki słowa Bożego w inne miejsce. Po przeczytaniu jego listu czułem rozterkę. Aby aresztować chrześcijan, w każdej wiosce Partia wprowadziła „system odpowiedzialności pięciu domów” oraz obserwowała, kogo najczęściej odwiedzają nieznajomi. Namierzeni wierzący byli natychmiast zgłaszani. Aresztowano już członków tego kościoła, a Partia wszędzie miała swoich ludzi. Przewożenie książek słowa Bożego w takim okresie było zbyt groźne. W razie donosu nikczemnej osoby lub odkrycia przez policję, policja zatrzymuje pojazd i wszystkich pasażerów. Znalezienie przy mnie takiej ilości książek słowa Bożego, oznaczałoby tortury w czasie przesłuchania. Czekała mnie śmierć lub poważne obrażenia. Gdybym nie zniósł bólu i stał się Judaszem, zostałbym przeklęty i ukarany, a to oznaczałoby mój koniec, czyż nie? Ale jeśli nie przenieślibyśmy książek na czas, a policja by je skonfiskowała, wtedy bracia i siostry nie mogliby czytać słowa Bożego. Nie mogłem patrzeć bezczynnie, jak policja zabiera książki słowa Bożego. Zmagałem się z decyzją, co zrobić, więc pomodliłem się: „Boże, czuję dojmujący strach. Boję się aresztowania, więc brak mi odwagi do działania. Proszę, daj mi wiarę i siłę”.

Po modlitwie zobaczyłem fragment słów Bożych. „Ludzie, którzy są lojalni Bogu, dobrze wiedzą, że wiąże się to z ryzykiem i są gotowi podjąć to ryzyko, aby zająć się następstwami i ograniczeniem strat domu Bożego do minimum, zanim sami się wycofają. Własne bezpieczeństwo nie jest dla nich priorytetem. Co na to powiecie: czy ludzie mogliby ani trochę nie troszczyć się o własne bezpieczeństwo? Któż nie zdaje sobie sprawy z niebezpieczeństw w swoim otoczeniu? Musisz jednak podejmować ryzyko, aby wypełnić swój obowiązek. To twoja odpowiedzialność. Nie powinieneś stawiać swojego osobistego bezpieczeństwa na pierwszym miejscu. Dzieło domu Bożego oraz to, co Bóg wam powierza, jest najważniejsze i ma pierwszeństwo przed wszystkim innym” („Wypełniają obowiązki tylko po to, by się wyróżnić, zaspokoić swoje interesy i ambicje; nigdy nie zważają na interesy domu Bożego, a nawet poświęcają je dla osobistej chwały (Część druga)” w księdze „Demaskowanie antychrystów”). Po przeczytaniu słów Boga poczułem wstyd. Kiedy ludzie lojalni wobec Boga widzą, że interesy domu Bożego cierpią, stają na wysokości zadania i ponoszą odpowiedzialność, nawet gdy jest to groźne. A ja? Rozumiałem, że to sytuacja kryzysowa. Wiedziałem, że jeśli prędko nie przeniesiemy książek słowa Bożego, mogą w każdego chwili trafić w ręce policji. W tak krytycznym momencie tylko bałem się aresztowania. Wcale nie obchodziły mnie interesy domu Bożego i nie próbowałem ze wszystkich sił spełnić swoich zadań i obowiązków. To żadna lojalność! Byłem zwykłym samolubem. Kiedy to pojąłem, przepełnił mnie wstręt do siebie samego. Bez względu na to, jak szaleje wielki czerwony smok, jego los i tak jest w rękach Boga. Hamuje i zakłóca dzieło Boga od tylu lat, a jednak, czyż dzieło Boże nie trafiło do wielu odległych krajów? Bałem się, ponieważ brakowało mi wiedzy o wszechmocy i władzy Boga. Za słabo w Niego wierzyłem. Bóg wykorzystywał tę sytuację, by pomóc mi się czegoś nauczyć i pozyskać prawdę, by dać mi wiedzę o Swojej wszechmocy i mądrości, a ja musiałem nauczyć się, żeby polegać na Bogu. Kiedy to pojąłem, mój lęk minął, i byłem gotów jak najszybciej przenieść książki słowa Bożego.

Następnego dnia z samego rana pojechałem do kościoła brata Zhao. W pierwszej kolejności odwiedziłem siostrę, żeby zaprowadziła mnie do domu, gdzie trzymano książki, ale przy wejściu powiedziała mi szeptem, że mąż jej pilnuje i nie wypuszcza z domu, bo boi się jej aresztowania. Jej słowa bardzo mnie zaniepokoiły. Nie mogła mi pomóc, nie znałem nikogo innego, a sytuacja była krytyczna. Co by było, gdyby policja skonfiskowała książki? Nie wiedziałem, co robić, więc wróciłem do domu. Przez całą drogę powrotną zastanawiałem się, kogo mogłem poprosić o pomoc. A nawet gdybym kogoś znalazł, jeśli wrócę do tej wioski, na pewno zwrócę na siebie uwagę. Czy doniesiono by na mnie? Im więcej myślałem, tym bardziej się bałem. Wszędzie czyhało niebezpieczeństwo. W domu modliłem się w poszukiwaniu odpowiedzi i zobaczyłem te słowa Boże: „Nie powinieneś obawiać się tego czy tamtego; bez względu na to, ilu trudom i niebezpieczeństwom miałbyś stawić czoła, potrafisz zachować spokój przed Moim obliczem, niczym nie niepokojony, tak aby Moja wola mogła się wypełnić w niezakłócony sposób. Jest to twój obowiązek. (…) Musisz wszystko znieść. Musisz wyrzec się dla Mnie wszystkiego, co posiadasz, zrobić wszystko, co w twojej mocy, aby za Mną podążać, i być gotowym ponieść wszelkie koszty. Nadszedł czas, żebym poddał cię próbie – czy okażesz Mi swoją wierność? Czy będziesz wiernie podążał za Mną aż do końca drogi? Nie obawiaj się; z Moją pomocą, któż mógłby stanąć ci na tej drodze? Zapamiętaj to sobie! Nie zapominaj! Wszystko, co się dzieje, wynika z Moich dobrych intencji i Ja nad wszystkim czuwam. Czy potrafisz kierować się Moim słowem we wszystkim, co mówisz i robisz? Kiedy spadną na ciebie próby ognia, czy uklękniesz i Mnie zawołasz? Czy też skulisz się, niezdolny do tego, by ruszyć naprzód?” (Rozdział 10 „Wypowiedzi Chrystusa na początku” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”). „Gdy formalnie rozpoczynam Moje dzieło, wszyscy ludzie poruszają się, jak Ja się poruszam, w ten sposób, że ludzie w całym wszechświecie znajdują zajęcie razem ze Mną, w całym wszechświecie jest »rozradowanie«, a człowiek jest przeze Mnie zmobilizowany. W rezultacie wpędzam samego wielkiego czerwonego smoka w stan gorączki i konsternacji, i służy on Mojemu dziełu, a mimo tego, że jest niechętny, nie jest w stanie pójść za swymi pragnieniami i nie ma innego wyboru, jak tylko poddać się Mojej kontroli. We wszystkich Moich planach wielki czerwony smok jest Moim tłem, Moim wrogiem, a także Moim sługą; w tym sensie nigdy nie obniżyłem Moich »wymagań« względem niego. Dlatego ostatni etap dzieła Mojego wcielenia dopełnia się w jego domostwie. W ten sposób wielki czerwony smok może lepiej Mi służyć jak należy, dzięki czemu pokonam go i wypełnię Mój plan” (Rozdział 29 „Słów Bożych dla całego wszechświata” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”). Słowa Boże dały mi wiarę. Bóg jest wszechmocny. Wszystko kontroluje i kieruje każdym działaniem. Dzieło Boga w dniach ostatecznych odbywa się w kraju wielkiego czerwonego smoka, więc jego prześladowań można użyć do udoskonalania Bożego ludu wybranego. Nieważne, jak zły i wściekły będzie wielki czerwony smok, zawsze podlega planom Boga. Bez Jego przyzwolenia nie może spaść nam włosek z głowy. Odkąd KPCh doszła do władzy, okrutnie tłamsi i prześladuje chrześcijan, korzystając z różnych ohydnych i podłych sposobów, by daremnie zniszczyć kościół Boga, ale jej spiski nigdy nie przyniosły skutku. Zamiast tego działania Partii przysłużyły się Bogu: lud wybrany nauczył się rozpoznawać jej złą istotę nienawiści wobec prawdy i oporu wobec Boga oraz zdobył wiedzę o władzy Bożej. Jednocześnie Bóg wykorzystuje wielkiego czerwonego smoka, by podzielić ludzi według rodzaju. Ci, którzy normalnie jedzą i piją słowa Boże, lojalnie spełniają obowiązek wśród prześladowań i kataklizmów, którzy nie poddają się szatanowi, nawet po aresztowaniu i torturach, oni niosą świadectwo zwycięzców. Ale ci, którzy tak się boją, że nie ważą się spełniać obowiązków to plewa, wyka i niewierzący ujawnieni przez dzieło Boże, a ostatecznie zostaną wyeliminowani. Wtedy zrozumiałem, że Bóg wykorzystuje tę sytuację, by mnie sprawdzić. Jeśli ze strachu nie spełniałem obowiązku, to czy nie znaczyło to, że Bóg mnie obnażył? Wiedziałem, że nie mogą się już cofać przed spełnianiem obowiązku. Musiałem jak najszybciej przenieść książki ze słowem Bożym.

Niezwłocznie omówiłem z braćmi i siostrami plan działania i okazało się, że jeszcze dwie siostry znajdą miejsce przechowywania książek, więc szybko pojechałem po nie, żeby doprowadziły mnie do odpowiednich domów. W drodze bardzo się denerowałem i cały czas modliłem się do Boga. Kiedy dojechaliśmy do wioski, zobaczyłem, że odbywała się jakaś ceremonia wbicia łopaty. Wiele osób zebrało się, by świętować. Zrozumiałem, że Bóg otwiera przede mną ścieżkę. Podziękowałem Mu w sercu. Nikt nie zwracał na nas uwagi, więc weszliśmy boczną drogą i zabraliśmy książki ze słowem Bożym. Dopiero co umieściliśmy książki w nowym miejscu, kiedy okazało się, że po naszym wyjeździe złożono na nas donos. Policja od razu wszczęła pościg, ale wtedy byliśmy już daleko. Podziękowałem Bogu, bo wiedziałem, że wszystko jest w Jego rękach, w każdej minucie, w każdej sekundzie. Bóg poruszył ludzi, wydarzenia i rzeczy, by otworzyły przed nami ścieżkę, bez której nigdy nie przenieślibyśmy książek.

Niedługo potem pięcioro braci i sióstr zostało aresztowanych w czasie zgromadzenia. Aresztowania były niespodziewane, więc nie wiedzieliśmy, ilu braci i sióstr w tej okolicy jest pod obserwacją. Musieliśmy poinformować wszystkich, którzy mieli kontakt z aresztowanymi, żeby mogli się ukryć. Książki ze słowem Bożym też należało możliwie szybko przenieść. Znałem kościół w tej okolicy, więc byłem odpowiednią osobą, by pomóc przywódcom kościoła. Ale przepełniał mnie strach przed aresztowaniem i torturami, więc powiedziałem żonie o moich obawach, a ona przeczytała mi fragment słów Bożych. Bóg mówi: „Nic, co dzieje się we wszechświecie, nie dokonuje się bez Mojej ostatecznej decyzji. Czy istnieje coś, co nie byłoby w Moich rękach? Cokolwiek powiem, staje się, i która z ludzkich istot mogłaby zmienić Moją decyzję? Czy może to być przymierze, jakie zawarłem na ziemi? Nic nie może powstrzymać postępów Mojego planu; jestem wszechobecny w Moim dziele, jak i w planie Mojego zarządzania. Jaka ludzka istota mogłaby się w to mieszać? Czy to nie Ja osobiście poczyniłem te ustalenia?” (Rozdział 1 „Słów Bożych dla całego wszechświata” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”). Słowa Boga dały mi wiarę. Zobaczyłem, że wszystkie sprawy i rzeczy są w Jego rękach. Każdego dnia mój los, to czy zostanę aresztowany, też spoczywa w rękach Boga. Nawet jeśli wielki czerwony smok będzie prześladował nas jak szalony, bez przyzwolenia Bożego nie zostanę aresztowany. A jeśli zostanę, to będzie mógł nieść moje świadectwo o Bogu. Kiedy to zrozumiałem, pomodliłem się do Boga i byłem skłonny polegać na Nim i współpracować.

Następnego dnia przebrałem się za handlarza zbożem i udałem się do wioski wybadać sytuację. Po przyjeździe musiałem unikać kamer i tłumów, więc pojechałem naokoło. Po trudnej podróży dotarłem do domu przywódcy kościoła, ale nikogo nie zastałem. Byłem zmartwiony i sfrustrowany. Poczekałem do zachodu słońca, ale nikogo nie zobaczyłem. Byłem zmuszony nocować u krewnego, który również jest wyznawcą. Wieczorem rozmyślałem o tym, że przez cały dzień ryzykowałem i podróżowałem, ale niczego nie osiągnąłem. Czułem się strasznie. Nazajutrz musiałem wszystko powtórzyć. Co by się stało, gdyby ktoś na mnie doniósł i zostałbym aresztowany? Wiedziałem, że nie uchylę się przed obowiązkiem jak kiedyś. Musiałem znaleźć sposób na przeniesienie książek, ale czułem też obawę, jakby ten obowiązek był zbyt niebezpieczny. Pomodliłem się zatem: „Boże! Boję się. Proszę, daj mi wiarę. Bez względu na niebezpieczeństwa, chcę polegać na Tobie i możliwie szybko znaleźć wyjście z tej sytuacji, żeby nie ucierpiały interesy domu Bożego”. Po modlitwie przypomniałem sobie fragment słów Bożych: „Wielki, czerwony smok prześladuje Boga i jest Jego wrogiem, dlatego w kraju tym ci, którzy wierzą w Boga, są poniżani i uciskani, w rezultacie czego słowa te wypełniają się was, w tej grupie ludzi. Ponieważ wykonywane jest w kraju, który sprzeciwia się Bogu, całe Jego dzieło napotyka na nieprawdopodobne przeszkody, a wypełnienie się Jego słów wymaga czasu; dlatego też słowa Boga oczyszczają ludzi, co jest zarazem częścią cierpienia. Wykonywanie dzieła w kraju wielkiego, czerwonego smoka jest dla Boga niezwykle trudne, ale to właśnie poprzez tę trudność Bóg realizuje jeden etap swojego dzieła, ujawniając swoją mądrość i cudowne uczynki oraz wykorzystując tę okazję, aby uczynić tę grupę ludzi pełnymi” („Czy dzieło Boga jest tak proste, jak to wydaje się człowiekowi?” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”). W przeszłości nie rozumiałem znaczenia tego fragmentu, ale w odniesieniu do tej sytuacji, ujrzałem jak praktyczne są słowa Boga. Wielki czerwony smok nienawidzi prawdy i skrajnie opiera się Bogu. Jako wierzącym w Boga w kraju wielkiego czerwonego smoka, grożą nam aresztowania i prześladowania, ale Bóg wykorzystuje je, by udoskonalić grupę zwycięzców. To mądrość dzieła Bożego. W przeszłości sądziłem, że wierzę w Boga, ale kiedy w niebezpiecznej sytuacji groziło mi aresztowanie, ujawniły się mój lęk, brak wiary i egoizm. Bałem się, że, jeśli zostanę aresztowany, nie wytrzymam tortur, stanę się Judaszem i źle skończę. Wspomniałem swoje zachowanie: myślałem o swoich ineteresach i bezpieczeństwie, ale nie dbałem o pracę kościoła. Nie było w tym lojalności wobec Boga ani świadectwa o Nim. Byłem w tej sytuacji, ponieważ Bóg na to pozwolił. Bóg wykorzystywał ją, by udoskonalić moją wiarę, dać mi odwagę i wiedzę, żebym zdobył praktyczne doświadczenie dzieła Bożego i zobaczył Jego czyny. Urodziłem się w Chinach i mam szczęście doświadczać dzieła Boga w dniach ostatecznych; to wyraz Bożego wyniesienia i miłości do mnie. Gdybym nie cierpiał i nie zapłacił ceny, by zdobyć prawdę, gdybym nie spełnił tego obowiązku, w moim życiu nie byłoby znaczenia ani wartości. Kiedy to zrozumiałem, zacząłem się zastanawiać: Czemu w przypadku zagrożenia stawiam własny ineteres na pierwszym miejscu? Jaka jest tego przyczyna?

Później przeczytałem słowa Boga: „Wszyscy zepsuci ludzie żyją tylko dla siebie. Każdy człowiek myśli tylko o sobie i troszczy się tylko o swój interes – to jest podsumowanie ludzkiej natury. Ludzie wierzą w Boga dla samych siebie; rezygnują z rzeczy, ponoszą koszty na Jego rzecz i są Mu wierni – wszystko to robią dla własnego dobra. W sumie chodzi im tylko o uzyskanie błogosławieństw dla siebie. W społeczeństwie wszystko jest robione wyłącznie dla osobistej korzyści; w Boga wierzy się jedynie po to, by uzyskać błogosławieństwa. Rezygnuje się ze wszystkiego i jest się w stanie znieść wiele cierpienia właśnie po to, aby uzyskać błogosławieństwa. Wszystko to stanowi empiryczny dowód na to, że natura człowieka jest skażona. Ludzie, których usposobienie zmieniło się, są inni; czują, że sens wywodzi się z życia według prawdy, że tylko ludzie wypełniający obowiązek Bożego stworzenia godni są miana człowieka, że podstawą człowieczeństwa jest poddanie się Bogu, bojaźń Boża i wystrzeganie się zła, że przyjęcie Bożego posłannictwa jest powinnością nałożoną przez Niebo i ziemię – i że jeśli nie są w stanie kochać Boga i odwdzięczyć Mu się za Jego miłość, to nie są godni miana człowieka; dla nich życie dla siebie jest puste i pozbawione znaczenia. Czują, że ludzie powinni żyć po to, aby zadowolić Boga, by dobrze wykonywać swoje obowiązki i prowadzić znaczące życie, tak żeby nawet wtedy, gdy przyjdzie czas umrzeć, czuć zadowolenie i niczego nie żałować – i by ich życie nie poszło na marne” („Różnica pomiędzy zewnętrznymi zmianami a zmianami w usposobieniu” w księdze „Wypowiedzi Chrystusa dni ostatecznych”). Po przeczytaniu tych słów zrozumiałem, że zawsze dbałem o swoje interesy i swoje bezpieczeństwo, w razie zagrożenia chciałem uniknąć swego obowiązku i ukryć się przed nim, bo żyłem zgodnie z szatańskimi filozofiami, jak „Każdy myśli tylko o sobie, a diabeł łapie ostatniego” oraz „Pozostaw rzeczy własnemu biegowi, jeśli nie dotykają one nikogo osobiście”. Te filozofie stały się moją naturą, kontrolując moje myśli i zachowania. To przez nie byłem wyjątkowo samolubny i nikczemny. Nie myślałem o dziele domu Bożego. Oczywiście znałem wartość książek ze słowami Bożymi i wiedziałem, że powinienem je za wszelką cenę chronić, ale i tak dbałem o własne interesy i w tak krytycznym momencie nie potrafiłem lojalnie wypełnić obowiązków. W celu zbawienia tak głęboko skażonej ludzkości, Bóg podjął wielkie ryzyko, by czynić swoje dzieło w Chinach, gdzie był ścigany przez KPCh oraz cierpiał potępienie i odrzucenie przez świat religijny. Bóg nigdy nie zważał na swoje bezpieczeństwo i zawsze wyrażał prawdę, by nas pożywiać. Choć jesteśmy niepokorni i skażeni, Bóg nas nie porzucił, a swoimi słowami oświecał nas i nami kierował. Kiedy to pojąłem, zrozumiałem, jak dużo jestem Bogu winny i nienawidziłem swojego egoizmu i nikczemności. Bóg obdarzył mnie łaską i nakarmił swoimi słowami, jednak ja tylko chroniłem siebie i nigdy nie zastanowiłem się, jak bronić interesów domu Bożego. Nie miałem krzty człowieczeństwa. Nie byłem godzien żyć przed Bogiem! Padłem na kolana i modliłem się: „Boże! Szatan skaził mnie tak głęboko, jestem samolubny, nikczemny i brakuje mi człowieczeństwa. Nie chcę już dłużej tak żyć, chcę odrzucić moje ciało, wypełniać obowiązki najlepiej, jak potrafię, i podtrzymywać dzieło domu Bożego”.

Potem przeczytałem następujące słowa Boże fragment Rozdziału 11 „Słów Bożych dla całego wszechświata”. „Kto z całej ludzkości jest zaniedbany w oczach Wszechmogącego? Kto nie żyje pośród predestynacji Wszechmogącego? Czy życie i śmierć człowieka to wynik jego własnego wyboru? Czy człowiek panuje nad własnym losem? Wielu ludzi woła o śmierć, ale jest ona daleko od nich. Wielu ludzi chce być tymi, którzy są silni w życiu, a boją się śmierci, ale nieznany im dzień ich upadku zbliża się, pogrążając ich w otchłani śmierci” („Słowo ukazuje się w ciele”). „Kiedy ludzie są gotowi poświęcić swoje życie, wszystko staje się błahe i nikt nie może ich pokonać. Co może być ważniejsze od życia? W ten sposób szatan staje się niezdolny do dalszego działania w ludziach, nie ma niczego, co może zrobić z człowiekiem. Chociaż w definicji »ciała« mówi się, że ciało jest skażone przez szatana, jeśli ludzie naprawdę oddają się i nie są motywowani przez szatana, to nikt nie może ich pokonać” (Rozdział 36 „Interpretacji tajemnic Słowa Bożego dla całego wszechświata” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”). Rozważając słowa Boże, zrozumiałem, że życie i śmierć ludzi jest w rękach Boga. Hiob padł ofiarą okrucieństwa szatana, ale bez pozwolenia Boga, szatan nie ważył się odebrać Hiobowi życia. W moim przypadku, aresztowanie zależało od Boga. Jeśli Bóg zezwoli policji, by mnie aresztowała, to bez względu na tortury, a nawet pobicie na śmierć, musiałem wytrwać i nieść świadectwo o Bogu. Męczeństwo dla Boga jest znaczące i wartościowe. Jak powiedział Pan Jezus: „Kto bowiem chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mojego powodu, ten je zachowa” (Łk 9:24). Pomyślałem też o dawnych świętych. Kiedy grożono im śmiercią, nie dbali o swoje interesy ani plany życiowe, ale nieśli donośne świadectwo o Bogu, jak Daniel, wrzucony do jaskini lwów, czy Jakub, któremu ścięto głowę, albo Piotr, którego ukrzyżowano głową w dół. Powinienem naśladować ich wiarę, lojalność i posłuszeństwo Bogu. Nie mogłem się już bać mrocznego wpływu szatana ani dalej wieść samolubne, nikczemne, niegodne życie. Musiałem zaryzykować wszystko, by wypełnić obowiązki.

Następnego dnia rano przypomniałem sobie, że siostra Wang, która nieopodal mieszkała, też mogła znać umiejscowienie książek, więc pojechałem do niej. Zaszokowana, powiedziała: „Wczoraj policja i urzędnicy wiejscy przyszli prowadzić śledztwo przeciw wyznawcom Boga. Gdybyś wczoraj spotkał się z przywódcą i przeniósł książki, od razu zostałbyś złapany”. Słysząc słowa siostry Wang, nie mogłem przestać dziękować Bogu. Kiedy poznałem lokalną sytuację, przeniosłem książki w bezpieczne miejsce i wreszcie mogłem przestać się martwić. Choć ciągły stan lęku kosztował mnie trochę cierpienia, ujrzałem praktyczne efekty wszechmocy i władzy Boga nad wszystkim. Nawet jeśli wielki czerwony smok szaleje, znajduje się on w rękach Boga i Mu służy. To narzędzie, by udoskonalić lud wybrany przez Boga i pomóc im rosnąć w życiu, a bez zgody Boga nie może nic nam zrobić.

Po tym doświadczeniu moja wiara w Boga wzrosła. Zyskałem też pewne zrozumienie własnego zepsucia. Nie cofam się już, gdy mam do czynienia z mrocznym wpływem szatana, jestem w stanie wypełniać swój obowiązek i chronić interesy domu Bożego. To dzięki przewodnictwu Boga urosłem duchowo i zyskałem takie korzyści. W wygodnym otoczeniu nigdy bym tego nie zyskał. Bogu niech będą dzięki!

Dalej: Więzy zepsucia

Koniec wszelkich rzeczy jest blisko. Czy chcecie wiedzieć, jak Pan wynagrodzi dobro i ukarze zło i ustali wynik człowieka, kiedy On powróci? Zapraszamy do kontaktu z nami, aby pomóc Ci znaleźć odpowiedź.

Powiązane treści

Już umiem mówić prosto z serca

Autorstwa Matthew, Francja Gdy pełniłem obowiązek z jakimś bratem lub jakąś siostrą i zauważałem wadę ich charakteru bądź oni robili coś...

Kto podarował mi moją wolność?

Autorstwa Ruizhi, Chiny Na początku, kiedy się nawróciłam, mąż chwalił, że wiara to wspaniała sprawa, a nawet czasem chodził ze mną na...

Zamieść odpowiedź

Połącz się z nami w Messengerze