Ścieżka ewangelizacji

02 lutego 2022

Autorstwa Feng Lu, Chiny

Pamiętam, jak uczyłem się głosić ewangelię, i spotkałem w Hubei brata Xu, należącego do Kościoła Great Praise. Zaczęliśmy rozmawiać o tym, jak powitać przychodzącego Pana, i on powiedział, że ich przywódca zawsze mówił, że Pan zstąpi na obłoku, aby zabrać ich do swojego królestwa w 2000 roku. Wszyscy na to czekali, przepełnieni wiarą. Ale mijały kolejne lata, a Pan wciąż nie przychodził na obłoku. Przywódca nie miał pojęcia, jak to wytłumaczyć, więc unikał mówienia o przyjściu Pana. Sporo wierzących miało wątpliwości, mówili, że katastrofy są coraz większe i proroctwa o przyjściu Pana wypełniły się, więc On powinien już chyba powrócić. Zastanawiali się, czemu jak dotąd nie ujrzeli Pana na obłoku. Brat Xu powiedział, że też nie wiedział, jak to wyjaśnić braciom i siostrom. Powiedziałem mu: „To pytanie sprawia kłopot wielu ludziom w świecie religijnym. Z tego powodu zapał wielu ludzi osłabł, a niektórzy pytają, czy Pan przychodzi przed katastrofami, w ich trakcie, czy gdy już się skończą. Niektórzy mówią, że to zależy od Pana, a my możemy tylko czekać. Bracie Xu, czy przyszło ci kiedyś do głowy, że Pan już powrócił i że jest powód tego, że nie powitaliśmy Go po tych wszystkich latach? Możemy mylimy się co do tego, w jaki sposób On się ukaże?”. Podałem mu przykład. Jeśli ważny gość staje przed naszymi frontowymi drzwiami, a my czekamy przy tylnych drzwiach, to jesteśmy w różnych miejscach, więc możemy czekać sto lat, a i tak go nie powitamy. Później omówiłem proroctwa dotyczące przyjścia Pana. Powiedziałem, że każdy, kto zna Biblię, wie, że są inne proroctwa oprócz tego o Panu zstępującym na obłoku, że czytamy o Panu, który przybywa w ukryciu jako Syn Człowieczy. Na przykład: „O północy zaś rozległ się krzyk: Oblubieniec idzie, wyjdźcie mu na spotkanie!” (Mt 25:6). „Oto przychodzę jak złodziej” (Obj 16:15). „Bo Syn Człowieczy przyjdzie o godzinie, której się nie spodziewacie” (Mt 24:44). „Jak bowiem błyskawica pojawia się na wschodzie i jest widoczna aż na zachodzie, tak będzie z przyjściem Syna Człowieczego” (Mt 24:27). Te wersety przepowiadają drugie przyjścia Pana jako Syna Człowieczego. „Syn Człowieczy” zawsze odnosi się do Boga w ciele, więc jeśli ograniczymy się Pana zstępującego na obłoku, jak mają wypełnić się proroctwa o Synu Człowieczym? Następnie powiedziałem mu: „Pan najpierw powraca w ukryciu, a później ukazuje się jawnie. W oparciu o proroctwa z Biblii Bóg najpierw stanie się ciałem w dniach ostatecznych, wyrażając prawdy i dokonując dzieła sądu wśród ludzi. Ci, którzy słyszą głos Boga i przyjmą Jego dzieło w dniach ostatecznych, zostaną wyniesieni przez Jego tron. Poprzez swe słowa sądu i obmywania Bóg utworzy grupę zwycięzców przed nastaniem katastrof, a gdy Bóg uczyni ich pełnymi, dzieło wcielonego Boga działającego w ukryciu zakończy się. Wtedy On poprzez katastrofy nagrodzi dobrych i pokara złych. Później jawnie ukaże się na obłoku wszystkim krajom i ludom. Ci, co wpatrują się w niebo, czekając aż On zstąpi, przegapią dzieło zbawienia, którego dokonuje Bóg wcielony, padną ofiarą katastrof, będą płakać i zgrzytać zębami, a wypełni się w tym proroctwo z Księgi Objawienia: »Oto przychodzi z obłokami i ujrzy go wszelkie oko, także ci, którzy go przebili. I będą lamentować przed nim wszystkie plemiona ziemi« (Obj 1:7)”. Brat Xu był tym bardzo zdziwiony. Po prostu nie mieściło mu się to w głowie. Następnie powiedziałem: „Pan Jezus powiedział nam dawno temu, że aby powitać Pana, musimy nasłuchiwać głosu Boga. Pan Jezus powiedział: »Moje owce słuchają mego głosu i ja je znam, a one idą za mną« (J 10:27). W Księdze Objawienia czytamy: »Oto stoję u drzwi i pukam. Jeśli ktoś usłyszy mój głos i otworzy drzwi, wejdę do niego i spożyję z nim wieczerzę, a on ze mną« (Obj 3:20). »Kto ma uszy, niech słucha, co Duch mówi do kościołów« (Objawienie Jana 2, 3). Czemu siedem razy Księga Objawienia mówi, że musimy słuchać Ducha Świętego? To wskazuje nam drogę: Kluczowe w powitaniu Pana to poszukiwać słów Ducha Świętego do kościołów, upewnić się, że słuchamy głosu Boga. Ci, którzy słyszą głos Boga i witają Pana, to panny mądre. Ci, którzy nie słyszą głosu Boga, to panny głupie, które nie powitają Pana”. Brat Xu słuchał z błyszczącymi oczami, potakując.

Później przeczytałem fragment słów Boga Wszechmogącego. Bóg Wszechmogący mówi: „Niegdyś znano Mnie jako Jahwe. Zwano Mnie też Mesjaszem, a ludzie niegdyś z miłością i szacunkiem nazywali Mnie Jezusem Zbawicielem. Dziś jednak nie jestem już Jahwe ani Jezusem, jakiego ludzie znali w przeszłości – jestem Bogiem, który powrócił w dniach ostatecznych, Bogiem, który zakończy wiek. Jestem Samym Bogiem, który powstaje z krańców ziemi, nasycony Moim całym usposobieniem, pełen autorytetu, honoru i chwały. Ludzie nigdy nie weszli ze Mną w relację, nigdy Mnie nie znali i pozostawali nieświadomi Mojego usposobienia. Od stworzenia świata aż do dziś nie ujrzał Mnie ani jeden człowiek. Jest to Bóg, który ukazuje się człowiekowi w dniach ostatecznych, ale pozostaje ukryty pośród ludzi. Mieszka między nimi, prawdziwy i realny, jak palące słońce i gorejący płomień, pełen mocy i emanujący władzą. Nie istnieje choćby jedna osoba czy rzecz, której nie osądzą Moje słowa, ani jedna osoba czy rzecz, której nie oczyści płonący ogień. W końcu wszystkie narody zostaną pobłogosławione Moimi słowami, ale też zostaną nimi rozłupane na kawałki. W ten sposób w dniach ostatecznych ludzie zobaczą, że jestem Zbawicielem, który powrócił, i że jestem Bogiem Wszechmogącym, który podbija cały gatunek ludzki. I wszyscy zobaczą, że kiedyś byłem ofiarą za ludzkie grzechy, ale w dniach ostatecznych stanę się też płomieniem słońca, które wypali wszelką rzecz, jak też Słońcem sprawiedliwości, które wszystko ujawni. To jest Moje dzieło dni ostatecznych. Przyjąłem to imię i jestem pełen tego usposobienia tak, by wszyscy ludzie mogli zobaczyć we Mnie prawego Boga, palące słońce i gorejący płomień, i by wszyscy mogli Mnie czcić, jedynego prawdziwego Boga, i mogli zobaczyć Moją prawdziwą twarz: nie jestem tylko Bogiem Izraelitów i nie jestem też jedynie Odkupicielem; jestem Bogiem wszelkich stworzeń w całym niebie, na ziemi i w morzach” („Zbawiciel powrócił już na »Białym obłoku«” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”). Podekscytował się i powiedział: „W tym jest autorytet. To musi pochodzić od Boga. Żaden człowiek nie mógłby tego wypowiedzieć!”. Następnie powiedział: „Czekając na Pana, wiedziałem tylko tyle, żeby słuchać duchownych w świecie religijnym, ale nie szukałem wcale słów Ducha Świętego. Jaki ja byłem głupi!”. Ucieszyłem się, że tak dobrze to zrozumiał. Przeczytaliśmy jeszcze więcej słów Boga Wszechmogącego, na przykład: „Tajemnica Wcielenia”, „Chrystus dokonuje dzieła sądu za pomocą prawdy”, „Poznanie trzech etapów Bożego dzieła jest ścieżką do poznania Boga” oraz „Tylko Chrystus dni ostatecznych może dać człowiekowi drogę wiecznego życia”. Podczas lektury brat Xu powiedział w emocjach: „Bóg Wszechmogący ujawnił te prawdy i tajemnice, których nie znaliśmy mimo wielu lat wiary. To jest głos Boga, słowa Boga! Pan powrócił! W końcu Go powitałem po tak długim czasie. Muszę podzielić się tą dobrą nowiną z braćmi i siostrami, i to zaraz”. I tak brat Xu i ja poszliśmy razem głosić ewangelię. Nawróciliśmy ponad dwadzieścia osób w krótkim czasie. Wszyscy mówili, jakie szczęście mają, że powitali Pana jeszcze za swego życia. Chcieli się spotykać codziennie.

Ale kilka dni później poszedłem na zgromadzenie z bratem Yang, gdy tylko wszedłem do środka, poczułem, że coś jest nie tak. Jeden z nich podbiegł i powiedział: „Czy wy jesteście z jakiejś mafii? Głosicie ewangelię, czy chodzi wam o pieniądze? Jeśli nie wyjaśnicie wszystkiego, doniosę o was na policję!”. Inni otoczyli nas i niektórzy mówili, że kradniemy owce z ich kościoła. Pierwszy raz doświadczyłem czegoś takiego, nie wiedziałem, co mam zrobić. Ponad dwadzieścia osób chciało się z nami awanturować, byłem zdenerwowany i zalękniony. Myślałem, że na pewno pójdą na policję, żeby na nas donieść, a jeśli wpadniemy w ręce policji, kto wie, jakie tortury nas czekają. Chciałem się stamtąd jak najszybciej wydostać, wzywałem Boga, prosząc, by nas poprowadził. Przypomniały mi się te słowa Boga: „Czy kiedykolwiek zastanawiałeś się nad tym, jak zasmucone i niespokojne jest Boże serce? Jak może On znieść spoglądanie na niewinną ludzkość, którą stworzył własnymi rękami, cierpiącą takie męki? Przecież ludzkość to nieszczęśnicy, którzy zostali zatruci. Choć przetrwali do dziś, to kto by pomyślał, że od dawna są zatruci przez złego? Czy zapomniałeś, że jesteś jedną z ofiar? Czy, z miłości do Boga, nie jesteś gotów dążyć do uratowania tych, którzy przeżyli? Czy nie jesteś gotów poświęcić całej swej energii, aby odpłacić się Bogu, który kocha ludzkość tak, jak własne ciało i krew?” („Jak powinieneś uczestniczyć w swojej przyszłej misji?” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”). Bardzo mnie to poruszyło. Byłem taki sam jak oni, gdy przyjąłem ewangelię, słuchałem tych wszystkich kłamst szerzonych przez świat religijny i rząd KPCh. Miałem wątpliwości i obawy, bracia i siostry narażali się na aresztowanie, żeby tylko raz po raz dzielić się ze mną omówieniami, żebym przestał się wzbraniać, aż w końcu pojąłem prawdę, zyskałem rozeznanie i przyszedłem do domu Bożego. Bóg zapłacił za mnie wielką cenę, a ja chciałem uciekać przy pierwszych oznakach zagrożenia i porzucić tych braci i te siostry. To było nieludzkie. Bóg chciał, bym przyprowadził do Niego więcej wierzących, którzy wyczekiwali ukazania się Boga, by przyjęli Jego zbawienie. Tego właśnie Bóg sobie życzył. Gdybym wtedy stał się dezerterem, Bóg byłby zraniony i rozczarowany. Wiedziałem, że muszę zostać i podzielić się omówieniami, by wypełnić obowiązek. Zachęcony słowami Boga, zebrałem się na odwagę i powiedziałem: „Bracia i siostry, rozumiem, jak się czujecie. Boicie się zbłądzić w waszej wierze. Omawialiśmy słowa Boga co dzień przez ponad dwa tygodnie. Czy zachowywaliśmy się jak ludzie ze światka przestępczego? Zastanówcie się. Czy przyjęliśmy od was choćby jednego centa? Nie przyjęliśmy. Trzeba tu zachować ostrożność. Kluczowe jest zrozumienie zasad odróżniania prawdziwej drogi od fałszywych dróg. Bez tego i bez szukania prawdy, słuchając tylko zawsze innych ludzi, możecie być pewni, że zbłądzicie na złą ścieżkę. Wszyscy wiemy, że gdy Pan Jezus działał w Wieku Łaski, faryzeusze rozpowiadali o nim różne plotki, by ludzie za Nim nie podążali. Mówili, że Jezus wyrzuca demony z pomocą króla demonów, i fałszywie świadczyli, że nie zmartwychwstał. Żydzi, którzy nie słuchali prawd Pana Jezusa, lecz ślepo wierzyli przywódcom religijnym, wraz z nimi potępiali Pana Jezusa i opierali się Mu, aż w końcu przybili Go do krzyża, a Bóg ich za to przeklął i ukarał. Teraz Pan Jezus powrócił jako Bóg Wszechmogący, wyraża wszystkie prawdy potrzebne, by obmyć i zbawić ludzkość. Słyszeliście na naszych spotkaniach słowa Boga Wszechmogącego i sami przyznaliście, że są one prawdą, że posiadają autorytet i moc. Ewidentnie pochodzą od Boga. Ale nie myślicie o tym, czy słowa Boga Wszechmogącego są prawdą i głosem Boga, ani czy Kościół Boga Wszechmogącego ma dzieło Ducha Świętego i pokarm prawdy, lecz ślepo słuchacie duchownych, zaprzeczając Bogu Wszechmogącemu i potępiając Go. Czy to nie jest jak ponowne ukrzyżowanie Pana?”. Bóg Wszechmogący mówi: „Powrót Jezusa jest wielkim wybawieniem dla tych, którzy są w stanie przyjąć prawdę, natomiast dla tych, którzy nie są w stanie jej przyjąć, jest znakiem potępienia. Powinniście wybrać własną drogę, nie powinniście bluźnić przeciwko Duchowi Świętemu ani odrzucać prawdy. Nie powinniście być ignorantami i arogantami, ale osobami posłusznymi przewodnictwu Ducha Świętego, pragnącymi prawdy i poszukującymi jej – tylko na tej drodze odniesiecie korzyść. Radzę wam ostrożnie podążać ścieżką wiary w Boga. Nie wyciągajcie pochopnie wniosków; co więcej, nie bądźcie zbyt swobodni i nierozważni w swojej wierze w Boga. Powinniście wiedzieć, że ci, którzy wierzą w Boga, powinni być co najmniej pokorni i pełni szacunku. Ci, którzy usłyszeli prawdę, a jednak wzgardzili nią, są głupcami i ignorantami. Ci, którzy usłyszeli prawdę, a jednak pochopnie wyciągają wnioski lub ją potępiają, są zniewoleni arogancją. Nikt, kto wierzy w Jezusa, nie jest uprawniony do przeklinania ani potępienia innych. Powinniście być osobami rozsądnymi i akceptującymi prawdę. Być może po wysłuchaniu drogi prawdy i przeczytaniu słowa życia wierzysz, że tylko jedno na dziesięć tysięcy tych słów jest zgodne z twoimi przekonaniami i z Biblią, a więc powinieneś dalej szukać w jednej dziesięciotysięcznej części tych słów. Nadal radzę zachowywać pokorę, abyś nie był zbyt pewny siebie i nie wywyższał się zanadto. Z sercem zachowującym tak nikły szacunek dla Boga otrzymasz większe światło. Jeśli uważnie przeanalizujesz te słowa i wielokrotnie się nad nimi zastanowisz, zrozumiesz, czy są one prawdą i czy są one życiem, czy też nie. Być może po przeczytaniu tylko kilku zdań niektórzy ludzie ślepo potępią te słowa, mówiąc: »To tylko jakieś oświecenie Ducha Świętego« lub »To fałszywy Chrystus przyszedł oszukiwać ludzi«. Ci, którzy mówią takie rzeczy, są zaślepieni przez ignorancję! Rozumiesz zbyt mało z Bożego dzieła i Bożej mądrości; radzę ci zacząć od nowa! Nie wolno wam ślepo potępiać słów wypowiedzianych przez Boga z powodu pojawienia się fałszywych Chrystusów w dniach ostatecznych i nie wolno wam być tymi, którzy bluźnią przeciwko Duchowi Świętemu, ponieważ obawiacie się oszustwa. Czy nie byłaby to wielka szkoda? Jeżeli po dokładnym zbadaniu nadal uważasz, że te słowa nie są prawdą, nie są drogą i nie są wypowiedzią Boga, to ostatecznie zostaniesz ukarany i pozostaniesz bez błogosławieństw. Jeśli nie możesz przyjąć takiej prawdy, powiedzianej tak jasno i wyraźnie, to czy nie jesteś nieprzygotowany na Boże zbawienie? Czyż nie jesteś kimś, kto nie został wystarczająco pobłogosławiony, by powrócić przed tron Boży? Pomyśl o tym! Nie bądź pochopny i żywiołowy, i nie traktuj wiary w Boga jako gry. Zastanów się ze względu na swoje przeznaczenie, ze względu na swoje perspektywy, ze względu na swoje życie i nie baw się sobą. Czy potrafisz przyjąć te słowa?” („Zanim ujrzysz duchowe ciało Jezusa, Bóg stworzy już na nowo niebo i ziemię” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”). Uspokoili się po wysłuchaniu słów Boga i cicho wyszli jeden po drugim.

Brat Li, nasz gospodarz, powiedział nam, że wysoko postawieni przywódcy w ich kościele dali im ulotkę potępiającą Błyskawicę ze Wschodu i twierdzącą, że jesteśmy grupą przestępczą zabierającą ludziom pieniądze. To ich wszystkich wystraszyło. Brat Li powiedział: „Nigdy bym was u siebie nie przyjął, gdyby ta ulotka mówiła prawdę. ale skoro wasze omówienia są tak dobre, nie chcę was wyrzucać. Dokąd byście poszli w samym środki zimy? Zostało trochę jedzenia, częstujcie się, a przenocować możecie w pokoju na strychu”. Miał się na baczności. Brat Yang powiedział: „Dziś prawie wezwali policję. Jeśli zjawią się przywódcy, kto wie, co nam zrobią. Tu jest niebezpiecznie, powinniśmy stąd pójść”. Ja też się bałem, ale pomyślałem, że nie możemy porzucić tych nowych wierzących tylko dlatego, że dali nabrać na plotki. Odejście w takim momencie to byłby dla nich koniec. Przypomniał mi się ten fragment słów Boga: „Powinieneś wiedzieć, czy jest w tobie prawdziwa wiara i prawdziwa lojalność, czy cierpiałeś już dla Boga i czy podporządkowałeś Mu się całkowicie. Jeśli masz w tym zakresie braki, wówczas tkwi wciąż w tobie nieposłuszeństwo, fałsz, chciwość i skarga. Jako że twojemu sercu daleko do uczciwości, nigdy nie zyskałeś Bożego uznania i nigdy nie żyłeś w świetle” („Trzy przestrogi” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”). Myśląc o tym, zrozumiałem, że nieważne, ile zagrożeń i cierpień wiąże się z głoszeniem ewangelii, porzucenie osobistych interesów i bezpieczeństwa, poświęcenie się i przyprowadzenie ludzi do Boga, pomaganie im w rozumieniu prawdy i przyjęciu zbawienia Bożego to jest wiara w Boga i to jest pobożność. Pomyślałem o apostołach i uczniach Pana. Znosili opresję i wiele trudów, głosząc ewangelię. Niektórzy trafili do więzienia, a nawet oddali życie. Biblia mówi: „A cały świat tkwi w niegodziwości” (1J 5:19). Głoszenie ewangelii w mrocznym, złym świecie to droga pełna zagrożeń i trudów. Kto by nie cierpiał i nie poświęcał się na tej drodze? Wiedziałem, że nie mogą uciesz, tylko muszą oprzeć się na Bogu. Podzieliłem się tymi myślami z bratem Yangiem i on też postanowił zostać i działać dalej. Obaj pomodliliśmy się do Boga, prosząc, by nas prowadził, by dał nam mądrość i determinację, które pozwolą nam znieść cierpienia i trudy.

Tej nocy nie mogliśmy spać w tym zimnym pokoju z przeciągami, więc rozmawialiśmy i umacnialiśmy się wzajemnie. Przypomniał nam się hymn: „Boża miłość roztopiła moje serce”. „O Boże! Cierpliwie oczekujesz ludzkiej skruchy – jakże miałbym ją jeszcze odkładać? Doświadczyłem teraz Twojej miłości i będę zważał na Twoją wolę. Jestem gotów poddać się próbom i oczyszczaniu oraz trwać przy świadectwie, by Cię zadowolić. Twoja miłość roztopiła moje serce, będę prawdziwie Cię kochał i żył dla Ciebie. Postanowiłem dążyć do prawdy i żyć według Twoich słów. Zawsze będę Cię kochać, podążać za Tobą i nieść o Tobie świadectwo” („Podążaj za Barankiem i śpiewaj nowe pieśni”). Śpiewając ten hymn, czułem się bardzo poruszony i czułem, że chociaż cierpieliśmy, Bóg naprawdę był z nami, towarzyszył nam w trudach. W porównaniu z miłością Boga i ceną, jaką On zapłacił, naszego malutkiego cierpienia nie warto wspominać. Pomyślałem o tym, że Bóg wcielił się dwa razy dla naszego zbawienia, wycierpiał tak dużo, a ja narzekałem na najdrobniejsze trudy podczas głoszenia ewangelii. Chciałem uciec i porzucić tych braci i te siostry. Nie miałem sumienia ani rozumu. Tyle zawdzięczałem Bogu. Zmówiłem modlitwę, gotowy oddać wszystko, by je odzyskać. Nie czułem się już tak okropnie, gdy tak o tym pomyślałem.

Następnego ranka pomagaliśmy bratu Li siekać trawę dla świń, jak zwykle. Jeden z pracowników kościoła powiedział do niego w kuchni: „Nie mogłem spać całą noc. Myślałem o tych dwóch braciach, którzy głosili u nas ewangelię przez kilka tygodni. Nie wydają się wcale tacy, jak opisuje ich ta ulotka. Zebraliśmy trochę pieniędzy, żeby dać im na koszty podróży, ale oni nie przyjęli, a książki dali nam za darmo. Powiedzieli, że woda życia jest dana ludziom za darmo. Ich kazania są cudowne. To dla nas prawdziwy pokarm, mamy teraz wiarę”. Mówił dalej: „Kiedy ostatnio bracia i siostry byli tak podekscytowani, by chodzić na zgromadzenia? To jest dzieło Ducha Świętego. A przecież nasi duchowni niczego tak naprawdę nie omawiają, tylko wciąż proszą o więcej pieniędzy na ofiarę, musimy im podawać smaczne posiłki. Ci bracia dają lepszy przykład niż nasi duchowni”. Wtedy brat Li powiedział: „Ja też nie mogłem spać. Ci bracia nie kręcili nosem, gdy dostali proste jedzenie i napoje, są gotowi pomagać przy wszystkich pracach. Są jak rodzina, nie są wcale tacy, jak ich opisują nasi przywódcy. Wczoraj pod wpływem przywódców dałem im tylko pół miski jedzenia i kazałem im spać w tym obskurnym pokoju na strychu. Nie wiem, jak to znieśli, przecież jest tak zimno. Źle zrobiłem”. Następnie powiedział: „Podjąłem decyzję. Nawet jeśli inni nie przyjmą Boga Wszechmogącego, ja to zrobię”. Współpracownik powiedział, że po śniadaniu zbierze wszystkich na spotkanie. Bardzo nas uradowała ta przypadkiem podsłuchana rozmowa i w ciszy dziękowaliśmy Bogu raz po raz. Po kolejnych omówieniach bracia i siostry zaczęli znów spotykać się normalnie, nikt nie zrezygnował. Powiedzieli nam z radością, że prawie zwiedli ich duchowni, prawie stracili szansę na powitanie Pana.

Gdy duchowni zauważyli, że ich kłamstwa nie działają, zaciekle próbowali zawrócić wiernych z prawdziwej drogi. Pewnego dnia odwiedziłem brata Xu i gdy przekroczyłem próg, obleciał go strach i powiedział: „Musicie stąd odejść”. Zapytałem go, co się stało, a on odparł, że przywódcy wiedzieli, że głosimy ewangelię, i zamierzali nas wydać policji, żeby nas aresztowano i zabrano na komisariat, że on nie móże nas chronić, więc musimy odejść. Powiedział, że gdy głosiliśmy ewangelię u niego w domu, jeden z przywódców powiedział, że doprowadzi do naszego uwięzienia, już miał to zrobić, ale coś mu się przydarzyło i nie zdołał. O włos uniknęliśmy aresztowania. Przyznam, że strach mnie wtedy obleciał, i myślałem o tym, żeby odejść. Ale potem pomyślałem, że jeśli poddamy się i odejdziemy, to pozwolimy szatanowi wygrać. Ewangelia nie mogłaby tu być głoszona. Z tą myślą od razu zmówiłem modlitwę. Przypomniały mi się te fragmenty słów Boga: „Nic, co dzieje się we wszechświecie, nie dokonuje się bez Mojej ostatecznej decyzji. Czy istnieje coś, co nie byłoby w Moich rękach?” (Rozdział 1 „Słów Bożych dla całego wszechświata” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”). „Ufamy, że żaden kraj ani siła nie są w stanie stanąć na drodze tego, co Bóg pragnie osiągnąć. Ci, którzy utrudniają Boże dzieło, sprzeciwiają się Bożemu słowu i zakłócają i osłabiają Boży plan, zostaną ostatecznie przez Boga ukarani” („Bóg kieruje losem całej ludzkości” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”). Na nowo poczułem wiarę i siłę. Wszystko jest w rękach Boga żadna moc nie zatrzyma Jego dzieła. To, czy przyjdą przywódcy i czy zostaniemy aresztowani, było w rękach Boga. Wtedy byli zdeterminowani, ale zatrzymali się w pół drogi. Czy nie był to cudowny czyn Boga, Jego plan i zrządzanie? Musiałem to przetrwać, opierając się na wierze, mądrości i na Bogu. Tylko dzięki wierze mogłem ujrzeć czyny Boga. Gdy pojąłem wolę Boga, omówiłem z bratem Xu słowa Boga i on już tak się nie bał. Powiedział, żebyśmy skryli się w domu brata Li.

Byłem w drodze do domu brata Li, gdy spotkałem jego sąsiada. Zatrzymał mnie, mówiąc: „Jesteś aż taki nieustraszony? Wczoraj kilku policjantów cię szukało. Dopiero co stąd poszli, a ty tutaj?”. Było jasne, że wezwali policję. Nie wiedziałem tylko, czy zgarnęli brata Yanga. Pobiegłem do domu brata Li i odetchnąłem z ulgą widząc, że nikogo nie brakowało. Powiedzieli mi, że policja szła od drzwi do drzwi, szukając dwóch ewangelizatorów spoza miasta, przeszukali dokładnie dom brata Li. Brat Yang był w kuchni i przygotowywał jedzenie. Policjanci zignorowali go, uznając, że to miejscowy. Widząc, jak mało brakowało, a schwytanoby brata Yanga, dziękowałem Bogu raz po raz. Czyny Boga widzimy wszędzie i w każdej chwili. Przywódcy religijni i rząd KPCh zaciekle próbowali ukrócić głoszenie ewangelii, lecz bracia i siostry nie wycofali się. Zobaczyli, jakimi obłudnikami wrogimi Bogu są duchowni, zyskali rozeznanie. Umocniła się ich determinacja, by iść za Bogiem Wszechmogącym. Mądrość Boga ujawnia się w kontraście do sztuczek szatana. Osobiście doświadczyłem prawdy, jaka jest w tych słowach.

Zawsze jest ryzyko, że na ciebie doniosą, że zaatakują cię przywódcy religijni, że policja cię przymknie. Ale przede wszystkim dostrzegam przewodnictwo i cudowne czyny Boga podczas głoszenia ewangelii. Pewnego razu w prowincji Hunan przywódczyni w kościele domowym, siostra Jiang, i jej współpracownik, brat Chen, przyjęli dzieło Boga w dniach ostatecznych, a później głosili je wśród członków swojego kościoła. Wkrótce dołączyło do nas ponad sto osób. Pewnego dnia jeden z braci powiedział nam, że gdy ich przywódcy kościelni dowiedzieli się, ilu ludzi przyjęło dzieło Boga w dniach ostatecznych, wpadli w furię i planowali przywieźć ponad 20 ludzi, aby schwytać wiernych Błyskawicy ze Wschodu, mówili, że nikomu nie przepuszczą. Podniosło mi to ciśnienie, chciałem się upewnić, że wszyscy nasi ludzi są bezpieczni, że nowi wierzący nie przestraszyli się. Od razu pomodliłem się do Boga: „Boże Wszechmogący! Gdy bywałem w niebezpieczeństwie, samolubnie chroniłem siebie. Doświadczyłem tak dużo Twojego dzieła i tak wiele Twoich czynów. Wierzę, że wszystko jest w Twoich rękach. Nie będę tym razem uciekał, wezmę na siebie odpowiedzialność i wypełnię swój obowiązek”. W ciągu nocy powiadomiliśmy wszystkich, którzy głosili ewangelię, i przygotowaliśmy się na to wyzwanie z Bożą pomocą. Gdy następnego ranka otworzyłem drzwi, wszędzie panował spokój. Opady śniegu zablokowały drogi, wszystko skute było lodem. Duchowni mieszkali w niższych partiach, nie byli w stanie dostać się wyżej, choćby nie wiem w ile osób. Mogliśmy dalej głosić ewangelię, nie martwiąc się. Ujrzałem, jak cudowne są czyny Boga. Wszyscy się radowali i nieustannie dziękowali Bogu.

Następnego popołudnia w siódemkę spotkaliśmy się u siostry Jiang, gdy jej syn ze swoją dziewczyną wrócił niespodziewanie. Jej dom był za mały dla wszystkich, więc przenieślimy spotkanie do sąsiada. Niedługo po tym siostra Jiang odebrała telefon i usłyszeliśmy krzyk policjanta: „Tu policja! Gdzie jesteście? Wasz dom jest otoczony”. Policja otoczyła dom, w którym wcześniej byliśmy. Gdyby nie ta zmiana w ostatniej chwili, to by nas aresztowano. Ktoś doniósł, że siostra Jiang porwała Liu Jing. Ona została niedawno nawrócona i pomagała nam głosić ewangelię. Siostra Jiang podała telefon Liu Jing, policja zadała kilka pytań, ustalono, że nie została porwana, i rozmowa się zakończyła. Gdy siostra Jiang zapytała o to, policjant odparł, że to był ktoś z wierzących. Siostra Jiang bardzo się rozgniewała i powiedziała: „Nasi duchowni już przesadzili! Jak moga nazywać siebie wierzącymi? Jak mogą wymyślać kłamstwa, żeby nas aresztowano?”. Powiedziałem jej, że 2000 lat temu, gdy przyszedł Pan Jezus, faryzeusze chcieli chronić własny status, więc wymyślali kłamstwa o Panu Jezusie, fałszywie go oskarżali i doprowadzili do Jego uwięzienia. Oddali Go w ręce rzymskiego gubernatora, co skończyło się śmiercią na krzyżu. Dzieło Boga ujawniło, że są antychrystami. Duchowni i starsi to ich współczesne odpowiedniki. Widząc, że Bóg Wszechmogący wyraża prawdy, by zbawić ludzi, nie tylko odmawiają przekazania Bogu Jego owieczek, ale gdy widzą, ilu ludzi podąża za Bogiem Wszechmogącym, boją się, że utracą swoje pozycje, więc wpadają w gniew i donoszą na policję, by doprowadzić do uwięzienia braci i sióstr. Czym się różnią od faryzeuszy? Czy nie są złymi sługami, antychrystami ujawnionymi przez dzieło Boga w dniach ostatecznych? Sytuacja była awaryjna, więc nie było czasu na omówienie. Było w tej górskiej wiosce bardzo wielu nowych wierzących, którzy nie mieli ugruntowanej wiary. Pod naciskiem duchownych lub ze strachu przed aresztowaniem mogliby nie wytrwać w wierze, więc zaplanowaliśmy dla nich wsparcie tak szybko, jak to możliwe. Podzieliliśmy się grupy trzyosobowe, ruszyliśmy w drogę o 19:00 i szliśmy aż do 9:00 rano. Ledwo dało się iść, bo wszędzie był lód. Obwiązaliśmy buty paskami, żeby zwiększyć przyczepność, ale każdy krok sprawiał trudność. Przewracaliśmy się wielokrotnie, a jeden brat zranił się w ramię, które poważnie spuchło. Jedna siostra wspięła się na wzgórze, ale po chwili poślizgnęła się i prawie spadła z klifu. Widząc, jak się poświęcaliśmy, żeby dać im wsparcie, nowi wierzący byli poruszeni i powiedzieli, że to musiało być dzieło Ducha Świętego. Jeszcze bardziej się przekonali, że to jest prawdziwa droga.

Z powodu oblodzenia doszło do wielu wypadków samochodowych. Kilka osób eskortowało pannę młodą, która poślizgnęła się na drodze, kilku spadło z klifu. Nikt nie przeżył. Przywódcy religijni i policjanci nie śmieli zapuścić się w góry, więc skorzystaliśmy z tej okazji, by głosić ewangelię. Wkrótce ponad 200 braci i sióstr przyjęło dzieło Boga w dniach ostatecznych i stopniowo umacniali się na prawdziwej drodze. Gdy lody zaczęły topnieć, ci duchowni zebrali grupę ludzi, aby powstrzymać tych braci i te siostry, ale oni zyskali rozeznanie i przestali słuchać duchownym. Tak ich to rozzłościło, że złożyli donos na policję, podając nazwiska nowych wierzących. Policja przyszła do ich domów, grożąc aresztowaniem i więzieniem, żądając, by wydali wszystkich, którzy przyjęli Boga Wszechmogącego, bo jeśli nie powiedzą, co wiedzą, to stracą pracę. Jedna nauczycielka wyparła się wiary z powodu gróźb policji, ale większość wytrwała w tym czasie, gdy otrzymywali wsparcie. Mieli tak silną wiarę, że wytrwali, nie wycofali się. Dostrzegli też w tej sytuacji prawdziwe oblicze duchownych. Siostra Jiang powiedziała, pełna emocji: „Zawsze podziwałam naszych przywódców kościelnych, dawałam im, co miałam najlepszego, gdy przychodzili z wizytą. Ale teraz, gdy przyjęłam Boga Wszechmogącego i powitałam Pana, już ich nie ubóstwiam i za nimi nie idę, fałszywie oskarżyli mnie przed policją o porwanie. Są tacy źli! To nie są prawdziwi wierzący, którzy powitają Pana, ale zgraja antychrystów, którzy walczą z Bogiem o status i o Jego lud. To współcześni faryzeusze”. Przeczytałem jej fragment słów Boga Wszechmogącego. Bóg Wszechmogący mówi: „Istnieją ludzie, którzy czytają Biblię w wielkich kościołach i codziennie ją recytują, ale żaden z nich nie rozumie celu Bożego dzieła. Ani jeden z nich nie jest w stanie poznać Boga, a ponadto ani jeden z nich nie jest w zgodzie z wolą Bożą. Wszyscy są bezwartościowymi, nikczemnymi ludźmi, każdy z nich się wywyższa, by pouczać Boga. Świadomie sprzeciwiają się Bogu, nawet wówczas, gdy niosą Jego sztandar. Chociaż nazywają się wierzącymi w Boga, w dalszym ciągu jedzą ciało i piją krew człowieka. Wszyscy tacy ludzie to diabły, które pożerają duszę człowieka, główne demony, które celowo stają na drodze tym, którzy starają się wejść na właściwą ścieżkę, i kłody pod nogami utrudniające wędrówkę tym, którzy szukają Boga. Może się wydawać, że mają oni »solidną budowę«, więc skąd ich naśladowcy mają wiedzieć, że są samymi antychrystami, którzy prowadzą człowieka przeciwko Bogu? Skąd mają wiedzieć, że są oni żywymi diabłami przeznaczonymi do pożerania ludzkich dusz?” („Wszyscy ludzie, którzy nie znają Boga są tymi, którzy sprzeciwiają się Bogu” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”). Fakty w połączeniu ze słowami Boga pokazały wszystkim, że przywódcy religijni służą Bogu z pozoru, lecz tak naprawdę są chciwi korzyści, jakie przynosi status. Trzymają wierzących pod ścisłą kontrolą, nic ich to nie obchodzi, gdy słyszą, że Pan powrócił. Boją się tylko stracić swój status i swoje korzyści. Próbują każdej sztuczki, żeby tylko powstrzymać wierzących przed przyjęciem prawdziwej drogi, wymyślają kłamstwa, by zwodzić i straszyć ludzi, a nawet donoszą na policę, żeby aresztowano ludzi z Kościoła Boga Wszechmogącego. Czy nie są „diabłami, które pożerają duszę człowieka” i „głównymi demonami, które celowo stają na drodze tym, którzy starają się wejść na właściwą ścieżkę”? Gdyby Bóg nie doprowadził do ich obnażenia, kto by dostrzegł, że mają naturę i istotę antychrysta? Choć ich duchowni zaciekle próbowali im przeszkodzić, to oni trwali z mocą i zobaczyli, co to są za ludzie. Była w tym mądrość i wszechmoc Boga.

Przez te wszystkie lata zyskałem mądrość i rozeznanie, a moja wiara się umocniła, dostrzegłem jeszcze wyraźniej, jak świat religijny i duchowni działają przeciwko Bogu. Osobiście doświadczyłem, że Bóg jest wszechmogący i wszechwładny. Nieważne, jak zaciekłe są siły zła szatana, nigdy nie zatrzymają ekspansji dzieła Boga. Jak mówi Bóg: „Dzisiaj Bóg wraca na ten świat, by dokonać swego dzieła. Jego pierwszym przystankiem jest przykład dyktatorskiej władzy: Chiny, zagorzały bastion ateizmu. Bóg pozyskał grupę ludzi poprzez swą mądrość i moc. W tym okresie był ścigany na wszelkie sposoby przez chińską partię rządzącą i poddawany wielkiemu cierpieniu, bez miejsca na złożenie głowy, niezdolny odnaleźć schronienia. Mimo to, Bóg nadal kontynuuje dzieło, które zamierza wykonać: udziela wypowiedzi i głosi ewangelię. Nikt nie jest w stanie pojąć wszechmocy Boga. W Chinach, kraju, który postrzega Boga jako wroga, On nigdy nie zaniechał swego dzieła. Zamiast tego, więcej ludzi przyjęło Jego dzieło i słowo, ponieważ Bóg w największym możliwym stopniu zbawia każdego jednego przedstawiciela ludzkości. Ufamy, że żaden kraj ani siła nie są w stanie stanąć na drodze tego, co Bóg pragnie osiągnąć. Ci, którzy utrudniają Boże dzieło, sprzeciwiają się Bożemu słowu i zakłócają i osłabiają Boży plan, zostaną ostatecznie przez Boga ukarani” („Bóg kieruje losem całej ludzkości” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”). Przez wszystkie lata na tej ścieżce byłem świadkiem wszechmocy Boga, Jego mądrości i cudownych czynów. Jestem bardzo wdzięczny Bogu!

Koniec wszelkich rzeczy jest blisko. Czy chcecie wiedzieć, jak Pan wynagrodzi dobro i ukarze zło i ustali wynik człowieka, kiedy On powróci? Zapraszamy do kontaktu z nami, aby pomóc Ci znaleźć odpowiedź.

Powiązane treści

Mój duch został wyzwolony

Autorstwa Mibu, Hiszpania „Jeśli człowiek w swoim życiu pragnie być oczyszczony i osiągnąć zmiany w swoim usposobieniu, jeśli pragnie...

Szerzenie ewangelii przynosi owoce

Autorstwa Chuxin, Korea Południowa Jakiś czas temu poznałam online chrześcijankę z Filipin – Teresę. Po kilku rozmowach okazało się, że...

Zamieść odpowiedź

Połącz się z nami w Messengerze