Zostałam obnażona

02 lutego 2022

Autorstwa Weixiao, Hiszpania

To było w tym roku. Byłam liderką kościoła, a siostra Wang, liderka grupy ewangelizacyjnej, została przeniesiona do innego kościoła. Pewnego dnia inna siostra zdradziła mi, że siostra Wang powiedziała innym, iż zachowuję się jak fałszywa przywódczyni, niedbale wykonuję swoją pracę i nie dość szybko rozwiązuję problemy, co obniża wydajność i efektywność grupy. Byłam zła. Myślałam: „Ostatnio nie angażowałam się w szczegóły, ale miałam powód. Czy obgadując mnie za plecami nie próbujesz wywołać kłopotów? Co bracia i siostry o mnie pomyślą? Nie odpuszczę ci tak łatwo. Też obnażę twoje błędy”. Więc powiedziałam: „Siostra Wang zawsze patrzyła na mnie z góry i mnie krytykowała. Ona jest nieprzyjemną osobą, wszyscy o tym wiedzą. Nigdy nie współpracowała dobrze z innymi i ciągle się czepiała. Teraz uwzięła się na mnie, choć nic jej nie zrobiłam. Może dlatego, że przeniosłam ją do innego kościoła, i straciła tytuł przywódczyni grupy, teraz się mści”. Chciałam, żeby ta siostra dobrze o mnie myślała i że to wina siostry Wang. Potem pomyślałam, jakie to było krępujące, kiedy siostra Wang obnażyła mnie przed tymi ludźmi. Jeśli uwierzyli, że jestem fałszywą przywódczynią, jak będę wyglądała w ich oczach? A gdyby to zgłoszono wyższym przywódcom, mogłabym stracić stanowisko. Coraz bardziej się tym martwiłam i znienawidziłam siostrę Wang. Czy nie uczepiła się mnie? Uznałam, że jeśli jest niemiła, nie może obwiniać mnie o bycie nie fair, więc póki jestem przywódczynią, nie dostanie awansu. Obnażę jej zachowanie, by wszyscy się dowiedzieli, i wyrzucę ją z kościoła, jeśli się dowiem, że osądza ludzi za ich plecami. Nie czułam się dobrze z tymi myślami i zastanawiałam się, czy to zgodne z wolą Boga. Bóg pozwolił, by to się stało, a ja nie szukałam prawdy ani nie rozmyślałam nad sobą, ale przypatrywałam się jej i chciałam wytknąć jej błędy, żeby się odegrać. Wiedziałam, że to nie było przyjęcie prawdy.

Całą noc o tym myślałam. Siostra Wang powiedziała, że jestem fałszywą przywódczynią, co było nieprawdą. Ale czy byłam kompetentną przywódczynią? Przywódca powinien dobrze rozumieć każdy aspekt swojej pracy i rozwiązywać problemy, gdy tylko się pojawią. Odpowiadałam za ewangelizację, więc kiedy zespół miał kłopoty, powinnam natychmiast udzielić mu praktycznej pomocy i przewodnictwa. Ale ja tego nie robiłam. Czy fałszywy przywódca to nie ktoś, kto nie wykonuje praktycznej pracy? Siostra Wang miała rację. Nie miała wspaniałego człowieczeństwa, ale też nie była złym człowiekiem. Osiągała wyniki w pracy i miała jakieś zdolności i mocne strony. Nadawała się do pracy w domu Boga. Gdybym zabroniła jej pełnić obowiązki albo wyrzuciła z przyczyn osobistych, nie tylko bym ją skrzywdziła, ale zakłóciłabym pracę kościoła. Nie mogłam budzić w Bogu odrazy. Na tę myśl byłam gotowa trochę zmienić nastawienie do niej. Myślałam też o tym, jakiej praktycznej pracy nie wykonywałam. Zaczęłam wprowadzać zmiany w dziedzinach, o których wspomniała i rozmawiałam z braćmi i siostrami o ich problemach. Zrobiwszy to, poczułam się lepiej.

Wtedy myślałam, że wszystko minęło, ale kilka dni później inna siostra powiedziała: „Siostra Wang na czterdziestoosobowym spotkaniu wspomniała, że jesteś fałszywą przywódczynią”. Gdy to usłyszałam, cała złość powróciła. Pomyślałam, że siostra Wang, obnażając mnie przed tyloma osobami, zszargała moje dobre imię. Jak mam chodzić z podniesionym czołem? Mogę zostać zwolniona za bycie fałszywą liderką. Chciałam jej pokazać, że nie jestem potulną owieczką! Odpłacę jej pięknym za nadobne. Jeśli chce obnażać mnie przed ludźmi i psuć moją reputację, to ja dowiem się, co ona zrobiła źle, zbiorę dowody i znajdę okazję, by ją wyrzucić. Przez kilka dni cały czas byłam spięta. Myślałam, jak ocalić dumę i godność, jak się na niej zemścić. Powiedziałam przywódczyni jej nowego kościoła, że nie ma dobrego człowieczeństwa i zawsze była krytyczna wobec przywódców i współpracowników, więc powinna mieć ją na oku i natychmiast ją zwolnić, kiedy zacznie sprawiać kłopoty. Kiedy to powiedziałam, poczułam się winna i zakłopotana. Pomyślałam: „Co ja wyprawiam? Czy to nie oko za oko, czy to nie atak na kogoś i chęć usunięcia? Czego Bóg chce mnie nauczyć?” Wtedy wreszcie zaczęłam modlić się do Boga i szukać.

Szukając, myślałam o słowach Boga obnażających antychrystów, którzy wykluczali tych, którzy się z nimi nie zgadzali. Bóg Wszechmogący mówi: „Jaki jest główny cel antychrystów, gdy atakują i wykluczają kogoś, kto się z nimi nie zgadza? Dążą oni do stworzenia w kościele sytuacji, w której nikt nie wyraża opinii odmiennej od ich opinii, w której ich władza, ich rządy i ich słowa są absolutne. Każdy musi ich słuchać, a jeśli ktoś ma inne zdanie, musi je zdusić w zarodku i zachować dla siebie. Taką technikę stosują ci, którzy atakują i wykluczają oponentów, by umocnić własny status. Mówią: »Masz prawo mieć inne zdanie, ale nie możesz przedstawiać go wszystkim dokoła, a tym bardziej podważać mojej władzy i statusu. Jeśli masz coś do powiedzenia, możesz mi to powiedzieć na osobności. Jeżeli mówisz to przy wszystkich i ja przez to tracę twarz, to sam się prosisz o wykluczenie i będę musiał się tobą zająć«. Co to jest za usposobienie? Antychryści nie pozwalają innym wypowiadać się swobodnie. Jeśli ktoś ma jakąś opinię – czy to na temat antychrysta, czy czegokolwiek innego – musi ją zachować dla siebie; musi chronić wizerunek antychrysta. W przeciwnym wypadku antychryst napiętnuje go jako wroga, zaatakuje i wykluczy. Co to jest za natura? To natura antychrysta. A dlaczego tak postępują? Bo przez cały czas chcą umacniać w umysłach innych ludzi swoją władzę i status , aby stały się niewzruszenie mocne. Nie tolerują niczego, co może im zagrozić lub podważyć ich reputację, poważanie ze strony innych, status czy wartość jako przywódcy. Czy nie jest to przejaw podstępnej natury antychrystów? Nieusatysfakcjonowani władzą, którą już posiadają, wzmacniają ją i zabezpieczają, dążąc do absolutnej dominacji. Chcą kontrolować nie tylko zachowanie innych, ale także ich serca. Czy nie są to działania podejmowane również dla władzy –inspirowane i kierowane żądzą władzy? (…) Jest to szczególnie prawdziwe, gdy w obecności oponenta antychryst usłyszy, że oponent coś o nim powiedział lub skrytykował go za plecami. W takim przypadku załatwi sprawę niezwłocznie, nie jedząc i nie śpiąc, póki tego nie uczyni. Jak to się dzieje, że antychryści zdobywają się na taki wysiłek? Dzieje się tak, ponieważ czują, że ich władza została zagrożona, a ich reputacja, zyski oraz status doznały uszczerbku. Jeśli oponent ujawni prawdę w tej kwestii, antychryst może stracić swój status przywódcy. Jeżeli wiadomość dotrze do Zwierzchnika lub do uszu większej liczby braci i sióstr, to Zwierzchnik może go zastąpić albo też bracia i siostry mogą go odrzucić. Może zostać zmuszony do rezygnacji. Właśnie z tej przyczyny antychryści zdobywają się na tak wielki wysiłek i płacą tak wysoką cenę, czasami opuszczając posiłki lub przez całą noc omawiając sprawę z innymi, aż zaschnie im w ustach. Jaki mają w tym cel? Celem jest wzmocnienie własnej pozycji. Dla takich ludzi pozycja jest siłą napędową. Gdy tylko zauważą, że pojawiło się choćby najmniejsze zagrożenie dla ich statusu, ich serca wypełniają się niepokojem i ogarnia ich przerażenie – obawiają się, że następnego dnia mogą już nie być przywódcą, lecz zwykłym bratem lub siostrą i że nie będą już mogli cieszyć się poczuciem wyższości, jakie daje im status, ani płynącymi z niego korzyściami. Nikt już nie będzie ich słuchał ani za nimi podążał, nikt nie będzie zabiegał o ich przychylność i nikt nie będzie im podporządkowany. To jest dla nich najtrudniejsze do zniesienia” („Demaskowanie antychrystów”). „W oczach antychrysta oponent jest zagrożeniem dla jego statusu i władzy. Gdy ktokolwiek zagraża ich statusowi i władzy, bez względu na to, kto to jest, antychryści dołożą wszelkich starań, aby się nim »zająć«. Jeśli oponentów w żaden sposób nie da się przywołać do porządku lub ani wcielić we własne szeregi, antychryści ich zdegradują lub usuną i na koniec osiągną swój cel – zdobędą absolutną władzę i sami będą stanowić prawo dla siebie. Jest to jedna z technik, jakich antychryści zwykle używają, aby utrzymać swój status – atakują i wykluczają oponentów” („Demaskowanie antychrystów”). Te słowa Boga są przejmujące i zaczęłam się bać. Nie sądziłam, że będę w stanie kogoś zaatakować dla ochrony własnego imienia i statusu, i że czynię zło antychrysta. Gdy usłyszałam, że siostra Wang powiedziała ludziom, że nie wykonuję praktycznej pracy, nie przyjęłam tego od Boga i nie zastanowiłam się nad sobą. Nie pomyślałam, że to może być prawda, tylko uznałam, że ona się czepia i osądza mnie za moimi plecami. To zraniło moją dumę, więc przestałam ją lubić, bo miałam jej to za złe, a nawet chciałam się na nią rzucić. Potem dowiedziałam się, że obnażyła mnie na większym spotkaniu i znienawidziłam ją jeszcze bardziej. Chciałam ocalić dumę i pozycję, więc zrobiłam aferę z jej dawnych przewinień, żeby wszyscy myśleli, że ona nie ma człowieczeństwa i ją odrzucili. Zebrałam nawet kilka dowodów na to, co zrobiła źle i powiedziałam jej przełożonej, żeby ją usunęła. Wiedziałam, że ona ma zdolności, dobrze wypełnia swoje obowiązki i że doskonale nadaje się do pracy na rzecz kościoła. Wiedziałam też, że siostra Wang ujawniła moje rzeczywiste problemy, ale tak nadszarpnęło to mój status, że zaczęłam traktować ją jak wroga, jak zagrożenie dla mojej władzy. Pragnęłam zemsty. Naprawdę miałam złą naturę! Potem pomyślałam o antychrystach wyrzuconych z domu Boga. Oni nie szukali prawdy, więc gdy ktoś zagroził ich statusowi, atakowali, chcąc z kościoła uczynić swoje królestwo i rządzić. W końcu zostali wyrzuceni za wyrządzenie zbyt wielkiego zła. Moje zachowanie niczym się nie różniło.

Dalej zastanawiałam się nad sobą, dlaczego, będąc wierzącą od tyle lat, wybierałam ścieżkę antychrysta i robiłam takie złe rzeczy. Potem na spotkaniu czytaliśmy „Ci, którzy są posłuszni Bogu ze szczerego serca, z pewnością zostaną przez Niego pozyskani”. Jeden fragment trafiał w samo sedno i wreszcie zrozumiałam. Bóg Wszechmogący mówi: „Ponieważ wierzysz w Boga, musisz pokładać wiarę we wszystkich Jego słowach i wszystkich Jego dziełach. To oznacza, że ponieważ wierzysz w Boga, musisz być Mu posłuszny. Jeśli nie jesteś w stanie tego zrobić, to nie ma znaczenia, czy wierzysz w Boga, czy nie. Jeżeli wierzysz w Boga od wielu lat, ale nigdy nie byłeś Mu posłuszny i nie przyjmujesz Jego słów w całości, tylko wymagasz, by Bóg podporządkował się tobie i działał według twoich pojęć, to jesteś największym buntownikiem ze wszystkich, jesteś niewierzącym. Jak tacy ludzie mogą być w stanie podporządkować się dziełu i słowom Boga, które nie przystają do pojęć człowieka? Największymi buntownikami ze wszystkich są ci, którzy celowo przeciwstawiają się Bogu i opierają się Mu. Są oni wrogami Boga i antychrystami. Zawsze przyjmują wrogą postawę wobec nowego dzieła Boga; nigdy nie wykazują nawet najmniejszej chęci, by się podporządkować, nigdy się dobrowolnie nie podporządkowali ani nie ukorzyli. Wywyższają się nad innych i nigdy nie podporządkowują się nikomu. Przed Bogiem uważają się za najlepszych w głoszeniu słowa i najzręczniejszych w wywieraniu wpływu na innych. Nigdy nie odrzucają skarbów znajdujących się w ich posiadaniu, lecz traktują je jak pamiątki rodowe, które należy czcić i głosić o nich innym, oraz wykorzystują je do kazań wygłaszanych wielbiącym ich głupcom. W Kościele rzeczywiście jest pewna liczba takich osób. Można powiedzieć, że są to »niepokonani bohaterowie«, którzy z pokolenia na pokolenie przebywają w domu Boga. Głoszenie słowa (doktryny) traktują jako swój najwyższy obowiązek. Rok za rokiem, pokolenie za pokoleniem, z wigorem wykonują swój »święty i nienaruszalny« obowiązek. Nikt nie odważy się ich tknąć, ani jedna osoba nie odważa się ich otwarcie skrytykować. Stali się »królami« w domu Boga, z wieku na wiek panosząc się i tyranizując innych. Ta sfora demonów dąży do zwarcia szeregów i zburzenia Mojego dzieła. Jak mógłbym pozwolić tym żywym diabłom istnieć przed Moim obliczem? Nawet ci w połowie posłuszni nie dotrwają do końca, a co dopiero ci tyrani bez krzty posłuszeństwa w swoich sercach! Niełatwo jest człowiekowi pozyskać dzieło Boże. Nawet przy najusilniejszych staraniach ludzie mogą pozyskać jedynie jego cząstkę, co ostatecznie pozwoli im zostać udoskonalonymi. Co wówczas z dziećmi archanioła, które dążą do zniszczenia dzieła Boga? Czy nie mają jeszcze mniej nadziei na bycie pozyskanym przez Boga?” („Słowo ukazuje się w ciele”). Słowa Boga bardzo mnie poruszyły. Ujrzałam Jego sprawiedliwe, majestatyczne usposobienie. Zwłaszcza ten fragment: „Nigdy nie poddają się nikomu. (…) Nikt nie odważy się ich tknąć, ani jedna osoba nie odważa się ich otwarcie skrytykować. Stali się »królami« w domu Boga, z wieku na wiek panosząc się i tyranizując innych. Ta sfora demonów dąży do zwarcia szeregów i zburzenia Mojego dzieła. Jak mógłbym pozwolić tym żywym diabłom istnieć przed Moim obliczem?”. Ta część jeszcze bardziej mnie przestraszyła. Kiedy Siostra Wang obnażyła mnie jako fałszywą przywódczynię, odpowiedziałam wrogością, niezadowoleniem, urazą i oporem. Ze złości brutalnie ją zaatakowałam. Nawet jako liderka kościoła nie przyjmowałam prawdy i brakowało mi uległości. Kiedy siostra ujawniła moje problemy, kiedy ucierpiała moja duma, a pozycja była zagrożona, wszelkimi sposobami chciałam ją powstrzymać i zemścić się na niej. Próbowałam nawet zakazać jej pełnienia obowiązków i wydalić ją z kościoła. Moja złośliwa mentalność nie pozwalała mi spocząć, póki całkiem jej nie zniszczę. Chciałam w domu Boga być „królem”, którego nikt nie śmie ruszyć. Czym się różniłam od dyktatorów Komunistycznej Partii Chin? Ich motto brzmi: „Niech powodzi się tym, którzy zgadzają się ze mną, a niech zginą ci, którzy mi się sprzeciwiają”. Chcąc utrzymać rządy i umocnić władzę, Partia ciemięży, zwalcza i całkowicie niszczy każdego, kto się z nią nie zgadza lub krytykuje zło, które wyrządza. Tak było z demonstracjami na placu Tienanmen, z mniejszościami etnicznymi, czy z wierzącymi: aresztują nas, ciemiężą i prześladują. Z ich rąk zginęło tylu niewinnych ludzi, za co będą sprawiedliwie ukarani przez Boga. Pomyślałam o sobie: od małego byłam wychowywana przez te komunistyczne demony. Wciąż słyszałam: „Ja rządzę wszechświatem”, „Niech powodzi się tym, którzy zgadzają się ze mną, a niech zginą ci, którzy mi się sprzeciwiają,” „Jeśli jesteś niemiły, nie wiń mnie za niesprawiedliwość,” czy „Oko za oko, ząb za ząb”. W moim sercu zakorzeniły się szatańskie trucizny, które stały się moim sposobem na przetrwanie, czyniąc mnie bardziej arogancką i wredną. Żyłam według tych zasad, więc byłam w stanie wyrządzać zło, dręczyć i ranić innych. Pomyślałam też o prawdach, które Bóg wyraził o rozpoznawaniu fałszywych przywódców, ale wcześniej nigdy nie przypuszczałam, że zachowuję się jak fałszywa przywódczyni. Teraz wszyscy poznają prawdę i budzą się, a niektórzy obnażają i zgłaszają fałszywych przywódców. To jest praktykowanie prawdy i ochrona pracy kościoła – rzecz pożądana. Nieważne, jakim człowiekiem jest osoba, która mnie obnaża, czy tylko się mnie czepia, czy powie mi to prosto w twarz, ale jeśli to, co mówi jest prawdą, powinnam przyjąć to od Boga, podporządkować się i wyciągnąć wnioski. To jest właśnie przyjęcie prawdy i poddanie się Bogu. Ale ja nie tylko nie chciałam się poddać, ale atakowałam każdego, kto mnie obnażał. To nie była sprawa osobista, ale odrzucałam prawdę i opierałam się Bogu. Gdy to do mnie dotarło, znienawidziłam się i poczułam lęk. Szybko zwróciłam się do Boga z modlitwą i skruchą: „Boże, myliłam się. Kiedy mnie obnażyła, nie zastanowiłam się nad sobą i nie wyciągnęłam wniosków, tylko ją zaatakowałam. Widzę, że mam złą naturę. Boże, chcę Ci okazać skruchę, poprowadź mnie”.

Zastanowiłam się nad sobą w świetle tego, co powiedziała o mnie siostra Wang i zaczęłam uważnie śledzić szczegóły pracy. Odkryłam wiele problemów. Na przykład nowi członkowie grupy ewangelizacyjnej nie znali prawd na temat wyobrażeń, więc nie byli w stanie rozwiązywać problemów ludzi, którym głosili ewangelię. Inni nie rozumieli zasad pracy ewangelizacyjnej, więc nawracali niewłaściwych ludzi. Niektórzy nie pojmowali prawdy nawet po pewnym czasie podlewania, a inni nie byli zainteresowani prawdą i odchodzili. To była znaczna strata naszych środków. Wspomniałam o tym na spotkaniu i omówiłam zasady, żeby wszystko wyjaśnić. Bracia i siostry zapragnęli poznać prawdy na temat wyobrażeń, a kiedy nie rozumieli albo nie potrafili jasno czegoś omówić, wspólnie to omawialiśmy. Wkrótce lepiej zrozumieli prawdy o wyobrażeniach i grupa zaczęła odnosić więcej sukcesów. Zrozumiałam, że to Bóg kazał siostrze Wang obnażyć mnie jako fałszywą liderkę i wskazać, że nie wykonuję praktycznego dzieła, żebym zastanowiła się nad sobą i zaczęła dobrze wypełnić obowiązki. Bóg mnie chronił.

Znam jeszcze jeden fragment słów Boga. „Bóg działa w każdej jednej osobie i bez względu na to, jaka jest Jego metoda, jaki rodzaj ludzi, spraw i rzeczy wykorzystuje do swojej służby, czy jaki ton mają Jego słowa, ma tylko jeden końcowy cel: zbawienie ciebie. A jak On cię zbawia? Zmieniając cię. Jak zatem mógłbyś nie cierpieć ani trochę? Będziesz musiał cierpieć. Takie cierpienie może się odbywać na różne sposoby. Czasami Bóg stwarza wokół ciebie sytuację, która cię obnaża, byś mógł poznać samego siebie, albo też bezpośrednio się z tobą rozprawia, przycina cię i obnaża. To tak, jak z kimś, kto leży na stole operacyjnym – tylko znosząc pewien ból i cierpienie można osiągnąć dobry wynik. Jeśli za każdym razem, kiedy Bóg cię przycina i rozprawia się z tobą oraz za każdym razem, kiedy zostajesz obnażony przez sytuację, porusza tym twoje uczucia i dodaje ci skrzydeł, to za sprawą tego procesu uzyskasz postawę i wkroczysz w rzeczywistość prawdy. (…) Jeśli Bóg aranżuje dla ciebie pewne okoliczności, ludzi, sprawy i rzeczy, jeśli przycina cię i rozprawia się z tobą, oraz jeśli wyciągasz z tego wnioski, jeśli nauczyłeś się stawać przed Bogiem, nauczyłeś się szukać prawdy i bezwiednie doznałeś oświecenia i iluminacji oraz osiągnąłeś prawdę, jeśli doświadczyłeś zmiany tych okoliczności, zdobyłeś nagrody i uczyniłeś postępy, jeśli zaczynasz przejawiać jakiekolwiek zrozumienie Bożej woli i przestajesz narzekać, wówczas wszystko to będzie znaczyć, że wytrwałeś w obliczu prób stawianych przez te okoliczności i przetrwałeś test. W ten sposób przejdziesz przez tę ciężką próbę. Jak Bóg odniesie się do tych, którzy przetrwają próbę? Bóg powie, że mają prawdziwe serce, że potrafią wytrzymać tego rodzaju cierpienie i że w głębi duszy kochają prawdę oraz pragną prawdy. A jeśli Bóg tak cię ocenia, czy nie jesteś kimś, kto ma właściwą postawę? Czy w takim razie nie masz życia? A jak osiąga się to życie? Czy jest dane przez Boga? Bóg zaopatruje cię na różne sposoby i wykorzystuje rozmaitych ludzi, różne rzeczy i przedmioty, aby cię szkolić. To tak, jakby Bóg osobiście dostarczał ci pożywienia i napojów, jakby trzymał je tuż przy twojej twarzy, by cię nakarmić i byś mógł się nimi cieszyć; tylko wtedy możesz wzrastać i mocno trwać. Tak należy patrzeć na te sprawy i je rozumieć; w ten sposób należy poddawać się wszystkiemu, co pochodzi od Boga” („By osiągnąć prawdę, musisz uczyć się od ludzi, spraw i rzeczy wokół siebie” w księdze „Zapisy wypowiedzi Chrystusa dni ostatecznych”). Dzięki tym doświadczeniom wiem, że Bóg za pośrednictwem siostry Wang obnażył problemy w mojej pracy. Trudno mi było to przyjąć, ale to było korzystne dla mojego wejścia w życie. Takie rozprawienie się ze mną pomogło mi ujrzeć w sobie wszystkie cechy fałszywej przywódczyni i zachęciło mnie do szukania prawdy i zmiany. A przede wszystkim ujrzałam własną arogancką i złą naturę, to, że byłam zdolna gnębić i wyrzucić kogoś, by chronić własne imię i status. Widząc to, zaczęłam podążać za prawdą, odrzuciłam zepsucie i zostałam oczyszczona. To była szczególna łaska Boga, Jego miłość do mnie i zbawienie. Jestem wdzięczna Bogu!

Koniec wszelkich rzeczy jest blisko. Czy chcecie wiedzieć, jak Pan wynagrodzi dobro i ukarze zło i ustali wynik człowieka, kiedy On powróci? Zapraszamy do kontaktu z nami, aby pomóc Ci znaleźć odpowiedź.

Powiązane treści

Konsekwencje samowolnej pracy

Autorstwa Zhao Yang, Chiny W 2016 roku zostałem wybrany na przywódcę kościoła. Kiedy rozpocząłem posługę, czułem duże ciśnienie, ponieważ...

Ścieżka ewangelizacji

Autorstwa Feng Lu, Chiny Pamiętam, jak uczyłem się głosić ewangelię, i spotkałem w Hubei brata Xu, należącego do Kościoła Great Praise....

Zamieść odpowiedź

Połącz się z nami w Messengerze