Aplikacja Kościoła Boga Wszechmogącego

Słuchaj głosu Boga i powitaj powrót Pana Jezusa!

Wszystkich szukających prawdy prosimy o kontakt.

Bóg utrzymuje w równowadze relacje między wszystkimi rzeczami, by dać ludzkości stabilne środowisko życia

3

Teraz będziemy mówić o innym, który jest jednym ze sposobów, w jakie Bóg sprawuje kontrolę nad wszystkim. Oto jak, po stworzeniu wszystkich rzeczy, zaprowadził równowagę w ich wzajemnych relacjach. To także całkiem obszerny temat do zgłębienia przez was. Zbalansowanie relacji między wszystkimi rzeczami – czy ludzie mogą dokonać czegoś takiego? Sami nie mogą. Człowiek potrafi tylko niszczyć. Nie jest w stanie utrzymać w równowadze stosunków między wszelkimi rzeczami; nie jest w stanie nimi zarządzać ani nie ma tak wielkiego autorytetu i mocy. Tylko sam Bóg dzierży władzę wystarczającą, by tego dokonać. Jaki ma w tym cel? Taki, jak zawsze – jest to ściśle związane z przetrwaniem ludzkości. Każda rzecz, którą Bóg chce zrobić, jest potrzebna; nie ma niczego, co być może wykona, a być może nie. Aby mógł zabezpieczyć przetrwanie ludzkości i dać nam środowisko życia, musi zrobić kilka niezbędnych, ważnych rzeczy.

balances-relationships-between-all-thing

Dosłowne znaczenie wyrażenia „Bóg wprowadza równowagę między wszystkimi rzeczami” wskazuje na to, że temat jest bardzo szeroki; najpierw zostajesz zaznajomiony z ideą – tak byś wiedział, że wprowadzanie równowagi między wszystkimi rzeczami to Boża dominacja nad nimi. Co oznacza słowo „równoważyć”? Po pierwsze „równoważyć” to inaczej nie pozwalać czemuś stracić balansu. Wszyscy wiedzą, czym jest waga. Gdy używa się jej do określenia jakiegoś ciężaru, kładzie się dany przedmiot na szali, na drugiej stawiając odważniki. To, ile ich ostatecznie będzie, decyduje o wadze przedmiotu – nazywa się to równoważeniem. Aby się to udało, ciężar na obu szalach musi być taki sam. Bóg powołał do istnienia wszystkie rzeczy, a wśród nich wiele najróżniejszych bytów: te, które są przywiązane do miejsca; te, które się ruszają; te żyjące i oddychające, jak i te, które nie oddychają. Czy łatwo jest im osiągnąć relację współzależności, wzajemnego wsparcia, ograniczania siebie nawzajem, powiązania? Z całą pewnością jest w tym wszystkim jakaś zasada. Mimo że to bardzo skomplikowane, dla Boga nie ma nic trudnego we wprowadzaniu balansu. Ludzie jednakże badają to z wielkim mozołem. „Równowaga” jest takim prostym słowem. Jeśli jednak ludzie zaczęliby ją analizować, jeśli potrzebowaliby ją wprowadzić, wówczas nawet gdyby pracowaliby nad tym wszelkiej maści naukowcy – biolodzy specjalizujący się w badaniach nad człowiekiem, astronomowie, fizycy, chemicy, a nawet historycy, to jaki byłby ostateczny wynik ich pracy? Nic by z niej nie wynikło. To dlatego, że Boży akt stworzenia wszechrzeczy jest zbyt cudowny i ludzkość nigdy nie posiądzie jego sekretu. Gdy Bóg stworzył wszystkie byty, ustanowił zasady ich współistnienia, określił różne sposoby przetrwania, tak by się wzajemnie ograniczały, uzupełniały i podtrzymywały. Te różnorodne metody są bardzo złożone, nie należą do prostych czy jednokierunkowych. Gdy ludzie używają umysłów, wiedzy i zjawisk, jakie dostrzegli, by potwierdzić lub zbadać zasady stojące za Bożą kontrolą nad całą wszechrzeczą, to jest im niezmiernie trudno cokolwiek odkryć. Bardzo ciężko jest też coś odkryć i uzyskać jakiś wynik. Trudno ludziom osiągnąć jakiekolwiek wyniki. Niebywale trudno jest im utrzymać równowagę, polegając na swoim umyśle i wiedzy na temat tego, jak rządzić wszystkimi bytami stworzonymi przez Boga. Dzieje się tak dlatego, że ludzie nie znają zasad zapewniających przetrwanie wszystkich istot, a więc nie wiedzą, jak chronić ten rodzaj balansu. Zatem, gdyby mieli zarządzać lub władać całym stworzeniem, bardzo możliwe, że zachwialiby równowagę. Gdy tylko zostałaby zniszczona, degradacji uległyby też ich środowiska życia, a następstwem tego byłby kryzys ich przetrwania. Wywołałoby to katastrofę. Jakie perspektywy miałaby wtedy ludzkość? Skutek jest trudny do odgadnięcia, trudny do przewidzenia.

Jak więc Bóg równoważy relacje między wszelkimi rzeczami? Po pierwsze, są na świecie tereny przez okrągły rok pokryte całkowicie lodem i śniegiem, podczas gdy w innych rejonach wszystkie cztery pory roku przypominają wiosnę. Nigdy nie zobaczysz tam tafli lodu ani śnieżynki, bo nie nadchodzi zima. Oto pierwszy ze sposobów, odnoszący się do makroklimatu. Drugi można rozpoznać, patrząc na górę pokrytą bujną roślinnością, obrośniętą wszelkimi gatunkami flory, na której rozciągają się połacie lasów, gdzie można spacerować, nawet nie dostrzegając słońca. W innych masywach górskich nie rośnie nawet trawa – rozciągają się tylko kolejne piętra jałowych, dzikich zboczy. Patrząc z zewnątrz, w obu przypadkach są to góry piętrzącej się gleby. Jedne są pełne bujnej roślinności, inne pozbawione nawet trawy. Oto drugi sposób. Po trzecie możecie zaobserwować bezkresne stepy, pola falującej zieleni. Z drugiej strony, można też zobaczyć pustynię, ciągnącą się jak okiem sięgnął, na której nie da się dostrzec żadnej żyjącej istoty, a tym bardziej źródła wody, jedynie piasek, nad którym hula wiatr. Czwarty sposób: dany rejon zalany jest morzem, na które składają się rozległe zlewiska i dorzecza, podczas gdy w innym trudno jest znaleźć jakąkolwiek krynicę. Piąty wskazuje obszar, na który często pada mżący deszcz, który jest mglisty i wilgotny, podczas gdy na innym obszarze częste są dni skąpane w ostrym słońcu i nie uświadczy się tam ani jednej kropli deszczu. Szósty wskazuje typ terenu zwany wyżyną, gdzie powietrze jest rzadkie i trudno się oddycha, podczas gdy drugi teren to bagna i niziny służące za siedliska różnym gatunkom ptaków wędrownych. Oto odmienne typy klimatu, czy też tych klimatów lub przyrody, które odpowiadają różnym środowiskom geograficznym. Innymi słowy Bóg wprowadza równowagę w podstawowych środowiskach życia ludzkości – począwszy od cech szeroko pojętego środowiska naturalnego, od klimatu po środowisko geograficzne, od różnych składników gleby po liczbę źródeł wody – aby w służących jej przetrwaniu środowiskach utrzymać równowagę, jeśli chodzi o powietrze, temperaturę i wilgotność. Dzięki kontrastom między odmiennymi środowiskami geograficznymi mamy zapewnione powietrze o stabilnym składzie, a temperatura i wilgotność pozostają stabilne w różnych porach roku. Pozwala nam to wciąż zajmować te same środowiska życia co zawsze. Szeroko pojęte środowisko naturalne musi być przede wszystkim zrównoważone. Uzyskiwane jest to poprzez wykorzystanie różnych położeń geograficznych, ukształtowań terenu, jak i poprzez przejścia między odmiennymi klimatami służące wzajemnemu ograniczeniu, aby wprowadzić w ten sposób balans, którego Bóg pragnie, a ludzie potrzebują. Oto perspektywa szeroko pojętego środowiska naturalnego.

Zważywszy na drobne elementy, choćby roślinność, w jaki sposób możliwe było osiągnięcie równowagi? Inaczej mówiąc, jak flora może wciąż funkcjonować w zrównoważonym środowisku życia? Dzieje się to dzięki zarządzaniu długością życia oraz współczynnikami wzrostu i reprodukcji różnych gatunków roślin, którego celem jest zabezpieczenie tegoż środowiska życia. Weźmy przykładowo niewielkie rośliny wiechlinowate – mamy wiosenne pędy, letnie kwitnienie oraz jesienne owoce. Owoce spadają na ziemię i owa wiechlina obumiera. Następnego roku ziarno owocu kiełkuje i trwa w zgodzie z tymi samymi prawami. Rośliny wiechlinowate żyją bardzo krótko. Każde nasiono spada na ziemię, wypuszcza korzenie, kiełkuje, rozkwita i wydaje owoc – proces ten zachodzi tylko wiosną, latem i jesienią, podobnie każdy gatunek drzewa ma swoją określoną długość życia oraz różne pory kwitnienia i owocowania. Niektóre drzewa umierają po zaledwie 30 czy 50 latach – taka jest długość ich życia, ale wydany przez nie owoc spada na ziemię, wypuszcza korzenie i pędy, kwitnie, przynosi owoce, by potem żyć następne 30 do 50 lat. Taki jest wskaźnik powtarzalności. Stare drzewo umiera, rośnie nowe – to dlatego las ciągle jest zadrzewiony. Ale drzewa również mają właściwe sobie cykle, podlegają procesowi narodzin i śmierci. Niektóre potrafią żyć ponad tysiąc lat, inne nawet trzy tysiące. Ogólnie mówiąc, bez względu na rodzaj rośliny i długość jej życia, Bóg wprowadza równowagę na podstawie tego, jak długo żyje, jaką ma zdolność do reprodukcji, a także szybkość, liczbę oraz wskaźnik reprodukcji. To pozwala florze, od traw po drzewa, wciąż bujnie się rozwijać, rosnąć w zbalansowanym środowisku ekologicznym. Zatem, patrząc na jeden z pokrywających ziemię lasów, można zaobserwować, że bez względu na to, czy to drzewa, czy trawy, nieprzerwanie się pomnażają i rosną zgodnie ze swoimi prawami. Nie potrzebują pomocy ludzkości; nie potrzebują żadnego dodatkowego wysiłku ze strony człowieka. Tylko dzięki temu rodzajowi równowagi, jaki w nich panuje, są w stanie utrzymać swoje środowisko życia. Wyłącznie ono jest przyczyną, dla której lasy i łąki mogą wciąż przetrwać na ziemi. Dzięki temu, że istnieją, żywią kolejne pokolenia ludzi, a także zamieszkujące je istoty żywe wszelkiego rodzaju – ptaki, zwierzęta lądowe, owady i wszystkie mikroorganizmy – bytujące w lasach i na łąkach.

Bóg ma też pod kontrolą balans między wszystkimi gatunkami zwierząt. W jaki sposób to robi? Podobnie jak w przypadku roślin – utrzymuje równowagę, wyznaczając ich liczbę na podstawie zdolności do reprodukcji, liczebności, współczynnika reprodukcji i ról, jakie odgrywają między zwierzętami. Dla przykładu lwy zjadają zebry, więc jeśli liczba lwów przekroczyłaby liczbę zebr, jaki byłby los tych ostatnich? Wymarłyby. A jeśliby współczynnik reprodukcji zebr byłby o wiele niższy niż ten lwów, jaki los spotkałby te drapieżniki? One także by wymarły. Tak więc liczba zebr musi być znacznie większa od liczby lwów. To dlatego, że ssaki te nie istnieją tylko dla siebie, lecz także dla drapieżników. Można nawet powiedzieć, że z jednej strony zebra jest częścią swego stada, a z drugiej pokarmem w lwiej paszczy. W szybkości reprodukcji drapieżniki nigdy nie prześcigną swoich ofiar, tak więc ich liczebność nigdy nie będzie większa od liczebności zebr. Tylko w ten sposób lwy mają zapewnione źródło pożywienia. A mimo tego, że są wrogami naturalnymi zebr, ludzie często widzą, jak te dwa gatunki odpoczywają spokojnie na tym samym terenie. Zebry nigdy nie zmniejszą liczebności ani nie wyginą, dlatego że są zjadane przez polujące na nie lwy, a te nigdy nie zwiększą liczebności ze względu na swój status „królów”. Ta równowaga jest czymś, co Bóg wprowadził dawno temu. Oznacza to, że ustanowił On prawa wprowadzające równowagę między wszystkimi zwierzętami, tak by mogły osiągnąć balans, i człowiek ma często okazje to zaobserwować. Czy lwy są jedynymi wrogami naturalnymi zebr? Krokodyle też je pożerają. Widok krokodyla zjadającego zebrę to też brutalny widok. Zebry zdają się być naprawdę bezbronnym gatunkiem zwierzęcia. Nie są tak zajadłe jak lwy i gdy jakiegoś napotkają, mogą tylko uciekać przed tym budzącym grozę wrogiem. Nie potrafią nawet stawić oporu. Jeśli nie prześcigną lwa, mogą tylko dać mu się pożreć. Obserwuje się to często w świecie zwierząt. Jakie wrażenie wywiera na was oglądanie czegoś takiego? Czy żal wam zebry? Czujecie wstręt do lwa? Te ssaki wyglądają tak pięknie! Tymczasem lwy cały czas łakomie mierzą je wzrokiem. A zebry –niemądrze – nie odbiegają daleko. Widzą, że drapieżnik czai się na nie, leżąc swobodnie w cieniu drzewa. Nie wiadomo, kiedy je zje. Wiedzą to swoich w sercach, a mimo to ciągle nie chcą opuścić danej ziemi. To wspaniałe zjawisko. Zawiera się w nim Boża predestynacja, Jego rządy. Żal ci zebry, ale nie jesteś w stanie jej uratować, czujesz też, że lew jest odrażający, ale nie możesz się go pozbyć. Zebry są pożywieniem, które Bóg przygotował dla lwów, ale bez względu na to, ile zdobyczy zostanie pożartych przez wielkie koty, nie zostaną zgładzone. Liczba potomstwa lwów jest naprawdę niewielka, ponadto drapieżniki te rozmnażają się bardzo powoli, Więc niezależnie od tego, ile osobników zjedzą, ich populacja nie będzie liczniejsza od populacji zebr. Jest to jeden z typów równowagi.

Co Bóg ma na celu, zachowując ten typ równowagi? Ma to związek ze środowiskami życia ludzi, jak również z ich dalszym istnieniem. Jeśli zebry lub podobna im zdobycz lwa – jeleń czy inne zwierzęta – rozmnażałyby się zbyt wolno, a drapieżnych kotów gwałtownie by przybyło, z jakim zagrożeniem dla ludzi by się to wiązało? Po pierwsze, hodowane przez nich kurczęta, kaczki, gęsi i psy stałyby się pożywieniem lwów, ponieważ żyją na zewnątrz. Czy te zwierzęta wystarczą, by zaspokoić lwi apetyt? W niektórych domostwach są dwie świnie. Jeśli lew zszedłby z gór, żeby je zjeść, to czy po takim posiłku po prostu by odszedł? Pomyślałby: „W górach nie ma nic do jedzenia, zostanę tutaj. Paru ludzi jest w środku”. Jak tylko wyjdą na zewnątrz, lew ruszy do ataku i ich pożre. Ludzie nie mają żadnej możliwości stawienia temu oporu. Czy nie byłaby to dramatyczna sytuacja? Lwy jedzące zebry to normalne zjawisko, ale gdyby pożerały ludzi, mielibyśmy do czynienia z tragedią. Nie jest ona predestynowana przez Boga, nie przewidział jej w ramach swoich rządów, ani tym bardziej nie należy do rzeczy, które sprowadził na ludzkość. To raczej ludzie ją sobie zgotowali. Zatem, patrząc z Bożej pespektywy, równowaga między wszystkimi rzeczami jest kluczowa, jeśli chodzi o przetrwanie ludzkości. Ani rośliny, ani zwierzęta nie mogą zostać wytrącone z właściwej im równowagi. Fauna, flora, jeziora i góry – Bóg przygotował dla ludzkości właściwe środowisko ekologiczne. Tylko w takim, zbalansowanym otoczeniu jej przetrwanie jest pewne. Jeśli drzewa lub trawy miałyby niską zdolność reprodukcji lub zachodziłaby ona bardzo powoli, czy gleba straciłaby wilgotność? Jeśli tak, to czy nadal pozostawałaby w dobrym stanie? Gdyby straciła roślinność i wilgoć, bardzo szybko zaczęłaby erodować i jej miejsce zająłby piasek. Kiedy gleba jałowieje, niszczeje też środowisko życia ludzi. Skutki tego zniszczenia byłyby katastrofalne. Bez tego rodzaju ekologicznej równowagi, bez tego ekosystemu, ludzi często spotykałyby nieszczęścia związane z zachwianiem balansu między wszystkimi rzeczami. Podajmy jako przykład brak balansu w środowisku, który doprowadza do zniszczenia ekosystemu żab, w którym się gromadzą; ich liczba wówczas gwałtownie rośnie tak, że ludzie widzą je nawet, jak przemierzają licznie ulice miast. Gdyby wielka gromada żab zajęła środowisko życia ludzi, jak można by to nazwać? Kataklizmem. Dlaczego tak by to nazwano? Te małe zwierzęta, które są pożyteczne dla ludzi, przydają im się, gdy pozostają w odpowiednim, wyznaczonym im miejscu, wówczas utrzymują równowagę w ludzkim środowisku życia. Gdy tylko z ich powodu dojdzie do klęski, wpłyną na porządek życia ludzi. Wszystkie rzeczy i wszystkie elementy, które przynoszą ze sobą żaby, wpływają na jakość życia ludzi. Nawet ich organy fizyczne mogą zostać zaatakowane – to jeden z kataklizmów, jaki może przyjść. Innym typem klęski, której ludzkość często doświadcza, jest pojawienie się wielkiej liczby szarańczy. Czyż to nie kataklizm? To przerażająca katastrofa. Nie ma znaczenia, jak uzdolnieni są ludzie; mogą projektować samoloty, działa i bomby atomowe, ale gdy wkracza szarańcza, co na to poradzą? Czy mogą użyć przeciwko niej dział? Czy mogą wystrzelać ją z broni maszynowej? Nie. W takim razie czy mogą spryskać teren pestycydami, żeby ją wygonić? To też nie jest proste. Dlaczego w ogóle szarańcza się pojawia? By zjadać uprawy i ziarno zbóż. Tam, dokąd dotrze, plony zostają zrównane z ziemią. Podczas plagi w mgnieniu oka pożywienie, na którym polegają rolnicy – odpowiednik rocznego zapasu ziarna – może zostać całkowicie pożarte przez szarańczę. Dla ludzi, pojawienie się tego owada jest nie tylko utrapieniem, lecz także kataklizmem. Jeśli szarańcza to swego rodzaju kataklizm, co z myszami? Jeżeli nie ma żadnych ptaków drapieżnych, które by je zjadały, namnażają się błyskawicznie, szybciej niż można sobie wyobrazić. A jeśli myszy rozplenią się w niekontrolowany sposób, czy ludzie będą mogli prowadzić dobre życie? Z czym więc musieliby się zmierzyć? (Z zarazą.) Tylko z zarazą? Myszy niczym nie pogardzą! Ogryzą nawet drewno. Jeśli w jednym domu są dwie myszy, wszyscy jego mieszkańcy będą rozdrażnieni. Czasem gryzonie podkradają i wypijają olej, czasem zjedzą ziarno. A te rzeczy, których nie zjedzą, rozgryzają na kawałki, robiąc okropny bałagan. Gryzą ubrania, buty i meble – wszystko co się napatoczy. Czasem zdarza im się wspiąć na suszarkę do naczyń. Czy naczynia można jeszcze użyć? Nawet po zdezynfekowaniu nie czujesz się uspokojony, więc po prostu wyrzucasz je. Oto utrapienia, które przynoszą ludziom myszy. Są tylko małymi zwierzątkami, ale ludzie nie mają sposobu, by sobie z nimi radzić. Są wręcz przez nie zastraszeni. Nie ma potrzeby nawet wspominać o całej grupie myszy, wystarczy para, by siać zamęt. Jeśli miałyby doprowadzić do klęski, konsekwencje byłyby niewyobrażalne. Gdyby małe mróweczki sprowadziły klęskę, to szkód, jakie wyrządziłyby ludzkości, także nie można byłoby lekceważyć. Przypadki, gdy mrówki pogryzły drewno tak bardzo, że zawalił się dom, są powszechne. Nie można lekceważyć ich siły. Czy słyszałeś o mrówkach, które zjadły konia? Wpełzły na wielkiego rumaka i został z niego tylko szkielet. Czy to nie przerażające? A dokąd uciekł jeździec, gdy to zobaczył? Niedaleko było jezioro, więc pobiegł w jego stronę i przepłynął na drugi brzeg. Dzięki temu przeżył. Ale po tym, co zobaczył, przez całe życie nie był w stanie zapomnieć malutkich mróweczek, które nieoczekiwanie miały tyle siły. Mało go nie zjadły. Z pewnością zrobiłyby to od razu, gdyby nie miał konia, a że rozdzieliła ich woda, mrówkom nie udało się wystarczająco szybko zbudować mostu, by go pożreć. Gdyby nie było tam wody, zarówno koń, jak i człowiek, zostaliby zjedzeni. Nie można lekceważyć siły mrówek. A czy przerażające nie byłoby również, gdyby różne gatunki ptaków doprowadziły do katastrofy? (Tak.) Innymi słowy, kiedy tylko zwierzęta czy istoty żywe, niezależnie od rodzaju, stracą równowagę, wówczas rosną, rozmnażają się i występują na zaburzoną, nieodpowiednią skalę. Niosłoby to za sobą niewyobrażalne konsekwencje dla ludzkości. Nie tylko wpłynęłoby na jej przetrwanie i życie, lecz także miałoby dla niej katastrofalne skutki. Ludzkość mogłoby spotkać nawet całkowite zniszczenie, dotknęłaby ją zagłada.

Gdy Bóg stwarzał wszystkie rzeczy, użył najróżniejszych metod i sposobów, by wprowadzić między nimi równowagę, by zbalansować warunki bytu gór i jezior, roślin i wszystkich zwierząt lądowych, ptaków i owadów – Jego celem było umożliwienie żywym istotom mieszkania i rozmnażania się w ramach praw, które ustanowił. Żadne byty nie mogą wyjść poza te prawa ani ich złamać. Tylko w takim podstawowym środowisku ludzie mogą bezpiecznie trwać i rozmnażać się, pokolenie za pokoleniem. Jeśli jakakolwiek żywa istota przekroczyłaby wyznaczoną przez Boga liczebność lub obszar, wskaźnik wzrostu, częstotliwość lub określoną przez Niego liczbę, to środowisko życia ludzkości uległoby różnym stopniom zniszczenia. Jednocześnie zagrażałoby to jej przetrwaniu. Jeśli jeden z gatunków żywych istot osiągnąłby zbyt wielką liczebność, pozbawiłby ludzi pożywienia, zniszczyłby ich źródła wody i spustoszył ich siedliska. W ten sposób natychmiast wpłynąłby na rozmnażanie czy stan przetrwania ludzi. Przykładowo woda jest bardzo istotna dla wszystkich stworzeń. Jeśli jest zbyt wiele myszy, mrówek, szarańczy, żab lub jakiegokolwiek innego gatunku zwierząt, wypiją więcej wody. Wraz ze wzrostem wypijanej przez nie ilości wody, przy stałej liczbie akwenów i źródeł wody pitnej, których zasoby zostaną uszczuplone, ludziom będzie brakować tego życiodajnego płynu. Gdyby woda, którą piją, stała się zepsuta, zanieczyszczona lub byłoby jej znacznie mniej z powodu wzrostu liczebności wszystkich gatunków zwierząt, to w tak nieprzyjaznym środowisku przetrwanie ludzkości byłoby poważnie zagrożone. Jeśli jeden typ lub kilka typów istot żywych przekroczy stosowną liczbę, to powietrze, temperatura, wilgotność, a nawet skład powietrza w ludzkim środowisku życia zostaną w różnym stopniu zatrute i zniszczone. W tych okolicznościach, analogicznie, przetrwanie ludzi w takim środowisku i ich los ciągle będą zagrożone. Zatem, jeśli ludzie stracą tę równowagę, to powietrze, którym oddychają, zostanie zatrute; woda, którą piją – zanieczyszczona, a dogodne temperatury także w różnym stopniu ulegną zmianie. Jeśli do tego dojdzie, rdzenne środowiska życia ludzi zostaną narażone na ogromne wstrząsy i wyzwania. W okolicznościach, w których podstawowe środowiska życia zostałyby unicestwione, jaki los spotkałby ludzkość i jakie byłyby perspektywy? To bardzo poważny problem! Ponieważ Bóg wie, jakie znaczenie ma dla ludzi wszechrzecz, zna rolę odgrywaną przez każdy stworzony przez siebie element, rodzaj wpływu, jaki ma na ludzi i to, jak wielką korzyść im przynosi – w swoim sercu ma plan na wszystko, zarządza też każdym aspektem wszystkich rzeczy, które stworzył, tak więc dla ludzi wszystko, co czyni, jest bardzo ważne i potrzebne. Zatem, gdy dostrzeżesz we wszechrzeczy jakieś zjawisko ekologiczne czy też prawa naturalne, nie będziesz już wątpić w przydatność każdej rzeczy, którą ustanowił Bóg. Nie będziesz więcej używać słów pełnych ignorancji, arbitralnie osądzając Boże plany dla wszechrzeczy oraz różne sposoby, za pomocą których zaopatruje ludzkość. Nie będziesz też wysnuwać samowolnych wniosków na temat ustanowionych przez Boga praw rządzących wszystkimi rzeczami, które stworzył. Czyż nie tak będzie?

z książki „Słowo ukazuje się w ciele”

Powiązane treści