Nie będę kontynuował tych studiów

23 października 2022

Autorstwa Thivei, Indie

Urodziłem się w rodzinie chrześcijańskiej. Oboje rodzice byli rolnikami. Moja rodzina utrzymuje się z uprawy warzyw i ryżu. Zawsze dobrze sobie radziłem w szkole, więc rodzice bardzo wspierali moją naukę i liczyli na to, że w przyszłości dobrze sobie poradzę. Mieli nadzieję, że w znajdę dobrą pracę i odmienię ubogie życie rodziny. W tamtych czasach, ponieważ byliśmy biedni, rodzice często pożyczali pieniądze, by opłacić moją naukę. Dziadek, ze swoich środków na życie, też odkładał dla mnie pieniądze, a siostra pracowała na część etatu, by zarobić na moje czesne. Cała moja rodzina pokładała we mnie nadzieje, że wyciągnę ją z ubóstwa. Widziałem, jak rodzice co dzień ciężko pracowali w polu i uważałem, że bardzo trudno jest tak żyć, więc postanowiłem dobrze się uczyć i wyróżniać się z tłumu, aby moja rodzina nie musiała żyć w takiej biedzie. Chcąc otrzymać dobre wyniki na egzaminach ciężko pracowałem i często uczyłem się do późna. Potem spełniłem swoje marzenie i poszedłem na uniwersytet. Później miałem nowe ambicje, chciałem zostać profesorem i mieć lepszą przyszłość.

Po ukończeniu studiów zdobyłem stopień doktora i zostałem pracownikiem naukowym uczelni. W tamtych czasach rodzice często dzwonili i przypominali mi, „Musisz więcej modlić się do Boga i skupiać na nauce”. Ojciec też pytał mnie, „Czy na twoim kampusie jest kościół? Musisz chodzić do kościoła”. Ale ja tylko chciałem czytać w domu Biblię i modlić się do Boga, bo prawie cały czas robiłem badania naukowe i nie miałem czasu na spotkania. W czasie badań odbywało się wiele akademickich debat. Gdy inni debatowali o teoriach naukowych i Bożej wszechmocy i władzy, ja, jako naukowiec, zawsze mimo wyjaśniałem wszystko z naukowego punktu widzenia. Nim się obejrzałem, moje serce oddaliło się od Boga, coraz rzadziej się modliłem i czytałem Biblię i często czułem się wyczerpany i pusty w środku. Choć czasami w weekendy jeździłem na plażę, do kurortów czy do parków z kolegami, żeby odpocząć, i liczyłem, że zdołam wyzbyć się napięcia z pracy, to i tak dalej czułem się pusty w środku, nie odczuwałem spokoju ani radości. W Nowy Rok 2020 roku pomodliłem się do Boga i postanowiłem zbliżyć się do Niego, prosiłem Go, by mnie prowadził i zmienił moje życie, bo trwanie w tym stanie pustki było naprawdę wyczerpujące.

Wkrótce potem na Facebooku poznałem siostrę, która zaprosiła mnie na spotkanie w sieci. Wspomniała o czymś, co bardzo mnie poruszyło. Powiedziała, że czytanie słów Bożych i nawiązanie dobrej relacji z Bogiem jest bardzo ważne. Zgodziłem się z nią. Byłem chrześcijaninem, ale cały czas spędzałam na badaniach naukowych, nie uczestniczyłem w spotkaniach, by czcić Boga i rzadko się modliłem albo czytałem Biblię. Zrozumiałem, że nie mam normalnej relacji z Bogiem i zapragnąłem zbliżyć się do Niego, więc z radością zgodziłem się wziąć udział w spotkaniu. Czytając słowa Boże i słuchając omówień braci i sióstr zrozumiałem, że w dniach ostatecznych Bóg wypowiada swoje słowa jako Bóg Wszechmogący, że dla nas rozwinął zwój i że tym razem powrócił, by dokonać dzieła sądu i oczyszczenia ludzi, aby całkowicie uwolnić ludzkość od grzechu. Po kilku spotkaniach byłem pewien, że Bóg Wszechmogący jest Panem Jezusem, który powrócił. Byłem wtedy pod wrażeniem i ochoczo przyjąłem dzieło Boga dni ostatecznych. Po dwóch miesiącach zacząłem wypełniać obowiązki w kościele. Czytając więcej słów Bożych stopniowo zrozumiałem niektóre prawdy.

Pewnego dnia przeczytałem fragment słów Bożych, który wciąż dobrze pamiętam. Te słowa Boże porwały moje serce. Bóg Wszechmogący mówi: „Czy wiedza jest czymś, co każdy uznaje za coś pozytywnego? Jest przynajmniej tak, że ludzie myślą, iż konotacja słowa »wiedza« jest pozytywna, a nie negatywna. Dlaczego więc mówimy tutaj, że szatan wykorzystuje wiedzę, aby deprawować człowieka? Czy teoria ewolucji nie jest aspektem wiedzy? Czy prawa naukowe Newtona nie są częścią wiedzy? Przyciąganie grawitacyjne ziemi również jest częścią wiedzy, prawda? (Tak). Dlaczego zatem wiedzę wymienia się wśród rzeczy, których szatan używa do deprawowania ludzkości? Co o tym sądzicie? Czy wiedza zawiera choć odrobinę prawdy? (Nie). Jaka jest więc istota wiedzy? Na jakiej podstawie opiera się wiedza, którą zdobywa człowiek? Czy opiera się ona na teorii ewolucji? Czyż wiedza, którą człowiek zdobył poprzez badania, sedno, nie opiera się na ateizmie? Czy jakikolwiek aspekt tej wiedzy ma związek z Bogiem? Czy jest ona związana z wielbieniem Boga? Czy jest związana z prawdą? (Nie). Jak więc szatan wykorzystuje wiedzę do deprawowania człowieka? Właśnie powiedziałem, że żaden aspekt tej wiedzy nie wiąże się z oddawaniem czci Bogu ani z prawdą. Niektórzy myślą o tym w ten sposób: »Być może wiedza nie ma nic wspólnego z prawdą, ale mimo to nie deprawuje ludzi«. Co o tym myślicie? Czy wiedza nauczyła was, że szczęście człowieka musi zależeć od tego, co stworzy on własnymi rękoma? Czy wiedza nauczyła was, że los człowieka leży w jego własnych rękach? (Tak). Jak nazwać takie słowa? (To gadanie diabła). Dokładnie! To gadanie diabła! Wiedza to trudny temat do dyskusji. Możesz po prostu stwierdzić, że jakaś dziedzina wiedzy to tylko wiedza. Jest to dziedzina wiedzy poznawana na tej podstawie, że nie oddaje się czci Bogu oraz nie rozumie się, że Bóg stworzył wszystko. Kiedy ludzie zgłębiają tego typu wiedzę, nie dostrzegają zwierzchności Boga nad wszystkimi rzeczami; nie dostrzegają odpowiedzialności Boga za wszystkie rzeczy i tego, że nimi zarządza. Zamiast tego jedynie nieustannie badają i zgłębiają ten obszar wiedzy oraz szukają odpowiedzi opartych na wiedzy. Czyż jednak nie jest prawdą, że jeśli ludzie nie wierzą w Boga, a zamiast tego jedynie prowadzą badania, to nigdy nie znajdą prawdziwych odpowiedzi? Wiedza może tylko dać ci źródło utrzymania, pracę czy dochód, abyś nie chodził głodny; ale nigdy nie sprawi, że oddasz cześć Bogu, i nigdy nie będzie cię trzymać z dala od zła. Im bardziej ludzie zgłębiają wiedzę, tym bardziej pragną się buntować przeciwko Bogu, poddać Boga swoim badaniom, kusić Go i sprzeciwiać się Mu” (Sam Bóg, Jedyny (V), w: Słowo, t. 2, O poznaniu Boga). Te słowa Boże przeszyły moje serce. Do tej pory myślałem, że urodziłem się w chrześcijańskiej rodzinie. Wierzyłem w Boga od dziecka i choć studiowałem i prowadziłem badania naukowe, chciałem wykorzystać te badania tylko po to, by zdobyć dobrą pracę, odmienić swoje życie i w przyszłości wyróżniać się z tłumu. Nie zastanawiałem się, czy zaprzeczam istnieniu Boga lub się Mu opieram. Dzięki objawieniom słów Bożych zrozumiałem, że się myliłem. Nauka i wiedza nie są prawdą i nie są czymś pozytywnym. Takie teorie jak ateizm, materializm czy ewolucja, wszystko, co zaprzecza Bogu, pochodzi od szatana. Szatan wykorzystuje wiedzę naukową by psuć ludzi, odwracać ich serca od Boga i zmuszać do zaprzeczania Jego istnieniu. Codziennie studiowałem tę wiedzę naukową, ale ona mogła mnie tylko wyprowadzić na manowce, daleko od Boga, i nigdy bym dzięki niej nie zdobył prawdy. Kiedy prowadziłem badania, moje myśli były całkowicie zajęte ateistycznymi poglądami i wypełnione różnymi teoriami, jak prawa Newtona, prawo ciążenia i tak dalej. Jak mogę to opisać? To te teorie zepsuły mnie jak trucizna. Co dzień używałem tych praw i wzorów, by wyliczać i badać, co się dzieje we wszechświecie. Im dłużej badałem, tym bardziej czułem, że wszystko można wytłumaczyć naukowymi zasadami. Nieświadomie zacząłem zaprzeczać Bożemu stworzeniu i władzy, a moje serce coraz bardziej oddalało się od Boga. Gdybym dalej tak studiował, te teorie by mnie niszczyły, i zawsze żyłbym pod dominacją szatana i opierał się Bogu. Gdy zdałem sobie sprawę, jak wiedza naukowa mnie zatruwa, uznałem, że powinienem porzucić badania naukowe, ale bałem się, jak będzie wyglądała moja przyszłość, jeśli to zrobię. W moim sercu toczyłem walkę o to, czy powinienem kontynuować badania czy też z nich zrezygnować i zająć się czymś innym. Pomyślałem, jak ciężko pracowałem, żeby uciec od biedy. Spędziłem wiele czasu i energii dążąc do statusu i dobrej przyszłości, ale nigdy nie byłem w pełni szczęśliwy. Zamiast tego często czułem się pusty i udręczony. Nie takiego życia pragnąłem. Odkąd przyjąłem dzieło Boga Wszechmogącego dni ostatecznych, czytałem słowa Boże i wypełniałem obowiązki jak istota stworzona, a życie stało się całkiem inne niż wcześniej. Im więcej słów Boga Wszechmogącego czytałem, tym większą czułem duchową ulgę. Moje relacje z Bogiem też się zacieśniły i byłem bardziej spokojny i bezpieczny. Wcześniej nigdy się tak nie czułem. Czytając słowa Boże zrozumiałem też, że to szatan tak głęboko mnie zepsuł i dowiedziałem się, że dążenie do prawdy i do życia to najbardziej istotna rzecz. Myśląc o tym postanowiłem więcej czasu spędzać na dążeniu do prawdy i wypełnianiu obowiązków.

Potem głosiłem ewangelię moim rodzicom, braciom i siostrom. Powiedziałem im, że Pan Jezus powrócił, by dokonać dzieła sądu w dniach ostatecznych i że Bóg Wszechmogący wyraził wiele prawd, by oczyścić nas i uwolnić od grzechu. Powiedziałem też rodzicom, „Przyjąłem nowe dzieło Boga, zrozumiałem wiele słów Bożych i znalazłem drogę do oczyszczenia i zbawienia, ale wciąż jest tylu wierzących, którzy nie słyszeli dobrej nowiny o powrocie Pana. Chcę głosić im tę nowinę”. Powiedziałem, że mój dziadek był w wielu wioskach, by głosić ewangelię Pana Jezusa, więc chciałem iść za jego przykładem i spędzić więcej czasu i energii głosząc ewangelię królestwa Bożego większej liczbie osób. Myślałem, że rodzice na pewno mnie poprą i zdziwiłem się, kiedy mama zaczęła płakać. Widząc jej łzy zrobiło mi się smutno. Nie było łatwo myśleć, ile pieniędzy rodzice wydali, żebym mógł się uczyć. Mieli nadzieję, że znajdę dobrą pracę i w przyszłości zaopiekuję się nimi i całą rodziną. Jeśli będę spędzał cały czas na głoszeniu ewangelii, wszystkie pieniądze, które na mnie wydali, pójdą na marne, więc na pewno było im przykro. Gdy to zrozumiałem, też zacząłem płakać. Nie chciałem sprawiać rodzicom przykrości, ale chciałem wypełniać obowiązki i głosić ewangelię. Więc pomodliłem się do Boga i poprosiłem Go, by dał mi wiarę, abym mógł twardo stać przy świadectwie. Wtedy pomyślałem o fragmencie słów Boga Wszechmogącego, „Bóg stworzył ten świat i sprowadził nań człowieka, żywą istotę, którą obdarzył życiem. Później człowiek zyskał rodziców i krewnych i nie był już sam. Odkąd tylko ludzkie oko po raz pierwszy ujrzało ten materialny świat, przeznaczeniem człowieka było żyć w ramach Bożego porządku. Pochodzące od Boga tchnienie życia podtrzymuje każdą bez wyjątku żywą istotę przez cały czas jej wzrastania aż do osiągnięcia dorosłości. W czasie trwania tego procesu nikt nie ma jednak poczucia, że człowiek dorasta pod opieką Boga. Miast tego, ludzie sądzą, że wzrasta on pod czułą opieką swych rodziców, a jego dorastaniem kieruje jego własny życiowy instynkt. Dzieje się tak dlatego, że człowiek nie wie, kto obdarzył go życiem, ani skąd ono pochodzi; tym bardziej nie wie zaś, w jaki sposób życiowy instynkt czyni cuda. Wie jedynie, że jedzenie jest podstawą, dzięki której trwa jego życie; że wytrwałość jest źródłem jego istnienia i że przekonania tkwiące w jego umyśle stanowią kapitał, od którego zależy jego przetrwanie. Zupełnie nie pamięta zaś człowiek o Bożej łasce oraz zaopatrzeniu, i tak właśnie trwoni życie, jakim obdarzył go Bóg… Spośród tej ludzkości, o którą Bóg troszczy się dniem i nocą, ani jeden nie kwapi się, by oddać Mu cześć. Bóg, tak jak sobie zaplanował, nie przestaje pracować nad człowiekiem, wobec którego nie ma żadnych oczekiwań. Czyni tak w nadziei, że pewnego dnia człowiek przebudzi się ze swego snu i nagle zda sobie sprawę z wartości i znaczenia życia; z ceny, jaką Bóg zapłacił za wszystko, czym go obdarzył, oraz z żarliwej troskliwości, z jaką Bóg czeka, aby człowiek na powrót się ku Niemu zwrócił” (Bóg jest źródłem ludzkiego życia, w: Słowo, t. 1, Pojawienie się Boga i Jego dzieło). Dzięki słowom Bożym zrozumiałem, że to Bóg dał mi życie, zsyłając moich rodziców i rodzinę, w której się urodziłem. To, że rodzice tak wiele mi dali, też było zasługą Boga. W przeszłości zawsze myślałem, że rodzice robili to dla mnie, i sądziłem, że muszę żyć, aby spełnić życzenia rodziców i własne ideały, i że powinienem dążyć do zdobycia prestiżu i statusu. Lecz dzięki słowom Bożym pojąłem, że to nie moi rodzicie kierowali moim życiem. Co robiłem w danym czasie albo jaką rolę odegrałem w życiu – to wszystko zaaranżował Bóg. Chciałem zmienić swoje przeznaczenie poprzez zdobywanie wiedzy, tak, aby moja rodzina mogła wieść bogate życie. W tamtym czasie nie wiedziałem o Bożej wszechmocy i władzy. Teraz przyjąłem dzieło Boga Wszechmogącego dni ostatecznych i czytając słowa Boże zrozumiałem, że przeznaczenie ludzi jest zaplanowane przez Boga. To, jakie życie będą wiedli w przyszłości moi rodzice i moja rodzina, i czy spotka ich dobry los, to wszystko było w rękach Boga, to były Boże ustalenia i ja nie mogłem ich zmienić. Ludzie powinni zaakceptować zwierzchnictwo Boga i podporządkować się Jego zarządzeniom i ustaleniom. Kiedy to zrozumiałem, choć moi rodzice przeze mnie płakali, byłem znacznie spokojniejszy. Wtedy też zrozumiałem, że stanie przed Bogiem, wypełnienie obowiązków istoty stworzonej, głoszenie ewangelii i świadczenie o Bogu to najważniejsze i najcenniejsze rzeczy, jakie można w życiu przeżyć. Nawet jeśli moi rodzice mnie nie rozumieli, nie mogłem tak łatwo porzucić obowiązków. Choćby nie wiem co się działo, chciałem powierzyć wszystko Bogu i zaufać Mu, aby iść naprzód.

Więc zdecydowałem się podążyć za Bogiem i całym sercem wypełniać swoje obowiązki oraz zrezygnować z nauki. Najpierw poinformowałem o swojej decyzji nauczyciela. Był bardzo zdziwiony i spytał, „Czemu dokonałeś takiego wyboru? Czy to kwestia pieniędzy?”. Powiedział mi też, że moja uczelnia finansuje program, że nadarza się rzadka okazja, i że on chce mi pomóc. Powiedział też, że chciałby spotkać się ze mną i porozmawiać, ale ja już postanowiłem, więc nie spotkałem się z nim ani do niego nie zadzwoniłem. Nauczyciel przysłał mi kolejny list. Chciał poznać przyczynę mojego wyboru. Patrząc na jego list zawahałem się, ale w końcu nie odpisałem. Pomyślałem o fragmencie słów Boga Wszechmogącego, „Na każdym etapie dzieła, jakiego Bóg dokonuje w ludziach, patrząc z zewnątrz wydaje się, że polega ono na interakcjach między ludźmi, jakby powstało dzięki człowieczym ustaleniom lub było wynikiem ludzkiej ingerencji. Jednakże za kulisami każdy etap dzieła i wszystko, co się dzieje, jest zakładem szatana z Bogiem i wymaga, aby ludzie trwali mocno przy świadectwie o Bogu. Jako przykład weźmy próbę, której poddany został Hiob: za kulisami szatan zakładał się z Bogiem, a to, co przydarzyło się Hiobowi, było czynem i ingerencją człowieka. Za każdym krokiem dzieła, które Bóg w was podejmuje, kryje się zakład szatana z Bogiem – za wszystkim kryje się toczona walka. (…) Kiedy Bóg i szatan walczą w sferze duchowej, jak należy zadowalać Boga i jak należy trwać mocno w świadectwie na Jego rzecz? Powinieneś wiedzieć, że wszystko, co ci się przydarza, jest wielką próbą i czasem, w którym Bóg potrzebuje, abyś dawał świadectwo” (Tylko umiłowanie Boga jest prawdziwą wiarą w Niego, w: Słowo, t. 1, Pojawienie się Boga i Jego dzieło). Dzięki słowom Bożym zrozumiałem, że to były pokusy szatana. Kiedy postanowiłem podążyć za Bogiem i wypełniać swoje obowiązki, szatan wiedział, że wciąż pragnę pieniędzy, prestiżu i fortuny, więc wykorzystał to, by mnie zmylić i zmusić do porzucenia obowiązków. Pomyślałem, jak żona Hioba kusiła go, by zaprzeczył imieniu Boga. Z pozoru wyglądało to, jakby ludzie mówili do Hioba, ale za tym stał szatan walczący przeciw Bogu. Potem pomyślałem, że z pozoru mój nauczyciel chciał mnie zatrzymać i włączyć mnie do projektu, ale za tym kryła się sztuczka szatana. Bóg chciał sprowadzić mnie na właściwą ścieżkę życia. Szatan kusił mnie, bym zbuntował się przeciw Bogu, ale ja nie pozwoliłem się zwieść. Musiałem zaufać Bogu, by doświadczyć tych okoliczności. Więc modliłem się go Boga, „Boże! Proszę, daj mi wiarę i zabierz moje niewłaściwe pragnienia. W tej krytycznej chwili chcę świadczyć o Tobie”. Gdy się tak pomodliłem, poczułem się bardzo bezpieczny. Dwa dni później napisałem do nauczyciela, by mu powiedzieć, że to mój ostateczny wybór i nie mogę kontynuować badań. Gdy wysłałem tę wiadomość poczułem ogromną ulgę i wielkie odprężenie. Potem przestałem myśleć o tych rzeczach. Myślałem tylko o tym, jak głosić ewangelię braciom i siostrom i dobrze wypełniać obowiązki.

Po kilku miesiącach powiedziałem rodzicom, że nie będę kontynuował studiów i że dzieło Boże wkrótce się zakończy, więc muszę się spieszyć i głosić ewangelię, aby jak najwięcej osób mogło przyjąć Boże zbawienie. Nie zrozumieli, ale gdy zobaczyli, że postanowiłem wierzyć w Boga i wypełniać obowiązki, nie powiedzieli wiele więcej. W czasie wypełniania swoich obowiązków stopniowo zrozumiałem, że poprzez obowiązki możemy zyskać więcej prawdy, a prawda jest najcenniejszą rzeczą w życiu. Kiedy to zrozumiałem, jeszcze bardziej pragnąłem wypełniać obowiązki, coraz mniej się martwiłem o rodzinę i o przyszłość i nauczyłem się zostawiać wszystko w Bożych rękach, pozwalając Bogu wszystkim zarządzać. Teraz myślę tylko o tym, jak głosić Bożą ewangelię dni ostatecznych większej liczbie osób, aby ci, którzy żyją pod dominacją szatana i którzy zostali przez niego oszukani i skrzywdzeni, usłyszeli głos Boga, wrócili do Niego i zdobyli Boże zbawienie w dniach ostatecznych.

Koniec wszelkich rzeczy jest blisko. Czy chcecie wiedzieć, jak Pan wynagrodzi dobro i ukarze zło i ustali wynik człowieka, kiedy On powróci? Zapraszamy do kontaktu z nami, aby pomóc Ci znaleźć odpowiedź.

Powiązane treści

Mój duch został wyzwolony

Autorstwa Mibu, Hiszpania „Jeśli człowiek w swoim życiu pragnie być oczyszczony i osiągnąć zmiany w swoim usposobieniu, jeśli pragnie...

Zamieść odpowiedź

Połącz się z nami w Messengerze