Ścieżka do obmycia

01 marca 2019

Autorstwa Allie, Stany Zjednoczone

Przyjęłam chrzest w imię Pana Jezusa w 1990 roku, a 8 lat później zaczęłam pracować dla kościoła. Dzieło i przewodnictwo Ducha Świętego dały mi niewyczerpaną energię do pracy dla Pana i zawsze miałam nowe pomysły na kazania. Często wspierałam barci i siostry podupadających na duchu, byłam cierpliwa i tolerancyjna wobec nieżyczliwości ich niewierzących rodzin. Czułam, że chrześcijańska wiara mnie zmieniła. Lecz w 2010 roku przestałam czuć, że Pan mnie prowadzi, już nie miałam tyle energii co wcześniej. Powtarzałam te same kazania, nie zyskując nowego oświecenia. Złościłam się i karciłam męża i córkę, gdy robili coś, co mi się nie podobało. Wiedziałam, że nie taka jest wola Pana, modliłam się i wyznawałam winy, ale i tak znów grzeszyłam, byłam niecierpliwa i nietolerancyjna, a przez to nieszczęśliwa. Sumiennie czytałam Biblię, pościłam i modliłam się, by wyrwać się z błędnego koła grzechu i spowiedzi. Zwracałam się o pomoc do pastorów, ale byli oni bezradni.

W 2017 roku nadal pracowałam i głosiłam kazania, ale czułam pustkę i niepokój, bo nieprzerwanie żyłam w grzechu, to uczucie się we mnie nasilało. Pewnego dnia mąż zapytał mnie: „Jesteś ostatnio przygnębiona. Czy coś się stało?”. W odpowiedzi podzieliłam się swoimi obawami, mówiąc: „Jestem osobą wierzącą od tylu lat i wygłaszam kazania, więc czemu wciąż żyję w grzechu? Nie czuję obecności Pana. Czyżby mnie opuścił? Wierzę w Niego od lat, często czytam Biblię, zgłębiam drogę Pana. Często postanawiam nieść swój krzyż i pokonać siebie, lecz więzi mnie grzech. Kłamię dla własnej korzyści i prestiżu, nie potrafię osiągnąć »W ich ustach nie znaleziono podstępu« (Obj 14:5). Wiem, że Pan dopuszcza takie trudności i oczyszczenie, lecz i tak Go obwiniam i nie mogę zrozumieć. Nie umiem się poddać. Boję się, że jeśli nadal będę żyć w grzechu, nie wejdę do królestwa Pana, gdy On powróci!”.

Mąż rzekł: „Jak możesz tak myśleć? Trwaj w wierze! Jesteś kaznodzieją! Sama mówisz, że choć żyjemy w grzechu i nie jesteśmy od niego wolni, to czytamy w Biblii: »Jeśli ustami wyznasz Pana Jezusa i uwierzysz w swoim sercu, że Bóg wskrzesił go z martwych, będziesz zbawiony. Sercem bowiem wierzy się ku sprawiedliwości, a ustami wyznaje się ku zbawieniu« (Rz 10:9-10), »Każdy bowiem, kto wezwie imienia Pana, będzie zbawiony« (Rz 10:13). Żyjemy w niewoli grzechu, lecz nasze winy są odpuszczone. Zbawia nas wiara. Jeśli tylko chodzimy na msze, czytamy Biblię i idziemy za Panem, to wejdziemy do królestwa niebieskiego”. Odparłam: „Też tak myślałam, ale 1 List świętego Piotra (1, 16) mówi: »Świętymi bądźcie, bo ja jestem święty« a List do Hebrajczyków (12, 14): »(…) świętości, bez której nikt nie ujrzy Pana«. Zostaliśmy zbawieni, ale wciąż grzeszymy i wyznajemy winy, nie osiągnęliśmy świętości. Czy możemy wobec tego wejść do królestwa niebieskiego?”.

Wysłuchawszy mnie, mąż zgodził się ze mną. Powiedział, że kościół zaprosił pastora Chena z Hongkongu, może więc jego powinnam zapytać. Pomyślałam, że muszę mieć jasność, nie mogę być niedbała w swej wierze, bo inaczej skrzywdzę siebie, a także braci i siostry. Znalazłam pastora Chena w internecie. Na stronie, która się wyświetliła, zobaczyłam Ewangelię o zstąpieniu królestwa. Słowa, które tam znalazłam, poruszyły mnie. „Człowiek otrzymał wiele łaski, takiej jak spokój i szczęście ciała, błogosławieństwo całej rodziny dzięki wierze jednego jej członka, uzdrawianie i tak dalej. Reszta to dobre uczynki człowieka i jego boska postać; jeżeli ktoś był w stanie żyć opierając się na nich, to uważany był za dobrego wiernego. Tylko tacy wierni mogli wejść po śmierci do nieba, co oznaczało, że zostali zbawieni. Ale w czasie swego życia w ogóle nie rozumieli oni drogi życia. Po prostu raz po raz popełniali grzechy, a następnie je wyznawali, bez żadnej ścieżki, by zmienić swoje usposobienie; taka była ludzka kondycja w Wieku Łaski. Czy człowiek uzyskał pełne zbawienie? Nie! Dlatego po zakończeniu tego etapu wciąż pozostawało do wykonania dzieło osądzania i karcenia. Etap ten służy oczyszczeniu człowieka poprzez słowo, aby dać człowiekowi ścieżkę, którą będzie kroczył. Etap ten nie byłby owocny ani znaczący, gdyby nadal polegał na wypędzaniu demonów, gdyż nie dałoby się w ten sposób usunąć grzesznego usposobienia człowieka i człowiek zatrzymałby się w martwym punkcie, na etapie wybaczania grzechów. Poprzez ofiarę za grzechy człowiek uzyskał wybaczenie swoich grzechów, gdyż dzieło ukrzyżowania już się dokonało i Bóg pokonał szatana. Niemniej zepsute usposobienie człowieka wciąż w nim tkwi i człowiek nadal może grzeszyć i opierać się Bogu, a Bóg jeszcze nie pozyskał ludzkości. Dlatego na tym etapie swego dzieła Bóg posługuje się słowem, żeby obnażyć zepsute usposobienie człowieka, sprawiając, że ten praktykuje zgodnie z właściwą ścieżką. Obecny etap ma większe znaczenie niż poprzedni, a zarazem jest bardziej owocny, gdyż teraz to właśnie słowo bezpośrednio zasila życie człowieka i umożliwia całkowite odnowienie usposobienia człowieka; jest to o wiele bardziej wszechstronny etap dzieła. Dlatego wcielenie w dniach ostatecznych stanowi dopełnienie znaczenia wcielenia Boga i doprowadza do całkowitego zakończenia Boskiego planu zarządzania, którego celem jest zbawienie człowieka” („Tajemnica Wcielenia (4)” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”). Byłam podekscytowana. To idealny opis sytuacji nas, wierzących, i choć nie wszystko rozumiałam, dostrzegłam nadzieję. To była ścieżka do tego, by zostać obmytym i przemienionym. Podziękowałam Bogu, że wysłuchał moich modlitw. Czytałam dalej, było to wspaniale napisane, mój złakniony duch był podlewany i prowadzony. Czy to była odpowiedź na moje rozterki? Na stronie była informacja: „Jeśli masz pytania, napisz do nas”, więc bez wahania wysłałam wiadomość, podając numer telefonu i adres e-mail.

Powiedziałam o tym mężowi i on też wyraził zainteresowanie. Członkowie Kościoła Boga Wszechmogącego odezwali się nazajutrz, więc podzieliłam się z nimi tym, co mnie nurtowało. „Kieruje nami ten werset z Listu do Rzymian: »Jeśli ustami wyznasz Pana Jezusa i uwierzysz w swoim sercu, że Bóg wskrzesił go z martwych, będziesz zbawiony« (Rz 10:9). Myślimy, że Pan Jezus wybaczył nam grzechy, więc jesteśmy zbawieni i po Jego powrocie wejdziemy do królestwa niebieskiego. Lecz wciąż grzeszymy przeciwko nauce Pana, grzech nas więzi. Biblia mówi, że nie będąc świętymi, nie ujrzymy Pana. Czy ktoś taki jak ja, żyjący wciąż w grzechu, może wejść do królestwa? Kościół Boga Wszechmogącego mówi, że Bóg dokonuje dzieła osądzania i karcenia w dniach ostatecznych. Czy wiąże się to z ucieczką od grzesznej natury i wejściem do królestwa?”.

Brat Chen powiedział mi te słowa: „By to zrozumieć, musimy wiedzieć, co znaczy być zbawionym. Pod koniec Wieku Prawa ludzie oddalili się od Boga i nie bali się Go. Nikt nie przestrzegał prawa, grzeszono coraz więcej, więc ludziom groziło, że zostaną potępieni i skazani na śmierć. Sam Bóg stał się ciałem i został ukrzyżowany w ofierze za ludzkość, by ocalić ludzi od śmierci z mocy prawa. Odkupił ludzkość z grzechu, byśmy musieli jedynie modlić się w imię Pana Jezusa i spowiadać się, by zyskać przebaczenie. Bóg nas wtedy błogosławi i nie potępia nas prawo. To oznacza być zbawionym w Wieku Łaski”. „Znaczy to tyle, że nasze grzechy są odpuszczone, prawo nas nie potępi i nie skaże na śmierć, a Bóg nie widzi już tamtych grzechów. Jednak wciąż jesteśmy grzeszni, wciąż grzeszymy i sprzeciwiamy się Bogu. Choć zbawieni, to wciąż jesteśmy zepsuci, nie zostaliśmy obmyci, a przede wszystkim nie możemy wejść do królestwa Boga. Byśmy zostali obmyci, musimy przyjąć Boży sąd w dniach ostatecznych”.

Ze słów brata Chena zrozumiałam, że gdy List do Rzymian mówi o byciu zbawionym, oznacza to przyjęcie zbawienia od Pana Jezusa, ocalenie od potępienia i śmierci z mocy prawa. Nie oznacza obmycia. Czułam, że jest w tych słowach prawda.

Brat Chen przeczytał kilka fragmentów słów Boga Wszechmogącego. „W tamtym czasie dzieło Jezusa było odkupieniem całej ludzkości. Grzechy wszystkich, którzy w Niego wierzyli, zostały wybaczone; jak długo wierzyłeś w Niego, On przynosił ci odkupienie; jeżeli wierzyłeś w Niego, nie byłeś już grzesznikiem, zostałeś uwolniony od swoich grzechów. To właśnie oznacza bycie zbawionym i bycie usprawiedliwionym przez wiarę. Ale wśród tych, którzy wierzyli, pozostali tacy, którzy byli buntownikami i sprzeciwiali się Bogu, a których wciąż trzeba było powoli usunąć. Zbawienie nie znaczyło, że człowiek został całkowicie pozyskany przez Jezusa, ale że taki człowiek nie był już grzeszny, że zostały mu wybaczone jego grzechy: jeśli tylko wierzyłeś, przestawałeś być grzeszny” („Wizja dzieła Bożego (2)” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”). „Człowiek został uleczony z choroby i wybaczono mu grzechy, ale w jaki sposób należy usunąć tkwiące w jego wnętrzu zepsute szatańskie skłonności – to dzieło nie zostało jeszcze zakończone. Człowiek jedynie został zbawiony i zostały mu wybaczone grzechy dzięki jego wierze, ale grzeszna natura człowieka nie została usunięta i wciąż w nim tkwi. Grzechy człowieka zostały wybaczone poprzez działanie wcielonego Boga, ale nie oznacza to, że człowiek nie miał już w sobie grzechu. Grzechy człowieka mogły zostać wybaczone po złożeniu ofiary za grzechy, ale człowiek nie był w stanie znaleźć rozwiązania problemu, jak może przestać grzeszyć i jak jego grzeszna natura może zostać całkowicie usunięta i przekształcona. Grzechy człowieka zostały wybaczone, a stało się tak dzięki dziełu ukrzyżowania Boga, ale człowiek nadal żył zgodnie ze swoim dawnym, zepsutym szatańskim usposobieniem. I dlatego człowiek musi być całkowicie wybawiony od swojego zepsutego szatańskiego usposobienia, aby grzeszna natura człowieka została całkowicie usunięta i nigdy nie rozwinęła się ponownie, dzięki czemu możliwa będzie przemiana usposobienia człowieka. Wymaga to od człowieka zrozumienia ścieżki wzrostu w życiu, zrozumienia drogi życia i zrozumienia drogi do przemiany usposobienia. Trzeba również, by człowiek postępował zgodnie z wymogami tej ścieżki, tak aby jego usposobienie stopniowo się zmieniało i aby żył w lśnieniu światła; tak aby by wszystko, co robi, było zgodne z wolą Boga; i tak aby mógł odrzucić zepsute szatańskie usposobienie i uwolnić się od szatańskich wpływów ciemności, tym samym w pełni porzucając grzech. Tylko wówczas człowiek uzyska pełne zbawienie” („W odniesieniu do Biblii (4)” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”). „Chociaż Jezus wykonał wiele pracy wśród ludzi, jedynie wypełnił dzieło odkupienia całej ludzkości i stał się ofiarą za grzech człowieka, ale nie wyzwolił go od jego zepsutego usposobienia. Pełne uwolnienie człowieka od wpływu szatana wymagało nie tylko tego, by Jezus wziął na siebie grzechy człowieka i stał się ofiarą za grzechy, ale także wymagało od Boga, aby dokonał większego dzieła, by całkowicie uwolnić człowieka od jego usposobienia, które zepsuł szatan. I tak, kiedy grzechy człowieka zostały mu przebaczone, Bóg powrócił w ciele, aby wprowadzić człowieka w nowy wiek, i rozpoczął dzieło karcenia i osądzania, które wynosi człowieka do wyższej sfery. Wszyscy ci, którzy podporządkują się Jego panowaniu, posiądą wyższą prawdę oraz otrzymają większe błogosławieństwa. Będą prawdziwie żyć w świetle oraz zyskają prawdę, drogę i życie” („Przedmowa” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”).

Następnie brat Chen odezwał się do nas tak: „Bóg jasno podaje powody swego dzieła sądu w dniach ostatecznych. Pan Jezus dokonał tylko dzieła odkupienia w Wieku Łaski i choć odpuścił nam grzechy, to głęboko tkwi w nas grzeszna natura i mamy szatańskie usposobienie. Kłamiemy dla własnych korzyści, nienawidzimy, zazdrościmy, podążamy za światem, jesteśmy chciwi, cieszy nas niesprawiedliwość. Bez wyzbycia się szatańskiej natury możemy w każdej chwili zgrzeszyć. Pan Jezus powiedział: »Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam, że każdy, kto popełnia grzech, jest sługą grzechu. A sługa nie mieszka w domu na wieki, lecz Syn mieszka na wieki« (J 8:34-35). Bóg jest święty i Jego sprawiedliwe usposobienie nie znosi wykroczenia. Jak ci, którzy wciąż Mu się sprzeciwiają, mogliby wejść do Jego królestwa? Bóg więc znów stał się ciałem w dniach ostatecznych, by w pełni zbawić ludzkość. Wyraża prawdę, by sądzić i obmywać ludzi w oparciu o dzieło odkupienia, byśmy stali się wolni od grzechu, obmyci i godni wejść do królestwa Boga. Tak spełniają się słowa Pana Jezusa: »Mam wam jeszcze wiele do powiedzenia, ale teraz nie możecie tego znieść. Lecz gdy przyjdzie on, Duch prawdy, wprowadzi was we wszelką prawdę« (J 16:12-13). »Kto mną gardzi i nie przyjmuje moich słów, ma kogoś, kto go sądzi: słowo, które ja mówiłem, ono go osądzi w dniu ostatecznym« (J 12:48). I słowa 1 Listu świętego Piotra: »Nadszedł bowiem czas, aby sąd rozpoczął się od domu Bożego«” (1P 4:17). Jeśli trwamy tylko przy dziele odkupienia z Wieku Łaski, odrzucając sąd Boży w dniach ostatecznych, nie wyzbywamy się źródła naszej grzeszności. Aby obmyć się z zepsucia i wejść do królestwa Boga, musimy przyjąć sąd Boga Wszechmogącego w dniach ostatecznych”.

Moje serce uradowało się, gdy usłyszałam te słowa. Nic dziwnego, że nie umiałam przestać grzeszyć, mimo że czytałam Biblię i modliłam się. Moja grzeszność nie została wykorzeniona. Nie doświadczyłam sądu Bożego w dniach ostatecznych! Jak sąd Boży obmywa, przemienia i w pełni zbawia ludzkość? Takie pytanie zadałam.

Brat Chen przytoczył inny fragment słów Boga: „W czasach ostatecznych Chrystus używa różnych prawd, by uczyć człowieka, obnażyć jego istotę, szczegółowo analizować jego słowa i uczynki. Te słowa obejmują różne prawdy, takie jak ludzki obowiązek, w jaki sposób człowiek powinien okazywać posłuszeństwo Bogu, w jaki sposób powinien okazywać Mu wierność, jak człowiek powinien urzeczywistniać zwykłe człowieczeństwo, a także mądrość i usposobienie Boże i tak dalej. Te słowa są w całości nakierowane na istotę człowieka i jego skażone usposobienie. W szczególności słowa, które pokazują, jak człowiek z pogardą odrzuca Boga, są wypowiadane w odniesieniu do tego, jak człowiek ucieleśnia szatana i siłę wrogą wobec Boga. Podejmując dzieło swego sądu, Bóg nie ujawnia natury człowieka w zaledwie kilku słowach. On obnaża ją, rozprawia się z nią oraz ją przycina przez długi okres czasu. Te metody obnażania jej, rozprawiania się z nią oraz przycinania nie mogą być zastąpione zwykłymi słowami, ale prawdą, której człowiek wcale nie posiada. Tylko takie metody mogą być uznane za sąd. Tylko poprzez sąd tego rodzaju człowiek może się podporządkować i w pełni przekonać do poddania się Bogu, a ponadto może zdobyć prawdziwe poznanie Boga. To, do czego doprowadza dzieło sądu, to zrozumienie przez człowieka prawdziwego Bożego oblicza oraz prawdy o swoim własnym buncie. Dzieło osądzania pozwala człowiekowi zdobyć duże zrozumienie woli Bożej, celu Bożego dzieła oraz tajemnic, które są dla niego niepojęte. Pozwala też człowiekowi rozpoznać i zaznajomić się ze swoją skażoną istotą oraz ze źródłem swego skażenia, a także odkryć własną brzydotę. Wszystkie te efekty wywołuje dzieło sądu, bo istota tego dzieła to tak naprawdę odkrywanie prawdy, drogi i życia Bożego przed wszystkimi tymi, którzy w Niego wierzą. Ta praca jest dziełem sądu dokonywanym przez Boga” („Chrystus dokonuje dzieła sądu za pomocą prawdy” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”). Brat Chen mówił do nas dalej tymi słowami: „W dniach ostatecznych Bóg wyraża prawdy, sądzi i obmywa ludzi. Bóg Wszechmogący wyraził wszelkie prawdy, by w pełni zbawić ludzi, objawiając tajemnice swego planu zbawienia, ujawniając źródła zła i mroku w świecie, i to, jak szatan deprawuje ludzi i jak Bóg ich zbawia, prawdę o zepsuciu ludzi przez szatana, o szatańskiej naturze i usposobieniu ludzi, którzy grzeszą i sprzeciwiają się Bogu, o tym, jak sąd, karcenie, próby i oczyszczanie słowami Boga obmywa ludzi, i wiele więcej. Po kilku latach osądzania i karcenia słowami Boga czujemy, że słowa Boga osądzają i obnażają ludzkość z ostrością brzytwy, ujawniając nasz bunt, zepsucie i złe pobudki, ukazując nasze głębokie zepsucie przez szatana. Jesteśmy aroganccy, kłamliwi, samolubni i podli, nie znajdujemy w sobie obrazu człowieczeństwa. Nawet jeśli poświęcamy się w naszej wierze, robimy to, by wejść do królestwa niebieskiego. Idziemy na układ z Bogiem, by zyskać Jego błogosławieństwo, nie po to, by Go zadowolić i okazać posłuszeństwo. Gdy spotykają nas katastrofy lub inne trudności, winimy Boga, zamiast Mu się podporządkować. Jeśli wykazujemy się charakterem, talentami i osiągnięciami, popisujemy się, by nas podziwiano, i besztamy innych. Gdy Boże dzieło i słowa są wbrew naszym pojęciom, opieramy się Bogu, nie boimy się Go. Gdy słowa Boga i fakty nas obnażają, czujemy wstyd, nie mamy się gdzie ukryć. Nienawidzimy siebie i chcemy porzucić nasze zepsute, szatańskie usposobienie. Pojmujemy sprawiedliwe usposobienie Boga i czcimy Go bardziej. Chcemy poddać się sądowi Bożemu i karceniu, praktykować prawdę, by wyzbyć się zepsucia. Nasze usposobienie stopniowo się zmienia. To skutek doświadczenia sądu Bożego w dniach ostatecznych”.

Poruszyły mnie te słowa. Pojęłam, co znaczy dzieło sądu Bożego w dniach ostatecznych i że Bóg wyraża prawdy, by sądzić i obnażać ludzi w praktyczny sposób. Obmywa nas i w pełni zbawia. To doświadczenie Bożego sądu w dniach ostatecznych obmywa nasze zepsute usposobienie, inaczej nie bylibyśmy godni wejść do królestwa. Uzyskałam pewność, że Bóg Wszechmogący jest Panem Jezusem, który powrócił, i że Jego słowami Duch Święty mówi do kościołów. Przyjęłam dzieło Boga Wszechmogącego w dniach ostatecznych. Przez te wszystkie lata byłam w niewoli grzechu, ale wreszcie znalazłam ścieżkę do obmycia i pełnego zbawienia. Dzięki Bogu Wszechmogącemu!

Koniec wszelkich rzeczy jest blisko. Czy chcecie wiedzieć, jak Pan wynagrodzi dobro i ukarze zło i ustali wynik człowieka, kiedy On powróci? Zapraszamy do kontaktu z nami, aby pomóc Ci znaleźć odpowiedź.

Powiązane treści

Słowo Boga jest moją siłą

Autorstwa Jingnian, Kanada Od dziecka podzielałam wiarę mojej rodziny w Pana i często czytałam Biblię oraz uczestniczyłam w nabożeństwach....

Wisząc na włosku

Autorstwa Zhang Hui, Chiny Po przyjęciu dzieła Boga Wszechmogącego w dniach ostatecznych przekazałem ewangelię bratu z mojego dawnego...

Zbłąkane serce powraca do domu

Autorstwa Novo, Filipiny Nazywam się Novo i pochodzę z Filipin. Od dzieciństwa wierzyłem w Boga, podążając za przykładem swojej mamy, i...

Zamieść odpowiedź