Aplikacja Kościoła Boga Wszechmogącego

Słuchaj głosu Boga i powitaj powrót Pana Jezusa!

Wszystkich szukających prawdy prosimy o kontakt.

Nauczyłam się odróżniać prawdziwego Chrystusa od fałszywych Chrystusów i przywitałam powrót Jezusa Chrystusa (Część 2)

42

Autorstwa Xiangwang z Malezji

Nauczyłam się odróżniać prawdziwego Chrystusa od fałszywych Chrystusów i przywitałam powrót Jezusa Chrystusa (Część 2)

(Źródło:Depositphotos)

Brat Zhang kontynuował omówienie: „Bóg jest prawdą, drogą i życiem, pomijając zaś kwestię odróżnienia prawdziwego Chrystusa od Chrystusów fałszywych w oparciu o zasady Bożego dzieła, możemy ich rozróżnić również na gruncie istoty Chrystusa”. W tym momencie brat Zhang rozesłał fragment z następującymi słowami Boga: „Bóg stał się ciałem nazywa się Chrystusem, zatem Chrystus, który może dać ludziom prawdę, nazywa się Bogiem. Nie ma w tym nic przesadnego, bo On posiada istotę Boga, i posiada Boże usposobienie i mądrość w swoim dziele, które są nieosiągalne dla człowieka. Ci, którzy nazywają się Chrystusem, ale nie mogą wykonać dzieła Bożego, są oszustami. Prawdziwy Chrystus jest nie tylko objawieniem się Boga na ziemi, lecz także szczególnym ciałem przyjętym przez Boga, gdy wykonuje on i doprowadza do końca swoje dzieło pośród ludzi. To ciało nie jest takim, które może być zastąpione przez każdego człowieka, ale takim, które może odpowiednio ponieść Boże dzieło na ziemi, i wyrazić usposobienie Boga, dobrze reprezentować Boga i dać człowiekowi życie. Prędzej czy później wszyscy fałszywi Chrystusowie upadną, bo choć twierdzą, że są Chrystusem, to nie posiadają żadnej części istoty Chrystusa. Dlatego mówię, że autentyczność Chrystusa nie może być określona przez człowieka, ale odpowiada za nią i decyduje o niej Sam Bóg” („Tylko Chrystus dni ostatecznych może dać człowiekowi drogę wiecznego życia” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”).

Brat Zhang kontynuował omówienie: „Z Bożych słów możemy wywnioskować, że Chrystus jest wcieleniem Ducha Bożego – posiada On boską istotę, wypełnia Boże dzieło, wyraża Boże usposobienie, jest w stanie wyrazić prawdę, aby wesprzeć i prowadzić człowieka – w każdym czasie i miejscu – ponadto tylko Chrystus potrafi dokonać dzieła zbawienia człowieka. Przykładowo, Pan Jezus był Chrystusem, zaś Jego ukazanie się i Jego dzieło doprowadziły do końca Wiek Prawa, zapoczątkowując Wiek Łaski. Ponadto wypowiadał On swoje słowa, aby ukazać ludzkości drogę skruchy i aby umożliwić nam dokładne poznanie Bożej woli i Bożych wymagań – tak, abyśmy mieli drogę, którą możemy podążać, gdy pojawiają się trudności. Za pośrednictwem słów Pana Jezusa człowiek mógł zrozumieć, jak modlić się do Boga, jak współżyć z innymi, jak wzajemnie sobie wybaczać, itd. Co więcej, Pan Jezus dawał wyraz swojemu usposobieniu pełnemu miłości, serdeczności i miłosierdzia, uzdrawiał chorych, wypędzał demony i obdarzył człowieka niewyczerpaną łaską. Ostatecznie został ukrzyżowany, aby zbawić ludzkość, tym samym wypełniając dzieło odkupienia całej ludzkości i wyzwalając nas z więzów i kajdan prawa, jak również chroniąc nas przed groźbą potępienia i uśmiercenia za naruszenie prawa. Oto tylko niektóre spośród rzeczy, jakie uczynił Pan Jezus – nikt inny nie zdołałby Go w tym wyręczyć. Dzięki dziełom i słowom Pana Jezusa widzimy, że jest On prawdą, drogą i życiem. W podobny sposób Bóg w czasie dni ostatecznych raz jeszcze stał się ciałem, doprowadzając do końca Wiek Łaski i rozpoczynając Wiek Królestwa. Wypowiedział On miliony słów, dokonuje dzieła sądu i oczyszczenia, wyraża też sprawiedliwe usposobienie Boga, majestatyczne, gniewne i niewzruszone. Słowa wypowiedziane przez Boga Wszechmogącego nie tylko odsłaniają tajemnicę całego Bożego planu zarządzania, celu oraz ostatecznego przeznaczenia człowieka, lecz również słowa te zupełnie jednoznacznie objaśniają prawdy, jakich nam trzeba, aby zostać oczyszczonymi i by osiągnąć prawdziwe zbawienie. Ukazują na przykład, w jaki sposób szatan deprawuje człowieka; prawdę o skażeniu, jakiemu podlega człowiek w rękach szatana; to, w jaki sposób Bóg osądza i oczyszcza skażone usposobienie człowieka; w jaki sposób człowiek powinien wierzyć w Boga i Boga słuchać; jakich ludzi Bóg darzy miłością, a jakimi gardzi i się ich pozbywa, a także – jak powinniśmy dążyć do tego, aby Bóg uczynił nas doskonałymi, itd. Doświadczając sądu i karcenia poprzez Boże słowa, wyraźnie zauważamy istotę i źródło naszego zepsucia, jakiego dokonuje szatan, zaczynamy też rozumieć święte, sprawiedliwe i niewzruszone Boże usposobienie. A wtedy nie możemy się powstrzymać, by nie paść przed Bogiem w szczerym odruchu skruchy, przepełnia nas coraz głębszy szacunek i posłuszeństwo wobec Boga, stopniowo też zaczynamy się wyzbywać naszego usposobienia skażonego przez szatana, wyzwalając się z więzów grzechu i osiągając prawdziwe Boże zbawienie. Wypowiedzi Boga Wszechmogącego oraz Jego dzieło przynoszą nam prawdę, drogę i życie – Bóg Wszechmogący jest Bogiem samym, jest Chrystusem, który stał się ciałem. Fałszywi Chrystusowie nie mają w sobie istoty Boga i nie są w stanie wyrazić prawdy, a tym bardziej nie mogą dokonać dzieła zbawienia ludzkości. Potrafią jedynie mówić pewne rzeczy, które mogą brzmieć jak prawda, lecz w gruncie rzeczy są fałszywe – w celu zwodzenia i krzywdzenia ludzi. Gdy ktoś daje im posłuch, nie tylko nie otrzymuje wsparcia i pomocy, ale ponadto jego serce pogrąża się w coraz głębszym mroku, w coraz większym smutku, ktoś taki nie ma się dokąd zwrócić i nieuchronnie kończy pochłonięty przez szatana. Dlatego też na podstawie Bożych wypowiedzi i Bożego dzieła oraz usposobienia, jakiemu Bóg daje wyraz, jesteśmy w stanie stwierdzić, że tylko Chrystus jest prawdą, drogą i życiem”.

Po wysłuchaniu słów Boga Wszechmogącego oraz wyjaśnień brata, zaczęłam w pełni rozumieć prawdę dotyczącą tego, w jaki sposób odróżnić prawdziwego Chrystusa od Chrystusów fałszywych. „Tak – pomyślałam. – Tylko Chrystus jest prawdą, drogą i życiem i tylko Chrystus może wyrazić prawdę oraz dokonać dzieła samego Boga. Wszyscy ci, którzy zwą siebie Chrystusami, lecz nie są w stanie wyrażać prawdy ani spełnić dzieła zbawienia człowieka, są fałszywymi Chrystusami. Teraz odnalazłam dalszą drogę i już się nie boję, że zwiodą mnie fałszywi Chrystusowie, nie będę już cały czas bierna i ostrożna. Bogu niech będą dzięki!”

Później brat Zhang udzielił mi wyjaśnień na temat innych prawd, takich jak tajemnica wcielenia, różnica między dziełem Boga i dziełem człowieka, historia biblijna dla wtajemniczonych i wiele innych. Im więcej słuchałam, tym bardziej czułam się usatysfakcjonowana, codziennie też z niecierpliwością wyglądałam zgromadzeń z udziałem braci i sióstr. Po zakończeniu każdego z nich omawiałam z mamą sprawy, w których dopiero co zostaliśmy oświeceni, i tak zaczęłam z wolna osiągać pewne zrozumienie Bożego dzieła dni ostatecznych. W tym okresie poszukiwań i dociekań nabrałam pewności, że Bogiem Wszechmogącym był w rzeczy samej powracający Pan Jezus. A wtedy zaczęłam szerzyć ewangelię i rozgłaszać nowiny o powrocie Pana jeszcze większej liczbie ludzi wyczekujących zjawienia się Boga.

Niegodziwi słudzy ukazują swe prawdziwe oblicze

Nauczyłam się odróżniać prawdziwego Chrystusa od fałszywych Chrystusów i przywitałam powrót Jezusa Chrystusa (Część 2)

(Źródło:Shutterstock)

Później razem z mamą poszłyśmy do naszego starego kościoła wziąć udział w piątkowym nabożeństwie. Gdy zgromadzenie się rozeszło, pastor – ku naszemu zdziwieniu – włączył nagranie wideo z fałszywymi oskarżeniami skierowanymi przeciw Kościołowi Boga Wszechmogącego. Kiedy zobaczyłam nagranie z kłamliwymi plotkami i pomówieniami pod adresem Kościoła Boga Wszechmogącego, ogarnął mnie gniew. „Nie ma w tym ani słowa prawdy o Kościele Boga Wszechmogącego – pomyślałam. – Oni nie mieli nigdy do czynienia z tym Kościołem, ani nie zapoznali się z dziełem Boga dni ostatecznych. Jakże mogą w tak bezzasadny i arbitralny sposób osądzać dzieło Boga?”

Gdy nagranie dobiegło końca, pastor, dwaj diakoni i dwaj członkowie rady kościelnej poprosili mnie i mamę, abyśmy chwilę zostały. Pastor nas zapytał: „Czy wy obie jesteście wyznawczyniami Boga Wszechmogącego?” „Tak” – odparłyśmy.

Gdy tylko wypowiedziałyśmy te słowa, jeden z diakonów skoczył na równe nogi i wskazując oskarżycielsko na moją mamę, rzekł z wściekłością: „A więc teraz wierzysz w Boga Wszechmogącego? Od jutra nie wolno ci nauczać w szkółce niedzielnej. Jutro po południu przyjdę do twojego domu zabrać wszystkie pieniądze kościoła”.

„Możesz je zabrać, kiedy tylko zechcesz” – odparła mama.

„Cały świat religijny przeciwstawia się Kościołowi Boga Wszechmogącego i go potępia. Dlaczego tak uporczywie chcecie utrzymywać z nim kontakty?” – spytał z gniewem pastor.

Mama zareplikowała mówiąc: „Pastorze, czyż świat religijny jest w posiadaniu prawdy? Czy Pan Jezus kiedykolwiek powiedział, że można Go powitać jedynie w ten sposób, że będzie się podążało za światem religijnym? Kiedy Pan Jezus ukazał się wypełniając swoje dzieło – wtedy, przed wieloma laty – żydowscy przywódcy nie tylko sami odmówili zgłębiania i analizowania Jego dzieła, ale też zakazali je przyjmować swoim współwyznawcom, a nawet rozsiewali zmyślone plotki na temat Jezusa, zaciekle Mu się przeciwstawiali, osądzali Go i przeciw Niemu bluźnili. W końcu zaś obrazili Boże usposobienie i dlatego zostali przez Boga przeklęci i ukarani. Jeśli będziemy się kierować tym, co mówicie, i powiemy, że każda droga, jakiej sprzeciwia się i jaką potępia religijny świat, nie jest prawdziwą drogą – czyż nie będzie to oznaczało, że kwestionujecie nawet dzieło Pana Jezusa? Podobnie jak cały świat religijny przeciwstawiacie się Kościołowi Boga Wszechmogącego, potępiacie go i nie chcecie zgłębiać i analizować dzieła Bożego dni ostatecznych. Czy taka postawa współbrzmi z prawdą? Dlaczego jako pastor i diakoni kościoła tak arbitralnie potępiacie i osądzacie dzieło Boga Wszechmogącego dni ostatecznych, nawet nie zadając sobie trudu uważniejszego w nie wejrzenia? Studiując rozliczne słowa Boga Wszechmogącego, stwierdzając, że są one prawdą i głosem Boga, zyskałyśmy pewność, że Bóg Wszechmogący jest Panem Jezusem, który powrócił”. Jednak ku memu zdziwieniu, mężczyźni okazali pogardliwe lekceważenie wobec tego, co powiedziała mama, i w ogóle tego nie przyjęli.

Mama otwarła aplikację w telefonie i odczytała im słowa Boga Wszechmogącego. A wtedy z wielką arogancją przemówił jeden z członków rady kościelnej i zaczął bluźnić przeciw Bogu Wszechmogącemu. Mama powiedziała z gniewem: „Jesteście niewiarygodnie aroganccy. Wszystkie te słowa są prawdą – nie słyszycie tego? Czy jesteście w stanie zrozumieć głos Boga, gdy go słyszycie? Czyż nie jesteście owcami Boga?”

Tamci uśmiechnęli się ponuro i tylko patrzyli na nas z wyższością. Następnie pastor zarozumiale oświadczył: „Tym, na którego czekamy, jest Pan Jezus, na którego dłoniach są rany od gwoździ i który przychodzi, mając wygląd Żyda. Poza takim Panem Jezusem nie zaakceptujemy niczego, nawet jeśli tym, co Bóg Wszechmogący wyraża, jest prawda”. Widząc, jak bardzo są uparci, obie z mamą zrezygnowałyśmy z dalszych prób rozmowy. Widziałam, że ich zachowanie jest dokładnie takie samo jak zachowanie faryzeuszy, którzy opierali się Panu Jezusowi; wierzyli oni w Boga, lecz nie szukali prawdy, ani nie starali się wsłuchać w Boży głos. Zamiast tego byli po prostu aroganccy i pewni siebie; z uporem obstawali przy własnych pojęciach i wyobrażeniach, arbitralnie osądzając dzieło Boga i sprzeciwiając mu się – w istocie tylko zdawali się służyć Bogu, a tak naprawdę stawiali Mu opór.

Następnie pastor zaczął nam grozić, mówiąc: “Damy wam miesiąc na przemyślenie sprawy. Jeśli po upływie miesiąca nadal będziecie się upierały przy swojej wierze w Boga Wszechmogącego, usunę was z naszego kościoła”.

Odparłam z gniewem: „Nie potrzebujemy miesiąca. Usuńcie nas już teraz. Poświęciwszy tyle czasu na zgłębianie i analizowanie Bożego dzieła dni ostatecznych, już teraz mamy pewność, że Bóg Wszechmogący jest Panem Jezusem, który powrócił. W końcu usłyszałyśmy głos Boga, więc nawet jeśli nas nie wyrzucicie, i tak nie będziemy już uczestniczyły w zgromadzeniach tego kościoła”.

Pastor zniżył głos do szeptu I powiedział chytrze: „Tak nie można. Jeśli was teraz wyrzucimy, co sobie o nas pomyślą bracia i siostry? Powiedzą, że wyrzuciliśmy was tylko za to, że uczestniczyłyście w kilku zgromadzeniach przez Internet. Uznają nas za ludzi bez serca. A tak – po miesiącu powiemy braciom i siostrom z naszego kościoła, że zrobiliśmy, co się dało, służąc wam radą i dając wam czasu pod dostatkiem, byście wszystko przemyślały, wy jednak ostatecznie pozostałyście przy swojej wierze w Boga Wszechmogącego, postanawiając opuścić nasz kościół i dopiero wtedy was usunęliśmy”.

Słysząc słowa pastora, poczułam się zniesmaczona. Nie chciałam już dłużej z nimi rozmawiać. Ruszyłam w stronę wyjścia, pociągając za sobą mamę. Gdy już miałyśmy wyjść, pastor dał nam ostrzeżenie: „To wasza sprawa, czy wierzycie w Boga Wszechmogącego, czy też nie, ale zabraniam wam się kontaktować z braćmi i siostrami z naszego kościoła”.

Kiedy opuściłyśmy kościół, było już po pierwszej w nocy. Rozmyślając o tym wszystkim, co właśnie zaszło, nie mogłam wprost uwierzyć, że pastor, kaznodzieja, tak przez nas ceniony jako człowiek cnotliwy i moralny, mógł tak się zachować. Właśnie wtedy przyszły mi do głowy słowa Boga: „Ci, którzy czytają Biblię w wielkich kościołach, codziennie recytują Biblię, ale żaden z nich nie rozumie celu Bożego dzieła. Ani jeden z nich nie jest w stanie poznać Boga, a ponadto ani jeden nie jest w zgodzie z sercem Bożym. Wszyscy są bezwartościowymi, nikczemnymi ludźmi, każdy z nich się wywyższa, by uczyć o Bogu. Chociaż ostentacyjnie posługują się imieniem Boga, to świadomie sprzeciwiają się Mu. Chociaż nazywają się wierzącymi w Boga, są to ci, którzy jedzą ciało i piją krew ludzką. Wszyscy tacy ludzie to diabły, które pożerają duszę człowieka, główne demony, które celowo przeszkadzają tym, którzy starają się wejść na właściwą drogę, i kamienie potknięcia utrudniające wędrówkę tym, którzy szukają Boga. Przecież mają „mocne ciało”, więc skąd ich naśladowcy mają wiedzieć, że są antychrystami, którzy prowadzą człowieka przeciwko Bogu? Skąd mają wiedzieć, że są oni żywymi diabłami, które wyszukują dusze do pożarcia?” („Wszyscy, którzy nie znają Boga są tymi, którzy sprzeciwiają się Bogu” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”).

Zawsze sądziłam, że pastorzy i starszyzna są sługami Pana; że powinni najlepiej rozumieć Biblię i być tymi, którzy najlepiej dostosowują się do woli Boga. Zawsze myślałam, że kiedy Pan powróci, z pewnością oni będą potrafili Go powitać. Nigdy nie przypuszczałam, że gdy pastor usłyszy wieści o powrocie Pana, nie tylko nie będzie ich zgłębiał i analizował, ale też okaże arogancję i pychę, uparcie obstając przy swoich pojęciach i wyobrażeniach – i że będzie osądzał i potępiał zarówno Boga, jak i Boże dzieło dni ostatecznych. Był zupełnie pozbawiony serca wypełnionego bojaźnią Bożą – do tego stopnia, że nawet udawał, iż „chroni swą trzodę”, utrudniając i uniemożliwiając wiernym zgłębianie Bożego dzieła dni ostatecznych – co czynił, aby zachować własną pozycję i źródło utrzymania. W stosunku do tych spośród wiernych, którzy przyjęli Boże dzieło dni ostatecznych, pastorzy i starszyzna uciekali się do groźby wyrzucenia z kościoła, aby ich zastraszyć, a nawet wymuszali na innych braciach i siostrach z kościoła odrzucenie owych odszczepieńców, tak, aby nie mogli oni głosić ewangelii swoim braciom i siostrom. Do tego stopnia byli perfidni i złośliwi! W celu zachowania swoich stanowisk i źródła utrzymania, faryzeusze z czasów Jezusa stawili Panu gwałtowny opór i Go potępili, a potem ukrzyżowali. Dzisiejsi pastorzy i starszyzna są w istocie tym samym, co tamci faryzeusze – są antychrystami zdemaskowanymi przez Boże dzieło dni ostatecznych; są demonami pochłaniającymi ludzkie dusze. W tamtej chwili w końcu w pełni zrozumiałam to, że kiedy ktoś wierzy w Boga, lecz nie zna Boga ani Bożego dzieła, wówczas – niezależnie od tego, jak bardzo wydaje się cierpieć, lub ponosić wielkie koszty – przez cały czas tylko stawia Bogu opór i obraża Boże usposobienie, polegając na swym szatańskim usposobieniu, pełnym arogancji i pychy.

W owej chwili mogłam tylko dziękować Bogu i wysławiać Go w swoim sercu. Rozmyślając nad tym, co się wydarzyło, zrozumiałam, że dałam się zwieść hipokryzji i pozorom stwarzanym przez pastorów i starszyznę; że zawsze ślepo im wierzyłam, szłam za nimi i ich słuchałam, co zaś się tyczy powitania Pana, to nawet wraz z nimi stawiałam Bogu opór. Dzięki temu, że Bóg zdemaskował ich i ukazał, kim tak naprawdę są, mogłam w końcu ujrzeć to, kim byli w istocie: nienawidzącymi prawdy i Boga, pełnymi demonizmu pastorami i starszymi kościoła. A wtedy już mogłam wydostać się z pułapki, zastawionej przez nich na moją duszę, i mogłam już powitać powrót Pana. Jestem prawdziwie wdzięczna Bogu za to, że mnie ocalił, i chciałabym z całą powagą podążać za prawdą, idąc drogą mojej wiary w Boga, by móc odpłacić za Bożą miłość!

Powiązane treści