Droga księdza do Domu

07 czerwca 2022

Autorstwa Zhang Jian, Chiny

Moja rodzina od pokoleń była rodziną katolicką. W wieku dwudziestu lat postanowiłem poświęcić się Panu i spędzić życie służąc Mu. Później, po siedmiu latach systematycznej nauki teologii w seminarium, w wieku dwudziestu siedmiu lat uzyskałem święcenia kapłańskie, a mając lat trzydzieści zostałem promowany na opata klasztoru. Wtedy byłem dość arogancki. Z jednej strony czułem, że zostałem opatem klasztoru w bardzo młodym wieku, ale też, księża i mnisi, którzy słuchali moich kazań, uznali, że są one bardzo dobre, więc uznałem, że rozumiem Biblię i mam wiedzę o Panu, i kiedy Pan przybędzie, zyskam Bożą aprobatę i wejdę do królestwa niebieskiego.

W czerwcu dwa tysiące pierwszego roku. Pewnego wieczoru diakon Wang wpadł do mnie pospiesznie mówiąc, że przyszli dwaj chrześcijanie i rozmawiają bardzo poważnie o wierze. Gdy usłyszałem, że to chrześcijanie, nie potraktowałem ich poważnie. Pomyślałem, że Kościół katolicki jest prawdziwym kościołem i posiada pełną prawdę o zbawieniu Jezusa. Ukończyłem kilkuletnie studia teologiczne i przestudiowałem każdy rozdział Biblii werset po wersecie. Skoro przyszli, pomyślałem, że mógłbym omówić z nimi kwestie wiary i spróbować nawrócić ich na wiarę katolicką. Potem diakon Wang zaprowadził mnie do nich. Jeden brat nazywał się Cheng, a drugi Gao. Kiedy ich poznałem i dowiedziałem się, że wierzą w Boga dopiero sześć czy siedem lat, potraktowałem ich jeszcze mniej poważnie, ale chcąc zachęcić ich do wstąpienia do kościoła katolickiego, cierpliwie opowiedziałem im historię katolicyzmu. Powiedziałem im też, „Jeśli chcecie mieć pewność, że wejdziecie do królestwa niebieskiego, musicie wstąpić do prawdziwego kościoła – Kościoła katolickiego”. Kiedy bracia to usłyszeli, nie dość, że nie chcieli się nawrócić, to jeszcze omówili ze mną ogólny stan kościoła. Brat Gao powiedział, „Zarówno u katolików jak i u chrześcijan kościół obecnie pustoszeje. Księża czytają Pismo Święte i głoszą kazania pozbawione światła. Nie są w stanie wygłosić nowych czy wnikliwych kazań, a niektórzy zaczęli gonić za dobrami doczesnymi i porzucili posługę. Wierni są zniechęceni i słabi, a ich wiara stygnie. Na spotkaniach dyskutują o codziennym życiu i jak zarabiać pieniądze, opowiadają o swoich pracach, chłopakach i dziewczynach. Wielu wiernych dąży do dóbr doczesnych, a niektórzy nawet wrócili do świata zewnętrznego. Czym obecny stan kościoła różni się od stanu świątyń w ostatnich dniach Wieku Prawa? Pod koniec Wieku Prawa świątynia była wyraźnie opustoszała. Ludzie jawnie wymieniali w świątyni pieniądze, kupowali i sprzedawali bydło, owce i gołębie, a świątynia stała się meliną złodziei. W świątyni nie działał już Duch Święty. Więc gdzie działał Duch Święty? W tamtym czasie Pan Jezus rozpoczął nowe dzieło poza świątynią, a dzieło Ducha Świętego zmieniło się w dzieło Pana Jezusa. To tak, jak kiedy w pomieszczeniu zimą stoi piec. Jest ciepło, ale kiedy piec zostanie usunięty, w pomieszczeniu zrobi się zimno. To samo dotyczy kościoła. Kiedy Duch Święty działa w kościele, bracia i siostry mają wiarę i z pasją ją wyznają, ale kiedy zabraknie dzieła Ducha Świętego, kościół pustoszeje. Kościoły wszędzie są w takim samym stanie jak świątynie w późnych dniach Wieku Prawa. Są opustoszałe. Zastanawiałeś się, czy dzieło Ducha Świętego się zmieniło? Gdzie Duch Święty działa obecnie?”. Zdziwiłem się, gdy to usłyszałem. Nie spodziewałem się, że porównają opustoszałe świątynie z dziełem Pana Jezusa. Takie rozumowanie było dla mnie czymś nowym. W naszym kościele nie pojmowaliśmy spraw w ten sposób. Zgodziłem się z ich oceną stanu kościoła. Nawet jeśli chodzi o czytanie Pisma Świętego i świętowanie dnia Pana, wielu członków kościoła już tego nie robi. Ludzie, niczym niewierzący, dążyli do pieniędzy i doczesnych przyjemności, a w kościele było coraz mniej ludzi. To był fakt. Kościół był naprawdę opustoszały. Widziałem, że ich omówienie jest zgodne z Biblią i faktami i że w ich pojmowaniu jest jakaś głębia. Pomyślałem więc, „Badałem Biblię przez tyle lat i tak jej nie pojmowałem, a oni osiągnęli to zaledwie po kilku latach wiary. Chyba ich nie doceniłem”. Widząc, że ich nie przekonam, i nie potrafiąc odpowiedzieć na ich pytania, postanowiłem uniknąć kłopotliwej sytuacji, dodałem kilka słów, przedstawiłem jakąś wymówkę i poszedłem do domu.

Ale myślałem, że Duch Święty jest duszą kościoła, więc skoro nie działał w kościele, to gdzie? Wtedy tego nie rozumiałem i nie myślałem o tym zbyt wiele. Później ci dwaj bracia odwiedzili mnie jeszcze kilka razy. Nawiązując do tematu ostatniego omówienia, powiedzieli, „Pan powrócił wcielony, aby wyrażać nowe słowa, dokonywać dzieła osądzania i oczyszczania ludzi, wybawić nas od niewoli grzechu i zabrać nas do królestwa niebieskiego”. Gdy to usłyszałem, byłem rozdarty. Pomyślałem, „Czy wy naprawdę rozumiecie Biblię? Pan Jezus zakończył dzieło odkupienia i powróci w duchowej postaci na obłoku, by określić, jaki będzie koniec każdego człowieka. Jak to możliwe, aby wrócił wcielony i dokonywał nowego dzieła?”. Wtedy nagle sobie przypomniałem, że niedawno ktoś mi powiedział o ludziach, którzy propagują Błyskawicę ze Wschodu. Oni też twierdzili, że Pan powrócił w ciele, by dokonać nowego dzieła, a ich kazania były dość głębokie. Pomyślałem, że pewnie wierzą w Błyskawicę ze Wschodu. Czułem, że kościół katolicki jest kościołem ortodoksyjnym i skoro nikt wcześniej nie słyszał o Błyskawicy ze Wschodu, to nie może być kościołem ortodoksyjnym. A skoro to nie był kościół ortodoksyjny, ich kazania były na pewno złe. Więc przerwałem im i spytałem, „Czy wierzycie w Błyskawicę ze Wschodu? Mówicie, że Pan powrócił wcielony i dokonuje nowego dzieła. To niemożliwe. Ja w to nie wierzę. Jeśli chcecie głosić mi tę ewangelię, oszczędźcie sobie wysiłku!”. Dwaj bracia byli bardzo cierpliwi w dalszym omawianiu, ale moje wyobrażenia były zbyt silne, więc prawie ich nie słuchałem. Ze złością powiedziałem, „To, co głosicie, jest sprzeczne z tradycyjną wiarą i nie chcę już tego słuchać!”. Kiedy bracia spostrzegli moją postawę, zakończyli omówienie. Później przyszli jeszcze dwa razy, ale z powodu mojego wewnętrznego oporu, choćby nie wiem jak omawiali, wszystko, co mówili, wpadało jednym uchem, a wypadało drugim. W końcu zostawili mi kopię księgi Słowo ukazuje się w ciele, i poprosili, bym ją przestudiował. Widząc ich gorliwość, krępowałem się odmówić, więc zgodziłem się przyjąć książkę.

Kiedy dostałem książkę, byłem trochę ciekawy, i chciałem zobaczyć, co w niej jest. Więc otworzyłem ją, zerknąłem na spis treści, a potem przeleciałem wzrokiem kilka przypadkowych stron i znalazłem tekst o tym, czy istnieje Trójca Święta oraz o zakończeniu i przeznaczeniu ludzkości. Treść różniła się od naszych tradycyjnych nauk, więc zamknąłem książkę i już do niej nie zaglądałem. Myślałem jak opat klasztoru, miałem obowiązek chronić stado, musiałem powiedzieć księżom i mnichom, żeby nie dali się zwieść. Więc, w czasie rekolekcji dla nowicjuszy, powiedziałem, „Jesteśmy w dniach ostatecznych i pojawia się wielu fałszywych Chrystusów. Kilka dni temu poznałem ludzi z Błyskawicy ze Wschodu. Powiedzieli, że Pan powrócił w ciele i dokonuje nowego dzieła. Jak to możliwe? Przerzuciłem kilka kartek ich księgi i stwierdziłem, że to, czego uczy, różni się od naszych tradycyjnych wierzeń. Jestem pewien, że Błyskawica ze Wschodu nie pochodzi od Boga!”. Pouczyłem ich, aby byli ostrożni i nie kontaktowali się z tymi ludźmi, nie czytali ich książek i nie słuchali ich słów, i aby chronili członków kościoła przed oszustwem z ich strony. Kiedy księża i mnisi mnie wysłuchali, powiedzieli, że to ważna kwestia ocalania dusz i że członkowie kościoła muszą być chronieni. Wtedy zobaczyłem, że po wysłuchaniu mnie, wszyscy byli bardzo posłuszni i czułem, że postąpiłem właściwie, a przynajmniej wypełniłem swój obowiązek opata, by chronić stado, więc nie zdawałem sobie sprawy, że opieram się Bogu.

Kilka dni po tym zdarzeniu odwiedził mnie brat Gao i spytał, czy przeczytałem słowa Boga Wszechmogącego. Odpowiedziałem mu całkiem szczerze. Powiedziałem, „Słowa Boga Wszechmogącego różnią się od naszych tradycyjnych nauk, więc nie będę ich studiował i nie pozwolę innym na to, bo to jest kwestia wiary. Nigdy nie zdradzimy Pana, słuchając waszych kazań”. Kiedy brat Gao to usłyszał, cierpliwie rozmawiał ze mną, mówiąc, „Nie przeczytałeś słów Boga Wszechmogącego. Znalazłeś tylko kilka rzeczy różniących się od tradycyjnych nauk twojego kościoła, więc uznałeś, że to nie jest dzieło i słowa Pana i nie chciałeś tego zbadać. Nie sądzisz, że to dość lekkomyślne? Bóg Wszechmogący mówi: »Radzę wam ostrożnie podążać ścieżką wiary w Boga. Nie wyciągajcie pochopnie wniosków; co więcej, nie bądźcie zbyt swobodni i nierozważni w swojej wierze w Boga. Powinniście wiedzieć, że ci, którzy wierzą w Boga, powinni być co najmniej pokorni i pełni szacunku. Ci, którzy usłyszeli prawdę, a jednak wzgardzili nią, są głupcami i ignorantami. Ci, którzy usłyszeli prawdę, a jednak pochopnie wyciągają wnioski lub ją potępiają, są zniewoleni arogancją. Nikt, kto wierzy w Jezusa, nie jest uprawniony do przeklinania ani potępienia innych. Powinniście być osobami rozsądnymi i akceptującymi prawdę« („Zanim ujrzysz duchowe ciało Jezusa, Bóg stworzy już na nowo niebo i ziemię” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”). Widzimy, że aby wierzyć w Pana, musimy mieć w sercu lęk przed Bogiem. Nie możemy ślepo potępiać, kiedy widzimy, że słowa i dzieło Boże nie zgadza się z naszymi pojęciami i wyobrażeniami. Jeśli nie jesteśmy pokorni wobec Boga, i zawsze oceniamy nowe słowa i nowe dzieło Boże na podstawie naszych wyobrażeń, bardzo łatwo popełnimy grzech opierania się Bogu i potępiania Go. To tak, jak kiedy Pan Jezus przybył czynić dzieło, a faryzeusze uznali, że Jego słowa i dzieło są niezgodne z prawem. Celowo znaleźli coś przeciwko Panu Jezusowi i potępili Go, a potem podstępnie nakłonili tłum, aby przybił Pana Jezusa do krzyża. W ten sposób poważnie obrazili usposobienie Boga i w końcu zostali przeklęci i ukarani. To była nauczka wyniesiona z rozlanej krwi. Dziś musimy ostrożnie traktować sprawę powrotu Pana, bo jeśli niesłusznie Go potępimy, możemy bluźnić przeciwko Duchowi Świętemu. Pan Jezus powiedział dawno temu, »Każdy grzech i każde bluźnierstwo zostaną ludziom wybaczone, ale bluźnierstwo przeciwko Duchowi świętemu nie będzie wybaczone« (Mt 12:31). Byłoby czymś strasznym popełnić ten grzech! Skoro Bóg Wszechmogący pojawił się i działał, wielu przywódców różnych wyznań ślepo potępiło dzieło Boga Wszechmogącego. Niektórzy nawet szkalowali Boga Wszechmogącego i bliźnili Mu. Wielu z tych, którzy mocno się opierali, zostało ukaranych. Jeśli nie będziemy ostrożni, łatwo możemy stracić nasze przeznaczenie”.

Tłumaczyłem sobie, „Myślę o członkach swojego kościoła i chronię ich przed oszustwem. Jak to ma obrazić Pana?”. Ale kiedy zastanowiłem się nad tym, uznałem, że to co powiedział brat, miało sens. Nie wiedziałem wiele o Błyskawicy ze Wschodu, ale szybko ją potępiłem i to samo przekazałem księżom i mnichom. Gdybym popełnił błąd potępiając ją, jak powiedział brat, mógłbym obrazić Boga. Konsekwencje byłyby nie do pomyślenia. Więc powiedziałem bratu Gao, „Nigdy nie myślałem o tym, co powiedziałeś, ale w przyszłości będę ostrożny”. Ale w kościele wydarzało się coś, co zmusiło mnie do refleksji. Raz spotkałem naszego biskupa, który powiedział ze smutkiem, że wielu księży w naszej diecezji szukało wymówek, żeby nie składać ofiar, a niektórzy pozwalali sobie na rozwiązłość i nie chcieli okazać skruchy. Pewien stary ksiądz wyjawił prywatnie, że potajemnie sprzeniewierzył ofiarę komuś, kto zbudował fabrykę. Kiedy to usłyszałem, pomyślałem, „Dla księdza trwonienie i defraudacja ofiar z tacy czy rozwiązłość to grzechy ciężkie przeciwko Panu. Pan powiedział: »Jeśli nie będziecie pokutować, wszyscy podobnie zginiecie« (Łk 13:3). Jeśli księża żyją w grzechu i nie okazują skruchy, jak wejdą do królestwa niebieskiego? Dawniej niewielu księży robiło takie rzeczy, ale teraz tak wielu z nich było zdeprawowanych”. Przypomniało mi się pustoszenie kościoła, o którym mówił brat Gao. Pomyślałem, „Dawniej, kiedy Duch Święty działał w kościele, kiedy grzeszyliśmy, Duch Święty nas dyscyplinował. Teraz, kiedy tylu księży grzeszy przeciwko Bogu, dlaczego Duch Święty nas już nie dyscyplinuje? Czy Duch Święty naprawdę już nie działa w kościele?”. Nie mogłem tego zrozumieć.

Po pewnym czasie brat Gao i pozostali znów do mnie przyszli. Wtedy nadal się im opierałem. Pomyślałem, „Niesiecie świadectwo, że Pan powrócił w ciele, by wykonać nowe dzieło. Czy jest na to jakaś biblijna podstawa? Chyba dziś zadam wam kilka bezpośrednich pytań. Jeśli nie odpowiecie, nie będziemy już więcej rozmawiać”. Więc zapytałem ich, „Biblia mówi, że w dniach ostatecznych Pan wróci pod postacią ducha na obłoku, a wy świadczycie, że On już powrócił w ciele, by dokonać nowego dzieła. Na jakiej podstawie tak twierdzicie?”. Brat Gao odpowiedział, „Przyjście Boga wcielonego w dniach ostatecznych zostało już dużo wcześniej zaplanowane przez Boga i jest na to dowód w przepowiedniach Pana Jezusa. Choćby w Ewangelii Łukasza, rozdział siedemnasty, wersety 24 i 25: »Bowiem jak błyskawica, która rozświetla się pod niebem i rozjaśnia to, co się pod niebem znajduje, taki będzie Syn Człowieczy w dniu swoim. Ale najpierw musi On wiele wycierpieć i zostać odrzucony przez to pokolenie«. »Zatem wy również bądźcie gotowi, bo nie wiecie, o jakiej godzinie przyjdzie Syn Człowieczy« (Mt 24:44). »I jak było w dniach Noego, takie będzie przyjście Syna Człowieczego« (Mt 24:37). Jak widzicie, te wersety mówią o »Synu Człowieczym«. Do czego się odnosi nazwa »Syn Człowieczy«? Wszyscy wiemy, że Pan Jezus jest synem człowieka i Bogiem wcielonym. Co do tego nie ma wątpliwości. Syn człowieka odnosi się do Bożego Ducha obleczonego w ciało tak, aby wyglądał jak zwyczajny człowiek. To znaczy, że to się odnosi do wcielenia Boga. Więc, przepowiednia Pana »takie będzie przyjście Syna Człowieczego« mówi, że kiedy On powróci, będzie posiadał ciało. W dodatku Pismo Święte mówi, »Ale najpierw musi On wiele wycierpieć i zostać odrzucony przez to pokolenie«. Co to oznacza? To oznacza, że kiedy Pan powróci, ludzie Go nie rozpoznają, a całe pokolenie potępi Go i odrzuci. To pokazuje, że tylko kiedy Pan stanie się Synem Człowieczym, może cierpieć i być odrzucony przez pokolenia. Gdyby powrócił w formie duchowej zgodnie z wyobrażeniami Żydów, majestatyczny i objawiający się wszystkim w chwale, kto, widząc Go, nie kłaniałby Mu się i nie czcił Go? Jak wówczas doznałby wielkiego cierpienia? Jak miałby zostać odrzucony przez pokolenia? Więc to pewne, że Pan powróci jako wcielony Syn Człowieczy w dniach ostatecznych”.

Po wysłuchaniu jego omówienia doznałem szoku. Było ono całkiem sensowne i logiczne! Żaden z teologów i żadna postać duchowa w świecie religii nie potrafili jasno wyjaśnić tej przepowiedni Pana Jezusa. Mówili tylko, że to tajemnica Pana, której ludzie nie mogą w pełni zrozumieć. Badałem Biblię przez tak wiele lat, ale zawsze, kiedy czytałem ten werset, nie rozumiałem go. Nie wiedziałem, dlaczego Pan musiał cierpieć, skoro miał przyjść pod postacią ducha. Byłem w szoku, że ludzie z Błyskawicy ze Wschodu potrafili wyjaśnić tajemnicę tej przepowiedni. Fakt, że widzieli rzeczy tak wyraźnie, całkowicie zmienił moje wyobrażenie o nich! Zastanawiałem się, „Czy to możliwe, że Pan naprawdę powróci w ciele?”. Jednak kiedy myślałem o wielu przepowiedniach z Biblii, że Pan powróci na obłoku, dalej tego nie rozumiałem. Więc znów spytałem, „Wiele przepowiedni w Biblii mówi, że w dniach ostatecznych Pan zstąpi pod postacią ducha, by publicznie osądzić wszystkich ludzi. Na przykład, Pan powiedział, »A wtedy ukaże się na niebie znak Syna Człowieczego i wszystkie narody ziemi zapłaczą, i ujrzą Syna Człowieczego, jak nadchodzi na niebieskich obłokach w wielkiej potędze i majestacie« (Mt 24:30). »Oto nadchodzi z obłokami i ujrzy Go wszelkie oko, również ci, którzy Go przebili. I wszystkie plemiona ziemi będą lamentować z Jego powodu« (Obj 1:7). Jeśli Pan naprawdę powróci w ciele, jak wypełnią się te przepowiednie?”.

Brat Gao odpowiedział, „Pan Jezus wypełnia przepowiednię o tym, że powróci w dniach ostatecznych, zstąpi na obłoku pod postacią ducha i publicznie osądzi wszystkie narody i wszystkich ludzi, Te przepowiednie muszą się spełnić. Ale Bóg w ciele przyjdzie potajemnie wcześniej, a dopiero później publicznie ukaże się wszystkim na obłoku. Inaczej mówiąc, Pan powróci na dwa sposoby. Najpierw przyjdzie w ciele, by wyrażać prawdy, osądzić i oczyścić ludzi, i aby stworzyć grupę zwycięzców. Potem nastąpi wielka katastrofa, i dzieło potajemnego wcielenia Boga będzie ukończone. Po katastrofie Bóg ukaże się wszystkim publicznie w chwale i nagrodzi dobrych, a ukarze złych. Dlatego, w czasie Bożego wcielenia i potajemnego działania, ci, którzy oprą się Bogu i Go potępią, a potem nie okażą skruchy, całkiem stracą szansę na zbawienie i ostatecznie będą płakać i zgrzytać zębami w czasie katastrofy. Tak wypełni się przepowiednia z Księgi Objawienia: »Oto nadchodzi z obłokami i ujrzy Go wszelkie oko, również ci, którzy Go przebili. I wszystkie plemiona ziemi będą lamentować z Jego powodu« (Obj 1:7)”.

Gdy wysłuchałem tego omówienia, czułem, jakby moje serce się rozpromieniło. Drugie przybycie Pana nie jest jedynie publicznym zstąpieniem na obłoku. Przed przyjściem jawnym najpierw On potajemnie powróci w ciele. To dwie formy, w jakich objawi się Pan. Do tej pory wiedziałem tylko o jednej formie, w jakiej Pan miał się pojawić. Zrozumiałem, że mam tylko jednostronne pojęcie. Wtedy zrozumiałem, że Błyskawica ze Wschodu ujawniła tajemnicę przepowiedni z Biblii, a wyjaśnienia braci były rozsądne i logiczne, więc czułem, że na pewno pochodzi od Boga i warto było ją zbadać. Potem pragnąłem dalej z nimi rozmawiać i przeczytałem słowa Boga Wszechmogącego bez oporu. Po czasie czytania słów Boga Wszechmogącego, w głębi serca byłem pewien, że Pan powróci w ciele, ale wciąż byłem skołowany. Byłem pewny w kwestii wcielenia, ale skąd miałem mieć pewność, że Bóg Wszechmogący to Pan Jezus, który powrócił? Przypomniałem sobie, że kościół katolicki jest prawdziwym kościołem, i posiada pełną prawdę na temat zbawienia Jezusa. Wiedziałem, że w katolicyzmie możemy wstąpić do królestwa Bożego. Gdybym przyjął Boga Wszechmogącego i pobłądził w wierze, zdradziłbym Boga. Jak wówczas wszedłbym do Jego królestwa? Nie rozumiałem tej kwestii, więc dalej byłem niespokojny. Słyszałem, że Książ Yuan też przyjął dzieło Boga Wszechmogącego w dniach ostatecznych, więc chciałem się z nim zobaczyć. Wcześniej był katolikiem, tak samo nauczaliśmy i mieliśmy takie same poglądy, więc chciałem usłyszeć, jak on rozumiał tę kwestię. Kilka dni później spotkałem się z księdzem Yuanem i opowiedziałem mu o wszystkich swoich obawach.

Wysłuchawszy mnie, ksiądz Yuan omówił to ze mną i powiedział, „Wcześniej miałem podobne obawy, jak ty. Bałem się, że wiara w Boga Wszechmogącego jest zdradą Pana Jezusa. Jeśli chodzi o tę kwestię, najważniejsze jest wiedzieć, że Bóg Wszechmogący i Pan Jezus są tym samym Duchem, że są tym samym Bogiem czyniącym dzieło. W Wieku Prawa to Jahwe dokonywał dzieła, a w Wieku Łaski Pan Jezus. Choć imię Boga się zmieniło, i inne było dzieło, którego dokonywał, możesz powiedzieć, że Jezus i Jahwe nie są tym samym Bogiem? Możesz powiedzieć, że wierząc w Pana Jezusa zdradzamy Jahwe? Z pewnością nie. Więc, ustalenie, czy Oni są tym samym Bogiem, nie zależy od Ich imion. Najważniejsze jest sprawdzić, czy Bóg Wszechmogący może wyrażać prawdę i dokonywać dzieła zbawiania ludzkości. Jeśli może wyrażać prawdę, jest głosem Boga i zbawia ludzi, to jest Bogiem we własnej Osobie. Wszyscy wiemy, że w Wieku Prawa Jahwe ogłosił prawa i przykazania, by prowadzić ludzi w ich życiu na ziemi, by dowiedzieli się, co to grzech, jak składać ofiary, by odpokutować za grzechy i jak czcić Boga. Ale pod koniec Wieku Prawa ludzie popełniali coraz więcej grzechów i żadna ilość ofiar nie mogła ich odkupić. Każdy mógł zostać potępiony i skazany przez prawo, więc Jahwe przepowiedział poprzez proroków, »I oto dziewica pocznie i urodzi syna, a nazwą go Emmanuel« (Mt 1:23). »Bo dziecię się dla nas narodziło, syn jest nam dany, a na Jego barkach spoczywa władza« (Iz 9:5). Jahwe powiedział Izraelitom poprzez przepowiednie, że przyjdzie Mesjasz jako ofiara za grzechy, i odkupi ludzkość. Potem Bóg przyszedł w ciele jako Pan Jezus, tak jak obiecał, i na podstawie dzieła prawa dokonał dzieła odkupienia ludzkości. Pan Jezus wyraził wiele prawd i wskazał ludziom drogę skruchy, a potem został ukrzyżowany za ludzkość, jako wieczna ofiara za grzechy, tym samym dopełniając dzieła odkupienia całej ludzkości. Potem ludzie musieli już tylko przyjąć Jezusa Chrystusa jako swojego Zbawiciela. Kiedy grzeszyli, musieli tylko okazać Panu Jezusowi skruchę, Pan wybaczał im grzechy, a oni nie byli skazywani na śmierć za naruszenie prawa. Mogli też stanąć przed Bogiem i modlić się, i szukać Bożej łaski i błogosławieństw. Tak dzieło Pana Jezusa wypełniło przepowiednie proroków ze Starego Testamentu. Wyzwoliło ludzi z niewoli prawa, zakończyło Wiek Prawa i przeniosło ludzkość w Wiek Łaski. To dowodzi, że Pan Jezus jest Zbawicielem, że Mesjasz przybył, i że Jezus i Jahwe byli jednym Duchem i jednym Bogiem. Tak, jak powiedział Pan Jezus, »Ja jestem w Ojcu, a Ojciec jest we Mnie« (J 14:11). »Ja i Ojciec to jedno« (J 10:30). Po tym, jak Pan Jezus zakończył dzieło odkupienia, tym, którzy wierzyli w Pana, grzechy zostały odpuszczone, ale grzeszna natura ludzka nie została naprawiona. Ludzie dalej mogą grzeszyć i opierać się Bogu, i nie są całkiem wyzwoleni od grzechu. Załóżmy, że wciąż możemy kłamać i zwodzić dla osobistych korzyści. Możemy być zazdrośni, nienawidzić innych i walczyć o władzę. Gdy przyjdzie choroba lub inne nieszczęście, możemy obwiniać Boga, zaprzeczać Mu i zdradzać Go. W Biblii jest napisane, »Ktokolwiek popełnia grzech, jest sługą grzechu. A sługa nie pozostaje w domu na zawsze; lecz syn pozostaje na zawsze« (J 8:34-35). »Bądźcie święci, bo i ja jestem święty« (Kpł 11:44). Bóg jest święty i chce, byśmy słuchali Jego słów i osiągali świętość, ale my wciąż grzeszymy, jesteśmy brudni i zepsuci, nie jesteśmy wolni od grzechu i nie jesteśmy godni, by wejść do królestwa niebieskiego. Dlatego Pan Jezus wiele razy przepowiedział, że powróci, aby wyrazić prawdy i dokonać dzieła osądzania w dniach ostatecznych, uchronić nas od grzechu i wpływu szatana, i zabrać do królestwa Bożego. Jak powiedział Pan Jezus, »Mam wam jeszcze wiele do powiedzenia, ale teraz tego nie zniesiecie. Gdy jednak przyjdzie On, Duch prawdy, nauczy was całej prawdy« (J 16:12-13). »A jeśli ktokolwiek słyszy Moje słowa, a nie zachowuje ich, Ja go nie sądzę; bo nie przychodzę, by sądzić świat, lecz by go zbawić. Ten, kto Mną gardzi i nie przyjmuje Moich słów, zostanie osądzony; słowo przeze Mnie wypowiedziane osądzi go w dniu ostatnim« (J 12:47-48). A w pierwszym Liście Piotra, 4:17 jest napisane, »Ponieważ nadszedł czas, aby sąd zaczął się od domu Bożego«. W dniach ostatecznych Pan Jezus powraca w ciele, jak obiecał, jako Bóg Wszechmogący, aby wyrazić wszystkie prawdy niezbędne do oczyszczenia i zbawienia ludzkości, i w oparciu o dzieło Pana Jezusa dokonuje dzieła osądzania, począwszy od domu Boga, aby naprawić grzeszną naturę ludzką i poprowadzić ludzkość do prawdy. To całkowicie wypełnia przepowiednię Pana Jezusa”.

Wtedy brat Yuan przeczytał mi fragment słów Boga Wszechmogącego. Bóg Wszechmogący mówi: „Chociaż Jezus wykonał wiele pracy wśród ludzi, jedynie wypełnił dzieło odkupienia całej ludzkości i stał się ofiarą za grzech człowieka; nie wyzwolił go od jego zepsutego usposobienia. Pełne uwolnienie człowieka od wpływu szatana wymagało nie tylko tego, by Jezus wziął na siebie grzechy człowieka i stał się ofiarą za grzechy, ale także wymagało od Boga, aby dokonał większego dzieła, by całkowicie uwolnić człowieka od jego usposobienia, które zepsuł szatan. A więc teraz, gdy grzechy człowieka zostały mu przebaczone, Bóg powrócił w ciele, aby wprowadzić człowieka w nowy wiek, i rozpoczął dzieło karcenia i osądzania, które wyniosło człowieka do wyższego królestwa. Wszyscy ci, którzy podporządkują się Jego panowaniu, posiądą wyższą prawdę oraz otrzymają większe błogosławieństwa. Będą prawdziwie żyć w świetle oraz zyskają prawdę, drogę i życie” (Przedmowa do księgi „Słowo ukazuje się w ciele”). Po przeczytaniu słów Bożych brat Yuan powiedział, „W Wieku Łaski Pan Jezus dokonał dzieła odkupienia i wybaczył ludziom grzechy, ale to była tylko połowa dzieła zbawienia. Dzieło sądu Boga Wszechmogącego całkowicie zbawia ludzkość. Tylko po przyjęciu sądu Bożego w dniach ostatecznych, obmyciu z zepsucia, uwolnieniu się od grzechów, i wyrwaniu spod kontroli diabłów możemy zostać zbawieni i zasłużyć na zabranie przez Boga do królestwa niebieskiego. Dlatego dzieło sądu Boga Wszechmogącego jest kontynuacją dzieła odkupienia Pana Jezusa, i jest dziełem, które kończy wiek. Bóg Wszechmogący oznacza powrót Pana Jezusa, a Bóg Wszechmogący i Jezus są jednym Duchem i jednym Bogiem”.

Jego omówienie trzech etapów dzieła zgadzało się z Biblią i faktami, a moje serce pojaśniało. Teraz wiedziałem, że powrót Pana ma na celu dokonanie dzieła sądu, by naprawić naszą grzeszna naturę i uwolnić nas od grzechu. Pojąłem, że naprawdę żyjemy w grzechu i nie możemy się od niego uwolnić. Grzeszymy, spowiadamy się, a po spowiedzi znów grzeszymy. Żyjemy w pułapce tego niekończącego się cyklu. Pomijając zwykłych wiernych, nawet księża nie mogą uciec przed grzechem. To bezsprzeczny fakt. Dawniej nie mogłem zrozumieć co jest tego przyczyną, ale teraz rozumiem. Naprawdę potrzebujemy ostatniego etapu dzieła Pana, które w pełni oczyści ludzi w dniach ostatecznych. To brzmiało całkiem wiarygodnie, że dzieło sądu Boga Wszechmogącego pochodzi od Boga. Wtedy brat Yuan przeczytał mi kolejny fragment słów Boga Wszechmogącego. Bóg Wszechmogący mówi: „Dzisiejsze dzieło popchnęło w przód dzieło Wieku Łaski, co oznacza, że dzieło w ramach całego obliczonego na sześć tysięcy lat planu zarządzania posunęło się do przodu. Choć Wiek Łaski dobiegł końca, dzieło Boże uczyniło postęp. Dlaczego wciąż powtarzam, że ten etap dzieła opiera się na Wieku Łaski i Wieku Prawa? Ponieważ dzieło dnia dzisiejszego jest kontynuacją dzieła dokonanego w Wieku Łaski oraz postępem w stosunku do dzieła dokonanego w Wieku Prawa. Te trzy etapy są ze sobą ściśle połączone, a każde ogniwo w łańcuchu jest mocno powiązane z następnym. Dlaczego twierdzę również, że ten etap dzieła opiera się na dziele dokonanym przez Jezusa? Bo gdyby przyjąć założenie, że ten etap nie opiera się na dziele dokonanym przez Jezusa, to na tym etapie musiałoby dojść do ponownego ukrzyżowania i odkupieńcze dzieło poprzedniego etapu trzeba byłoby powtórzyć. To nie miałoby sensu. Nie chodzi więc o to, że dzieło zostało w całości ukończone, tylko że w obecnym wieku posunęło się do przodu i jego poziom jest wyższy niż wcześniej. Można powiedzieć, że ten etap dzieła opiera się na fundamencie Wieku Prawa oraz na skale dzieła Jezusa. Budowa Bożego dzieła odbywa się etapowo, a obecny etap nie jest nowym początkiem. Tylko połączenie trzech etapów dzieła można uważać za obliczony na sześć tysięcy lat plan zarządzania. Dzieło obecnego etapu jest wykonywane na fundamencie dzieła Wieku Łaski. Gdyby te dwa etapy dzieła nie były ze sobą powiązane, to dlaczego na obecnym etapie nie powtarza się ukrzyżowanie? Dlaczego nie dźwigam ludzkich grzechów, lecz przychodzę, by bezpośrednio osądzić człowieka? Gdyby Moje dzieło osądzania i karcenia człowieka nie nastąpiło po ukrzyżowaniu, a obecnie przychodzę nie poczęty przez Ducha Świętego, wówczas nie miałbym prawa osądzać i karcić człowieka. Przychodzę bezpośrednio, aby karcić i osądzać człowieka, właśnie dlatego, że stanowię jedność z Jezusem. Dzieło na tym etapie opiera się głównie na dziele poprzedniego etapu. Dlatego tylko tego rodzaju dzieło może poprowadzić człowieka krok po kroku do zbawienia. Jezus i Ja pochodzimy od jednego Ducha. Chociaż nie jesteśmy ze sobą powiązani poprzez Nasze ciała, Nasze Duchy stanowią jedność; chociaż treść tego, co robimy, i dzieło, którego się podejmujemy, nie są takie same, nasza istota jest tym samym; Nasze ciała przybierają różną postać, ale wynika to ze zmiany epoki i odmiennych wymagań Naszego dzieła; nasze służby nie są podobne, więc także dzieło, które tworzymy, i usposobienie, które objawiamy człowiekowi, są różne. Dlatego też to, co człowiek widzi i pojmuje dzisiaj, nie jest podobne do tego, co było w przeszłości – dzieje się tak, ponieważ zmieniła się era. Pomimo że różnią się Oni co do płci i postaci ciała, a ponadto nie urodzili się w tej samej rodzinie, a tym bardziej nie w tym samym czasie, to jednak Ich Duchy stanowią jedność. (…) Duch Jahwe nie jest ojcem Ducha Jezusa, a Duch Jezusa nie jest synem Ducha Jahwe: są Oni jednym i tym samym Duchem. Analogicznie, dzisiejszy Bóg wcielony i Jezus, choć nie łączą Ich więzy krwi, stanowią jedność, gdyż jedność stanowią Ich Duchy. Bóg może dokonywać dzieła miłosierdzia i łaskawości, a także dzieła sprawiedliwego osądzania i karcenia człowieka oraz ściągnięcia na niego przekleństw, a w końcu również dzieła zniszczenia świata i ukarania niegodziwych. Czyż nie czyni On tego wszystkiego sam? Czyż nie na tym polega wszechmoc Boga?” („Dwa wcielenia dopełniają znaczenia wcielenia” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”). Brat Yuan mówił dalej, „Choć każdy z trzech etapów dzieła Bożego jest inny, a imię Boga jest inne w każdym wieku, te etapy dzieła są dokonywane przez jednego Ducha i jednego Boga. Trzy etapy dzieła są ściśle powiązane i każdy z nich powstaje na dziele poprzedniego, jest głębszy i większy niż poprzedni, aż ludzie będą wolni od dominacji szatana i trafią do królestwa Bożego. Dlatego nie zdradzamy Pana przyjmując Jego nowe dzieło. Zamiast tego dotrzymujemy kroku Jogo dziełu”.

Słysząc jego omówienie czułem, że serce jeszcze bardziej mi jaśnieje. Trzy etapy dzieła są ściśle powiązane, a każdy rozwija się na poprzednim, i wszystkie etapy dzieła są od siebie zależne. Czy to nie trzy etapy dzieła dokonanego przez tego samego Boga? Jahwe, Pan Jezus i Bóg Wszechmogący są tym samym Bogiem. Zawsze myślałem, że Kościół katolicki jest prawdziwym kościołem, że tylko katolicyzm może ocalić nasze dusze i zabrać je do królestwa niebieskiego, oraz że porzucenie religii katolickiej oznacza zdradę Pana i utratę szansy na zbawienie. Teraz pojąłem, że zachowałem tylko dzieło odkupienia dokonane przez Pana Jezusa. Gdybym przyjął dzieło sądu Boga Wszechmogącego, podążyłbym śladem Baranka i wcale nie zdradziłbym Pana. Jednak gdybym pozostał przy katolicyzmie i trzymał się zbawienia przez Pana Jezusa, nie otrzymałbym Bożego zbawienia w dniach ostatecznych i nie wszedłbym do królestwa niebieskiego. W tym momencie, w głębi serca, byłem pewien, że dzieło sądu Boga Wszechmogącego jest nowym dziełem Boga w dniach ostatecznych. Potem brat Yuan omówił ze mną prawdę imion Boga, historie biblijne, to, jak Bóg określa zakończenie i przeznaczenie ludzkości i tak dalej. Po wysłuchaniu jego omówienia, przepełniały mnie silne emocje. Wierzyłem w Pana przez tak wiele lat, ale nigdy nie słyszałem tak dobrego kazania. Czułem, że tego dnia zdobyłem coś wspaniałego. Tego dnia zrozumiałem więcej niż w ciągu wielu lat wiary w Pana!

Tego dnia brat Yuan przeczytał mi wiele słów Boga Wszechmogącego. Zrozumiałem, że Bóg Wszechmogący wyjawił wiele prawd i tajemnic, i w głębi poczułem, że słowa Boga Wszechmogącego były słowami Boga. Gdy tego dnia wróciłem do domu, przeczytałem fragment słów Boga Wszechmogącego. „Zgłębianie takiej rzeczy nie jest trudne, ale wymaga poznania przez każdego z nas następującej jednej prawdy: Ten, który jest Bogiem wcielonym, powinien mieć w sobie istotę Boga i Ten, który jest Bogiem wcielonym, powinien mieć wyrażenie Boga. Ponieważ Bóg stanie się ciałem, przyniesie dzieło, jakiego zamierza dokonać, i ponieważ Bóg stanie się ciałem, wyrazi to, czym jest, a także będzie w stanie przynieść człowiekowi prawdę, obdarzyć go życiem oraz wyznaczyć mu drogę. Ciało, które nie ma istoty Boga, zdecydowanie nie jest Bogiem wcielonym – co do tego nie ma wątpliwości. Jeśli człowiek zamierza zbadać, czy jest to inkarnacja ciała Boga, musi to potwierdzić na podstawie wyrażanego przez Niego usposobienia oraz słów wypowiadanych przez Niego. To oznacza, że aby potwierdzić, czy jest to inkarnacja ciała Boga, czy nie, i czy jest to prawdziwa droga, trzeba to rozróżnić na podstawie Jego istoty. Zatem w ustaleniu, czy jest to ciało wcielonego Boga, kluczowa jest Jego istota (Jego dzieło, Jego wypowiedzi, Jego usposobienie i wiele innych aspektów), nie zaś wygląd zewnętrzny. Jeżeli człowiek analizuje tylko Jego wygląd zewnętrzny, a nie dostrzega Jego istoty, pokazuje to, że człowiek jest ciemnym ignorantem” (Przedmowa do księgi „Słowo ukazuje się w ciele”). Z tego fragmentu zrozumiałem, że aby ustalić, czy Bóg Wszechmogący jest objawieniem się Pana, najpierw musiałem przyjrzeć się słowom, które wypowiedział, i dziełu, którego dokonał. Jeśli On może wyrażać prawdę i dokonywać dzieła zbawienia i oczyszczania ludzi, to musi On być objawieniem się Pana. Pan Jezus raz powiedział, „Ja jestem drogą, prawdą i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej niż przeze Mnie” (J 14:6). Dlatego, poza Bogiem, nikt nie może wyrażać prawdy ani zbawiać ludzi. Potem codziennie czytałem słowa Boga Wszechmogącego. Dwa miesiące później zrozumiałem więcej rzeczy, takich, jak tajemnica wcielenia i imienia Boga, różnica pomiędzy dziełem Boga a dziełem człowieka, jak odróżnić prawdziwego Chrystusa od fałszywych, i tak dalej. Zobaczyłem, że słowa Boga Wszechmogącego są bogate i różnorodne, co otworzyło mi oczy. Wtedy pomyślałam, „Poza Panem, który powrócił, kto może wyrazić tak wiele prawd i wyjawić tyle tajemnic? Pan rzeczywiście powrócił i dokonuje nowego dzieła osądzania i oczyszczania ludzi”. Teraz byłem już pewien, że dzieło osądzania Boga Wszechmogącego było nowym dziełem Pana, i że Bóg Wszechmogący jest Panem, który powrócił!

Pan Jezus, na którego powrót czekałem tak wiele lat, naprawdę powrócił. Czułem się szczęśliwcem, że mogę przyjąć Boże dzieło w dniach ostatecznych, zwłaszcza, że bracia i siostry głosili mi ewangelię przez prawie rok. Przez ten czas stawiałem opór i odrzucałem ją, i gdyby nie łaska Boża i zbawienie, oraz bracia i siostry, którzy dalej głosili mi ewangelię, w ogóle nie stanąłbym przed Bogiem, więc byłem bardzo wdzięczny Bogu. Ale potem przypomniałem sobie, że nie zbadałem Bożego dzieła dni ostatecznych. Na ślepo je osądziłem i potępiłem, a nawet zabroniłem mówić o nim w kościele, żeby członkowie kościoła go nie badali. Kiedy o tym pomyślałem, zrobiło mi się przykro i znienawidziłem siebie za to, że byłem ślepy i nie poznałem Boga, nie bałem się Go i opierałem się Mu. Czy nie byłem jak faryzeusze, którzy opierali się Panu Jezusowi? Najpierw myślałem, że skoro wiele lat studiowałem teologię i służyłem Panu, to wiem o Nim co nieco. Ale nie przypuszczałem, że „powitam” Pana w ten sposób. Wtedy bardzo się zaniepokoiłem. Opierałem się Panu i popełniłem wielki grzech, więc jak Pan mnie potraktuje? Padłem na kolana przed Bogiem i modliłem się, żeby wyznać grzechy. „Boże Wszechmogący, byłem taki arogancki. Nie znam Cię, więc opierałem się i osądzałem Twoje dzieło, zamknąłem kościół i zabroniłem jego członkom szukać i badać. Zrobiłem to, co faryzeusze, i zasługuję na Twoją karę. Nie jestem wart Twojego zbawienia!”. W tamtych dniach byłem w stanie ciągłego żalu i niepokoju. Za każdym razem, gdy czytałem słowa Boga Wszechmogącego, które obnażały opór ludzi wobec Boga, byłem bardzo przygnębiony. Czułem, że zostałem potępiony i że Bóg mnie nie zbawi. Później zwierzyłem się braciom i siostrom ze swojego stanu, a oni przeczytali mi fragment słów Bożych, które przyniosły mi wielką pociechę. Bóg mówi: „Każda osoba, która podporządkowała się temu, że jest podbijana przez słowa Boga, otrzyma wiele sposobności, by zostać zbawioną. Zbawienie każdego z tych ludzi przez Boga pokaże Jego najdalej posuniętą pobłażliwość. Innymi słowy, zostanie im okazana najwyższa tolerancja. Dopóki ludzie będą zawracać ze złej drogi, dopóki będą okazywać skruchę, dopóty Bóg będzie im dawał możliwości uzyskania Bożego zbawienia. Kiedy ludzie po raz pierwszy buntują się przeciwko Bogu, On nie pragnie ich zabić – wręcz przeciwnie, robi wszystko, co w Jego mocy, by ich zbawić. Jeśli ktoś naprawdę nie chce w swoim życiu zbawienia, Bóg go odrzuci. Bóg nie spieszy się z karaniem niektórych ludzi, ponieważ pragnie zbawić każdego, kto może zostać zbawiony. Bóg sądzi, oświeca i prowadzi ludzi jedynie dzięki słowom i nie używa laski, żeby ich zgładzić. Zastosowanie słów, by przynieść ludziom zbawienie, jest celem i znaczeniem ostatniego etapu dzieła” („Powinieneś odłożyć na bok błogosławieństwa, jakie daje status, i zrozumieć Bożą wolę zbawienia człowieka” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”). Kiedy przeczytali słowa Boże, jeden brat powiedział, „Zostaliśmy zepsuci przez szatana, wszyscy mamy skażone usposobienie i nie boimy się Boga. Gdy widzimy, że Boże słowa i dzieło nie pasują do naszych wyobrażeń, buntujemy się i opieramy, i łatwo wypieramy się i potępiamy. Ale kiedy zrozumiemy prawdę, możemy zawrócić ze złej ścieżki i okazać Bogu szczerą skruchę, bo Bóg wciąż da nam szansę na zbawienie. Natomiast ci uparci, nieskruszeni i stanowczo opierający się Bogu zostaną przez Niego potępieni i w końcu ukarani”. Kiedy to usłyszałem, byłem bardzo poruszony. Pomyślałem, „Opierałem się Bogu i wyrządziłem wielkie zło, jednak Bóg lituje się nade mną i mnie zbawia. Miłość Boża jest naprawdę wielka! W przyszłości muszę częściej głosić ewangelię, odpłacić Bogu za miłość i przekazać wiernym dobrą nowinę o powrocie Pana, aby też mogli usłyszeć głos Boga i powitać Pana”. Tak więc zacząłem szerzyć ewangelię. Pewnego razu składałem świadectwo członkowi kościoła o nowym dziele Boga Wszechmogącego. Byłem zdziwiony, kiedy biskup się o tym dowiedział. Zadzwonił do mnie i wezwał na spotkanie.

Pamiętam, że kiedy przyjechałem do kościoła, spotkałem w drzwiach opata, który miał ponad osiemdziesiątkę. Ukradkiem mi powiedział, że biskup jest bardzo przeciwny mojej wierze w Błyskawicę ze Wschodu i tłumaczył mi, bym przyznał się do błędów przed biskupem, żałował i prosił go o wyrozumiałość. Gdy to usłyszałem, zdenerwowałem się. Szybko pomodliłem się do Boga. „Boże Wszechmogący! Znalazłem się dziś w tym środowisku i nie wiem, jak stawić mu czoło. Proszę, chroń mnie i daj mi wiarę i determinację. Nieważne, co się wydarzy, poprowadź mnie tak, abym stał twardo na drodze prawdy”. Gdy skończyłem się modlić, trochę się uspokoiłem. Kiedy spotkałem się z biskupem, on najpierw spytał mnie, czy wierzę w Błyskawicę ze Wschodu, a ja powiedziałem, że tak. Zdenerwował się i powiedział, „Słyszałem, że od dawna kontaktujesz się z ludźmi z Błyskawicy ze Wschodu, ale nie przejąłem się tym. Myślałem, że skoro jesteś księdzem i specjalistą teologii, nigdy nie przyjmiesz Błyskawicy ze Wschodu. Nie wierzę, że naprawdę ją przyjąłeś!”. Cierpliwie mu wszystko wyjaśniłem, mówiąc, „Nie przyjąłem Błyskawicy ze Wschodu na ślepo. Badałem ją przez ponad pół roku i przeczytałem wiele słów Boga Wszechmogącego. Te słowa są prawdą, żaden człowiek nie mógłby ich wypowiedzieć, a Bóg Wszechmogący jest Panem, który powrócił”. Jednak, zanim skończyłem mówić, biskup bardzo się zniecierpliwił. Powiedział, „To papież zdecyduje, czy Błyskawica ze Wschodu jest Panem, który powrócił. Papież nie myli się w kwestiach wiary. Jeśli papież to uzna, my też uznamy. Jeśli nie, i powie, że Błyskawica ze Wschodu to herezja, to my nie będziemy w nią wierzyć!”. Usłyszawszy jego słowa pomyślałem, „Papież też jest zepsutą istotą ludzką. Jeśli nie będzie szukał, nie zostanie oświecony przez Ducha Świętego, i nie zrozumie nowego dzieła Pana. Wierzysz w Pana, ale zamiast słuchać Jego słów, ślepo słuchasz papieża, człowieka. Co to za wiara w Pana? Czy to nie wiara w człowieka?”. Z tą myślą dalej świadczyłem o dziele Boga Wszechmogącego w dniach ostatecznych, ale on nie słuchał. Powiedział, „Papież nie mówi, że Błyskawica ze Wschodu jest dziełem Pana w dniach ostatecznych, więc nie możemy w nią wierzyć. Czy to jest droga prawdy, zależy od decyzji papieża!”.

Prawda. Początkowo ja też czciłem papieża i myślałem, że papież reprezentuje Pana, więc musimy we wszystkim go słuchać. Ale później przeczytałem słowa Boga Wszechmogącego, które zmieniły moje poglądy w tej sprawie. Pamiętam jeden fragment, który mówi. Bóg Wszechmogący mówi: „Na świecie istnieje kilka głównych religii i każda ma swojego zwierzchnika lub przywódcę, a jej wyznawcy rozproszeni są po różnych krajach i regionach na całym świecie. W niemal każdym kraju, dużym czy małym, występują więc różne religie. Jednak bez względu na to, ile religii istnieje na świecie, wszyscy ludzie we wszechświecie ostatecznie znajdują się pod przewodnictwem jednego Boga, a ich istnieniem nie kierują religijni zwierzchnicy ani przywódcy. Znaczy to, że ludzkości nie prowadzi żaden konkretny zwierzchnik religijny ani przywódca, lecz cała ludzkość jest prowadzona przez Stwórcę, który powołał do życia niebo i ziemię oraz wszystkie rzeczy i który także stworzył rodzaj ludzki – to jest fakt. Mimo że na świecie istnieje kilka głównych religii, bez względu na to, jak są potężne, wszystkie znajdują się pod panowaniem Stwórcy i żadna z nich nie może wyjść poza zasięg tej władzy. Rozwój ludzkości, zastępowanie jednych form społecznych innymi, rozwój nauk przyrodniczych – wszystko to jest nieodłącznie związane z planami Stwórcy i to dzieło nie jest czymś, czego może dokonać żaden konkretny zwierzchnik religijny. Zwierzchnik religijny jest jedynie przywódcą danej religii i nie może reprezentować Boga ani nie może reprezentować Jedynego, który stworzył niebo i ziemię oraz wszystkie rzeczy. Zwierzchnik religijny może kierować wszystkimi ludźmi w ramach całej religii, ale nie mogą oni panować nad wszystkimi stworzeniami pod niebem – jest to powszechnie uznany fakt. Zwierzchnik religijny jest jedynie przywódcą i nie może równać się z Bogiem (Stwórcą). Wszystko jest w rękach Stwórcy, a ostatecznie wszystko wróci do rąk Stwórcy. Ludzkość została stworzona przez Boga i, bez względu na religię, każdy człowiek powróci pod Jego panowanie – to nieuniknione. Tylko Bóg jest Najwyższy pośród wszystkiego, a nawet najwyższy władca pośród wszystkich stworzeń również musi powrócić pod Jego panowanie. Bez względu na to, jak wysoki jest status danego człowieka, nie może on poprowadzić ludzkości do odpowiedniego przeznaczenia i nikt nie potrafi sklasyfikować wszystkich rzeczy według rodzaju” („Poznanie trzech etapów Bożego dzieła jest ścieżką do poznania Boga” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”). Z tego fragmentu zrozumiałem, że papież jest tylko przywódcą, istotą stworzoną, a nie przedstawicielem Boga. Bóg jest Stwórcą. Stworzył wszystkie rzeczy na świecie, również ludzi, i poprowadził ludzkość do teraźniejszości. Tylko Bóg ma władzę nad przeznaczeniem ludzkości i tylko Bóg może wyrażać prawdę, by zbawić ludzi i zaprowadzić nas do pięknego miejsca przeznaczenia. Tego dzieła nie może dokonać żadna istota stworzona, ani papież czy przywódca. Choć papieże mają wysoki status, są też zepsutymi istotami ludzkimi. Nie mogą wyrażać prawdy, nie wspominając o dziele zbawienia ludzkości, więc niezależnie od statusu, nie mogą reprezentować Boga. Jeśli Bóg przyjdzie i dokona nowego dzieła, a oni nie będą szukać, nie zostaną oświeceni przez Ducha Świętego i ostatecznie zostaną opuszczeni i wyeliminowani przez Boga. Księża i faryzeusze w dawnych czasach też mieli wysoki status, ale kiedy Pan Jezus przyszedł, by dokonać dzieła, nie chcieli szukać, opierali się Panu Jezusowi i Go potępili, a w końcu Bóg ich przeklął i ukarał.

Potem biskup nakazał mi, abym więcej nie kontaktował się z ludźmi z Błyskawicy ze Wschodu. Nie zgodziłem się, więc bardzo się rozzłościł i powiedział, „Zawieszam cię w obowiązkach opata. Oddaj księgi rachunkowe klasztoru i idź do piwnicy zastanowić się nad tym, co zrobiłeś”. Słysząc to bardzo się zdziwiłem. Nie spodziewałem się, że tak szybko mnie zwolni. Trochę zagubiony. Przez wiele lat, kiedy byłem opatem, gdzie bym się nie udał, księża i mnisi obracali się wokół mnie, słuchali moich słów i robili, co im kazałem, ale po tym, jak biskup mnie zwolnił, wiedziałem, że już nie będzie tak samo. Myślałem też o tym, ile pracy włożyłem w to, by zostać księdzem i opatem. Odkąd zacząłem wierzyć w Boga Wszechmogącego i dokonałem wyboru, nie mogłem już być księdzem ani opatem. Choć już miałem pewność co do dzieła Boga Wszechmogącego w dniach ostatecznych, wciąż nie miałem odwagi całkowicie odciąć się od katolicyzmu. Myślałem, „Ten wybór nie jest sprawą błahą. Muszę to dobrze przemyśleć, zanim podejmę decyzję”. Później poszedłem do piwnicy, jak kazał mi biskup. Tam spotkałem księdza Zhao, który miał zastanowić się nad swoim cudzołóstwem. Powiedziałem mu, że przysłano mnie tutaj, bo przyjąłem dzieło Boga Wszechmogącego w dniach ostatecznych. Słysząc to, bardzo się zdziwił. Powiedział, że popełnił grzech cudzołóstwa w chwili słabości, ale jeśli wyzna swój grzech Panu, nadal może zostać zbawiony. Uznał, że mój problem jest poważniejszy i powiedział, że to kwestia wiary, i że jeśli porzucimy wiarę, nie możemy wejść do królestwa niebieskiego.

Po dwóch czy trzech dniach ksiądz Wang sprowadził do piwnicy księgowego, żeby wraz ze mną sprawdził rachunki. Widziałem pogardę w oczach księdza Wanga, kiedy na mnie patrzył, a kiedy pytał o rachunki, to brzmiało, jakby przesłuchiwał więźnia. To wszystko było bardzo niezręczne. Kiedy poszli, czułem się poniżony i żałosny. Leżąc w łóżku myślałem o tym, jak wszyscy bardzo mnie szanowali, kiedy kierowałem klasztorem. Niezależnie od tego, do której rodziny się udałem, księża i mnisi chętnie wychodzili mi na powitanie, a gospodarz ochoczo przygotowywał owoce, by mnie przyjąć. Księża i mnisi zawsze wyczekiwali na moje kazania i zwykle czekali, aż podejmę decyzję, kiedy omawialiśmy jakąś pracę. Często też organizowałem im pracę, a oni słuchali mnie i wykonywali polecenia. Ale teraz, tuż po moim zwolnieniu, lekceważyli mnie i nie szanowali, i nie miałem z kim rozmawiać w tej piwnicy. Jak wszystko się różniło od czasów, kiedy byłem opatem? Potem pomyślałem, że jeśli podążę za Bogiem Wszechmogącym, już nigdy nie będę mógł cieszyć się życiem opata, a cały status i radość, jakie mi ono dawało, zniknęły. Poczułem się rozczarowany. Lecz potem pomyślałem, „Bóg Wszechmogący naprawdę jest Panem Jezusem, który powrócił. Ale jeśli nie pójdę za Bogiem Wszechmogącym, chcąc zachować status i korzyści, czy dalej będę prawdziwie wierny Bogu? Czy będę mógł zyskać zbawienie?”. Nie wiedziałem, którą ścieżkę wybrać, a moje serce cierpiało. Padłem na kolana i modliłem się do Boga prosząc Go, by mnie prowadził, aby nie już kierował mną status i reputacja i abym mógł pójść śladami Boga. Po modlitwie przypomniałem sobie słowa Boga, które przeczytali mi bracia i siostry. „Bóg upokorzył się do takiego stopnia, że dokonuje swego dzieła w tych plugawych i skażonych ludziach oraz udoskonala tę grupę ludzi. Bóg nie tylko stał się ciałem, aby żyć i jeść pośród ludzi, prowadzić ich i zapewniać im to, czego potrzebują. Ważniejsze jest to, że dokonuje wielkiego dzieła zbawienia i podboju tych nieznośnie skażonych ludzi. Przybył do kraju wielkiego, czerwonego smoka, aby zbawić tych najbardziej skażonych spośród ludzkości, aby wszyscy mogli się zmienić i stać się nowymi ludźmi. Ogromne trudności, jakich Bóg doświadcza, są nie tylko trudami, które znosi Bóg wcielony, ale przede wszystkim są skrajnym upokorzeniem, którego doznaje Duch Boży – poniża się On i ukrywa do tego stopnia, że staje się zwykłym człowiekiem. Bóg przyoblekł się w ciało, aby ludzie zobaczyli, że wiedzie normalne, ludzkie życie i ma normalne, ludzkie potrzeby. To wystarczy, aby udowodnić, do jakiego stopnia Bóg się uniżył. Duch Boży urzeczywistnia się w ciele. Duch Boży jest wzniosły i wielki, ale Bóg przyjmuje postać zwykłego człowieka, człowieka bez znaczenia, by wykonywać dzieło Jego Ducha. Charakter, przenikliwość, rozsądek, człowieczeństwo i życie każdego z was pokazują, że naprawdę jesteście niegodni przyjęcia Bożego dzieła. Naprawdę jesteście niegodni, aby ze względu na was Bóg znosił takie trudności. Bóg jest tak wielki. Bóg jest bytem najwyższym, a ludzie są istotami poślednimi, a mimo to On nadal dokonuje na nich swego dzieła. Bóg nie tylko wcielił się po to, aby zaspokajać potrzeby ludzi, aby do nich mówić, ale także żyje pośród nich. Bóg jest taki pokorny, taki cudowny” („Tylko ci, którzy koncentrują się na praktyce, mogą zostać udoskonaleni” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”). To prawda, żaden kraj nie opiera się Bogu bardziej niż Chiny. Bóg przyszedł wcielony do kraju wielkiego czerwonego smoka, by mówić i działać, ale był prześladowany i szkalowany przez Komunistyczną Partię Chin i potępiony oraz odrzucony przez kręgi religijne. Bóg jest najwyższy, szlachetny, ale znosił wielkie upokorzenie i przyszedł na ziemię i robi wszystko, by nas zbawić. Wtedy zobaczyłem, że Bóg jest skromny i cudowny! Potem pomyślałem, jak chętnie korzystałem ze statusu, jak lubiłem, gdy wszyscy mnie podziwiali, i jak, nawet kiedy wiedziałem, że znalazłem dzieło Boże, wciąż nie chciałem zrezygnować ze statusu i pójść za Bogiem. Czyż nie znałem prawdziwej drogi, ale celowo się opierałem? Czy to nie było przesadą? Gdy to pojąłem, czułem się winny i było mi wstyd. W tym samym czasie przygotowywałem się do ustąpienia ze stanowiska.

Kilka dni później przyszedł do piwnicy mój kuzyn, by przekonać mnie do autorefleksji. Powiedział, że jeśli nie okażę skruchy, biskup wydali mnie z kościoła. Gdy to usłyszałem, byłem w szoku. Nigdy nie słyszałem o ekskomunice w tym kościele. Wtedy pomyślałem, „Jeśli mnie wyrzuci, znajomi członkowie kościoła i cała diecezja mnie odrzucą”. Gdy mój kuzyn wyszedł, walczyłem ze sobą. Odkąd uwierzyłem w Pana, nigdy nie przyszło mi na myśl, że mógłbym być ekskomunikowany. Przez kilka dni wciąż o tym myślałem. Za każdym razem, gdy widziałem w Biblii proroctwa o dziele Bożym w dniach ostatecznych, myślałem o braciach i siostrach, którzy składali świadectwo o dziele Boga Wszechmogącego i o fragmentach słów Bożych, które czytałem. Te sceny pojawiały się w moich myślach, jakby były z filmu. Bóg Wszechmogący jest Panem, który powrócił, i nie mogłem za Nim nie podążyć! Ale myśląc o opuszczeniu kościoła albo o wydaleniu, nie mogłem się zdecydować.

Później biskup przyszedł do piwnicy i spytał, jak mi idzie autorefleksja. Gdy zobaczył, że nadal wierzę w Boga Wszechmogącego, był bardzo niezadowolony i powiedział, „Wierzysz w Błyskawicę ze Wschodu, to nie jest błaha sprawa. Musisz naprawdę się nad sobą zastanowić. Jeśli zdołasz szczerze poznać siebie, okazać skruchę i odrzucić Błyskawicę ze Wschodu, zapomnimy o twoim błędzie i zostaniesz na stanowisku opata”. Kiedy biskup wyszedł, ksiądz Zhao też próbował mnie przekonać. Powiedział, „Musisz spisać wnioski ze swojej autorefleksji. Jeśli zrobisz to dobrze, będziesz mógł dalej być opatem. Jeśli ich nie spiszesz, biskup ci nie odpuści!”. Słysząc to wiedziałem, że biskup postawił mi ultimatum, i że jeśli nie spiszę wniosków z mojej autorefleksji, stracę stanowisko opata i zostanę wydalony z kościoła. Myśląc o tym poczułem smutek. Choć wiedziałem, że powinienem podążyć za Bogiem Wszechmogącym, wciąż nie chciałem rozstać się ze swoim stanowiskiem. To był bolesny czas, więc żarliwie zawołałem do Boga „Boże Wszechmogący, dziś podejmę ostateczną decyzję. Prowadź mnie, bym dokonał właściwego wyboru”. Po modlitwie pomyślałem o słowach Bożych, które przeczytali mi bracia i siostry. Bóg mówi: „Bóg z pewnością nigdy nie zacznie od nowa gdzieś indziej. Bóg doprowadzi do zaistnienia tego faktu: sprawi, że wszyscy ludzie w całym wszechświecie staną przed Nim i będą czcić Boga na ziemi, a Jego praca w innych miejscach ustanie, a ludzie będą zmuszeni szukać prawdziwej drogi. Będzie tak, jak z Józefem: wszyscy przyszli do niego po pożywienie i pokłonili się mu, bo miał żywność. Aby uniknąć głodu, ludzie będą zmuszeni szukać prawdziwej drogi. Cała społeczność religijna będzie cierpieć poważny głód, a tylko dzisiejszy Bóg jest źródłem żywej wody, posiadającej stale płynące źródło dostarczone człowiekowi dla przyjemności, i ludzie przyjdą i będą na Nim polegać” („Nadeszło Tysiącletnie Królestwo” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”). To prawda. Obecnie kościoły są opustoszałe i brak im dzieła Ducha Świętego. Biskupi i księża głoszą kazania bez światła, i opowiadają tylko teologiczne teorie i religijne doktryny, lub każą ludziom przestrzegać religijnych rytuałów i zasad stworzonych przez ludzi. Ale przestrzeganie ich nie dawało najmniejszego wsparcia i podbudowy w życiu ludzi, a każdy żyje w cyklu popełniania grzechu i spowiedzi i znów popełniania grzechu. Choćby nie wiem jak bardzo się starać, nie rozwiążesz problemu grzeszenia. Nawet kler nie może powstrzymać się od kradzieży datków czy cudzołóstwa, jak ksiądz Zhao z piwnicy, który nie wstydził się popełnienia takiego grzechu. Upadek do takiego poziomu był żałosny. Dziś katolicyzm jest jak stojąca woda w sadzawce. Kościół Boga Wszechmogącego był inny. Czytaliśmy słowa Boga Wszechmogącego na każdym spotkaniu, co pomagało nam zrozumieć prawdę oraz wzbogacało nasze życie. Jeśli nie pójdę za dziełem Boga Wszechmogącego i nie zyskam prawdy wyrażonej przez Boga w dniach ostatecznych, nigdy nie ucieknę od grzechu. Będę uwięziony w grzechu każdego dnia. Jaki byłby sens wsparcia innych w religii?

Wtedy pomyślałem o słowach Bożych. Bóg Wszechmogący mówi: „Chrystus jest bramą człowieka do królestwa w dniach ostatecznych i nie ma nikogo, kto mógłby Go pominąć. Nikt nie może być doskonalony przez Boga inaczej niż poprzez Chrystusa. Wierzysz w Boga, a więc musisz zaakceptować Jego słowa i być posłuszny Jego drodze. Nie możesz myśleć tylko o uzyskaniu błogosławieństw, będąc niezdolnym do otrzymania prawdy i niezdolnym do przyjęcia zaopatrzenia w życie. Chrystus przychodzi w dniach ostatecznych, aby wszyscy, którzy naprawdę w Niego wierzą, mogli otrzymać życie. Jego dzieło ma na celu zakończenie starego wieku i wejście w nową erę, i jest ono drogą, którą muszą obrać wszyscy, którzy chcą wkroczyć w nowy wiek. Jeśli nie jesteś w stanie Go uznać, a zamiast tego potępiasz Go, bluźnisz przeciwko Niemu lub nawet Go prześladujesz, to jesteś skazany na wieczny ogień i nigdy nie wejdziesz do królestwa Bożego. Chrystus jest bowiem sam w sobie wyrazem Ducha Świętego, wyrazem Boga, Tego, któremu Bóg powierzył do wykonania swoje dzieło na ziemi. Dlatego mówię, że jeśli nie potrafisz zaakceptować wszystkiego, co robi Chrystus w dniach ostatecznych, to bluźnisz przeciwko Duchowi Świętemu. Kara, która powinna zostać wymierzona tym, którzy bluźnią przeciwko Duchowi Świętemu jest oczywista dla wszystkich. Mówię również, że jeśli opierasz się Chrystusowi dni ostatecznych i jeśli odtrącasz Chrystusa dni ostatecznych, to nie będzie nikogo, kto poniesie za ciebie konsekwencje. Co więcej, od tego dnia nie będziesz miał kolejnej szansy na uzyskanie aprobaty Boga; nawet jeśli spróbujesz odkupić swoje winy, nigdy więcej nie zobaczysz oblicza Boga. Bo to, czemu się opierasz, nie jest człowiekiem; to, co odtrącasz, nie jest jakąś mizerną istotą, ale Chrystusem. Czy wiesz, jakie będą tego konsekwencje? Nie popełniłeś małego błędu, ale haniebne przestępstwo. Dlatego radzę wszystkim, aby nie obnażali kłów na prawdę ani nie krytykowali bez zastanowienia, bo tylko prawda może przynieść ci życie, a nic poza prawdą nie może pozwolić ci się odrodzić i znów ujrzeć oblicze Boga” („Tylko Chrystus dni ostatecznych może dać człowiekowi drogę wiecznego życia” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”). Bóg Wszechmogący daje nam prawdę, drogę i życie. Te prawdy to jedyny sposób na oczyszczenie i zbawienie. To, że mogłem przyjąć prawdę wyrażoną przez Boga Wszechmogącego i móc zmienić swoje zepsute usposobienie, było Bożym wysławieniem i łaską. Jeśli zostanę przy katolicyzmie, czerpiąc korzyści ze statusu i odrzuciwszy zbawienie Boże w dniach ostatecznych, zostanę na zawsze potępiony przez Boga i całkiem stracę szansę na zbawienie! Będę taki jak dawni księża i faryzeusze. Mieli wysoki status pośród Żydów i cieszyli się dobrą opinią i wsparciem, a kiedy przyszedł Pan Jezus, dobrze wiedzieli, że Jego słowa miały autorytet i moc, ale chcąc chronić swój status i dochody, nie chcieli przyjąć zbawienia Pana Jezusa, a nawet przybili Go do krzyża, a w końcu Bóg ich przeklął i ukarał na zawsze. Wtedy wiedziałem, że nie mogę iść śladem faryzeuszy! Przyjąłem nowe dzieło Boga Wszechmogącego, korzystałem z podlewania i wsparcia Bożych słów. Mogłem rozmyślać nad sobą dzięki słowom Bożym i znaleźć przyczynę swojego grzechu. Zrozumiałem, jak zostać oczyszczonym z zepsucia. Tylko idąc tą ścieżką mogłem zyskać zbawienie i Bożą aprobatę. Czy to nie było cenniejsze i bardziej znaczące niż status? Gdy o tym myślałem, serce biło mi mocniej. Zobaczyłem, że w dawnej religii nie było nic wartościowego i że nie muszę przy niej trwać. Zrezygnowałem ze stanowisk księdza i opata i postanowiłem odejść.

Choć przeżyłem ciężkie chwile przez te kilka dni w piwnicy, przewodnictwo Bożych słów pozwoliło mi zrozumieć, że status nie jest czymś, do czego trzeba dążyć i co Bóg pochwala. Widziałem przed sobą prostą drogę. Dawniej myślałem, że zrozumiawszy wiedzę z Biblii i teologię poznam Boga. Nie miałem pojęcia, że teologiczne teorie są tylko wyobrażeniami o Bogu. Wcale nie zgadzają się z prawdą. Były barierą nie do przejścia, przez którą ograniczałem Boga i opierałem się Jego dziełu, byłem bardziej arogancki i pewny siebie. Brakowało mi pokory, by szukać Boga lub bać się Go. Gdyby nie wielka miłość i łaska Boga Wszechmogącego, nie mógłbym zyskać Jego zbawienia! Kiedy pragnąłem statusu i przyjemności, i nie wiedziałem, co wybrać, Bóg użył własnych słów, by oświecić mnie i poprowadzić, tak, bym zrezygnował ze stanowiska i podążył za Jego dziełem. Gdyby nie wsparcie i opieka Boga, nie wróciłbym do Niego, dlatego czuję, że miłość Boża jest praktyczna i realna.

Koniec wszelkich rzeczy jest blisko. Czy chcecie wiedzieć, jak Pan wynagrodzi dobro i ukarze zło i ustali wynik człowieka, kiedy On powróci? Zapraszamy do kontaktu z nami, aby pomóc Ci znaleźć odpowiedź.

Powiązane treści

Wiara: źródło siły

Autorstwa Ai Shan, Mjanma Zeszłego lata. Czytałem o tym w Internecie, a inni przekazali mi wiele prawd o tym, jak wraca Pan, jak słuchać...

Zagubiony i ponownie odnaleziony

Autorstwa Xieliego, USAPrzyjechałem do Stanów Zjednoczonych, by w pogoni za życiem szczęśliwym i na wysokim poziomie pracować tak ciężko,...

Zamieść odpowiedź

Połącz się z nami w Messengerze