Harmonijna współpraca jest kluczowa w wypełnianiu obowiązków

23 października 2022

Autorstwa Jingkao, Stany Zjednoczone

Latem 2020 wraz z siostrą Wang pracowałyśmy przy color gradingu nagrań video. Byłam przywódczynią grupy i przydzielałam zadania, więc zleciłam siostrze Wang, by zajęła się wideoklipami, a ja filmami. Myślałam, że sama porodzę sobie z koloryzacją filmów, bo w przeszłości zrobiłam już kilka filmów. Choć siostra Wang też wcześniej koloryzowała filmy, ja miałam większe doświadczenie, więc uznałam, że nie muszę jej angażować. Zresztą, jeśli zrobię to sama, zasługi przypadną mnie, co bardziej podkreśli moje zdolności, a bracia i siostry będą mnie podziwiać. Później ogromna ilość zaległych scen bez color gradingu bardzo mnie obciążyła. Co dzień pracowałam po godzinach, żeby nadrobić niedokończone sceny. Czasem widziałam siostrę Wang idącą wcześnie spać, podczas gdy ja ślęczałam po nocach, a rano wstawałam wcześniej niż siostra Wang i byłam bardzo zmęczona. Ale nie chciałem podzielić się pracą z siostrą Wang. Myślałam, że kiedy już się w to włączy, w tyłówce, która wyświetla się na kucu filmu, pojawią się nasze dwa nazwiska. Zawsze było tylko moje i jeśli dodam siostrę, wszyscy pomyślą, że spadła moja wydajność w pracy, co byłoby krępujące. Czasem myślałam, że jeśli pozwolę siostrze Wang ze sobą współpracować, praca pójdzie szybciej i nie będę tak zatyrana, a wyniki będą lepsze niż kiedy robię to sama. Ale gdy pomyślałam o dzieleniu się z nią miejscem w napisach, byłem niezadowolona. I nie dopuściłam siostry Wang do koloryzacji filmów. Wtedy nie zastanowiłam się nad sobą, do czasu, kiedy pewna siostra powiedziała mi, że siostra Wang nie dźwiga brzemienia obowiązków i żebym to z nią omówiła. Nagle pomyślałam, „Czy to, że siostra Wang nie dźwiga brzemienia ma coś wspólnego ze mną? Codziennie jestem tak zajęta, a wiem, że ona ma czas, ale nie przydzielam jej filmów do koloryzacji, przez co ona nie ma co robić”. Zrozumiałam, że to nie w porządku, i że jeśli dalej będę sama koloryzowała te filmy, w końcu opóźnię pracę domu Bożego. Ale wtedy pomyślałam, że pracując po godzinach dam radę, więc nic nie zmieniłam. Choć wiedziałam, że moje intencje są złe, nie mogłam odpuścić, co było dla mnie bardzo bolesne, więc modliłam się do Boga prosząc Go, by pomógł mi pozbyć się moich złych intencji.

Pewnego dnia w czasie modlitwy obejrzałam nagranie słów Bożych, „Chociaż przywódcy i pracownicy pracują z partnerami i każdy, kto wykonuje jakiś obowiązek, ma partnera, antychryści uważają, że mają dobry charakter i są lepsi od zwykłych ludzi, więc ci, będąc gorsi, nie są godni, by im partnerować. Dlatego antychryści lubią decydować o wszystkim i nie lubią tego z nikim uzgadniać. Sądzą, że wówczas wydawaliby się głupi i niekompetentni. Co to za punkt widzenia? Co to za usposobienie? Czy to aroganckie usposobienie? Uważają, że współpraca i omawianie spraw z innymi, zadawanie pytań i szukanie u innych odpowiedzi jest niegodne i poniżające, uwłacza ich godności. Toteż, by ją chronić, nie pozwalają na jawność w niczym, co robią, nie mówią o tym innym, a tym bardziej nie dyskutują o tym. Uważają, że dyskusja z innymi byłaby oznaką ich niekompetencji; że pytanie innych o opinię oznaczałoby, że są głupi i niezdolni do samodzielnego myślenia; że współpracując z innymi przy wykonywaniu zadania lub rozwiązywaniu jakiegoś problemu wydawaliby się nic niewarci. Czy nie jest to przejaw ich aroganckiej i niedorzecznej mentalności? Czy nie jest to ich zepsute usposobienie? Ich arogancja i zadufanie w sobie są oczywiste; zupełnie stracili zwykły zdrowy rozsądek, mają nie po kolei w głowie. Zawsze są przekonani, że mają zdolności, potrafią doprowadzić wszystko do końca sami i nie muszą niczego uzgadniać z innymi. Z powodu tak zepsutego usposobienia nie są w stanie harmonijnie współpracować. Uważają, że praca z innymi oznacza osłabienie i rozdrobnienie ich władzy, że gdy dzielą się pracą z innymi, ich własna władza się kurczy i nie mogą wówczas decydować o wszystkim sami, a to oznacza brak realnej władzy – dla nich jest to ogromna strata. I tak oto, cokolwiek im się przydarza, jeśli są przekonani, że to rozumieją i potrafią się tym zająć sami, to nie będą o tym rozmawiać z nikim innym, będą woleli sami zachować nad tym kontrolę. Wolą popełniać błędy, niż informować innych ludzi, wolą się mylić, niż dzielić się władzą z kimś innym, wolą zostać odsunięci, niż pozwolić, by ktoś inny wtrącał się w ich pracę. To właśnie są antychryści. Wolą narazić interesy domu Bożego, wyrządzić im szkodę, niż dzielić się władzą z kimkolwiek innym. Myślą, że kiedy wykonują jakąś pracę lub zajmują się jakąś sprawą, o ile rozumieją kilka doktryn i są w stanie zrobić to sami, nie muszą z nikim współpracować; uważają, że powinni wykonać i zakończyć pracę samodzielnie, że tylko wówczas okażą się kompetentni. Czy to właściwy pogląd? Nie wiedzą o tym, że jeśli łamią zasady, to nie wypełniają swoich obowiązków, a tym samym nie są w stanie wykonać Bożego zlecenia, a jedynie czynią posługę. Zamiast szukać zasad prawdy przy wykonywaniu obowiązku, oni sprawują władzę zgodnie z własnymi ideami i intencjami, popisują się i afiszują. Bez względu na to, kim jest ich partner i czym się zajmują, nigdy niczego nie omawiają, zawsze chcą działać na własną rękę i mieć ostatnie słowo. W oczywisty sposób bawią się władzą i wykorzystują ją do robienia różnych rzeczy. Wszyscy antychryści kochają władzę, a gdy osiągną status, chcą mieć jej jeszcze więcej. Kiedy mają władzę, zwykle się popisują i afiszują, wyróżniają się z tłumu. Tak właśnie antychryści fiksują się na władzy i statusie, których nigdy w życiu się nie wyrzekną” (Punkt ósmy: Chcą, by ludzie okazywali posłuszeństwo tylko im, a nie prawdzie lub Bogu (Cz. 1), w: Słowo, t. 3, Demaskowanie antychrystów). Ze słów Bożych zrozumiałam, że antychryści mają bardzo aroganckie usposobienie i z nikim nie współpracują. Myślą, że jeśli podzielą się pracą z innymi, wyjdą na niekompetentnych, sukces się rozłoży i nie będą już podziwiani przez innych. Więc raczej pozwolą ucierpieć interesom domu Boga niż podzielą się pracą z innymi. Zdałam sobie sprawę, że jestem taka sama. Nie chciałam, by siostra Wang brała udział w color gradingu filmów, bo bałam się, że przez to wyjdę na niekompetentną i zniszczę swój wizerunek, więc robiłam to sama. W efekcie byłam zmęczona, a praca się opóźniała. Byłam arogancka i nierozsądna. Niezależnie od tego, jaką pracę trzeba wykonać w domu Bożym, nie można wykonywać jej samemu. Każdy potrzebuje partnera i pomocy, a bracia i siostry muszą współpracować, by ukończyć pracę, bo nikt nie jest doskonały. Nieważne, jak dobry mają charakter, ani jakie mają zdolności i talenty, każdy ma słabości i niedostatki, i musimy umieć zrezygnować z własnego ja na rzecz współpracy z partnerami, aby dobrze wypełnić obowiązki i wykonać polecenie Boga. Ale byłam arogancka i zarozumiała. Byłam tak ambitna w pracy, że chciałam zgarnąć cały zaszczyt, by inni mnie podziwiali, więc nie współpracowałam z nikim. Wolałam opóźnić pracę domu Boga niż pozwolić komuś przyłączyć się lub ingerować w moją pracę. Wypełniając obowiązki w ten sposób, nie czyniłam dobrych uczynków tylko czyniłam zło. Gdy to zrozumiałam, poczułam smutek, więc zwróciłam się do Boga z modlitwą, „Boże, wiem, że jestem arogancka i brak mi człowieczeństwa i rozumu. Chcę okazać skruchę. Poprowadź mnie, bym poznała siebie”.

Kiedyś szukałam słów Bożych związanych z moim stanem i znalazłam ten fragment, „Jak należy postępować, aby dobrze wykonywać obowiązki? Należy robić to z całego serca i angażując całą swoją energię. Zaangażowanie całego serca i energii oznacza skupienie wszystkich myśli na wypełnianiu obowiązków i odsunięcie na bok wszelkich innych spraw, a następnie spożytkowanie swojej energii, wykorzystanie całej swojej mocy, a także swojego charakteru, talentów, zalet i tego, co się zrozumiało, na potrzeby wykonania zadania. Jeśli wykazujesz się postawą rozumiejącą i akceptującą i masz dobry pomysł, musisz podzielić się nim z innymi. Tym właśnie jest harmonijna współpraca. W ten sposób będziesz swoje obowiązki wykonywać dobrze i osiągniesz satysfakcjonujące wyniki. Jeśli zawsze chcesz brać wszystko na siebie i samodzielnie dokonywać wielkich rzeczy, jeśli zawsze chcesz, by uwaga skupiała się na tobie, a nie na innych, to czy wypełniasz swój obowiązek? To, co czynisz, nazywa się autokracją; robisz przedstawienie. Jest to zachowanie szatańskie, a nie wypełnianie obowiązków. Nikt, niezależnie od tego, jakie ma zalety, zdolności czy szczególne talenty, nie może całej pracy brać na siebie; każdy musi nauczyć się harmonijnie współpracować, jeśli ma dobrze wykonywać pracę kościoła. Dlatego też harmonijna współpraca jest zasadą praktykowania, jeśli chodzi o wypełnianie obowiązków. O ile oddajesz się całym sercem, poświęcasz całą swoją energię i całą swoją wierność oraz ofiarujesz wszystko, co tylko możesz, to wykonujesz swoje obowiązki dobrze. Jeśli masz jakiś pomysł lub ideę, powiedz o tym innym; nie powstrzymuj tego ani nie ukrywaj – jeżeli masz jakieś sugestie, przedstaw je; czyjakolwiek myśl jest zgodna z prawdą, należy ją przyjąć i zgodnie z nią działać. Postępując tak, osiągniesz harmonijną współpracę. Na tym polega wierne wypełnianie obowiązku. Wypełniając swój obowiązek, nie masz brać wszystkiego na siebie, zapracowywać się na śmierć, być »jedynym kwitnącym kwiatem« czy samotnym wilkiem, lecz masz się nauczyć harmonijnej współpracy z innymi, robić wszystko, co w twojej mocy, wypełniać swoje obowiązki i wkładać w nie całą swoją energię. Tym właśnie jest wykonywanie obowiązku. Wypełnianie swojego obowiązku to korzystanie z całej posiadanej mocy i światła, by osiągnąć rezultat. To wystarczy. Nie próbuj ciągle się popisywać, przemawiać wzniośle ani robić wszystkiego sam. Powinieneś się nauczyć współpracować z innymi, bardziej się skupiać na słuchaniu sugestii innych i odkrywaniu ich mocnych stron. W ten sposób harmonijna współpraca staje się łatwa. Jeśli wciąż starasz się popisywać i mieć ostatnie słowo, nie współpracujesz w harmonii. A co robisz? Wywołujesz zamieszanie i podkopujesz innych. Wywoływanie zamieszania i podkopywanie innych to odgrywanie roli szatana; nie jest to wykonywanie obowiązku. Jeśli ciągle robisz rzeczy, które wywołują zamieszanie i podkopują innych, to bez względu na to, jak wielkie będą twoje wysiłki i starania, Bóg nie będzie o nich pamiętał” (Właściwe wypełnianie obowiązków wymaga harmonijnej współpracy, w: Słowo, t. 2, Wypowiedzi Chrystusa dni ostatecznych). Gdy kontemplowałam słowa Boże, poczułam wstyd. One demaskowały mój stan. Chcąc się popisać, umocnić pozycję i być podziwianą, chciałam sama robić color grading filmów, nie dopuszczając siostry Wang. Czułam tak, bo dotąd sama robiłam koloryzację każdego filmu, i gdyby siostra Wang się włączyła, straciłabym cały splendor. Wtedy nikt by mnie nie podziwiał i nie miałabym czym się przechwalać. Myślałam, że wiele przez to stracę. Choć wiedziałam, że przy color gradingu jest bardzo dużo pracy, i jeśli będę to robić sama, spowoduję opóźnienia w obowiązkach, a z siostrą praca szłaby szybciej, a wyniki byłyby lepsze, i choć wiedziałam, że większość prac w zespole leży w moich rękach, siostra często nie miała pracy, a jej stan na tym cierpiał. Wciąż nie chciałam podzielić się z nią zadaniami. Chciałam zrobić color grading wszystkich filmów sama, żeby cały wkład był mój, ale też by udowodnić, że mam świetne umiejętności techniczne i zawodowe. Zrozumiałam, że cały czas myślę o zachowaniu twarzy i statusu. Wcale nie biorę pod uwagę pracy domu Bożego i nie dbam o uczucia siostry. Nie miałam sumienia ani człowieczeństwa! Na pozór wstawałam wcześnie i ciężko pracowałam cały dzień, jakbym mogła dźwigać brzemię, cierpieć i płacić cenę, ale w rzeczywistości realizowałam własne cele i zaspakajałam własne ambicje i pragnienia. Nie wypełniałam obowiązków jak istota stworzona. Rozdzielałam pracę w domu Bożym pod pretekstem wypełniania obowiązków, a czyniłam zło. Podążałam ścieżką antychrysta.

Później trafiłam na jeszcze dwa fragmenty słów Bożych. „Kiedy Bóg wymaga od ludzi, aby dobrze wypełniali swój obowiązek, nie prosi ich o ukończenie określonej liczby zadań, o wielkie osiągnięcia ani o podjęcie się jakichś wielkich przedsięwzięć. Bóg chce natomiast, aby byli w stanie robić to, co potrafią, w sposób trzeźwy i praktyczny oraz żyli zgodnie z Jego słowami. Dla Boga nie musisz być wielki czy czcigodny; nie potrzebuje On również, abyś czynił cuda, ani nie chce widzieć w tobie żadnych miłych niespodzianek. Takie rzeczy nie są Mu potrzebne. Wszystko, czego Bogu potrzeba, to abyś nieprzerwanie praktykował według Jego słów. Kiedy słuchasz słów Boga, rób to, co z nich zrozumiałeś, wykonuj to, co pojąłeś, zapamiętaj, co usłyszałeś, a potem, gdy nadejdzie czas na praktykę, praktykuj zgodnie z Bożymi słowami, tak by Boże słowa mogły się stać twoim życiem, twoją rzeczywistością i tym, co urzeczywistniasz. W ten sposób Bóg będzie zadowolony. Ciągle starasz się osiągnąć wielkość, rozmaite godności i status; zawsze szukasz wywyższenia. Jak czuje się Bóg, kiedy to widzi? Jest to dla Niego wstrętne i nie będzie przy tobie. Im bardziej zabiegasz o rzeczy takie, jak wielkość, honory i bycie lepszym od innych, wybitnym, niezwykłym i godnym uwagi, tym bardziej odrażający jesteś w oczach Boga. Jeśli się nad sobą nie zastanowisz i nie okażesz skruchy, Bóg wzgardzi tobą i cię porzuci. Nie bądź osobą, którą Bóg uważa za odrażającą, lecz kimś, kogo Bóg kocha. Jak zatem zdobyć miłość Bożą? Przez posłuszne przyjmowanie prawdy, przyjmowanie pozycji istoty stworzonej, ugruntowane działanie na podstawie Bożych słów, właściwe wykonywanie swoich obowiązków, staranie się, by być uczciwym człowiekiem i urzeczywistnianie podobieństwa do ludzkiej istoty. To wystarczy, Bóg będzie zadowolony. Ludzie muszą się wystrzegać ambicji i hołubienia próżnych marzeń, poszukiwania sławy, zysków i statusu oraz tego, by się wyróżnić z tłumu. Ponadto nie wolno im dążyć do bycia wielkim człowiekiem, nadludzką istotą, która przewyższa innych ludzi i domaga się czci. To są pragnienia zepsutej ludzkości, to jest ścieżka szatana; Bóg nie zbawia takich ludzi. Jeśli ludzie nieustannie dążą do sławy, zysków oraz statusu i nie chcą okazać skruchy, to nie ma dla nich lekarstwa i czeka ich tylko jeden wynik: zostaną odrzuceni” (Właściwe wypełnianie obowiązków wymaga harmonijnej współpracy, w: Słowo, t. 2, Wypowiedzi Chrystusa dni ostatecznych). „Jaki jest ten standard, według którego czyny człowieka są osądzane jako dobre bądź złe? Zależy to od tego, czy w swoich myślach, wyrażaniu się i działaniach, ludzie posiadają świadectwo wcielania prawdy w życie i urzeczywistniania rzeczywistości prawdy. Jeśli nie masz tej rzeczywistości lub tego nie urzeczywistniasz, to bez wątpienia jesteś złoczyńcą. Jak Bóg postrzega złoczyńców? Twoje myśli i uczynki nie niosą świadectwa o Bogu ani nie zawstydzają szatana i nie pokonują go, a zamiast tego przynoszą wstyd Bogu i noszą mnóstwo oznak twych intencji, które sprawiają, że to Bóg wstydzi się za ciebie. Ty zaś wcale nie składasz świadectwa o Bogu, nie ponosisz kosztów dla Niego, ani nie wypełniasz swojego obowiązku i zobowiązań wobec Boga. Zamiast tego działasz dla własnego dobra. Co oznacza »dla własnego dobra«? Mówiąc dokładnie, oznacza to działanie na rzecz szatana. Dlatego też na koniec Bóg powie: »Odstąpcie ode mnie wy, którzy czynicie nieprawość«. W oczach Boga nie spełniłeś dobrych uczynków, a raczej twoje postępowanie obróciło się w zło. Twoje postępowanie nie tylko nie zyska aprobaty Boga, lecz będzie potępione. Co chce zyskać osoba z taką wiarą w Boga? Czy taka wiara w końcu nie poszłaby na marne?” (Wolność i wyzwolenie można zyskać tylko przez odrzucenie skażonego usposobienia, w: Słowo, t. 2, Wypowiedzi Chrystusa dni ostatecznych). Ze słów Boga zrozumiałam Jego wolę. To fakt, wymagania Boga wobec ludzi są proste. Bóg nie chce, by ludzie czynili wielkie rzeczy ani jakieś czyny wstrząsające światem, i Bóg nie każe nam być wyjątkowymi czy wielkimi ludźmi. Bóg chce tylko, byśmy stali na miejscu istoty stworzonej, dążyli do prawdy w sposób skromny, możliwie jak najlepiej wypełniali swoje obowiązki i żyli zgodnie ze słowem Bożym. Zdałam sobie też sprawę, że Bóg ocenia, czy mamy kwalifikację do wypełniania obowiązków, nie na podstawie tego, ile osiągniemy, ani na podstawie wielkości naszego wkładu, ale na podstawie tego, czy nasze motywy i do działania są zgodne z wolą Boga, i czy robimy to, co w naszej mocy. Tylko, kiedy mamy właściwe motywy i obierzemy właściwą ścieżkę, możemy mieć świadectwo w naszej pracy. Jeśli ktoś wypełnia obowiązki tyko po to, by zaspokoić własne ambicje i pragnienia, to nieważne, ile wysiłku w to włoży i jakie poniesie koszty, ostatecznie zostanie wzgardzony i odrzucony przez Boga. Zdałam sobie sprawę, że zawsze chciałam przypisać sobie wszystkie zasługi. Przez moje aroganckie usposobienie chciałam całą pracę wykonać sama i nie współpracować z partnerką. Pracowałam ciężko i wysilałam się, by inni dobrze o mnie myśleli. Żaden z moich wysiłków nie miał na celu zadowolić Boga, tylko moje osobiste pragnienia i ambicje. Choć byłam przepracowana, bardzo cierpiałam, coś osiągnęłam i zyskałam podziw i akceptację innych, ale jaki był cel? Nie wypełniałam swoich obowiązków w sposób właściwy, i nie zyskałam aprobaty Boga. W końcu, ponieważ wybrałam złą ścieżkę, działałam zgodnie z własnym szatańskim usposobieniem i przeszkodziłam w pracy domu Bożego, zostanę odrzucona przez Boga. Myślałam też, że współpracą z siostrą Wang naprawię szkody, które wyrządziłam w pracy. Ona skupiła się na nauce, chciała się uczyć, a jej umiejętności szybko się powiększały, a ja zwykle polegałam na swoim doświadczeniu. Choć wypełniałam te obowiązki dłuższy czas, moje umiejętności się nie zwiększyły. Ponadto myśli i estetyka osoby są ograniczone i nie są doskonałe. Ludzie ze samoświadomością potrafią zrezygnować własnych ambicji i chcą współpracować i innymi, by dobrze wypełniać obowiązki. Taki rozum powinniśmy posiadać. Ale ja byłam arogancka, pewna siebie i żądna statusu. Nie chciałam zrezygnować z własnych interesów i współpracować z siostrą. To wpłynęło na postępy i wyniki mojej pracy. Gdybym współpracowała z nią wcześniej, i gdybyśmy sobie pomagały, wyniki i postępy naszej pracy byłyby znacznie lepsze niż teraz. Im więcej o tym myślałam, tym wyraźniej widziałam, że byłam arogancka i nie miałam człowieczeństwa i tym bardziej nienawidziłam siebie i żałowałam swoich działań. Nie chciałam wypełniać obowiązków, mając takie intencje. Zwróciłam się do Boga z modlitwą, „Boże, zawsze ambitnie wykonuję swoją pracę, robię wszystko dla sławy i statusu. Nie chcę już dłużej tak postępować. Chcę okazać skruchę, odpuścić swoje złe intencje i pracować w harmonii z siostrą, by dobrze wypełniać obowiązki”.

Nazajutrz, w czasie modlitwy, przeczytałam te słowa Boga, „Ci, którzy są zdolni wcielać prawdę w życie, potrafią zaakceptować Bożą kontrolę nad swymi działaniami. Kiedy akceptujesz Bożą kontrolę, masz serce na właściwym miejscu. Jeśli robisz coś tylko po to, by inni widzieli, i zawsze chcesz zyskać pochwały i podziw innych ludzi, ale nie akceptujesz Bożej kontroli, czy Bóg nadal jest w twoim sercu? Tacy ludzie nie oddają Bogu czci. Nie rób wszystkiego tylko dla własnego dobra i nie myśl ciągle o własnych korzyściach, nie myśl o ludzkich interesach i nie zważaj na własną dumę, reputację czy status. Musisz najpierw myśleć o interesach domu Bożego i uczynić z nich swój najważniejszy priorytet. Powinieneś troszczyć się o wolę Bożą i zacząć od zastanowienia się, czy byłeś czysty w wypełnianiu swojego obowiązku, czy byłeś lojalny, czy uniosłeś swoją odpowiedzialność i czy dałeś z siebie wszystko; a także czy w pełni poświęciłeś się swoim obowiązkom i pracy kościoła. Musisz przemyśleć te rzeczy. Rozważaj je często i analizuj, a łatwiej ci będzie dobrze wykonywać swój obowiązek. Jeśli masz słaby charakter, mało doświadczenia bądź nie jesteś biegły w wykonywaniu zaawansowanych zadań, w twojej pracy mogą pojawiać się błędy lub braki, a efekty mogą nie być bardzo dobre, ale starałeś się, jak mogłeś. We wszystkim, co robisz, nie zaspokajasz własnych egoistycznych pragnień i preferencji. Zamiast tego nieustannie zważasz na dzieło kościoła i interesy domu Bożego. Nawet jeśli nie wykonujesz dobrze swojego obowiązku, twoje serce zostało naprawione; jeżeli ponadto potrafisz szukać prawdy, by rozwiązać problemy pojawiające się przy wykonywaniu obowiązku, to twoje pełnienie obowiązku będzie spełniało standardy, a ty będziesz w stanie wejść w rzeczywistość prawdy. To jest niesienie świadectwa” (Wolność i wyzwolenie można zyskać tylko przez odrzucenie skażonego usposobienia, w: Słowo, t. 2, Wypowiedzi Chrystusa dni ostatecznych). Po przemyśleniu słów Bożych znalazłam ścieżkę praktyki. Chcąc wypełniać obowiązki, trzeba zrezygnować z własnych interesów i brać pod uwagę interes domu Boga. Nieważne, czy nasz wizerunek i status ucierpią, ważne jest, by chronić pracę domu Bożego i wypełniać obowiązki. Gdy zrozumiałam wolę Bożą, zyskałam motywację do praktykowania prawdy. Przestało być ważne, ile nazwisk pojawi się w napisach, i nie obchodziło mnie, co inni o mnie pomyślą. Myślałam o tym, jak dobrze wypełniać obowiązki i zadowolić Boga. Więc przydzieliłam siostrze Wang pracę przy color gradnigu, a ona szybko się zgodziła. Wkrótce stan siostry Wang się zmienił i już nie była tak bierna. Razem szybko nadrobiłyśmy zaległości. Potem poczułam się rozluźniona. Zrozumiałam też, jak dobrze jest praktykować prawdę i harmonijnie współpracować w pracy.

Po pewnym czasie, kiedy skończyłyśmy pracę, zrobiłyśmy sztuki sceniczne i wideoklipy. Wtedy niechcący pomyślałam, „Jeśli wezmę się za koloryzację sztuk scenicznych, nie będę musiała się dzielić. Sztuki sceniczne są łatwiejsze niż filmy. Dzięki moim umiejętnościom, mogę robić je sama. Nie muszę pracować z siostrą Wang. Wyszłabym na niekompetentną, gdyby praca wymagała dwóch osób. Bracia i siostry śmialiby się ze mnie”. Myśląc o tym, chciałam przekazać koloryzację wideoklipów siostrze Wang, a sama zająć się sztuką sceniczną. Wtedy znałam sobie sprawę, że to są złe intencje. Wciąż chciałam zaspokoić własne interesy. Przypomniałam sobie słowa Boga, „Jeśli w głębi serca wciąż skupiasz się na statusie i prestiżu, nadal zajmuje cię popisywanie się i wzbudzanie podziwu u innych, to nie jesteś kimś, kto dąży do prawdy, i idziesz niewłaściwą ścieżką; nie dążysz do prawdy ani do życia, lecz do rzeczy, które kochasz – a jest to status i prestiż. W takim przypadku nic, co robisz, nie ma związku z prawdą, wszystko będzie uznane za czynienie zła i wykonywanie posługi” (Dobre zachowanie nie oznacza zmiany usposobienia, w: Słowo, t. 2, Wypowiedzi Chrystusa dni ostatecznych). Słowa Boże mnie obudziły. Zawsze mimochodem robię wszystko dla siebie. Jestem małostkowa i jestem egoistką. Nienawidziłam siebie za swoje zepsucie i pragnęłam odrzucić złe intencje i praktykować prawdę. Więc spytałam siostrę Wang, czy chce pracować ze mną przy color gradingu sztuk scenicznych. Od tamtej pory, kiedy przydzielam zadania, zawsze konsultuję się z siostrą i pytam ją o opinię, a kiedy chcę wziąć całą pracę, świadomie rezygnuję z własnych interesów, i na zgodnie z potrzebami, przydzielam zadania siostrze Wang. Tak praktykując czuję się spokojna i rozluźniona.

Dzięki temu doświadczeniu ujrzałam swoje aroganckie ambicje i szatańskie usposobienie. Zrozumiałam też, że harmonijna współpraca jest kluczem do dobrego wypełniania obowiązków. To po prostu niemożliwe, by samemu dobrze wypełniać obowiązki. Tylko harmonijną współpracą możemy zyskać Boże błogosławieństwa i przewodnictwo Ducha Świętego.

Koniec wszelkich rzeczy jest blisko. Czy chcecie wiedzieć, jak Pan wynagrodzi dobro i ukarze zło i ustali wynik człowieka, kiedy On powróci? Zapraszamy do kontaktu z nami, aby pomóc Ci znaleźć odpowiedź.

Powiązane treści

Co wynika z wychwalania

Autorstwa Song Yu, Holandia W 2019 roku szkoliłam się na stanowisku przywódczyni u boku Wanga. W trakcie naszej znajomości dowiedziałam...

Zamieść odpowiedź

Połącz się z nami w Messengerze