Korzyści osiągnięte dzięki przeciwnościom losu

23 października 2022

Autorstwa Robinsón, Wenezuela

Pod koniec 2019 roku kuzynka podzieliła się ze mną ewangelią Boga Wszechmogącego w dniach ostatecznych. Zrozumiałem, że słowa Boga Wszechmogącego mają autorytet i są prawdą. Czułem, że jest to głos Boga, więc z radością przyjąłem nowe dzieło Boże. Codziennie czytałem słowa Boże i nie chciałem opuścić żadnego spotkania. Czasem tam, gdzie mieszkałem, miałem problemy z Internetem albo z prądem i nie mogłem uczestniczyć w spotkaniach online. Bardzo się tym denerwowałem, ale później szybko czytałem relacje ze spotkań i przesyłałem to, co zrozumiałem ze słów Bożych grupie, kontaktowałem się z braćmi i siostrami oraz wypełniałem swoje obowiązki najlepiej, jak potrafiłem.

Wkrótce zostałem wybrany na przywódcę kościoła. Najpierw dzieliłem odpowiedzialność za pracę kościoła z dwoma innymi przywódcami, więc nie było to dla mnie zbyt trudne czy stresujące. Niebawem zostałem wybrany do nadzorowania pracy kilku kościołów. Na początku nie chciałem wypełniać tego obowiązku. Dlatego, że nie miałem długiej praktyki jako przywódca i wciąż zdarzały mi się błędy i były rzeczy, których nie rozumiałem, więc bałem się, że nie będę wypełniał poprawnie tego obowiązku. Później przeczytałem słowa Boże. „Noe słyszał jedynie kilka przekazów, a w tamtym czasie Bóg nie wypowiadał wielu słów, toteż nie ma wątpliwości, że Noe nie rozumiał wielu prawd. Nie znał współczesnej nauki ani wiedzy. Był to najzupełniej zwyczajny człowiek, niczym się nie wyróżniający członek rodzaju ludzkiego. Jednak pod jednym względem był inny niż wszyscy: wiedział, że ma słuchać słów Boga; wiedział, jak postępować zgodnie z Jego słowami; znał miejsce człowieka; potrafił też prawdziwie wierzyć i być posłusznym słowom Boga – nic ponadto. Kilka tych prostych zasad wystarczyło, aby Noe mógł zrealizować wszystko, co Bóg mu powierzył, a wytrwał w tym nie tylko kilka miesięcy, kilka lat, czy kilka dziesięcioleci, ale ponad sto lat. Czyż taka liczba nie zdumiewa? Kto poza Noem był w stanie to zrobić? (Nikt). A dlaczego? Niektórzy twierdzą, że to z powodu nierozumienia prawdy, ale to przeczy faktom. Jak wiele prawd Noe rozumiał? Jakim sposobem był do tego wszystkiego zdolny? Dzisiejsi wierzący czytali wiele Bożych słów, rozumieją niektóre prawdy – dlaczego zatem nie są zdolni do czegoś takiego? Inni mówią, że to przez skażone usposobienie ludzi – ale czyż Noe nie miał skażonego usposobienia? Dlaczego ludzie współcześni nie są w stanie osiągnąć tego, co Noe? (Ponieważ nie wierzą słowom Boga, nie traktują ich jak prawdę ani ich nie przestrzegają). A dlaczego nie są zdolni traktować słów Boga jako prawdy? Dlaczego nie potrafią przestrzegać Bożych słów? (Nie boją się Boga). Gdy więc ludzie nie rozumieją prawdy ani nie słyszeli wielu prawd, jak się pojawia bojaźń Boża? W postawach ludzi muszą być obecne dwie najcenniejsze kwestie: pierwsza to sumienie, a druga to poczucie zwykłego człowieczeństwa. Posiadanie sumienia i poczucia zwykłego człowieczeństwa to minimalny standard wskazujący na bycie człowiekiem – to minimalna, najbardziej podstawowa miara człowieka. Ale brakuje tego ludziom współczesnym, więc bez względu na to, ile prawd usłyszą i zrozumieją, bojaźń Boża wykracza poza ich możliwości. Czym więc w istocie różnią się ludzie współcześni od Noego? (Nie mają człowieczeństwa). A co jest istotą tego braku człowieczeństwa? (Bestie i demony). »Bestie i demony« – to nie brzmi może zbyt ładnie, ale zgadza się z faktami – grzeczniej można stwierdzić, że brak im człowieczeństwa. Ludzie, którym brak człowieczeństwa i rozsądku, nie są tak naprawdę ludźmi – są poniżej poziomu nawet bestii. Noe był w stanie wypełnić Boże zlecenie, bo kiedy usłyszał słowa Boga, potrafił je zapamiętać; dla niego Boże polecenie było przedsięwzięciem na całe życie, jego wiara była niezachwiana, a wola nie zmieniła się przez sto lat. To dlatego, że miał bogobojne serce, był prawdziwą osobą i miał głębokie poczucie, że Bóg powierzył mu budowę arki. Bardzo trudno byłoby znaleźć kogoś z podobnym rozsądkiem co Noe, bo tacy ludzie występują bardzo rzadko” (Aneks drugi: Jak Noe i Abraham słuchali słów Boga i okazywali Mu posłuszeństwo (Część pierwsza), w: Słowo, t. 4, Demaskowanie antychrystów). Noe nigdy nie słyszał żadnych głębokich przesłań i nie rozumiał wielu prawd, ale miał serce, które bało się Boga i Go słuchało. Kiedy Bóg powiedział Noemu, że zmiecie ludzkość za pomocą powodzi i że Noe ma zbudować arkę, Noe przyjął to bez wahania. Był świadom, że polecenie Boga nie będzie łatwe do wykonania, bo budowa arki wiązała się ze ścinaniem drzew i wykonywaniem dokładnych pomiarów, ale choć projekt był ogromny i trudny, Noe się nie cofnął, gdyż wiedział, że to zadanie, które powierzył mu Bóg. Rozważając słowa Boże, zdałem sobie sprawę, że nie miałem człowieczeństwa ani rozsądku Noego. Kiedy przywódca zlecił mi nadzór nad kilkoma kościołami, nie miałem wiary w Boga i polegałem tylko na własnych umiejętnościach. Czułem, że moje zdolności do tej pracy są ograniczone, że nie praktykowałem zbyt długo jako przywódca kościoła i miałem wiele wad. Obawiałem się, że sobie nie poradzę, dlatego nie chciałem przyjąć tego obowiązku. Nie miałem tej wiary w Boga, co Noe, moje serce nie lękało się Go i nie było Mu posłuszne, a tym bardziej nie miałem człowieczeństwa i rozsądku jak Noe. Gdy to zrozumiałem, przestałem się martwić, i zapragnąłem podporządkować się i przyjąć ten obowiązek tak jak Noe przyjął swój.

Jednak kiedy rozpocząłem pracę, napotkałem nowy problem. Okazało się, że pracy jest bardzo dużo. Na przykład, musiałem mierzyć się ze stanami braci i sióstr w kościele, wspierać tych, którzy nie przychodzili na spotkania, poznać trudności z wypełnianiem obowiązków przez ludzi i omawiać je z nimi, by je pokonać, a także pomagać ludziom, by nauczyli się wypełniać swoje obowiązki i tak dalej. To były sprawy, za które byłem odpowiedzialny. Gdy napotykałem te problemy, nie wiedziałem, od czego zacząć. Nie wiedziałem, jak dobrze wykonywać tę pracę i byłem bardzo zestresowany. Przez te trudności popadłem w negatywny nastrój i już chciałem powiedzieć swojemu przywódcy, że nie nadaję się do tego zadania, bo nie mam doświadczenia i mam mnóstwo trudności z tą pracą. Później przywódca dowiedział się o moim stanie i przysłał mi fragment słów Bożych, żeby mi pomóc. Przeczytałem te słowa Boże. „Gdy Bóg posłał Mojżesza, aby wyprowadził Izraelitów z Egiptu, jak zareagował Mojżesz na Boże polecenie? (Powiedział, że nie jest elokwentny, lecz powolny w mowie i języku). Miał tę jedną obawę: że nie jest elokwentny, lecz powolny w mowie i języku. Ale czy opierał się Bożemu poleceniu? Jak je potraktował? Upadł na twarz. Co to znaczy upaść na twarz? Oznacza to poddanie i akceptację. W pełni ukorzył się przed Bogiem, nie zważając na swoje osobiste upodobania i nie wspominając o trudnościach. Cokolwiek Bóg nakazałby mu zrobić, gotów był to natychmiast wykonać. Dlaczego był zdolny przyjąć Boże polecenie, nawet jeśli czuł, że nic nie jest w stanie zrobić? Ponieważ miał w sobie prawdziwą wiarę. Doświadczył wcześniej Bożej władzy nad wszystkimi rzeczami i nad wszystkimi sprawami i w ciągu czterdziestu lat swoich doświadczeń życiowych przekonał się, że władza Boga jest wszechmocna. Dlatego skwapliwie przyjął Boże polecenie i bez żadnych wahań wyruszył, by zrobić to, co Bóg mu zlecił. Co to znaczy, że wyruszył? Znaczy to, że prawdziwie wierzył w Boga, prawdziwie na Nim polegał i prawdziwie się Mu poddał. Nie był tchórzem i nie podjął własnej decyzji ani nie próbował odmówić, lecz okazał całkowitą ufność i pełen wiary wyruszył, by wypełnić misję daną mu od Boga. Jego przekonanie brzmiało: »Skoro Bóg tak zlecił, to wszystko stanie się zgodnie ze słowami Boga. Bóg kazał mi wyprowadzić Izraelitów z Egiptu, więc pójdę. Skoro Bóg tak zlecił, to Bóg będzie działał i da mi siłę. Muszę tylko współpracować«. Taki wgląd miał Mojżesz. (…) Sytuacja w tamtym czasie nie była korzystna ani dla Izraelitów, ani dla Mojżesza. Z ludzkiego punktu widzenia wyprowadzenie Izraelitów z Egiptu było po prostu niewykonalne, ponieważ Egipt graniczył z Morzem Czerwonym i przejście przez nie było kolejnym wyzwaniem. Czy Mojżesz naprawdę mógł nie wiedzieć, jak trudno będzie wypełnić tę misję? W głębi serca wiedział, ale powiedział tylko, że jest powolny w mowie i języku, że nikt nie będzie zważał na jego słowa. Nie odrzucił w sercu Bożego polecenia. Kiedy Bóg kazał mu wyprowadzić Izraelitów z Egiptu, padł na twarz i przyjął polecenie. Dlaczego nie wspomniał o trudnościach? Czy dlatego, że po spędzeniu czterdziestu lat na pustyni nie znał niebezpieczeństw istniejących w świecie ludzi, nie wiedział, jak daleko zaszły sprawy w Egipcie lub nie znał aktualnej sytuacji Izraelitów? Czy nie widział tego wszystkiego wyraźnie? Czy tak właśnie było? Z pewnością nie. Mojżesz był inteligentny i mądry. Wiedział o tym wszystkim, widział to, przeżył te rzeczy, doświadczył ich w świecie ludzi i nigdy ich nie zapomniał. Znał to wszystko aż za dobrze. Czy zatem wiedział, jak trudne jest zadanie, które dał mu Bóg? (Tak). A skoro wiedział, jak mógł przyjąć tę misję? Miał wiarę. Po doświadczeniach całego swego życia wierzył we wszechmoc Boga, dlatego przyjął Boże zlecenie z sercem pełnym wiary i bez cienia wątpliwości. (…) Powiedzcie Mi, czy w ciągu czterdziestu lat spędzonych na pustyni Mojżesz mógł doświadczyć, że dla Boga nic nie jest trudne i że człowiek jest w Bożych rękach? Jak najbardziej – to było jego najprawdziwsze doświadczenie. W ciągu czterdziestu lat spędzonych na pustyni groziło mu wiele śmiertelnych niebezpieczeństw i nie wiedział, czy przeżyje. Każdego dnia walczył o życie i modlił się do Boga o ochronę. To było jego jedyne życzenie. W ciągu tych czterdziestu lat bardzo głęboko odczuł władzę i opiekę Boga. Dlatego później, kiedy przyjmował Boże polecenie, w pierwszej chwili musiał pomyśleć: z Bogiem nic nie jest trudne; jeśli Bóg mówi, że można to zrobić, to z pewnością można; ponieważ Bóg dał mi taką misję, na pewno tego dopilnuje – On tego dokona, a nie żaden człowiek. Zanim człowiek przystąpi do działania, musi się przygotować i wszystko zaplanować, poczynić wstępne kroki. Czy Bóg musi robić takie rzeczy, zanim zacznie działać? Nie ma potrzeby. Każda stworzona istota, jakkolwiek wpływowa, uzdolniona czy potężna, nawet najbardziej szalona, ​​znajduje się w ręku Boga. Mojżesz wierzył w to, wiedział o tym i miał takie doświadczenie, toteż w jego sercu nie było ani krzty wątpliwości czy strachu. Z tego powodu jego wiara w Boga była wyjątkowo prawdziwa i czysta. Można powiedzieć, że był przepełniony wiarą” (Tylko szczere posłuszeństwo pozwala mieć prawdziwą wiarę, w: Słowo, t. 3, Wypowiedzi Chrystusa dni ostatecznych). Gdy przeczytałem te słowa Boże zrozumiałem, że jestem tchórzem, który nie ma zaufania do Boga i w Niego nie wierzy. Bóg kazał Mojżeszowi wyprowadzić Izraelitów z Egiptu, aby wyrwać ich z niewoli. Mojżesz nie miał armii, by walczyć z Faraonem, i wykonanie tego zadania było bardzo trudne, ale podporządkował się słowom Bożym i uwierzył, że Bóg osobiście wyprowadzi jego ludzi z Egiptu. Gdy pomyślałem o sobie zobaczyłem, ile pracy nie jestem w stanie wykonać, i chciałem porzucić ten obowiązek, bo czułem, że jestem pod zbyt dużą presją, że to zadanie jest ciężarem dla mnie i że nie mogę go wykonać. Nie ufałem Bogu i nie miałem wiary w Boga. Wierzyłem tylko w swoje ograniczone możliwości. Myślałem, że dobre wypełnianie obowiązków zależy od charakteru i doświadczenia. Nie wierzyłem, że całą pracę wykonuje Bóg, a my odgrywamy rolę pomocniczą. Byłem naprawdę bardzo arogancki. To za pozwoleniem Boga mogłem wypełniać ten obowiązek. Wszystkim zarządzał i wszystko aranżował Bóg. Ja powinienem mieć wiarę, by praktycznie współpracować. Od tamtej pory już nie mogłem odrzucić tego zadania. Wiedziałem, że jeśli będę polegać na Bogu i zwracać się do Niego, On mnie poprowadzi i pomoże, pozwalając mi poznać prawdę w trakcie wielu różnych trudności, nauczyć się wielu zasad. Dzięki tym obowiązkom okazało się, że brakowało mi wiary mogłem nadrobić swoje braki, przejść przez kolejne sytuacje i zrozumieć prawdę.

W Wenezueli są problemy z wodą, prądem, Internetem i gospodarką, i czasem musimy pracować ciężej niż zwykle, by wspierać nasze rodziny. Wraz z ojcem codziennie o trzeciej nad ranem wychodziliśmy na ryby i wracaliśmy około trzeciej, czwartej po południu. Byłem bardzo zmęczony całodziennym pływaniem po morzu, ale kiedy wracałem do domu, nie chciałem odpoczywać, bo wciąż było wiele rzeczy, których nie potrafiłem wykonać w pracy i musiałem więcej czasu poświęcić nauce, przygotowywaniu się i naprawianiu błędów, abym mógł poprawnie wypełniać obowiązki. Gdybym nie wypełniał dobrze swoich obowiązków, zawiódłbym Boga. Pomyślałem o świętych z Wieku Łaski. Podążali za Panem Jezusem, głosili ewangelię, wypełniali obowiązki, pokonywali wiele trudności i niebezpieczeństw i bardzo cierpieli. Jak mogłem porównywać swoje niewielkie cierpienie? Dlatego codziennie, jak tylko wróciłem do domu, brałem telefon i sprawdzałem, jakie są prace i zadania. Wysyłałem też wiadomości do braci i sióstr z pytaniem, czy mają jakieś trudności. Jeśli ktoś nie wiedział, jak wypełniać obowiązki, pomagałem mu i opowiadałem, czego sam się nauczyłem wykonując swoje zadania. W czasie wypełniania obowiązków nauczyłem się polegać na Bogu i kiedy bracia i siostry napotykali trudności, modliłem się do Boga, by mnie poprowadził i pozwolił mi znaleźć słowa Boże, które mogłyby im pomóc. Gdy podzieliłem się z nimi słowami Bożymi i omówiłem z nimi swoje doświadczenie i zrozumienie, ich stan trochę się poprawiał. Pomagając braciom i siostrom sam też zyskiwałem, a moje zrozumienie prawdy było jeszcze wyraźniejsze niż przedtem. Postępując w ten sposób przekonałem się, że niezależnie od trudności, o ile szczerze polegamy na Bogu, On nas poprowadzi. Choć trudności pojawiały się codziennie, już nie byłem taki słaby jak na początku. Jednak wkrótce napotkałem kolejny duży problem.

Z powodu słabego połączenia z siecią nie mogłem regularnie spotykać się i komunikować z braćmi i siostrami i nie mogłem wypełniać swoich obowiązków. Wiedziałem, że ta kwestia nie zależy ode mnie, więc długo modliłem się do Boga, aby mnie przez to przeprowadził. Po modlitwie stopniowo się uspokoiłem. Potem przeczytałem słowa Boże: „W najgorszych swoich chwilach, gdy najmniej czujesz obecność Boga, gdy przechodzisz największe cierpienia i czujesz się zupełnie samotny, gdy wydaje ci się, że jesteś niezmiernie daleko od Boga – jaka jest ta jedna rzecz, którą bezwzględnie powinieneś zrobić? Zwrócić się do Boga. Kiedy wzywasz Boga, stajesz się silny; kiedy wzywasz Boga, czujesz, że On istnieje; kiedy wzywasz Boga, czujesz Jego władzę; kiedy wzywasz Boga, modlisz się do Niego i składasz swoje życie w Jego ręce, czujesz Boga przy sobie, czujesz, że On cię nie opuścił. A gdy czujesz, że cię nie opuścił, kiedy naprawdę czujesz, że Bóg jest przy tobie, jaka jest twoja wiara? Czy może ją wymazać upływ czasu? Nie może” (Tylko szczere posłuszeństwo pozwala mieć prawdziwą wiarę, w: Słowo, t. 3, Wypowiedzi Chrystusa dni ostatecznych). Gdy pojawią się trudności, zwróćcie się do Boga całym sercem, a będziecie mieć wiarę i siłę. Możliwości człowieka są ograniczone. Nie mamy zdolności, by widzieć rzeczy leżące poza naszym polem widzenia, więc zawsze boimy się trudności, które pojawiają się przed naszymi oczami. Bóg rządzi wszystkimi rzeczami i dopóki szczerze polegamy na Bogu, dopóty Bóg będzie nas prowadził i pomagał nam wypełniać nasze obowiązki. Słowo Boże dało mi wiarę i siłę. Nie mogłem nie wypełnić obowiązków w obliczu licznych trudności. Musiałem się modlić i ufać Bogu, by pokonać te trudności i jeszcze ciężej pracować przy wypełnianiu obowiązków. Więc zacząłem wychodzić na ulicę, żeby znaleźć lepsze połączenie z siecią, co pozwoliłoby mi uczestniczyć w spotkaniach. Czasem, kiedy prowadziłem spotkanie, wychodziłem na ulicę około ósmej wieczorem, a wracałem do domu o dziesiątej trzydzieści, jedenastej w nocy, kiedy spotkanie się skończyło. Bardzo się bałem, gdy wracałem do domu, bo mieszkałem w niebezpiecznej części Margarity i obawiałem się, że ktoś ukradnie mi telefon, a wtedy nie mógłbym uczestniczyć w spotkaniach i wypełniać swoich obowiązków. Często modliłem się do Boga prosząc Go, by dał mi siłę i bym wytrwał mimo trudności. Niebawem otrzymałem wiadomość. Jeden z braci dowiedział się o mojej sytuacji i wysłał mi taki tekst: „Bracie, wiem, że teraz przechodzisz przez trudny czas i że późno w nocy wychodzisz na ulicę, by wypełniać swój obowiązek. To szalenie niebezpieczne. Mam rower i chętnie ci go pożyczę, kiedy będziesz potrzebował. Łatwiej ci będzie się poruszać”. Dzięki tym trudnościom wiele się nauczyłem i nauczyłem się też polegać na Bogu. Zdałem sobie sprawę, że to Bóg ma władzę nad wszystkimi rzeczami i że to Bóg stwarza okoliczności dla każdego. W trakcie moich doświadczeń naprawdę widziałem działanie Boga i moja wiara w Niego stała się silniejsza. Kiedy inni napotykali trudności podobne do moich, dzieliłem się z nimi słowami Bożymi i omawiałem z nimi niektóre swoje doświadczenia, żeby im pomóc i dać im wiarę w Boga.

Codziennie, kiedy wracałem do domu z ryb, czytałem słowa Boże, a kiedy był czas na spotkanie, jeździłem rowerem po ulicach szukając dobrego połączenia z Internetem. Za każdym razem modliłem się do Boga i prosiłem, żeby mnie prowadził tak, bym lepiej wypełniał swoje obowiązki. Już się nie martwiłem swoją trudną sytuacją. Chciałem tylko dobrze wypełniać obowiązki i postępować zgodnie z wolą Boga i z Jego wymaganiami. Nawet gdybym miał napotkać więcej trudności, pragnąłem być posłuszny Bożej władzy i Jego zarządzeniom, chciałem doświadczać okoliczności, które Bóg dla mnie zaaranżował oraz zadowalać Boże serce. Po pewnym czasie bracia i siostry pomogli mi znaleźć odpowiedni dom, gdzie był stosunkowo stabilny Internet. Byłem wdzięczny Bogu Wszechmogącemu, bo tu mogłem lepiej wypełniać swoje obowiązki, a pod przewodnictwem Bożym poczyniłem wielkie postępy w pracy. Kilka dni temu przywódca znów mi powiedział, że będę odpowiadał za jeszcze większą ilość zadań, że moje obciążenie będzie jeszcze większe i że będę musiał nadzorować jeszcze więcej pracy a także więcej braci i sióstr. Ale już nie mam żadnych obaw i nie narzekam. Dopóki ufam Bogu i na Nim polegam, Bóg będzie mnie prowadził i pomagał mi właściwie wypełniać obowiązki.

Bóg mówi: „Im bardziej zważasz na wolę Boga, tym cięższe niesiesz brzemię, a im jest ono cięższe, tym bogatsze będzie twoje doświadczenie. Gdy zważasz na wolę Boga, Bóg obarczy cię brzemieniem, a następnie oświeci cię na temat zadań, które ci powierzył. Gdy Bóg cię nim obarczy, podczas jedzenia i picia Bożych słów będziesz zwracał uwagę na wszystkie związane z nim prawdy. Jeśli twoje brzemię związane jest ze stanem życia twoich braci i sióstr, to jest to brzemię powierzone ci przez Boga i zawsze będziesz je niósł w swoich codziennych modlitwach. Zostałeś obarczony tym, co robi Bóg, i jesteś gotowy zrobić to, co pragnie zrobić Bóg. Oto, co oznacza przyjąć na siebie Boże brzemię” (Zważaj na wolę Boga, aby osiągnąć doskonałość, w: Słowo, t. 1, Pojawienie się Boga i Jego dzieło). „W wielu przypadkach zsyłane przez Boga próby to brzemiona, jakimi obarcza On ludzi. Bez względu na to, jak wielkie brzemię powierzył ci Bóg, jest to właśnie ten ciężar, jaki powinieneś podjąć się nieść, ponieważ Bóg cię zna i wie, że będziesz w stanie go udźwignąć. Ciężar brzemienia, jakie powierzył ci Bóg, nie będzie przekraczał możliwości człowieka twojej postawy ani granic twej wytrzymałości. Nie ma więc wątpliwości, że będziesz potrafił go unieść. Niezależnie od tego, jakiego rodzaju brzemię powierzy ci Bóg i jakiego rodzaju podda cię próbie, pamiętaj o jednym: czy pojmujesz wolę Bożą, czy nie, i czy jesteś oświecany oraz iluminowany przez Ducha Świętego po modlitwie, czy nie, oraz bez względu na to, czy dana próba to dyscyplinowanie cię przez Boga, czy Jego ostrzeżenie, nic nie szkodzi, jeśli nie rozumiesz, co się dzieje. O ile tylko nie będziesz opieszały w wypełnianiu swojego obowiązku i potrafisz wiernie przy nim trwać, Bóg będzie zadowolony, a ty wytrwasz przy świadectwie” (Tylko przez częste czytanie słów Boga i rozważania nad prawdą można się posuwać do przodu, w: Słowo, t. 3, Wypowiedzi Chrystusa dni ostatecznych). Czytając sława Boże zrozumiałem, że Bóg nie powierzy nam ciężaru, którego byśmy nie udźwignęli, że Bóg zna naszą postawę i wie, co możemy zrobić. Im bardziej pragniemy zważać na wolę Bożą i im większe brzemię dźwigamy w naszej pracy, tym bogatsze są nasze doświadczenia i tym głębsze będzie nasze zrozumienie Bożej woli. Muszę modlić się do Boga, by przyjąć to brzemię szczerze i posłusznie, by móc szukać prawdy w trudnościach i szukać Jego woli za wszystkimi rzeczami, bo moje serce jest otępiałe, mam wiele pojęć, i wiem, że moja postawa jest niedojrzała i brakuje mi wiary w Boga. Pokonawszy te trudności, teraz rozumiem, że w chwilach trudności mogę lepiej poznać siebie i działania Boże i że mogę mieć więcej wiary w Boga. Kiedy zacząłem wypełniać te obowiązki, rzadko modliłem się do Boga i nie szukałem Jego przewodnictwa. Przy wypełnianiu obowiązków polegałem na własnych zdolnościach i nie miałem wiary w Boga. Po przeczytaniu słów Bożych i zrozumiawszy Jego wolę, zyskałem wiarę i zacząłem ciężko pracować. Często modliłem się, polegałem na Bogu i starałem się rozmawiać z przywódcami, stałem się świadomy zasad dotyczących moich obowiązków, a także ścieżek i kierunków, jak wykonywać pracę kościoła. Kiedy już przez to przeszedłem, nie miewam już negatywnych stanów. Kiedy co dzień coś mi się przydarza, uczę się szukać prawdy, właściwie i gorliwie wypełniać obowiązki, a kiedy napotykam trudności, modlę się do Boga, a Bóg mnie prowadzi i pomaga mi przejść przez te okoliczności i próby. Już nie uważam, że moje kłopoty czy stres są takie wielkie. Gdybym nie przechodził przez te trudności, nie zostałbym oświecony przez Boga, nie zrozumiałbym tego, a tym bardziej nie miałbym prawdziwego doświadczenia. Nie byłbym w stanie właściwie wypełniać obowiązków. Teraz rozumiem słowa Boże, które mówią: „Im bardziej zważasz na wolę Boga, tym cięższe niesiesz brzemię, a im jest ono cięższe, tym bogatsze będzie twoje doświadczenie” (Zważaj na wolę Boga, aby osiągnąć doskonałość, w: Słowo, t. 1, Pojawienie się Boga i Jego dzieło). Pragnę dźwigać więcej ciężarów, by odpłacić Bogu za miłość.

Obecnie w Wenezueli są znaczne trudności z gospodarką, administracją państwową i z Internetem. Choć czasem czuję się zestresowany, nauczyłem się ufać Bogu, szukać Go i wierzyć w Niego. Gdybym nie napotkał tych trudności, nie zrozumiałbym wagi wypełniania mojego obowiązku, ani tego, jak szukać Boga pośród trudności. Dziękuję Bogu, że pozwolił mi to zyskać i zdobyć tę wiedzę.

Koniec wszelkich rzeczy jest blisko. Czy chcecie wiedzieć, jak Pan wynagrodzi dobro i ukarze zło i ustali wynik człowieka, kiedy On powróci? Zapraszamy do kontaktu z nami, aby pomóc Ci znaleźć odpowiedź.

Powiązane treści

Zamieść odpowiedź

Połącz się z nami w Messengerze