Mój pastor stanął między mną a Królestwem Bożym

14 lutego 2022

Autorstwa Ruan Wenshan, Wietnam

W listopadzie 2020 roku jeden z braci zaprosił mnie na spotkanie w trybie online. Pomyślałem sobie, że ciągle słucham w swoim kościele tych samych starych kazań, które nie dają mi strawy duchowej, więc może lepiej będzie posłuchać obcego pastora odprawiającego nabożeństwo w internecie. Bardzo chętnie się zatem zgodziłem. Po paru dniach rozmowy we wspólnocie dowiedziałem się, że Pan Jezus powrócił, i że wyraża prawdy oraz dokonuje dzieła sądu w dniach ostatecznych. Przyszedł oczyścić i zbawić ludzkość, abyśmy mogli wyrwać się z więzów grzechu, i aby uczynić z nas ludzi, którzy prawdziwie podporządkowują się Bogu i Go czczą, oraz wprowadzić nas do Królestwa Bożego. Kazania były wspaniałe i dotyczyły spraw, o jakich dotąd nie słyszałem. Czerpałem z nich mnóstwo oświecenia, które było prawdziwą pożywką dla mego ducha. Podzieliłem się tym wszystkim z pewnym bratem, który jest moim dalekim krewnym, lecz ten, ku mojemu zaskoczeniu, nie tylko nie chciał tego słuchać, lecz także powiedział o wszystkim mojemu pastorowi.

Pastor zaś wysłał do mnie trzech przywódców kościoła, aby dowiedzieli się więcej o moich internetowych zgromadzeniach: jakiego dotyczą wyznania i skąd pochodzi kaznodzieja. Powiedziałem im: „Nie chodzi tu o żadne wyznanie. Pan Jezus powrócił i dokonuje dzieła sądu, poczynając od Domu Bożego. Przeczytałem już mnóstwo słów Boga Wszechmogącego. Mówi On nam naprawdę jasno o praprzyczynie grzesznej natury człowieka, uczy nas, jak wyrwać się z okowów grzechu i zostać obmytym, a rozmowy we wspólnocie z braćmi i siostrami również niosą prawdziwe oświecenie”. Przywódcy jednak stwierdzili: „Nie ważne, jak dobre są te kazania. Wszelkie wieści o powrocie Pana są fałszywe, ponieważ Biblia mówi: »Jeśli wtedy ktoś wam powie: Oto tu jest Chrystus, albo: Jest tam – nie wierzcie. Powstaną bowiem fałszywi Chrystusowie i fałszywi prorocy i będą czynić wielkie znaki i cuda, żeby zwieść, o ile można, nawet wybranych« (Mt 24:23-24). Pan Jezus powiedział nam wyraźnie, że w dniach ostatecznych pojawiać się będą fałszywi Chrystusowie, więc każda wiara, która utrzymuje, że Pan powrócił, musi być fałszywa. Jak mogłeś ich posłuchać?”. Kiedy to mówili, pomyślałem sobie, że Pan Jezus tak powiedział, abyśmy umieli rozpoznać fałszywych Chrystusów, nie zaś po to, abyśmy stali się tacy ostrożni, byśmy nie mieli powitać powracającego Pana. W czasie tych internetowych spotkań brat Chen z Kościoła Boga Wszechmogącego podzielił się z nami prawdami na temat tego, jak rozróżnić fałszywych Chrystusów, a także pewnymi słowami Boga Wszechmogącego. Bóg Wszechmogący mówi: „Jeśli, w trakcie trwania dnia dzisiejszego, powstanie osoba, która będzie w stanie ukazywać znaki i cuda, wyganiać demony, uzdrawiać chorych i czynić wiele cudownych rzeczy, a także jeśli ta osoba będzie twierdzić, że jest Jezusem, który przybył, to będzie to spreparowane przez złe duchy oszustwo, które imituje Jezusa. Pamiętajcie o tym! Bóg nie powtarza tego samego dzieła. Etap dzieła Jezusa został już ukończony, a Bóg nigdy więcej nie podejmie tego etapu dzieła. Dzieła Bożego nie można pogodzić z ludzkimi pojęciami. Na przykład, Stary Testament przepowiadał nadejście Mesjasza, a rezultatem tego proroctwa było przyjście Jezusa. Ponieważ już się to stało, byłoby więc niewłaściwe, gdyby inny Mesjasz miał przyjść znowu. Jezus już raz przyszedł i byłoby niewłaściwe, gdyby miał znowu przyjść tym razem. Jest jedna nazwa na każdy wiek, a każda nazwa zawiera charakterystykę tego wieku. W ludzkich pojęciach, Bóg zawsze musi ukazywać znaki i cuda, zawsze musi uzdrawiać chorych oraz wyganiać demony, musi zawsze być dokładnie taki jak Jezus. Jednak tym razem Bóg wcale taki nie jest. Jeśli w ciągu dni ostatecznych Bóg ciągle ukazywałby znaki oraz cuda i ciągle by wyganiał demony oraz uzdrawiał chorych – gdyby robił dokładnie to samo, co Jezus – to powtarzałby to samo dzieło, a dzieło Jezusa nie miałoby znaczenia ani wartości. A zatem Bóg wykonuje jeden etap dzieła w każdym wieku. Kiedy każdy etap Jego dzieła jest zakończony, wkrótce zostaje podrobiony przez złe duchy. A gdy szatan zaczyna deptać Bogu po piętach, Bóg zmienia metodę na inną. Kiedy Bóg dokończy pewien etap swego dzieła, jest on imitowany przez złe duchy. Musicie mieć co do tego jasność” („Poznawanie Bożego dzieła w dniu dzisiejszym” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”). Jego objaśnienia pomogły mi zrozumieć, że kiedy Pan Jezus mówił: „Powstaną fałszywi Chrystusowie i fałszywi prorocy i będą czynić wielkie znaki i cuda”, chciał nam powiedzieć, że fałszywi Chrystusowie zwodzą ludzi, posługując się znakami i cudami. A zatem każdy, kto czyni znaki oraz cuda i siebie samego nazywa Bogiem, musi być fałszywym Chrystusem – złym duchem. Bóg jest bowiem wiecznie nowy, a nigdy stary, i nigdy nie powtarza swego dzieła. Kiedy Pan powróci, nie będzie dokonywał tego samego dzieła, co w Wieku Łaski. Bóg Wszechmogący nie czyni więc znaków i cudów w dniach ostatecznych, tylko wyraża prawdy, aby dokonywać dzieła sądu, poczynając od Domu Bożego, aby obmyć i zbawić człowieka. Bóg Wszechmogący wyraził już tak wiele prawd – On jest Chrystusem, Panem Jezusem, który powrócił. Sprzeciwiłem im się więc, mówiąc: „Pan Jezus tak powiedział, abyśmy potrafili rozróżnić fałszywych Chrystusów. Chrystus jako jedyny jest tym, kto potrafi wyrażać prawdę i dokonywać dzieła zbawienia, lecz fałszywi Chrystusowie są złymi duchami i nie mogą wyrażać prawdy. Naśladują jedynie dawne dzieło Boga i czynią pewne proste znaki i cuda, by omamić ludzi. Pan Jezus powiedział, że powróci i kazał nam być czujnymi i czekać. Z pewnością zaś pojawią się ludzie, którzy obwieszczać będą Jego powrót, więc jeśli będziecie wciąż tylko twierdzić, że to wszystko nieprawda, to czyż, koniec końców, nie będziecie zaprzeczać temu, że Pan powrócił?”. Przywódcy nie bardzo wiedzieli, co na to odpowiedzieć, więc po prostu zaczęli mi grozić, mówiąc, że jeśli nadal będę uczestniczył w tych internetowych spotkaniach, moja rodzina nie otrzyma już od nich żadnej pomocy. W Wietnamie zaś prosimy pastora o modlitwę za nas we wszystkich sprawach, zarówno ważnych, jak i błahych. Jeżeli ktoś umiera, lub w czyimś życiu ma miejsce inne ważne wydarzenie, pastorzy zawsze nam pomagają. Jeśli zaś oni nie przyjdą z pomocą, nikt inny także nie zechce pomóc. Zmartwiłem się więc bardzo, gdy powiedzieli, że nie będą nam już pomagać. Jak mielibyśmy wtedy kierować sprawami naszej rodziny? Nie byłem wtedy jeszcze absolutnie pewien dzieła Boga Wszechmogącego w dniach ostatecznych. Wiedziałem, że duchowni z naszego kościoła się mylą, ale wciąż mieli na mnie pewien wpływ, ponieważ nie rozumiałem zbyt wiele prawdy. Martwiłem się też, że będę musiał radzić sobie z życiowymi problemami bez pomocy pastora. Potem jednak pomyślałem, że dzięki tym internetowym spotkaniom zrozumiałem, że słowa Boga Wszechmogącego są całą prawdą i że wszystkie pochodzą od Boga. Poczułem, że On zapewne jest Panem Jezusem, który powrócił. A co będzie, jeśli posłucham przywódców i ominie mnie zbawienie Pańskie w dniach ostatecznych? Czułem się naprawdę rozdarty i nie wiedziałem, czy powinienem się zgodzić na to, by przestać uczestniczyć w internetowych spotkaniach.

Widziałem, jacy są zdenerwowani i rozjuszeni. Wiedziałem, że jeśli nadal będę uczestniczył w spotkaniach i słuchał kazań Kościoła Boga Wszechmogącego, nie dadzą mi spokoju. Wpadłem jednak na pomysł, że mogę udać, iż się zgadzam, a gdy już sobie pójdą, nadal potajemnie brać udział w spotkaniach, więc powiedziałem, że przestanę uczestniczyć w internetowych zgromadzeniach. Oni jednak nie chcieli na tym poprzestać. Zaczęli nalegać, abym usunął wszelkie dane kontaktowe ludzi, którzy wierzą w Boga Wszechmogącego. Nie chciałem tego zrobić, więc rozmyślnie z tym zwlekałem, myśląc, że może sobie pójdą, jeśli nadal nie będę chciał im oddać telefonu. Wtedy jednak żona kazała mi ich posłuchać, mówiąc, że robią to z miłości. Pomyślałem sobie, że gdyby naprawdę mnie kochali, winni tak mną pokierować, abym mógł zbadać dzieło Boga w dniach ostatecznych. Tymczasem oni osądzali i potępiali nowe dzieło Boże, i zabraniali mi czytać słowa Boga Wszechmogącego. Czy nie obawiali się, że w ten sposó pozbawią mnie szansy, by powitać Pana? Czy to właśnie jest miłość? Robiło się coraz później, a przywódcy kościoła wciąż nie chcieli sobie pójść, nalegając, abym oddał im telefon. W końcu, nie mając innego wyboru, dałem im go, a oni skasowali dane całej grupy braci i sióstr z Kościoła Boga Wszechmogącego i zablokowali połączenia przychodzące z ich numerów. Ostrzegli mnie ponadto, że jeśli będę im się sprzeciwiał i nadal będę słuchał tych kazań, wyrzucą mnie z kościoła. Gdy to usłyszałem, naprawdę się wystraszyłem. Gdybym nadal uczestniczył w tych internetowych spotkaniach, a w mojej rodzinie stałoby się coś złego, co byśmy zrobili bez ich pomocy i wsparcia? A co zrobiłyby nasze dzieci, gdyby żona wściekła się na mnie z tego powodu, i przestalibyśmy się dogadywać? Na samą myśl o tym popadłem w przygnębienie, więc zmusiłem się do tego, by powiedzieć: „Nie będę już uczestniczył w tych spotkaniach”. Jeden z przywódców uśmiechnął się wtedy i rzekł: „No i proszę! Przychodź po prostu dalej na nabożeństwa w naszym kościele”.

Po opuszczeniu grupy internetowej, nie pozostało mi nic innego, jak tylko wrócić do swojego starego kościoła. Tam zaś pastor ciągle mówił tylko o łasce albo o datkach, bądź wybierał do omówienia jakieś przypadkowe wersety z Biblii. Ciągle powtarzał to, co zawsze, i w jego słowach nie było żadnego nowego oświecenia. Czasem, kiedy nie wiedział, co powiedzieć, opowiadał po prostu dowcip. Nie miało to absolutnie żadnego korzystnego wpływu na moje życie, a niektórzy wierni drzemali nawet w trakcie nabożeństwa. Pastor zaś modlił się tylko za tych parafian, którzy składali hojniejsze datki, ignorujący tych, którzy nie mieli zbyt wiele do zaoferowania ani się za nich nie modląc. Kiedy na to wszystko patrzyłem, powracałem myślą do rozmów we wspólnocie z moimi braćmi i siostrami z internetowych zgromadzeń. Mówili oni, że świat religijny jest zimny i posępny, a teraz, gdy Bóg dokonuje nowego dzieła, Duch Święty nie działa w kościołach z Wieku Łaski. Zaś bez dzieła Ducha Świętego, kazania pastorów są jałowe i monotonne i nie są w stanie zaopatrywać wiernych. Kiedy się nad tym zastanawiałem, w głębi serca wiedziałem, że w moim kościele tak naprawdę nie było dzieła Ducha Świętego. Dawniej było w nim zawsze mnóstwo zapału, ale teraz prawie nie chciało nam się chodzić na nabożeństwa. Powracałem myślą do tego, jak wiele światła było w rozmowach członków Kościoła Boga Wszechmogącego, i jak wspaniałą były strawą dla mego ducha. Przez wszystkie te lata słuchałem kazań pastorów, lecz wciąż nie miałem jasności co do Bożego planu zbawienia, tego, w jaki sposób Bóg działał w Wieku Prawa i w Wieku Łaski, jakie były owoce Jego dzieła, ani tego, jak Bóg osądza ludzi w dniach ostatecznych. Wiedziałem zaś, że wiara jest mi po prostu potrzebna. Odkąd usłyszałem o słowach Boga Wszechmogącego, dowiedziałem się o wszystkich tajemnicach dzieła Bożego, a moje rozmowy z innymi wiernymi pomagały mi coraz lepiej rozumieć dzieło Boże. Widziałem, że Kościół Boga Wszechmogącego naprawdę ma w sobie dzieło Ducha Świętego, a słowa Boga Wszechmogącego są całą prawdą. Widziałem też, że Bóg Wszechmogący najprawdopodobniej jest Panem Jezusem, który powrócił. Kiedy myślałem o wszystkim, co zyskałem dzięki internetowym zgromadzeniom, robiło mi się ciepło na sercu. Pomyślałem sobie, że wiem, iż Bóg powrócił, aby dokonać nowego dzieła. Gdybym nie dołączył do tych zgromadzeń, aby zbadać tę sprawę, mógłbym utracić szansę na zbawienie. Strasznie chciałem dołączyć do moich braci i sióstr na kolejnych spotkaniach, ale nie byłem w stanie, gdyż przywódcy kościoła skasowali mi wszystkie ich dane kontaktowe. Mój duch łaknął strawy, i czułem się tak, jakbym utracił najcenniejszą rzecz na ziemi. Byłem przygnębiony i odczuwałem pustkę oraz ból. Modliłem się każdego dnia, prosząc Boga, by wskazał mi wyjście z tej sytuacji. On zaś, dzięki Bogu, wysłuchał mych modlitw. Już niebawem skontaktowała się ze mną pewna siostra z Laosu oraz jeden z braci, który miał konto na Facebooku. Powiedzieli mi, że w ciągu tych kilku dni, kiedy nie mieliśmy z sobą kontaktu, naprawdę się o mnie martwili i usiłowali mnie namierzyć. Byłem bardzo wzruszony i wdzięczny Bogu. Odczuwałem Jego miłość i czułem, że naprawdę wkłada wszystkie siły w to, by nas zbawić, ani na chwilę nas nie opuszczając! Obawiając się, że odczuwam zniechęcenie i słabość, przesłali mi pewne słowa Boga Wszechmogącego. Jeden ich fragment wywarł na mnie naprawdę przemożny wpływ. Bóg Wszechmogący mówi: „Bóg dokonuje swego dzieła, Bóg troszczy się o człowieka, patrzy na niego, a w tym czasie szatan śledzi Jego każdy krok. Komukolwiek Bóg sprzyja, na tego szatan również patrzy, uważnie go obserwując. Jeżeli Bóg chce pozyskać tego człowieka, szatan zrobi wszystko, co w jego mocy, aby przeszkodzić Bogu, posługując się różnymi niegodziwymi wybiegami, aby kusić, zakłócać i niszczyć dzieło Boga, a wszystko po to, by osiągnąć swój ukryty cel. Jaki jest ten cel? Szatan nie chce, aby Bóg kogokolwiek pozyskał; wszystkich tych, których Bóg chce pozyskać, szatan chce dla siebie, chce ich zająć, kontrolować, przejąć władzę nad nimi, aby go czcili i wraz z nim popełniali złe uczynki. Czyż nie jest to zbrodniczy motyw szatana? (…) Tocząc wojnę z Bogiem i wlekąc się za Nim, szatan chce zniszczyć każde dzieło, które Bóg chce wykonać, zająć i kontrolować tych, których Bóg chce pozyskać, aby całkowicie zgładzić tych, których Bóg chce pozyskać. Jeżeli nie zostaną wyeliminowani, przechodzą oni w posiadanie szatana i są przez niego wykorzystywani – taki jest jego cel” („Sam Bóg, Jedyny (IV)” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”). Siostra zaczęła wyjaśniać, że ze słów Bożych wynika, że mimo iż to ludzie usiłują nam przeszkadzać i stawać nam na drodze, tak naprawdę kryje się za tym walka między Bogiem a szatanem. Bóg działa, aby nas zbawić, podczas gdy szatan posługuje się najprzeróżniejszymi ludźmi, aby nas uciskać i blokować, abyśmy wyparli się Boga i zdradzili Go, tracąc Jego zbawienie w dniach ostatecznych. Taki właśnie jest zbrodniczy zamiar szatana. I właśnie w tym momencie musimy zacząć działać i rozróżniać między tymi ludźmi i sprawami oraz wybrać swą własną ścieżkę wiary. Skoro usłyszeliśmy głos Boży, musimy podążać w ślad za Bogiem. To jedyny sposób, aby wytrwać na prawdziwej drodze. Objaśnienie siostry przyniosło mi oświecenie. Przywódcy kościoła nie chcieli, bym brał udział w internetowych zgromadzeniach, i skasowali mi dane kontaktowe wszystkich braci i sióstr rzekomo po to, by mnie uchronić przed sprowadzeniem na złą drogę, i wydawało się, że robią to z miłości i chęci niesienia pomocy. Ale w gruncie rzeczy stawali mi na drodze, chcąc powstrzymać mnie przed powitaniem Pana, i usiłując ściągnąć mnie z powrotem do świata religijnego, bym utracił Boże zbawienie dni ostatecznych. Ich działania ukazały także, jak licha była moja wiara, jak byłem bezwolny i pozbawiony charakteru. Oddałem duchownym mój telefon i pozwoliłem im pozbawić mnie kontaktu z braćmi i siostrami, i zaraz wróciłem wprost do dawnego kościoła. Wiodłem życie w mroku, nie będąc w stanie zyskać ani odrobiny strawy duchowej. Byłem bliski tego, by podążyć za pastorem i porzucić prawdziwą drogę. Jakież to przerażające! Nie mogłem znów ugiąć się przed szatanem. Postanowiłem więc nadal czytać słowa Boga Wszechmogącego, bez względu na to, co zrobią duchowni z mojego kościoła. Kiedy podjąłem tę decyzję, jeden z braci przesłał mi kilka materiałów wideo ze świadectwami dotyczącymi takich spraw, jak prześladowanie braci i sióstr przez chińskie władze, i tego, jak ludzie ci trwali przy świadectwie pośród straszliwych tortur. To dopiero jest prawdziwa wiara! W porównaniu z nimi, ja po prostu się załamałem, natrafiwszy na błahe przeszkody ze strony duchownych z mojego kościoła. Jakże wiele musiałem się jeszcze nauczyć! Wiedziałem, że muszę zdać się na Boga, aby przez to wszystko przejść, i musiałem mocno trwać przy swoim, nie zważając na to, czy odrzuci mnie moja własna rodzina, i czy też będą mnie uciskać nasi duchowni. Postanowiłem nadal słuchać internetowych kazań i uczestniczyć w zgromadzeniach.

Potem duchowni robili jeszcze mnóstwo innych rzeczy, by mnie powstrzymać przed braniem udziału w spotkaniach w trybie online. Okłamywali mnie nawet, mówiąc: „Zostaliśmy wyznaczeni przez Boga, aby czuwać nad Jego owcami, więc jesteśmy osobiście za ciebie odpowiedzialni. Właśnie dlatego musimy mieć całkowitą kontrolę nad twoimi spotkaniami w internecie, a skasowanie tych kontaktów było dla twojego własnego dobra. Jeśli nie będziemy czuwać nad Bożymi owieczkami, Pan osądzi nas, kiedy powróci”. Przypomniałem sobie coś, co jeden z braci powiedział podczas spotkania w internecie na temat tego, czy duchowni wyznaczeni są przez Boga. Brat ten powiedział: „Istnieją słowa pochodzące od Boga, mogące służyć za podstawę wyznaczenia przez Niego danej osoby. Gdy w Wieku Prawa Jahwe postawił Mojżesza na czele Izraelitów, osobiście zwrócił się do niego w ten sposób: »Oto ja będę z tobą, a to będzie znakiem dla ciebie, że ja cię posłałem: gdy wyprowadzisz ten lud z Egiptu, będziecie służyć Bogu na tej górze« (Wj 3:12). W Wieku Łaski Pan Jezus, na dowód tego, iż powierza Piotrowi zadanie prowadzenia kościoła, powiedział: »Ja ci też mówię, że ty jesteś Piotr, a na tej skale zbuduję mój kościół, a bramy piekła go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego. Cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane i w niebie, a cokolwiek rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane i w niebie« (Mt 16:18-19). »Paś moje owce« (J 21:16). Widzimy zatem, że Bóg osobiście niesie świadectwo o tych, których ustanawia i którymi się posługuje. Dowodem na to są dla nich słowa Boga. Jeśli słów takich brak, musi przynajmniej istnieć dowód w postaci dzieła Ducha Świętego. Czy duchowni mają jakikolwiek wynikający ze słów Bożych dowód na to, że zostali wyznaczeni przez Boga? A może chociaż wynikający z dzieła Ducha Świętego?”. To sprawiło, że poczułem się nieco pewniej. Wiedziałem, że Bóg nigdy nie powiedział, że sam wyznaczył członków duchowieństwa na zajmowane przez nich miejsca, a choć Paweł powiedział: „Duch Święty ustanowił was biskupami”, jego słowa nie były wszak słowami Bożymi, więc nie można ich uznać za podstawę wyznaczenia przez Boga. To, co mówili duchowni, nie miało po prostu sensu! A niedawno zdałem sobie jeszcze sprawę, że w ich kazaniach nie było oświecenia Ducha Świętego. Wcale nie dzielili się z nami wolą Bożą ani nie prowadzili nas ku temu, by wcielać w życie słowa Pana. Zupełnie brak im było dzieła Ducha Świętego. Dowodziło to, że nie zostali wyznaczeni przez Boga, tylko przez człowieka. W swojej wierze musiałem słuchać słów Boga i iść za Nim, nie zaś słuchać jakiegoś człowieka i za nim podążać. Widząc, że nie mam zamiaru reagować, pastor wściekł się i zaczął mnie ganić: „Każdy, kto chce szerzyć dobrą nowinę, musi najpierw przejść badanie przez nas. Jeśli dana droga nie ma naszej aprobaty, jest fałszywa, i nie wolno ci nią podążać!”. Odparłem wówczas: „Bóg jest Stwórcą i dokonuje swego własnego dzieła. Nie potrzebuje aprobaty ze strony żadnego człowieka. Pan powrócił. Słuchamy głosu Boga i podążamy za Nim – czemuż mielibyśmy potrzebować waszej aprobaty?”. Pomyślałem, że duchowni rzeczywiście mają o sobie zbyt wysokie mniemanie i że naprawdę są nazbyt pyszni! Nie chcieli słuchać słów Boga Wszechmogącego ani badać Jego dzieła, a jedynie wydawali o wszystkim wyroki, zupełnie tak jak faryzeusze zachowywali się niegdyś względem dzieła Pana Jezusa. Duchowni nie mieli za grosz szacunku dla Boga i ani krzty umiłowania prawdy.

Potem okłamywali moją żonę, mówiąc jej, że sprowadzono mnie na manowce i kroczę błędną drogą. Ona zaś zupełnie nie potrafiła się na nich poznać, więc za każdym razem, gdy dołączałem do zgromadzenia w internecie, wpadała w straszną złość mówiąc, że kroczymy dwiema różnymi ścieżkami, i że się ze mną rozwiedzie, jeśli nadal będę uczestniczył w tych spotkaniach. Czułem się wówczas naprawdę bardzo słaby i przygnębiony. Myślałem o tym, że jeśli znów pójdę na kompromis i przestanę brać udział w zgromadzeniach, utracę Boże zbawienie. Jeśli zaś będę nadal w nich uczestniczył, ona się ze mną rozwiedzie, a co wtedy będzie z naszymi małymi dziećmi? Pośród tej słabości modliłem się do Boga: „Boże, proszę, umocnij moją wiarę. Pomóż mi przejść przez te próby i prowadź mnie ścieżką, która przede mną się ściele”. Wówczas przypomniałem sobie coś, co powiedział Pan Jezus: „Kto miłuje ojca albo matkę bardziej niż mnie, nie jest mnie godny. I kto miłuje syna albo córkę bardziej niż mnie, nie jest mnie godny” (Mt 10:37). Słowa Boże ukazały mi, że moja miłość do żony i dzieci przewyższa miłość do Boga, i że nie jestem Go godzien. Postanowiłem sobie w duchu, że gdyby nawet moja żona rzeczywiście się za mną rozwiodła, i tak będę podążał za Bogiem Wszechmogącym. Kiedy potem próbowała stawać mi na przeszkodzie, nie miało to już na mnie żadnego wpływu.

Później pastor zaangażował nawet mojego teścia w swe próby powstrzymania mnie przed uczestniczeniem w spotkaniach. Mój teść był strasznym pijakiem i tak naprawdę nie chodził zbyt często do kościoła, lecz pastor zaprosił go na nabożeństwo i skłamał, mówiąc mu, że jeśli ktoś już uwierzy w Boga Wszechmogącego, połamią mu nogi, jeżeli będzie próbował odejść z kościoła. Usłyszawszy to od swego ojca, moja żona wróciła do domu i zaczęła na mnie krzyczeć. Powiedziałem jej, że to, co naopowiadał jej duchowny, nie ma żadnego oparcia w rzeczywistości. Ani jednemu człowiekowi na całym wielkim świecie nie połamano nóg za to, że nie przyjął dzieła Bożego dni ostatecznych. Była to plotka rozpuszczana przez komunistyczne władze Chin, a władze te sprzeciwiają się Bogu i uciskają poddanych. Pewien pastor powiedział mi kiedyś, że inny duchowny przewoził kilka egzemplarzy Biblii ze Stanów Zjednoczonych, ale chińska policja skonfiskowała mu je na granicy. Komunistyczna Partia Chin nie pozwala wierzyć w Boga. Teraz, gdy Pan powrócił i objawił się w Chinach, jej funkcjonariusze tropią i prześladują ludzi wierzących w Boga Wszechmogącego. Jak zatem można wierzyć w coś, co mówi ten ateistyczny rząd, który sprzeciwia się Bogu? Od dawna uczestniczę więc w internetowych zgromadzeniach i czytam mnóstwo słów Boga Wszechmogącego, które są bogate i obfite w prawdę, oraz ukazują tajemnice dzieła Bożego, a także skażenie i grzeszną naturę człowieka, abyśmy mogli poznać samych siebie, itd. Im więcej czytam o takich sprawach, tym bardziej czuję się oświecony i tym silniejsze mam poczucie, że to głos Boga. Powiedziałem więc żonie, że jestem pewien, iż Bóg Wszechmogący jest Panem Jezusem, który powrócił. Pan Jezus powrócił i musimy teraz dotrzymywać Mu kroku. Po cóż miałbym wracać do swego dawnego kościoła? Moja żona nie rzekła już na to ani słowa, ale kiedy tylko szła na nabożeństwa i nasłuchała się plotek z ust pastora, kłóciła się ze mną, gdy wracała do domu. Przedtem zawsze myślałem, że nasi duchowni to ludzie miłujący Boga i otaczający troskliwą miłością także i mnie, lecz odkąd dowiedzieli się, że podążam za nowym dziełem Boga, robili, co mogli, aby mi w tym przeszkodzić, przez cały czas usiłując ściągnąć mnie z powrotem do ich kościoła. Wreszcie ujrzałem ich prawdziwe oblicze. Przypomniały mi się słowa, którymi Pan Jezus przeklął faryzeuszy: „Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy, bo zamykacie królestwo niebieskie przed ludźmi. Sami bowiem tam nie wchodzicie ani wchodzącym nie pozwalacie wejść” (Mt 23:13). „Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy, bo obchodzicie morza i lądy, aby pozyskać jednego współwyznawcę, a gdy się nim stanie, czynicie go synem piekła dwa razy takim jak wy sami” (Mt 23:15). Faryzeusze namawiali ludzi do wyznawania ich religii, aby łatwiej ich kontrolować, a kiedy przyszedł Pan Jezus, widzieli, jak władcze i potężne są Jego dzieło i słowa, lecz kurczowo trzymali się litery Pisma i nie szukali prawdy, w obawie, że stracą źródło utrzymania, jeśli ludzie pójdą za Jezusem. Szerzyli więc plotki oczerniające Jezusa i świadczące przeciwko Niemu, i ostatecznie doprowadzili do tego, że został ukrzyżowany. Czyż dzisiejsi pastorzy nie są tacy sami jak owi faryzeusze? Oni również wszak usidlają wiernych w swych kościołach, trzymając ich pod kontrolą, nie pozwalając im słuchać głosu Boga i powitać Pana. Toż to samo zło! Przypomniało mi to pewien fragment słów Boga Wszechmogącego, który widziałem podczas jednego z internetowych spotkań. Bóg Wszechmogący mówi: „Istnieją ludzie, którzy czytają Biblię w wielkich kościołach i codziennie ją recytują, ale żaden z nich nie rozumie celu Bożego dzieła. Ani jeden z nich nie jest w stanie poznać Boga, a ponadto ani jeden z nich nie jest w zgodzie z wolą Bożą. Wszyscy są bezwartościowymi, nikczemnymi ludźmi, każdy z nich się wywyższa, by pouczać Boga. Świadomie sprzeciwiają się Bogu, nawet wówczas, gdy niosą Jego sztandar. Chociaż nazywają się wierzącymi w Boga, w dalszym ciągu jedzą ciało i piją krew człowieka. Wszyscy tacy ludzie to diabły, które pożerają duszę człowieka, główne demony, które celowo stają na drodze tym, którzy starają się wejść na właściwą ścieżkę, i kłody pod nogami utrudniające wędrówkę tym, którzy szukają Boga. Może się wydawać, że mają oni »solidną budowę«, więc skąd ich naśladowcy mają wiedzieć, że są samymi antychrystami, którzy prowadzą człowieka przeciwko Bogu? Skąd mają wiedzieć, że są oni żywymi diabłami przeznaczonymi do pożerania ludzkich dusz?” („Wszyscy ludzie, którzy nie znają Boga są tymi, którzy sprzeciwiają się Bogu” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”). Słowa Boga ukazują prawdziwe, bezbożne oblicze duchowieństwa. Bóg przyszedł w dniach ostatecznych, by zbawić ludzkość, a duchowni nie dość, że nie chcą szukać i badać Jego pojawienia się, to jeszcze zwalczają Go i potępiają, szerząc plotki i kłamstwa, zamykając przed Nim kościoły, uniemożliwiając wiernym poszukiwanie prawdziwej drogi. Sami nie witają Pana i nie próbują wejść do Jego królestwa, i uniemożliwiają nam przyjęcie Jego zbawienia, pozbawiając nas szansy na wejście do Jego królestwa. To oni są wspomnianymi w powyższym fragmencie słów Bożych demonami, które żywią się ludzkim ciałem i piją ludzką krew; potworami, które nie pozwalają ludziom wejść na prawdziwą drogę.

Wydalili mnie z kościoła, bo nie chciałem za nimi podążać. Przywódcy powiedzieli mi, że mi nie pomogą, jeśli napotkam jakieś problemy. Wtedy naprawdę zrozumiałem, że ci duchowni nie miłują prawdy ani nie słyszą głosu Bożego. Nie są Bożymi owieczkami. Gybym podążał za nimi w wierze, byłoby tak, jakby ślepy wiódł niewidomego, i wszystkich nas czekałaby zguba. Czuję, że miałem wielkie szczęście, że mogłem uwolnić się od tych fałszywych pasterzy i odnaleźć ślady Boga.

W następnych dniach czytywałem więcej słów Boga Wszechmogącego, i słuchałem kolejnych świadectw braci i sióstr. Czułem się tak bardzo podniesiony na duchu i umocniony, jak nigdy przedtem, choć miałem za sobą dziesięć lat wiary. Miałem poczucie, że urodzić się w dniach ostatecznych i móc powitać powracającego Pana to zaiste wielkie błogosławieństwo! Zapragnąłem podzielić się tą wspaniałą wieścią z innymi ludźmi, którzy nie przyszli jeszcze przed oblicze Boga, lecz duchowni ostrzegali mnie, bym nie dzielił się dobrą nowiną z innymi członkami kościoła, gdyż w przeciwnym razie doniosą na mnie władzom i doprowadzą do tego, że zostanę aresztowany. Powiedziałem im wtedy: „Nie boicie się wystąpić przeciwko Bogu?”. Jeden z nich, niejaki pan Zhao, odparł wtedy chłodno: „Jeśli to naprawdę jest dzieło Boże, to tym razem my odegramy rolę faryzeuszy, i niech Bóg karze nas potem przez pokolenia”. Czyż wygadując takie rzeczy nie wystąpują oni świadomie przeciwko Bogu i nie obrażają Jego usposobienia? Ich arogancja i całkowity brak bojaźni Bożej ukazały mi jeszcze wyraźniej, że nienawidzą oni prawdy i są nieprzyjaciółmi Boga. Działając w ten sposób przeciwko Niemu, zostaną ostatecznie Przezeń ukarani, tak jak faryzeusze!

Potem miałem już co do nich całkowitą jasność. Odtąd nie byli już w stanie stanąć mi na drodze, i byłem jeszcze bardziej zdecydowany podążać za Bogiem Wszechmogącym. Teraz zaś wziąłem na siebie pewne obowiązki w Kościele Boga Wszechmogącego. Moja żona była zaintrygowana, widząc, jak stanowczy jestem w swej wierze, i zaczęła sama ją badać. Przeczytawszy słowa Boga Wszechmogącego, ona także przyjęła Jego dzieło w dniach ostatecznych, a teraz szerzy dobrą nowinę. Jestem wdzięczny Bogu Wszechmogącemu za Jego zbawienie, chcę ze wszystkich sił zaangażować się w pełnienie swego obowiązku i odpłacić Bogu za Jego miłość.

Koniec wszelkich rzeczy jest blisko. Czy chcecie wiedzieć, jak Pan wynagrodzi dobro i ukarze zło i ustali wynik człowieka, kiedy On powróci? Zapraszamy do kontaktu z nami, aby pomóc Ci znaleźć odpowiedź.

Powiązane treści

Wybór lekarki

Autorstwa Yang Qing, Chiny Dorastałam w bardzo biednej rodzinie. Moja mama była sparaliżowana, przykuta do łóżka i przez cały czas brała...

Ucieczka z „jaskini lwa”

Autorstwa Xiaoyou, ChinyNazywam się Xiaoyou i mam 26 lat. Kiedyś byłam katoliczką. Gdy byłam mała, chodziłam z matką do kościoła na msze,...

Zamieść odpowiedź

Połącz się z nami w Messengerze