Prawie straciłem szansę na powitanie Pana

09 lutego 2022

Autorstwa Wang Lei, Chiny

Moja żona i ja zostaliśmy chrześcijanami w 1995 roku od tej pory byliśmy bardzo gorliwi w naszej wierze i wkrótce zostaliśmy współpracownikami w Kościele Sola Fide. Około roku 2000 wielu członków tego kościoła poznało ewangelię Błyskawicy ze Wschodu i zaczęło wierzyć w Boga Wszechmogącego. Od tamtej pory pastorzy i starsi nieustannie gromili Błyskawicę ze Wschodu podczas kazań na zgromadzeniach. Raz pastor Wang wspomniał, że w Biblii Paweł powiedział: „Dziwię się, że tak szybko dajecie się odwieść od tego, który was powołał ku łasce Chrystusa, do innej ewangelii; Która nie jest inną; są tylko pewni ludzie, którzy was niepokoją i chcą wypaczyć ewangelię Chrystusa. Lecz choćbyśmy nawet my albo anioł z nieba głosił wam ewangelię inną od tej, którą wam głosiliśmy, niech będzie przeklęty” (Ga 1:6-8). Przypomniał też, że musiły podążać drogą Pana, a słuchając innej ewangelii, zdradzamy Pana, za co będziemy potępieni. Powiedział, że Błyskawica ze Wschodu głosi, iż Pan już powrócił, że dokonuje dzieła sądu w dniach ostatecznych poprzez swoje słowa, i że to właśnie jest inna ewangelia. Powiedział, że nie możemy tego słuchać, a zwłaszcza wierzyć w to, bo w ten sposób zdradzimy Pana. Naciskał, żebyśmy wyganiali każdego, kto chciałby mówić nam o Błyskawicy ze Wschodu. Ilekroć nasz pastor przytaczał wersety biblijne, w milczeniu ostrzegałem samego siebie: „Duchowni nie pozwolą nam na kontakt z Błyskawicą ze Wschodu, i to dla naszego własnego dobra. Nie rozeznaję się dobrze w Piśmie Świętym i moja postawa jest kiepska, więc nie mogę wszystkiego słuchać. Cieszyłem się wielką łaską daną mi przez Pana, nie mogę Go zdradzić!”. Moi znajomi i krewni dzielili się ze mną ewangelią kilka razy, ale nie dałem się przekonać. Myślałem, że muszę podążać drogą Pana i nie mogę słuchać czegokolwiek. Co by było, gdyby mnie zwiedziono i odrzuciłbym Pana? Raz siostrzenica przyszła z ewangelią do mnie i mojej żony, a ja zareagowałem chłodno: „Biblia mówi: »Lecz choćbyśmy nawet my albo anioł z nieba głosił wam ewangelię inną od tej, którą wam głosiliśmy, niech będzie przeklęty« (Ga 1:8). Wierzymy w Pana Jezusa, a gdybyśmy poszli inną ścieżką, to byłaby apostazja i zdrada Pana. Zostalibyśmy potępieni. Musisz wyznać swoje winy i okazać skruchę przed Panem, i to już”. Postępowałem zgodnie z tym, co mówił pastor. Nieważne, kto przychodził do mnie głosić ewangelię o Bogu w dniach ostatecznych, ja nie słuchałem, używałem wręcz każdej wymówki, by się takiej osoby pozbyć.

Innym razem, gdy pracowaliśmy z żoną w polu, powiedziała do mnie cichym głosem: „Pan Jezus powrócił, to Bóg Wszechmogący”. Wtedy dopiero uświadomiłem sobie, że ona nie tylko słuchała ewangelii Błyskawicy ze Wschodu, ale ją przyjęła. Byłem wściekły i naskoczyłem na nią, mówiąc: „Duchowni wciąż powtarzają, że nie możemy słuchać Błyskawicy ze Wschodu. A ty co wyrabiasz? Przyjmując inną drogę, zdradzasz Pana, nie wejdziesz do królestwa Bożego!”. Złość mną targała coraz silniej i pomyślałem o wersecie z Biblii: „Nie bądź uczestnikiem cudzych grzechów. Siebie samego zachowaj czystym” (1Tm 5:22). Stwierdziłem, że skoro ona przyjęła Błyskawicę ze Wschodu i zdradziła Pana, nie mogę mieć udziału w jej grzechu. Od razu powiedziałem o tym pastorowi, żeby ją nawrócił. Zdenerwował się, gdy to usłyszał, i powiedział: „Kto słucha ludzi głoszący inną wiarę, zdradza Pana, twoja żona zostanie wyrzucona z kościoła. Sprawdź, czy ma jakieś książki, a jeśli tak, zniszcz je. Od razu wracaj do domu i miej na nią oko. Nie możesz pozwolić, by chodziła słuchać tych ludzi”. Słysząc to, pomyślałem: „Tak! Muszę posłuchać pastora, tylko tak ocalę moją żonę. W przeciwnym razie zostanie odrzucona przez Pana i straci szansę na pójście do nieba”. Od tej pory miałem baczenie na moją żonę i nie pozwalałem jej na kontakt z ludźmi z Błyskawicy ze Wschodu, kiedy tylko mogłem. Kazałem naszym dwóm córkom pilnować jej, gdy szedłem do pracy. Ale jej i tak udawało się wymykać na zgromadzenia. Gdy raz wróciłem do domu i zobaczyłem, że żony nie ma, wiedziałem, że jest na zgromadzeniu. Wściekłem się. Nie byłem w stanie jej upilnować, co bym nie robił, więc uznałem, że muszę być surowszy. Nie mogłem stać i patrzyć, jak ona zdradza Pana, jak Pan ją wyrzuca. Gdy wróciła, podniosłem na nią rękę. Nigdy wcześniej jej nie uderzyłem. Czułem się okropnie, ale potem pomyślałem, że to było ze strachu o nią, żeby nie zbłądziła i nie utraciła zbawienia. Ale co bym nie robił, ona uparcie wierzyła w Błyskawicę ze Wschodu. Nie wiedzą już, co robić, przypomniałem sobie, co pastor Wang mówił o zniszczeniu książek. Uznałem, że miał rację, że bez książek żona nie będzie mogła praktykować wiary. Udało mi się je znaleźć i w przypływie furii zniszczyłem je. Nie zmieniło to jednak w ogóle jej postawy. Zawsze znajdowała sposób, żeby wymknąć się na zgromadzenia, wciąż tylko mówiła, że powinienem przeczytać słowa Boga Wszechmogącego, by się przekonać, czy to jest głos Boga. Prawdę mówiąc, wahałem się. Moja żona nigdy wcześniej nie sprawiała kłopotów, nigdy nie była uparta. Nie rozumiałem, czemu tym razem nie chce ustąpić. Myślałem o tym, co głosi Błyskawica ze Wschodu i co moją żonę tak mocno poruszyło. Nie chciałem czytać słów Boga Wszechmogącego. Otrząsnąłem się na myśl o słowach pastora i powiedziałem sobie: „Musimy pozostać na drodze Pana w naszej wierze. Zbaczając z tej drogi, zdradzamy Pana!”. Dlatego odmówiłem żonie.

Jednego dnia byłem na dole w kopalni, nagle wybuchł detonator, który obsługiwał mój kolega, na miejscu stracił wzrok. Ja byłem niedaleko, ale nic mi się nie stało. Trząsłem się ze strachu. Było mi przykro z powodu kolegi, ale jednocześnie radowałem się, że Bóg mnie ochronił. Wciąż byłem cały w nerwach, gdy wróciłem do domu i opowiedziałem żonie o tym, co się stało. Odpowiedziała mi: „On jest ślepy fizycznie, a ty jesteś ślepy duchowo. Wciąż ci mówię, żebyć przeczytał słowa Boga Wszechmogącego, a ty odmawiasz i potępiasz Go. Udało ci się ujść cało, bo Bóg cię ochronił, ale tym samym ostrzegł cię!”. Jej słowa podziałały na mnie. A co jeśli Bóg faktycznie mnie ostrzegł? Kilka dni później, gdy sprawdzałem przenośnik taśmowy w kopalni, nagle zakręciło mi się głowie i prawie wpadłem do środka. Oblał mnie zimny pot. Wiedziałem, że gdybym tam wpadł, to by mnie przerobiło na mielonkę. Czułem taką panikę, że trudno mi to opisać. Opowiedziałem o tym żonie, gdy wróciłem. Zapytałem: „Czemu jako ktoś wierzący nie jest chroniony? Co się dzieje?”. Odpowiedziała mi: „Pan Jezus naprawdę powrócił. On jest Bogiem Wszechmogącym. Wciąż mu się opierasz, więc Bóg cię ostrzega! Musisz przestać z Nim walczyć”. Wtedy naprawdę się bałem i czułem, że nie mogę stawać jej na drodze. Ale znów przypomniałem sobie, jak pastor mówił, że ona podąża inną ścieżką, że zdradza Pana, że Bóg wystawia mnie na próbę i że muszę bezwzględnie stanąć po Jego stronie. Nie śmiałem już o tym myśleć, bojąc się, że żona mnie przekona i że się zachwieję. Wciąż przeszkadzałem jej w uczęszczaniu na zgromadzenia, przynaglając ją do skruchy. Ale gdy próbowałem ją powstrzymywać, nagle opanowywała mnie dziwna słabośc. Nie miałem w ogóle siły, nie byłem w stanie pracować. Leżałem w łóżku jak truposz. Wciąż modliłem się do Pana, ale mi się nie poprawiało. Żona powiedziała, żebym zwrócił się do Boga Wszechmogącego, bo tylko On może mnie ocalić. W końcu, nie widząc już zupełnie, co robić, z głębi serca zawołałem: „O Boże Wszechmogący! Boże Wszechmogący…”. Ku mojemu zaskoczeniu, gdy tylko wezwałem Boga Wszechmogącego, zacząłem odzyskiwać siły. To zdarzyło się jeszcze kilka razy. Gdy stawałem jej na drodze, opadałem z sił i nie byłem w stanie iść do pracy. Ale gdy tylko pomodliłem się do Boga Wszechmogącego, siły mi powoli wracały. Później już nie byłem taki zatwardziały, zacząłem ulegać Myślałem: „Czy Bóg Wszechmogący to Pan Jezus, który powrócił?”. Gdy znów żona zachęciła mnie, bym się otworzył, zgodziłem się.

Tego samego dnia byłem u szwagierki, gdzie kilka osób głosiło ewangelię Błyskawicy ze Wschodu. Siostra mówiła o dziele Boga, rozpoczynającym się w Wieku Prawa i trwającym dalej w Wieku Łaski, o dziele Pana Jezusa, który został ukrzyżowany i odkupił grzechy ludzkości. Później odwołała się do słów Pana Jezusa i do proroctw w Biblii, aby mówić o Bogu który powraca w dniach ostatecznych, wyraża prawdę i dokonuje sądu, uwalnia człowieka od grzesznej natury, całkowicie nas obmywa i zbawia i zabiera nas do swego królestwa. Mówiła też o tym, czym jest uniesienie, o pannach mądrych i głupich, i o wielu innych sprawach. Te słowa było bardzo klarowne i zupełnie zgodne z Biblią. Moje serce wypełniło się światłem. Jako wieloletni chrześcijanin nigdy czegoś takiego nie słyszałem. Pomyślałem sobie, że kazania Błyskawicy ze Wschodu miały w sobie dzieło Ducha Świętego, to był dla mnie prawdziwy pokarm. Zastanawiałem się, czemu duchowni tak nas przestrzegali, chciałełm im o tym powiedzieć, gdy pójdę do kościoła, aby też dowiedzieli się wszystkiego o Błyskawicy ze Wschodu i rozważyli, czy to prawdziwa droga. Ale zanim ja się do nich udałem, oni przyszli do mnie i nalegali, by moja żona porzuciła Błyskawicę ze Wschodu. Debatowała z nimi przez dwie lub trzy godziny, a pastor Wang, widząc, że nie wyrzeknie się ona swojej wiary, wrzasnął: „Nie chcesz słuchać, tylko trwasz przy Błyskawicy ze Wschodu. To jest apostazja! Zdradzasz Pana! Nie będziesz bezpieczna, jeśli zbłądzisz z drogi Pana, a gdy coś ci się stanie, kościół ci nie pomoże!”. Drugi pastor beształ ją głośno: „Odwracasz się od Pana, musisz się wyspowiadać i okazać skruchę, ale to już. Inaczej zostaniesz wyrzucona z kościoła”. Chcieli zmusić moją żonę, by padła na kolana i wyznała winy Panu. Wpieniłem się, widząc ich agresywne zachowanie, i pomyślałem: „Nawet jeśli jej wiara jest błędna, nie możecie jej tak po prostu osądzać i potępiać. Powinniście wybaczać, miłować i pomagać, cierpliwie z nią rozmawiać. Taka jest przecież wola Pana. Jak możecie być takimi tyranami?”.

Tej nocy przewracałam się tylko z boku na bok. Nie mogłem zrozumieć, czemu pastorzy traktowali braci i siostry w taki sposób. Nie mieli w sobie za grosz miłości, współczucia i tolerancji, których uczył nas Pan. Co to za duchowieństwo? Co mnie bardzo zaskoczyło, to plotki o mojej żonie, które szybko się rozniosły w kościele, wszyscy mówili, że ona wierzy w Błyskawicę ze Wschodu i że postradała zmysły. Wpadłem w złość. Na zgromadzeniu spytałem pastora Wanga: „Z moją żoną wszystko jest w porządku, więc dlaczego nazywacie ją wariatką? Jak możecie opowiadać takie rzeczy wyssane z palca?”. Aż mnie zatkało, gdy odparł obojętnym tonem: „Boimy się, że inni wierzący też pójdą za Błyskawicą ze Wschodu i zdradzą Pana, więc musimy zatroszczyć się o ich życie…”. Nie mogłem uwierzyć, że słowa wyszły z ust pastora. Pan Jezus powiedział jasno: „Ale wasza mowa niech będzie: Tak – tak, nie – nie. A co jest ponadto, pochodzi od złego” (Mt 5:37). Uczył nas mówić szczerze, nazywać rzeczy po imieniu, a nie kłamać, oszukiwać czy zmyślać. Tymczasem pastorzy nie tylko że opowiadali bezczelne kłamstwa, to nie czuli się winni z tego powodu. Pastor Wang zuchwale powiedział, że to ze względu na troskę o kongregację. W ogóle nie postępowali jak osoby wierzące. Nie mogłem się wcale skupić podczas zgromadzenia i wyszedłem dość szybko. Wielu krewnych i znajomych przyszło zapytać o moją żonę z powodu kłamstw pastorów, wszyscy w sąsiedztwie o tym szeptali. Zostaliśmy z żoną postawieni w bardzo trudnej sytuacji. Czułem się skrzywdzony i rozczarowany zachowaniem pastorów i wciąż się modliłem: „Panie, pastorzy wypaczają prawdę i szerzą kłamstwa o mojej żonie, aby wierzący nie interesowali się Błyskawicą ze Wschodu. W ogóle nie podoba mi się to, co robią. Panie, słyszałem, co głosi Błyskawica ze Wschodu, i czuję, że to jest cudowne i naprawdę praktyczne, ale boję się Ciebie zdradzić. Nie wiem, co mam robić. Proszę, oświeć mnie i daj mi rozeznanie”.

Przez jakiś czas czułem się zagubiony i wciąż myślałem o tym, co usłyszałem od ludzi z Błyskawicy ze Wschodu. Oni byli tacy dostojni i przemawiali w ciepły sposób. Wydawali się pobożni, a ich omówienie słów Pana naprawdę mnie oświeciło. To było zupełnie coś innego niż słowa pastorów. Ale jeśli to była prawdziwa droga, czemu pastorzy i starsi jej nie przyjmowali i wzbraniali wierzącym? Głowiłem się nad tym, nie mogąc dojść do ładu, gdy nagle poczułem ten głos pełen majestatu i władzy: „Nie ulegaj zwątpieniu, ale zawsze miej wiarę!”. Słysząc ten głos, czułem, że jestem twarzą w twarz z Bogiem. Zupełnie mnie to oszołomiło. Nie ruszałem się z miejsca i czułem lęk. Przypomniałem sobie proroctwo z Księgi Objawienia: „Kto ma uszy, niech słucha, co Duch mówi do kościołów” (Obj 2:7). Pomyślałem o tym, co powtarzała moja żona, że Bóg Wszechmogący wypowiedział wiele słów. Czy te słowa mogły być tym, co mówi Duch do kościołów? Wtedy postanowiłem zgłębić wiarę Błyskawicy ze Wschodu. Żona zaprosiła do nas brata Zhou z Kościoła Boga Wszechmogącego, by podzielił się świadectwem o dziele Boga w dniach ostatecznych. Zapytałem brata: „Paweł mówi w Biblii: »Dziwię się, że tak szybko dajecie się odwieść od tego, który was powołał ku łasce Chrystusa, do innej ewangelii; Która nie jest inną; są tylko pewni ludzie, którzy was niepokoją i chcą wypaczyć ewangelię Chrystusa. Lecz choćbyśmy nawet my albo anioł z nieba głosił wam ewangelię inną od tej, którą wam głosiliśmy, niech będzie przeklęty« (Ga 1:6-8). Według pastorów i starszych to znaczy, że jeśli zbłądzimy z drogi Pana i będziemy słuchać innej ewangelii, jest to apostazja i zdrada wobec Pana. Boję się, że kto wierzy w Boga Wszechmogącego, ten zdradza Pana”. Brat odpowiedział mi: „Pastorzy i starsi interpretują to tak, że wiara w Boga Wszechmogącego to zejście z drogi Pana, przyjęcie innej ewangelili i zdrada wobec Pana. Czy tak właśnie należy rozumieć słowa Pawła? Czy na pewno jest tak, że »inna ewangelia« u Pawła odnosi się do ewangelii o królestwie, która głosi powrót Boga w dniach ostatecznych? Czy to właśnie powiedział Paweł?”. Nie byłem w stanie słowa wydusić. Pojąłem, że Paweł tego nie powiedział. Później brat mówił dalej: „Kontekst przestrogi Pawła był taki, że chodziło o czas wkrótce po zakończeniu dzieła odkupienia przez Pana Jezusa, gdy Jego ewangelia o królestwie niebieskim była głoszona. Wielu Galatów przyjęło Pana Jezusa, ale niektórzy zostali zwiedzenie i uwierzyli w inną ewangelię. Takie było znaczenie listu Pawła, których napominał Galatów, że w Wieku Łaski jest tylko jedna ewangelia, czyli ewangelia o dziele odkupienia, którego dokonał Pan Jezus. Jeśli ktoś głosił ewangelię różniącą się od ewangelii Pana Jezusa, to była »inna ewangelia«, która miała zwieść ludzi. Bóg nie dokonywał dzieła dni ostatecznych i nikt nie głosił ewangelii o dniach ostatecznych w czasach Pawła. Dlatego słowa Pawła nie odnoszą się do ewangelii o powrocie Pana w dniach ostatecznych. Ale bezmyślnie używając słów Pawła do kościołów w Wieku Łaski, by potępić zjawienie się Boga i Jego dzieło w dniach ostatecznych, oni wyjmują słowa z kontekstu i źle interpretują Pismo. Czy to nie jest absurdalne?”.

Słowa brata Zhou otworzyły mi oczy na to, co wcześniej mówił pastor, ale wciąż miałem pewne obawy. Wiara w Pana oznacza wierność Jego imieniu i Jego drodze. Gdybym przyjął Błyskawicę ze Wschodu, czy nie zdradziłbym Pana? Powiedział: „Pomyśl. Gdy Pan Jezus przyszedł i działał, wielu ludzi wierzących w Boga Jahwe usłyszało o drodze Pana i podążyło za Nim. Czy zdradzili Boga Jahwe? Czy to była apostazja? Oczywiście, że nie. Podążali w ślad za Barankiem. Byli pobożnymi wyznawcami Boga. A ci, którzy uparcie trzymali się prawa Starego Testamentu i odrzucili Pana Jezusa, zdawali się wiernymi czcicielami Boga Jahwe, a tak naprawdę to oni najbardziej zbuntowali się wobec Boga i Jemu się przeciwstawili. Wierni byli dziełu Boga z przeszłości, ale nie chcieli przyjąć aktualnego dzieła Boga i Jego słów. Potępili to dzieło i walczyli z nim. Dlatego to właśnie oni zdradzili Pana, a później zostali przez niego odrzuceni i wyeliminowani”. Brat Zhou powiedział też: „Dzieło Boga wciąż posuwa się naprzód, On cały czas dokonuje nowego i większego dzieła zgodnie ze swoim planem zarządzania i potrzebami ludzkości. W Wieku Łaski przez dzieło odkupienia Pan Jezus wybawił nas od grzechu, więc gdy zgrzeszymy, modlimy się do Pana Jezusa o wybaczenie. Ale nie wyzbywamy się tym sposobem naszej grzesznej natury. Wciąż żyjemy w tym błędnym kole, grzeszymy i wyznajemy winy, grzeszymy i wyznajemy. Nie potrafiły wyrwać się z więzów grzechu. W jakim stanie żyją dziś ludzie wierzący w Pana? Wciąż tylko kłamią i oszukują dla sławy i statusu, podążają za światowymi trendami, chciwi pieniędzy. Jest zazdrość, wewnętrzne walki i osądzanie, a miłości między wierzącymi brak. Współpracownicy knują i walczą o władzę, co burzy jedność kościołów. Pastorzy i starsi okiem nie spojrzą na dzieło Pana, który powrócił, a zamiast tego fabrykują plotki, potępiało to dzieło, wzbraniają innym wejścia na prawdziwą drogę. Niektórzy współpracują z KPCh przy aresztowaniu tych, którzy głoszą ewangelię dni ostatecznych”. Powiedział: „Bóg jest sprawiedliwy i święty, Jego królestwa to święta ziemia. Jak mógłby pozwolić tym, co ciągle grzeszą i Mu się sprzeciwiają, wejść do swojego królestwa? Dlatego Pan Jezus obiecał, że przyjdzie powtórnie. Bóg Wszechmogący przyszedł w dniach ostatecznych, wyraża prawdy i dokonuje dzieła sądu na fundamencie dzieła odkupienia, którego dokonał Pan Jezus. Chodzi o przemianę naszej natury, byśmy całkowicie porzucili grzech, byli w pełni zbawieni przez Boga i mogli wejść do Jego królestwa. Tak wypełnia się proroctwo Pana Jezusa: »Kto mną gardzi i nie przyjmuje moich słów, ma kogoś, kto go sądzi: słowo, które ja mówiłem, ono go osądzi w dniu ostatecznym« (J 12:48). »Mam wam jeszcze wiele do powiedzenia, ale teraz nie możecie tego znieść. Lecz gdy przyjdzie on, Duch prawdy, wprowadzi was we wszelką prawdę. Nie będzie bowiem mówił sam od siebie, ale będzie mówił to, co usłyszy, i oznajmi wam przyszłe rzeczy« (J 16:12-13)”.

W tym momencie brat Zhou przeczytał kilka fragmentów ze słów Boga. Bóg Wszechmogący mówi: „Chociaż Jezus wykonał wiele pracy wśród ludzi, jedynie wypełnił dzieło odkupienia całej ludzkości i stał się ofiarą za grzech człowieka; nie wyzwolił go od jego zepsutego usposobienia. Pełne uwolnienie człowieka od wpływu szatana wymagało nie tylko tego, by Jezus wziął na siebie grzechy człowieka i stał się ofiarą za grzechy, ale także wymagało od Boga, aby dokonał większego dzieła, by całkowicie uwolnić człowieka od jego usposobienia, które zepsuł szatan. A więc teraz, gdy grzechy człowieka zostały mu przebaczone, Bóg powrócił w ciele, aby wprowadzić człowieka w nowy wiek, i rozpoczął dzieło karcenia i osądzania, które wyniosło człowieka do wyższego królestwa. Wszyscy ci, którzy podporządkują się Jego panowaniu, posiądą wyższą prawdę oraz otrzymają większe błogosławieństwa. Będą prawdziwie żyć w świetle oraz zyskają prawdę, drogę i życie” (Przedmowa do księgi „Słowo ukazuje się w ciele”). „Po wykonaniu dzieła Jahwe Jezus stał się ciałem, aby zrealizować Jego dzieło wśród ludzi. Jego praca nie została wykonana w odosobnieniu, lecz oparła się na dziele Jahwe. Była to praca na rzecz nowego wieku, który Bóg wykonał po tym jak zakończył Wiek Prawa. Podobnie, po zakończeniu dzieła Jezusa, Bóg kontynuował swoje dzieło na rzecz następnego wieku, ponieważ całe Boże zarządzanie zawsze postępuje do przodu. Mijający stary wiek zostanie zastąpiony przez nowy i kiedy stare dzieło zostanie ukończone, pojawi się nowe dzieło, które będzie kontynuacją Bożego zarządzania. To wcielenie jest drugim wcieleniem Boga, następującym po zakończeniu pracy Jezusa. Oczywiście to wcielenie nie następuje niezależnie; jest trzecim etapem dzieła po Wieku Prawa i Wieku Łaski. Za każdym razem, gdy Bóg zapoczątkowuje nowy etap dzieła, zawsze musi pojawić się nowy początek i zawsze musi przyjść nowy wiek. Wiąże się to także z odpowiednimi zmianami w usposobieniu Boga, sposobie Jego działania, umiejscowieniu Jego dzieła oraz w Jego imieniu. Nic więc dziwnego, że trudno jest człowiekowi zaakceptować dzieło Boże w nowym wieku. Bez względu jednak na opór człowieka, Bóg zawsze kontynuuje swoje dzieło i zawsze prowadzi całą ludzkość do przodu” (Przedmowa do księgi „Słowo ukazuje się w ciele”). Po przeczytaniu brat powiedział: „Bóg Wszechmogący dokonuje dzieła sądu, które, choć różne od dzieła odkupienia dokonanego przez Pana Jezusa i od dzieła Boga Jahwe w Wieku Prawa, jest budowane na fundamencie tych dwóch etapów dzieła. To etap dzieła w dniach ostatecznych, gdy Bóg w pełni obmywa i zbawia ludzkości. Każdy kolejny etap dzieła wznosi się wyżej, ale każdego dokonuje ten sam Bóg. Bóg Wszechmogący to Pan Jezus, który powrócił, a jedyną sposób, byśmy zostali wyzwoleni od grzechu i obmyci, to przyjąć dzieło sądu Boga Wszechmogącego. Tylko wtedy możemy być godni wejść do królestwa Bożego. Przyjmując Boga Wszechmogącego, jeśteśmy jak panny mądre, które słyszą głos Pana i witają Go. Zostajemy wywyższeni przed ton i bierzmy udział w uczcie weselnej Pana! Jak mogłoby to być zejściem z drogi Pana czy zdrada?”. Słuchałem tego z wielką radością. Pojąłem, że Pan Jezus dokonał dzieła odkupienia, by odpuścić nasze grzechy, ale nasza grzeszna natura pozostała. Bóg Wszechmogący przyszedł w dniach ostatecznych, by dokonać sądu, który jest jedynym sposobem, byśmy wyzbyli się grzesznej natury, zostali obmyci i w pełni zbawieni, byśmy mogli wejść do królestwa niebieskiego. Wiedziałem, że słuchając Błyskawicy ze Wschodu nie zdradzam Pana, ale słucham Jego głosu i witam Go, podążał śladami Baranka! To przypomina mi ten werset w Księdze Objawienia: „To ci, którzy podążają za Barankiem, dokądkolwiek idzie” (Obj 14:4). Teraz, gdy Pan powrócił, to właśnie ten, kto nie przyjmuje Jego słów i dzieła, dopuszcza się wobec Niego zdrady! W tamtym czasie nie posiadałem się z radości. Bóg Wszechmogący to Pan Jezus, który powrócił i na którego czekałem tyle lat! W końcu mogłem powitać Pana! Mogłem usłyszeć głos Pana i powitać Go za mojego życia – cóż za błogosławieństwo! Nigdy jednak nie wyobrażałem sobie, że właśnie tak będę witał Pana. Ludzie od lat głosili mi ewangelię, ale ja słuchałem kłamstw duchowiesńtwa, wciąż tylko zamykałem Bogu drzwi, robiłem, co tylko mogłem, by mojej żonie przeszkodzić w wierze w Boga Wszechmogącego. Podjudzony przez duchownych, zniszczyłem ezgemplarze słów Boga, należące do mojej żony. Zasługiwałem na potępienie. Nie byłem godny stanąć przed Bogiem!

Pastorzy i starsi doskonali znali Biblię i służyli Panu od wielu lat. Jak mogli wybierać fragmenty Pisma, błędnie je interpretować, żeby zwodzić ludzi, a nawet rozsiewać plotki, żeby przeszkodzić wierzącym wejść na prawdziwą drogę? Zacząłem to pojmować po omówieniach z braćmi i siostrami podczas zgromadzeń. Pomyśl o czasie, gdy Pan Jezus przyszedł, by działać. Czemu faryzeusze wymyślali kłamstwa, by Go potępić? W Ewangelii Jana, rozdział 11, wersety 47 i 48, czytamy: „Wtedy naczelni kapłani i faryzeusze zebrali się na naradę i mówili: Co zrobimy? Bo ten człowiek czyni wiele cudów. Jeśli go tak zostawimy, wszyscy uwierzą w niego i przyjdą Rzymianie, i zabiorą nam to nasze miejsce i naród”. A w Ewangelii Mateusza, 23:13-14, gdy Pan Jezus strofuje faryzeuszy: „Lecz biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy, bo zamykacie królestwo niebieskie przed ludźmi. Sami bowiem tam nie wchodzicie ani wchodzącym nie pozwalacie wejść. Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy, bo pożeracie domy wdów i dla pozoru odprawiacie długie modlitwy. Dlatego otrzymacie surowszy wyrok”. Te biblijne fragmenty pokazują nam, że faryzeusze kłamali jak najęci, walczyli z Panem Jezusem i potępiali Go, zwodzili wierzących, by zachować własny status i standard życia. Utrzymywali, że droga Pana Jezusa łamie prawo, że jest herezją wiodącą ludzi na manowce. Oczerniali Go i bluźnili przeciw Niemu, mówiąc, że wyrzuca demony z pomocą Belzebuba. Przekupili nawet żołnierzy, by skłamali i ukryli fakt zmartwychwstania Pana Jezusa. W efekcie większość wierzących uległa kłamstwom i odrzuciła Pana Jezusa, tracąc szansę na zbawienie. Bóg Wszechmogący zjawił się i działa w dniach ostatecznych. Duchowieństwo świata religijnego widzi, jak pełne władzy i mocy są słowa Boga Wszechmogącego i że ludzie od razu rozpoznają w nich głos Boga oraz podążają za Bogiem Wszechmogącym. To jest wielkie zagrożenie dla pastorów i starszych. Gdyby wszyscy uwierzyli w Boga Wszechmogącego, kto jeszcze by ich słuchał? Kto dalej składałby im ofiary? Dlatego oni próbują chronić swój status i swoje dochody, wściele oczerniając i potępiając Boga Wszechmogącego, zwodząc ludzi i trzymając ich z dala od głosu Boga i możliwości powitania Pana. Czym potępienie Boga Wszechmogącego przez nich różni się od tego, co faryzeusze zrobili Panu Jezusowi? Czyż nie są oni antychrystami, którzy stają ludziom na drodze do Boga? Przeczytajmy kolejny fragment słów Boga Wszechmogącego. Pozwoli to lepiej zrozumieć istotę pastorów.

Bóg Wszechmogący mówi: „Istnieją ludzie, którzy czytają Biblię w wielkich kościołach i codziennie ją recytują, ale żaden z nich nie rozumie celu Bożego dzieła. Ani jeden z nich nie jest w stanie poznać Boga, a ponadto ani jeden z nich nie jest w zgodzie z wolą Bożą. Wszyscy są bezwartościowymi, nikczemnymi ludźmi, każdy z nich się wywyższa, by pouczać Boga. Świadomie sprzeciwiają się Bogu, nawet wówczas, gdy niosą Jego sztandar. Chociaż nazywają się wierzącymi w Boga, w dalszym ciągu jedzą ciało i piją krew człowieka. Wszyscy tacy ludzie to diabły, które pożerają duszę człowieka, główne demony, które celowo stają na drodze tym, którzy starają się wejść na właściwą ścieżkę, i kłody pod nogami utrudniające wędrówkę tym, którzy szukają Boga. Może się wydawać, że mają oni »solidną budowę«, więc skąd ich naśladowcy mają wiedzieć, że są samymi antychrystami, którzy prowadzą człowieka przeciwko Bogu? Skąd mają wiedzieć, że są oni żywymi diabłami przeznaczonymi do pożerania ludzkich dusz?” („Wszyscy ludzie, którzy nie znają Boga są tymi, którzy sprzeciwiają się Bogu” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”). Pastorzy twierdzą, że chronią swoje trzody, ale tak naprawdę chronią własny status i dochód. Kiedyś dostrzegałem tylko pobożną powierzchowność pastorów, ale nie widziałem pobudek, które nimi kierują. Dlatego mogli mi zamydlić oczy. Jeśli o tym pomyśleć, powitanie Pana to wielka rzecz. Pastorzy i starsi, słysząc, iż ktoś zaświadcza, że Pan powrócił, mają obowiązek to zbadać od razu, poprowadzić braci i siostry, by usłyszeli głos Pana i powitali Go. Ale ich bardziej obchodzą stanowiska i pieniądze, odczytują Pismo tak, jak im pasuje, i wprowadzają ludzi w błąd, trzymają ich z dala od prawdziwej drogi. Gdy ktoś przyjmuje Boga Wszechmogącego, manipulują faktami i sabotują go oszczerstwami, aby inni wierzący potępili takie osoby. Duchowni są tak podstępni, tak bardzo źli! Dla swojej pozycji i standardów życia nie zawahaą się zniszczyć szansy braci i sióstr na wejście królestwa. To ohydne! Ci duchowni są antychrystami, przeciwnikami i wrogami Boga. Teraz sam nie wiem, jak mogłem być tak głupi. Wierzyłem w Pana, nie słuchając Jego słów, a słuchając kłamst pastorów, rozpaczliwie trzymałem się pojęć religijnych i wciąż zamykałem się na Boga. Próbowałem powstrzymać żonę przed przyjęciem Boga Wszechmogącego, tak samo jak duchowni. Oni prawie mnie zniszczyli. Co za przerażająca myśl! To zjawienie się Boga i Jego dzieło w dniach ostatecznych obnażyło prawdziwe oblicze duchowieństwa, abym mógł dostrzec, że to faryzeusze i antychryści przeciwni Bogu, bym wyzwolił się spod ich kontroli i oszustwa. Dzieło Boga jest tak rzeczywiste!

Koniec wszelkich rzeczy jest blisko. Czy chcecie wiedzieć, jak Pan wynagrodzi dobro i ukarze zło i ustali wynik człowieka, kiedy On powróci? Zapraszamy do kontaktu z nami, aby pomóc Ci znaleźć odpowiedź.

Powiązane treści

Powrót syna marnotrawnego

Autorstwa Ruth, USAUrodziłam się w małym miasteczku w południowych Chinach, w rodzinie, która wierzyła w Boga od czasów mojej prababki ze...

Zamieść odpowiedź

Połącz się z nami w Messengerze