Czy ciężka praca zapewnia wejście do Królestwa Bożego?

04 czerwca 2021

Autorstwa Sheila, Kenia

Urodziłam się w katolickiej rodzinie. Ksiądz zawsze powtarzał, że mamy przestrzegać przykazań, kochać bliźniego, chodzić na msze i robić dobre uczynki. Mówił, że tylko ludzie, którzy tak postępują, są oddanymi wiernymi i kiedy Pan nadejdzie, zabierze ich do królestwa niebieskiego. Często powtarzałam sobie: „Muszę robić, co Bóg każe, być posłuszna zasadom kościoła i czynić dobre uczynki, żeby Pan mnie kochał i po swoim powrocie pobłogosławił mnie i zabrał do swego królestwa”.

Na uniwersytecie zawiesiłam studia, żeby mieć więcej czasu na udzielanie się w kościele. Inni wierni, kiedy byli w kościele, zdawali się bogobojni, modlili się i uczestniczyli we mszy, ale poza nim palili, pili i chodzili na hulaszcze przyjęcia. Byłam zdegustowana. Myślałam: „Pan uczy nas miłości do Niego, pomagania innym i odrzucania pokus doczesnych. Ci ludzie wyglądają, jakby wierzyli w Pana, ale tak naprawdę nic dla Niego nie robią. Pożądają rzeczy doczesnych i gonią za przyjemnościami. Czy nie jest to sprzeczne z naukami Pana?”. „Nie mogę być jak oni. Będę robiła więcej dobrych uczynków dla Pana, bym dostała się do królestwa niebieskiego, kiedy przyjdzie czas”.

Ale z czasem okazało się, że też nie mogę trzymać się przykazań Pana w życiu codziennym. Widząc tych grzesznych wiernych, żyjących w szczęściu i wolności, podczas gdy mi było ciężko, wbrew sobie obwiniałam Boga. Pan uczy nas, by kochać bliźniego jak siebie samego, ale ja zawsze była zawistna i gardziłam ludźmi. Rodzina karciła mnie, gdy zrobiłam coś złego, ale wykręcałam się, wykłócałam i złościłam. Pan uczy nas pokory i wybaczenia, ale nie stosowałam się do tego. Czułam się winna, jakbym była wierząca tylko z nazwy. Zaczęłam rozmyślać: „Czemu nie mogę pokonać swoich grzechów? Mimo, że spowiadałam się księdzu z każdego grzechu i pokutowałam dobrymi uczynkami, wciąż popełniałam te same grzechy. Jak Bóg może pobłogosławić taką wiarę?”. Ale pamiętałam, że ksiądz zawsze powtarzał, że wyznając mu grzechy, dostaniemy rozgrzeszenie. A działając na rzecz Pana i robiąc dobre uczynki, znów zasłużymy na łaskę, Pan pobłogosławi nas i wpuści do swego królestwa. Biblia mówi: „Stoczyłem dobrą walkę, ukończyłem bieg, wiary dochowałem. Na koniec odłożono dla mnie koronę sprawiedliwości” (2Tm 4: 7-8). Słowa te pocieszały mnie. Sądziłam, że dopóki chodzę na msze, spowiadam się i ponoszę koszty dla Pana, mogę mieć nadzieję na wejście do Jego królestwa. Więc zajęłam się dobrymi uczynkami, odwiedzałam chorych i więźniów, byłam ochotniczką w sierocińcu.

Pewnego dnia w 2017 roku weszłam na Facebooka, żeby jak zawsze przejrzeć wiadomości, kiedy nagle zobaczyłam fragment zamieszczony przez siostrę Betty. „Choć wielu ludzi wierzy w Boga, niewielu rozumie, czym jest wiara w Niego i co należy robić, aby być według Bożego serca. (…) »Wiara w Boga« oznacza wierzenie w to, że Bóg istnieje – to najprostsza koncepcja wiary w Boga. Co więcej, wiara w to, że Bóg istnieje, nie jest tożsama z prawdziwą wiarą w Boga. Jest to raczej swego rodzaju prosta wiara z silnym zabarwieniem religijnym. Prawdziwa wiara w Boga oznacza doświadczanie słów i dzieł Bożych w oparciu o przekonanie, że Bóg posiada najwyższą władzę nad wszystkim. Zostaniesz więc uwolniony od swojego zepsucia, napełniony pragnieniem Boga i poznasz Go. Tylko po przebyciu tej drogi będziesz mógł powiedzieć, że wierzysz w Boga. Ludzie jednak postrzegają wiarę w Boga jako coś bardzo prostego i błahego. Ludzie, którzy wierzą w Boga w ten sposób, utracili znaczenie wiary w Boga i mimo że mogą wierzyć do samego końca, nigdy nie uzyskają aprobaty Boga, ponieważ kroczą oni po niewłaściwej ścieżce. Obecnie nadal są tacy, którzy wierzą w Boga w literach, w pustych doktrynach. Nie mają oni świadomości, że ich wiara w Boga pozbawiona jest całej swojej istoty i że nie są w stanie uzyskać Jego aprobaty, jednak nadal modlą się o pokój i dostateczną Bożą łaskę. Należałoby się zatrzymać i zadać sobie pytanie: czy wierzenie w Boga rzeczywiście jest jedną z najprostszych rzeczy na świecie? Czy wiara w Boga oznacza tylko otrzymywanie obfitej łaski od Niego? Czy ludzie, którzy wierzą w Boga, nie znając Go, wierzą w Boga, przeciwstawiając się Mu, naprawdę są w stanie spełnić Jego pragnienie?” (Przedmowa do księgi „Słowo ukazuje się w ciele”). Te słowa były takie świeże i nowe. Od razu mnie wciągnęły. Nigdy wcześniej nie rozważałam pytań zadanych pod koniec tego tekstu. Pomyślałam: „Fantastyczne! Czyje to słowa? Taki krótki fragment tak trafnie opisuje znaczenie wiary w Boga i celowość naszej wiary”. Głęboko rozważałam te słowa, uciszając swe serce, i pierwszy raz w życiu zastanawiałam się nad swoją wiarą. Myślałam o latach swojej wiary. Angażowałam się w działalność kościoła, uroczystości, duszpasterstwo i robiłam dobre uczynki dla społeczności. Trochę wycierpiałam i zapłaciłam cenę. Ale robiłam to wszystko, by wraz z rodziną otrzymać błogosławieństwo i ochronę Boga, a szczególnie po to, by wejść do królestwa Bożego. Myślałam, że dobrze robię, tak żyjąc, że Bogu spodoba się moja wiara i że spełni swoje obietnice i obdarzy mnie błogosławieństwami. Ale po przeczytaniu tych słów zaczęłam dostrzegać, że moja wiara ma głębsze znaczenie. Robiłam dobre uczynki i ograniczałam się, żeby dostać za to błogosławieństwa królestwa, a to nie jest prawdziwa miłość do Boga. Jak Bóg mógłby pochwalić taką wiarę? Ale przemyślałam swoją wiarę w Pana przez ostatnie 20 lat, zawsze angażowałam się w duszpasterstwo. Czy moje cierpienie i poświęcenie na nic się nie zdało? Im dłużej rozważałam te słowa, tym bardziej chciałam zobaczyć, co jeszcze zamieściła siostra Betty na Facebooku, żeby wszystko lepiej zrozumieć. Odezwałam się do niej i spotkałyśmy się online.

Powiedziałam jej, co poczułam po przeczytaniu tych słów: „Zamieszczony przez ciebie tekst był fantastyczny. Pokazał mi, że wierzę w Pana tylko dla błogosławieństw, a to nie jest prawdziwa miłość. Ale jednej rzeczy nie rozumiem. Biblia mówi: »Stoczyłem dobrą walkę, ukończyłem bieg, wiary dochowałem. Na koniec odłożono dla mnie koronę sprawiedliwości« (2 Tm 4: 7-8). Ksiądz zawsze powtarzał nam, że o ile wiernie pracujemy i robimy dobre uczynki, Pan nas pobłogosławi i będziemy mogli wejść do Jego królestwa. Robiłam tak przez wszystkie lata mojej wiary. Czy Pan o tym zapomni? Czy nie będę mogła wejść do Jego królestwa?”.

Siostra Betty wyjaśniła mi: „Ciężka praca, poświęcenia i dobre uczynki w imię Pana ucieszą Go, a kiedy powróci, weźmie nas do swego królestwa. Tak powiedział Paweł. Pan Jezus nigdy tego nie powiedział, Duch Święty też nie. Te słowa przedstawiają poglądy Pawła, a nie zamiary Pana. Słowa człowieka nie są prawdą. Tylko słowa Boga stanowią prawdę. Jeśli chodzi o ważną kwestię wejścia do królestwa Boga, słowa Boga są ważniejsze. Jeśli posłuchamy słów człowieka, możemy łatwo oddalić się od Pana!”. „To kto może wejść do królestwa niebieskiego? Pan Jezus powiedział to jasno: »Nie każdy, kto mówi do Mnie: „Panie, Panie”, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz wejdzie do królestwa niebieskiego ten, kto spełnia wolę Mojego Ojca, który jest w niebie« (Mt 7: 21)”. „Słowa te pokazują, że Bóg nie patrzy na nasze poświęcenia, kiedy zdecyduje, kto wejdzie do królestwa. Bóg patrzy na to, czy wypełniamy Jego wolę”. „Żeby wejść do królestwa, ludzie muszą pozbyć się swej grzecznej natury i zostać obmyci. Muszą też nieść słowo Boga, być Mu posłuszni, kochać i czcić Go”. „Jeśli męczymy się, pracujemy i poświęcamy, ale nie słuchamy słów Boga, często grzeszymy i stawiamy Mu opór, jesteśmy złoczyńcami. Taka osoba nie może wejść do królestwa”. „Ci żydowscy faryzeusze, którzy opierali się Panu, rok po roku służyli Bogu w świątyni i szerzyli Jego ewangelię. Bardzo cierpieli i płacili wysoką cenę. Z pozoru wydawali się oddani Bogu, ale interesowało ich tylko odprawianie rytuałów. Nauczali ludzkich tradycji i doktryn i podtrzymywali je, ale odrzucali prawa i przykazania Boga. Ich służba była sprzeczna z wolą Boga i zeszli z Jego ścieżki. Kiedy Pan Jezus przybył dokonać swojego dzieła, faryzeusze otwarcie przeciwstawili się Mu, próbując chronić swoje pozycje i źródła utrzymania. Zaciekle Go potępiali, szkalowali i robili, co mogli, by ludzie za Nim nie podążyli. W końcu zmówili się z rzymskim rządem, by ukrzyżować Pana Jezusa, obrażając tym usposobienie Boga i ściągając na siebie Jego karę”. „Dowodzi to, że choć ludzie mogą ciężko pracować i się poświęcać, nie znaczy to, że spełniają wolę Boga. Nie obmyci z grzechu ludzie będą wciąż grzeszyć i opierać się Bogu, nawet jeśli ponoszą dla Niego koszty. My też tacy jesteśmy. Choć wydaje się, że ciężko pracujemy, jesteśmy dobrzy i szczodrzy i pomagamy innym wiernym, chcemy uzyskać błogosławieństwo i wejść do królestwa Boga. Gdy Bóg nas błogosławi, dziękujemy Mu i chwalimy Go. Kiedy chorujemy albo dzieje się coś złego, źle rozumiemy i obwiniamy Boga, a nawet Go zdradzamy”. „Zwykle próbujemy skorzystać na naszym poświęceniu i dobrej pracy, obnosząc się z tym, jak cierpimy i pracujemy dla Boga, żeby inni nas podziwiali i uwielbiali, abyśmy zyskali sławę, dobytek i pozycję. Tracimy cierpliwość, natykając się na ludzi lub rzeczy, których nie lubimy, nie możemy trzymać się słów Boga i tak dalej”. „Pokazuje nam to, że nie robimy tych rzeczy z miłości do Boga lub by Go zadowolić, ale by targować się z Bogiem. Wykorzystujemy i oszukujemy Boga, by zaspokoić własne ambicje i żądze. Czy spełniamy zatem wolę Ojca niebieskiego?” „Biblia mówi: »Bądźcie święci, ponieważ Ja jestem święty« (1 Pt 1: 16). Bóg jest święty, więc jak mógłby zawieść do królestwa niebieskiego tak plugawych ludzi jak my? Tylko odrzucając grzeszną naturę i nie opierając się Bogu, obmyci i wolni od grzechu, możemy zasłużyć na pochwałę Boga i wejść do Jego królestwa”.

Słuchając jej, pomyślałam: „Sądziłam, że wejdę do królestwa dzięki dobrym uczynkom, ale wygląda na to, że moja wiara była sprzeczna z wolą Boga. Ludzie mogą wejść do królestwa tylko stając się święci, ale ja nie wiem, jak stać się święta”. Podzieliłam się przemyśleniami z siostrą Betty.

Ona przeczytała mi więcej odpowiednich słów Boga Wszechmogącego. „Czy grzesznik taki jak ty, który właśnie został odkupiony, a nie został odmieniony ani udoskonalony przez Boga, może być człowiekiem według Bożego serca? Ponieważ nadal jesteś starą wersją siebie, w twoim przypadku prawdą jest, że zostałeś zbawiony przez Jezusa i że nie jesteś zaliczany do grzeszników z uwagi na zbawienie przez Boga, ale nie dowodzi to, że nie jesteś grzeszny i że nie jesteś nieczysty. Jak możesz być święty, jeśli nie zostałeś odmieniony? Twoje wnętrze trawią nieczystość, samolubstwo i złośliwość, a mimo to chcesz zstąpić z Jezusem. Możesz o tym tylko pomarzyć! Pominąłeś pewien krok w wierze w Boga: zostałeś jedynie odkupiony, ale nie zostałeś odmieniony. Abyś mógł stać się człowiekiem według Bożego serca, Bóg musi osobiście dokonać dzieła przemiany i obmycia ciebie. Jeśli jesteś tylko odkupiony, nie będziesz w stanie osiągnąć świętości. Nie będziesz więc się kwalifikować do otrzymania dobrych Bożych błogosławieństw, ponieważ pominąłeś kluczowy krok w Bożym dziele zarządzania człowiekiem, czyli krok przemiany i udoskonalenia. Dlatego ty, grzesznik, który właśnie został odkupiony, nie jesteś w stanie bezpośrednio otrzymać dziedzictwa Bożego” („O nazwach i tożsamości” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”). „Chociaż Jezus wykonał wiele pracy wśród ludzi, jedynie wypełnił dzieło odkupienia całej ludzkości i stał się ofiarą za grzech człowieka, ale nie wyzwolił go od jego zepsutego usposobienia. Pełne uwolnienie człowieka od wpływu szatana wymagało nie tylko tego, by Jezus wziął na siebie grzechy człowieka i stał się ofiarą za grzechy, ale także wymagało od Boga, aby dokonał większego dzieła, by całkowicie uwolnić człowieka od jego usposobienia, które zepsuł szatan. I tak, kiedy grzechy człowieka zostały mu przebaczone, Bóg powrócił w ciele, aby wprowadzić człowieka w nowy wiek, i rozpoczął dzieło karcenia i osądzania, które wynosi człowieka do wyższej sfery. Wszyscy ci, którzy podporządkują się Jego panowaniu, posiądą wyższą prawdę oraz otrzymają większe błogosławieństwa. Będą prawdziwie żyć w świetle oraz zyskają prawdę, drogę i życie” („Przedmowa” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”). Siostra Betty powiedziała: „W Wieku Łaski Pan Jezus dokonał tylko dzieła odkupienia. Kiedy przyjmiemy Jego zbawienie, musimy się spowiadać i okazywać skruchę, a nasze grzechy będą odpuszczane. Potem możemy cieszyć się Jego łaską i błogosławieństwem. Pan Jezus odpuszcza nam nasze grzechy, ale nie rozgrzesza grzesznej natury i szatańskiego usposobienia. Szatan nas zdeprawował i zdominowały nas nasze zepsute skłonności: arogancja, nieuczciwość, a także zło i zatwardziałość, więc grzeszymy i opieramy się Bogu. Nasza szatańska natura jest źródłem grzechu i jeśli się jej nie pozbędziemy, nie przestaniemy grzeszyć i opierać się Bogu i nigdy nie wejdziemy do królestwa”. „Dlatego Pan obiecał powrócić w dniach ostatecznych, żeby wyrazić prawdę i dokonać dzieła osądzania, zaczynając od domu Bożego, żeby całkowicie obmyć i zmienić nasze szatańskie usposobienie. Wtedy będziemy wolni od grzechu, w pełni zbawieni i pozyskani przez Boga”. „Pan to przepowiedział: »Ten, kto Mną gardzi i nie przyjmuje Moich słów, ma kogoś, kto go osądzi; słowo, które wypowiedziałem, osądzi go w dniach ostatecznych« (J 12: 48). »Mam wam jeszcze wiele do powiedzenia, ale teraz nie jesteście w stanie tego znieść. Ale kiedy nadejdzie On, Duch prawdy, wówczas nauczy was całej prawdy. Nie będzie bowiem mówił od siebie, ale będzie mówił o wszystkich rzeczach, jakie usłyszy, i pokaże wam wszystko, co ma się stać w przyszłości« (J 16: 12-13)”. „Tylko przyjmując w dniach ostatecznych sąd Pana, który powrócił, możemy zostać obmyci z zepsucia. Tylko wtedy możemy odziedziczyć obietnice Boga i wejść do Jego królestwa”.

Omówienie siostry Betty naprawdę otworzyło mi oczy. Przez tyle lat grzeszyłam, spowiadałam się księdzu i starałam się czynić dobre uczynki, ale nie mogłam powstrzymać się od grzeszenia. Teraz wiedziałam, że Pan Jezus dokonał tylko dzieła odkupienia, a dzięki wierze w Niego jedynie wybaczono nam grzechy, lecz wciąż mamy grzeszną naturę. Dlatego tkwiłam w błędnym kole grzechów i spowiedzi. Jedynym sposobem na obmycie ze skażenia jest przyjęcie dzieła osądzenia Pana, który powrócił w dniach ostatecznych. Wtedy możemy naprawdę kochać i słuchać Boga i wejść do królestwa Bożego. Ta myśl bardzo mnie ucieszyła. Miałam nadzieję na pozbycie się grzechu i wejście do królestwa!

Następnego dnia siostra Betty puściła czytanie pod tytułem: Zbawiciel powrócił już na „Białym obłoku.” Było to dla mnie bardzo wzruszające i poczułam, że to słowa pełne mocy. Powiedziała mi z radością: „Pan, na którego czekaliśmy, powrócił już jako wcielony Bóg Wszechmogący. Bóg Wszechmogący wyraża dużo prawd i dokonuje dzieła osądzania, zaczynając od domu Bożego. To, co wczoraj czytaliśmy, i czytanie, którego dziś wysłuchaliśmy, to słowa samego Boga Wszechmogącego. Powrócił, zdjął siedem pieczęci i rozwinął mały zwój. Ujawnił wszystkie tajemnice, których nigdy nie zrozumieliśmy i dał nam prawdy, jakie musimy znać, by w pełni zostać zbawieni i obmyci. To wypełnia przepowiednię z Księgi Objawienia: »Kto ma uszy, niechaj słucha, co Duch mówi do Kościołów« (Ap 3: 6)”. „To dzięki przewodnictwu Boga słyszymy dziś Jego głos. Bóg nam błogosławi!”

To wielkie szczęście i radość usłyszeć, że Pan powrócił. Czytanie, którego wysłuchałam i słowa, które przeczytałam dzień wcześniej, to słowa Boga. Nic dziwnego, że emanują takim autorytetem! Kto inny mógł wyjawić tajemnicę tego, jak Pan powróci? Tylko Bóg mógł to uczynić. Byłam przekonana, że te słowa wypowiedział Bóg i że Pan powrócił. Bardzo się ucieszyłam. Nigdy nie sądziłam, że będzie mi dane powitać powrót Pana. Miałam szczęście! Miałam tylko jedno pytanie: „Jak Bóg dokonuje dzieła osądzania, by obmyć i w pełni zbawić ludzi?”

W odpowiedzi siostra Betty przeczytała mi fragment słów Boga Wszechmogącego: „W czasach ostatecznych Chrystus używa różnych prawd, by uczyć człowieka, obnażyć jego istotę, szczegółowo analizować jego słowa i uczynki. Te słowa obejmują różne prawdy, takie jak ludzki obowiązek, w jaki sposób człowiek powinien okazywać posłuszeństwo Bogu, w jaki sposób powinien okazywać Mu wierność, jak człowiek powinien urzeczywistniać zwykłe człowieczeństwo, a także mądrość i usposobienie Boże i tak dalej. Te słowa są w całości nakierowane na istotę człowieka i jego skażone usposobienie. W szczególności słowa, które pokazują, jak człowiek z pogardą odrzuca Boga, są wypowiadane w odniesieniu do tego, jak człowiek ucieleśnia szatana i siłę wrogą wobec Boga. Podejmując dzieło swego sądu, Bóg nie ujawnia natury człowieka w zaledwie kilku słowach. On obnaża ją, rozprawia się z nią oraz ją przycina przez długi okres czasu. Te metody obnażania jej, rozprawiania się z nią oraz przycinania nie mogą być zastąpione zwykłymi słowami, ale prawdą, której człowiek wcale nie posiada. Tylko takie metody mogą być uznane za sąd. Tylko poprzez sąd tego rodzaju człowiek może się podporządkować i w pełni przekonać do poddania się Bogu, a ponadto może zdobyć prawdziwe poznanie Boga. To, do czego doprowadza dzieło sądu, to zrozumienie przez człowieka prawdziwego Bożego oblicza oraz prawdy o swoim własnym buncie. Dzieło osądzania pozwala człowiekowi zdobyć duże zrozumienie woli Bożej, celu Bożego dzieła oraz tajemnic, które są dla niego niepojęte. Pozwala też człowiekowi rozpoznać i zaznajomić się ze swoją skażoną istotą oraz ze źródłem swego skażenia, a także odkryć własną brzydotę. Wszystkie te efekty wywołuje dzieło sądu, bo istota tego dzieła to tak naprawdę odkrywanie prawdy, drogi i życia Bożego przed wszystkimi tymi, którzy w Niego wierzą. Ta praca jest dziełem sądu dokonywanym przez Boga” („Chrystus dokonuje dzieła sądu za pomocą prawdy” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”). Gdy skończyła czytać, siostra Betty powiedziała: „W dniach ostatecznych Bóg Wszechmogący osądza i obmywa ludzkość swoimi słowami. Sądzi bunt i niesprawiedliwość ludzi, ujawnia naszą szatańską naturę oporną wobec Boga i skażone usposobienie, osądza i obnaża naszą żądzę błogosławieństw i skażoną wiarę oraz nasze błędne postrzeganie i różne pojęcia na temat Boga. Pokazuje nam też, jak być uczciwym i jak służyć Bogu zgodnie z Jego wolą, jak być Mu posłusznym i Go kochać, jak wypełniać Jego wolę i tak dalej. Doświadczając sądu i karcenia przez Boga, widzimy, jak zostaliśmy skażeni przez szatana i że źródłem wszystkiego, co urzeczywistniamy – arogancji, podstępności i zła – są nasze szatańskie skłonności. Widzimy w tym święte, sprawiedliwe, nietolerujące wykroczeń usposobienie Boga i zaczynamy nienawidzić siebie, żałować i skupiać się na praktykowaniu prawdy. Wtedy nasze życiowe usposobienie zaczyna się zmieniać. Wszystko to dzięki Bożym słowom sądu”. Siostra Betty podzieliła się ze mną swoimi doświadczeniami. Wcześniej sądziła, że kocha Pana, bo entuzjastycznie ponosi dla Niego koszty. Często modliła się, prosząc Pana o łaskę i błogosławieństwa. Głęboko wierzyła, że ponieważ cierpi dla Pana, On na pewno wynagrodzi ją, pozwalając jej wejść do królestwa. Gdy przyjęła Boże dzieło dni ostatecznych, została osądzona i obnażona przez Jego słowa. Zrozumiała, że jej pogląd na wiarę był błędny i skażony: nie wierzyła z miłości do Boga czy chęci spełnienia obowiązku stworzenia Bożego, ale żeby zaspokoić pragnienie błogosławieństw i otrzymać błogosławieństwa królestwa. Wykorzystywała Boga i targowała się z Nim. Była samolubna, pozbawiona człowieczeństwa i rozumu. Bardzo tego żałowała i nienawidziła siebie. Zaczęła dążyć do prawdy, tak jak wymagał Bóg, a błędne postrzeganie wiary zmieniła na właściwe. Jej podstępne, szatańskie usposobienie również zaczęło się zmieniać. Ujrzała, że jedyny sposób, by poznała siebie i została obmyta ze skażenia, to przyjąć sąd i karcenie słowami Boga.

Dzięki jej omówieniu ujrzałam, w jak praktyczny sposób Bóg wyraża prawdę i dokonuje dzieła osądzania w dniach ostatecznych i jak ono może naprawdę zmienić i obmyć ludzi. Zrozumiałam, że potrzebujemy Bożego dzieła osądzania w dniach ostatecznych i mamy teraz ścieżkę ku wolności od skażenia. Cieszyłam się. Na późniejszych spotkaniach siostra Betty opowiedziała mi o tajemnicy wcielenia Boga, o tym, jak szatan skaża ludzi, a Bóg zbawia ich krok po kroku, a także prawdę o Biblii oraz o końcu i przeznaczeniu ludzkości i innych rzeczach. Zdradziła mi prawdy, których nie słyszałam przez 20 lat wiary w Boga. Im więcej słów Boga Wszechmogącego czytałam, tym bardziej czułam, że są głosem Boga. Tylko Bóg wcielony mógł wyrazić słowa tak pełne autorytetu i mocy. Kto jeśli nie Bóg, mógłby obnażyć prawdę o skażeniu ludzkości przez szatana? Kto mógłby pokazać nam błędy w naszej wierze oraz właściwą ścieżkę wiary? Kto mógłby wyjawnić tajemnice planu Boga obejmującego 6 tysięcy lat i zdradzić nam, jakie przeznaczenie nas czeka? Przekonałam się, że Bóg Wszechmogący to Pan, który powrócił – to Chrystus dni ostatecznych! Z radością przyjęłam dzieło Boga Wszechmogącego w dniach ostatecznych. Dziękuję Bogu Wszechmogącemu, że mnie wybrał i zbawił.

Koniec wszelkich rzeczy jest blisko. Czy chcecie wiedzieć, jak Pan wynagrodzi dobro i ukarze zło i ustali wynik człowieka, kiedy On powróci? Zapraszamy do kontaktu z nami, aby pomóc Ci znaleźć odpowiedź.

Powiązane treści

Tajemnica imion Boga

„Zarówno Jahwe, Jezus i Mesjasz reprezentują Ducha Boga. Lecz imiona te wskazują wieki w Bożym zarządzaniu, ale nie Jego w całości. Imiona,...

Bóg pojawił się na Wschodzie

Autorstwa Qiu Zhen, Chiny Pewnego dnia moja młodsza siostra zadzwoniła do mnie, mówiąc, że wróciła z północy kraju i ma mi coś ważnego do...

Zamieść odpowiedź