Jak dążyć do prawdy (7) Część piąta
Jak właściwie podchodzić do własnego potencjału
Czy odnieśliście jakąkolwiek korzyść po wysłuchaniu naszego omówienia tego, czym jest potencjał oraz jak rozróżniać poszczególne poziomy i rodzaje ludzkiego potencjału? (Tak). Czy naprawdę macie świadomość, że wasz potencjał jest niski? (Tak). Niektórzy pozbawieni potencjału ludzie mówią: „Jak to możliwe, że w ogóle nie mam potencjału? Nawet gdyby mój potencjał był przeciętny albo niski, to i tak byłoby w porządku”. Nikt nie chce być klasyfikowany jako ktoś, kto w ogóle nie ma potencjału, jest idiotą, głupcem lub osobą, z której nie ma żadnego pożytku, ale traf chciał, że niektórzy ludzie, oceniając samych siebie na podstawie najważniejszych rzeczy, które przejawiają, i rezultatów wykonywania swoich obowiązków przez szereg lat, naprawdę podpadają pod kategorię osób zupełnie pozbawionych potencjału. Czy to sprawia, że niektórzy popadają w zniechęcenie? Kiedy wiele rzeczy pozostaje niewyjaśnionych, ludzie naiwnie myślą sobie tak: „Mam zdolności, mam możliwości, jestem mądry, mój potencjał jest niemały, jestem szlachetny, jestem kimś w królestwie Bożym; jestem jego filarem i ostoją”, naiwnie trzymając się tych swoich pobożnych życzeń, czując się z tym całkiem dobrze, zupełnie pewnie i myśląc sobie, że mają potencjał i nadzieję. Nie ulegają zniechęceniu i mają w życiu cel. Kiedy jednak dowiadują się, jak naprawdę wyglądają fakty, robią się smutni, myśląc sobie tak: „Czyż to nie oznacza, że nie ma dla mnie żadnej nadziei na dostąpienie zbawienia?”, i popadają w stan zniechęcenia. Jeśli te sprawy pozostają niewyjaśnione, ludzie są głupio aroganccy; a im ktoś jest głupszy, tym bardziej robi się arogancki i tym bardziej ta jego arogancja nie zna granic. Ci, którzy są mądrzy, przyjąwszy przez wszystkie te lata prawdę, w którą byli zaopatrywani, będą się nad sobą zastanawiać i badać siebie, będą zestawiać samych siebie z prawdą i stopniowo ich przejawy aroganckiego usposobienia będą słabnąć. Im zaś niższy czyjś potencjał, tym bardziej ten ktoś staje się głupio arogancki. Czyż nie ma takiego oto powiedzenia: „Są niczym, lecz nie kłaniają się nikomu”? Powiedzenie to bardzo tutaj pasuje; ci, którzy są niczym, nikomu się nie kłaniają. Dlaczego? Ponieważ mają zbyt niski potencjał. Do jakiego stopnia jest on niski? Do tego stopnia, że nie mają ani za grosz inteligencji, nie znają granic swoich możliwości, nie wiedzą, jaka jest miara ich inteligencji, nie wiedzą, że zawsze znajdą się lepsi od nich, i nie wiedzą, czym jest wysoki potencjał. A jakiego poziomu sięga ich arogancja? Są tak aroganccy, że ludzie nie mogą patrzeć na jej przejawy i uważają, że są odrażające i obrzydliwe – jest to głupia arogancja. To, że „są niczym, lecz nie kłaniają się nikomu”, oznacza, że nie są w stanie niczego osiągnąć, w ich własnych życiowych sprawach panuje kompletny bałagan, nie potrafią niczego przejrzeć, nie mają żadnych przemyśleń ani zapatrywań i nie potrafią stwierdzić, czy cudze poglądy są właściwe ani czy są trafne, i głupio trwają po prostu w tej swojej arogancji, myśląc sobie tak: „Mam zdolności, mam możliwości, jestem mądry, jestem lepszy od innych!”. Powiedzcie Mi, czy lepiej jest pozwolić, by byli głupimi, aroganckimi ludźmi, którzy nikomu się nie kłaniają, czy też dać im poznać, że ich potencjał jest niski, że są niczym, że są po prostu głupcami, ludźmi bezużytecznymi i upośledzonymi umysłowo, tak aby popadli w zniechęcenie? Co wybieracie? (Niech popadną w zniechęcenie, ponieważ jeśli są głupio aroganccy, prawdopodobnie będą robić rzeczy, które naruszają zasady i mogą zakłócać oraz zaburzać pracę kościoła). Jeśli popadną w zniechęcenie, może im to przywrócić rozum, jaki cechuje człowieczeństwo, i mogą lepiej się zachowywać, wywołując tym samym mniej zakłóceń i niepokojów. Stanowi to więc dla nich pewną formę ochrony. Chociaż nie zrobili zbyt wielu rzeczy, które byłyby pożyteczne dla innych, wywoływanie mniejszej liczby zakłóceń i niepokojów oznacza, że będą popełniać znacznie mniej występków oraz złych uczynków, a prawdopodobieństwo, że w przyszłości zostaną ukarani, także się zmniejszy, nieprawdaż? (Tak). Nie wnikając w to, czy mogą dostąpić zbawienia – ponieważ jest to kwestia stosunkowo odległa – czy zmniejszy się też prawdopodobieństwo, że naruszą Boże dekrety administracyjne i obrażą Boże usposobienie? A czy wzrosną ich szanse na przetrwanie? (Tak). Patrząc przez pryzmat wszystkich tych korzyści, rzeczywiście okazuje się, że dobrze jest pozwolić, by ludzie poznali swój własny potencjał i ostatecznie uświadomili sobie, że nie mają go wcale, popadając w zniechęcenie. W przeciwnym razie, gdy inni mówią im: „Jesteś niczym, lecz nie kłaniasz się nikomu – toż to głupia arogancja!”, oni po prostu nie potrafią tego przejrzeć ani się na tym poznać; zaczynają odczuwać opór i wciąż myślą sobie tak: „Mój potencjał wcale nie jest niski! A ty mi mówisz, że jestem głupio arogancki. Daleko mi do bycia głupcem!”. To zaś tym bardziej dowodzi, że są naprawdę głupi, poziom ich inteligencji jest straszliwie niski, i tym bardziej muszą pogodzić się z faktem, że nie mają żadnego potencjału. Jakie korzyści wynikają z zaakceptowania tego faktu? Pogodzenie się z nim nie ma wpędzić cię w zniechęcenie, lecz ma ci pomóc traktować samego siebie we właściwy sposób oraz unikać głupich zachowań. Ludzie są aroganccy, ponieważ mają skażone usposobienie i nie mają ani krzty samowiedzy. Jednakże arogancja niektórych ludzi jest zwykłą arogancją. Na przykład niektórzy ludzie mają pewną kartę przetargową w postaci zasług w związku z tym, że byli w więzieniu i znosili cierpienia, na pewne sposoby wnieśli swój wkład w rozwój kościoła lub mają talenty, które sprawiają, że są lepsi od innych. Ponieważ mają aroganckie usposobienie, a jednocześnie posiadają pewną kartę przetargową w postaci zasług, można jeszcze uznać za zrozumiałe, że przejawiają arogancję. Ale jeśli jesteś nikim, jeżeli zasadniczo nie jesteś w stanie nic osiągnąć, nie wniosłeś żadnego wkładu, a w dodatku nie masz żadnych mocnych stron, a mimo to wciąż jesteś arogancki, to zupełnie nie ma to sensu – jest to kompletnie nieracjonalne. Teraz mówi ci się to jasno i wyraźnie: nie masz żadnego potencjału, jesteś niczym, a nawet nie masz absolutnie żadnych zalet. Twój umysł jest pusty, a w porównaniu z ludźmi posiadającymi swoje przemyślenia, twój umysł jest pozbawiony treści. Choć mimo to jesteś człowiekiem, daleko ci do ludzi mających swoje przemyślenia. Z punktu widzenia Boga, nie spełniasz standardów bycia człowiekiem. Z jakiego zatem powodu wciąż jesteś arogancki? Oceniając wedle słów Bożych, nie spełniasz standardów dotyczących bycia człowiekiem. Z punktu widzenia Boga, nie powinieneś być traktowany jak człowiek. Ponieważ jednak łaska Boża nie zna granic, Bóg wywyższył cię i wybrał oraz traktuje cię jak człowieka, pozwalając ci wykonywać obowiązek w domu Bożym. Czy po to Bóg traktuje cię jak człowieka, aby patrzeć, jak traktujesz Boga i prawdę, w którą On cię zaopatruje, w tak głupio arogancki sposób? Aby widzieć, jak w ten sam sposób traktujesz swój obowiązek i swoje życie? Nie. Skoro Bóg traktuje cię jak człowieka i przekazuje ci rozmaite prawdy, które ludzie powinni zrozumieć, ma nadzieję, że będziesz mógł stać się prawdziwym człowiekiem; ma nadzieję, że będziesz potrafił zaakceptować myśli, jakie powinni żywić ludzie, i nie będziesz głupio arogancki. Dlatego też trwanie w stanie zniechęcenia jest złe – nie powinno się być zniechęconym. Skoro Bóg nie potraktował cię stosownie do twojego potencjału ani cię z jego powodu nie zignorował, ale zamiast tego potraktował cię jak normalnego człowieka i posłużył się tobą w taki właśnie sposób, powinieneś stać się godny tej otrzymanej od Boga łaski i Go nie zawieść. Bez względu na to, jaki masz potencjał i jaką pracę jesteś w stanie wykonywać, po prostu wykonuj ją dobrze. Nie próbuj wygłaszać górnolotnych idei, nie rób tego, czego człowiek nie powinien robić, ani nie miej ekstrawaganckich pomysłów czy wygórowanych ambicji, jakich nie powinien mieć człowiek. Rób to, co człowiek czynić powinien, i stań się godnym wywyższenia, jakiego doznałeś od Boga. Czyż nie tak należy postępować? Czy nie rozwiązuje to problemu trwania w stanie zniechęcenia? (Rozwiązuje).
Rozeznanie rozmaitych przejawów typowych dla ludzi o różnym potencjale i przywołanie konkretnych przykładów ma pomóc ci odnieść je do samego siebie. Chodzi o to, abyś mógł prawidłowo określić własną pozycję, racjonalnie potraktować swój własny potencjał i różne uwarunkowania, jak również rozsądnie podejść do tego, że Bóg cię demaskuje, osądza i przycina, a także do pracy, jaka jest ci powierzana, tak abyś był w stanie się podporządkować i w głębi serca czuć wdzięczność, zamiast okazywać opór i odrazę. Jeśli ludzie potrafią racjonalnie podejść do własnego potencjału, a następnie prawidłowo określić własną pozycję, jeśli twardo stąpają po ziemi, postępując jak istoty stworzone, których chce Bóg, należycie robią to, co powinni, opierając się przy tym na swoim wrodzonym potencjale, oraz okazują lojalność i podejmują wszelkie wysiłki, wówczas Bóg jest zadowolony. Skoro Bóg obdarzył cię takim potencjałem i dał ci takie uwarunkowania, nie będzie kazał ci robić rzeczy, które są dla ciebie trudne: nie będzie zmuszał ryby do życia na lądzie. Bez względu na to, jak wiele ci dał, chce, abyś właśnie tyle Mu zaofiarował. Jeśli Bóg ci czegoś nie dał, nie będzie ci stawiał względem tego wygórowanych żądań. Jeśli zaś ty sam nieustannie stawiasz sobie zbyt wysokie wymagania, starając się być silną osobą, nadczłowiekiem, kimś wybijającym się ponad przeciętność, wskazuje to, że masz skażone usposobienie – jest to bowiem przejaw ambicji. Jeżeli masz wysoki potencjał, bierzesz na swoje barki więcej pracy; jeśli twój potencjał jest przeciętny, nie jesteś w stanie wziąć jej na siebie aż tyle. Bez względu na to, jaki obowiązek potrafisz wykonywać, daj z siebie wszystko, okaż swoją lojalność i działaj zgodnie z zasadami – nie próbuj wygłaszać górnolotnych idei. Ta ciągła chęć udowadniania, że jest się kimś niezwykłym, nieustanne dążenie do tego, by inni mieli o tobie wysokie mniemanie – jest to coś złego. Pokazuje to dojmujący brak samoświadomości, nieznajomość własnej miary. Jeśli nadal będziesz dążył do spełnienia swoich ambicji i pragnień, dobrze się to dla ciebie nie skończy. Dlatego też ludzie o niskim potencjale nie powinni zawsze aspirować do bycia przywódcami, kierownikami zespołów lub przełożonymi; nie powinni mierzyć zbyt wysoko. Jeśli twój potencjał jest niski, po prostu sumiennie rób rzeczy, które są w stanie robić ludzie o niskim potencjale. Jeśli nie masz przemyśleń i nie radzisz sobie z żadną pracą, nie rób nic na siłę – skoro Bóg nie obdarzył cię takim potencjałem, nie postawił ci też zbyt wysokich wymagań. Jeśli chodzi o prawdozasady, praktykuj je na tyle, na ile jesteś w stanie je zrozumieć i zaakceptować – to jest najważniejsze. Tym, co jesteś w stanie pojąć, jest to, czym obdarzył cię Bóg. Czy zatem zastosowałeś te rzeczy do swojego obowiązku lub do posłannictwa, jakie powierzył ci Bóg? Jeżeli je zastosowałeś, to dałeś z siebie wszystko i ofiarowałeś Bogu swoją lojalność. Bóg będzie zadowolony, a ty będziesz spełniał standardy jako istota stworzona. Jeśli twój potencjał jest niski, Bóg absolutnie nie będzie stawiał ci wymagań zgodnych ze standardem dotyczącym osób o wysokim potencjale. Bóg tego nie zrobi. Osoby pozbawione potencjału należą do ludzi z najniższym poziomem potencjału pośród wszystkich istot ludzkich. Jeśli jacyś ludzie wierzący w Boga pozbawieni są potencjału, to jak powinni praktykować? Czy chcesz podążać za Bogiem? Czy przyznajesz, że Bóg sprawuje suwerenną władzę nad wszystkim, co dotyczy człowieka? Czy chcesz się podporządkować dotyczącym ciebie Bożym rozporządzeniom i ustaleniom? Jeśli jesteś gotów to zaakceptować i się podporządkować, to uspokój swoje serce i przyjmij wszystkie Boże ustalenia dotyczące twojej osoby. Biorąc pod uwagę twój potencjał, możesz jedynie wykonywać pewne wymagające fizycznego wysiłku zadania, które nie rzucają się w oczy, na które patrzy się z góry i o których ludzie zapominają – jeśli taka jest twoja sytuacja, powinieneś przyjąć to od Boga i nie skarżyć się, a tym bardziej nie powinieneś wybierać sobie obowiązków wedle własnych życzeń. Rób wszystko to, do czego dom Boży cię przydzieli, i jeśli tylko twój potencjał na to pozwala, powinieneś robić to dobrze. Na przykład, jeśli powierzą ci hodowlę świń, powinieneś należycie je karmić, żeby bracia i siostry mogli pożywić się dobrą wieprzowiną. Jeśli zostanie ci powierzona hodowla kur, powinieneś je karmić i należycie się nimi zajmować, żeby znosiły jajka, gdy czas ku temu będzie właściwy, a ponadto powinieneś zapewnić im ochronę przed innymi zwierzętami, sprawiając, że każdy, kto spojrzy na twoje kury, powie, że są odpowiednio hodowane. To będzie oznaczać, że cenisz wszystkie stworzenia Boże i potrafisz dobrze nimi zarządzać. Dowiedzie, że bez względu na to, o jakie stworzenie czy zwierzę chodzi, troszczysz się o nie i umiesz nim zarządzać, traktując to jako swoją odpowiedzialność i obowiązek, który winieneś wypełnić. Choć nie potrafisz wykonywać żadnej innej pracy, choć nie jesteś w stanie odgrywać kluczowej i decydującej roli w dziele kościoła i choć nie wnosisz żadnego istotnego wkładu w kościół, to jeśli potrafisz dołożyć wszelkich starań i wykazać się lojalnością w jakiejś niepozornej pracy oraz dążysz jedynie do tego, by zadowolić Boga, to wystarczy. Tym sposobem nie zawiedziesz Boga, który cię wywyższył. Nie bądź wybredny, jeśli chodzi o zadania, i nie patrz na to, czy się przy nich ubrudzisz lub zmęczysz, czy inni będą widzieć, że je wykonujesz, czy będą cię chwalić, czy może patrzeć na ciebie z góry, w związku z tym, że się tymi zadaniami zajmujesz. Niech te sprawy w ogóle nie zaprzątają twoich myśli. Staraj się przyjmować je od Boga, podporządkowywać się i wypełniać obowiązki, które wypełniać powinieneś. Kiedy omawiam przejawy cechujące ludzi pozbawionych potencjału, mogę powiedzieć, że jesteś głupcem, do niczego się nie nadajesz i jesteś upośledzony umysłowo. Jeśli jednak jesteś w stanie podołać powierzonym ci zadaniom i w ostatecznym rozrachunku nie sprawiasz zawodu Bogu, który cię wywyższył i tchnął w ciebie życie, nie żyjesz ani nie jesz na próżno i nie na darmo cieszysz się każdą z rzeczy materialnych, które Bóg zapewnia rodzajowi ludzkiemu, oraz nie zawodzisz, jeśli chodzi o kierowanie się słowami pochodzącymi z Jego ust, to wystarczy. Mimo iż pod względem potencjału nie dorastasz do tego, aby w pełni być człowiekiem, to jeśli potrafisz wykonywać swój obowiązek i swoją pracę z taką lojalnością i szczerością, to przynajmniej, z punktu widzenia Boga, spełniasz standardy jako istota stworzona. Tym, czego pragnie Bóg, jest właśnie ta lojalność i szczerość; pragnie widzieć taką istotę stworzoną, która spełnia standardy. Bez względu na to, jaki obowiązek dom Boży ci wyznaczy, ty przyjmujesz ten obowiązek od Boga i potrafisz go zaakceptować i się podporządkować. To właśnie jest najcenniejsze. Jeśli zrobiłeś to, czego Bóg od ciebie wymaga i zaofiarowałeś wszystko, co jesteś w stanie zaofiarować, czy Bóg będzie miał wobec ciebie jeszcze wyższe wymagania? Jeżeli twoja szczerość i lojalność uchodzą za tak cenne w oczach Boga, to twoje życie ma wartość. Czy takie pojmowanie tej kwestii jest dobre? (Tak).
Niektórzy mówią: „Ciągle mam poczucie, że tego nie rozumiem. Dlaczego Bóg zawczasu przesądza, że ludzie będą mieli różne poziomy potencjału? Skoro chce, by nieśli o Nim świadectwo, praktykowali prawdę i odrzucili swoje skażone usposobienie, to dlaczego nie może obdarzyć ich wysokim potencjałem? Czy tak trudno jest Mu obdarzyć ich wysokim potencjałem? Gdyby Bóg sprawił, że ludzie mieliby odpowiednie zdolności we wszystkich dziedzinach – zdolności poznawcze, zdolność do wydawania sądów, umiejętność rozpoznawania różnych rzeczy, umiejętność reagowania na różne rzeczy, umiejętność podejmowania decyzji, gdyby cechowała ich innowacyjność, a tym bardziej gdyby posiadali zdolność właściwego szacowania i oceniania różnych rzeczy – obdarowując ich umiejętnościami we wszystkich dziedzinach, czyż ludzie nie mieliby wysokiego potencjału? Nawet gdyby obdarzył ich potencjałem przeciętnym, czyż nie byliby wtedy w stanie pojmować prawdy w takimż stopniu? A gdyby potrafili pojąć prawdę, to czyż nie byliby wówczas w stanie jej praktykować? I czy nie byliby w stanie odrzucić swego skażonego usposobienia i dostąpić zbawienia?”. Na czym polega problem związany z tym, że ludzie mają takie przemyślenia? Ludzie nie rozumieją, dlaczego Bóg daje im na wskroś przeciętny potencjał. Niełatwo jest znaleźć przywódców o wysokim potencjale i niezwykle trudno jest dobrze wykonywać pracę kościoła. Ludzie myślą sobie zatem: „Gdyby Bóg obdarzył ludzi wysokim potencjałem, czy nie byłoby łatwiej znaleźć odpowiednich przywódców? Czyż nie byłoby łatwiej realizować dzieło kościoła? Dlaczego Bóg nie obdarza ludzi wysokim potencjałem?”. Jeśli spojrzeć na to z perspektywy całokształtu pracy domu Bożego, to oczywiście gdyby było więcej ludzi o wysokim potencjale, praca ta rzeczywiście byłaby łatwiejsza. W grę wchodzi tu jednak pewne założenie: w domu Bożym to Bóg dokonuje swojego własnego dzieła, a ludzie nie odgrywają decydującej roli. Dlatego też to, czy ludzie mają wysoki, przeciętny, czy niski potencjał, nie decyduje o rezultatach dzieła Bożego. Ostateczne rezultaty, które mają zostać uzyskane, osiągane są przez Boga. To Bóg wszystkim kieruje; wszystko jest dziełem Ducha Świętego. Z punktu widzenia dzieła Bożego, kwestię tę należy wyjaśnić w ten właśnie sposób – to jeden powód. Jest jeszcze kolejny: odkąd ludzie zostali skażeni przez szatana, szatańskie skażone skłonności są istotą ich życia; to znaczy, wszyscy żyją zgodnie ze swoim zepsutym usposobieniem, a ich życiem władają ich skażone skłonności. Jeżeli ktoś posiada na dodatek wysoki lub wręcz nadzwyczajny potencjał, a jego zdolności we wszystkich dziedzinach są wszechstronne, doskonałe i najzupełniej bez zarzutu, będzie to podsycać jego skażone skłonności. Doprowadzi to do tak gwałtownej ich eskalacji, że staną się one wręcz niepohamowane, przez co ten ktoś będzie jeszcze bardziej arogancki, nieustępliwy, podstępny i niegodziwy. Jeszcze trudniej będzie mu przyjąć prawdę i nie sposób będzie mu się wyzbyć skażonych skłonności. To właśnie jest kolejny powód. Ponadto Bóg obdarza ludzi takim potencjałem, ponieważ ten rodzaj ludzki, który Bóg chce zbawić, jest z natury niekompletny, posiadając we wszystkich dziedzinach umiejętności, które są przeciętne i wadliwe. Co więcej, do poznania słów Bożych i prawdy nie dochodzi się jedynie dzięki wykorzystaniu rozmaitych zdolności; niezbędny jest tutaj pewien proces. Co wchodzi w skład tego procesu? Obejmuje on zmiany w czyimś środowisku, to, że człowiekowi przybywa lat, wiedzy i doświadczeń życiowych, oraz doświadczenie zdobyte w różnych środowiskach, które pozwalają ludziom, na bazie ich wrodzonego potencjału i instynktów, stopniowo pojąć i poznać, do czego w rzeczywistości odnosi się zawarta w słowach Bożych prawda; wówczas zaś ludzie przyjmują i praktykują słowa Boże. W wyniku takiego właśnie procesu zawarta w słowach Bożych prawda zostaje człowiekowi wpojona, by stać się jego życiem – nie staje się jakąś teorią, mówiącą mu, jak ma żyć, ani życiową filozofią i sposobem na życie; słowa Boże stają się raczej podstawą jego istnienia. Ktoś taki jest nową osobą, nowonarodzonym życiem. Jest to fundamentalny proces. Nawet jeśli twój potencjał oraz zdolności we wszystkich dziedzinach są wyjątkowo duże i wysokie, nie sposób ominąć tego procesu. Jako stworzona istota ludzka, chcąc ostatecznie osiągnąć przemianę słów Bożych w swoje życie, nikt nie może pominąć żadnego kroku w całym tym procesie, którego musi doświadczyć. Oznacza to, że każdy ukształtuje sobie pewne pojęcia i wyobrażenia i u każdego pojawi się opór, sprzeciw oraz bunt wobec Boga. Wszyscy doświadczą niepowodzeń, porażek, potknięć, zwolnienia ze stanowiska, przycinania, osądzania i karcenia, doświadczą różnych środowisk, napotkają różne typy ludzi i przejdą inne tego rodzaju procesy. Niezależnie od tego, jak duży lub jak wysoki jest twój potencjał albo jak wyśmienite są twoje zdolności we wszystkich dziedzinach, żadnego z tych procesów czy kroków nie można pominąć. Dlatego też nawet gdyby Bóg miał obdarzyć cię wyjątkowo dużym potencjałem i wyśmienitymi zdolnościami, i tak byłoby to marnotrawstwo. Lepiej dla ciebie, abyś był zwykłym, przeciętnym człowiekiem. Chociaż twoje człowieczeństwo może nie być wolne od wad, możesz doświadczać dzieła Bożego, rozumieć słowa Boże, kiedy je usłyszysz, i rozpoznać swoje słabości i wady. W ten sposób, po pierwsze, to, co zyskujesz, ma bardziej praktyczny charakter i otrzymujesz więcej od Boga; po drugie, lepiej poznajesz swoje wrodzone zdolności i stajesz się bardziej racjonalny. Oto dlaczego Bóg nie zamierza obdarzać wszystkich ludzi wysokim potencjałem – zamiast tego daje im potencjał przeciętny.
Obecnie zdarzały się różne rzadkie katastrofy, a według Biblii w przyszłości będą jeszcze większe. Jak więc zyskać Bożą ochronę podczas wielkiej katastrofy? Skontaktuj się z nami, a pomożemy Ci znaleźć drogę.