Aplikacja Kościoła Boga Wszechmogącego

Słuchaj głosu Boga i powitaj powrót Pana Jezusa!

Wszystkich szukających prawdy prosimy o kontakt.

Świadectwa doświadczeń przed tronem sądu Chrystusa

Pełne kolory

Motywy

Czcionka

Rozmiar czcionki

Odstęp pomiędzy wierszami

Szerokość strony

0 wyników wyszukiwania

Nie znaleziono wyników

45. Każde słowo Boga jest osądzeniem człowieka

Autorstwa Xunqiu, miasto Nanyang, Prowincja Henan

Kiedyś sądziłam, że Bóg osądza i karci człowieka tylko wtedy, gdy ujawnia jego wrodzone zepsucie lub gdy przekazuje człowiekowi szorstkie słowa zwiastujące jego koniec. Dopiero dużo później pewne zdarzenie pozwoliło mi zrozumieć, że nawet łagodne słowa Boga były Jego osądem i karceniem. Uświadomiłam sobie, że każde słowo, które Bóg powiedział, było Jego osądem człowieka.

Ostatnio starszą siostrę rodziny goszczącej pochłonęły cielesne emocje, w wyniku czego bardzo cierpiała. Obcowałam z nią kilka razy, ale wydawało się, że na próżno. Nie zmieniła się. Stopniowo stawałam się niecierpliwa, myśląc sobie tak: „Rozmawiałem z tobą kilka razy, ale się nie zmieniłaś. Prawdopodobnie nie interesuje cię prawda. Nigdy więcej nie będę z tobą obcować”. Potem już nie miałam ochoty się z nią spotykać i rzadko zaprzątała moją uwagę. Pewnego dnia inna siostra, z którą współpracowałam, zasugerowała, że powinnyśmy się z tą starszą siostrą modlić. Gdy to usłyszałam, poczułam odrazę. „Po co? Zostanie z nią byłoby stratą czasu, a nasze modlitwy byłyby bezowocne”. Właściwie wiedziałam, że to ujawniło moją arogancję, która była usposobieniem szatana. Traktowałam innych ozięble, nie okazując miłości. Jednak nie mogłam tego powstrzymać. Kiedy razem się modliłyśmy, nie byłam w stanie pozbyć się wewnętrznych myśli i uczuć i pogrążałam się w duchowej ciemności. Nie mogłam poczuć, że Bóg jest ze mną. Poza tym dusiłam się w środku, jakby moje serce było zablokowane i nie można było go uwolnić. Później modliłam się do Boga w intencji pozbycia się mojego kłopotu: „Boże, zdawałam sobie sprawę z mojej arogancji i nieludzkiego zachowania. Nie okazałam starszej siostrze ani troski, ani współczucia. I nie udało mi się zmienić siebie. Boże, błagam Cię, abyś mnie oświecił co do prawdy, bym więcej się o sobie dowiedziała”. W chwili gdy ofiarowałam tę modlitwę, kilka słów Boga pojawiło się w mojej pamięci. Natychmiast otworzyłam księgę Słowa Bożego i znalazłam następujące stwierdzenia: „Dlaczego mówi się, że siła twojej determinacji, by kochać Boga oraz to, czy jesteś uprzedzony do swoich braci i sióstr zależy od tego, czy potrafisz, w razie gdybyś był, odłożyć takie uprzedzenia na bok. Co oznacza, że kiedy twój związek z twoimi braćmi i siostrami jest zwykły, to twoja kondycja przed obliczem Boga jest także zwykła. W obliczu słabości jednego z braci czy sióstr, nie będziesz się nim brzydzić ani go pogardzać, wyśmiewać, czy traktować ozięble. Jeżeli potrafisz im służyć, będziesz budować z nimi wspólnotę i powiesz (…) Jeśli czujesz, że nie jesteś w stanie zadbać o nich, odwiedź ich. Nie musi tego robić przywódca kościoła – to powinność każdego brata i każdej siostry. Jeśli widzicie, że brat lub siostra mają się źle, powinniście ich odwiedzić. Taka ciąży na was odpowiedzialność” („Dzieło Ducha Świętego i dzieło szatana” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”). Po przeczytaniu słów Bożych, napomnienie brzmiące tak: „kiedy twój związek z twoimi braćmi i siostrami jest zwykły, to twoja kondycja przed obliczem Boga jest także zwykła” odcisnęło się w moim umyśle w szczególnie wyraźny sposób. Poszukiwałam, pogrążywszy się w głębokiej kontemplacji nad tym stwierdzeniem. Poprzez oświecenie Ducha Świętego poczułam, że to pozornie proste stwierdzenie ucieleśniało majestat i sąd i przeszyło moje serce niczym miecz. Bóg zawsze wyraźnie mówił człowiekowi, że tylko na podstawie Bożych słów ludzkość może ustanowić zdrowe relacje między braćmi i siostrami, a stosunek człowieka do Boga będzie zdrowy, o ile ich relacje z braćmi i siostrami są takie. Kiedy spotykałam się z innymi, jedyne, co przejawiałam, to zepsutą naturę szatana, głównie poprzez pogardę wobec innych i ich odrzucenie. Nie miałam zdrowych relacji z ludźmi, więc jak mogłam się cieszyć zdrową relacją z Bogiem? Niezmienną odpowiedzialnością człowieka było odwiedzanie braci i siostry, którzy byli bierni i słabi i służenie im. Było to życie, które mogło być przeżyte przez ludzi, którzy chcieli kochać Boga; zachowanie braci i sióstr, którzy się wzajemnie kochali. Ja natomiast, gdy dowiedziałam się o złej sytuacji starszej siostry, nie okazałam żadnego zainteresowania. Chociaż z pozoru z nią obcowałam, tak naprawdę nie angażowałam w to serca, które kocha Boga. Nie starałam się tej siostrze pomóc ani jej wesprzeć. Nie obcowałam z nią cierpliwie z dobroci serca czy ze zrozumieniem człowieka, który też cierpiał - człowieka, który żył w ciemności - by pomóc jej wyjść z tej negatywnej sytuacji. Powzięłam nawet przekonanie, że starsza siostra nie ma zamiaru poszukiwać prawdy. Dlatego lekceważyłam ją i jej unikałam. W ten sposób straciłam zdrową więź z Bogiem i zostałam przez Niego skarcona. Cierpiałam z powodu duchowej ciemności. Czyż to przypadek, że Boże usposobienie do mnie dotarło? Im więcej o tym myślałam, tym bardziej byłam przekonana, że właśnie to stwierdzenie jest Bożym, bezpośrednim osądem mnie samej. Wstydziłam się i odczuwałam głęboki żal. Tak bardzo brakowało mi człowieczeństwa! Wtedy moja cześć dla Boga równocześnie i spontanicznie wzrosła. Uświadomiłam sobie, że Boże usposobienie to majestat i gniew. Uświadomiłam sobie, że Bóg rzeczywiście jest w najwyższym stopniu sprawiedliwy i święty. Bóg mógł poznać każdą myśl, więc nie było ucieczki przed Jego sądem.

Sąd słów Bożych pomógł mi pozbyć się uprzedzeń wobec starszej siostry. Odnalazłam w sobie chęć obcowania z nią w duchu miłości i życzliwości. Nieoczekiwanie też, zanim zdążyłam obcować z nią ponownie, starsza siostra otrzymała oświecenie od Boga i wyszła ze swojego negatywnego położenia, modląc się i słuchając hymnów słowa Bożego. Wtedy poczułam satysfakcję, że jej sytuacja się poprawiła. Byłam wdzięczna, że Bóg nas poprowadził, tak jak zawsze. Wstydziłam się również złego zachowania, które pokazałam.

Podziękowałam Bogu. Pomimo tego, że podczas tego doświadczenia pokazałam jedynie bunt i zepsucie, dowiedziałam się, że mniej surowe słowa Boga są także Jego sądem i karceniem człowieka i że każde słowo pochodzące od Niego służy sądowi ludzkości. Nigdy więcej nie będę traktować słów Boga wedle swoich własnych koncepcji. Będę przyjmować Boży sąd i karcenie poprzez Jego słowa i poddam się im całkowicie. Będę dążyć do zrozumienia więcej z prawd, które otrzymam, aby jak najszybciej zmienić swoje usposobienie.

Wstecz:Ocenianie po pozorach jest zwyczajnie absurdalne

Dalej:Na czym polega autentyczna akceptacja prawdy?

Powiązane treści