Aplikacja Kościoła Boga Wszechmogącego

Słuchaj głosu Boga i powitaj powrót Pana Jezusa!

Wszystkich szukających prawdy prosimy o kontakt.

Świadectwa doświadczeń przed tronem sądu Chrystusa

Pełne kolory

Motywy

Czcionka

Rozmiar czcionki

Odstęp pomiędzy wierszami

Szerokość strony

0 wyników wyszukiwania

Nie znaleziono wyników

64. Dostrzegam prawdę o swoim zepsuciu

Autorstwa Li Heng, Prowincja Jiangsu

Wśród słów, którymi Bóg obnaża człowieka, znalazłam ten fragment: „Wcześniej powiedziano, że ci ludzie są potomstwem wielkiego czerwonego smoka. W rzeczywistości, aby było jasne, są oni ucieleśnieniem wielkiego czerwonego smoka” (Rozdział 36 „Interpretacji tajemnic Słowa Bożego dla całego wszechświata” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”). Myślałam, że powyższe słowa Boga miały obnażyć tych ateistycznych, despotycznych władców, ponieważ tłumią ludzkie myśli i surowo zabraniają ludziom wierzyć w Boga oraz czcić Boga. Okrutnie prześladują ludzi wybranych przez Boga; zakłócają i niszczą dzieło Boże, gdziekolwiek mogą; popełniają wiele niegodziwości; są przewrotni oraz bezbożni i we wszystkim sprzeciwiają się Bogu. Natomiast ja wierzę w Boga, wypełniam swój obowiązek w kościele i choć mam zepsute usposobienie, nie jestem w najmniejszym stopniu tak podła jak oni – jakże miałabym być ucieleśnieniem i dzieckiem wielkiego, czerwonego smoka? Tak było, dopóki Boże dzieło mnie nie obnażyło, wtedy bowiem uświadomiłam sobie, że istota mojej natury jest taka sama jak istota natury wielkiego, czerwonego smoka i że bez wątpienia jestem ucieleśnieniem wielkiego, czerwonego smoka.

W naszym kościele funkcję diakona pełniła kobieta bardzo przywiązana do swojej rodziny i przez nią ograniczana, w wyniku czego nie wypełniała sumiennie swoich obowiązków i często zapominała uczestniczyć w spotkaniach grupowych. Przeprowadziłam z nią rozmowę i powiedziałam: „Nie powinnaś być taka nieodpowiedzialna i niedbała w swoich obowiązkach. Jesteś diakonem kościelnym i ponosisz odpowiedzialność za życie naszych braci i sióstr. Bóg powierzył ci tak ważne zadanie i poczuje wstręt oraz nienawiść, jeśli je zlekceważysz!” Ona jednak nie tylko nie przyjęła moich słów, ale nawet się usprawiedliwiała i próbowała przedstawić argumenty, że nie mam racji. Pomyślałam: „Ona nie jest jednością z Bogiem. Ona nie może być kimś, kogo Bóg chce zbawić, prawda? Na pewno nie nadaje się, by Bóg z niej korzystał, a raczej jest kimś, kto zostanie obnażony czy wyeliminowany przez Boga?” Zaczęłam bacznie poszukiwać zastępstwa w naszym kościele. Planowałam się jej pozbyć, gdybym tylko znalazła odpowiedniego kandydata na jej miejsce. Jednak na razie nie było nikogo odpowiedniego, więc mogłam tylko kolejny raz z nią porozmawiać. Później zrozumiała, że nie wykonywała należycie swojego obowiązku, była nieodpowiedzialna oraz niedbała i chciała odpokutować za swoje wcześniejsze błędy. Jednak mimo to ciągle mi się wydawało, że to nie wystarczy i później nie darzyłam jej zbyt wielką sympatią. Pewnego razu poprosiłam ją o spotkanie z rodziną goszczącą, które miało się odbyć dość daleko od jej miejsca zamieszkania, lecz ona odmówiła i nie chciała pojechać. Kiedy to powiedziała, wezbrał we mnie gniew. Pomyślałem sobie: „Jesteś zbyt wybredna w wypełnianiu swoich obowiązków i robisz tylko to, co ci się podoba, a ignorujesz to, co ci się nie podoba. Nie masz w sobie krzty posłuszeństwa i odrzucasz wszystko, co się do ciebie mówi. Kościołowi nie przyda się ktoś taki jak ty i po prostu powinno się cię wydalić. W każdym razie sama jesteś sobie winna, bo nie pełniłaś swoich obowiązków, jak należy”. Choć wiedziałam, że arbitralne wydalanie ludzi jest niezgodne z zasadami, ta myśl była tak silna, że ciągle chodziła mi po głowie; nie umiałam nad nią zapanować i czułam nieustanny niepokój w sercu, a mój stan gwałtownie się pogarszał. Odczuwając ból, jedyne, co mogłam zrobić, to stanąć przed Bogiem i modlić się do Niego: „O Boże! Ta siostra mnie nie słucha, więc mam ochotę jak najszybciej się jej pozbyć. Wiem, że ta myśl jest zła, ale nie umiem nic na to poradzić. O Boże! Proszę Cię, zbaw mnie i pozwól mi podejść do tej siostry w prawidłowy sposób, a nie pozwól mi robić niczego, co by się Tobie przeciwstawiało”. Po modlitwie byłam znacznie spokojniejsza, a moje pragnienie, by ją wyrzucić, nie było tak silne jak przedtem.

Właśnie wtedy przyszedł mi do głowy fragment słów Bożych: „Przejawy wielkiego czerwonego smoka to opór wobec Mnie, brak pojmowania i zrozumienia znaczenia Moich słów, częste prześladowanie Mnie i dążenie do posługiwania się różnymi intrygami, aby zakłócić Moje zarządzanie. Szatan przejawia się następująco: poprzez walkę ze Mną o władzę, chęć posiadania Mojego ludu wybranego i rozgłaszanie zaprzeczających słów, aby oszukać Mój lud” (Rozdział 96 „Wypowiedzi Chrystusa na początku” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”). Boże słowa mną wstrząsnęły. Czyż to, co ujawniłam, nie pochodzi właśnie od wielkiego, czerwonego smoka? Jednak wielki, czerwony smok był w stanie robić rzeczy, których ja nie zrobiłam. Zastanawiałam się nad tym, jak Bóg wykonuje Swoje dzieło dni ostatecznych, aby zbawić człowieka, a mimo to wielki, czerwony smok gorączkowo tłumi, okrutnie dręczy i prześladuje wybranych ludzi Boga; robi wszystko, co możliwe, by szerzyć plotki oczerniające i dyskredytujące Kościół Boga Wszechmogącego oraz by przeszkodzić ludziom w wierze i podążaniu za Bogiem, próbuje odebrać im szansę na zbawienie, a także zakłóca i przerywa dzieło Boże. Czyż nie to właśnie robiłam? Kiedy dostrzegłam pewne wady u mojej siostry, nie porozmawiałam z nią o prawdzie, by z miłości pomóc jej rozpoznać swoje uchybienia, zrozumieć Bożą wolę zbawienia ludzkości i nauczyć się podporządkowywać się dziełu Bożemu. Natomiast wyolbrzymiałam oraz przesadnie analizowałam jej wady i chciałam podążać za własnym pragnieniem, by ją wyrzucić i zniweczyć jej szansę na zbawienie. Czyż nie próbowałam zakłócić i zniszczyć Boże dzieło zbawienia wśród ludzi? Czyż nie byłam właśnie ucieleśnieniem wielkiego, czerwonego smoka? W jednym z kazań przeczytałam: „Zobacz, jak wielki, czerwony smok prześladuje Boga i jak okrutnie szkodzi wybranym ludziom Boga, a potem popatrz, jak ty się opierasz i buntujesz przeciwko Bogu i jak nie jesteś w stanie pokojowo współpracować z wybranymi ludźmi Boga. Jesteś przepełniony niechęcią i zbyt samolubny. Czymże się różnisz od wielkiego, czerwonego smoka? … Wielu ludzi nie rozpoznaje trucizn wielkiego czerwonego smoka, które w nich tkwią. Zawsze uważają, że w wielkim, czerwonym smoku jest za dużo zła i że kiedy oni będą sprawować władzę, będą znacznie lepsi od niego. Czy jednak jest tak naprawdę? Gdybyś w tej chwili przejął władzę, o ile byłbyś lepszy od wielkiego, czerwonego smoka? Czy poradziłbyś sobie o wiele lepiej od niego? Prawda jest taka, że wielki, czerwony smok sprawujący władzę nie różni się niczym od zepsutych ludzi sprawujących władzę. Jeśli wielki czerwony smok potrafi zabić 80 milionów ludzi, ilu ty zabijesz, gdy będziesz sprawować władzę? Niektórzy mówią: «Gdybym sprawował władzę, nikogo bym nie zabił». Kiedy tak powiesz, ktoś wstanie i cię przeklnie, a ty wpadniesz w furię i powiesz: «Więc zabiję tylko jednego, zrobię wyjątek». Kiedy jakaś grupa się zbuntuje przeciw tobie, powiesz: «Zabicie członków tej grupy to nic wielkiego, wielki czerwony smok zabił 80 milionów. Ja zabijam tylko małą grupę, to znacznie mniej niż zabił wielki, czerwony smok». Kiedy zbuntuje się przeciw tobie 10 milionów ludzi, powiesz: «Mogę zabić również te 10 milionów, bo jeśli tego nie zrobię, to jak utrzymam władzę?» Czyż nie dostrzegasz tu problemu? Kiedy nie masz żadnej władzy, nie czynisz żadnego zła, ale nie ma gwarancji, że nie popełnisz złych uczynków, gdy będziesz sprawować władzę, ponieważ natura każdego człowieka jest taka sama” („Jak ludzie powinni współpracować z Bożym dziełem doskonalenia człowieka” w Kazaniach i naukach na temat wejścia w życie III). Dzięki oświeceniu i iluminacji Bożych słów i analizie tego kazania, w końcu wyraźnie dostrzegłam swoją prawdziwą naturę; dostrzegłam, że jestem ucieleśnieniem wielkiego, czerwonego smoka i że moja zepsuta istota nie różniła się niczym od istoty natury wielkiego, czerwonego smoka. Gdy moja siostra nie rozumiała dobrze prawdy, była niedbała i nieodpowiedzialna w wykonywaniu swoich obowiązków, wcale jej nie pomagałam z kochającym sercem, a raczej byłam wobec niej roszczeniowa i przemawiałam stanowczym tonem. A gdy odparła moje zarzuty i nie posłuchała moich propozycji ani się do nich nie zastosowała, rozgniewałam się i potępiłam ją jak kogoś, kto został obnażony i wyeliminowany przez Boga; złe zamiary zrodziły się w moim sercu i chciałam ją wydalić z kościoła. Czyż nie postępowałam zgodnie z zasadami wielkiego, czerwonego smoka, takimi jak „Wywyższaj tylko samego siebie”, „Tym, którzy są posłuszni, będzie się dobrze powodzić, a ci, którzy się opierają, zginą”, „Wyolbrzymiaj wszystko do granic możliwości” i „Dokonaj rzezi niewinnych ludzi”? To wszystko klasyczne przykłady trucizn wielkiego, czerwonego smoka! Wielki czerwony smok dokonuje rzezi niezliczonych rzeszy niewinnych ludzi. Nigdy nie żywił szacunku wobec ludzkiego życia, a jeśli ktoś się z nim nie zgadza bądź nie jest mu posłuszny lub w jakiś sposób go obraża, to on go morduje. Gdybym była u władzy, byłabym taka sama jak wielki, czerwony smok, nie byłoby takiego zła, którego bym nie uczyniła i byłabym całkowicie sobie panem. Gdyby w kościele nie funkcjonowały reguły i zasady dotyczące pracy, które trzymają mnie w ryzach, i gdyby nie było nadzorujących mnie braci i sióstr, na pewno już dawno temu posłałabym moją siostrę pod topór. We własnych myślach i pomysłach dostrzegłam, że skoro ujawniłam takie rzeczy, potrzebuję tylko władzy i stanowiska, by móc czynić to samo, co wielki czerwony smok, czyli dokonywać rzezi niewinnych ludzi. Boże oświecenie i przewodnictwo pozwoliły mi poznać moją własną brzydką i podłą naturę i istotę, a Boży sąd i Boże karcenie dały mi sposobność do okazania skruchy Moje serce napełniło się wdzięcznością wobec Boga i jeszcze bardziej znienawidziłam swoje czyny i nie odczuwałam skruchę.

To doświadczenie pozwoliło mi w pewnym stopniu zrozumieć moją zepsutą istotę. Dostrzegłam, że naprawdę brak mi rozumu czy sumienia i że bez wątpienia jestem potomkinią wielkiego, czerwonego smoka. Jednak dzięki temu doświadczeniu poczułam także, że bez względu na to, jak bardzo bolesne są słowa Boga, bądź czy są zgodne z ludzkimi pojęciami, każda Jego wypowiedź jest wieczną, niezmienną prawdą i prędzej czy później zepsuta ludzkość całkowicie się o tym przekona. Boże! Chcę dobrze wykonywać swoje obowiązki, aby odpłacić Ci za łaskę Twojego zbawienia; pragnę się pogodzić z moimi braćmi i siostrami, wynagrodzić im za moje wcześniejsze błędy i stać się kimś nowym, kto przynosi Ci pocieszenie.

Wstecz:Rzeczywiście jestem potomkinią wielkiego, czerwonego smoka

Dalej:Jestem gotowa zaakceptować nadzór wszystkich

Powiązane treści