Aplikacja Kościoła Boga Wszechmogącego

Słuchaj głosu Boga i powitaj powrót Pana Jezusa!

Wszystkich szukających prawdy prosimy o kontakt.

Świadectwa doświadczeń przed tronem sądu Chrystusa

Pełne kolory

Motywy

Czcionka

Rozmiar czcionki

Odstęp pomiędzy wierszami

Szerokość strony

0 wyników wyszukiwania

Nie znaleziono wyników

15. Czym jest prawdziwie dobra osoba

Autorstwa Moran, miasto Linyi, prownicja Szantung

Odkąd byłam dzieckiem, zawsze przywiązywałam dużą wagę do tego, jak inni mnie widzą i oceniają. Aby uzyskać pochwałę od innych za wszystko, co robię, nigdy z nikim się nie kłóciłam, gdy zdarzało się coś niespodziewanego, aby nie ucierpiała dobra opinia, jaką o mnie mieli inni ludzie. Po przyjęciu dzieła Bożego w dniach ostatecznych wciąż postępowałam tak samo, robiąc wszystko, by nie stracić dobrej opinii, jaką o mnie mieli moi bracia i siostry. Wcześniej, kiedy wykonywałam jakieś zadanie, mój przywódca często mówił, że moje postępowanie było postępowaniem potakiwacza, a nie kogoś, kto wprowadza prawdę w życie. Nigdy nie wzięłam sobie tego do serca, ale wręcz przeciwnie, jeśli inni ludzie uważali mnie za dobrą osobę, czułam się usatysfakcjonowana.

Pewnego dnia przeczytałam ten akapit: „Jeśli w swojej wierze w Boga nie dążycie do prawdy, to nawet jeśli nie wydaje się, byście popełniali występek, nadal nie jesteście naprawdę dobrymi osobami. Ci, którzy nie dążą do prawdy, z pewnością nie mają poczucia sprawiedliwości ani nie mogą kochać tego, co Bóg kocha czy nienawidzić tego, czego Bóg nienawidzi. Absolutnie nie mogą stać po stronie Boga, a tym bardziej być zgodni z Bogiem. Jakże więc można nazywać tych, co nie mają poczucia sprawiedliwości, dobrymi ludźmi? Ci, którzy przez ludzi ze świata zewnętrznego są opisywani jako ’mili ludzie’, nie tylko nie mają poczucia sprawiedliwości, ale także nie mają żadnych celów w życiu. Są po prostu ludźmi, którzy nigdy nie chcą nikogo urazić, więc cóż są warci? Naprawdę dobra osoba to ktoś, kto kocha pozytywne rzeczy, ktoś, kto dąży do prawdy i tęskni za światłem, ktoś, kto potrafi odróżnić dobro od zła i kto ma właściwe cele w życiu; tylko taką osobę Bóg kocha” („Aby służyć Bogu, należy nauczyć się rozróżniać między wszelkimi rodzajami ludzi” w książce „Wybrane roczniki organizacji dzieła Kościoła Boga Wszechmogącego”). Po przeczytaniu tych słów nagle ujrzałam światło. Zrozumiałam, że dobrym człowiekiem nie jest ten, kto ma dobre relacje ze zwykłymi ludźmi i nie kłóci się z nimi, ani ktoś, kto jest w stanie zrobić dobre wrażenie na swoich braciach i siostrach i być przez nich dobrze oceniony. Naprawdę dobra osoba to ktoś, kto kocha pozytywne rzeczy oraz szuka prawdy i sprawiedliwości, ktoś, kto ma prawdziwe cele w życiu, kto ma poczucie sprawiedliwości, kto potrafi odróżnić dobro od zła, kto kocha to, co Bóg kocha i nienawidzi tego, czego Bóg nienawidzi; ktoś, kto jest gotów dać z siebie wszystko wykonując swoje obowiązki i kto ma wolę i odwagę, by poświęcić swoje życie prawdzie i sprawiedliwości. Co do moich własnych działań, czy było w nich poczucie sprawiedliwości? Za każdym razem, gdy brat lub siostra wracali z głoszenia ewangelii i mówili, jak trudno było im wykonywać to zadanie, bezwiednie czułam w sobie konflikt i zaczynałam narzekać, czując, że głoszenie ewangelii nie było łatwe, że naprawdę było zbyt trudne, nieświadomie stając po stronie ludzkiego ciała i nie chcąc dłużej o tym rozmawiać. Kiedy widziałam zakłócenia w pracy kościoła, związane choćby z takimi rzeczami, jak rozpowszechnianie koncepcji o Bogu, to gdy były poważne, omawiałam je używając taktownych słów, aby rozwiązać dany problem, ale gdy nie były poważne, przechodziłam obok problemu przymykając oko w obawie, że druga osoba oceniłaby mnie, gdybym nie wyraziła się właściwie. Kiedy widziałam, że moja partnerka robi rzeczy, które nie mają nic wspólnego z prawdą lub nie odnoszą się do jej otoczenia, chciałam poruszyć z nią tę kwestię, ale potem myślałam: „Czy mogłaby to znieść, gdybym poruszyła tę kwestię? Nie warto narażać na szwank naszej dobrej relacji z powodu takiej błahostki. Po prostu poczekam do następnego razu i wtedy o tym wspomnę”. W ten sposób znajdowałam wymówki, aby nic nie robić.

Teraz zrozumiałam, że po prostu spełniałam ludzkie kryteria bycia dobrą osobą, która w oczach zwykłych ludzi była po prostu „potakiwaczem”: kimś, kto nigdy nie chce nikogo urazić i w niczym nie przypomina dobrej osoby pełnej Bożej radości, która kocha pozytywne rzeczy, szuka prawdy i ma poczucie sprawiedliwości. Uważałam, że opinie innych ludzi na mój temat za ważniejsze niż zdobywanie prawdy i byłam usatysfakcjonowana, jeśli tylko inni mnie chwalili. Jak mogłam być kimś, kto ma właściwe cele w życiu? Czy pochwała innych mogła świadczyć o moim dążeniu do prawdy? Czy dobra ocena ze strony innych ludzi mogła świadczyć o tym, że miałam życie? Jeśli wierzyłam w Boga, ale nie szukałam prawdy czy sprawiedliwości, nie dążyłam do zmiany mojego usposobienia, lecz zamiast tego zawsze dążyłam do tego, by cieszyć się dobra reputacją i zachować twarz, jakąż wartość miało takie podążanie za Bogiem? Cóż mogłabym osiągnąć, gdybym podążała tą drogą do samego końca? Byłam na wskroś zepsutym stworzeniem. Gdybym naprawdę była bardzo szanowana przez wszystkich i miała taki status w ich umysłach, to czy nie stałabym się tym archaniołem, który walczył o pozycję Boga? Czyż nie stałabym się prawdziwym wrogiem Boga? Czyż taka osoba w oczach Boga nie popełniła grzechu śmiertelnego? Ci, których Bóg zbawia i doskonali, są naprawdę dobrymi ludźmi, którzy szukają prawdy i sprawiedliwości. Nie są to ludzie nierozsądni, którzy nie potrafią odróżniać dobra od zła, nie wiedzą, co to miłość, a co nienawiść i nie mają poczucia sprawiedliwości, a tym bardziej nie są to ci źli ludzie, którzy dbają tylko o własną reputację i są wrogo nastawieni do Boga. Gdybym nadal brała kryteria, za pomocą których zwykli ludzie określają kogoś jako dobrą osobę, jako kryteria mojego własnego postępowania, zostałabym wyeliminowana i ukarana przez Boga.

O Boże! Dziękuję za Twoje przewodnictwo i oświecenie, które pozwoliło mi w pewnym stopniu rozpoznać, co to znaczy być naprawdę dobrą osobą, a ponadto pozwoliło mi zobaczyć moje własne błędne założenia i moją niewiedzę oraz rozpoznać mój własny bunt i opór. O Boże! Od dzisiaj pragnę traktować wyrażenie „szukaj prawdy i poczucia sprawiedliwości” jako kryterium mojego postępowania, będę starała się wejść głębiej w prawdę, szukać zmiany w moim usposobieniu i dążyć do tego, aby wkrótce stać się naprawdę dobrą osobą, która ma jasność co do miłości i nienawiści i która posiada poczucie sprawiedliwości.

Wstecz:Znaczenie współpracy podczas pełnienia służby

Dalej:Tajemnica, którą trzymam głęboko w moim sercu

Powiązane treści