Aplikacja Kościoła Boga Wszechmogącego

Słuchaj głosu Boga i powitaj powrót Pana Jezusa!

Wszystkich szukających prawdy prosimy o kontakt.

Świadectwa doświadczeń przed tronem sądu Chrystusa

Pełne kolory

Motywy

Czcionka

Rozmiar czcionki

Odstęp pomiędzy wierszami

Szerokość strony

0 wyników wyszukiwania

Nie znaleziono wyników

48. Prawdziwa twarz tak zwanej dobrej osoby

Autorstwa Kemu, Prowincja Henan

Zawsze myślałam o sobie jako kimś, kto posiada dobre człowieczeństwo. Myślałam tak, ponieważ sąsiedzi często komplementowali mnie w obecności moich rodziców za to, że byłam wrażliwa i okazywałam troskę naszej rodzinie, mówiąc, że byłam oczkiem w głowie moich rodziców. Po wyjściu za mąż moi teściowie chwalili mnie przed sąsiadami za to, że byłam dla nich miła i wypełniałam swoje powinności wobec nich. W mojej jednostce pracy szef chwalił mnie za to, że byłam uczciwa i kompetentna. A od kiedy przyjęłam Boże dzieło dni ostatecznych, byłam posłuszna we wszystkich sprawach, z jakimi zwracał się do mnie kościół. Nigdy nie podważał opinii przywódcy, nawet kiedy jestem ganiona za to, że nie zrobiłam dobrej roboty, często też pomagał braciom i siostrom, będącym w potrzebie. W związku z tym sądzę, że jestem rozsądną, współczującą i ciepłą osobą, obdarzoną człowieczeństwem. Nigdy nie myślałam o sobie w kontekście słów, w których Bóg ujawnia, że człowiekowi brak człowieczeństwa lub że jest w nie ubogi. Gdy wspólnie z siostrami i braćmi rozmawialiśmy o słowach Boga, chociaż wiem, że powinnam być świadoma mojej własnej natury i że tylko naprawdę znając siebie i jasno widząc prawdę i ohydną twarz mojego zepsucia za sprawą szatana, mogę prawdziwie rozwinąć nienawiść do siebie. Tylko wtedy mogę podążać za prawdą, wcielić słowa Boże w życie i doświadczyć ich, a następnie stopniowo osiągnąć zmianę swojego usposobienia i zostać zbawioną przez Boga. Jednak nadal utrzymuję swoje własne poglądy. Czuję, że naprawdę zostałam zepsuta przez szatana, ale nawet jeśli nie jestem kimś, kto ma najlepsze człowieczeństwo, nie jestem też najgorsza; moje człowieczeństwo jest nadal lepsze w porównaniu z innymi. Innymi słowy, niezależnie od tego, co mówi słowo Boże albo co mówią bracia i siostry, nie jestem skłonna, by wyzbyć się od idei, wedle której jestem osobą obdarzoną dobrym człowieczeństwem.

Pewnego dnia, gdy czytałam słowo Boże, pewien fragment zwrócił moją uwagę. Bóg mówi: „Niektórzy ludzie są wewnętrznie dobrzy; są w stanie praktykować prawdę. Człowieczeństwo innych jest słabsze, więc trudniej jest im praktykować prawdę; oznacza to, że spotka ich nieco cierpienia. Czy powiedzielibyście, że ten, kto nie praktykuje prawdy, kiedykolwiek dążył do prawdy w swoich działaniach? Z pewnością do niej nie dążył. Jego myślenie zaczyna się tak: »Ten sposób jest dobry, działa na moją korzyść«. Kończy się to tak, że działa on na podstawie swoich własnych idei. Nie dąży on do prawdy, ponieważ z jego sercem jest coś nie tak, jest w nim jakiś problem. Nie dąży on, nie bada, ani nie modli się przed Bogiem; zamiast tego uparcie działa według swoich własnych pragnień. W osobie takiej nie ma po prostu upodobania do prawdy. (…) Ci, którzy nie mają miłości do prawdy, ani nie będą do niej dążyć w danej chwili, ani nie przeanalizują siebie potem. Nigdy nie zastanawiają się nad tym, czy rzeczy, które robią, są ostatecznie dobre, czy złe, a zatem zawsze łamią zasady, naruszają prawdę. (…) Osoba, która ma serce, podejmując jakieś działanie może pomylić się tylko raz, najwyżej dwa razy – raz czy dwa, a nie trzy czy cztery razy: tak działa zdrowy umysł. Jeśli są w stanie popełnić ten sam błąd trzy czy cztery razy, to dowodzi, że nie mają miłości do prawdy ani do niej nie dążą. Taka osoba z pewnością nie jest autentycznym człowiekiem” („Praktykowanie prawdy i radzenie sobie z własną naturą” w księdze „Zapisy przemówień Chrystusa”). Po przeczytaniu tego fragmentu słów Bożych, doznałam nagłego objawienia. Jak się okazuje, bycie kimś, kto jest chwalony przez innych, nie jest dowodem na to, że taka osoba posiada dobre człowieczeństwo. Dobre lub złe człowieczeństwo jest ściśle powiązane z tym, w jaki sposób ludzie traktują prawdę. Osoba posiadająca naprawdę dobre człowieczeństwo poszukuje prawdy i praktykuje prawdę we wszystkim, oceniając i poznając siebie w następstwie tego. Zawsze postrzegałam siebie jako kogoś, kto posiada dobre człowieczeństwo, a więc czy jestem kimś, kto szuka i praktykuje prawdę we wszystkim? Myśląc o tym teraz, widzę, że nie modliłam się do Boga i nie szukałam prawdy w odniesieniu do wielu rzeczy, które napotkałam na swojej drodze. Nie oceniałam ani nie rozumiałam siebie po tym. Nawet jeśli ujawniałam swoje zepsute usposobienie, nie rozwiązywałam moich problemów poprzez poszukiwanie prawdy, popełniając zamiast tego raz po raz tę samą pomyłkę. Czasami, nawet jeśli pojmowałam odrobinę z prawdy, raczej nie byłam skłonna jej praktykować. Wyraźnie przypominam sobie wiele przykładów. Kiedy dochodziło do oziębienia relacji z braćmi i siostrami, z którymi wypełniałam obowiązki, byłam świadoma tego, że pozostawienie tego problemu bez rozwiązania wpłynie bezpośrednio na efektywność pracy, ale ze względu na moją dumę i próżność odmawiałam zapomnienia o swoim ego i podjęcia otwartej komunikacji z nimi. Zamiast tego zaciskałam zęby i kontynuowałam pracę z bardzo miernym skutkiem. Czasem, gdy widziałam, jak bracia i siostry odsłaniają przede mną pewien aspekt ich zepsutego usposobienia, nie próbowałam rozmawiać z nimi o prawdzie, by pomóc im lepiej poznać siebie, a zamiast tego osądzałam ich za ich plecami. Nie wyrażałam skruchy ani nie próbowałam się zmienić, nawet kiedy kilka razy zganiono mnie, a zamiast tego trwałam przy swoich starych sposobach. Nie dążyłam do jak najlepszych wyników, wykonując swoje obowiązki, a zamiast tego zawsze zajmowałam się rzeczami w roztargniony, leniwy i nierzetelny sposób, zawsze próbując zwodzić Boga, aby zachować własne imię i status. Nie myślałam o tym zbyt wiele i nie miałam wyrzutów sumienia. Nie starałam się dociekać problemów, które napotykałam w swej służbie, lecz postępowałam tak, jak chciałam. Nawet jeśli przynosiłam straty kościołowi, nie czułam się, jakbym była coś winna Bogu, ani nie czułam wstydu z powodu moich złych uczynków. Nawet kiedy Bóg ostrzegał mnie poprzez Swoje słowa i rozprawiał się ze mną poprzez moich braci i siostry, nadal nie szukałam prawdy, aby rozwiązać ten problem, popełniając te same wykroczenia po trzy, cztery razy. Czy te działania nie dowodzą, że nie kocham prawdy i nie praktykuję prawdy i że brak mi człowieczeństwa, tak jak ujawniają to słowa Boga? Słowa Boże mówią: „Jakże może istnieć dobro w tych, którzy nie kochają prawdy? Jakże może istnieć sprawiedliwość w tych, którzy kochają jedynie ciało? Czyż sprawiedliwość i dobro nie wiążą się z prawdą? Czyż nie są one zarezerwowane dla kochających Boga całym sercem? Czy wszyscy ci, którzy nie kochają prawdy, którzy są jedynie zgniłym ciałem, nie noszą w sobie zła? Czy wszyscy ci, którzy nie potrafią żyć prawdą, nie są jej wrogami? A wy?” („Tylko udoskonaleni mogą prowadzić sensowne życie” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”). Bez względu na to nie starałam się poznać siebie na podstawie Bożych słów, lecz nadal nosiłam na głowie laurowy wieniec „dobrego człowieczeństwa”. Jakże bezwstydna byłam!

W tym czasie moje serce było wypełnione obwinianiem się i pełne wdzięczności wobec Boga. Nie mogłam powstrzymać się przed tym, aby otworzyć się przed Bogiem: „Boże, teraz wiem, że nie jestem osobą obdarzoną dobrym człowieczeństwem. Poprzez oświecenie płynące z Twoich słów zrozumiałam, że osoba posiadająca prawdziwe człowieczeństwo jest kimś, kto kocha prawdę, i kimś, kto słucha słów Bożych i stara się być posłusznym Bogu, jest to ktoś, kto jest gotów praktykować prawdę i podążać za Bożą miłością. Rozumiem też, że moje pojmowanie siebie nie jest oparte na prawdzie Bożych słów, lecz na moim własnym wyobrażeniu i pojęciach, jak i moich doczesnych poglądach. To kompletny absurd. Jeśli będę nadal wierzyć w ten sposób, nigdy nie osiągnę zmiany w usposobieniu ani nie zostanę zbawiona. Boże, dziękuję Ci za Twoje oświecenie i przewodnictwo. Od tego momentu nie chcę mierzyć siebie wedle poglądów szatana albo mojej własnej wyobraźni. Chcę znać siebie na podstawie Twoich słów, dokładać starań by podążać za prawdą, zaakceptować Twoje słowa jako moje życie i dążyć do tego, by stać się osobą posiadającą prawdę i człowieczeństwo, by pocieszyć Twoje serce”.

Wstecz:Rzeczywiste znaczenie buntu przeciw Bogu

Dalej:To właśnie jest wprowadzanie prawdy w życie

Powiązane treści