Aplikacja Kościoła Boga Wszechmogącego

Słuchaj głosu Boga i powitaj powrót Pana Jezusa!

Wszystkich szukających prawdy prosimy o kontakt.

Świadectwa doświadczenia Sądu Chrystusa

Pełne kolory

Motywy

Czcionka

Rozmiar czcionki

Odstęp pomiędzy wierszami

Szerokość strony

0 wyników wyszukiwania

Nie znaleziono wyników

15. Tajemnica, którą trzymam głęboko w moim sercu

Autorstwa Wuzhi, Prowincja Szantung

Wiosną 2006 roku zostałem pozbawiony stanowiska przywódcy i odesłany do domu, ponieważ uznano mnie za „człowieka pozbawionego własnego zdania” i stwierdzono, że przeszkadzam w pracy kościoła i zakłócam ją. Przez kilka pierwszych dni po powrocie cierpiałem ciągły ból, myśląc: „Nigdy nie wyobrażałem sobie tego, że po kilku latach służby jako przywódca zostanę zastąpiony, bo ‘nie mam własnego zdania’. To jest dla mnie koniec; w kościele będą mnie wytykać palcami. Co pomyślą o mnie moi znajomi? Jak spojrzę im w oczy?” Im więcej o tym myślałem, tym bardziej ogarniało mnie negatywne nastawienie, aż w końcu straciłem wszelką ochotę do dalszego podążania za prawdą. Kiedy jednak pomyślałem o wszystkich moich wyrzeczeniach przez te ostatnie kilka lat i o wielkich kosztach, jakie poniosłem, nie mogłem zdobyć się na rezygnację i pomyślałem: „Jeśli całkowicie spiszę się na straty i oddam występkowi, to czyż całe moje cierpienie nie było na nic? Czy ludzie nie będą myśleli o mnie jeszcze gorzej? Nie mogę do tego dopuścić! Muszę walczyć o swoje dobre imię i nie pozwolić, by inni patrzyli na mnie z góry. Od teraz, niezależnie od tego, jak bardzo cierpię albo jak skrzywdzony się czuję, muszę trzymać głowę wysoko – nie mogę zrezygnować w połowie drogi! Jeśli tylko będę uczyć się na swoich błędach i skoncentruję się na dążeniu do prawdy, to być może pewnego dnia znowu zostanę przywódcą”. Wskutek takich myśli negatywne nastawienie i smutek nagle ustąpiły i poczułem nową energię w moim dążeniu do prawdy.

Od tamtej chwili każdego dnia poświęcałem wiele czasu na aktywne czytanie słów Boga, aby wyposażyć się w prawdę oraz analizowałem i próbowałem zrozumieć moje przeszłe występki. Napisałem też wiele artykułów. Jakiś czas później, gdy dowiedziałem się, że dwa z moich artykułów zostały wybrane, nabrałem jeszcze większej wiary w moje dążenie. Pomyślałem sobie: „Po prostu będę nadal solidnie pracował, a niebawem moje marzenie się spełni”. Pracowałem więc ciężko w ramach mojego dążenia i cieszyłem się, że mój stan mniej więcej wrócił do „normalności”.

Pewnego dnia podczas ćwiczeń duchowych moją uwagę przyciągnął pewien fragment słów Boga: „Jeśli ludzie mają zrozumieć siebie, to muszą zrozumieć prawdziwe stany, w jakich się znajdują; najważniejszą rzeczą w zrozumieniu własnego stanu jest uchwycenie własnych myśli i idei. W każdym okresie jedna główna rzecz kontrolowała myśli ludzi; jeśli możecie uchwycić swoje myśli, to możecie też uchwycić ową rzecz, która skrywa się za nimi”. („Najmniej rozsądni są ludzie, którzy zawsze mają jakieś wymagania wobec Boga” w książce „Zapisy przemówień Chrystusa”). Myśląc o słowach Boga, mimowolnie pytałem sam siebie: Co panuje teraz nad moimi myślami? Co kryje się za wszystkimi moimi myślami? Zacząłem uważnie zastanawiać się nad stanem, w jakim się znajdowałem, i dzięki przewodnictwu Boga zdałem sobie sprawę, że od kiedy zostałem zastąpiony, moje myśli były zdominowane i opanowane przez pragnienie, abym „koniecznie odzyskał reputację i status oraz walczył o swoje dobre imię. Nie mogę pozwolić na to, by inni ciągle patrzyli na mnie z góry”. Taki był powód, dla którego nie upadłem ani nie zdegenerowałem się podczas tej bolesnej próby i to ta właśnie myśl stanowiła duchowy filar, który dawał mi siłę, by dążyć do prawdy i stała się celem mojej walki. Tym samym moje „usilne” starania podejmowałem pod ciężkim brzemieniem mojej hańby. W tej chwili zdałem sobie sprawę, że moje dążenie było całkowicie skażone, pełnie pożądania i w ogóle nie pozytywne.

Bóg sprawił, że zostałem zastąpiony i obnażył mnie, abym zastanowił się nad sobą i zrozumiał własną szatańską naturę, abym mocno i szczerze dążył do prawdy, odrzucił grzech i uzyskał Boże zbawienie. Ja jednak z pewnością nie dziękowałem Bogu za Jego zbawienie ani nie nienawidziłem siebie za wszystkie wykroczenia, które popełniłem, a już z pewnością to, że nie sprostałem wielkim nadziejom, jakie miał wobec mnie Bóg, nie budziło we mnie żalu czy wyrzutów sumienia. Zamiast tego, kierowany moją arogancką naturą, wedle której „Muszę zwyciężyć za wszelką cenę i nie jestem w stanie pogodzić się z porażką”, oddałem się snuciu tej intrygi, myśląc wyłącznie o dniu, gdy karta się odwróci, ponownie zostanę mianowany przywódcą i odzyskam reputację, którą doszczętnie zrujnowałem. Sprowadzało się to do tego, że chciałem odbudować swój wizerunek, tak aby inni mnie podziwiali i czcili. Miałem wielkie ambicje; czyż nie wykazałem się nieposłuszeństwem wobec Bożych planów i ustaleń? Czyż nie stawiałem się w opozycji do Boga? Mimowolnie poczułem wtedy lęk związany z tym, jaki byłem. Nigdy nawet nie przyszłoby mi do głowy, że taka nieposkromiona ambicja może kryć się za moimi myślami i ideami. Nic dziwnego, że Bóg powiedział: „Jeśli możecie uchwycić swoje myśli, to możecie też uchwycić ową rzecz, która skrywa się za nimi”. Rzeczywiście, jest to prawda. W przeszłości postrzegałem swoje myśli i idee jako ulotne pojęcia i nigdy nie poświęcałem czasu na ich analizę i próbę zrozumienia. Dopiero teraz rozumiem, że uchwycenie własnych myśli i idei oraz skoncentrowanie się na analizie rzeczy tkwiących głęboko w duszy jest tak ważne dla zrozumienia własnej natury i istoty!

Dziękuję Bogu za Jego oświecenie, które mnie obudziło. Gdyby nie ono, wciąż mamiłby mnie mój własny fałsz – kierowany ślepą ambicją, zmierzałbym niewłaściwą drogą, krok po kroku zbliżając się do otchłani śmierci. Jest to nieprawdopodobnie przerażające! W międzyczasie zrozumiałem także, że zastępując mnie, Bóg chronił mnie i ofiarował mi zbawienie. Bowiem jako ktoś tak arogancki, zarozumiały i ambitny, gdybym nie przeszedł przez Boży sąd i skarcenie, przez trudy i próby, z pewnością stałbym się sprzeciwiającym się Bogu antychrystem i sam ściągnąłbym na siebie upadek. Kiedy zdałem sobie z tego sprawę, upadłem na twarz przed Bogiem i modliłem się: „Boże, przysięgam, że zrezygnuję z tych niewłaściwych dążeń, wyrzeknę się swojej aroganckiej natury i ambicji oraz będę posłuszny wszystkim Twoim ustaleniom. Będę szczerze dążył do prawdy i stojąc obiema nogami mocno na ziemi spełniał mój obowiązek i urzeczywistniał autentyczne człowieczeństwo, aby przynieść pocieszenie Twojemu sercu”.

Wstecz:Nie należy oceniać natury ludzkiej na podstawie

Dalej:Nie jest łatwo prawdziwie poznać siebie