3. Jakie warunki muszą spełnić posługujący, by stać się ludem Bożym

Ważne słowa Boga:

Kiedy ludzie wchodzą do domu Bożego i nie rozumieją prawdy, a jedynie mają różne aspiracje lub rozwijają w sobie postanowienie współpracy, rola posługujących jest jedyną, jaką w tym czasie mogą pełnić. „Posługiwanie” oczywiście nie brzmi zbyt ładnie. Innymi słowy znaczy to, że ludzie służą i trudzą się dla dzieła Bożego planu zarządzania, co oznacza, że wkładają w nie wysiłek. Niczego nie pojmują i nie rozumieją, mają jednak pewne umiejętności i uzdolnienia, potrafią się uczyć, przekazywać to, co mówią inni i wykonywać jakieś ogólne zadania, ale jeśli chodzi o rozmaite aspekty konkretnego dzieła Bożego zbawienia i zarządzania ludzkością, a także różne aspekty dzieła związanego z prawdą, nie są w stanie włożyć w to żadnego wysiłku ani w ogóle współpracować; dokładają tylko nieco starań i mówią pewne rzeczy, wykonując prace związane z zadaniami ogólnymi oraz pewne prace poboczne związane z posługą. Jeśli na tym polega istota obowiązku tych ludzi, pełnionych przez nich ról oraz pracy, jaką wykonują w domu Bożym, to będzie im trudno uwolnić się od miana „posługujących”. Dlaczego będzie to trudne? Czy nie ma to czegoś wspólnego z tym, jak Bóg definiuje znaczenie tej nazwy? Ludziom dość łatwo przychodzi włożenie pewnego wysiłku i zrobienie czegoś w oparciu o własne wrodzone zdolności, talenty i inteligencję. Jednak życie prawdą, wejście w prawdę-rzeczywistość i działanie zgodne z wolą Bożą – te rzeczy są bardzo wyczerpujące; wymagają czasu, przewodnictwa innych ludzi, oświecenia od Boga oraz Bożej dyscypliny. Co więcej, wymagają przyjścia Bożych słów sądu i karcenia. Tak więc w czasie, jaki jest konieczny do osiągnięcia tego celu, to, co większość ludzi jest w stanie zrobić i zapewnić, ogranicza się do tych kilku rzeczy: spełnianie roli obiektów, do których Bóg przemawia; posiadanie pewnych uzdolnień i przynoszenie pożytku w domu Bożym; myślenie charakteryzujące normalne człowieczeństwo oraz umiejętność zrozumienia i wykonania zadań, które zostaną ci przydzielone; posiadanie pewnych umiejętności i zdolność do wykorzystania swoich mocnych stron w jakiejkolwiek pracy, którą polecono ci wykonać w domu Bożym; a co najważniejsze, posiadanie aspiracji, by słuchać i się podporządkować. Kiedy pełnisz służbę w domu Bożym i gdy podejmujesz wysiłek dla Bożego dzieła, jeśli masz tę odrobinę chęci, by słuchać i się podporządkować, nie będziesz w stanie uciec ani powodować kłopotów; raczej będziesz starał się ze wszystkich sił hamować, robić mniej złych uczynków, a więcej dobrych. Taki jest stan i kondycja większości ludzi, prawda? Oczywiście z was wszystkich tylko bardzo niewielka mniejszość faktycznie pozostawiła ten stan, tę kategorię, za sobą. Więc co ci nieliczni posiadają? Doszli do zrozumienia prawdy, posiadają prawdę-rzeczywistość, w obliczu problemu potrafią się modlić i szukać woli Bożej oraz postępować zgodnie z prawdami-zasadami. Ich aspiracje do słuchania i podporządkowania się nie ograniczają się już do zwykłego postanowienia, by to robić; są już zdolni do podjęcia inicjatywy we wcielaniu w życie Bożych słów i działaniu zgodnie z Jego wymogami. Kiedy napotykają problem, okazują Bogu cześć i nie mówią ani nie robią niczego pochopnie, ale zachowują ostrożność i rozwagę. Zwłaszcza gdy muszą stawić czoła przycinaniu i rozprawianiu się z nimi w sposób, z którym osobiście się nie zgadzają, mimo to potrafią się powstrzymać od osądzania Boga i nie budzi się w nich opór. W głębi serca i ducha prawdziwie akceptują tożsamość, status i istotę Boga. Czy istnieją różnice między tymi ludźmi a posługującymi? (Tak). Jakie są te różnice? Przede wszystkim, ci ludzie rozumieją prawdę; po drugie, mogą zastosować niektóre prawdy w praktyce; po trzecie, mają pewną wiedzę o Bogu; po czwarte, słuchanie i podporządkowanie nie są już jedynie ich aspiracjami, ale przekształciły się w rodzaj subiektywnej postawy – to znaczy osiągnęli prawdziwe podporządkowanie; i po piąte – i to jest najważniejsza i najcenniejsza różnica – zrodziła się w nich cześć dla Boga. Można powiedzieć, że osoby posiadające te cechy pozbyły się już miana „posługujących”. Patrząc na różne aspekty ich wejścia, a także na ich stosunek do prawdy i zakres wiedzy o Bogu, ci ludzie nie pełnią już po prostu służby na rzecz pewnej części działalności domu Bożego i nie są wzywani tylko do wykonywania prostych zadań; wyszli poza to. Oznacza to, że ci ludzie nie przybyli tylko po to, aby otrzymać jednorazową nagrodę i nie zostali zwerbowani tylko do dorywczych prac na okres próbny, podczas którego obserwuje się ich, by stwierdzić, czy mogą wykonywać tę pracę długoterminowo. Tak więc ci ludzie już zrzucili z siebie to miano, tę etykietkę „posługujących”.

Fragment rozdziału „Wypełniają obowiązki tylko po to, by się wyróżnić, zaspokoić swoje interesy i ambicje; nigdy nie zważają na interesy domu Bożego, a nawet poświęcają je dla osobistej chwały (Część dziewiąta)” w księdze „Demaskowanie antychrystów”

Dopóki człowiek nie zrozumie słów Boga, prawdy i woli Bożej, dopóki nie rozwinie się w nim choćby odrobina czci dla Boga, może pełnić jedynie rolę posługującego i nic ponadto. To znaczy, że jesteś posługującym, czy chcesz nim być, czy nie; nie możesz uciec od tej nazwy. Niektórzy mówią: „Przecież przez całe życie wierzyłem w Boga; minęło już kilkadziesiąt lat, odkąd zacząłem wierzyć w Jezusa. Czy naprawdę nadal jestem tylko posługującym?”. Co myślisz o tym pytaniu? Komu je zadajesz? Musisz zapytać siebie: czy rozumiesz już wolę Bożą? Czy obecnie po prostu wkładasz pewien wysiłek, czy też praktykujesz prawdę? Czy zrobiłeś już pierwszy krok na ścieżce wiodącej do poszukiwania i zrozumienia prawdy? Czy wkroczyłeś w prawdę-rzeczywistość? Czy czcisz Boga w swoim sercu? Jeśli posiadasz te cechy, jeżeli potrafisz wytrwać w obliczu Bożych prób, jesteś w stanie bać się Boga i wystrzegać zła, to oczywiście nie jesteś już posługującym. Jeśli jednak nie posiadasz tych cech, to bez wątpienia nadal jesteś posługującym. To nieuniknione; nie da się przed tym uciec. Niektórzy mówią: „Wierzę w Boga od ponad trzydziestu lat; stałem się jednym z Jego wyznawców od chwili, gdy przyszedł, aby wykonać dzieło jako ciało wcielone i wypowiedział pierwsze słowo. Byłem jednym z pierwszych ludzi, którzy doświadczyli Bożego dzieła, a także byłem jednym z pierwszych, którzy osobiście usłyszeli, jak Bóg wypowiada swoje słowa. Po tych wszystkich latach nadal podążam za Bogiem i wierzę w Niego. Doznałem wielu prześladowań, kilka razy byłem aresztowany i spotkało mnie wiele niebezpieczeństw, ale we wszystkich tych doświadczeniach Bóg zawsze mnie chronił i prowadził na drugą stronę. Nigdy mnie nie porzucił. Teraz nadal wykonuję swój obowiązek, a mój stan jest coraz lepszy, moja wiara wciąż wzrasta i nie mam najmniejszych wątpliwości, jeśli chodzi o Boga. Czy naprawdę nadal jestem tylko posługującym?”. Kogo pytasz? Czy nie sądzisz, że pytasz niewłaściwą osobę? To nie jest pytanie, jakie powinieneś zadawać. Biorąc pod uwagę, że wierzysz od tak wielu lat, powinieneś już mieć jasne pojęcie o tym, kim dokładnie jesteś. Skoro wierzysz od tylu lat, jak możesz nie wiedzieć, czy wciąż jesteś posługującym, czy nie? Dlaczego nie pytasz, czy posiadłeś prawdę-rzeczywistość? Czy zrodziła się w tobie cześć dla Boga? Czy pokazałeś jakieś dowody na to, że wystrzegasz się zła? Bóg działa od tak wielu lat i wypowiedział tak wiele słów; ile z nich pozyskałeś? W ile wkroczyłeś? Na ile zaakceptowałeś Boże przycinanie i rozprawianie się z tobą oraz próby i oczyszczanie, którym cię poddał? Czy przyjmując te rzeczy, złożyłeś świadectwo? Czy możesz świadczyć o Bogu? Gdybyś miał zostać poddany próbom takim, jakie przechodził Hiob, czy wyparłbyś się Boga? Tak w ogóle, jak wielka jest twoja wiara w Boga? Czy twoja wiara jest po prostu kwestią przekonania, czy też jest to prawdziwa wiara? Zadaj sobie te pytania. Jeśli nawet na nie nie potrafisz odpowiedzieć, to masz zamęt w głowie. Myślę, że jesteś po prostu kimś, kto powtarza jak papuga słowa i czyny innych, i nie jesteś nawet godzien, żeby cię nazwać posługującym.

Fragment rozdziału „Wypełniają obowiązki tylko po to, by się wyróżnić, zaspokoić swoje interesy i ambicje; nigdy nie zważają na interesy domu Bożego, a nawet poświęcają je dla osobistej chwały (Część dziewiąta)” w księdze „Demaskowanie antychrystów”

Robienie czegoś bez odnoszenia się w jakikolwiek sposób do zmian w usposobieniu, Bożych wymagań ani zasad prawdy to pełnienie posługi. A wy na jakim jesteście teraz etapie? Przez większość czasu pełnicie posługę; bywa, że jest w tym odrobina rzeczywistego wykonywania swego obowiązku, ale zdarza się to rzadko. Dążenie do prawdy oznacza rozwiązanie tego problemu; oznacza starania, aby wykonywanie swego obowiązku stawało się coraz większą częścią całości, a pełnienie posługi coraz mniejszą, tak aby część czasu poświęcona na pełnienie posługi stopniowo stawała się czasem poświęconym w pełni na wykonywanie obowiązku. Jaka jest zatem różnica między pełnieniem posługi a wykonywaniem swego obowiązku? Pełnienie posługi oznacza, że robicie, co tylko chcecie, przynajmniej jednak pod warunkiem, że nie obraża to Bożego usposobienia. Dopóki nikt nie zacznie badać waszych działań i dopóki to, co robicie, jest możliwe do przyjęcia, to wystarczy. Nie zaprzątacie sobie głowy zmianami w usposobieniu, załatwianiem spraw w zgodzie z zasadami prawdy, wypełnianiem woli Bożej, ani tym bardziej tym, jak podporządkować się Bożym planom i ustaleniom, czy tym, jak należycie wypełnić swój obowiązek i zdać z tego relację przed Bogiem. Nie zwracacie uwagi na żadną z tych spraw i to właśnie nazywa się pełnieniem posługi. Polega ono na tym, że staracie się ze wszystkich sił i od rana do nocy harujecie jak niewolnicy. Jeśli spytasz kogoś takiego: „Po co były wszystkie te gorzkie lata ciężkiej pracy, którą byłeś pochłonięty?”, to wówczas odpowie: „Jak to, po co? Po to, bym mógł zyskać błogosławieństwa”. Jeśli go spytasz, czy po wszystkich tych latach wiary w Boga w jego usposobieniu zaszła jakaś zmiana, czy nabrał pewności co do tego, że Bóg istnieje, czy posiada pewien stopień prawdziwego zrozumienia bądź doświadczenia planów i ustaleń Stwórcy, odpowiedź na wszystkie te pytania będzie zdecydowanie przecząca i ktoś taki nie będzie umiał nic powiedzieć o żadnej z tych spraw. Skoro nie nastąpiła żadna poprawa czy postęp w pewnych sprawach stanowiących miarę ewentualnych zmian w usposobieniu, osoba taka po prostu nieustannie pełni posługę. Załóżmy teraz, że ktoś robi to przez wiele lat, nie zdając sobie z tego sprawy, i zaczyna pojmować, że posiada skażone usposobienie, często buntuje się przeciwko Bogu, uskarża się na Niego, często nie jest w stanie być Mu posłusznym, jest zepsuty do cna i bez względu na to, w jaki sposób Bóg każe mu się sobie podporządkować, nie jest w stanie tego zrobić. Usiłuje nad sobą zapanować, ale nie daje to żadnych rezultatów, podobnie jak przeklinanie samego siebie i składanie przysiąg. W końcu dokonuje odkrycia: „Człowiek naprawdę posiada skażone usposobienie i to dlatego potrafi buntować się przeciwko Bogu. Ilekroć coś się wydarza, ludzie zawsze mają swe własne pragnienia i nieustannie prowadzą dociekania dotyczące Bożych planów i ustaleń. Choć skłonni są się wysilać, to kiedy tylko coś dotyczy ich usposobienia oraz ich wygórowanych ambicji i żądz, intencji i pragnień, nie są w stanie się ich wyrzec ani z nich zrezygnować. Zawsze chcą robić wszystko w taki sposób, który zadowala ich samych. To cały ja; naprawdę jestem niesforny i trudno mnie okiełznać! Cóż zatem można z tym zrobić?”. Jeśli zaczął zastanawiać się nad tymi sprawami, to ma już pewne zrozumienie ludzkiego postępowania. Jeśli w pewnym momencie ludzie zaangażowani w pełnienie posługi są w stanie podjąć rzeczywistą pracę, potrafią nastawić swój umysł na zmiany usposobienia, zyskać zrozumienie tego, że w istocie oni także mają skażone usposobienie, że również są aroganccy i nie potrafią podporządkować się Bogu, i że nie można dalej postępować w ten sposób to, jeśli nadejdzie czas, że będą potrafili zastanowić się nad tymi sprawami, będzie to oznaczało, że zaczęli wychodzić na prostą. Wtedy jest nadzieja, że ich usposobienie może ulec zmianie oraz że będą mogli osiągnąć zbawienie. Przypuśćmy jednak, że ktoś nigdy nie myśli o takich sprawach i umie jedynie ciężko pracować, sądząc, że aby wypełnić Boże posłannictwo, wystarczy jedynie ukończyć pracę, którą akurat się zajmuje, i że kiedy już skończy się wysilać, należycie wypełni swój obowiązek. Ani przez chwilę nie myśli o tym, jakie są Boże wymagania, czym jest prawda, albo czy może uchodzić za kogoś, kto posłuszny jest Bogu – nigdy nie zastanawia się nad takimi sprawami. Czy ktoś, kto podchodzi do swego obowiązku w taki właśnie sposób, może zyskać zbawienie? Odpowiedź brzmi „Nie”. Nie postawił jeszcze stopy na drodze wiodącej do osiągnięcia zbawienia, nie znalazł się na właściwej ścieżce wiary w Boga, ani nie nawiązał z Nim normalnych relacji, a mimo to wciąż się wysila i zajmuje się pełnieniem posługi w domu Bożym. Pełni więc posługę w domu Bożym, a Bóg go chroni i troszczy się o niego, lecz nie planuje go zbawić, ani też nie przycina go i się z nim nie rozprawia, nie osądza i nie karci, ani nie poddaje go oczyszczającym próbom. Pozwala mu jedynie zyskać za życia pewną ilość błogosławieństw i nic więcej. Jeśli przyjdzie czas, że tacy ludzie będą potrafili zastanawiać się nad takimi sprawami i rozumieć nauki, które słyszą, coś sobie uświadomią: „Zatem to o to właśnie chodzi w wierze w Boga. W takim razie muszę się starać osiągnąć zbawienie. Jeśli tego nie zrobię, a zamiast tego zdecyduję się nadal pełnić posługę, to nie będzie to miało nic wspólnego z wiarą w Boga”. Wówczas zaczną się zastanawiać: „Jakie przejawy skażonego usposobienia posiadam? Co to takiego właściwie jest to skażone usposobienie? Bez względu na wszystko, muszę przede wszystkim podporządkować się Bogu!”. Wszystkie te sprawy odnoszą się do prawdy i zmian w usposobieniu, więc wówczas będzie dla takich ludzi nadzieja.

Fragment rozdziału „Tylko poszukując prawdy-zasad można dobrze wykonać swój obowiązek” w księdze „Zapisy wypowiedzi Chrystusa dni ostatecznych”

Jeśli możesz być lojalnym posługującym i zdołasz służyć do końca, jak również wypełnić powierzone ci przez Boga zadanie, twoje życie stanie się pełnowartościowe, ty zaś będziesz mógł pozostać. Jeśli włożysz w to nieco więcej trudu, bardziej się postarasz, zdwoisz swoje wysiłki, by poznać Boga, będziesz w stanie co nieco powiedzieć o poznawaniu Boga, będziesz świadczyć o Bogu, a ponadto zdołasz coś niecoś zrozumieć z Bożej woli, będziesz współpracować z Bogiem w Jego dziele, nie zapominając o Bożej woli – wówczas ty, posługujący, doświadczysz odmiany losu. Czym będzie ta odmiana losu? Już nie tylko będzie ci wolno pozostać. Przez wzgląd na twoje postępowanie, twoje aspiracje i dążenia, Bóg uczyni cię jednym ze swoich wybrańców. To właśnie będzie twoja odmiana losu. Co jest w tym wszystkim najlepsze dla posługujących? To, że mogą zostać zaliczeni pomiędzy wybranych ludzi Boga. Jeśli stają się wybranymi ludźmi Boga, oznacza to, że nie odradzają się już jako zwierzę jak niewierzący. Czy to dobrze? Owszem, i jest to dobra wiadomość. Innymi słowy, posługujący mogą podlegać formowaniu. Nie jest tak, że pełniący służbę, gdy Bóg wybierze już dla niego przeznaczenie, zawsze odtąd będzie służył; wcale nie musi tak być. W zależności od jego indywidualnego postępowania Bóg odpowiednio się z nim obejdzie i odpowiednio mu odpowie.

Fragment rozdziału „Sam Bóg, Jedyny X” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”

Jeśli w chwili zakończenia Bożego dzieła ktoś już pozbył się miana „posługującego”, zrzucił z siebie tę etykietę i pozostawił ten stan za sobą, czy nie jest to powód do świętowania? Co to znaczy? To znaczy, że ta osoba w oczach Boga nie jest już laikiem ani niewierzącym; teraz jest członkiem domu i królestwa Bożego. Członek domu i królestwa Bożego – skąd pochodzi ten tytuł? Jak można go uzyskać? Wywodzi się z poniesionych kosztów i stąd, że dzięki zrozumieniu prawdy dążyłeś do prawdy i osiągnąłeś pewien poziom zmiany swojego usposobienia; teraz możesz podporządkować się Bogu i czcić Go; stałeś się członkiem Jego domu. Podobnie jak Hiob i Piotr, nie musisz już dłużej znosić prześladowań i zepsucia szatana. Możesz swobodnie żyć w domu Bożym i w Jego królestwie i nie musisz już walczyć ze swoim zepsutym usposobieniem; w oczach Boga jesteś prawdziwym przedmiotem stworzenia i prawdziwym człowiekiem. Oznacza to, że dni trudów znoszonych przez osobę, która została zepsuta przez szatana, całkowicie się skończyły; teraz nastał czas pokoju, radości i szczęścia, w którym człowiek może żyć w świetle oblicza Stwórcy i żyć obok Boga. Czy nie jest to godny powód do świętowania? (Tak). Jednak inni ludzie na koniec wciąż jeszcze nie zrzucili z siebie określenia „posługujących” i w chwili, gdy Boże dzieło zostaje ukończone, nadal nie pozbyli się tytułu „posługujących” – tego „wieńca laurowego”, który noszą na głowie. Co to znaczy? To znaczy, że pozostaną laikami; to znaczy, że w oczach Boga nadal będą niewierzącymi. Dlaczego to oznacza te dwie rzeczy? Przyczyna tkwi w tym, że ci ludzie nie praktykują prawdy, nie osiągnęli zmiany w usposobieniu i nie mogą poddać się Bogu, nie mówiąc już o oddawaniu Mu czci; w rezultacie nie będą mieli żadnej roli do odegrania w domu i królestwie Bożym. Nie mając tam żadnej roli, gdzie się podzieją? Będą przebywać poza królestwem Bożym. Tacy ludzie nadal będą nazywani „posługującymi”, co oznacza, że Bóg nie będzie ich postrzegał jako swoich wyznawców i że nie stali się członkami Jego domu. Oznacza to również, że nigdy nie mogą być wyznawcami Boga i że On ich nie uznaje; już nigdy nie uzyskają Jego błogosławieństw ani łaski. Oczywiście oznacza to również, że nigdy nie będą mieli szansy uczestniczyć w dobrych błogosławieństwach królestwa Bożego wraz z Nim ani uzyskać pokoju i radości. Takie możliwości znikną. Czy zatem dla nich będzie to radosna chwila, którą należy świętować, czy raczej tragiczna? Będzie to tragiczna chwila. Co się tyczy tego, jak będą traktowani poza domem i królestwem Bożym, nosząc tytuł „posługujących”, jest to coś, co nastąpi później i na razie nie będziemy o tym rozmawiać. Krótko mówiąc, sposób, w jaki będą traktowani, będzie zupełnie różny od tego, jak będą traktowani ludzie w królestwie Bożym – będzie bardzo różny pod względem statusu i traktowania, jakiego zaznają, a także we wszystkich innych aspektach. Czy fakt, że ci ludzie nie zdobyli prawdy ani nie osiągnęli zmiany usposobienia w czasie, gdy Bóg działał i przyniósł ludzkości zbawienie, nie czyni ich żałosnymi? Są tacy żałośni! Oto kilka rzeczy, jakie zostały powiedziane o tytule „posługujących”. Niektórzy ludzie powiedzieli: „Gdy tylko wspominasz określenie »posługujący«, czuję opór; to jedyna postawa, jaką mam. Jeśli uczynisz ze mnie posługującego, nie będę chętny i nie będę szczęśliwy. Jeśli powiesz, że nie jestem posługującym, a zamiast tego nazwiesz mnie jednym z ludu Bożego, to nawet gdybym był najmniejszym z nich, byłbym zadowolony. Będę zadowolony, o ile tylko nie nazwiesz mnie posługującym. Jest to jedyne dążenie w całym moim życiu, jedyny ideał; wyczekuję tylko tego, by móc się pozbyć miana »posługującego«. Nie proszę o wiele”. Co myślisz o takich ludziach? Czy jest to postawa osoby, która dąży do prawdy? (Nie). Co to za postawa? To negatywna postawa, prawda? (Tak). Nie musisz się usilnie starać, aby pozbyć się tytułu „posługującego”, ponieważ został ci nadany według stopnia twoich postępów w życiu. Nie możesz decydować o tym sam, w oparciu o własne pragnienia; nie zależy to od tego, czego dana osoba chce, ale od ścieżki, na której się znajduje i od tego, czy ta osoba osiągnęła zmianę usposobienia. Jeśli twoim celem jest tylko pozbycie się tytułu „posługującego”, to nigdy się go nie pozbędziesz. Powiem ci prawdę: będziesz nosił to miano do końca życia. Jeśli zamiast tego skoncentrujesz się na dążeniu do prawdy i uda ci się osiągnąć zmianę usposobienia, ten tytuł stopniowo zniknie. A zatem, patrząc na to w świetle tych dwóch punktów, czy to Bóg narzucił ludziom miano „posługujących”? Absolutnie nie! Nie jest to tytuł, który Bóg narzucił ludzkości, nie jest to też kod, zwrot grzecznościowy ani nominacja. Opiera się na stopniu, w jakim ludzie poczynili postępy w całym procesie przechodzenia przez życie. Na ile duże postępy poczyniłeś w życiu i na ile wyraźna przemiana zaszła w twoim usposobieniu, na tyle zrzuciłeś z siebie tytuł „posługującego”. Jeśli pewnego dnia dotrzesz do punktu, w którym będziesz mógł oddać Bogu cześć i podporządkować Mu się, to nie będziesz już nosił tego tytułu, nawet gdybyś chciał. Zależy to od dążeń człowieka, od jego postawy wobec prawdy oraz od ścieżki, na której się znajduje.

Fragment rozdziału „Wypełniają obowiązki tylko po to, by się wyróżnić, zaspokoić swoje interesy i ambicje; nigdy nie zważają na interesy domu Bożego, a nawet poświęcają je dla osobistej chwały (Część dziewiąta)” w księdze „Demaskowanie antychrystów”

Wstecz: 2. Dlaczego niektórzy z tych, którzy wszystko porzucili i poświęcili się dla Boga, stali się posługującymi

Dalej: 4. Czym jest pozyskanie życia, a czym jest nieposiadanie życia

Koniec wszelkich rzeczy jest blisko. Czy chcecie wiedzieć, jak Pan wynagrodzi dobro i ukarze zło i ustali wynik człowieka, kiedy On powróci? Zapraszamy do kontaktu z nami, aby pomóc Ci znaleźć odpowiedź.

Powiązane treści

Ustawienia

  • Tekst
  • Motywy

Jednolite kolory

Motywy

Czcionka

Rozmiar czcionki

Odstęp pomiędzy wierszami

Odstęp pomiędzy wierszami

Szerokość strony

Spis treści

Szukaj

  • Wyszukaj w tym tekście
  • Wyszukaj w tej książce

Połącz się z nami w Messengerze