Aplikacja Kościoła Boga Wszechmogącego

Słuchaj głosu Boga i powitaj powrót Pana Jezusa!

Wszystkich szukających prawdy prosimy o kontakt.

Świadectwa doświadczeń przed tronem sądu Chrystusa

Pełne kolory

Motywy

Czcionka

Rozmiar czcionki

Odstęp pomiędzy wierszami

Szerokość strony

0 wyników wyszukiwania

Nie znaleziono wyników

43. Jedyny sposób na uniknięcie katastrofy

Autorstwa Chaotuo, miasto Xiaogan, Prowincja Hubei

Od czasu trzęsienia ziemi w Syczuanie 12 maja 2008 roku, zawsze bałam się i martwiłam, że pewnego dnia mogę zostać dotknięta katastrofą. Widziałam nasilające się klęski żywiołowe i coraz częstsze trzęsienia ziemi, więc mój strach przed zbliżającą się zagładą stał się jeszcze bardziej namacalny. W rezultacie spędzałam całe dnie zastanawiając się, jakie środki ostrożności powinnam przedsięwziąć na wypadek trzęsienia ziemi.

Pewnego dnia, w czasie lunchu, siostra z mojej rodziny goszczącej jak zwykle włączyła telewizor, gdy prezenter akurat opowiadał o środkach bezpieczeństwa na wypadek trzęsienia ziemi. W przypadku trzęsienia ziemi, należy szybko wybiec na zewnątrz, na otwartą przestrzeń, aby uniknąć obrażeń spowodowanych przez zawalające się budynki. Jeśli nie zdołasz ewakuować się na czas, powinieneś schować się pod łóżkiem, stołem lub w kącie …. Gdy to usłyszałam, czułam się tak, jakbym znalazła rozwiązanie ratujące życie i szybko nauczyłam się tych środków ostrożności na pamięć, abym mogła uratować życie na wypadek, gdyby doszło do trzęsienia ziemi. Po lunchu wróciłam do swojego pokoju i uważnie rozejrzałam się wewnątrz i na zewnątrz domu. Byłam bardzo zawiedziona tym, co zobaczyłam. Pod łóżkiem było mnóstwo śmieci i żadnego dodatkowego miejsca, by się schować. Spoglądając na zewnątrz domu, w odległości paruset metrów od miejsca, w którym stałam, wszystkie budynki miały wysokość 5 lub 6 pięter i były ściśle ze sobą połączone. Nawet gdybym miała ewakuować się z budynku, najprawdopodobniej zostałabym zgnieciona na śmierć. Wyglądało na to, że spełnianie moich obowiązków w tym miejscu było zbyt niebezpieczne. Musiałabym poczekać, aż przywódca okręgu przyjedzie i przerzuci mnie do rodziny goszczącej mieszkającej gdzieś na wsi. W ten sposób, gdyby doszło do trzęsienia ziemi, łatwiej byłoby uciec na otwartą przestrzeń. Ale wtedy przyszło mi do głowy, że moja praca polegająca na redagowaniu artykułów wiązała się głównie z przebywaniem w domu – nawet gdybym mieszkała na wsi, moje życie wciąż byłoby zagrożone. Równie dobrze mogłabym powiedzieć przywódcy okręgu, żeby przeniósł mnie do drugiej zespołu ewangelizacyjnego. W ten sposób przynajmniej byłabym na zewnątrz przez cały dzień i byłoby to bezpieczniejsze niż pozostawanie w domu. Niestety nie wiedziałam, kiedy ma przyjechać przywódca okręgu. Potrzebowałam więc przygotować tymczasowe schronienie. W ten sposób każdego dnia żyłam w strachu i nie byłam w stanie skupić się na redagowaniu moich artykułów.

Pewnego dnia przeczytałam następujący fragment w rozdziale „Przygotuj dostatecznie wiele dobrych uczynków dla swego przeznaczenia”: „Kiedy nadejdzie klęska, głód i plaga nastaną na tych, którzy Mnie się sprzeciwiają i oni będą zawodzić. Ci, którzy popełnili nikczemność wszelkiego rodzaju, ale naśladowali Mnie przez wiele lat, nie unikną zapłaty za swoje grzechy; oni również pochłonięci klęską taką, jaka rzadko widziana była od milionów lat, będą żyć w nieustającym stanie paniki i przerażenia. A ci spośród Moich wyznawców, którzy okazali Mi lojalność, sami radować się będą i przyklaskiwać potędze Mojej. Oni doświadczą nieopisanego szczęścia i będą żyć w radości, którą nigdy wcześniej nie obdarowałem rodzaju ludzkiego”. „W każdym razie, mam nadzieję, że przygotujesz wystarczającą ilość dobrych uczynków dla własnego przeznaczenia. Wtedy będę usatysfakcjonowany. W przeciwnym razie nikt z was nie uniknie klęski, która na was spadnie. Klęska rodzi się we Mnie i jest oczywiście przeze Mnie zaplanowana. Jeśli nie potrafisz jawić się dobrem w Moich oczach, nie unikniesz cierpienia w klęsce” („Słowo ukazuje się w ciele”). Słowa Boga obudziły mnie. Jak się okazało, to Bóg powoduje katastrofy – są one wywoływane przez Niego. Bóg chce wykorzystać katastrofy, aby zniszczyć to zło i zepsutą ludzkość. Tego właśnie Bóg chce dokonać w dniach ostatecznych. Niewierzący o tym nie wiedzą i uważają, że są to naturalne klęski żywiołowe. Dlatego właśnie na ludzki sposób nie szczędzą wysiłków, aby uratować się na wypadek katastrofy. Uważają, że dzięki temu mogą uniknąć zniszczenia spowodowanego przez różne katastrofy. A ja, nieświadoma, wierzyłam w Boga, ale w ogóle nie znałam dzieła Bożego. Myślałam, że jedyne, co muszę zrobić, to stosować polecane przez niewiernych, środki ostrożności by uniknąć cierpienia spowodowanego przez katastrofy i przetrwać. To było naprawdę absurdalne, że miałam taki sam punkt widzenia jak niewierzący! Czy nie powinnam była wiedzieć, że jeśli ludzie nie wykonają wiernie swoich obowiązków i nie spełniają dobrych uczynków, to nie będą postrzegani w Bożych oczach jako dobrzy? Bez względu na to, jak potężni mogą być ludzie, jak zaawansowane są ich środki ostrożności lub jak doskonałe są ich plany ratunku, ostatecznie nie ma ucieczki od tych katastrof, które Bóg zsyła na człowieka. Z różnych moich reakcji na groźbę katastrofy wynikało, że nie miałam żadnej prawdziwej wiary w Boga. Nie miałam prawdziwego zrozumienia dzieła Bożego w dniach ostatecznych, Jego wszechmocy i władzy. Nie miałam pojęcia, kogo Bóg chce zniszczyć w katastrofach ani kogo Bóg chce ocalić. Nie uznałam też, że w katastrofach tylko ci, którzy są wierni Bogu i przygotowali wystarczająco dużo dobrych uczynków, będą tymi, którzy zostaną oszczędzeni w nieszczęściu. Dlatego, gdy pojawiła się groźba katastrofy, zamiast zastanowić się nad tym, czy przygotowałam dobre uczynki, czy byłam wierna Bogu, czy szukałam prawdy i otrzymałam zbawienie Boże, spędzałam cały swój czas zastanawiając się nad sposobami ratowania siebie. Oto jak żałośni stajemy się bez prawdy!

W czasach Noego Bóg zniszczył ziemię potopem. Ponieważ Noe bał się Boga i unikał zła, zbudował Arkę zgodnie z wolą Bożą, wszystko wydał zgodnie z Bożym życzeniem i okazał swoją najwyższą lojalność, był przez Boga postrzegany jako dobry. Dlatego kiedy przyszła katastrofa, ocalało wszystkich ośmioro członków jego rodziny. W tym momencie przypomniałam sobie, co zostało omówione we „Kazania i rozmowy na temat wejścia w życie”: „Jeśli nie przygotujesz żadnych dobrych uczynków, kiedy nastąpi katastrofa, twoje serce będzie w panice przez cały dzień. Bez dobrych uczynków serce człowieka nie czuje pociechy i nie ma on zaufania ani spokoju w swoim sercu. Ponieważ nie przygotował dobrych uczynków, w jego sercu nie ma prawdziwego pokoju ani radości. Sprawcy zła mają nieczyste sumienia i są źli w sercu. Im więcej zła wyrządzają, tym bardziej czują się winni i tym bardziej stają się bojaźliwi. Jeśli chcesz, by twoje serce było pełne pociechy i spokoju, kiedy nadejdzie wielka katastrofa, musisz uczynić więcej dobra i przygotować więcej dobrych uczynków. Tylko wtedy poczujesz pokój i pocieszenie w sercu, gdy nastąpi katastrofa” („Ważne znaczenie przygotowania dobrych uczynków” w książce „Kazania i rozmowy na temat wejścia w życie II”). Kiedy myślałam o tym, jak przez cały dzień czułam się niespokojna i zdenerwowana, bojąc się własnej śmierci w katastrofie, uświadomiłam sobie, że to dlatego, iż nie wypełniałam sumiennie swoich obowiązków i nie przygotowałam żadnych dobrych uczynków. Wykonując swoje obowiązki, nigdy naprawdę nie dźwigałam brzemienia zadań powierzonych mi przez kościół. Nigdy nie wypełniałam swoich obowiązków z sercem wiernym Bogu. Zamiast tego oszukiwałam i radziłam sobie z Bogiem z pobłażliwości dla ciała. Nie robiłam wiele z przesyłanymi do mnie artykułami, niechlujnie je redagując. Starałam się tylko wypełniać moje zadania. Kiedy widziałam, jak nieuporządkowane są artykuły pisane przez moich braci i siostry, nie nakierowywałam ich i nie pomagałam im z należytą starannością. Po prostu zamieszczałam kilka komentarzy, nie troszcząc się o to, czy je zrozumieją lub czy będą one pomocne. Zamiast tego szybko odsyłałam im artykuły i w następstwie otrzymywałam coraz mniej artykułów do redakcji. W rezultacie prace redakcyjne zostały wstrzymane. Mimo to nie zastanawiałam się nad moimi działaniami ani nie próbowałam zidentyfikować i naprawić źródła problemu. Obwiniałam przywódczynię, twierdząc, że pojawiły się problemy, ponieważ nie przykładała ona wagi do pracy redakcyjnej. W jaki sposób założyłam, że mogę zadowolić Boga takimi czynami i tym samym zostać pocieszoną w moim sercu? Jak mogłabym, działając w ten sposób, być postrzegana w oczach Boga jako dobra? Jeśli będę kontynuowała tę drogę, nie będę właściwie dążyła do prawdy, nie będę sumiennie wykonywać tego, co mi zostało powierzone przez Kościół i nie przygotuję odpowiednich dobrych uczynków, na pewno nie będę w stanie uciec przed gniewem Bożej kary zesłanej na nikczemników, nawet jeśli zastosuję środki ostrożności określone przez ludzi z ziemskiego świata, kiedy nastąpi katastrofa.

Dziękuję Bogu za Jego wskazówki w otwarciu mojego umysłu, abym mogła zrozumieć, że tylko należycie wykonując swoje obowiązki i spełniając wystarczająco dużo dobrych uczynków, mogę uwolnić się od cierpienia spowodowanego klęskami żywiołowymi i ocalić moje życie. Jest to jedyny sposób. W przyszłości pragnę prawidłowo dążyć do prawdy, być tak sumienną w wypełnianiu moich obowiązków, jak to tylko możliwe i przygotować wiele dobrych uczynków, aby zadowolić Boga.

Wstecz:Nauczyłam się współpracować z innymi

Dalej:Ocenianie po pozorach jest zwyczajnie absurdalne

Powiązane treści