Aplikacja Kościoła Boga Wszechmogącego

Słuchaj głosu Boga i powitaj powrót Pana Jezusa!

Wszystkich szukających prawdy prosimy o kontakt.

Świadectwa doświadczenia Sądu Chrystusa

Pełne kolory

Motywy

Czcionka

Rozmiar czcionki

Odstęp pomiędzy wierszami

Szerokość strony

0 wyników wyszukiwania

Nie znaleziono wyników

39. Posłuszeństwo dziełu Ducha Świętego jest bardzo ważne

Autorstwa Xiaowei, Szanghaj

Jakiś czas temu, mimo że w pewien sposób odczuwałam natchnienie i odnosiłam korzyść, kiedy siostra, z którą wykonywałam obowiązki, dzieliła się ze mną oświeceniem, jakie uzyskała czytając słowo Boga, nie mogłam pozbyć się wrażenia, że się popisuje. Myślałam sobie: „Jeśli jej teraz odpowiem, to czy nie będzie to odczytane jako przymilanie się? Czy w tym sensie nie będzie się wydawało, że jestem od niej gorsza?” W rezultacie nie dzieliłam się z nią swoimi poglądami podczas rozmowy ani w żaden sposób nie komentowałam myśli, którymi się ze mną dzieliła. Pewnego razu moja siostra, osiągnąwszy pewne zrozumienie na podstawie lektury konkretnego fragmentu słów Boga, poczuła, że jest z nami coś nie tak, i poprosiła mnie, bym porozmawiała z nią o tym fragmencie. Kiedy to powiedziała, od razu pojawiły się u mnie myśli i uczucia pełne urazy: „Pragniesz tylko mówić o sobie, mieć publiczność, którą mogłabyś nauczać. Dlaczego miałabym z tobą rozmawiać?” Posunęłam się nawet do tego, że nie przyszłam na spotkanie, żeby nie musieć jej słuchać. Po pewnym czasie poczułam ciężar w moim sercu. Wiedziałam, że coś ze mną jest nie tak, ale nie mogłam znaleźć sposobu, by rozwiązać mój wewnętrzny konflikt. Mogłam tylko w pełni zaangażować się w wypełnianie obowiązków, czytać słowo Boga i śpiewać hymny, by nie pogrążać się w tych negatywnych uczuciach. Jednak za każdym razem, gdy musiałam się zmierzyć z bieżącą sytuacją, budziło się we mnie to samo zdeprawowane usposobienie – przekonanie, że wszystko ma się coraz gorzej, a nie lepiej – i nie miałam pojęcia, jak się od niego uwolnić.

Kilka dni później podczas rozmowy doszło do sprzeczki między mną a siostrą. Siostra powiedziała: „Ostatnio jesteś bardzo milcząca podczas rozmów, chyba coś z tobą jest nie tak”. Słowa te uderzyły mnie niczym cios w brzuch, ale by nie stracić twarzy, zaprzeczyłam, jakobym miała jakiś problem. Wydawało mi się wtedy, że siostra jest zbyt arogancka: mówiła tak, jakby nie dbała o moją godność, i miałam poczucie, że patrzy na mnie z góry. Zaczęły we mnie wzbierać wszystkie moje stare uprzedzenia wobec tej siostry. Im bardziej walczyłam, tym mroczniejszy stawał się mój duch; nie odczuwałam Bożej obecności. Przepełniona bólem, uklękłam przed Bogiem i modliłam się, aby oświecił mnie co do mojego obecnego stanu. Podczas modlitwy przyszły mi na myśl słowa Boga: „Ci, którzy postrzegają dzieło Ducha Świętego jako grę, są niepoważni!” („Poznanie trzech etapów Bożego dzieła jest ścieżką do poznania Boga” w książce „Słowo ukazuje się w ciele”). Później natrafiłam na następujący fragment: „Duch Święty działa nie tylko w ludziach używanych przez Boga, ale nawet silniej w Kościele. Może działać w każdym. Może teraz działać w tobie, a kiedy już tego doświadczysz, może zacząć działać w kimś innym obok. Śpiesz się, by nadążyć. Im lepiej dotrzymujesz tempa w podążaniu za obecnym światłem, tym bardziej twoje życie może dojrzeć i wzrosnąć. Nie ma znaczenia, jakiego rodzaju człowiekiem jest dana osoba, jeżeli tylko działa w niej Duch Święty, podążaj za nią. Przyjmij jej doświadczenia przez pryzmat własnych a otrzymasz nawet wyższe rzeczy. W ten sposób szybciej poczynisz postępy. To jest ścieżka człowieka do doskonałości i sposób w jaki rośnie życie. Ścieżka do osiągnięcia doskonałości prowadzi przez podporządkowanie się dziełu Ducha Świętego. Nie wiesz, poprzez jaką osobę Bóg będzie cię doskonalić ani poprzez jaką osobę, wydarzenie lub rzecz umożliwi ci wejście w posiadanie i zyskanie rozeznania. Jeżeli jesteś w stanie wstąpić na tą właściwą ścieżkę, jest to dla ciebie znak wielkiej nadziei, że zostaniesz udoskonalony przez Boga. Jeżeli nie jesteś w stanie tego zrobić, jest to znak, że twoja przyszłość rysuje się ponuro i brak w niej światła”. („Ci, którzy są posłuszni Bogu ze szczerego serca, z pewnością zostaną przez Niego pozyskani” w książce „Słowo ukazuje się w ciele”). Podczas lektury tego fragmentu nagle zdałam sobie sprawę, że przez cały ten czas opierałam się dziełu Ducha Świętego! Moja siostra często otrzymywała wtedy oświecenie dzięki lekturze słowa Boga, brała na siebie ciężar obowiązków i doglądała wejścia w życie naszych braci i sióstr oraz zawsze cieszyła się, że może wspierać innych i im pomagać; jest jasne, że dzieło Ducha Świętego było w niej obecne. Powinnam była być posłuszna dziełu Ducha Świętego i przyjąć jej pomoc, ale zawsze miałam wobec niej złe przeczucia i brałam ją za pozerkę, która chce jedynie udowodnić, że jest lepsza od wszystkich. Nie chciałam przyjąć tego, co mówiła o swoim rozumieniu słów Boga, i nie odpowiadałam, gdy zasugerowała, że chce ze mną porozmawiać. Byłam wobec niej pełna oporu i uprzedzeń oraz traktowałam ją jak wroga. Jak to się ma do kogoś, kto miłuje i przyjmuje prawdę? Z pozoru wydawało się, że po prostu siostra wskazywała na to, co się ze mną dzieje, ale w rzeczywistości wszystko to zostało zaplanowane i zaaranżowane przez Boga. Moje głębokie niezadowolenie z siostry sprowadzało się w gruncie rzeczy do tego, że wbrew Bogu litowałam się nad sobą i odrzucałam dzieło Ducha Świętego, nie akceptowałam go i sprzeciwiałam się mu. Zastanawiając się teraz nad tym, dlaczego nie chciałam słuchać słów tamtej siostry, dochodzę do wniosku, że być może byłam o nią zazdrosna, ponieważ doświadczenia i rozumienie, którymi się dzieliła, zawierały oświecenie i iluminację pochodzące od Ducha Świętego, podczas gdy ja nie potrafiłam ich osiągnąć. Czy nie było tak, że chciałam tylko panować nad innymi, ale nie godziłam się z tym, że ktoś jest lepszy ode mnie? Nie byłam w stanie się zrelaksować i przyjąć pomocy mojej siostry, ponieważ chciałam chronić swoją sławę i swój status oraz udowodnić, że nie jestem od niej gorsza. Odrzuciłam więc jej słowa, kryłam się przed nimi i oceniałam je. Moja natura jest zatwardziała i arogancka, brakuje mi człowieczeństwa i rozsądku. Zdałam sobie wówczas sprawę, że w istocie nie żyłam w bojaźni Bożej i nie byłam Bogu posłuszna, że nie miłowałam prawdy i byłam ślepa na drogocenną obecność dzieła Ducha Świętego w mojej siostrze. Zamiast tego na pierwszym miejscu stawiałam swój własny status i swoją próżność. Byłam oczywiście świadoma, że jest to dzieło Ducha Świętego, ale z premedytacją mu się opierałam. Istota mojego zachowania nie różniła się od zachowania żydowskich faryzeuszy, którzy doskonale wiedzieli, że dzieło Pana Jezusa i Jego słowa były prawdą, ale ponieważ byli o Niego zazdrośni i nienawidzili prawdy, z premedytacją opierali się Bogu i potępiali Go. Czyż nie byłam po prostu jeszcze jedną frywolną osobą, dla której, jak powiedział Bóg, dzieło Ducha Świętego to tylko gra? Patrząc wstecz, zdałam sobie sprawę, że Duch Święty nie tylko działał poprzez moją siostrę, ale poprzez jej słowa usiłował także wyrównać moje braki, otworzyć mi oczy i pomóc mi wynieść coś z tego procesu. A co ja zrobiłam w zamian? Byłam arogancka i zarozumiała, stale odmawiałam przyjęcia łaski Boga, a zatem straciłam wiele okazji, by Bóg mnie udoskonalił. Przegapiłam tak wiele oświecenia, iluminacji i prawd Boga! Jakże była nierozsądna, jak głupia!

Poczułam wtedy jeszcze większy żal i ogarnęło mnie poczucie winy za to, co zrobiłam, zaczęłam więc modlić się do Boga: „Boże, byłam ślepa, nierozsądna i arogancka, w żaden sposób nie zasługuję na dzieło, które we mnie uobecniłeś, ani na to, by zostać przez Ciebie zbawiona. Ale Ty wciąż mnie prowadzisz i oświecasz, abym zrozumiała swoją własną niedorzeczność i ignorancję. Boże! Obiecuję Ci, że od teraz, jeśli przemawiać będzie którakolwiek z moich sióstr czy którykolwiek z moich braci, to o ile ich słowa zgodne będą ze słowem Boga czy z prawdą, o tyle przyjmę je i będę im posłuszna, ponieważ to jest właściwa ścieżka rozwoju mojego życia i oznaka Twojego błogosławieństwa, a także dlatego, że czyniąc tak nie jestem po prostu posłuszna danej osobie, lecz raczej wszystkim pozytywnym rzeczom, które pochodzą od Ciebie. Jest to szansa na przyjęcie Twojego zbawienia. Gdybym ponownie była wobec Ciebie nieposłuszna lub buntowała się przeciwko Tobie, proszę Cię, byś mnie osądził i skarcił, abym mogła zwrócić się do Ciebie, zanim będzie za późno.

Wstecz:Słowa Boga jako lustro

Dalej:Najwspanialszy dar, jaki dał mi Bóg