Właściwy wybór

23 października 2022

Autorstwa Shunyi, Chiny

Urodziłem się w odległej górskiej wiosce. Moja rodzina od pokoleń parała się rolnictwem. Gdy chodziłem do szkoły, matka często mnie napominała. „Nasza rodzina nie ma niczego. Jeśli chcesz odmienić swój los, możesz liczyć tylko na siebie. Twoja jedyna nadzieja to dobrze się uczyć”. Wziąłem sobie jej słowa do serca, mając nadzieję, że pewnego dnia „będę się wyróżniać i przyniosę zaszczyt przodkom”. Ale po szkole nie znalazłem stałej pracy, a do tego moi rodzice poważnie zachorowali. Wydaliśmy wszystkie oszczędności, a potem pożyczyliśmy pieniądze od krewnych. Ponieważ nie oddałem ich na czas, moja własna ciotka za moimi plecami nazwała mnie pijawką. Zabrałem się za zarabianie pieniędzy, żeby nie patrzyli na mnie z góry, lecz wskutek nędzy, w jakiej żyła nasza rodzina, i upokorzeń ze strony krewnych popadłem w przygnębienie i często płakałem, gdy nikt nie widział. Gdy czułem się nieszczęśliwy i bezradny, w czerwcu 2013 pewien znajomy podzielił się ze mną ewangelią Boga Wszechmogącego w dniach ostatecznych. Dzięki lekturze słów Boga i spotkaniom z braćmi i siostrami dowiedziałem się, że człowieka stworzył Bóg, a nasze życie jest w Jego rękach. Dowiedziałem się też, że życie jest tak bolesne, bo ludzie stracili Bożą ochronę, gdy skaził ich szatan, a Bóg stał się ciałem i wyraża prawdy w dniach ostatecznych, by ocalić ludzi od szatańskiego zepsucia i krzywdy. Dowiedziawszy się o Bożej woli zbawienia ludzkości, naprawdę zaangażowałem się w spotkania i czytanie słów Boga. Szybko zacząłem też spełniać obowiązek w kościele.

Widząć mój zapał i chęć dążenia do prawdy, po kilku miesiącach bracia i siostry polecili mnie do szkolenia na przywódcę grupy. Z bratem Li mieliśmy kierować kilkoma spotkaniami grupowymi. Miałem wtedy pracę, więc brat Li prowadził dzienne spotkania, które odbywały się nieco dalej, a ja prowadziłem spotkania wieczorne. W ten sposób mogliśmy dobrze skoordynować nasze grafiki. Pod koniec roku brakowało nam ludzi zajmujących się sprawami ogólnymi, więc zadanie to powierzono bratu Li, a ja tymczasowo objąłem całą opiekę nad grupami. Wiedziałem, że muszę polegać na Bogu. Ale też czułem, że znalazłem się w trudnej sytuacji. Jeśli cały swój czas i energię włożę w obowiązek, nie będę miał wystarczająco czasu na pracę. W mojej firmie musiałem na koniec roku osiągnąć sprzedaż na poziomie miliona juanów, a jeśli go przekroczę, dostanę większą premię. Pomyślałem, że jeśli to się uda, to spłacę długi i jeszcze coś odłożę, a krewni i znajomi nie będą patrzeć na mnie z góry. Uznałem, że najpierw zdobędę te pieniądze, a potem skupię się na obowiązku. Mój szef chciał, bym pracował po godzinach, by osiągnąć cel sprzedażowy, więc pracowałem godzinę dłużej i wychodziłem na spotkania. Szef się jednak na to nie zgodził i kazał siedzieć dłużej po godzinach. Przez to często spóźniałem się na spotkania. Ludzie mówili mi, że mam przychodzić wcześniej, a ja tylko niechętnie kiwałem głową. Niebawem miałem sprzedaż na poziomie pół miliona juanów i dostałem siedem tysięcy juanów premii, i chciałem jeszcze więcej pieniędzy. Uznałem, że zarobiłem pieniądze tak szybko i osiągnąłem już połowę założonego celu. Jeśli pięciu z moich dziesięciu klientów podpisze umowę, nieźle zarobię. A jeśli potem znajdę jeszcze większych klientów, to za kilka lat może kupię dom i samochód. Wrócę wtedy do domu w chwale i sąsiedzi będą mnie podziwiać. Rzuciłem się więc w wir zarabiania pieniędzy. Często pracowałem po godzinach. Czasami myślałem o ludziach czekających na mnie na spotkaniach i miałem wyrzuty sumienia, ale po pracy musiałem iść do domu – było już za późno. Gdy wracałem do domu, byłem padnięty i nie miałem siły czytać słów Boga, więc szedłem spać. Czasami rano wstawałem późno, więc tylko przeglądałem słowa Boga i szedłem do pracy. Nie wiedziałem, co powiedzieć podczas modlitwy. Przez takie życie coraz gorzej spełniałem obowiązek. Niektózy podlegający mi nowi wierni pilnie potrzebowali podlewania, a ja kazałem innym braciom i siostrom chodzić na spotkania za mnie. Mieli oni jednak swoje własne obowiązki i nie zawsze było to możliwe, przez co spadła skuteczność podlewania. Później przywodca omówił ze mną to, że muszę stawiać obowiązek na pierwszym miejscu i przypomniał mi, że niepoważne traktowanie spotkań i obowiązku zaszkodzi nowym wiernym we wzrastaniu w życiu. Trochę się przestraszyłem. Jeśli nowi wierni nie zostaną na czas podlani, mogą dać się oszukać i zrezygnują, a wtedy czyniłbym zło. Wiedziałem, że muszę coś zmienić, pomodlić się i okazać skruchę.

Gdy udałem się sprawdzić, co dzieje się w tych grupach, zobaczyłem że wskutek moich zaniedbań problemy nowych wiernych nie zostały na czas rozwiązane i byli oni w złym stanie. Niektórzy z nich nie chodzili nawet regularnie na spotkania. Czułem się winny, gdy to zobaczyłem. Coraz więcej nowych wiernych przyjmowało wiarę i pilnie potrzebowało podlewania, wsparcia i pomocy, by umocnić się na prawdziwej drodze. Czułem, że powinienem rzucić pracę i poświęcić się obowiązkowi. Ale szef dawał mi dobre projekty, a kierownik chciał pomóc mi znaleźć nowych klientów. Gdy zdradziłem współpracownikom, że myślę o odejściu, powiedzieli: „Masz wykonaną połowę planu sprzedaży. Do końca roku zrealizujesz cały. Szkoda teraz rezygnować”. Sam też tak pomyślałem, gdy ich słuchałem, i chciałem wytrzymać do końca roku, a potem zrezygnować. Ale dzieło kościoła pilnie potrzebowało ludzi, więc gdybym skupił sie na zarabianiu i zaniedbał dzieło kościoła, byłbym egoistą. To był prawdziwy dylemat. Byłem wtedy naprawdę rozdarty. Modliłem się do Boga, prosząc o oświecenie.

Któregoś dnia słuchałem hymnów ze słów Boga i usłyszałem to: „Obecnie każdy mijający dzień jest niezwykle istotny i ma olbrzymie znaczenie w kontekście waszego przeznaczenia i waszego losu. Właśnie dlatego musicie kochać wszystko, co dzisiaj posiadacie, i cenić każdą upływającą minutę. Musicie włożyć tyle czasu, ile możecie, aby zebrać możliwie największe owoce, aby nie przeżyć tego życia nadaremnie” („Każdy obecny dzień waszego życia ma kluczowe znaczenie” w księdze „Podążaj za Barankiem i śpiewaj nowe pieśni”). „Przebudźcie się, bracia! Przebudźcie się, siostry! Mój dzień nie będzie spóźniony; czas jest życiem, a uchwycenie czasu oznacza ocalenie życia! Ten czas nie jest odległy! Jeśli nie zdacie egzaminów wstępnych na studia, możecie się uczyć i podchodzić do nich jeszcze wiele razy. Jednak Mój dzień nie toleruje żadnej dalszej zwłoki. Pamiętajcie! Pamiętajcie! Ponaglam was tymi dobrymi słowami. Koniec świata odsłania się przed waszymi oczami, a wielkie klęski szybko nadciągają. Co jest ważniejsze: wasze życie czy wasz sen, jedzenie, picie i ubranie? Nadszedł czas, abyście zważyli te rzeczy” („Stracony czas już nigdy nie wróci” w księdze „Podążaj za Barankiem i śpiewaj nowe pieśni”). Te hymny zrobiły na mnie wielkie wrażenie. Boże dzieło dni ostatecznych to dzieło wieńczące wiek. Bóg określa wynik każdej osoby zgodnie z jej rodzajem. Później każdy albo zostanie zbawiony i zachowany, albo czeka go upadek. Zależy to od tego, jak teraz dążymy do prawdy. To krytyczny czas, od którego zależy nasz los i wynik. Katastrofy uderzają jedna po drugiej. Jest coraz więcej trzęsień ziemi, powodzi i susz. Nie wiemy, kiedy Boże dzieło ostatecznie się zakończy. Wiedziałem, że jesli nie będe dążył do prawdy, tylko gonił za pieniędzmi i wygodnym życiem jak niewierzący, to stracę szansę na zyskanie prawdy i zbawienie. Pomyślałem o żonie Lota. Pożądała ich rodzinnego majątku. Anioły wyprowadziły ich z miasta i zabroniły spoglądać wstecz, ale nie posłuchała i zamieniła się w słup soli, znak wstydu. Byłem jak żona Lota. Goniłem za bogactwem i ziemskimi przyjemnościami, pracując i spoglądając wstecz. Byłem taki głupi i ślepy! Pomyślałem, jak wcześniej dryfowałem w świecie, z długami i bez wyjścia. Boże zbawienie spłynęło na mnie i wyzwoliło z cierpienia, dając szansę na dążenie do prawdy i zbawienie. Pławiłem się w Bożej miłości, ale nie miałem ochoty, by za nią odpłacić. Niedbale i nieodpowiedzialnie pełniłem obowiązek. Naprawdę nie miałem sumienia i byłem wstrętny Bogu. Nie mogłem upracie tkwić na złej ścieżce. Musiałem zrezygnować z osobistych interesów, dążyć do prawdy i dobrze spełniać obowiązek.

Potem zacząłem myśleć, dlaczego nie umiałem zrezygnować z pracy i pieniędzy – jaka była przyczyna? Pewnego dnia przeczytałem te słowa Boga: „Szatan używa sławy i zysku, aby kontrolować myśli człowieka, aż ludzie są w stanie myśleć tylko o tych dwóch rzeczach. Walczą o sławę i zysk, znoszą trudności dla sławy i zysku, cierpią upokorzenia ze względu na sławę i zysk, poświęcają wszystko, co mają, dla sławy i zysku, a także gotowi są wydać dowolny osąd i podjąć każdą decyzję przez wzgląd na sławę i zysk. W ten sposób szatan skuwa ludzi niewidzialnymi kajdanami, a ci nie mają siły ani odwagi, aby je zrzucić. Dlatego wciąż nieświadomie je dźwigają, z wielkim trudem brnąc ciągle naprzód. Ze względu na tę właśnie sławę i zysk ludzkość unika Boga i zdradza Go, stając się coraz bardziej niegodziwa. W ten zatem sposób kolejne pokolenia giną pośród zabiegów o szatańską sławę i zysk” (Sam Bóg, Jedyny (VI), w: Słowo, t. 2, O poznaniu Boga). „»Pieniądz rządzi światem« to filozofia szatana, która dominuje wśród całej ludzkości, w każdym ludzkim społeczeństwie. Można by powiedzieć, że jest to trend, ponieważ została ona mocno wpojona w serca wszystkich bez wyjątku osób. Na samym początku ludzie nie akceptowali tego powiedzenia, ale później dali na nie swoje ciche przyzwolenie, gdy zetknęli się z realiami życia i zaczęli czuć, że słowa te są rzeczywiście prawdziwe. Czyż nie jest to proces deprawowania człowieka przez szatana? Być może nie wszyscy ludzie tak samo rozumieją to powiedzenie, ale każdy interpretuje je na swój sposób i uznaje je w oparciu o rzeczy, które się wokół niego wydarzyły, i o własne osobiste doświadczenia. Czyż tak nie jest? Niezależnie od tego, jak wiele ktoś ma doświadczenia z tym powiedzeniem, jaki negatywny wpływ może ono mieć na czyjeś serce? W usposobieniu ludzi na tym świecie, w tym w każdym z was z osobna, ujawnia się pewna rzecz. Co to takiego? To uwielbienie dla pieniędzy. Czy trudno je usunąć z czyjegoś serca? Bardzo trudno! Wygląda na to, że skażenie człowieka przez szatana sięga naprawdę bardzo głęboko! Szatan wykorzystuje pieniądze, by kusić ludzi i deprawować ich, wpajając im cześć dla pieniędzy i uwielbienie przedmiotów materialnych. A jak owo czczenie pieniędzy objawia się w ludziach? Czy uważasz, że bez pieniędzy nie mógłbyś przeżyć w tym świecie, że przeżycie bez nich choćby dnia byłoby niemożliwe? Status ludzi zależy od tego, ile mają pieniędzy, tak samo, jak szacunek, który budzą. Plecy biednych ludzi uginają się ze wstydu, podczas gdy bogaci cieszą się wysokim statusem. Stoją dumni i wyprostowani, mówiąc głośno i żyjąc arogancko. Co owo powiedzenie i ów trend przynoszą ludziom? Czyż nie jest prawdą, że wiele osób poświęciłoby wszystko dla pieniędzy? Czyż wiele osób nie rezygnuje ze swojej godności i uczciwości w pogoni za większymi pieniędzmi? Czyż wiele osób w imię pieniędzy nie traci możliwości wykonywania swoich obowiązków i podążania za Bogiem? Czyż utrata szansy zyskania prawdy i bycia zbawionym nie jest dla ludzi największą stratą? Czyż szatan nie jest niegodziwcem, że używa tej metody i tego powiedzenia, aby do tego stopnia deprawować człowieka? Czyż nie jest to nikczemny podstęp?” (Sam Bóg, Jedyny (V), w: Słowo, t. 2, O poznaniu Boga). Słowa Boga ujawniają główną przyczynę pogoni za pieniędzmi i sławą. Od małego traktowałem szatańskie filozofie w rodzaju „Pieniądze są najważniejsze” i „Wyróżniać się przynosić zaszczyt przodkom” jako życiowe dewizy. Sądziłem, że pieniądze dają ludziom pewność siebie i godność, że dzięki nim ludzie są dumni, mają pozycję i cieszą się szacunkiem. Myślałem, że to jedyny sposób na wartościowe i godne życie. Zwłaszcza gdy moja rodzina tak mnie potraktowała, pracowałem po godzinach, żeby więcej zarobić i pewnego dnia móc traktować ich z góry. Gdy zacząłem wierzyć, wiedziałem, że muszę chodzić na więcej spotkań i spełniać obowiązek, by poznać prawdę i rozwijać się w życiu. Ale nie potrafiłem zrezygnować z pogoni za pieniędzmi i statusem. Gdy mój obowiązek kolidował z pracą, wybierałem zarabianie pieniędzy, lekceważąc obowiązek. Zwłaszcza gdy dobrze sżło mi w pracy i zarabiałem trochę pieniędzy, to pragnienie stawało się coraz silniejsze. Interesowało mnie tylko pozyskanie większej liczby kientów i zamówień, by zarobić więcej pieniędzy, a całkowicie lekceważyłem dzieło kościoła. Przez to niektórzy nowi wierni nie zostali podlani na czas i niemal zrezygnowali, a dzieło podlewania poważnie się opóźniło. Wtedy zrozumiałem, że żyjąc zgodnie z tymi szatańskimi filozofiami staję się coraz bardziej samolubny i chciwy i myślę wyłącznie o własnych interesach. Cieszyłem się podlewaniem i pokarmem od Boga, ale nie odpłacałem Mu pełnieniem obowiązku. Nie miałem rozumu ani sumienia! Reputacja i status to szatańskie środki, by zaciągnąć ludzi do piekła, to pułapki. Przez nie moje serce oddalało się od Boga do tego stopnia, że nawet modliłem się i czytałem Boże słowa tylko na niby. Gdybym się nie zmienił, nie zyskałbym prawdy i stracił szansę na zbawienie przez Boga.

Później wysłuchałem innego hymnu ze słów Boga: „Jeśli stracisz szansę, zawsze będziesz tego żałować”. „Dlatego też powinieneś tu i teraz zważać na brzemię Boga. Nie powinieneś czekać ze zważaniem na brzemię Boga do czasu, gdy objawi On swoje sprawiedliwe usposobienie całej ludzkości. Czyż wtedy nie będzie już za późno? Dzisiaj masz dobrą okazję ku temu, by zostać udoskonalonym przez Boga. Jeśli pozwolisz, by przeszła ci ona koło nosa, będziesz tego żałował do końca życia, tak jak Mojżesz przez całe życie żałował, że nie mógł wejść do dobrej ziemi Kanaan, a w momencie śmierci czynił sobie wyrzuty. Gdy już Bóg objawi swoje sprawiedliwe usposobienie wszystkim narodom, ciebie będzie przepełniał żal. Nawet jeśli Bóg cię nie skarci, skarcisz sam siebie powodowany wyrzutami sumienia. Dzisiaj jest najlepsza okazja i wyjątkowo dobry moment, by osiągnąć doskonałość. Jeśli szczerze nie dążysz do tego, by zostać udoskonalonym przez Boga, to gdy Jego dzieło dobiegnie końca, będzie już za późno – stracisz swoją szansę. Jeśli Bóg nie wykonuje już dzieła, to bez względu na to, jak wielkie są twoje aspiracje i jak bardzo się starasz, nigdy nie będziesz w stanie osiągnąć doskonałości” (Podążaj za Barankiem i śpiewaj nowe pieśni). W słowach tych wyczułem Boże oczekiwania wobec nas. Bóg ma nadzieję, że wykorzystamy ten cenny czas, by dążyć do prawdy, pełnić obowiązek i zyskać Jego zbawienie. To kapitalna szansa, by dążyć do udoskonalenia przez Boga i krytyczny czas, by pełnić obowiązek. Pełniąc obowiązek, poprzez praktykę szukania prawdy, by rozwiązywać różne problemy, możemy poznać więcej prawd i szybciej wzrastać w życiu. Jeśli nie wykorzystam tej okazji na szkolenie, tylko będę gonił za pieniędzmi, to gdy dzieło Boże dobiegnie końca, zostanę z niczym, i na nic zdadzą się żale. W sumie wystarczy mieć co jeść i gdzie mieszkać. Jeśli zarabiasz mnóstwo pieniędzy kosztem obowiązku, to ostatecznie szkodzisz własnemu życiu, stracisz wyjątkową szansę na zyskanie prawdy i udoskonalenie przez Boga. To byłoby idiotyczne!

Przeczytałem inny fragment Bożych słów „Gdy zwykły człowiek dąży do miłości do Boga, wejście do królestwa, aby stać się członkiem ludu Bożego, jest jego prawdziwą przyszłością, a także życie, które ma ogromną wartość i znaczenie; nikt nie jest bardziej błogosławiony od was. Dlaczego to mówię? Ponieważ ci, którzy nie wierzą w Boga, żyją dla ciała i dla szatana. Lecz wy dzisiaj żyjecie dla Boga i żyjecie, aby wypełniać wolę Bożą. Dlatego właśnie mówię, że wasze życie ma ogromne znaczenie. Tylko grupa tych, którzy zostali wybrani przez Boga, jest w stanie urzeczywistnić życie o najwyższym znaczeniu: nikt inny na świecie nie jest w stanie urzeczywistnić życia o takiej wartości i znaczeniu” (Poznaj najnowsze dzieło Boga i podążaj Jego śladami, w: Słowo, t. 1, Pojawienie się Boga i Jego dzieło). Lektura tych słów Boga była dla mnie ekscytująca. Dążenie do prawdy i poznania Boga to jedyna droga, by mieć naprawdę wartościowe życie. Wcześniej zawsze kierowałem się szatańskimi filozofiami, myśląc, że mając pieniądze i status, będę podziwiany, i będzie to wartościowe życie. Ale tak nie jest. Bez wiary, bez zyskania prawdy i życia, ludzie nie mogą niczego zrozumieć. Nie wiedzą nawet, skąd sami pochodzą ani że Bóg rządzi losem ludzkości. Tyrają, by mieć status i pieniądze, nie chcąc zawrócić niezależnie od cierpień. Zginą podczas nadchodzących katastrof – ich pieniądze będą wtedy bezużyteczne! To smutne, że przez całe życie jest się zabawką krzywdzoną przez szatana. Ale z wiarą i dążeniem do prawdy jest inaczej. Nie otrzymujemy materialnej gratyfikacji, ale ucząc się prawd, zyskując zrozumienie pewnych spraw i nie będąc kuszeni ani ograniczani przez pieniądze, możemy zyskać spokój i oświecenie. Hiob miał duży majątek rodzinny, ale nie z tego czerpał radość. Skupiał się na wiedzy o Bożej władzy nad wszystkim, na bojaźni Bożej i unikaniu zła. Kiedy stanął w obliczu prób, potrafił nie narzekać i wytrwać w świadectwie. Zdobył Bożą aprobatę i na koniec Bóg mu się ukazał. Życie Hioba miało sens i wartość. Tak o tym myśląc, złożyłem rezygnację. Widząc moje zdecydowanie, szef nie próbował mnie zatrzymywać. Rezygnacja przebiegła gładko. Gdy wychodziłem z firmy, czułem się spokojny i wolny.

Poźniej całkowicie poświęciłem się obowiązkowi i harmonijnie współpracowałem z braćmi i siostrami przy podlewaniu nowych wiernych. Niedługo później nowi wierni zaczęli z zapałem chodzić na spotkania, a życie kościoła rozkręcało się. Ogarnął mnie taki spokój! Bogu dzięki!

Wstecz: Wybór lekarki

Koniec wszelkich rzeczy jest blisko. Czy chcecie wiedzieć, jak Pan wynagrodzi dobro i ukarze zło i ustali wynik człowieka, kiedy On powróci? Zapraszamy do kontaktu z nami, aby pomóc Ci znaleźć odpowiedź.

Powiązane treści

Wisząc na włosku

Autorstwa Zhang Hui, ChinyPo przyjęciu dzieła Boga Wszechmogącego w dniach ostatecznych przekazałem ewangelię bratu z mojego dawnego...

Zamieść odpowiedź

Połącz się z nami w Messengerze