Aplikacja Kościoła Boga Wszechmogącego

Słuchaj głosu Boga i powitaj powrót Pana Jezusa!

Wszystkich szukających prawdy prosimy o kontakt.

Świadectwa doświadczeń przed tronem sądu Chrystusa

Pełne kolory

Motywy

Czcionka

Rozmiar czcionki

Odstęp pomiędzy wierszami

Szerokość strony

0 wyników wyszukiwania

Nie znaleziono wyników

29. Gdy utraciłam swoją pozycję

Autorstwa Huimin, miasto Jiaozuo, Prowincja Henan

Za każdym razem, gdy widziałam kogoś lub słyszałam o kimś, kto został zastąpiony jako przywódca i czuł się przez to przygnębiony, słaby lub posępny, to patrzyłam na niego z góry. Myślałam, że jest po prostu tak, iż pełnimy różne funkcje w kościele i że nie ma różnicy między tymi wysoko, a tymi nisko, że wszyscy jesteśmy stworzeniami Boga i nie ma powodu być przygnębionym. Więc, bez względu na to, czy zajmowałam się nowymi wierzącymi, czy przewodziłam okręgowi, to nigdy nie wydawało mi się, bym skupiała się na swojej pozycji, nie wydawało mi się, że jestem tego rodzaju osobą. Przenigdy nie pomyślałabym, że zachowam się tak haniebnie, gdy sama zostanę zastąpiona …

Ponieważ moja praca przez jakiś czas nie przynosiła żadnych rezultatów, mój przywódca zastąpił mnie kimś innym. W tym czasie myślałam, że nawet jeśli mój charakter nie jest odpowiedni na przywódcę okręgu, to z pewnością nadal wolno mi będzie wykonywać prace związane z podlewaniem. Nigdy nie przypuszczałam, że mój przywódca zleci mi zajmowanie się jakimiś rutynowymi sprawami. Zaskoczyło mnie, że takiemu ważnemu przywódcy okręgu jak ja zlecono dzisiaj realizację zadań, które może wykonywać w kościele każdy, kto ma dwie nogi i choć odrobinę inteligencji. Czy zmuszanie mnie do wykonywania tej pracy nie było jawnym marnotrawieniem mojego talentu? Zachowałam jednak swoje uczucia dla siebie, obawiając się, że moje siostry powiedzą, że jestem nieposłuszna i zależy mi na mojej pozycji. Ale gdy tylko wróciłam do domu, padłam na łóżko i poczułam się okropnie. Moją głowę wypełniły myśli o tym, że od teraz nie będę miała żadnej pozycji i zastanawiałam się, jak postrzegać mnie będą moi bracia i siostry. Żeby zmusić mnie, bym biegała na posyłki – jak ma mi się udać ponownie osiągnąć sukces? Im więcej o tym myślałam, tym gorzej się czułam.

Kilka dni później zobaczyłam siostrę, która dała mi tę pracę. Gdy tylko ją zobaczyłam, pouczyła mnie mówiąc: „Wykonywanie tej pracy wydaje się łatwe, ale wciąż trzeba to robić z oddaniem", po czym zaczęła mówić o prawdzie takich aspektów jak mądrość i posłuszeństwo. Wymamrotałam coś wymijająco, choć moje serce pałało, i myślałam sobie: „Dajesz mi pouczenie? Jakbym nic nie wiedziała! Czy to nie ja pouczałam cię na początku? A teraz ty pouczasz mnie”. Ani jedno słowo z tego, co powiedziała mi moja siostra, nie zapadło mi w pamięć; zamiast tego po prostu miałam jej za złe jej gadatliwość. W końcu powiedziałam niecierpliwie: „Coś jeszcze? Jeśli nie, to idę!” Kiedy wróciłam, zaczęłam się zastanawiać nad przyczyną takiej postawy wobec mojej siostry. Czy gdyby jej status zawsze był wyższy od mojego lub równy z moim, potraktowałabym ją w ten sposób? Nie, nie zrobiłabym tego. Absolutnie nie! Czy nie było tak dlatego, że to ja zawsze ją prowadziłam, a teraz to ona wskazywała mi pewne rzeczy, co do których nie byłam przekonana? Czyż to nie pokazywało, że byłam owładnięta myślami o pozycji? Nagle poczułam się okropnie z powodu mojego haniebnego zachowania i przyszły mi do głowy słowa Boga: „Im więcej będziecie poszukiwać w ten sposób, tym mniejsze plony zbierzecie. Im większe u człowieka pragnienie statusu, tym surowiej trzeba będzie z nim postępować i tym bardziej będzie musiał przejść wielkie oczyszczenie. Osoba taka jest bowiem dalece bezwartościowa! Trzeba koniecznie się z nią rozprawić i odpowiednio ją osądzić, aby na dobre wyzbyła się takiego myślenia. Jeśli w ten sposób będziecie podążać za Mną do samego końca, nie zbierzecie żadnych plonów. Ci, którzy nie dążą do osiągnięcia życia, nie będą mogli zostać przeobrażeni; ci, którzy nie łakną prawdy, nie będą mogli jej pozyskać. Nie skupiasz się na podążaniu za osobistą przemianą i wkroczeniem; ciągle skupiony jesteś na swych wygórowanych pragnieniach i rzeczach, które krępują jedynie twoją miłość do Boga i nie pozwalają ci się do Niego zbliżyć. Czyż rzeczy te mogą cię przemienić? Czy są w stanie wprowadzić cię do królestwa? Jeśli celem twojego dążenia nie jest poszukiwanie prawdy, to równie dobrze możesz skorzystać z obecnej okazji i powrócić do świata, aby tam spróbować swych sił. Naprawdę nie warto marnować czasu w ten sposób: po co się tak dręczyć?” („Dlaczego nie jesteś skłonny być narzędziem kontrastu?” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”). Mając na względzie słowa Boże i zastanawiając się nad sobą, uświadomiłam sobie fakt, że to, za czym podążałam, wcale nie było prawdą, ani też nie usiłowałam zadowolić Boga; zamiast tego szukałam sławy, zysku i pozycji. Gdy miałam pozycję, moja pewność siebie była zwielokrotniona stukrotnie; bez niej byłam zrzędliwa i tak przygnębiona, że nie chciało mi się pracować. Dałam się ponieść mojej pozycji, krzątając się w koło, cały dzień zajmując się nieistotnymi i bezwartościowymi rzeczami i marnując tak wiele czasu. I co z tego miałam na końcu? Haniebne zachowanie, które dzisiaj pokazałam? Myśląc o wszystkim, co Bóg dla mnie uczynił, nie tylko nie pocieszałam Bożego serca okazując zaufanie, które On we mnie pokładał, ale wręcz przeciwnie, poczułam się oburzona obowiązkami, które mi powierzył, jako zbyt niskimi, i nie chciałam ich wykonywać. Czy więc żyłam zgodnie z własnym sumieniem? Podziękowałam Bogu za Jego objawienie, które pozwoliło mi zobaczyć wstyd mojej pogoni za sławą, zyskiem i pozycją i uznać, że jestem zbyt wyniosła, zbyt arogancka i przywiązuję zbyt dużą wagę do pozycji. Potem przyszła mi na myśl pewna pieśń: „Ach, Boże! Bez względu na to, czy będę mieć wysoki status, czy też nie, teraz wreszcie rozumiem samego siebie. Jeśli mój status będzie wysoki, to dzięki Twojemu wywyższeniu, a jeśli będzie niski, to z uwagi na Twoje zarządzenie. Wszystko jest w Twoich rękach. Ja nie mam żadnych możliwości wyboru ani zażaleń. (…) Ja mam jedynie być w pełni posłuszny Twojemu panowaniu, ponieważ wszystko mieści się w granicach tego, co Ty nakazałeś. (…) Jeśli mnie użyjesz, będę tylko stworzeniem. Jeśli mnie udoskonalasz, nadal jestem tylko stworzeniem. Jeśli mnie nie doskonalisz, nadal będę Cię kochać, ponieważ jestem niczym więcej, jak tylko stworzeniem” („Jestem tylko maleńką, stworzoną istotą” w książce „Podążaj za Barankiem i śpiewaj nowe pieśni”). Śpiewałam tę pieśń w kółko, łzy płynęły mi z oczu, a ja modliłam się do Boga: „O Boże! Dzięki Twoim słowom zrozumiałam Twe intencje. Bez względu na to, czy moja pozycja jest wysoka czy niska, jestem Twoim stworzeniem i muszę całkowicie przestrzegać czynionych przez ciebie ustaleń; muszę zrobić wszystko co w mojej mocy, by spełnić obowiązek, którego oczekujesz od jednego ze swoich stworzeń i nie być wybredną odnośnie do tego co mi powierzyłeś. O Boże! Pragnę być posłuszna twoim ustaleniom, pracować dla Ciebie jak wół i być do Twojej dyspozycji; nigdy więcej ze względu na pozycję nie robić rzeczy, które sprawiają, że cierpię lub które ranią Ciebie. O Boże! Pragnę tylko, byś zajął się mną i jeszcze bardziej mnie osądził, abym mogła porzucić mój pościg za pozycją, bym porzuciła te rzeczy, które nie pozwalają mi się zbliżyć do Ciebie i kochać Cię, i bym uczyniła wszystko co w mojej mocy, aby szczerze wykonywać swoje obowiązki”.

Wstecz:Wyniosły duch poprzedza upadek

Dalej:Jakże mądre jest dzieło Boże

Powiązane treści