Aplikacja Kościoła Boga Wszechmogącego

Słuchaj głosu Boga i powitaj powrót Pana Jezusa!

Wszystkich szukających prawdy prosimy o kontakt.

Zwój otwarty przez Baranka

Pełne kolory

Motywy

Czcionka

Rozmiar czcionki

Odstęp pomiędzy wierszami

Szerokość strony

0 wyników wyszukiwania

Nie znaleziono wyników

Sam Bóg, Jedyny X

Bóg jest źródłem życia wszystkich rzeczy (IV)

Poruszymy dzisiaj szczególny temat. Są tylko dwie najważniejsze rzeczy, które każdy z was powinien znać, których powinien doświadczać i które powinien rozumieć – co to za rzeczy? Pierwsza z nich to będące udziałem każdego człowieka osobiste wejście w życie, druga z nich wiąże się z kolei z poznaniem Boga. Dzisiaj daję wam wybór: wybierzcie którąś z nich. Czy chcielibyście usłyszeć coś na temat odnoszący się do osobistego doświadczenia człowieka, czy też wolelibyście usłyszeć coś o poznawaniu samego Boga? I dlaczego daję wam taki wybór? Ponieważ chciałbym dziś podzielić się z wami kilkoma nowymi rzeczami na temat poznawania Boga. Niezależnie jednak od tego pozwolę wam najpierw wybrać między tymi dwiema rzeczami, o których dopiero co mówiłem. (Wybieram temat poznawania Boga.) (Uważamy również, że dzielenie się wiedzą o Bogu jest lepsze.) Czy sądzicie, że to, czym ostatnio dzieliliśmy się na temat poznawania Boga, jest osiągalne? Należałoby powiedzieć, że sprawy te są poza zasięgiem większości ludzi. Możecie nie czuć się przekonani przez te słowa. Dlaczego to mówię? Bo kiedy słuchaliście tego, co mówiłem wcześniej, niezależnie od tego, jak to powiedziałem i jakimi słowami, zarówno w sensie dosłownym, jak i w aspekcie teoretycznym mieliście świadomość tego, co mówię, jednak bardzo poważny problem z wami polegał na tym, że nie rozumieliście, dlaczego to mówię i dlaczego mówię na te tematy. Oto sedno sprawy. Dlatego też, choć słuchanie o tych rzeczach poszerzyło i wzbogaciło wasze rozumienie Boga i Jego czynów, nadal macie problem z poznawaniem Boga. Usłyszawszy to, co wam powiedziałem, większość z was nie rozumie, dlaczego o tym mówiłem i jaki to ma związek z poznawaniem Boga. Z czego wynika wasza niezdolność uchwycenia związku Moich słów z poznawaniem Boga? Czy kiedykolwiek o tym myśleliście? Być może nie. Powodem, dla którego nie rozumiecie tych rzeczy, jest to, że wasze doświadczanie życia jest zbyt powierzchowne. Jeśli poznawanie i doświadczanie słów Boga, będące udziałem ludzi, pozostaje bardzo powierzchowne, wówczas większość ich wiedzy o Bogu jest mglista i abstrakcyjna – będzie to wiedza rudymentarna, doktrynerska i teoretyczna. W teorii jawi się ona – i tak też brzmi – jako rozsądna i logiczna, jednak owa wiedza o Bogu, pochodząca z ust większości ludzi, jest pusta. Dlaczego mówię, że jest pusta? Ponieważ tak naprawdę w głębi serca nie masz jasności co do tego, czy owe słowa dotyczące poznawania Boga, wychodzące z twoich ust, są słuszne czy niesłuszne, trafne czy nie. Tak więc chociaż większość ludzi usłyszała wiele informacji z tematów dotyczących poznawania Boga, ich wiedza o Bogu musi dopiero wykroczyć poza teorię, poza mglistą i abstrakcyjną doktrynę. Jak więc można rozwiązać ten problem? Myśleliście o tym kiedykolwiek? Czy ktoś, kto nie dąży do prawdy, może pojąć rzeczywistość? Jeśli ktoś nie dąży do prawdy, niewątpliwie jest pozbawiony rzeczywistości, a więc też z pewnością nie ma wiedzy ani doświadczenia słów Boga. I czy ktoś, kto nie zna Bożych słów, może poznać Boga? Z pewnością nie. Te dwie rzeczy są wzajemnie powiązane. Dlatego większość ludzi mówi: „Jak to możliwe, że poznawanie Boga jest tak trudne? Kiedy mówię o poznawaniu siebie, mogę mówić godzinami, ale kiedy przychodzi do poznania Boga, brakuje mi słów. Nawet kiedy trochę mówię, jest to wymuszone i brzmi głupio – a nawet czuję się niezręcznie, kiedy słyszę sam siebie”. Oto źródło problemu. Jeśli czujesz, że poznawanie Boga jest zbyt trudne, że wiąże się z wielkim wysiłkiem, że nie masz nic do powiedzenia – nic, czym mógłbyś się tak naprawdę podzielić z innymi i czym mógłbyś ich – oraz samego siebie – wzbogacić, dowodzi to, że nie jesteś kimś, kto doświadczył słów Boga. Czym są słowa Boga? Czy nie są one ekspresją tego, co Bóg ma, i tego, czym On jest? Jeśli nie doświadczyłeś słów Boga, czy możesz mieć jakąkolwiek wiedzę o tym, co ma i czym jest Bóg? Z pewnością nie. Wszystkie te rzeczy wiążą się ze sobą. Jeśli nie masz doświadczenia słów Boga, to nie zdołasz uchwycić woli Boga i nie będziesz wiedział, czym jest Jego usposobienie, co Bogu się podoba, co Mu jest obmierzłe, jakie są Jego wymagania wobec człowieka, jaka jest postawa Boga wobec tych, którzy są dobrzy, i wobec tych, którzy są źli – wszystko to z pewnością będzie dla ciebie niejasne i mętne. Jeśli pośród takiej niejasności wierzysz w Boga, kiedy mówisz, że należysz do tych, którzy dążą do poznania prawdy i podążają za Bogiem – czy twoje słowa są realistyczne? Nie! Dlatego już teraz dokonajcie wyboru: Jaki temat dziś wybieracie? (My wybieramy wejście w życie.) Wiedzy z którego obszaru tematycznego brakuje wam o wejściu w życie? Czy twoje serce coś ci podpowiada? Nadal nie wiesz, prawda? A jaki temat wybierają inni bracia i siostry? (Chcielibyśmy usłyszeć o poznawaniu Boga.) Większość z was wybrała poznawanie Boga. A więc nadal rozmawiajmy o poznawaniu Boga.

Nie możecie się już doczekać, aż usłyszycie coś na temat, którym będziemy się dziś dzielić, prawda? Temat będący przedmiotem naszej dzisiejszej rozmowy wiąże się również z tematem „Bóg jest źródłem życia wszystkich rzeczy”, o którym niedawno rozmawialiśmy. Wiele mówiliśmy o tym, że „Bóg jest źródłem życia wszystkich rzeczy”, czego celem było wykorzystanie różnych środków i perspektyw, aby zakomunikować ludziom, jak Bóg wszystkim rządzi, przy pomocy jakich środków sprawuje On władzę nad wszystkim i jakimi zasadami się kieruje, zarządzając wszystkimi rzeczami, tak by mogły one istnieć na tej stworzonej przez Boga planecie. Wiele mówiliśmy również o tym, w co Bóg zaopatruje ludzkość: przy użyciu jakich środków ją zaopatruje, jakiego rodzaju środowiskiem życia obdarza On ludzkość i przy użyciu jakich środków i mocą jakiego impetu zapewnia On człowiekowi stabilne środowisko życiowe. Chociaż nie mówiłem wprost o związku między władzą Boga nad wszystkimi rzeczami, sposobem, w jaki administruje On wszystkimi rzeczami, a także Jego zarządzaniem, to jednak pośrednio mówiłem o tym, dlaczego Bóg sprawuje władzę nad wszystkimi rzeczami w taki a nie inny sposób i dlaczego w taki właśnie sposób zaopatruje On i odżywia ludzkość – wszystko to zaś odnosi się do Bożego zarządzania. Zakres poruszanych przez nas treści był bardzo szeroki: od środowiska w skali makro do spraw znacznie mniejszych, takich jak podstawowe potrzeby ludzi i sposób ich odżywiania; od kwestii tego, jak Bóg rządzi wszystkimi rzeczami i sprawia, że funkcjonują w uporządkowany sposób – aż do właściwego i odpowiedniego środowiska życiowego, które stworzył On dla ludzi każdej rasy itd. Wszystkie te tak bogate treści wiążą się z tym, jak człowiek żyje w ciele. Innymi słowy, wszystko to wiąże się ze sprawami świata materialnego, widocznymi gołym okiem dla ludzi i odczuwalnymi, takimi jak na przykład góry, rzeki, oceany, równiny… Wszystko to są rzeczy, które można zobaczyć i których można dotknąć. Kiedy mówię o powietrzu i temperaturze, możecie posłużyć się oddechem, żeby bezpośrednio odczuć istnienie powietrza, możecie posłużyć się własnym ciałem, by stwierdzić, czy temperatura powietrza jest wysoka, czy niska. Drzewa, trawa, ptaki, leśna zwierzyna, wszelkie stworzenia podniebne i przemierzające ziemię, rozmaite małe zwierzęta wyglądające z jam i nor – wszystko to ludzie mogą oglądać własnymi oczami i słyszeć własnymi uszami. Chociaż mnogość tych bytów jest niezmierna, wśród wszystkich możliwych rzeczy reprezentują one jedynie świat materialny. Byty materialne są tym, co ludzie mogą zobaczyć i poczuć, innymi słowy, kiedy ich dotykasz, czujesz je, a kiedy twoje oczy je widzą, twój mózg przedstawia je w formie obrazu, podobizny. Są to rzeczy prawdziwe i rzeczywiste, nie są one dla ciebie abstrakcją, lecz mają jakiś kształt; mogą być kwadratowe albo okrągłe, wysokie albo niskie; a każda z nich wytwarza w tobie odmienne wrażenie. Wszystkie te byty reprezentują ową materialną część wszechrzeczy. Co zatem formuła „wszystkie rzeczy”, występująca w wyrażeniu „panowanie Boga nad wszystkimi rzeczami”, obejmuje w oczach Boga? Obejmuje nie tylko te rzeczy, które ludzie mogą uchwycić wzrokiem i dotykiem, lecz również i to, co niewidzialne i nienamacalne. Takie jest jedno z prawdziwych znaczeń panowania Boga nad wszystkimi rzeczami. Nawet jeśli owe rzeczy są niewidzialne i nienamacalne dla ludzi, to jednak dla Boga rzeczywiście one istnieją – dopóki mogą być postrzegane przez Jego oczy i dopóki mieszczą się w sferze Jego władzy. I chociaż ludzkości jawią się jako abstrakcyjne i nie do wyobrażenia – i choć, co więcej, są one niewidzialne i nienamacalne – dla Boga istnieją w sposób prawdziwy i rzeczywisty. Taki właśnie jest ów inny świat wszystkich tych rzeczy, którymi włada Bóg, jest to również inna część owego zakresu wszystkich rzeczy, którymi Bóg rządzi. Taki też jest temat naszego dzisiejszego spotkania: w jaki sposób Bóg rządzi i sprawuje władzę nad światem duchowym. Ponieważ temat ten obejmuje to, w jaki sposób Bóg rządzi i zarządza wszystkimi rzeczami, odnosi się on do świata poza światem materialnym – do świata duchowego – i dlatego też jest absolutną koniecznością, abyśmy te sprawy zrozumieli. Dopiero podzieliwszy się tymi treściami, dopiero po ich zrozumieniu, ludzie mogą autentycznie zrozumieć prawdziwy sens słów „Bóg jest źródłem życia wszystkich rzeczy”. Oto powód, dla którego zamierzamy mówić na ten temat. Celem zaś analizy tego tematu jest dopełnienie wątku „Bóg rządzi wszystkimi rzeczami, Bóg wszystkimi rzeczami zarządza”. Być może kiedy słyszycie ten temat, wydaje się on wam dziwny i niewiarygodny – niezależnie jednak od tego, jak się czujecie, ponieważ świat duchowy jest częścią wszystkich rzeczy rządzonych przez Boga, musicie dowiedzieć się czegoś na ten temat. Gdy tak się stanie, zyskacie głębszy wgląd, zrozumienie i poznanie słów „Bóg jest źródłem życia wszystkich rzeczy”.

W jaki sposób Bóg rządzi i zarządza światem duchowym

Co się tyczy świata materialnego, to jeśli ludzie nie rozumieją pewnych rzeczy czy zjawisk, mogą poszukiwać stosownych informacji albo też mogą skorzystać z rozmaitych kanałów, odkrywając początki owych rzeczy i to, co się za tym kryje. Jeśli jednak idzie o inny świat, o którym dzisiaj mówimy – o świat duchowy istniejący poza światem materialnym – to ludzie nie dysponują absolutnie żadnymi środkami ani kanałami pozyskiwania jakiejkolwiek wiedzy na ten temat. Dlaczego to mówię? Ponieważ w świecie ludzkim wszystko, co należy do świata materialnego, jest nieoddzielne od fizycznej egzystencji człowieka i ponieważ ludzie czują, że wszystko w świecie materialnym jest nieoddzielne od ich fizycznej egzystencji i fizycznego życia, większość ludzi uświadamia sobie, czy też widzi, wyłącznie rzeczy materialne, które ludzie ci mają przed oczami – rzeczy, które są dla nich widzialne. Gdy jednak idzie o świat duchowy – innymi słowy, o to wszystko, co wiąże się z owym innym światem – zasadnie można powiedzieć, że większość ludzi w niego nie wierzy. A to dlatego, że jest on dla nich niewidzialny, wobec czego ludzie ci uważają, że nie ma potrzeby, by świat ten rozumieć lub coś o nim wiedzieć nie mówiąc już o tym, że ów duchowy świat jest całkowicie odmienny od świata materialnego. Dla Boga jest on otwarty, jednak dla ludzkości jest on ukryty i zamknięty, tak więc ludzie mają trudności z odnalezieniem kanału, za pośrednictwem którego mogliby zrozumieć rozmaite aspekty owego świata. Owe rozmaite aspekty świata duchowego, o których zamierzam mówić, dotyczą jedynie Bożej administracji i Bożej władzy. Nie wyjawiam żadnych tajemnic ani nie przekazuję wam żadnych sekretów, które chcielibyście odkryć, gdyż to dotyczy Bożej władzy, Bożej administracji i Bożych darów, będę więc mówił tylko o tej części owej problematyki, co do której jest konieczne, byście ją poznali.

Najpierw pozwólcie, że zadam wam pytanie: jak sądzicie, co to jest świat duchowy? Mówiąc najogólniej, jest to świat zewnętrzny wobec świata materialnego, świat niewidzialny i nieuchwytny ludzkimi zmysłami. Co jednak podpowiada wam wyobraźnia: jakiego rodzaju światem powinien być ów świat duchowy? Być może w rezultacie własnej niezdolności zobaczenia go nie potraficie go sobie również wyobrazić. Gdy jednak słyszycie legendy na jego temat, myślicie o nim i nie możecie przestać. Dlaczego to mówię? Jest coś, co przydarza się za młodu wielu ludziom: kiedy ktoś opowiada im jakąś straszną historię: o duchach czy duszach – są śmiertelnie przerażeni. Dlaczego są przerażeni? Ponieważ wyobrażają sobie te rzeczy; nawet jeśli nie mogą ich zobaczyć, mają poczucie, że są przez nie osaczeni we własnym pokoju, że owe duchy kryją się w jakiejś kryjówce lub czają gdzieś w mroku: ludzie ci są tak przerażeni, że nie odważają się zasnąć. Zwłaszcza w nocy boją się zostać sami w pokoju czy na podwórzu. Oto ów duchowy świat waszej wyobraźni; świat, który ludzie uważają za przerażający. W rzeczy samej, każdy ma jakąś wyobraźnię i każdy może coś wyczuwać.

Zacznijmy od świata duchowego. Czym jest świat duchowy? Pozwólcie, że dam wam krótkie i proste wyjaśnienie. Świat duchowy jest to bardzo ważne miejsce, odmienne od świata materialnego. Dlaczego twierdzę, że jest on ważny? Musimy szczegółowo o tym pomówić. Istnienie świata duchowego jest ściśle powiązane ze światem materialnym, zamieszkiwanym przez ludzkość. Odgrywa on kluczową rolę w cyklu ludzkiego życia i śmierci – w sferze Bożego panowania nad wszystkimi rzeczami; taka właśnie jest jego rola i jedna z przyczyn, dla których jego istnienie jest tak ważne. Ponieważ świat duchowy jest miejscem nieuchwytnym dla pięciu zmysłów, nikt nie jest w stanie trafnie osądzić, czy świat ten istnieje, czy nie. To, co się w nim wydarza, ma ścisły związek z istnieniem ludzkości, w rezultacie czego życie ludzi znajduje się pod tak przemożnym wpływem świata duchowego. Czy ma to związek z władzą Boga? Owszem. Kiedy to mówię, rozumiecie już, dlaczego omawiam ten temat: ponieważ dotyczy on władzy Boga i Jego administracji. W świecie takim jak ten – niewidzialnym dla ludzi – każdy niebiański edykt, dekret czy system administracyjny jest postawiony znacznie wyżej niż prawa i systemy jakiegokolwiek kraju w świecie materialnym, żadna z istot żyjących w tym świecie nie śmiałaby przeciw nim wykroczyć czy wysuwać wobec nich jakichś roszczeń. Czy ma to związek z władzą Boga i Bożą administracją? W świecie tym istnieją wyraźne dekrety administracyjne, jednoznaczne niebiańskie edykty i jednoznaczne statuty. Na różnych poziomach i w różnych sferach egzekutorzy ściśle wypełniają swój obowiązek, przestrzegając reguł i regulacji, wiedzą bowiem, jakie konsekwencje ma naruszenie niebiańskiego edyktu; są też w pełni świadomi tego, jak Bóg karze zło i nagradza dobro, jak administruje wszystkimi rzeczami, jak nimi rządzi – a ponadto wyraźnie też widzą, jak ściśle Bóg egzekwuje swoje niebiańskie edykty i statuty. Czy wszystko to odbywa się inaczej niż w świecie materialnym zamieszkanym przez ludzkość? Zupełnie inaczej. Jest to świat kompletnie inny od świata materialnego. Ponieważ istnieją niebiańskie edykty i statuty, ma to związek z Bożą władzą, Bożą administracją, a także z usposobieniem Boga oraz z tym, co Bóg ma i czym Bóg jest. Czy usłyszawszy to, nie macie poczucia, że jest ze wszech miar konieczne, żebym powiedział coś na ten temat? Czy nie chcielibyście poznać ukrytych sekretów? (Owszem, chcielibyśmy.) Oto, co składa się na pojęcie świata duchowego. Chociaż koegzystuje on ze światem materialnym, a równocześnie jest przedmiotem Bożej administracji i Bożej władzy, zatem Boża administracja i Boża władza w owym świecie są znacznie bardziej restrykcyjne niż w świecie materialnym. Co się tyczy szczegółów, powinniśmy zacząć od tego, w jaki sposób świat duchowy odpowiedzialny jest za dzieło, jakim jest cykl życia i śmierci ludzkości, ponieważ dzieło to stanowi istotną część pracy istot ze świata duchowego.

Co się tyczy ludzkości, to wszystkich ludzi kategoryzuję na trzy typy. Pierwszy typ to niewierzący, to znaczy ci, którzy nie mają żadnych przekonań religijnych. Zwani są niewierzącymi. Przytłaczająca większość niewierzących wierzy jedynie w pieniądze, interesuje ich tylko własny interes, są materialistami, wierzą tylko w świat materialny, nie zaś w cykle życia i śmierci ani też w jakiekolwiek przekazy dotyczące bóstw i duchów. Kategoryzuję ich jako niewierzących i stanowią oni typ pierwszy. Typ drugi to wszelkiego rodzaju ludzie wiary – z wyłączeniem niewierzących. Owych ludzi wiary dzielę na kilka typów głównych: pierwszym są Żydzi, drugim katolicy, trzecim chrześcijanie, czwartym muzułmanie, piątym buddyści – oto pięć typów. Są to rozmaitego typu ludzie wiary. Typem trzecim są ci, którzy wierzą w Boga – co odnosi się do was. Tacy ludzie wiary są tymi, którzy idą dzisiaj za Bogiem. Ludzie ci dzielą się na dwa typy: tych wybranych przez Boga oraz posługujących. Te główne typy podlegają ścisłemu zróżnicowaniu. Teraz więc jesteście w stanie w waszych umysłach wyraźnie wyodrębnić różne typy i kategorie ludzi. Do pierwszego typu należą niewierzący – powiedziałem już, czym są niewierzący. Czy ci, którzy wierzą w Starca na niebie, zaliczają się do niewierzących? Wielu niewierzących wierzy jedynie w Starca na niebie; wierzą oni, że wiatr, deszcz i pioruny podlegają władzy owego Starca na niebie, na którego zdają się podczas upraw i żniw – są jednak niechętni wszelkim wzmiankom o Bogu. Czy można to nazwać wiarą w Boga? Tacy ludzie zaliczają się do niewierzących. Rozumiecie to, prawda? Nie mylcie tych kategorii. Do drugiego typu należą ludzie wiary. Do trzeciego typu – ci, którzy podążają dziś za Bogiem. Dlaczego jednak podzieliłem wszystkich ludzi na te typy? (Ponieważ mają oni odmienne przeznaczenie i cel.) To jest jeden aspekt. Jako że owe trzy rasy i typy ludzi powrócą do świata duchowego, każda z tych kategorii trafi do odmiennego miejsca, poddana zostanie odmiennym prawom cyklu życia i śmierci – i to właśnie jest powód, dla którego skategoryzowałem ludzi na owe trzy główne typy.

1. Cykl życia i śmierci niewierzących

Zacznijmy od cyklu życia i śmierci niewierzących. Gdy ktoś umiera, zostaje zabrany przez egzekutora ze świata duchowego. Ale co z nich zostaje zabrane? Nie ciało, lecz dusza. Kiedy dusza kogoś takiego zostaje zabrana, trafia do miejsca będącego swoistą agencją świata duchowego, której celem jest przyjmowanie dusz ludzi, którzy właśnie zmarli. (Zauważmy, że pierwsze miejsce, do którego trafiają one, gdy ktoś umrze, jest duszy obce.) Gdy owe dusze zostaną tam zabrane, jeden z urzędników poddaje je pierwszej kontroli, potwierdza imię, adres i wiek. Co owe dusze robiły ze swoim życiem, wszystko to, co w życiu uczyniły, zostaje spisane w książce i poddane weryfikacji. Gdy wszystko to zostanie sprawdzone, zachowanie i czyny danej osoby – na przestrzeni całego jej życia – stanowią podstawę do stwierdzenia, czy owa osoba zostanie ukarana, czy też dostąpi reinkarnacji jako inna osoba, co stanowi pierwszy etap. Czy etap ten jest straszny? Nie jest on zbyt straszny, ponieważ jedyną rzeczą, jaka się wydarza, jest przybycie zmarłego w dziwne, nieznane mu miejsce. Nie jest to zbyt straszne.

Na drugim etapie, jeśli owa osoba uczyniła w całym swoim życiu wiele złych rzeczy, jeśli popełniła wiele niegodziwości, zostanie zabrana na miejsce, gdzie czeka ją kara. Będzie to miejsce, którego specjalnym przeznaczeniem jest karanie ludzi. Szczegóły związane z tym, w jaki sposób zostają ukarani, uzależnione są od popełnionych przez nich grzechów i tego, jak wielu nikczemności dopuścili się, zanim zmarli – co stanowi pierwszą sytuację, jaka ma miejsce na owym drugim etapie. Z powodu tego, co zrobili za życia; z powodu popełnionego zła, niektórzy ludzie – gdy poniósłszy karę, dostępują reinkarnacji i po raz kolejny przychodzą na świat materialny – w dalszym ciągu będą istotami ludzkimi, podczas gdy inni będą zwierzętami. Innymi słowy, gdy dana osoba powraca do świata duchowego, zostaje ukarana z racji popełnionego zła; co więcej, z racji uczynionych przez siebie niegodziwości w następnym wcieleniu ktoś taki nie będzie już człowiekiem, lecz zwierzęciem. Zakres gatunków zwierząt, jakimi mogą się stać takie osoby, obejmuje krowy, konie, świnie i psy. Niektórzy ludzie mogą stać się ptakiem na niebie albo kaczką czy gęsią… Gdy zaś odrodziwszy się jako zwierzęta umrą, powracają do świata duchowego i podobnie jak wcześniej – w zależności od ich postępków popełnionych za życia, świat duchowy decyduje, czy ktoś taki odrodzi się jako osoba – czy też nie. Większość ludzi popełnia zbyt wiele zła, a ich grzechy są zbyt poważne, gdy więc ponownie podlegają reinkarnacji, odradzają się jako zwierzę siedem do dwunastu razy. Siedem do dwunastu razy – czy to nie straszne? (Owszem.) Ale co takiego was przeraża? Człowiek staje się zwierzęciem. To właśnie jest straszne. Co jest najbardziej bolesne dla człowieka w tym, że staje się on zwierzęciem? Nieposiadanie języka, posiadanie jedynie najprostszych myśli, zdolność robienia tylko tego, co robią zwierzęta, jedzenie tylko tego, co jedzą zwierzęta, posiadanie bardzo prostego umysłu i języka ciała zwierzęcia, niezdolność do postawy wyprostowanej, niezdolność komunikowania się z innymi ludźmi oraz fakt, że wszelkie ludzkie zachowania i formy aktywności mają się nijak do zwierzęcych. Innymi słowy, to właśnie odrodzenie się jako zwierzę czyni cię najniższą ze wszystkich istot żywych i jest znacznie bardziej bolesne niż bycie człowiekiem. Oto jeden aspekt kary świata duchowego wobec tych, którzy wyrządzili wiele zła i popełnili wielkie grzechy. Co się tyczy surowości kary, decyduje o niej to, jakiego rodzaju zwierzęciem staje się grzesznik. Czy na przykład być świnią jest lepiej niż być psem? Czy życie świni jest lepsze, czy gorsze niż życie psa? Gorsze, prawda? Jeśli ktoś staje się krową albo koniem, czy jego życie będzie lepsze, czy też gorsze niż życie świni? (Lepsze.) Wygląda na to, że dokonując wyboru, możecie wykazać się gustem. Czy nie wygodniej będzie temu, kto staje się kotem? Będzie to znacznie wygodniejsze niż stać się koniem albo krową. Mając wybór między różnymi zwierzętami, wybralibyście odrodzenie się w postaci kota, co jest znacznie bardziej komfortowe, gdyż możecie wtedy leniuchować, większość czasu przesypiając. Życie krowy czy konia jest uciążliwsze, gdy więc ktoś odradza się jako krowa czy koń, musi ciężko pracować – co wydaje się raczej ciężką karą. Stać się psem jest nieco lepiej niż stać się koniem czy krową, ponieważ pies ma silniejszą więź ze swym panem. Co więcej, w dzisiejszych czasach mnóstwo ludzi ma psy, które po trzech czy pięciu latach są w stanie zrozumieć wiele z tego, co mówi ich pan! Ponieważ rozumie wiele słów wypowiadanych przez swego pana, dobrze rozumie swojego właściciela, czasem też jest w stanie dostosować się do jego nastrojów i oczekiwań, w rezultacie właściciel lepiej traktuje swojego psa, ten zaś dostaje coraz lepsze jedzenie i picie, a kiedy cierpi, otrzymuje lepszą opiekę. Czy więc pies nie ma szczęśliwego życia? Dlatego też być psem jest lepiej niż być krową czy koniem. Pod tym względem surowość kary, jaką musi znosić dana osoba, przesądza o tym, ile razy odrodzi się ona jako zwierzę i jakiego rodzaju zwierzęciem się stanie. Rozumiecie to, prawda?

Z racji licznych grzechów, jakie popełnili za życia, niektórzy ludzie ukarani zostaną odrodzeniem się – siedem do dwunastu razy – w postaci zwierzęcia. Wycierpiawszy karę dostatecznie wiele razy, ludzie ci – gdy już powrócą do świata duchowego – zostają zabrani gdzie indziej. Przebywające w owym miejscu rozmaite dusze odbyły już swoją karę i należą do kategorii, która przygotowuje się do odrodzenia w ludzkiej postaci. W miejscu tym następuje kategoryzacja każdej duszy i zaliczenie jej do konkretnego typu w zależności od tego, w jakiego rodzaju rodzinie odrodzi się ona ponowie, jakiego rodzaju rolę odegra już po odrodzeniu itd. Na przykład niektórzy ludzie, przychodząc na ten świat, zostaną śpiewakami, tak więc zostają umieszczeni pomiędzy śpiewakami; inni po przyjściu na świat zostaną biznesmenami, tak więc umieszcza się ich pomiędzy biznesmenami; jeśli zaś ktoś – stając się człowiekiem – ma zostać naukowcem, umieszcza się go pośród naukowców. Gdy klasyfikacja dobiegnie końca, każdy – stosownie do przeznaczonego mu czasu i miejsca – wysłany zostaje na świat zupełnie tak samo jak wysyła się dzisiaj emaile. Tak oto dopełniony będzie jeden cykl życia i śmierci. Począwszy od dnia, w którym dana osoba dociera do świata duchowego, aż do chwili odbycia swojej kary, ta osoba może wielokrotnie odradzać się jako zwierzę, następnie przygotowuje się do reinkarnacji w ludzkiej postaci; taki jest pełny proces.

Czy jednak ci, którzy odbyli swą karę i nie odradzają się jako zwierzęta, będą prędko wysłani na świat materialny, by stać się ludźmi? Ile czasu upłynie, zanim mogą oni trafić pomiędzy ludzi? Jaka jest częstotliwość, z jaką owi ludzie stają się ludźmi?[a] Istnieją tutaj pewne czasowe ograniczenia. Wszystko, co wydarza się w świecie duchowym, podlega stosownym ograniczeniom czasowym oraz regułom – zrozumiecie to, jeśli posłużę się liczbami. Co się tyczy tych, którzy podlegają reinkarnacji w krótkim czasie, po śmierci owych ludzi przygotowane zostają ich ponowne narodziny w ludzkiej postaci. Najkrótszy czas to trzy dni. W przypadku niektórych są to trzy miesiące, w przypadku jeszcze innych są to trzy lata, trzydzieści lat, trzysta lat czy nawet trzy tysiące lat – itd. Co zatem można powiedzieć na temat owych reguł czasowych oraz ich specyfiki? Przybycie duszy na świat materialny, na świat człowieka, uzależnione jest od potrzeby: stosownie do roli, jaką dusza ta ma odegrać na tym świecie. Kiedy ludzie podlegają reinkarnacji jako zwykłe osoby, większość z nich odradza się już niebawem, ponieważ w świecie człowieka istnieje palące zapotrzebowanie na takich zwykłych ludzi, tak więc po upływie trzech dni zostają oni ponowie wysłani do rodziny, zupełnie odmiennej od tej, w jakiej żyli poprzednio. Ale są i tacy, którym przypadła w tym świecie jakaś szczególna rola. „Szczególna” oznacza tutaj, że w świecie człowieka nie ma wielkiego zapotrzebowania na takich ludzi; niewielu ludzi potrzeba do odegrania takiej roli, tak więc, zanim ludzie ci się odrodzą, może upłynąć nawet trzysta lat.[b] Innymi słowy, taka dusza będzie przychodzić na świat tylko co trzysta lat czy nawet raz na trzy tysiące lat. Dlaczego tak się dzieje? Ponieważ przez trzysta lat – czy też przez trzy tysiące lat – pełniona przez nią rola nie jest niezbędna w świecie człowieka, tak więc takie dusze przebywają gdzieś w świecie duchowym. Weźmy na przykład Konfucjusza. Wywarł on głęboki wpływ na tradycyjną kulturę chińską. Jego pojawienie się miało potężny wpływ na kulturę, wiedzę, tradycję i myślenie ludzi owych czasów. Jednak ktoś taki nie jest potrzebny w każdej epoce, tak więc musiał pozostawać w świecie duchowym, oczekując tam przez trzysta – czy też przez trzy tysiące – lat, zanim został ponownie inkarnowany. Ponieważ w świecie człowieka nie było zapotrzebowania na kogoś takiego, musiał bezczynnie czekać: ponieważ ról podobnych jego roli było bardzo niewiele, tak więc niewiele miał do zrobienia i musiał przebywać przez większość czasu gdzieś w świecie duchowym, zupełnie bezczynnie, by trafić na świat człowieka, gdy zaczęto go tam potrzebować. Takie są obowiązujące w świecie duchowym reguły dotyczące czasu, związane z częstotliwością reinkarnacji większości ludzi. Niezależnie od tego, czy chodzi o osoby przeciętne, czy też wyjątkowe, świat duchowy posiada stosowne reguły i odpowiednie praktyki związane z procesem reinkarnacji, owe reguły i praktyki pochodzą od Boga, zostały przez Boga zesłane, nie podlegając rozstrzygnięciom ani kontroli jakiegokolwiek egzekutora ani istoty ze świata duchowego. Teraz już rozumiecie, prawda?

W przypadku każdej duszy jej reinkarnacja oraz pełniona przez nią rola – a więc rola przypadająca jej w tym życiu – rodzina, w jakiej dusza ta przychodzi na świat, oraz to, jak wygląda jej życie, ściśle wiążą się z jej wcześniejszym żywotem. Na świat człowieka przychodzą wszelkiego rodzaju ludzie, odgrywają oni rozmaite role i wykonują rozmaite zadania. Jakież to zadania? Niektórzy przychodzą spłacić dług: jeśli winni byli innym zbyt wiele pieniędzy pożyczonych w poprzednim wcieleniu, wówczas muszą ten dług spłacić w swym życiu obecnym. Z kolei inni przybywają, aby odebrać należność: zostali w swym poprzednim życiu wydrenowani ze zbyt wielu rzeczy i zbyt wielu pieniędzy, gdy więc przybędą do świata duchowego, świat duchowy odda im sprawiedliwość i pozwoli im wyegzekwować należność w tym życiu. Niektórzy ludzie przychodzą spłacić dług wdzięczności: w ich poprzednim życiu – zanim umarli – ktoś był dla nich dobry, więc w tym życiu dana im została wspaniała sposobność reinkarnacji i powtórnych narodzin, by mogli spłacić swój dług. Jeszcze inni ponownie się narodzili, by upomnieć się o życie. O czyje życie się upomną? Człowieka, który zabił ich w życiu poprzednim. Podsumowując, obecne życie każdego człowieka ściśle łączy się z jego życiem poprzednim, jest z nim nierozerwalnie powiązane. Innymi słowy, na obecne życie każdego człowieka przemożny wpływ ma jego życie wcześniejsze. Na przykład: przed śmiercią Zhang wyłudził od Li dużą sumę pieniędzy. Czy więc Zhang ma u Li dług? Owszem, tak więc czy jest naturalne, że Li ma prawo odzyskać od Zhanga swoje pieniądze? Tak więc, gdy obaj umrą, zostaje do uregulowania sprawa długu. Gdy więc obaj powtórnie się rodzą i Zhang staje się ludzką istotą, w jaki sposób Li może odzyskać swój dług? Jeden ze sposobów jest taki, że oto Li odradza się jako syn Zhanga, który jest teraz jego ojcem. To właśnie działoby się w obecnym życiu. Ojciec Li, Zhang, zarabia mnóstwo pieniędzy, które roztrwaniane są przez jego syna Li. Niezależnie od tego, jak wiele Zhang zarobi, jego syn Li „pomaga” mu je wydać. Choćby Zhang zarobił krocie, nigdy dość pieniędzy: tymczasem jego syn z jakiegoś powodu w taki czy inny sposób zawsze w końcu jest w stanie wydać pieniądze ojca. Zhang nie wie, co ma myśleć: „O co chodzi? Dlaczego mój syn zawsze przynosi mi takiego pecha? Dlaczego synowie innych ludzi są tak udani? Dlaczego mój syn nie ma ambicji, dlaczego jest tak bezużyteczny i nie potrafi nic zarobić, dlaczego zawsze muszę go utrzymywać? Ponieważ muszę, więc będę, ale dlaczego zawsze jest tak, że niezależnie od tego, ile mu dam pieniędzy, on zawsze potrzebuje więcej? Dlaczego mój syn nie może wypracować uczciwej dniówki? Dlaczego jest obibokiem, tylko je, pije, chodzi na panienki, obstawia zakłady – dlaczego to wszystko robi? O co w tym wszystkim chodzi?”. Zhang zastanawia się przez chwilę: „Może być też tak, że w poprzednim życiu miałem wobec niego jakiś dług. A więc dobrze, spłacę go! To się nie skończy, dopóki nie spłacę go w całości!”. I w końcu może nadejść taki dzień, kiedy Li naprawdę odzyskuje swój dług, a gdy będzie miał lat czterdzieści czy pięćdziesiąt, któregoś dnia może oprzytomnieć: „W pierwszej połowie mojego życia nie zrobiłem ani jednej dobrej rzeczy! Roztrwoniłem wszystkie pieniądze, które zarobił mój ojciec – powinienem być dobrym człowiekiem! Postaram się: będę uczciwy, będę żył jak należy i już nigdy więcej nie zasmucę ojca!”. Dlaczego Li tak myśli? Dlaczego nagle zmienia się na lepsze? Jest jakiś powód? Co jest tego powodem? (To, że Li odzyskał dług, a Zhang go spłacił.) Jedno jest przyczyną, a drugie skutkiem. Cała historia zaczęła się dawno, dawno temu, jeszcze zanim którykolwiek z nich przyszedł na świat, a cała historia ich wcześniejszego życia rzutuje na ich życie obecne i żaden z nich nie może obwiniać drugiego. Niezależnie od tego, czego Zhang uczył swego syna, ten nigdy nie słuchał i nigdy w życiu nie przepracował uczciwie ani dnia – jednak począwszy od dnia, gdy dług został spłacony, nie było już więcej potrzeby udzielania synowi żadnych nauk: w naturalny sposób sam wszystko zrozumiał. Jest to prosty przykład, istnieje też bez wątpienia wiele innych takich przykładów. Co mówią one ludziom? (Że powinni być dobrzy i nie powinni czynić zła.) Że nie powinni czynić zła i że za złe uczynki spotka ich odpłata! Większość niewierzących popełnia wiele zła, zaś ich złe uczynki spotykają się z odpłatą, prawda? Czy jednak ta odpłata jest czymś arbitralnym? Wszystko to, co spotyka się z odpłatą, ma jakiś kontekst i powód. Czy sądzisz, że nic cię nie spotka, gdy wyłudzisz od kogoś pieniądze? Czy sądzisz, że po wyłudzeniu pieniędzy nie będzie żadnych konsekwencji, gdy już te pieniądze zabierzesz? To wykluczone, konsekwencje będą! Niezależnie od tego, kim się jest i czy wierzy się w istnienie Boga, czy też nie, każdy musi wziąć odpowiedzialność za własne zachowanie, ponosząc konsekwencje swoich uczynków. Weźmy nasz prosty przykład – kary dla Zhanga i odzyskania pieniędzy przez Li – czy nie są one sprawiedliwe? Kiedy ludzie robią tego typu rzeczy, osiągają właśnie taki rezultat. Czy jest on czymś niepowiązanym z administrowaniem światem duchowym? Otóż jest on nierozerwalnie spleciony z administrowaniem światem duchowym. Również w przypadku niewierzących, mimo że nie wierzą w Boga, ich życie podlega stosownym niebiańskim edyktom i dekretom, nikt nie zdoła im umknąć, nikt nie uniknie tej rzeczywistości.

Ci, którzy nie mają wiary, częstokroć sądzą, że wszystko, co można zobaczyć, istnieje, nie istnieje zaś wszystko to, czego zobaczyć nie można albo co jest bardzo daleko. Tacy ludzie wolą wierzyć, że nie ma czegoś takiego jak „cykl życia i śmierci” i że nie istnieje żadna „kara”, tak więc bez skrupułów grzeszą i dopuszczają się zła – po czym podlegają karze albo odradzają się jako zwierzę. Większość niewierzących – a są to różni ludzie – wpada w takie błędne koło. Dzieje się tak, ponieważ nie wiedzą, że w świecie duchowym wszystkie istoty żywe podlegają ścisłej administracji. Nieważne, czy w to wierzysz, jest to fakt, ponieważ żaden człowiek i żaden obiekt nie są w stanie zniknąć Bogu z pola widzenia i umknąć przed Jego wzrokiem; podobnie jak żaden człowiek i żaden obiekt nie zdoła wymknąć się regułom czy ograniczeniom nakładanym przez Boże niebiańskie edykty i dekrety. Ten prosty przykład wyraźnie dowodzi, że niezależnie od tego, czy wierzysz w Boga, grzeszenie i wyrządzanie zła jest rzeczą nie do przyjęcia i ma konsekwencje. Kiedy ten, kto wyłudził od kogoś pieniądze, zostaje za to ukarany, owa kara jest sprawiedliwa. Ten rozpowszechniony postępek zostaje ukarany przez świat duchowy, mocą dekretów i niebiańskich edyktów Boga, tak więc poważne przestępstwa, łajdactwa i niegodziwości – gwałty i grabieże, oszustwa i malwersacje, kradzieże i napady, morderstwa i podpalenia itd. – tym bardziej podlegają systemowi kar o różnym stopniu surowości. Co zatem obejmują owe kary o różnym stopniu surowości? W przypadku niektórych surowość kary polega na jej długotrwałości, inne są uciążliwe dzięki różnym metodom karania, surowość jeszcze innych przejawia się w tym, gdzie trafiają ludzie podlegający reinkarnacji. Na przykład niektórzy mają wulgarną mowę. Do czego ta „wulgarność” się odnosi? Polega ona na częstym wyklinaniu na innych i na używaniu złośliwego języka, języka złorzeczeń wobec innych ludzi. Co taki złośliwy język oznacza? Oznacza on, że ktoś ma nikczemne serce. Taki pełen złorzeczeń język, miotający przekleństwa na innych ludzi częstokroć pochodzi z ust takich ludzi; ów pełen złośliwości język pociąga za sobą poważne konsekwencje. Gdy tacy ludzie umrą i spotka ich stosowna kara, mogą się odrodzić jako niemowy. Niektórzy ludzie wszystko sobie kalkulują za życia, często wykorzystują innych, a ich małe intrygi są szczegółowo zaplanowane, wyrządzają oni wiele szkód innym. Ponownie przychodząc na świat, mogą narodzić się jako półgłówki czy jako upośledzeni umysłowo. Niektórzy często wściubiają nos w prywatne sprawy innych; ich oczy widzą wiele rzeczy, w które ludzie ci nie powinni być wtajemniczeni, wiedzą też oni o wielu rzeczach, o których wiedzieć nie powinni, gdy więc rodzą się ponownie, mogą być niewidomi. Niektórzy ludzie za życia są bardzo pobudliwi, często walczą z innymi i wyrządzają wiele zła, gdy więc ponownie przychodzą na świat, mogą okazać się upośledzeni, kulawi lub bez ręki, mogą być garbaci, mogą mieć kręcz szyi, mogą utykać, mieć jedną nogę krótszą itd. Podlegają oni rozmaitym karom w zależności od skali zła wyrządzonego za życia. A jak myślicie, dlaczego ludzie mają zeza? Czy takich osób jest wiele? Owszem, jest ich dziś bez liku. Niektórzy mają zeza, ponieważ w swoim poprzednim życiu nadużywali swoich oczu, uczynili zbyt wiele złych rzeczy, tak więc w swym obecnym życiu mają zeza, a w ciężkich przypadkach nawet rodzą się jako niewidomi. Czy sądzisz, że miło jest patrzeć na ludzi z zezem? Czy robią dobre wrażenie? Spójrz: mają harmonijne rysy, czystą i jasną cerę, duże oczy i podwójne powieki – niestety jednak jedno oko szpeci zez. Jak wyglądają? Czy fakt ten nie ma wpływu na całe zachowanie człowieka? Jakie życie – zważywszy na ów wpływ – mogą mieć tacy ludzie? Kiedy spotykają innych, myślą sobie: „Jestem zezowaty! Muszę mówić z pochyloną głową, nie mogę patrzeć ludziom prosto w oczy, aby nie widzieli moich oczu”. Ich zez ma wpływ na to, jak ludzie ci patrzą na rzeczy oraz na ich zdolność patrzenia innym prosto w oczy. Czy pod tym względem nie utracili oni sprawności swych oczu? Czy zatem ekscesy, do jakich posunęli się w poprzednim życiu, nie spotkały się z odpłatą? Tak więc w kolejnym życiu ludzie ci już się nie odważą uczynić nic aż tak złego. Oto odpłata! Niektórzy dobrze żyją z innymi, wyświadczają wiele dobra tym, których kochają, przyjaciołom, kolegom czy osobom jakoś z nimi związanym. Okazują innym troskę i miłosierdzie albo wsparcie finansowe, a ci myślą o nich jak najlepiej, gdy więc tacy ludzie powracają do świata duchowego, nie spotyka ich kara. Gdy zaś niewierzący nie zostaje w żaden sposób ukarany, oznacza to, że był bardzo dobrym człowiekiem. Zamiast wierzyć w istnienie Boga, wierzą oni tylko w Starca na niebie. Wierzą oni jedynie, że gdzieś ponad nimi unosi się duch obserwujący wszystko, co robią – i oto cała ich wiara. A jaki jest rezultat? Ich uczynki są znacznie lepsze. Ludzie ci mają dobre serce i są miłosierni, a kiedy ostatecznie powrócą do świata duchowego, zostaną potraktowani bardzo dobrze, wkrótce zaś dostąpią reinkarnacji i powtórnych narodzin. Do jakiej trafią rodziny? Choć nie będzie ona zamożna, będzie w niej pokój, jej członkowie będą żyć ze sobą w harmonii, czekają ich szczęśliwe dni, wszyscy zaznają radości i będą mieć dobre życie. Kiedy zaś taki odrodzony osiągnie dorosłość, da życie wielu synom i córkom, założy liczną rodzinę, jego dzieci będą utalentowane i zaznają sukcesów, wszystkim będzie się dobrze wiodło – taki finał ma ścisły związek z minionym życiem tej osoby. Innymi słowy, to gdzie taka osoba trafia po śmierci w ramach reinkarnacji; czy odradza się jako mężczyzna, czy jako kobieta; jaka jest jej misja; przez co w życiu przejdzie, jakie będzie miała problemy, jakich zazna błogosławieństw, kogo spotka, co jej się przydarzy – żadnej z tych rzeczy nie da się przewidzieć, uniknąć i przed żadną nie da się ukryć. Innymi słowy, gdy kształt twojego życia zostanie przesądzony, we wszystkim, co ci się przydarza, niezależnie od tego, jak bardzo byś się starał tego uniknąć, podejmując takie czy inne kroki, nie jesteś w stanie naruszyć biegu życia, wyznaczonego ci przez Boga w świecie duchowym. Gdy bowiem podlegasz reinkarnacji, przebieg twojego życia jest już ustalony. Niezależnie od tego, czy jest to dobre czy złe, każdy powinien się z tym pogodzić i wciąż iść do przodu; jest to coś, czego nie zdoła uniknąć nikt z żyjących na tym świecie, nic też nie jest bardziej realne. Zrozumieliście to wszystko, prawda?

Czy zrozumiawszy to wszystko, widzicie już, że Bóg w bardzo rygorystyczny i restrykcyjny sposób kontroluje cykl życia i śmierci niewierzących i administruje nim? Po pierwsze, Bóg ustanowił w sferze duchowej rozmaite niebiańskie edykty, dekrety i systemy. Gdy owe niebiańskie edykty, dekrety i systemy zostaną obwieszczone, są odtąd ściśle przestrzegane, według ustaleń Boga, przez istoty zajmujące rozmaite oficjalne stanowiska w świecie duchowym, nikt też nie śmie ich naruszyć. I tak w ramach cyklu życia i śmierci, któremu podlega ludzkość w ludzkim świecie, niezależnie od tego, czy ktoś odradza się jako zwierzę, czy jako osoba, dla każdego z obu tych przypadków istnieją odrębne prawa. Ponieważ pochodzą one od Boga, nikt nie śmie ich złamać, ani też nie byłby do tego zdolny. Tylko dzięki takiej władzy Boga i dzięki istnieniu takich praw oglądany przez ludzi świat materialny jest regularny i uporządkowany; tylko dzięki owej władzy Boga ludzkość jest w stanie pokojowo współistnieć z innym światem, zupełnie dla ludzi niewidzialnym, jak również jest w stanie żyć z nim w harmonii – wszystko to zaś wiąże się nierozerwalnie z władzą Boga. Po tym, jak życie cielesne gaśnie, dusza danej osoby nadal posiada życie, co zatem by się z nią stało bez Bożej administracji? Dusza błąkałaby się tu i tam, we wszystko się wtrącając, a nawet szkodząc istotom żywym w świecie ludzkim. Takie szkody mogłaby wyrządzać nie tylko ludziom, lecz również roślinom i zwierzętom – najpierw jednak szkodziłaby ludziom. Gdyby coś takiego miało się wydarzyć – gdyby taka dusza pozostała bez administracji, gdyby naprawdę szkodziła ludziom i robiła różne nikczemne rzeczy – wówczas w świecie duchowym taką duszą odpowiednio by się zajęto: gdyby sprawa była poważna, taka dusza niebawem przestałaby istnieć, gdyż zostałaby zniszczona; o ile to możliwe, zostałaby gdzieś umieszczona, po czym podległaby reinkarnacji. Innymi słowy, administrowanie w świecie duchowym rozmaitymi duszami odbywa się w sposób uporządkowany, krok po kroku i zgodnie z regułami. Tylko za sprawą takiej administracji materialny świat człowieka nie popadł w chaos, a zamieszkująca ów materialny świat ludzkość posiada normalną mentalność, normalną racjonalność i uporządkowane życie cielesne. Dopiero po tym, jak ludzkość zyska takie normalne życie, żyjący w ciele będą mogli nadal rozkwitać i płodzić kolejne pokolenia.

Co myślicie o słowach, które właśnie usłyszeliście? Czy są one dla was czymś nowym? Jakie są wasze odczucia, gdy usłyszeliście je dzisiaj z Moich ust? Pomijając to, że słowa te są czymś nowym – czy macie jeszcze jakieś wrażenia? (Ludzie powinni się dobrze zachowywać; widzę, że Bóg jest wielki i budzący trwogę.) (Mam teraz większy szacunek dla Boga, a w przyszłości będę bardziej uważny, kiedy coś mi się przydarzy, będę też bardziej roztropny w słowach i w czynach.) Dlaczego będziecie tak postępować? (Dopiero co usłyszawszy Boże słowa o tym, jak Bóg ostatecznie rozprawia się z różnego typu ludźmi, z jednej strony mam poczucie, że Boże usposobienie nie dopuszcza żadnych uchybień i że powinienem Boga czcić; z drugiej zaś strony zdaję sobie sprawę, jakiego rodzaju ludzie podobają się Bogu, a jacy nie, tak więc chcę być jednym z tych, którzy się Bogu podobają.) Czy widzicie, że Bóg kieruje się zasadami w swoich działaniach w tej sferze? Według jakich zasad działa Bóg? (Ustanawia On ludzki koniec stosownie do tego wszystkiego, co ludzie czynią.) Ma to związek z rozmaitymi celami dla niewierzących, o których dopiero co mówiliśmy. Czy jeśli idzie o niewierzących, zasada kryjąca się za Bożymi działaniami jest zasadą głoszącą, że dobrych się nagradza, a niegodziwych karze? Czy są od niej jakieś wyjątki? (Nie.) Czy widzicie, że Boże działania opierają się na pewnej zasadzie? (Tak.) Niewierzący nie wierzą tak naprawdę w Boga, nie podporządkowują się Bożym aranżacjom, nie są też świadomi Bożej władzy, a tym bardziej nie uznają Boga. Co jeszcze ważniejsze, bluźnią przeciw Bogu, przeklinają Go i okazują wrogość tym, którzy w Boga wierzą. Chociaż ludzie ci prezentują taką właśnie postawę wobec Boga, Boża administracja, której podlegają, mimo to nie odstępuje od Jego zasad; Bóg administruje nimi w uporządkowany sposób, zgodnie ze swymi zasadami i swoim usposobieniem. Co Bóg sądzi o ich wrogości? Uważa ją za ignorancję! I to za Jego przyczyną ludzie ci – większa część niewierzących – musieli kiedyś wcielić się w zwierzęta. Czym więc są niewierzący w oczach Boga? (Żywym inwentarzem.) W oczach Boga należą oni do tego właśnie rodzaju: do żywego inwentarza. Bóg administruje żywym inwentarzem i administruje ludzkością, ale również i dla tego rodzaju osoby ma takie same zasady. Nawet jeśli chodzi o Bożą administrację owymi ludźmi i Boże postępowanie względem nich, nadal można zaobserwować Boże usposobienie i prawa regulujące Jego rządy nad wszystkimi rzeczami. Czy zatem rozpoznajecie Bożą władzę w zasadach, zgodnie z którymi administruje On niewierzącymi, o których dopiero co mówiłem? Czy dostrzegacie Boże sprawiedliwe usposobienie? (Dostrzegamy.) Widzicie władzę Boga i Jego usposobienie. Innymi słowy, niezależnie od tego, którą z rzeczy Bóg się zajmuje, postępuje zgodnie z własnym zasadami i usposobieniem. Taka jest istota Boga. Nie naruszyłby On w przypadkowy sposób ustanowionych przez siebie dekretów czy niebiańskich edyktów, ponieważ uważa daną osobę za żywy inwentarz. Bóg postępuje zgodnie z zasadami bez najmniejszego zamętu, Jego działania nie podlegają wpływom jakiegokolwiek czynnika, niezależnie od tego, co by uczynił, czyni to z pełnym poszanowaniem własnych zasad. Jest tak dlatego, że Bóg posiada istotę samego Boga, co stanowi ten aspekt Jego istoty, który nie jest udziałem żadnego bytu stworzonego. Sumienność i odpowiedzialność cechują Boga w Jego postępowaniu, podejściu, zarządzaniu, administrowaniu i władaniu każdym obiektem, osobą i istotą żywą spośród wszystkich rzeczy, jakie kiedykolwiek stworzył; Bóg nigdy nie był pod tym względem niedbały. Tym, którzy są dobrzy, okazuje On łaskę i życzliwość; tych, którzy są niegodziwi, poddaje bezlitosnym karom; z myślą zaś o rozmaitych istotach żywych – w stosownym czasie i w uporządkowany sposób – tworzy On należyte rozwiązania zgodne z różnymi w danej chwili wymogami świata ludzi, w rezultacie czego owe różne istoty podlegają reinkarnacji stosownie do prawidłowo odgrywanych przez nie ról, w uporządkowany sposób poruszając się pomiędzy światem materialnym i duchowym.

Śmierć istoty żywej – koniec fizycznego życia – oznacza, że taka istota przeszła ze świata materialnego do świata duchowego, podczas gdy narodziny nowego fizycznego życia oznaczają, że jakaś istota żywa przeszła ze świata duchowego do świata materialnego i wzięła na siebie swoją rolę, zaczęła ją pełnić. Czy chodzi o odejście danej istoty, czy o jej przybycie, obie te rzeczy łączą się nierozerwalnie z funkcjonowaniem świata duchowego. Ilekroć ktoś przychodzi na świat materialny, stosowne rozwiązania i ustalenia już istnieją wcześniej wprowadzone przez Boga w świecie duchowym z myślą o nowej rodzinie tej osoby, epoce, w której się ona pojawia, godzinie, w której się rodzi, oraz roli, jaką ma do odegrania. I tak całe życie kogoś takiego – rzeczy, które robi, i drogi którymi podąża – postępuje zgodnie z zarządzeniami świata duchowego, bez najmniejszego odstępstwa. Moment, w którym fizyczne życie dobiega końca, oraz to, w jaki sposób oraz gdzie taki koniec następuje, są dla świata duchowego czymś ewidentnym i łatwo zauważalnym. Bóg włada światem materialnym, włada też światem duchowym i nie doprowadzi do opóźnienia normalnego cyklu życia i śmierci, jakiemu podlega dusza, podobnie jak nie mógłby popełnić błędów w zarządzeniach co do cyklu życia i śmierci duszy. Każdy z egzekutorów, zajmujących w świecie duchowym oficjalne stanowisko, wypełnia swoje zadania i robi to, co powinien, zgodnie z Bożymi instrukcjami i zasadami. Tak więc w ludzkim świecie każde zjawisko fizyczne, obserwowane przez człowieka, jest uporządkowane i nie zawiera elementu chaosu. A jest tak dzięki ustanawiającej ład Bożej władzy nad wszystkimi rzeczami, jak również dlatego, że Bóg rządzi wszystkim mocą swego autorytetu, to zaś, czym Bóg włada, obejmuje świat materialny, w którym żyje człowiek, a ponadto niewidzialny świat duchowy poza ludzkością. Tak więc, skoro ludzkość chce mieć dobre życie i chce żyć w miłym otoczeniu, poza zapewnieniem człowiekowi całego widzialnego, materialnego świata, człowiek musi mieć zapewniony również świat duchowy, którego nikt nie może zobaczyć, który w imieniu ludzkości roztacza władzę nad każdą z istot żywych i który ma uporządkowaną strukturę. Gdy więc powiada się, że Bóg jest źródłem życia wszystkich rzeczy, czyż nie wzbogaciliśmy własnej świadomości lepszym rozumieniem owych „wszystkich rzeczy”? (Owszem.)

2. Cykl życia i śmierci rozmaitych ludzi wiary

Omówiliśmy przed chwilą cykl życia i śmierci osób z pierwszej kategorii, tzn. niewierzących. Omówmy teraz cykl dotyczący osób z drugiej kategorii, rozmaitych ludzi wiary. „Cykl życia i śmierci rozmaitych ludzi wiary” to również bardzo istotny temat, jest więc konieczne, byście go nieco lepiej zrozumieli. Po pierwsze, pomówmy o tym, do jakich wyznań odnosi się słowo „wiara” w wyrażeniu „ludzie wiary”: oznacza ono judaizm, chrześcijaństwo, katolicyzm, islam i buddyzm – tych pięć ważnych religii. Obok niewierzących, wyznawcy owych pięciu religii stanowią znaczną część światowej populacji. W obrębie owych pięciu wyznań ci, którzy uczynili ze swej religii swoją karierę, są nieliczni, jednak religie te mają licznych wyznawców. Wyznawcy ci trafiają po śmierci w inne miejsce. W „inne” niż kto? W inne niż niewierzący, ludzie niewyznający żadnej wiary, o których właśnie mówiliśmy. Wyznawcy owych pięciu religii trafiają po śmierci gdzie indziej, w inne miejsce niż niewierzący. Ale jest to taki sam proces. Świat duchowy również wyda nad nimi osąd w oparciu o to wszystko, co uczynili, nim umarli; następnie będą oni podlegać stosownym procedurom. Dlaczego jednak ludzie ci umieszczeni zostają gdzie indziej, by takim procedurom podlegać? Istnieje ważny ku temu powód. Co to za powód? Wyjaśnię go wam, posługując się przykładem. Nim to jednak uczynię, być może pomyślicie: „Może jest tak dlatego, że osoby te mają jakąś wiarę w Boga! Nie do końca są to niewierzący”. Otóż nie taka jest przyczyna. Istnieje inny, bardzo ważny powód, dla którego ludzie ci zostają umieszczeni gdzie indziej.

Weźmy buddyzm: pozwólcie, że przedstawię wam pewien fakt. Buddystą jest, po pierwsze, ktoś, kto przeszedł na buddyzm, oraz ktoś, kto wie, czym jest ta wiara. Kiedy buddysta ścina włosy i zostaje mnichem albo mniszką, oznacza to, że oto odcina się od świeckiego świata, daleko za sobą zostawiając zgiełk owego świata człowieka. Codziennie intonują sutry, spożywają same wegetariańskie posiłki i wiodą ascetyczne życie, całe dnie spędzając w słabym, chłodnym świetle lampki maślanej. Całe życie przeżywają w taki właśnie sposób. Kiedy ich życie fizyczne dobiega końca, podsumowują jego całość, jednak w sercach nie wiedzą, gdzie pójdą po śmierci, kogo tam spotkają ani jaki będą mieli koniec – nie mają w sercach jasności co do takich rzeczy. W swoim życiu nie uczynili nic ponad to, że przeżyli je, mając za towarzysza ślepą wiarę, by następnie odejść ze świata w towarzystwie ślepych pragnień i ideałów. Taki jest koniec ich fizycznego życia, kiedy opuszczają świat żywych – gdy nadchodzi kres ich fizycznego życia, powracają do swego pierwotnego miejsca w świecie duchowym. To, czy dana osoba zostanie reinkarnowana, by powrócić na ziemię i dalej się samodoskonalić, zależy od jej postępowania i samorealizacji przed śmiercią. Jeśli nie zrobiła za życia nic złego, wkrótce będzie reinkarnowana i znów odesłana na ziemię, gdzie raz jeszcze zostanie mnichem bądź mniszką. Co się tyczy pierwszego razu całej procedury, to ich fizyczne ciało się samodoskonali, następnie umierają i powracają do świata duchowego, gdzie podlegają badaniu, po czym – jeśli nie wystąpią żadne problemy – mogą jeszcze raz wrócić na świat człowieka, raz jeszcze przejść na buddyzm i nadal się samodoskonalić. Po trzech lub siedmiu cyklach reinkarnacyjnych ponownie powrócą do świata duchowego, gdzie trafiają, ilekroć kończy się ich fizyczne życie. Jeśli ich rozmaite kwalifikacje i postępowanie w świecie ludzkim są zgodne z niebiańskimi edyktami świata duchowego, to od tego momentu już w nim zostaną; nie będą już więcej inkarnowani jako ludzie, nie będzie też ryzyka, że spotka ich kara za wyrządzanie zła na ziemi. Nigdy więcej nie doświadczą tego procesu. Zamiast tego zgodnie ze swymi warunkami zajmą jakieś stanowisko w świecie duchowym. To właśnie mają na myśli buddyści, mówiąc o osiągnięciu nieśmiertelności. Osiągnięcie nieśmiertelności oznacza przede wszystkim, że stajesz się urzędnikiem świata duchowego i że nie czeka cię już reinkarnacja ani kary. Poza tym oznacza to, że nie jest się narażonym na ludzkie frustracje po reinkarnacji. Czy zatem istnieje jakakolwiek szansa, że tacy ludzie odrodzą się jako zwierzęta? (Nie.) Oznacza to, że pozostaje im podjąć jakąś rolę w świecie duchowym i nie będą już się inkarnować. Jest to jeden z przykładów na to, jak w buddyzmie osiąga się nieśmiertelność. Co się tyczy tych, którzy nieśmiertelności nie osiągają, to po swym powrocie do świata duchowego podlegają badaniu i weryfikacji odpowiedniego egzekutora, który stwierdza, że nie dość pilnie się samodoskonalili bądź też nie dość sumiennie – w świetle zaleceń buddyzmu – intonowali sutry, dopuszczając się przy tym licznych złych czynów i niegodziwości. W świecie duchowym zapada następnie osąd nad ich nikczemnymi postępkami, w rezultacie jest pewne, że spadnie na nich kara. Nie ma od tego żadnych wyjątków. Kiedy zatem ktoś taki osiągnie nieśmiertelność? Otóż po takim życiu, w którym nie dopuszczają się zła – kiedy to, po powrocie do świata duchowego zostaje stwierdzone, że ludzie ci nie uczynili za życia nic złego. Kontynuują oni cykle reinkarnacji, dalej intonują swoje sutry, przeżywają dzień za dniem w zimnym, słabym blasku maślanej lampki, nie uśmiercają żadnej żywej istoty, nie jedzą mięsa, nie uczestniczą w sprawach ludzkiego świata, daleko za sobą pozostawiając jego troski i nie prowadząc sporów z innymi. W czasie całego tego procesu nie dopuszczają się zła, a potem powracają do świata duchowego, gdy zaś wszystkie ich działania i uczynki zostaną zbadane, raz jeszcze zostają odesłani do świata człowieka, w ramach cyklu powtarzającego się trzy do siedmiu razy. Jeśli wszystko odbywa się bez zakłóceń, nic nie stoi na przeszkodzie, by osiągnęli nieśmiertelność, co nie ulegnie opóźnieniu. Oto charakterystyka cyklu życia i śmierci wszystkich ludzi wiary: są oni w stanie osiągnąć nieśmiertelność i zająć jakieś stanowisko w świecie duchowym. To właśnie odróżnia ich od niewierzących. Po pierwsze, w czasie swego ziemskiego żywota jak postępują ci, którzy są zdolni objąć jakieś stanowisko w świecie duchowym? Pod żadnym pozorem nie mogą dopuszczać się zła: nie wolno im dopuścić się morderstwa, podpalenia, gwałtu ani grabieży; jeśli popełnią malwersację, oszustwo, kradzież albo dokonają napadu, nie mogą osiągnąć nieśmiertelności. Innymi słowy, jeśli mają jakikolwiek związek, w jakikolwiek sposób uczestniczą w wyrządzaniu zła, nie ominie ich kara w świecie duchowym. Świat duchowy powołuje stosowne zarządzenia dla buddystów, którzy osiągnęli nieśmiertelność: mogą zostać wyznaczeni do administrowania tymi, którzy zdają się wierzyć w buddyzm i Starca na niebie, tym buddystom zostanie przyznana jurysdykcja, mogą administrować samymi niewierzącymi bądź też być jakimiś pomniejszymi egzekutorami. Taki podział funkcji odbywa się stosownie do natury owych dusz. To był przykład z buddyzmem.

Co się tyczy pięciu religii, o których mówiliśmy, dość szczególny przypadek stanowi chrześcijaństwo. Co takiego szczególnego jest w chrześcijaństwie? Tworzą je ludzie, którzy wierzą w prawdziwego Boga. Jak to się dzieje, że wymieniamy tutaj ludzi, którzy wierzą w prawdziwego Boga? Ponieważ chrześcijaństwo jest formą wiary, zatem bez wątpienia tylko wiąże się ono z wiarą – jest pewnego rodzaju ceremoniałem, pewnego rodzaju wyznaniem, pewnego rodzaju religią, a jednocześnie czymś oddzielnym od wiary tych, którzy naprawdę podążają za Bogiem. Powodem, dla którego wymieniam chrześcijaństwo pośród pięciu głównych religii, jest to, że chrześcijaństwo zredukowane zostało do tego samego poziomu co judaizm, buddyzm oraz islam. Większość chrześcijan nie wierzy w to, że jest jakiś Bóg, ani w to, że włada On wszystkim, a tym bardziej nie wierzą oni w Jego istnienie. Korzystają po prostu z Biblii, by rozprawiać o teologii, posługują się teologią, by pouczać ludzi, jak być życzliwym, jak znosić cierpienie, jak czynić dobro. Oto jakiego rodzaju religią jest chrześcijaństwo: koncentruje się ono na teoriach teologicznych, nie ma kompletnie żadnego związku z Bożym dziełem zarządzania i zbawiania człowieka, jest religią idących za Bogiem, której sam Bóg nie uznaje. Jednak Bóg dysponuje również zasadą dotyczącą Jego nastawienia do owych ludzi. Nie rozprawia się On z nimi w zależności od przypadku i według uznania, jak ma to miejsce w przypadku niewierzących. Ma do nich stosunek taki jak do buddystów: jeśli chrześcijanin ma w życiu samodyscyplinę, ściśle przestrzega dziesięciu przykazań i stosuje się do praw i przykazań w sferze wymogów wobec postępowania – jeśli czyni tak przez całe życie – wówczas tyle samo czasu zajmie mu przebycie wszystkich cykli życia i śmierci, nim zdoła naprawdę dostąpić tak zwanego pochwycenia. Osiągnąwszy owo pochwycenie, pozostaje odtąd w świecie duchowym, gdzie obejmuje stanowisko i zostaje jednym z egzekutorów. Na podobnej zasadzie, jeśli ktoś taki dopuszcza się na ziemi zła, jeśli jest grzeszny i popełnia zbyt wiele grzechów, nieuchronnie zostanie zdyscyplinowany i poddany karom o różnym stopniu surowości. W buddyzmie osiągnięcie nieśmiertelności oznacza wkroczenie do Sukhavati, jak jednak nieśmiertelność nazywa się w chrześcijaństwie? Nazywa się ją „pójściem do nieba” i „wniebowzięciem”. Ci, którzy naprawdę zostali pochwyceni, również podlegają cyklowi życia i śmierci trzy do siedmiu razy, następnie po śmierci wstępują do świata duchowego, jakby pogrążali się we śnie. Jeśli spełniają standardy, mogą w tym świecie pozostać i wziąć na siebie jakąś rolę; nie będą też, w przeciwieństwie do ludzi na ziemi, tak po prostu inkarnowani – nie będą podlegać inkarnacji wedle konwencji.

Co się tyczy wszystkich tych religii, to cel, o którym mówią, i do którego się w nich dąży, jest tym samym co nieśmiertelność w buddyzmie – i tylko osiąga się go tutaj innymi środkami. Wszystkie te religie są do siebie podobne. Dla tej części ich wyznawców, która jest w stanie w swoim zachowaniu ściśle przestrzegać nakazów religii, Bóg przygotowuje stosowne przeznaczenie, stosowne miejsce, do którego ludzie ci trafiają, stosownie też z nimi postępuje. Wszystko to brzmi rozsądnie, lecz nie tak to sobie ludzie wyobrażają, prawda? Jakie macie odczucia, wiedząc już, co spotyka chrześcijan? Czy jesteście z ich powodu zasmuceni? Sympatyzujecie z nimi? (Odrobinę.) Ale nic nie da się zrobić – i tylko siebie mogą o to obwiniać. Dlaczego to mówię? Dzieło Boga jest prawdą, Bóg jest kimś żywym i realnym, zaś Jego dzieło ukierunkowane jest na całą ludzkość i na każdego człowieka – dlaczego więc chrześcijanie tego nie akceptują? Dlaczego szaleńczo sprzeciwiają się Bogu i Go prześladują? Mają szczęście, że wyznaczono im taki a nie inny cel, dlaczego więc jest wam ich żal? To, że są tak właśnie traktowani, jest wyrazem wielkiej tolerancji. Zważywszy na to, jak dalece sprzeciwiają się Bogu, powinni zostać zniszczeni – a jednak Bóg tego nie czyni i traktuje chrześcijaństwo jak zwyczajną religię. Czy zatem trzeba zagłębiać się w szczegóły dotyczące innych religii? Etos wszystkich tych religii nakłada na ludzi wymagania, by znosili jeszcze więcej trudów, nie popełniali zła, mówili miłe rzeczy, trwali w dobrych postępkach, nie przeklinali innych, nie wyciągali wobec nich pochopnych wniosków, dystansowali się do sporów, czynili dobro i byli dobrzy – większość nauk religijnych jest właśnie taka. Jeśli więc owi ludzie wiary – ludzie różnych religii i wyznań – są w stanie ściśle przestrzegać nakazów religii, wówczas nie będą popełniać wielkich błędów ani grzechów w owym czasie, jaki przeżywają na ziemi, po tym zaś, jak dostąpią reinkarnacji trzy do siedmiu razy, owi ludzie – ludzie zdolni do ścisłego przestrzegania nakazów religii – w większości pozostaną w świecie duchowym, by podjąć wyznaczoną im rolę. Czy takich ludzi jest wielu? (Nie, nie jest ich wielu.) Na czym opiera się wasza odpowiedź? Niełatwo jest czynić dobro ani też stosować się do reguł i praw religii. Buddyzm zabrania ludziom jeść mięso – czy byłbyś do tego zdolny? Gdybyś miał przez cały dzień nosić szare szaty i intonować sutry w buddyjskiej świątyni – byłbyś w stanie? Nie byłoby to łatwe. Chrześcijaństwo ma swoje Dziesięć przykazań, swoje nakazy i prawa – czy łatwo jest się do nich stosować? Wcale nie! Weźmy niewyklinanie na innych: ludzie nie są w stanie stosować się do tej reguły. Nie potrafią się od tego powstrzymać i przeklinają – a potem nie mogą już tego cofnąć, co więc robią? Wieczorem wyznają swoje grzechy. Czasami gdy już poprzeklinają innych, nadal mają nienawiść w sercu; potrafią nawet posunąć się do tego, że zaczynają planować, kiedy zaszkodzić innym. Krótko mówiąc, tym wszystkim, którzy żyją tym martwym dogmatem, niełatwo jest uniknąć grzechu i nie popełniać zła. Dlatego też w każdej religii tylko nieliczni są w stanie osiągnąć nieśmiertelność. Myślisz, że ponieważ tak wielu ludzi wyznaje te religie, wielu też będzie w stanie podjąć się jakiejś roli w domenie ducha. Niewielu jednak jest takich; tylko nieliczni są w stanie to osiągnąć. Zasadniczo tak się rzeczy mają w odniesieniu do cyklu życia i śmierci będącego udziałem ludzi wiary. Tym, co ich odróżnia od niewierzących, jest zdolność do osiągnięcia nieśmiertelności.

Wstecz:Sam Bóg, Jedyny VI

Może także ci się spodobać